Angel Green tymczasowo zdemontuje dźwig przy ul. Prądnickiej w Krakowie

Dźwig znajdujący się na terenie inwestycji Angel Green w Krakowie zostanie tymczasowo rozebrany – taką decyzję podjął inwestor biorąc pod uwagę nowe informacje związane z walką z pandemią COVID-19. Niestety zostały one przedstawione dopiero po ustawieniu maszyny na placu budowy. Inwestor przychylił się tym samym do argumentacji Wojewody Małopolskiego, który zaangażował się w próbę rozwiązania sporu.

Żuraw zamontowany na terenie budowy przy ul. Prądnickiej w Krakowie został ustawiony zgodnie z przepisami i nigdy nie stanowił zagrożenia dla śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wszystkie instytucje zostały o tym fakcie pisemnie poinformowane z odpowiednim wyprzedzeniem. Żuraw został postawiony z uwagi na konieczność realizacji kolejnego etapu inwestycji Angel Green.

– Podkreślamy, że do momentu postawienia dźwigu na placu budowy nie poinformowano nas o możliwym zapotrzebowaniu na transport drogą lotniczą osób zakażonych COVID-19. Mimo wielokrotnych prób kontaktu z dyrekcją szpitala z naszej strony, na żadnym etapie nie otrzymaliśmy od niej informacji, w jakim zakresie miało być wykorzystywane lądowisko w związku z pandemią koronawirusa – powiedział Marcin Kaznowski, dyrektor techniczny Angel Poland Group. – Obecnie, w świetle nowych informacji, mając na uwadze dobro mieszkańców Krakowa, dla których kluczowa jest skuteczna walka służby zdrowia ze skutkami COVID-19 po uzgodnieniach z właścicielem sprzętu, żuraw zostanie zdemontowany w najbliższą sobotę. W całym procesie istotne było stanowisko Pana Wojewody, którego zaangażowanie będzie kluczowe w dalszym etapie rozwiązania sporu – dodaje przedstawiciel inwestora.

Demontaż dźwigu to skomplikowana operacja wymagająca odpowiedniego przygotowania i zabezpieczenia. Inwestor dołoży wszelkich starań, aby odbył się jak najszybciej.

Operacja ta nie rozwiąże jednak problemu błędnego wyznaczenia przez szpital nad trwającą budową ścieżki nalotu śmigłowców ratunkowych. Przypomnijmy ponadto, że lądowisko już dziś nie spełnia wymogów rozporządzenia Ministra Zdrowia z 2019 roku, dlatego obiekt ten powinien zostać poddany gruntownej modernizacji.

Wbrew informacjom przekazywanym przez panią dyrektor, to koszt zbliżony do ok. pół miliona złotych. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze, szpital mógłby przeznaczyć właśnie na dalszą, godną podziwu walkę z COVID-19.

Tej sytuacji można było jednak uniknąć.

– Żałujemy, że przez ostatnie 10 miesięcy dyrekcja szpitala im. G. Narutowicza – pomimo naszych szczerych chęci i wielokrotnych próśb – nie chciała z nami rozmawiać, aby móc wypracować optymalne dla wszystkich stron rozwiązanie, gdy mieliśmy na to więcej czasu – mówi Marcin Kaznowski. – Po raz kolejny podkreślamy, że zależy nam na rzetelnej dyskusji, partnerskiej współpracy ze wszystkimi stronami. Prosimy o poszanowanie i zrozumienie prawa inwestora do budowy. Doceniamy rolę władz miasta w tym zakresie. Nadal podtrzymujemy propozycję sfinansowania przebudowy lądowiska, tak, by można było z niego korzystać i jednocześnie realizować inwestycję budowlaną – podsumowuje przedstawiciel inwestora.

Niezależnie od demontażu inwestor złoży w dniu dzisiejszym odwołanie od decyzji Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego.

W najbliższym czasie inwestor złoży również pozwy sądowe, w których będzie domagał się odszkodowania za szkody poniesione przez niego na skutek wydania decyzji przez PINB, jak i uregulowania kwestii nalotu w sposób uwzględniający interesy inwestora.

fot. materiały prasowe