Archiwa kategorii: DOBRY DESIGN

Bez stołu i krzeseł – tu mieszka ktoś wyjątkowy

Mieszkanie bez stołu i krzeseł, ale za to z… barem, przy którym można bez końca testować nowe receptury drinków i serwować je znajomym. Kawalerka, w której można poczuć klubowy klimat w najlepszym wydaniu – bez kiczu i taniej tandety. Od razu widać, że na tych 50 metrach na warszawskiej Woli mieszka ktoś wyjątkowy.

Architekci pracowni Decoroom nie boją się wyzwań i są gotowi spełniać nawet najbardziej nieszablonowe marzenia klientów. Dlatego z radością podjęli się realizacji projektu mieszkania dla młodego mężczyzny, który dużo podróżuje służbowo, a kiedy już wraca do siebie, jako dusza towarzystwa najbardziej lubi spędzać czas w gronie przyjaciół. Wysoki bar, przy którym swobodnie można przygotowywać i serwować drinki – od początku było jasne, że to element obowiązkowy tego projektu. To on skupia uwagę i organizuje przestrzeń dzienną.

KuBar

Inwestor lubi wysmakowane, klubowe klimaty – wysoko ceni elegancki, ponadczasowy styl oraz tzw. wnętrza z pazurem. Propozycja architektów Decoroom, by wykorzystać w aranżacji bardzo oryginalne i wyraziste zestawienie kolorystyczne czerni i bordo w ceglastym odcieniu spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem z jego strony. Zastosowanie czarnej farby magnetycznej pozwoliło przygotować miejsce, gdzie właściciel będzie mógł w przyszłości wyeksponować swoją bogatą kolekcję magnesów. Dodatkowo, by wzmocnić wizualnie dekoracyjny efekt, ścianę przy barze wykończono ornamentowym prążkowanym szkłem w intrygującym kolorze ceglastego bordo. Jak na klubowe wnętrze przystało ponad barem ulokowano otwarty, czarny stelaż ze szklanymi półkami na alkohol i relingami na kieliszki. A jeśli ktoś jeszcze nie jest pewien, gdzie się znalazł, oryginalny ścienny neon rozwieje wszelkie wątpliwości.

Nieszablonową paletę barw odnajdziemy również w kuchni. Pierwotny układ pomieszczenia był niefunkcjonalny i nie odpowiadał właścicielowi, dlatego architekci zdecydowali się go zmienić. Teraz kuchnia, choć niewielka, w zupełności spełnia oczekiwania inwestora, który zazwyczaj stołuje się na mieście. Fronty wysokiej zabudowy oraz dolnych szafek wykończono laminatem w modnym kolorze szczotkowanej miedzi. Natomiast w pasie roboczym oraz na frontach górnych szafek zastosowano brązowe lustro, w którym odbija się widok salonu. Ten zabieg pozwolił projektantom „oszukać” oko i nadać lekkości małej przestrzeni.

Nocna wyprawa

Sypialnia zgodnie z życzeniem inwestora przybrała ciemne, wyciszające barwy. Prosty, minimalistyczny wystrój urozmaicają detale, nawiązujące do loftowej stylistyki. Charakter tego wnętrza najlepiej oddaje wdzięczna nazwa koloru ścian: Nocna Wyprawa. Na tle grafitowych szarości wybija się aksamitny, musztardowy zagłówek łóżka. Jedną ze ścian w całości pokryto taflami luster, za którymi znalazła się obszerna garderoba.

Łazienka to kwintesencja elegancji. Czarne płytki inspirowane marmurem doskonale harmonizują z wykonaną na wymiar zabudową oraz szafką umywalkową w kolorze ceglastego bordo. Kompozycyjną spójność oraz wyraźne nawiązania do wystroju pozostałych pomieszczeń odnajdziemy też w detalach: czarnych uchwytach mebli oraz czarnej ramce, w którą – podobnie jak fronty kuchennych szafek – ujęto parawan nawannowy.

Kawalerka na Woli z pewnością nie jest mieszkaniem dla każdego, ale o to właśnie chodziło w tym projekcie. Dzięki odważnej kolorystyce i starannie dobranym materiałom architektom Decoroom udało się w pełni odzwierciedlić osobowość właściciela.

 

 

 

Projekt wnętrza: Agata Koszelewska / Decoroom
Projekt kuchni: Katarzyna Domańska / Decoroom
Zdjęcia: Marta Behling, Pion Poziom – fotografia wnętrz

Realizacja BoConcept Business dla lotniska w Hamburgu

BoConcept od wielu dekad dowodzi swojego kunsztu we współpracy z biznesem. Nowym tego przykładem jest niedawno zrealizowany projekt pracowni BoConcept Hamburg am Fischmarkt: loża biznesowa dla portu lotniczego w Hamburgu.

Nowoczesność, jakość, design i styl – to znaki rozpoznawcze BoConcept nie tylko w prywatnych wnętrzach, lecz także w przypadku licznych zrealizowanych projektów biznesowych. Od niedawna klasyczny duński design BoConcept współtworzy również wyrafinowaną atmosferę nowego business room’u na lotnisku w Hamburgu, gotowy zachwycić gości z całego świata.

W otoczeniu ekskluzywnego designu: lotnisko w Hamburgu

Znajdujący się na drugiej kondygnacji, liczący 800 m2 business room w Terminalu 2 lotniska w Hamburgu oferuje nie tylko imponujący widok na panoramę płyty postojowej, lecz także wysokiej klasy obsługę dla każdego w otoczeniu ekskluzywnego designu. Goście mogą zajmować miejsca w różnych strefach saloniku według swojego uznania – i wykorzystać czas przed lotem lub po nim w stylowej atmosferze zgodnie ze swoimi potrzebami.

Na drugiej kondygnacji Terminalu 2 lotniska w Hamburgu rozpościera się loża biznesowa urządzona niedawno przez BoConcept, w której każdy – niezależnie od tego, jaką linią i klasą podróżuje – może przyjemnie spędzić czas podczas pobytu na lotnisku. W tym celu architekci wnętrz B2B z pracowni BoConcept Hamburg am Fischmarkt stworzyli zróżnicowane obszary utrzymane w ciepłych kolorach ziemi, wykorzystując materiały, które jednolicie wpisują się w nowoczesną, pełną rozmachu architekturę wypełnionych światłem pomieszczeń. Wzdłuż ogromnego okna – z widokiem na płytę postojową lotniska – stworzono przytulne strefy relaksu z wygodnymi fotelami, które zachęcają do odprężenia się przy drinku i rozkoszowania szczególnie czarowną atmosferą wieczoru. Liczne strefy relaksu zachęcają do odprężenia się przy drinku – z widokiem na panoramę płyty postojowej lotniska w Hamburgu. Kto pragnie wykorzystać czas spędzany na lotnisku w celu prowadzenia interesów lub odbycia spotkania, może zasiąść w komfortowym fotelu Adelaide przy kompleksowo wyposażonym stole barowym lub konferencyjnym Torino.

Obsługa VIP – ekskluzywny wstęp do powietrznej podróży

Na lotnisku w Hamburgu obsługa VIP i loża biznesowa to gwarancja bezstresowego pobytu w porcie lotniczym, do którego każdy – niezależnie od tego, jaką linią i w jakiej klasie podróżuje– może uzyskać dostęp.

Za 35 euro czas oczekiwania na boarding można przyjemnie spędzić w wyjątkowej atmosferze business room’u położonego w części lotniska o nazwie Airport Plaza. Międzynarodowa prasa, dobrze wyposażony bar, telewizja i dostęp do internetu – czego chcieć więcej? Ponadto goście mają do swojej dyspozycji bezpłatne prysznice, pomieszczenie do odpoczynku oraz odrębną, estetyczną palarnię.

Miłośnicy prawdziwego luksusu mogą dodatkowo skorzystać z oferty obsługi VIP, obejmującej całościowy pakiet udogodnień od przyjazdu na parking do zorganizowanej odprawy.

„Obsługa VIP na lotnisku w Hamburgu pozwala naszym gościom odzyskać czas, który w przeciwnym wypadku straciliby w kolejkach do odprawy albo podczas kontroli bezpieczeństwa” – tak Faik Bozdoga, Manager Lounge & VIP na lotnisku w Hamburgu, opisuje zalety ekskluzywnej oferty.

„Tak zyskany czas goście mogą wykorzystać do pracy lub na przyjemności. Dodatkową korzyścią jest możliwość odprężenia się: nareszcie można choć na chwilę zapomnieć o stresie – VIP-owska obsługa lotniska w Hamburgu zajmie się bez wyjątku wszystkim”– dodaje Bozdoga.

Dwóch osobistych opiekunów pasażera VIP wita gościa i jednocześnie dyskretnie załatwia wszystkie formalności. Opiekun bierze na siebie odprawę bagażu i check-in, tymczasem gość zostaje przeprowadzony przez indywidualną kontrolę bezpieczeństwa bezpośrednio do stylowego prywatnego pomieszczenia z panoramicznym widokiem na płytę postojową. Opiekun nieustannie kontroluje czas.

„Nasi goście mogą sami zdecydować, czy chcą wsiąść do samolotu jako pierwsi czy jako ostatni” -wyjaśnia Manager Lounge & VIP lotniska. Krótko przed odlotem opiekun przychodzi po gościa z kartą pokładową i osobiście odprowadza go do samolotu. Jeżeli maszyna stoi daleko, goście mogą do niej wygodnie dojechać luksusową limuzyną BMW 7.

fot.  BoConcept

Mid Century Modern – styl ponadczasowy

Co ma takiego w sobie, że wciąż urzeka klasyczną prostotą i niewymuszoną elegancją? Dlaczego w ponad pół wieku od powstania tego stylu wciąż inspirują się nim projektanci i miłośnicy pięknego wzornictwa? Gdy przyjrzymy się bliżej estetyce znanej jako Mid Century Modern, stanie się jasne, z czego wynika jego ponadczasowość. A w jaki sposób czerpać z tego stylu podczas kreowania współczesnych przestrzeni – podpowie ekspert Grupy Komandor.

Mocne korzenie

Jak wskazuje nazwa, szczyt popularności stylu Mid Century Modern oscylował wokół połowy ubiegłego wieku z korzeniami sięgającymi czasów dominacji estetyki Bauhausu. Powojenne realia, gwałtowny wzrost liczby ludności miast i związany z tym rozwój infrastruktury wymagał, by architektura i wzornictwo stały się maksymalnie praktyczne i dostępne dla szerokiego grona odbiorców. Jak tłumaczy Katarzyna Drabik, ekspert Grupy Komandor:

– Funkcjonalność w służbie człowiekowi nabrała realnych kształtów, powielając przedwojenne idee zerwania z dekoracyjnością dotychczasowych stylów i proponując skupienie na warstwie użytkowej. Z tego wynikła wizja nowoczesności, która w wielu względach pozostaje aktualna do dziś, bo piękno tego stylu tkwi w prostocie. Tym samym z jednej strony Mid Century Modern jest bardzo elastyczny i z powodzeniem płynnie łączy się z innymi stylami – minimalistycznym czy skandynawskim – a jednocześnie jego wyrazisty charakter w konkretny i rozpoznawalny sposób definiuje wnętrze.

Rdzeń stylu

Co składa się na jego ponadczasową wyjątkowość? Styl Mid Century Modern wyróżnia się geometrycznymi kształtami, organicznymi krzywiznami i czystymi liniami. Zamiast ornamentów, ozdobę stanowią w nim między innymi kolory i naturalny rysunek drewna. A choć za sprawą rezygnacji z dekoracyjności i nacisku położonego na ergonomię jest siłą rzeczy lekko ascetyczny i skondensowany, to nie jest sposób nazwać go minimalistycznym. Obok ponadczasowego drewna i szlachetnych materiałów, jak chromowana stal lub szkło, wykorzystuje sklejkę, niedrogi plastik, pleksiglas i winyl, które pozwalają uzyskać biomorficzne formy. Nie tylko były one więc proste w formie, ale także niezwykle użyteczne i dostosowane do realiów otoczenia, czyli łatwo się składały i przechowywały – Katarzyna Drabik podkreśla praktyczny aspekt, tak ważny także dla marki Komandor, którą reprezentuje.

Mid Century Modern chętnie flirtuje ponadto ze zdecydowanym kolorem i wyraźną fakturą, bazując na grze kontrastów. Typowe dla tego stylu są barwy ziemi – rdzawa czerwień, szarozielony i ciemny brąz – a także turkus, nasycony pomarańcz, wyrazisty niebieski, kanarkowa żółć, jasna zieleń oraz musztardowy. Artyści tworzący w duchu Mid Century Modern chętnie sięgali po proste, geometryczne i bardzo kolorowe wzory. Zwykle występują one na tapetach, ale też na zasłonach, poduszkach oraz plakatach ściennych. Nigdy nie pojawiają się jednak w nadmiarze, a raczej stanowią dopełnienie wnętrza, pozostając w określonych ramach, które wyznacza uniwersalność mebla czy funkcjonalność przestrzeni.

Poszanowanie tej ostatniej stanowi jeszcze jeden wyróżnik stylu. Typowe wnętrza z tamtego okresu są ograniczone ścianami tylko tam, gdzie jest to niezbędne, a poszczególne strefy wyznaczają meble i inne elementy wyposażenia. Za element spuścizny tamtego okresu uznaje się projektowanie salonu otwartego na kuchnię, co jest dziś szczególnie często stosowanym rozwiązaniem.

Współczesny grunt

Funkcjonalność i prostota – dwie cechy, które idealnie charakteryzują styl Mid-Century Modern, mają swoich zwolenników w każdej epoce. Design przedmiotów i mebli powinien wynikać właśnie z ich funkcji i choć nie posiadają one ozdób, ich forma sama w sobie może zostać uznana za rzeźbę. Finezja i nonszalancja pozostają więc w tyle, ustępując miejsca wyrafinowanej elegancji i prostocie.

Ówcześni twórcy mocno podkreślali związek przedmiotów z prawdziwą rzemieślniczą pracą i oryginalnością, stawiając na naturalne surowce i proste kształty. Projektantom Komandora przyświecały te idee, gdy powstawał system Orto – ujmujący ażurową konstrukcją, funkcjonalnością uproszczonej formy i połączeniem szlachetnych materiałów. Idealnie nadaje się on też do dzielenia przestrzeni, tak cenionego rozwiązania od czasu wprowadzenia tego konceptu do projektowania wnętrz w połowie ubiegłego wieku. Widać więc, że okres panowania Mid Centrury Modern to jednocześnie moment narodzin mebli, które dzisiaj uznawane są przez wielu za kanony i ikony stylu oraz sposobów organizowania przestrzeni, będących niesłabnącą inspiracją dla młodych twórców.

fot. Komandor

Przepis na monochromatyczne wnętrze

Częścią Cosentino The Collection 2020 – najnowszego zestawu wzorów powierzchni ultrakompaktowych Dekton, została Chromica. Kolekcja przedstawiająca dwa głębokie i nasycone odcienie – Baltic oraz Feroe, została zainspirowana ukrytymi i niedostępnymi miejscami na Ziemi. Oba wzory doskonale odnajdują się w monochromatycznych wnętrzach, a ich możliwości projektowe docenił już Szymon Hanczar, właściciel pracowni Hanczar Studio. 

fot. Dekton Feroe

Zaprojektowana we współpracy z Daniel Germani Designs kolekcja Dekton Chromica to dwa głęboko nasycone odcienie Baltic i Feroe, charakteryzujące się ciemną podstawą i matowym wykończeniem. Inspirowane najbardziej odległymi zakątkami planety, w pełni odzwierciedlają siłę i determinację natury. Głęboka intensywność niebieskich odcieni Dekton Baltic oraz zielonych tonów Dekton Feroe w wysublimowany sposób podkreśla osobowość przestrzeni, idealnie dopasowując się do eleganckich i wyszukanych projektów, emanujących siłą i charakterem.

fot. Dekton Baltic

Baltic to ciemnoniebieski kolor o wysokim poziomie czystości konceptualnej i estetycznej. Jego spokojny charakter spowija każdą przestrzeń swoistym urokiem – tak jak morze, od którego bierze nazwę.

Feroe to z kolei ciemny matowy odcień, idealny do kreowania rozległych, przywołujących na myśl prerie, przestrzeni. Wyszukany, gustowny odcień jest odpowiedni zarówno do stosowania wewnątrz, jak i na zewnątrz.

Wielkoformatowe płyty Dekton o wymiarach 320 x 144 cm i grubości: 0.8cm, 1.2cm lub 2 cm, doskonale odnajdą się jako blaty kuchenne i łazienkowe, materiał na podłogę, schody, fasadę czy okładziny ścian. Aby dopasować materiał Cosentino do swojego projektu, należy zwrócić się do współpracujących z marką projektantów, salonów meblowych lub pracowni kamieniarskich.

fot. Dekton Feroe

 

 

Jak po szynach, czyli dlaczego warto wybrać karnisze szynowe

Dyskretne, ciche, niezawodne. Zwykle pozostają w cieniu, by pozwolić tkaninom grać pierwsze skrzypce. Ale szyny sufitowe okazują się niezastąpione, gdy chcemy wtopić aranżację okna w tło lub ukryć za gzymsem, a dzięki jakości funkcjonalnej i wzorniczej, projektanci znajdują dla nich coraz szersze spektrum zastosowań.

Teraz do dyspozycji mamy także szynę MS ZERO od Marcin Dekor, która licując się z sufitem, pozostaje niemal niewidoczna i stanowi najbardziej dyskretną z dekoracji okiennych. Przedstawiamy 5 najważniejszych argumentów za wyborem szyn karniszowych.

  1. Wyszukane wzornictwo

Karnisze szynowe typu MS mają szczególnie subtelny design, co pozwala na zastosowanie ich we wnętrzach o bardzo zróżnicowanej stylistyce. Wykorzystuje się je zarówno w projektach klasycznych aranżacji okiennych, gdzie często przysłaniane są ozdobnym gzymsem, jak również do wnętrz minimalistycznych, w których redukuje się do minimum liczbę elementów dekoracyjnych. Dlatego ich niewielkie gabaryty oraz prosta forma stają się niewątpliwym atutem. Współczesne modele nie przypominają już aluminiowych, a przez to hałaśliwych karniszy szynowych, jakie znamy sprzed dekad. Najczęściej występują w kolorze białym lub szarym, wyposażone w elementy, których praca jest wygodna, płynna i cicha.

  1. Uniwersalne zastosowania

W przypadku karniszy szynowych istnieje możliwość dostosowania systemu do kształtu ściany czy okna, poprzez gięcie po łuku punktowo zarówno w poziomie, jak i w pionie. Usługa proponowana przez Marcin Dekor rozwiązuje szereg problemów związanych z nietypowym kształtowaniem wnętrza. Z kolei, gdy dysponujemy oknami przestronnymi lub wysoko położonymi, które wymagają użycia znacznej ilości materiału, możemy zdecydować się także na karnisze z napędem elektrycznym, które zapewnią łatwą i niewymagającą użycia siły, obsługę. A gdy dla większej funkcjonalności chcemy połączyć tkaniny zasłonowe z roletami, rozważmy bardziej dekoracyjne formy karniszy szynowych o wyższych profilu i rozbudowanej kolorystyce, czyli systemy SQUARE LINE oraz TOP-LINE.

  1. Niezawodna funkcjonalność

Szyny są wyjątkowo funkcjonalne w roli dekoracji okiennej, przede wszystkim ze względu na brak konieczności montowania wsporników, które kolidowałyby z ruchem zasłon. Można je swobodnie przesuwać po całej długości nawet sześciometrowego karnisza. Aby użytkowanie karnisza szynowego typu MS było naprawdę bezproblemowe, należy zastosować odpowiednie elementy przesuwające zasłony. Jeśli na szynie mamy zamiar zawiesić lekka firanę, możemy zdecydować się na ślizgi lub rolki. Natomiast jeżeli planujemy zainstalować kurtyny, które często będziemy przesuwać, zdecydowanie najlepszym i najwygodniejszym rozwiązaniem będą rolki łożyskowane, które gwarantują maksymalną wygodę użytkowania.

  1. Szeroka oferta

Wiodący producenci dekoracji okiennych mają w ofercie różne rodzaje szynowych karniszy aluminiowych. Najczęściej systemy szyn MS wykorzystuje do dekoracji okien. Do zasłon i firan o standardowej wysokości do 3 m Marcin Dekor proponuje szyny sufitowe MS1 o wysokości profilu 1,5 cm, a przy wyższych i cięższych zasłonach sugeruje się system wzmocniony szyn MS2 o wysokości profilu 2 cm. Natomiast w sytuacji skrajnej, gdy wąska rama okienna lud drzwiowa uniemożliwia montaż niemal każdego systemu szynowego, co często spotykamy również w wewnętrznych przeszkleniach alternatywą jest szyna „150”, która mając jedynie 10 mm wysokości, będzie w tej sytuacji optymalna.

  1. Nowe rozwiązania – MS ZERO

I w końcu nowość z oferty Marcin Dekor – szyna MS ZERO, która niemal licuje się z sufitem, ponieważ jest montowana w uprzednio przygotowaną wnękę o szerokości 17 mm. W rezultacie otrzymujemy efekt zasłony, która praktycznie dotyka sufitu, a po rozsunięciu widoczny jest wyłącznie kilkumilimetrowy kanał. Ten nowy produkt stanowi także ciekawą propozycję dla trendu coraz bardziej popularnego w dzisiejszej architekturze, czyli wyodrębniania stref we wnętrzu za pomocą kurtyn, by dostosowywać przestrzeń mieszkalną czy biurową do aktualnych potrzeb. A odnajdzie się on także w altanach i pergolach, gdzie zasłony lub firany wykonane z materiałów typu OUTDOOR odpornych na warunki atmosferyczne ochronią nas przed wiatrem lub słońcem, tworząc niepowtarzalny nastój.

fot. Marcin Decor

Dwa metry kwadratowe luksusu

Luxury minimalism staje się coraz bardziej popularny. To doskonałe remedium dla wszystkich zmęczonych nadmiarem bodźców, niepotrzebnych przedmiotów, bezmyślną konsumpcją. Właśnie w tym duchu zaprojektowano kawalerkę na warszawskim Żoliborzu dla miłośniczki francuskich wnętrz.

Minimalizm jeszcze do niedawna wielu kojarzył się z pustymi, surowymi przestrzeniami, rezygnacją ze swoich potrzeb i wyrzeczeniami. Dziś zyskuje nieco inne oblicze i staje się coraz bardziej popularny. Praktykowanie tej filozofii opiera się jednak nie na wyrzeczeniach, a na świadomych, przemyślanych wyborach. Minimaliści uznają je za drogę do odnalezienia w życiu przestrzeni i czasu na to, co najbardziej wartościowe, przy jednoczesnym eliminowaniu tego, co niepożądane. Taki styl życia stał się synonimem luksusu oraz kuszącą alternatywą dla wszystkich zmęczonych nadmiarem bodźców i kompulsywnymi zakupami. Odzwierciedlenie tej filozofii można odnaleźć także w architekturze wnętrz. Dowód? Kawalerka na warszawskim Żoliborzu. 42 metry kwadratowe luksusu zaprojektowane przez pracownię Studio. O.

Pochwała ascezy

Projektowanie apartamentu dla artystki może się wydawać nie lada wyzwaniem, jednak Aga Kobus i Grzegorz Goworek przyjęli je bez wahania. Tym bardziej, że klientka pragnęła zamieszkać zgodnie z ideą less is more, która jest bliska także architektom. Przestrzeń miała łączyć w sobie francuską klasykę i nowoczesność, być miejscem do życia i tworzenia. W tym projekcie funkcja odeszła na drugi plan. Architekci mogli sobie pozwolić na odrobinę ekstrawagancji, bo nie było konieczności tworzenia miejsc do przechowywania. Dzięki temu mogli postawić na przestrzeń i dobre wzornictwo, które zostało odpowiednio wyeksponowane. Na niewielkim metrażu wyodrębnili pokój dzienny służący też jako miejsce do pracy z niewielkim, ale w pełni funkcjonalnym aneksem kuchennym oraz sypialnię, z pojemną szafą, i łazienkę.

Miejsce na luksus

Serce salonu stanowi elegancka atrapa kominka wraz z fotelami i nastrojowym oświetleniem. Znajduje się tu również biurko, przy którym tworzy artystka oraz szafy wypełnione artbookami. W sypialni zrezygnowano z… łóżka. Jego funkcję pełni wygodny materac. Naprzeciwko niego ustawiono dużą szafę z przeszklonymi drzwiami, które optycznie powiększają wnętrze. W apartamencie ilość ustępuje miejsca jakości – możemy tu podziwiać prawdziwe designerskie perełki, między innymi świece Toma Dixona czy meble wypoczynkowe Flexform. Całość jest harmonijna i subtelna, dzięki czemu tworzy idealną atmosferę do twórczej pracy. Z pewnością powstanie tu niejedno intrygujące dzieło sztuki…

fot. Studio O.

Architektura – lustro społeczeństwa

Design i architektura to nie tylko piękne projekty, które niosą za sobą wartość estetyczną. To także odbicia problemów, z którymi się zmagamy, naszego stylu życia czy poglądów.

Na jakie potrzeby odpowiadają współczesne wnętrza?

Świadome projektowanie i uważna obserwacja otaczającego świata to podstawy udanej realizacji, którą docenią nie tylko inwestorzy, ale także użytkownicy. O tym, jaka odpowiedzialność wiąże się z zawodem architekta opowiedziała Magdalena Federowicz-Boule, prezes zarządu Tremend:

-Projektowanie to praca człowieka dla człowieka, nie możemy tworzyć w oderwaniu od tego, co nas otacza. Jako Tremend wierzymy, że świadoma architektura może choć w pewnym stopniu rozwiązać problemy, z którymi mierzy się obecnie społeczeństwo: nierówności, izolację, zanieczyszczenie środowiska czy widmo powrotu pandemii… Staramy się więc odpowiadać na to, co dostrzegamy i szukać rozwiązań, także dzięki konsultacjom z naszymi kolegami z zagranicy

Co mówi o nas współczesna architektura?

Relacje

To, w jaki sposób aranżujemy przestrzeń, jest komunikatem dla wszystkich, którzy przekraczają jej próg. Czy będziemy prowadzić dyskusję wokół prostokątnego czy okrągłego stołu? Czy biuro, w którym codziennie spędzamy 8 godzin jest kolorowe i wypełnione sztuką, a może szare i bezduszne? Bez wątpienia ma to wpływ na nasz nastrój, ale także – na kształtowanie relacji. W hotelach bardzo widocznym trendem było w ostatnich latach organizowanie stref wspólnej pracy, a także miejsc, gdzie goście mogliby spotkać localsów. Standardem stały się kąciki zabaw dla dzieci czy udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami. Zmianie uległy również recepcje – w Skandynawii w wielu hotelach nie ma ich wcale, w innych miejscach check in odbywa się przy barze, z welcome drinkiem.

Ekologia

Zrównoważony rozwój powoli przestaje być już tylko pustym hasłem. Wiele producentów i pracowni architektonicznych stara się angażować w redukowanie śladu węglowego, recykling i inwestowanie w trwałe materiały. Oczywiście, greenwashing wciąż istnieje i ma się dobrze, jednak inwestorzy coraz bardziej świadomie dokonują wyborów. “Zielone” projekty dają wyraz odpowiedzialności za otoczenie, które coraz wyraźniej odczuwa skutki nadmiernej ilości plastiku i CO2. Aby ocalić planetę, sięgamy po przedmioty vintage, i ponadczasowe, naturalne materiały.

Tęsknota za naturą

Pierwotna potrzeba kontaktu z przyrodą w ostatnich latach jest bardzo widoczna zarówno w prywatnych domach i mieszkaniach, jak i w przestrzeniach publicznych. Rośliny wdarły się do biur, dworców, hoteli i restauracji i rozgościły się w nich na dobre. Już nie tylko modne monstery zdobią miejsca, które chętnie odwiedzamy. Mnogość gatunków, rozmiarów i kompozycji robi wrażenie. Dzięki obecności roślin nie tylko zyskujemy dostęp do czystszego powietrza, ale również mamy szansę doświadczyć redukcji stresu i poprawić swoje samopoczucie. 

Pandemia: kolejne wyzwanie

Wyzwaniem dla całej branży projektowej, ale także ekspertów i biotechnologów jest walka z koronawirusem. Pandemia z pewnością pozostawi ślad w architekturze. Potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa, jednoczesna troska o estetykę, elastyczność i funkcję to zadanie, które wymaga ogromnej kreatywności. Jak będzie wyglądać post-pandemiczna rzeczywistość, czy jesteśmy skazani na plexi, według jakich standardów projektować? To kolejny problem, z którym mierzą się architekci i projektanci.

Wystawa „Laboratorium Rzeźby” w Galerii Sztuki ToTuart

Od 11 lipca 2020 w industrialnej sali zabytkowego Centrum Praskiego Koneser będzie miała miejsce wystawa pt. „Laboratorium Rzeźby”. Organizatorem przedsięwzięcia jest Galeria Sztuki ToTuart, która zaprezentuje prace polskich artystów m.in. Anny Wysockiej, Oskara Zięty i Adama Bakalarza.

fot. Krzysztof  Renes, Penetrator, 2012

fot. Oskar Zięta, Gliederfusser

fot. Oskar Zięta, tafla O

fot. Adam Bakalarz, K.155, rzeźba  w brązie

Rzeźby stają się wizytówkami miast, budynków, przestrzeni publicznych oraz naszych domów i mieszkań. Na polskim rynku sztuki rzeźba przechodzi właśnie renesans. Coraz więcej artystów prezentuje swoje dzieła, zyskując rosnącą rzeszę wielbicieli.

Miłośnicy rzeźbiarstwa będą mieli okazję zobaczyć wyjątkową wystawę, poświęconą rzeźbie i instalacjom, które mogą być eksponowane zarówno w przestrzeni zewnętrznej, jak i we wnętrzach. „Laboratorium Rzeźby” będzie jednym z najciekawszym wydarzeń kulturalnych tegorocznych wakacji.

Galeria ToTuart zaprezentuje ponad 150 prac polskich artystów takich jak: Adam Bakalarz, Bartosz Banasik, Zbigniew Blajerski, Mikołaj Ciszewski, Mariusz Dydo, Dominika Donde, Marika Nowak, Kinga Nowak, MEDRALA, Martha Mulawa, Jan Musiałowski, Krzysztof Renes, Marek Sułek, Artur Szołdra, Anna Wysocka, VOZNY i Oskar Zięta.

Ekspozycję uświetnią również rzeźby inspirowane wizerunkiem znanych polskich piłkarzy. Ich autor Bartosz Banasik zdecydował się przeznaczyć część dochodu ze sprzedaży na cele charytatywne.

Wystawa jest adresowana do kolekcjonerów i koneserów sztuki, ale bez wątpienia zainteresuje również architektów i dekoratorów, a także architektów krajobrazu. Będzie to na pewno inspirujące wydarzenie pełne różnorodności form, technik i ekspresji.

Wydarzenie potrwa do 11 sierpnia i zakończy się uroczystym finisażem. W trakcie wystawy atrakcją multimedialną dla zwiedzających będą pokazy filmów i materiałów prezentujących artystów oraz ich prace. Wydarzenie będzie miało charakter otwarty, niebiletowany.

Partnerzy: Centrum Praskie Koneser, Fundacja ToTuart, artfinfo.pl

Architektów porady: Sypialnia – z garderobą czy szafą na wymiar?

Pierwsze skojarzenia z sypialnią? Domowa oaza snu i intymności. To prawda, ale nie zapominajmy, że często jest też miejscem o bardzo praktycznym przeznaczeniu – przechowywania ubrań. Szafa wolnostojąca, mebel na wymiar, garderoba typu-walk in – które rozwiązanie do sypialni najczęściej wybieramy i co rekomendują specjaliści? Komandor zapytał o to trzy zaprzyjaźnione projektantki wnętrz, które opowiedziały o swoich doświadczeniach.

Rozwiązanie pierwszego wyboru: garderoba

Z doświadczeń ekspertek wynika jasno – jeśli tylko powierzchnia miejsca do życia na to pozwala, decydujemy się na oddzielną garderobę położoną w pobliżu sypialni. To rozwiązanie rekomendują też zgodnie architektki, a dla nieprzekonanych Małgorzata Karaś-Jamrocha roztacza taką wizję:

– Jeśli tylko mamy taką możliwość – proponuję garderobę walk in. Nie ma co ukrywać, że uwielbiają ją przede wszystkim kobiety. Lubią poczuć się jak bohaterka filmu, która wchodzi do królestwa swoich ubrań, przegląda się w dużym lustrze, spogląda na podświetloną witrynę z butami i po kolei zestawia ze sobą zdobycze odzieżowe z dodatkami w postaci torebek, pasków i biżuterii. Czyżbym się zagalopowała? Nie sądzę – taka przebieralnia jest marzeniem wielu z nas. Wiem to od moich klientek.

Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na niebywałą funkcjonalność i nieograniczone możliwości personalizowania rozwiązań w ramach przechowywania i ich estetyki. Dla architekta najbardziej komfortowa sytuacja to ta, gdy od początku ma możliwość tworzyć projekt garderoby, mając wpływ na układ ścian działowych już na etapie budowy domu. A zdaniem Małgorzaty Karaś-Jamrochy projekt garderoby jest obecnie równie ważny jak projekt kuchni czy łazienki, i tak jak w ich przypadku nie ma gotowego szablonu na urządzenie wnętrza. Decydujące są tu preferencje w ramach przechowywania ubrań – jedni wolą dużo drążków z podświetleniem na wieszaki, inni w przeważającej większości półki, na których leżą ułożone według kolorystyki T-shirty i swetry: – Współczesne marki, takie jak Komandor, proponują klientom mnóstwo rozwiązań do przechowywania, a podświetlane wielofunkcyjne organizery są nierzadko wyściełane delikatnymi welurowymi materiałami czy też wyklejone wyszukanym fornirem. A o sposobach wysuwania szuflad można dzisiaj chyba napisać pracę naukową…

Agnieszka Pasieka-Adamek ze Studia Projektowego Atoato także poleca dużą ilość drążków oraz szuflad, szczególnie, kiedy nie lubimy prasować i nie chcemy się schylać do dolnych półek.

– Szuflady są najlepszym wyborem na bieliznę, biżuterię czy buty – wszystko widać jak na dłoni. A ponieważ w garderobie często brakuje światła, rekomenduję stosowanie ledów do podświetlania półek, drążków i szuflad, by także po zmroku wybrać odpowiednie ubranie i móc szybko się przebrać.

Tymczasem architekt Ewa Tatar zwraca uwagę na jeszcze jeden praktyczny aspekt. Im bardziej przestronna garderoba, tym większa absorbcja kurzu. Dlatego decydując się na modne, otwarte szafki warto zastosować je na dole, gdzie łatwo je czyścić, podczas gdy w wyższych partiach lepiej zaplanować strefy zamknięte, a mogą to być przeszklone drzwi. Co ważne, architektka proponuje pomyśleć też o innych rozwiązaniach niż garderoba typu walk in, które z pewnością są nie mniej praktyczne i być może jeszcze bardziej atrakcyjne. Chodzi o garderoby połączone z łazienką lub przechodnie, między sypialnią a pokojem kąpielowym, które tworzą funkcjonalny ciąg komunikacyjny. W przypadku dużych domów nic nie stoi na przeszkodzie, by zaprojektować też oddzielne pomieszczenia garderobiane dla mężczyzny i kobiety, a nawet dla dzieci.

Między marzeniem a realiami – szafa na wymiar

Szczerze mówić, szafa nie jest opcją pierwszego wyboru w domach i mieszkaniach, których metraż pozawala na zorganizowanie garderoby. Ale ponieważ nie zawsze mamy do czynienia z przestronną strefą prywatną – na przykład w zabytkowych kamienicach lub blokach – a odzież musi mieć swoje miejsce, decydujemy się w sypialni na szafy, najczęściej takie wykonane na wymiar. Wolnostojące szafy także pojawiają się w domach, ale bardziej ze względów estetycznych – zwłaszcza te z kategorii vintage czy antyk – bo gdy stylowa szafa będzie świetnie korespondować wizualnie z komodą czy łóżkiem z rzeźbionym zagłówkiem, rolę użytkową przejmie i tak zaplanowana garderoba czy mebel na zamówienie.

Zdaniem Agnieszki Pasieki-Adamek z Atoato klienci ograniczeni metrażem, najczęściej wybierają szafy wnękowe z drzwiami przesuwnymi w samej sypialni: – Ja polecam fronty ze szkła dymionego, jak Antisol, gdzie widać, co jest w szafie, ale jednocześnie kolor jest wyciszony, a ubrania się nie kurzą. Jeśli we wnęce, przeznaczonej na szafę, jest mało miejsca na tory dla prowadnic w drzwiach przesuwnych, żeby zyskać dodatkowe centymetry do przechowywania, lepiej jest zastosować drzwi uchylne. Obecnie na rynku jest mnóstwo kolorów i materiałów do wyboru, z którym możemy je wykonać, a to, jaki wybierzemy, w głównej mierze zależy do stylistyki całego wnętrza i kwoty, jaką chcemy na dany mebel przeznaczyć.

Architektki zgodnie podkreślają wagę wnętrza szafy, które możemy wyposażyć niemal tak kompleksowo jak garderoby. Separatory na biżuterię czy zegarki z serii Mokka od Komandora; wysuwne wieszaki na spodnie; pantografy, czyli drążki obniżające wieszaki; różnych rozmiarów ażurowe koszyki i szuflady – wszystko to można dowolnie konfigurować według swoich potrzeb. W szafach również warto zastosować podświetlenie poszczególnych stref, co zdecydowanie poprawia ich estetykę i funkcjonalność.

Mebel na zamówienie jest też optymalnym wyborem w przypadku miejsca pod skosami.

– Uwielbiamy pochyłe dachy – przekonuje Ewa Tatar – a zabudowanie przestrzeni pod nimi szafą na wymiar to dobry pomysł. W niższych partiach możemy rozplanować szuflady czy drążek z wieszakami na bluzki albo spodnie, w wyższych ubrania, które wymagają więcej miejsca. Marka Komandor ma szeroki wybór, jeśli chodzi akcesoria wyposażenia wnętrza szafy i wykończenie ich drzwi – różnorodne szkło, płyta meblowa, fototapeta – przy czym warto pamiętać, że te przesuwne wymagają mniej miejsca i dają większe spektrum otwarcia. My, architekci chętnie proponujemy klientom systemy bezramkowe, jako najbardziej dyskretne, eleganckie i na czasie.

Nad wyborem drzwi warto się dłużej pochylić, bo – jak uważa Małgorzata Karaś-Jamrocha: – są one jednym z najważniejszych elementów mebli. Powinny być ozdobą pokoju i dla mnie zawsze są wyzwaniem! Drzwi w klasycznym wydaniu – uchylne, z obramowaniami, piękną okleiną lub lakierem, lustrem tradycyjnym albo postarzanym, czy może z nowoczesną ekstrawagancką tapetą lub grafiką, zawsze dodadzą wnętrzu charakter i stworzą klimat całej sypialni. W swoich projektach wnętrzarskich staram się uwrażliwić klientów na kolor i piękną formę oraz indywidualizm. W naszym szarym, szybkim życiu często o tym zapominamy, a przecież w sypialniach i garderobach także warto unikać szablonów i efektu „gdzieś już to widzieliśmy”.

Bez względu na to, czy wybierzemy szafę na wymiar, garderobę czy inny mebel do przechowywania powinniśmy pamiętać, aby były funkcjonalne, pasowały stylem do sypialni, stanowiły jej uzupełnienie i tworzyły komfortowe miejsce dla ubrań. By mieć taką pewność, dobrze nawiązać współpracę z doświadczonym architektem wnętrz lub firmą wykonującą tego typu meble, by tak jak nasze ekspertki udzielił cennych rad i pomógł profesjonalnie zaprojektować przestrzeń garderobianą.

fot. Komandor

Kosmiczne śmieci na Placu Europejskim w Warszawie

Ghelamco Poland i Fundacja Sztuka w Mieście zorganizowali kolejną wystawę w plenerowej galerii Art Walk. Jakub Słomkowski poprzez cykl pt. „Space Debris” nakłoni nas do refleksji nad rozwojem cywilizacji, podbojami kosmosu oraz wiążącymi się z tym konsekwencjami.

Fakt istnienia kosmicznych odpadów oraz gałęzi nauki zwanej archeologią kosmiczną, a także jej odniesienie do historii ludzkości, stanowią punkt wyjściowy dla Jakuba Słomkowskiego. Stworzony przez artystę cykl analogowych kolaży „Space Debris” opowiada jednocześnie o odkrywaniu zagadek kosmosu i Ziemi oraz o tym, co, jako społeczność wszechświata, pozostawiamy po sobie.

– Krążący wokół Ziemi od 1958 roku satelita Vanguard 1 stanowi świadectwo ludzkiej obecności w kosmosie i najstarszy artefakt na orbicie. Jednocześnie jest on jednym z wielu kosmicznych odpadów, które pozbawione funkcji krążą wokół naszej planety z prędkością niemal 8 km/s. Obłędny, nieustający taniec rotacyjny cząstek jest nie tylko świadectwem kultury materialnej związanej z podbojem kosmosu, ale przede wszystkim realnym zagrożeniem dla integralności okołoziemskich systemów i przyszłości naszych pozaziemskich wędrówek – mówi Karolina Wlazło-Malinowska, kuratorka wystawy „Space Debris”.

il.Jakub Słomkowski, Taniec Gigantów

Wystawa „Space Debris” porusza wątki apokaliptyczne oraz historyczne, których kontekst i ocena są wprowadzane w formie satyrycznych przedstawień nasyconych czarnym humorem, ujarzmiając w ten sposób grozę naszej przeszłości. Jakub Słomkowski wykorzystuje przy pracy fragmenty książek, fotografii i rysunków, a także powstałe w wyniku ich produkcji skrawki i odpady. Tworzy na kartkach, kartonie, desce do krojenia. Przeróbka i nadawanie nowego życia materiałom jest formą nawiązania do tego, czym są lub mogą być w naszej świadomości odpady kosmiczne.

Autorskie oprowadzanie po wystawie „Space Debris” w formie streamingu online na fanpage Fundacji Sztuka w Mieście na Facebooku zaplanowano na 30 czerwca o godz. 18.

Jakub Słomkowski – malarz, performer i muzyk, absolwent warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Balansuje między sferą sacrum i profanum, wykorzystując takie media, jak dźwięk, rysunek, malarstwo, poezja. Od 2010 roku współpracuje ściśle z choreografką Izą Szostak tworząc muzykę do jej spektakli. Jest jednym z założycieli grupy twórczej Parque-no, pomysłodawcą i organizatorem wydarzenia Kolacja na Hucie, a także współzałożycielem zespołu KUBATWICEIMPROVISE oraz duetu performatywnego z Loikiem Bertrandem – Loikuba. W roku 2017 został laureatem konkursu „Art Walk Open Call 2017”. Pierwsza indywidualna wystawa malarska Słomkowskiego za granicą miała miejsce w Galerii Ari Kupsus w Budapeszcie w marcu 2018 roku. W swojej twórczości zastanawia się nad znaczeniem wielości przekazów w zależności od medium i wyobrażeń wizualnych stawiając pytanie: w jakim stopniu obraz, a w jakim czyste ludzkie działania są w stanie dotrzeć do odbiorcy?

O FUNDACJI SZTUKA W MIEŚCIE

Fundacja Sztuka w Mieście została powołana do realizacji działań dążących do podniesienia jakości miejskiej przestrzeni publicznej. Jej celem jest promowanie, wspieranie oraz upowszechnianie inicjatyw artystycznych, organizacja wydarzeń kulturalnych, a także imprez rozrywkowych oraz sportowych skierowanych do lokalnych społeczności, rozgrywających się w miejskiej przestrzeni publicznej.

Prace remontowe w domu – czy pandemia ‚zrobiła’ z nas majsterkowiczów?

Za nami wiosna inna niż wszystkie. Z powodu pandemii na trzy miesiące zamknięto galerie handlowe, małe sklepy handlowo-usługowe, a sklepy spożywcze działały przy bardzo dużych obostrzeniach. Wyjątkiem były markety budowlane, które wbrew otaczającej rzeczywistości codziennie przyjmowały tłumy klientów. W marcu, wzrost liczby kupujących zanotowały Castorama, Obi czy Leroy Merlin[1]. To pokazało, że zamknięci w domach Polacy gromadnie ruszyli po materiały i sprzęt budowlany, by czas pandemii wykorzystać na remont. Wielu z nas odkryło w sobie pasje, dzięki którym nowe oblicze zyskały wnętrza mieszkań, domów, ale i otaczające je ogrody.

Branża budowlana a pandemia

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego produkcja budowlano-montażowa (w cenach stałych) zrealizowana na terenie kraju przez przedsiębiorstwa budowlane, o liczbie pracujących powyżej 9 osób, w marcu br. była wyższa o 3,7% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku[2]. Co prawda w kwietniu ten wskaźnik spadł, ale o zaledwie 0,9%. To pokazuje, że branża budowlana całkiem dobrze radzi sobie w czasie pandemii, czego dowodem były także tłumy w marketach budowlanych. W kolejkach ustawiali się zarówno fachowcy, których kalendarze – jak co wiosna – były po brzegi wypełnione zleceniami, jak i użytkownicy indywidualni. Ci drudzy, czas spędzany w domu postanowili wykorzystać na ciągle odkładane gruntowne porządki, drobne prace konserwacyjne, ale i całkiem poważne remonty.

Okazało się, że wielu z nas samodzielnie poradziło sobie z malowaniem pomieszczeń, wymianą brodzika prysznicowego czy konserwacją systemu rynnowego lub elementów drewnianej elewacji. Zanim zabrali się jednak do pracy, wielu buszowało w internecie lub ruszyło na zakupy do sklepów narzędziowych, by skompletować warsztat majsterkowicza. A tym, którzy do tej pory tego nie zrobili radzimy, co ma się w nim znaleźć.

Kompletowanie warsztatu majsterkowicza

To, jak powinien wyglądać domowy warsztat narzędziowy zależy od kilku czynników. Ważny jest zakres oraz intensywność prac, jakie planujemy samodzielnie wykonywać. Nie bez znaczenia jest także ilość miejsca, jaką możemy przeznaczyć na narzędzia, oraz zasobność portfela – zawsze jednak warto zainwestować w narzędzia wysokiej jakości, by służyły nam przez lata.

Jeśli należysz do osób, które do domowych awarii od razu wzywają fachowców, z pewnością wystarczą podstawowe urządzenia – miarka, młotek, kombinerki, śrubokręt oraz niewielki zestaw gwoździ, śrubek i kołków. To zwykle pozwoli poradzić sobie z małymi usterkami i drobnymi pracami montażowymi. Ale dla przysłowiowych „złotych rączek” to zaledwie początek. Prawdziwy zestaw majsterkowicza powinien zawierać różne elektronarzędzia – wiertarka (najlepiej udarowa), wkrętarka, ale też szlifierka, szczególnie jeśli jesteś fanem renowacji starych mebli. Przyda się też lutownica, pilarka czy wyrzynarka, a także klucze płasko-oczkowe w różnych rozmiarach, latarka czołówka, zestaw taśm i klejów oraz obowiązkowo dobra poziomica.

Narzędzia możemy trzymać w specjalnej skrzyni, chowanej w szafie, lub – jeśli możemy sobie na to pozwolić – stworzyć w garażu kącik majsterkowicza z tablicą i stołem z prawdziwego zdarzenia. Wszystko w zależności od potrzeb! Ale czy o czymś nie zapomnieliśmy? Oczywiście, drabina! To urządzenie niezbędne podczas wielu prac.

Jaką drabinę wybrać?

Drabina to podstawowe narzędzie w warsztacie majsterkowicza. A że jest to często niemały wydatek, przed zakupem warto dobrze się zastanowić. Jak dokonać dobrego wyboru?

– Na pewno warto postawić na renomowanych producentów – będziemy mieć wówczas gwarancję wysokiej jakości produktu i wielu lat bezawaryjnego użytkowania. Jeśli potrzebujemy drabinę do mieszkania lub domu, raczej nie decydujmy się na najbardziej zaawansowane, wieloelementowe modele – z uwagi na charakter i miejsce prac nie będziemy w stanie wykorzystać nawet połowy jej funkcji. Dlatego najlepiej odpowiedzieć sobie na pytanie, jak często oraz w trakcie jakich prac będziemy z drabiny korzystać, a odpowiedź przyjdzie sama – radzi Marek Banach, ekspert firmy KRAUSE, producenta drabin dla profesjonalistów i użytkowników indywidualnych.

W mieszkaniach najlepiej sprawdzają się niewysokie modele wolnostojące, z wygodną platformą roboczą oraz wysokim pałąkiem bezpieczeństwa.

– Ze względu na różnorodność prac remontowych, do ich wykonywania rekomenduję drabinę wolnostojącą Secury z funkcjonalną półką. Kompaktowa forma, lekka konstrukcja, funkcjonalne rozwiązania i szybkie rozkładanie – to wszystko zapewni łatwość obsługi i zagwarantuje komfort użytkowania. Podczas sprzątania, malowania czy drobnych prac elektrycznych doskonale sprawdzi się system MultiGrip, czyli obszerny rozkładany pojemnik na narzędzia i akcesoria, ze specjalnym uchwytem na wiadro. Dzięki niemu ograniczymy do minimum uciążliwe wchodzenie i schodzenie z drabiny, a tym samym skrócimy znacząco czas pracy – podpowiada ekspert.

Ale właściciele domów z ogrodem muszą rozważyć już inne rozwiązanie. – Podczas prac na wysokość w domu oraz jego otoczeniu doskonale poradzą sobie drabiny przegubowe oraz trzyelementowe drabiny wielofunkcyjne. Pierwsze można wykorzystywać na wiele sposobów – w zależności od potrzeb mogą służyć jako drabiny przystawne, wolnostojące, a nawet podest roboczy (wraz z dodatkowym elementem w postaci platformy), idealny do długotrwałych prac na niedużej wysokość– wyjaśnia Marek Banach. Co ważne, wiele drabin przegubowych pozwala na stabilne ustawienie na schodach, a to znacząco zwiększa funkcjonalność urządzenia i bezpieczeństwo prac w wymagających warunkach. Drabiny trzyelementowe to z kolei idealne rozwiązanie do prac wokół domu. Pozwolą komfortowo dostać się na dach, w celu jego przeglądu czy sprzątania (w przypadku dachu płaskiego), wyczyścić rynny czy umyć wysokie okna. Stabilna konstrukcja nawet mało doświadczonym użytkownikom zagwarantuje wygodne warunki pracy.

Moda na samodzielne prace remontowe w domu trwa, a wiele z nich jest łatwiejszych niż mogłoby nam się wydawać. To nie oznacza jednak, że firmy remontowe pozostaną bez zleceń. Zapotrzebowanie na takie usługi jest wciąż ogromne, ale teraz może nieco skróci się czas oczekiwania na wolny termin w kalendarzu fachowców?

[1] Badania z kondycji marki – YouGov BrandIndex, prowadzonego w Polsce w dniach 20 lutego – 19 marca przez agencję Inquiry: Castorama odnotowała wzrost liczby klientów o 6,2 proc, a Obi o 5,7 proc.

[2] Dane meldunkowe dla miesięcy marzec i kwiecień 2020 r.

fot. Krause

Meble na lata i pokolenia

„Klasyk to coś, co za każdym razem, gdy się na to patrzy jest akceptowane takim, jakim jest i nie ma sposobu, by to ulepszyć” – powiedział Warren Platner, jeden z projektantów współpracujących z marką Knoll. I zawarł w jednym zdaniu kwintesencję dobrego wzornictwa.

Portfolio marki Knoll to właściwie same przykłady doskonale zaprojektowanych mebli. Modele nie straciły nic ze swojej świeżości i funkcjonalności. Są absolutnie ponadczasowe i dlatego projekty, które czasami dzieli kilkadziesiąt lat, dziś świetnie się ze sobą miksują.

Idąc chronologicznie przez portfolio Knoll, jednym z pierwszych przykładów geniuszu projektanta jest komplet mebli wypoczynkowych Barcelona. To jedne z najbardziej rozpoznawalnych mebli w historii i obiekt pożądania wielbicieli designu. Zaprojektował je Ludwig Mies van der Rohe na potrzeby wyposażenia niemieckiego pawilonu na Wystawie Światowej w 1929 roku. Bryła pawilonu i jego wyposażenie okazały się sensacją i kamieniem milowym dla modernizmu.

fot. Sofa Avio, fotel Platner i fotele Barcelona

fot. Krzesła MR

fot. Stół Grasshopper i krzesła MR

Meble w przestrzeni mieszkalnej po raz pierwszy wykorzystano w słynnej willi Tugendhatów (projektu van der Rohe) i do dziś są wybierane do wnętrz prywatnych i publicznych. Również w latach 20. van der Rohe zaprojektował MR Lounge Chair – połączenie chłodnego metalu z ciepłą, skórzaną tapicerką. Chociaż stanowi kwintesencję bauhausowskiej czystości linii, to w jego formie pobrzmiewają wyraźnie echa tradycyjnego fotela bujanego.

fot.   Sofa Florence, fotele KN

W historii wzornictwa zapisała się również Florence Knoll, założycielka marki i jednocześnie projektantka, której imię nosi sofa jej autorstwa. Ten mebel to znakomity przykład racjonalnego, architektonicznego myślenia o projektowaniu. I to właśnie prosta forma i żelazna geometria sprawiły, że model z 1954 roku wciąż wygląda współcześnie.

fot. Krzesła i stół Platner

Z kolei udanym mariażem modernizmu z duchem meblarstwa epoki Ludwika XV jest seria stołów, stolików i foteli autorstwa Warrena Platnera. Kolekcja Platner ujrzała światło dzienne w 1966 roku i od razu zachwyciła swymi miękkimi, kobiecymi kształtami. Co ciekawe misterne, przypominające „błyszczący snop pszenicy” podstawy mebli wymagają aż tysiąca spawów.

fot. Fotel Womb

Podobną miękkość formy odnajdziemy w fotelu Womb, który specjalnie na prośbę Florence Knoll stworzył Eero Saarinen. Florence poprosiła przyjaciela o fotel, „którym można się otulić”. W 1948 roku słynny fiński architekt zaprezentował mebel, który dzięki obszernemu siedzisku stwarza intymną i komfortową oazę relaksu. Womb był pierwszym fotelem z włókna szklanego produkowanym masowo w Ameryce. Innowacyjny materiał powodował, że przez lata jego wytwarzaniem zajmował się producent jachtów, który jako jedyny był w stanie wykonać tak złożoną, organiczną formę.

Na przełomie wieku powstało również druciane krzesła Harry’ego Bertoi (1952r.), mogące kojarzyć się z ogródkami kawiarnianymi. Sam autor opisywał je dość zwięźle – „jeśli patrzysz na te krzesła to są one głównie wykonane z powietrza, są jak rzeźba, przestrzeń przez nie po prostu przechodzi”. Innowacyjność projektu polegała również na bezprecedensowym, jak na owe czasy, wykorzystaniu przemysłowego materiału do stworzenia mebla, który szybko uzyskał status dzieła sztuki.

fot. Fotele Pollock Arm Chair

Zupełnie inny charakter ma fotel Pollock Arm Chair (1960r.). Projekt Charlesa Pollocka pierwotne nazywany był „krzesłem podwieszanym”. To określenie zapewniło mu charakterystyczny, przypominający lejący się materiał, kształt siedziska i sposób jego mocowania do ramy wykonanej ze stali i aluminium. Ten lekki fotel został ponownie wprowadzony do produkcji przez markę Knoll w 2014 roku. Pewnie dlatego, że pomimo upływu lat nadal sprawdza się w salonie.

Portfolio Knoll to dowód na to, że klasyki nigdy nie stracą nic ze swojej siły. Meble marki oferuje showroom MOOD, gdzie na miejscu przekonać się można o ich jakości i precyzji wykonania. Dzieła mistrzów projektowania to inwestycja na lata, ponieważ są trwałe, sprawdzone i wolne od chwilowych mód. Z tego powodu mogą znakomicie służyć kolejnym pokoleniom ich właścicieli.

fot. Mood Design

Jak wyczyścić zlewozmywak ceramiczny?

Zlewozmywaki z ceramiki można obecnie zobaczyć w wielu eleganckich i rustykalnych kuchniach. Niech nie zwiedzie Was ich delikatna uroda – taki zlewozmywak jest bardzo twardy i odporny. Nie niszczą go wysokie temperatury ani detergenty, niełatwo go zarysować czy zaplamić. Czym i jak go czyścić, żeby służył nam długie lata?

Powierzchnie ceramiczne mają jedną niepodważalną zaletę. Są idealnie gładkie, dzięki czemu nie przywierają do nich resztki jedzenia i wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia. Surowcem wykorzystywanym do ich produkcji przez BLANCO, jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek produkujących zlewozmywaki, jest ogniotrwała glinka lub kamionka szlachetna, która dzięki swoim właściwościom potrafi sprostać wymaganiom stosowanym nawet w laboratoriach. Ceramiczne propozycje do strefy zmywania, dostępne w Comitor, cechują się zwiększoną odpornością na uderzenia, zarysowania, wysoką temperaturę, kwasy, powstawanie plam i światło słoneczne.

Jak pozbyć się zabrudzeń i jak pielęgnować zlewozmywak ceramiczny?

Ceramikę bardzo łatwo jest utrzymać w czystości – do codziennej pielęgnacji wystarczy wilgotna ściereczka z odrobiną płynu do mycia naczyń i przetarcie zlewozmywaka suchą ściereczką. Kolejny skuteczny środek, który wyczyści nasz zlew to soda oczyszczona z wodą utlenioną. W tym wypadku moczymy ścianki i dno wodą, rozsypujemy sodę na zlewozmywak i myjemy go zmoczoną gąbką. To sprawdzony sposób, a brudne ślady znikają w mgnieniu oka.

Modele oferowane przez Comitor pokryto specjalną powłoką PuraPlus, środkiem wcieranym maszynowo w powierzchnię zlewozmywaka o właściwościach hydrofobowych, czyli odpychających wodę. Znacznie ułatwia to pielęgnację i utrzymanie czystości. Niestety wraz z biegiem czasu, podczas czyszczenia i wycierania powierzchni zlewozmywaka, stopniowo usuwamy powłokę PuraPlus, a wtedy zlewozmywak traci ochronę i staje się bardziej podatny na osady z wody i zabrudzenia.

Do regeneracji takiej powierzchni i przywrócenia jej walorów ochronnych, Comitor zaleca stosowanie specjalnego preparatu PuraPlus Liquid Set. Środek ten zamyka mikroskopijne pory i wygładza powierzchnię zlewozmywaka, a zregenerowana powierzchnia o hydrofobowych właściwościach redukuje zatrzymywanie zanieczyszczeń, tworzenie się osadu wapiennego oraz powstawanie plam. W przypadku, kiedy powierzchnia zlewozmywaka stanie się szorstka i zaczną pojawiać się przebarwienia i osad wapienny, pomocny będzie uniwersalny środek rozpuszczający wszelkie osady BLANCO Antikalk.

BLANCO CeraCare

Przy większych zabrudzeniach oraz przy powstałych od naczyń (głównie garnków i patelni) czarnych smugowatych rysach na powierzchni, zlewozmywak czyścimy pastą BLANCO CeraCare.

Mokrą gąbką załączoną w opakowaniu rozcieńczamy trochę pasty, a następnie nanosimy ją na powierzchnię zlewozmywaka i czyścimy kolistym ruchem. Po umyciu zlewozmywaka wycieramy jego powierzchnię miękką i suchą antybakteryjną ściereczką z mikrowłókien.

Warto pamiętać, że agresywne środki, np. proszek do szorowania, mogą porysować glazurę. Z tego względu radzimy, aby ich nie stosować. Unikajmy także przesuwania twardych lub ostrokanciastych przedmiotów po powierzchni ceramicznej i nie używajmy na niej noży ceramicznych. Większych naczyń nie wrzucajmy, tylko delikatnie wstawiajmy je do komory.

fot. materiały prasowe

Architekci o wpływie pandemii na sposób projektowania wnętrz

Panuje powszechna zgodność, że „po tym kryzysie nic nie będzie już takie, jak było”. Zmiany będą dotyczyć większości aspektów życia. Także tego, jak będziemy mieszkać. Spróbujmy więc odpowiedzieć na nurtujące wszystkich pytanie – czy w przyszłości może zmienić się nasz dom?

Najbliżej tej wiedzy są architekci wnętrz, pracujący na co dzień z klientami. Agencja Nowicki PR przeprowadziła ankietę wśród architektów, którzy podzielili się swoimi refleksjami wywołanymi pandemią. Wyłania się z nich interesujący obraz przyszłości designu i projektowania wnętrz.

CZAS I DESIGN IZOLACJI

Mikołaj Wierszyłłowski (Wierszyłłowski i Projektanci) wskazuje, że przez ostatnie 10 lat dużo mówiliśmy o społeczeństwie „współczesnych nomadów”, o wolności przemieszczania się jaką dały nam technologia, tanie linie lotnicze i globalizacja. To beztroskie życie podróżników zakłócał co prawda ślad węglowy pozostawiany przez samoloty, jednak wierzyliśmy, że niebawem rozwiążemy i ten problem. Nomadom do życia wystarczało mini-mieszkanie z namiastką kuchni, bo przecież życie toczyło się właściwie poza nim: w kawiarniach, „co-workingach” itp.

fot. Mood Design/wielofunkcyjny system regałów USM

Obecnie podróżowanie i przebywanie w przestrzeni publicznej wiążą się z ograniczeniami i obawami o zdrowie. Do łask wracają więc ogródki działkowe, podmiejskie dacze – czyli miejsca, gdzie możemy się zaszyć z dala od innych i być w kontakcie z naturą. Pojawiają się pytania o to, czy wróci tradycyjna struktura mieszkania: jadalnia, osobna kuchnia. A może inspiracją do zmiany będą domy freelancerów, przedstawicieli wolnych zawodów, pracownie artystów – ludzi, dla których „życie to praca”, gdzie nie ma podziału na czas wolny i etat. Choć może jeszcze jest za wcześnie by stwierdzić coś arbitralnie, to rozmowy z inwestorami wskazują nowe potrzeby w aranżacji wnętrz.

WIELOFUNKCYJNOŚĆ I PRZECHOWYWANIE

W przekonaniu Marty Kalkstein-Stolińskiej (Laboratorium Wnętrz) mieszkania staną się wielofunkcyjne. Będą mikrobiurami, salami konferencyjnymi, siłowniami, kinami w jednym. Zmiana w mniejszym stopniu będzie widoczna w dużych domach i apartamentach, bo tam wielofunkcyjność to norma. Rewolucja może dotyczyć mieszkań o mniejszym metrażu, w których ludzie będą tworzyć samowystarczalne bazy do przetrwania. To z kolei wpłynie na rynek produktów wyposażenia wnętrz. Po doświadczeniach ostatnich tygodni mogą powrócić nawyki kupowania na zapas, a to spowoduje potrzebę tworzenia większych powierzchni do magazynowania w mieszkaniach. Do łask mogą wrócić spiżarnie, schowki i pawlacze. Również zdaniem Eweliny Jankowskiej (EV Architects) ważne stają się przestrzenie do przechowywania, w tym spiżarnie.

fot. Raumplus/ sprytne przechowywanie

HOME OFFICE

Sebastian Marach (YONO Architecture) zauważa, że część osób będzie potrzebować komfortowych warunków pracy w domu. Sygnały od klientów wskazują, że stworzenie takiego miejsca staje się jednym z ważniejszych elementów przygotowania projektu. Wcześniej jakaś forma „domowego biura” była często pomijana kosztem zwiększenia części dziennej. Na większe zainteresowanie w tym obszarze wskazują również Karina Snuszka i Dorota Kuć (MoodWorks), które zauważyły, że część klientów pracujących w dużych firmach myśli o przeformułowaniu umów, tak, by mogli częściej pracować z domu. Większy udział pracy zdalnej wymusza też „agile working style”, zgodnie z którym pracownicy w biurach nie mają już przypisanych stanowisk. Skupieniu ma służyć większa dbałość o akustykę. Paweł Ślęzak (Architaste) wskazuje, że wzajemne nieprzeszkadzanie sobie to przede wszystkim wygłuszenie poszczególnych przestrzeni.

SPORT W DOMU

Według Pawła Ślęzaka (Architaste) w wielu przypadkach klienci będą oczekiwać od projektantów wnętrz, żeby przewidzieli przestrzeń do uprawiania domowego sportu. Podobne zdanie ma Marta Kalkstein-Stolińska (Laboratorium Wnętrz). Jej zdaniem będą tworzone wielofunkcyjne urządzenia do ćwiczeń, które można będzie wstawić do łazienki albo do niewielkiego pomieszczenia gospodarczego.

POLSCY PRODUCENCI

Karina Snuszka i Dorota Kuć (MoodWorks) wskazują, że problemy z dostawami z zagranicy w okresie pandemii pokazały, że mamy wielu polskich producentów i rzemieślników, którzy są w stanie dostarczyć wysokiej klasy wyposażenie. To może wzmocnić myślenie kategoriami lokalnymi. Podobne zdanie ma Sebastian Marach (YONO Architecture), który prognozuje, że zaczniemy korzystać z dóbr oferowanych przez polskich producentów z uwagi na wysoką jakość, ale również dostępność produktów i brak ograniczeń transportowych.

fot. Nobonobo/ sofa Raksa

SOLIDNE I WIELOFUNKCYJNE MEBLE

Ewelina Jankowska (EV Architects) ma nadzieję, że zwrócimy się bardziej ku meblom wyprodukowanym z dbałością o ekologię, o planetę. Będziemy bardziej stawiali na produkty z wysokiej klasy materiałów, wytrzymałe i sprawdzone. Obok jakości, meble zyskają również na dodatkowych funkcjach. Zdaniem Marty Kalkstein-Stolińskiej (Laboratorium Wnętrz) będą powstawały miniaturowe hybrydy mebli biurowych, łączących w sobie kilka funkcji, umożliwiających komfortową pracę na możliwie najmniejszym skrawku podłogi. Zdaniem Pawła Ślęzaka (Architaste) dotyczyć to będzie przede wszystkim projektowania stołów, które jednocześnie będą mogły służyć za miejsce do spożywania rodzinnych posiłków i za stanowisko do pracy. Ponadto pojawią się lekkie, kompaktowe i mobilne meble, które łatwo poddadzą się aranżacji. Natomiast te sporych rozmiarów „nie do ruszenia” najprawdopodobniej będą mniej popularne.

fot. ZAJC/ model Phantom

KONTAKT Z PRZYRODĄ

Monika Goszcz (Goszcz Design) twierdzi, że nowa sytuacja w pierwszej kolejności wpłynęła na zagospodarowanie tarasów i ogrodów. Ludzie zrozumieli jak ważne jest otoczenie domu. Na ten sam aspekt wskazuje Ewelina Jankowska (EV Architects). Jej zdaniem po kwarantannie wszyscy będą chcieli mieć mały ogródek lub przynajmniej mały taras. Również Sebastian Marach (YONO Architecture) obserwuje większe zainteresowanie meblami ogrodowymi z uwagi na chęć korzystania z pięknej pogody we własnym kącie.

fot. Mood Design/ meble ogrodowe Gervasoni

PRZYSZŁOŚĆ

Jak zatem rysuje się obraz postpandemicznego designu i projektowania wnętrz? Wydaje się, że kryzys, wywołany przez COVID-19 stał się jedynie akceleratorem zmian. Przyśpieszył wiele procesów, których zapowiedzi mogliśmy widzieć już wcześniej. Bezprecedensowa i długotrwała kwarantanna oraz swoiste „zatrzymanie czasu” zwróciły nas bardziej w stronę autorefleksji nad naszym stylem życia. A to nieuchronnie musi prowadzić do samodzielnego poszukiwania odpowiedzi na pytanie „jak funkcjonalnie zaplanować swoje miejsce?”.

Dlatego wydaje się, że głównym zadaniem stojącym przed projektantami to dostarczenie rozwiązań pomagających na jeszcze większą indywidualizację przestrzeni.

fot. materiały prasowe

Szlachetność i elegancja skórzanej sofy

Meble ze skóry od lat uznaje się za synonim luksusu i dobrego gustu. Rozłożysty zestaw modułowy, obszerny narożnik, zgrabna sofa czy wygodny, rozkładany fotel, znacznie zyskuje na ekskluzywności, jeśli zdecydujemy się na jego wersję w obiciu z naturalnej skóry. W modelach oferowanych przez polską firmę Gala Collezione znajdziemy nie tylko bogactwo form stylistycznych i funkcjonalnych, ale także ogromny wybór kilkudziesięciu fantazyjnych nowych kolorów, zgodnych z najnowszymi trendami wnętrzarskimi.

Meble z długowiecznej skóry to doskonały wybór, jeśli zależy nam na naprawdę spektakularnej metamorfozie wnętrza. Wszyscy, którzy cenią sobie we własnym domu prestiż, styl i elegancję, wiedzą, że skórzany narożnik czy fotel z upływem lat nabierze dodatkowego uroku, tworząc przestrzeń z klasą, opierającą się upływowi czasu. Skórzane meble pasują do pomieszczeń urządzonych w każdym stylu, począwszy od klasycznych, czy vintage, poprzez prosty styl skandynawski, po wersje eklektyczne, czy loftowe. Sprzyja temu nie tylko wzornicza różnorodność samych brył mebli, ale także nowoczesna kolorystyka, dostępna w nowej ofercie Gala Collezione.

Może nie wszyscy orientują się, że istnieje wiele rodzajów skór obiciowych, różniących się od siebie grubością, strukturą i elastycznością i kolorem, ale wielbiciele wysmakowanych aranżacji doskonale zdają sobie sprawę, że decydując się na zakup sofy czy fotela ze skóry, staną się posiadaczami mebla niepowtarzalnego i jedynego w swoim rodzaju.

W zależności od własnych oczekiwań i gustu, dobierzmy zatem rodzaj skóry, który najbardziej podoba nam się nie tylko pod względem właściwości, ale także wyglądu. We wzornikach Gala Collezione znajdziemy zarówno skóry, na których widać wyraźny print wykonywany w procesie obróbki oraz takie, które zostały poddane obróbce w procesie wykończeniowym w sposób minimalny, co sprawia, że wygląd wzoru na ich powierzchni jest najbardziej zbliżony do naturalnego. Nowoczesne metody obróbki sprawiają, że skóra ma wiele cech i atrybutów, których nie mają inne materiały pokryciowe – większą odporność na wilgoć, ogień, ścieranie, odbarwienia, oddychalność. Jest także najbardziej naturalnym materiałem pokryciowym, nie naruszającym równowagi ekologicznej. 

Będąc bogatszym o taką wiedzę, będziemy z łatwością mogli wybrać na nowy mebel obicie z najbardziej pożądanym efektem wizualnym. Przed zakupem obejrzyjmy w salonie meblowym wzorniki i zwróćmy uwagę na kolor, dotknijmy próbki, sprawdźmy swoje wrażenia i tzw. „chwyt”. Niektóre gatunki będą w dotyku bardziej sztywne i twarde, inne nieco cieplejsze, bardziej miękkie i elastyczne. Szeroka paleta odcieni ułatwi nam stworzenie harmonijnej przestrzeni, korespondującej z kolorystyką dominującą w salonie czy gabinecie. Aby jak najdłużej cieszyć się eleganckim, skórzanym meblem w naszym salonie, do pielęgnacji skór z oferty Gala Collezione warto oczywiście stosować zalecane przez producenta preparaty czyszcząco-konserwujące.

fot.  Gala Collezione

Wystartował plebiscyt w ramach konkursu Fasada Roku 2020

Po raz kolejny internauci wybiorą najpiękniejsze fasady w Polsce wykonane w technologii Baumit. Ruszyło publiczne głosowanie w ramach konkursu Fasada Roku 2020, nad którym patronat honorowy sprawują Izba Architektów Rzeczypospolitej Polskiej (IARP) oraz Fundacja Twórców Architektury (FTA).

Tegoroczna edycja projektu Fasada Roku wystartowała 1 kwietnia 2020 r. i jest już czternastą odsłoną zmagań o prestiżowy tytuł architektoniczny. Konkurencja rozgrywa się w pięciu kategoriach: budynek jednorodzinny, budynek wielorodzinny, budynek niemieszkalny, budynek po termomodernizacji oraz budynek zabytkowy po renowacji. Choć architekci, wykonawcy oraz inwestorzy do 30 września br. mogą zgłaszać swoich kandydatów, na starcie zaczęli meldować się już pierwsi uczestnicy, m.in. z Krakowa, Warszawy, Częstochowy, Dąbrowy Górniczej, Rzeszowa, Poznania, a także mniejszych miejscowości, takich jak. Niepołomice, Karpacz, Mysłowice czy Biała.

O tym, komu w udziale przypadnie zwycięstwo, a wraz z nim nagroda w wysokości 10 000 zł oraz pewne miejsce w międzynarodowej rozgrywce na poziomie Baumit Life Challenge, jak co roku zdecyduje profesjonalne jury. Ważne będą takie kryteria oceny jak zastosowana kolorystyka i struktura elewacji – nie tylko ze względu na samą prezencję budynku, lecz także to, w jaki sposób koresponduje on ze swoim otoczeniem – dbałość o detale architektoniczne, a w przypadku obiektów po renowacji także poszanowanie ich historycznej tradycji.

Głosować każdy może

W konkursie liczy się każdy głos, dlatego mają go nie tylko branżowi eksperci. Co roku internauci w niezależnym głosowaniu tworzą swój własny ranking fasad. Tak też będzie i tym razem, przy okazji edycji 2020.

1 maja br. na stronie www.fasadaroku.baumit.com wystartował plebiscyt, który potrwa do 31 października br. Głosować jak w poprzednich edycjach może każdy, ale już nie tylko na jeden – jak to było do tej pory – a na dowolną liczbę obiektów w poszczególnych kategoriach. Nowością jest również możliwość nadawania swoim głosom wag od 1 do 5, w zależności od tego, który obiekt podoba nam się bardziej od drugiego. Realizacje, które zajmą pierwsze miejsce w swojej kategorii, zdobywając największą ilość głosów, zostaną uhonorowane „wyróżnieniem internautów”.

Patronat Honorowy nad konkursem Fasada Roku 2020 sprawuje Izba Architektów Rzeczypospolitej Polskiej (IARP) oraz Fundacja Twórców Architektury (FTA). Ideę wspierają także media branżowe, w tym redakcje takich periodyków jak: „Architektura-Murator”, „Budujemy Dom”, „ekspertbudowlany”, „Izolacje”, „murator”, „Renowacje i Zabytki” i „Zawód:Architekt” oraz portali internetowych: 4budowlani.pl, archimania.pl, architektura.info, architekturadzisiaj.pl, budnet.pl, chemiabudowlana.info, infoarchitekta.pl, muratorplus.pl, propertyjournal.pl, sztuka-architektury.pl czy w-a.pl.

fot.  materiały prasowe