Archiwa kategorii: DOBRY DESIGN

Kultowa Ghost Gervasoni – w nowych kolorach

Rodzina mebli Ghost, zaprojektowana przez włoską projektantkę Paolę Navone, wprowadza do domów odrobinę nieformalnej i wygodnej nowoczesności. Najnowsza kolekcja sof, puf, łóżek i szezlongów, dostępna w Studio Forma 96, swój prostolinijny, spontaniczny charakter zawdzięcza prostym liniom, głębokim siedziskom i luźnemu potraktowaniu lnu, w który ubrano pełne niewymuszonej elegancji bryły mebli.

Siła spokoju

Paola Navone na włoskiej scenie projektowej może poszczycić się statusem „il meglio del meglio” – najlepszej z najlepszych. Nowa odsłona kolekcji Ghost, sygnowana nazwiskiem projektantki i podparta wieloletnią estymą marki Gervasoni, nie narzuca się otoczeniu wymyślną formą. Stanowi spokojny element przestrzeni, doskonale oddając estetykę bliską projektantce. Na pierwszy rzut oka widać, że nie są to wymagające meble, o które trzeba szczególnie dbać i co chwilę poprawiać poduszki. Decydując się na nie faktycznie można swobodnie cieszyć się beztroskim odpoczynkiem.

Na nową odsłonę linii składają się sofy, krzesła, fotele, pufy i łóżka w tkaninach, przypominających współczesne malarstwo. „Subtelne wzory zaproponowane przez Gervasoni mają być antidotum na klasyczne propozycje w beżowym czy szarym tapicerowaniu i stanowić oryginalną bazę wyjściową do stworzenia całościowych aranżacji. Gervasoni po raz kolejny zaskakuje nas projektem nie do końca oczywistym i nad wyraz ujmującym w swej prostocie. Ghost doskonale wpisuje się we wnętrza o zróżnicowanej stylistyce. Przy każdym projekcie, w którym go wykorzystujemy, dochodzimy do wniosku, że niezależnie od wielu detali różniących nasze realizacje, ta kolekcja wyjątkowo szybko zaprzyjaźnia się z zastaną przestrzenią. Nie inaczej jest z najnowszą edycją, która idealnie komponuje się z eklektycznymi, uciekającymi od pretensjonalności wnętrzami. Co ważne, pokrycie można łatwo zdjąć i wyprać” –  mówi Joanna Pazik, manager Studio Forma 96.

W zgodzie z naturą

Tym, co wyróżnia produkty Gervasoni, niezmienne pozostaje stosowanie naturalnych i tradycyjnych materiałów, jak chociażby lnu, idealnie sprawdzającego się w roli tkaniny obiciowej. To właśnie z tej „pokrytej prześcieradłem” estetyki wzięła się nazwa kolekcji Ghost. Sofy i fotele ubrane w len są wytrzymałe, wolniej się brudzą i dłużej wyglądają jak nowe. Materiał jest wyjątkowo miły  w dotyku i nie nagrzewa się od słońca. Proces przygotowania tkaniny wymaga bardzo niewielkiej ilości substancji chemicznych, dzięki czemu jej wytwarzanie nie szkodzi środowisku naturalnemu. „Klienci Studio Forma 96 bardzo cenią sobie naturalną estetykę. Choć wciąż najczęściej wybieranym obiciem z kolekcji Ghost pozostaje naturalny kolor włókien lnu czyli płowy odcień beżu ”lino bianco”, nowe, bardzo miłe dla oka propozycje kolorystyczne mają szansę go zdeklasować” – dodaje Joanna Pazik.

Ghost w nowej odsłonie obiciowej cechuje się szeroką gamą kolorystyczną i dużym wyborem materiałów oraz deseni, dzięki którym stanie się urozmaiceniem każdej, nawet najbardziej awangardowej przestrzeni. Sofy z kilkoma poduszkami na plecy o wymiarach (60 x 60 cm) i dwoma lub trzema mniejszymi (50 x 50 cm) dostępne są w kilku rozmiarach i konfiguracjach. Dzięki modułowej koncepcji z poszczególnych elementów łatwo stworzymy różne warianty mebla.

fot. Studio Forma 96

Zielona bohaterka salonu

Idzie wiosna! W poszukiwaniu inspiracji warto podpatrzeć naturę. Tęskniąc za roślinnością na zewnątrz, zacznijmy od przywołania słonecznych dni we własnym domu. Wykorzystajmy pozytywny przekaz zieleni i zafundujmy sobie sofę lub fotel w tym kolorze. Odruchowo przyciągną uwagę i zatrzymają wiosenny nastrój w salonie przez cały rok.

Przy mniejszych metrażach wciąż jeszcze boimy się niestandardowych barw mebli. Całkiem niesłusznie, bo według specjalistów z Gala Collezione, metraż mieszkania nie powinien mieć większego wpływu na wybór dominującej kolorystyki. Prace koncepcyjne nad nową wizją salonu zacznijmy od zastanowienia się, któremu elementowi wnętrza chcemy nadać największe znaczenie. Mogą to być ściany, które, zaznaczone  kolorem, zbudują nastrój determinujący resztę wykończenia. Można także odwrotnie – potraktować neutralną barwę ścian jako tło do kolorystycznej i materiałowej gry meblami i dodatkami.

Niczym szmaragd

Widocznym trendem w kolorystyce nadchodzącego sezonu pozostają nadal różne odcienie zieleni, w szczególności aranżacje z udziałem eleganckiego szmaragdu. „Ta szlachetna barwa pozwoli nam urządzić dom w stylu stonowanej elegancji. Doskonale połączy się ze złotem, ciemnym drewnem, jasnym błękitem i żółtym. Wyrazisty kolor zielonej sofy czy fotela będzie cieszył oko, a odpowiednio dobrana powierzchnia tkaniny jeszcze bardziej uwypukli subtelną dostojność mebla. Wygodna kanapa Veneto Gala Collezione z obiciem w kolorze butelkowym, kontrastujące poduszki, ciemny dywan, akcenty złota czy kolorowe szkło, to tylko kilka z wielu pomysłów na wprowadzenie tej efektownej barwy do aranżacji” – mówi Michał Gulajski, stylista, właściciel marki Wnętrza Michała. 

Pomysł na oliwkową zieleń

Jeśli ciemna zieleń nie koresponduje z resztą domu i lepiej czujemy się w towarzystwie jaśniejszych odcieni, rozważmy wprowadzenie do salonu mebli w kolorze apetycznej oliwki. Prosta forma  narożnika Albano Gala Collezione pięknie ożywi całe wnętrze, odnajdując się w stylu retro i eklektycznym, a także bardzo modnym ostatnio boho. Oliwka to bardzo wdzięczny kolor,  nasuwający skojarzenia ze świeżą soczystą trawą i nowalijkami. W tym sezonie sofę czy fotel w tym kolorze zestawiamy z modnym Living Coral i mleczną bielą.  Oliwka doskonale połączy się także z czernią, szarościami, pastelami, jak również z ciepłym złotem, beżami i brązem.

Choć w salonach meblowych, czy sklepach internetowych wciąż zwracamy się ku meblom w modnej szarości zbliżonej do jasnego błękitu, graficie czy neutralnych beżach, szukając nowej sofy, narożnika czy foteli warto wyjść poza utarty kolorystyczny standard. Oferta Gala Collezione pozwala na obicie dowolnego mebla tkaniną w energetycznym wiosennym odcieniu.

fot. materiały prasowe

 

Opoczno celebruje design

Katowickie targi 4 Design Days po raz kolejny stały się okazją do połączenia wiedzy i trendów ze świata architektury, mody i designu. Tegoroczna edycja okazała się rekordową pod względem liczby uczestników dając dowód na to, że zainteresowanie tym, jak pięknie mieszkać nie słabnie. W poszukiwaniach wnętrzarskich inspiracji pomagała uczestnikom marka Opoczno, która na swoim stanowisku – nagrodzonym nagrodą Exhibitor Design Awards 2019 – prezentowała swoją najnowszą kolekcję wielkoformatowych płyt gresowych Grand Concept.

Podczas czterech dni na 13 tys. m2 powierzchni wystawienniczej 300 wystawców próbowało zainspirować ok. 35 tys. odwiedzających do tworzenia wymarzonych wnętrz. Uczestnicy mogli wziąć udział w debatach, spotkaniach z ekspertami i wystawach skierowanych zarówno do profesjonalistów, jak i wszystkich osób, które właśnie tutaj szukały odpowiedzi na pytanie – jak pięknie mieszkać? Swoją wiedzą i inspiracjami służyli nie tylko architekci i projektanci wnętrz, ale także obecni na nagrodzonym za design stoisku Opoczno, eksperci marki.

Zarówno na stoisku marki Opoczno, jak i podczas paneli eksperckich dominowały dyskusje o najważniejszych trendach – wielkoformatowych płytach gresowych oraz odwołaniu do natury. W swojej najnowszej kolekcji Opoczno połączyło te dwie inspiracje tworząc wyjątkową kolekcję Grand Concept. Na płytkach odwzorowano naturalny rysunek drewna (Grand Wood), betonu (Grand Concrete) oraz kamieni (Grand Stone). Co więcej, każda seria ze względu na swoje wysokie parametry techniczne przeznaczona jest do wszystkich pomieszczeń (zarówno na ich ściany jak i podłogi), jak i na zewnątrz – na balkony, tarasy i podjazdy.

Exhibitor Design Awards 2019

Na wyróżnionym za nieszablonowy design stoisku marki Opoczno, odwiedzający mogli zobaczyć najnowszą propozycję dostępną w portfolio marki, a także skorzystać z pomocy ekspertów. Uwagę uczestników przykuły różne formaty płyt (od 30×60 do nawet 120×120 cm), które zostały przedstawione na stoisku marki zaprojektowanym w formie… domu. Jak tłumaczy Małgorzata Matuzewicz, Brand Marketing Manager marki Opoczno: – Nasze stoisko podczas 4 Design Days było bezpośrednim nawiązaniem do strategii marki Opoczno, w której oferujemy klientom płytki do wszystkich pomieszczeń ich domów. Opoczno jest partnerem Polaków w projektowaniu stylowych i funkcjonalnych wnętrz, a nasze produkty dają gotową odpowiedź na pytanie jak pięknie mieszkać wszystkim, którzy cenią sobie wysoką jakość, świetny design i komfort. Podczas targów chcieliśmy pokazać, że z wykorzystaniem naszych produktów można tworzyć zarówno wnętrza bardzo klasyczne jak i zupełnie niepowtarzalne, dekoracyjne kompozycje. Nieustannie staramy się inspirować naszych klientów do tworzenia wyjątkowych aranżacji w ich wnętrzach, dlatego w naszym portfolio znajdują się propozycje płytek przeznaczone na niemal wszystkie powierzchnie, nie tylko na podłogi, ale i ściany czy fronty szafek.

Na ścianie stoiska zostały zaprezentowane różne płytki gresowe inspirowane naturalnym drewnem z kolekcji Grand Wood, które są dostępne w kilku różnych odcieniach. Drewnopodobne płytki w kolorze bielonych desek, szarości, beży, jasnych i ciemnych, nasyconych brązów  są elementami trzech najnowszych serii: Prime, Rustic oraz Natural, które na stoisku ułożono zarówno w klasyczną jodełkę jak i z drobnym przesunięciem (o długości 1/3), które najlepiej sprawdza się przy tak długich i stosunkowo wąskich płytkach nawiązujących kształtem do drewnianych desek. Kolekcja Grand Wood okazała się niemałym zaskoczeniem dla odwiedzających, którzy nie byli w stanie odróżnić czy przedstawiony produkt jest w istocie gresem czy… prawdziwym drewnem. Grand Wood  w pełni oddawał piękno i ciepło prawdziwych naturalnych desek z ich fakturą, usłojeniem i kolorystyką. Ten niezwykle popularny trend jakim są płytki drewnopodobne okazał się jednym z najbardziej docenianych przez klientów, którzy z uznaniem przyglądali się 15 różnym odcieniom płytek Opoczno dostępnych w ramach 3 serii pytek.

Opoczno pochwaliło się również swoimi wyjątkowo imponującymi płytami wielkoformatowymi zainspirowanymi szlachetnymi kamieniami (Grand Stone) oraz betonem (Grand Concrete). Uczestnicy 4Design Days mogli dokładnie przyjrzeć się płytkom o fakturze m.in. czarnego i białego marmuru, czy industrialnego betonu w różnych odcieniach. Efektowny wzór betonu na jednej ze ścian stworzyły płytki z serii Quenos prdzięki wykorzystaniu na jednej powierzchni wielu różnych jej formatów.. Z kolei koncept inspirowany kamieniami reprezentowały płytki Newstone, Royal Black, Lake Stone czy Calacatta Marble, które – zwłaszcza w dużych formatach – były niemal nie do odróżnienia od naturalnych kamieni i stanowiły propozycję niestandardowego wyróżnienia ściany, obudowy kominka czy innego elementu domu.

fot. materiały prasowe

Pierwsze w Polsce targi sztuki współczesnej z limitem ceny

W dniach 2-3 marca 2019, w przestrzeni eventowej BABKA do wynajęcia, w Warszawie odbędą się pierwsze w Polsce Targi Sztuki Dostępnej. Będzie to wydarzenie nowe, przełomowe, uzupełniające ofertę krajowego rynku sztuki. Jego celem jest promowanie sztuki współczesnej dobrej i niedrogiej. Żadne dzieło sztuki sprzedane na Targach nie może kosztować więcej niż 5000 zł.

fot. . Iza Chamczyk / Pseudonimowość

W ostatnich latach w Polsce zauważamy wzrost zainteresowania sztuką – także wśród osób, które nigdy dotąd nie zajmowały się tą dziedziną. Jako społeczeństwo dojrzeliśmy do etapu, w którym zwykłe, masowo produkowane dobra materialne są już niewystarczające. Poszukujemy czegoś więcej. Czegoś unikalnego, stworzonego z emocji, talentu i pasji. Dlatego coraz częściej odczuwamy potrzebę bezpośredniego kontaktu ze sztuką. Pragniemy dekorować ją nasze domy, chętnie widzimy ją w przestrzeni publicznej. Z drugiej strony większość z nas czuje się w świecie sztuki – zwłaszcza współczesnej – niepewnie. Nie znamy artystów, nurtów i zjawisk. Brakuje nam zaufania do własnego gustu i osobistych wyborów. Nie bywamy na wystawach i aukcjach, a galerie omijamy szerokim łukiem.

fot. Galeria TOTUart. A.Prusinowska / Skok do góry

Targi Sztuki Dostępnej skierowane są właśnie do takich osób. Do wszystkich, którzy myślą o zakupie dzieła sztuki, ale po pierwsze nie chcą na nie wydać zbyt wiele, a po drugie, nie mają pojęcia, gdzie i które dzieło warto nabyć.

– U nas będzie niedrogo, więc przyjdź i po prostu kup, co ci się podoba – zachęcają organizatorki wydarzenia, Lena Szwed-Strużyńska i Ewa Mierzejewska. – Nie musisz w ogóle znać się na sztuce. Gwarantujemy, że wszystko, co kupisz, będzie miało wartość artystyczną – dodają.

Organizatorki przywiązują ogromną wagę do wysokiego poziomu prezentowanych prac. Od samego początku wprowadziły ostrą selekcję wystawców. Do udziału w Targach Sztuki Dostępnej zaprosiły najlepsze, renomowane galerie sztuki współczesnej z całej Polski. Istotną częścią Targów będzie Galeria TSD, przestrzeń przeznaczona dla artystów indywidualnych. Tu również obowiązuje selekcja, choć pokazane będą prace zarówno „młodych talentów”, jak i twórców o już ugruntowanej pozycji.

fot. Olga Wolniak , mirra

Odwiedzający Targi Sztuki Dostępnej będą mogli zapoznać się tym, co najciekawsze w nowej polskiej sztuce. Przedstawione zostaną jej różne gatunki: od malarstwa i grafiki, poprzez fotografię, rzeźbę, aż do tkaniny artystycznej. Nie zabraknie nawet dzieł polskich gwiazd street-artu (reprezentowanych m.in. przez słynną Brain Damage Gallery). Wszystkie prezentowane prace będzie można kupić i natychmiast zabrać do domu. Organizatorzy zapewniają profesjonalną usługę pakowania.

fot.    Zuzanna Jankowska, Bananowa pantera

 

 

Ceramika Paradyż ma już 30 lat

Ceramika Paradyż obchodzi w tym roku jubileusz 30-lecia istnienia na rynku. Przez trzy dekady udało się zbudować silne przedsiębiorstwo, które dziś jest wizytówką polskiego przemysłu na świecie. Okrągła rocznica pozwala na podsumowanie dotychczasowych sukcesów, jak i wyznaczenie planów rozwoju na przyszłość.

Marzenia o polskim wzornictwie

Rok 1989 był czasem niezwykle dynamicznych przemian politycznych i gospodarczych w kraju. Socjalistyczny ustrój przechodził do historii. Rodziła się nowa Polska, a wraz z nią zupełnie nowe możliwości, dające szanse zaistnienia w realnej gospodarce wolnorynkowej. Tak zaczęła się historia Ceramiki Paradyż. 28 sierpnia 1989 roku spisano Umowę Spółki i rozpoczęto przygotowania do produkcji płytek ceramicznych. By sprostać wymaganiom młodego kapitalizmu i rosnącej konkurencji ze strony producentów krajowych i zagranicznych, Ceramika Paradyż postanowiła oprzeć swój rozwój na stałych inwestycjach w technologie, unikalnym wzornictwie i wysokiej jakości produktów. Firma jako pierwsza na polskim rynku oferowała m.in. szkliwione płytki mrozoodporne, mozaikę prasowaną czy heksagon. Zawsze jednak, przy każdym wdrażaniu nowych kolekcji, nadrzędną ideą jest troska i szacunek dla swoich klientów. – Płytki mogą produkować wszyscy, my spełniamy marzenia naszych Klientów – powtarza Stanisław Tępiński, współzałożyciel Ceramiki Paradyż.

30 lat później

Ceramika Paradyż to polska, rodzinna firma. Lider na polskim rynku płytek ceramicznych oraz ceniony na świecie dostawca produktów o wysokiej jakości i unikatowym wzornictwie. Firma jest laureatem najbardziej prestiżowych nagród w dziedzinie wzornictwa przemysłowego: Red Dot Desing Award, iF Design i Dobry Wzór, a także Dorocznej Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP, doceniających wkład Ceramiki Paradyż w rozwój polskiej kultury i gospodarki. Od początku działalności jako firma odpowiedzialna społecznie wspiera lokalne społeczności i angażuje się w działania związane ze sportem, filantropią, kulturą i sztuką. Ceramika Paradyż jest także wieloletnim mecenasem Łódź Design Festival, największego wydarzenia poświęconego wzornictwu w tej części Europy.

Spacer po równiku

Przez trzy dekady, w pięciu zakładach produkcyjnych Ceramiki Paradyż wyprodukowano tyle płytek, że starczyłyby do pokrycia jednocześnie powierzchni Gdyni i Poznania albo pięciu najmniejszych państw świata – Watykanu, Monako, Nauru, Tuvalu, San Marino – i to trzema warstwami. Gdyby z wyprodukowanych płytek ułożyć ścieżkę o szerokości jednego metra wzdłuż równika, właśnie kończyłoby się jej 10 okrążenie. Miarą sukcesu firmy nie jest jednak skala produkcji, ale przede wszystkim zaufanie Klientów, którzy od lat tworząc swoje wymarzone wnętrza, wykorzystują płytki Ceramiki Paradyż przy kolejnych remontach łazienek, kuchni, salonów czy powierzchni inwestycyjnych.

Dalej napędzać polskie wzornictwo

Jubileusze wspierają tożsamość firmy i przypominają o jej wartościach. Są dobrą okazją nie tylko do podsumowań, ale także do wyznaczenia planów na przyszłość. – Dzięki zaufaniu naszych Klientów i wspólnemu wysiłkowi wszystkich pracowników przez trzy dekady napisaliśmy piękną historię. W roku jubileuszowym nie zamierzamy jednak tylko wspominać i świętować największych sukcesów. Z nadzieją patrzymy w przyszłość i bierzemy to za dobry punkt wyjścia do rozwoju marki przez kolejne dziesięciolecia – mówi Adam Tępiński, prezes zarządu Ceramiki Paradyż. – Jako aktywna i nowoczesna firma chcemy nadal napędzać polskie wzornictwo i inspirować do tworzenia pięknych, stylowych wnętrz. Nie boimy się wdrażania nowych pomysłów, które realnie odpowiadają na trendy rynkowe. Jesteśmy przekonani, że taka postawa przyniesie w przyszłości wymierne korzyści zarówno dla firmy, jak i naszych Partnerów oraz Klientów, którym dziś dziękuję za 30 lat zaufania i obecności naszych produktów w polskich domach.

Historia Ceramiki Paradyż

  • 08.1989 – Rozpoczęcie działalności firmy
  • 1991 – Otwarcie zakładu produkcyjnego Opoczno
  • 1993 – Otwarcie zakładu produkcyjnego Wielka Wola
  • 1997 – Produkcja pierwszej w Polsce szkliwionej płytki mrozoodpornej
  • 1999 – Otwarcie zakładu produkcyjnego „Tomaszów 1″ w Tomaszowie Mazowieckim
  • 2001 – Pierwszy w Polsce gres szkliwiony
  • 2001 – Otwarcie zakładu produkcyjnego „Paradyż” w Tomaszowie Mazowieckim
  • 2003 – Produkcja pierwszych w Polsce rektyfikowanych płytek ceramicznych
  • 2004 – Otwarcie zakładu produkcyjnego „Tomaszów 2″ w Tomaszowie Mazowieckim
  • 2004 – Produkcja pierwszej w Polsce mozaiki prasowanej
  • 2006 – Największy w Polsce format płytki ściennej 32,5 x 97,7 cm
  • 2008 – Wprowadzenie pierwszej w Polsce płytki zdobionej innowacyjną technologią druku cyfrowego
  • 2010 – Największy w Polsce format szkliwionych płytek podłogowych 60 x 120 cm
  • 2012 – Odsłona nowej identyfikacji wizualnej Ceramiki Paradyż
  • 2014 – Produkcja pierwszego heksagonu w Polsce
  • 2015 – Otwarcie najnowocześniejszego w Europie Centrum Handlowo-Logistycznego „Paradyż Logistic&Trade”
  • 03.2016 – Zmiana struktury właścicielskiej Ceramiki Paradyż
  • 2016 – Oscar designu – nagroda Red Dot Award dla kolekcji Trakt
  • 2016 – Technologia Continua + umożliwiająca produkcję płytek w wielkim formacie
  • 2016 – Wprowadzenie pierwszego w Polsce formatu 75 x 75 cm
  • 2017 – Nagroda iF Design Award dla kolekcji Elanda/Elando 
  • 2017 – Pierwsza w Europie innowacyjna technologia barwienia na sucho Freestile
  • 2018 – Odsłonięcie muralu „State of mind” w Łodzi oraz instalacji artystycznej w Gdyni
  • 2018 – Przyznanie nagrody Dobry Wzór 2018 dla kolekcji Esagon
  • 2018 – Przyznanie Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP

fot. Ceramika Paradyż

 

Znani projektanci dla Cosentino

Hiszpański producent nowoczesnych powierzchni kwarcowych nie przestaje zaskakiwać. Nie ucichły jeszcze echa minimalistycznej wizji kuchni autorstwa Alfredo Häberli’ego, przedstawionej na tegorocznych Targach IMM,  a Cosentino już zapowiada współpracę z Benjaminem Hubertem, utalentowanym i wielokrotnie nagradzanym Brytyjczykiem, który podczas Milan Design Week 2019 zaprezentuje „Raytrace” – spektakularną instalację, powstałą w oparciu o nowoczesną powierzchnię ultrakompaktową DEKTON.

Kuchnia zdekonstruowana

Alfredo Häberli może poszczycić się wielokrotną współpracą ze znanymi markami, takimi jak Iittala, Moroso czy Vitra. Jego projekty łączą w sobie zamiłowanie do tradycji, połączonej z szerokim spektrum innowacji. Podczas ostatnich targów w Kolonii projektant pokusił się o przedstawienie uderzająco klarownej koncepcji kuchni jutra. Dokonał przy okazji istnej dekonstrukcji klasycznych form i idei, oferując odwiedzającym projekcję architektonicznej wizji przyszłości. W stworzonej przez niego przestrzeni wszystko wydaje się możliwe: jest miejsce na innowacje technologiczne, współczesne wzornictwo, działające na zmysły nowoczesne materiały na blaty, takie jak DEKTON by Cosentino, a także pole dla interakcji społecznych. Futurystyczny projekt będzie można obejrzeć znowu 26 lutego, podczas konferencji Cosentino w Hiszpanii.

Niezniszczalny materiał na blat

Innowacyjna, ultrakompaktowa powierzchnia kwarcowa DEKTON, wybrana przez Häberli’ego na  blaty, posiada doskonałe właściwości techniczne; wysoką odporność na zadrapania, plamy, wysokie i niskie temperatury. Gwarantuje bardzo wysokie parametry techniczne i estetyczne obszarów roboczych. W ofercie Cosentino znajdziemy kilkadziesiąt stylowych odcieni materiału , który sprawdzi się w kuchniach. Według Häberli’ego “zaawansowane technologie materiałowe nadają błyszczącym i matowym powierzchniom kuchni nowy, niemal niematerialny wygląd”. Twierdzi również, że “redukcja urządzeń i przyborów kuchennych do minimum przyniesie nam korzyści, dzięki zwiększonej powierzchni roboczej”.

Projektant postrzega kuchnię jako pomieszczenie, które najlepiej odzwierciedla ewolucję cywilizacyjną. „Jest to miejsce egzystencjalnych i głęboko zakorzenionych potrzeb – przygotowywania i spożywania jedzenia, miejsce rozpalania ognia, a także przestrzeń towarzyska. Funkcje te nadal będą kluczowe, ale będą musiały dostosować się do współczesnego życia. A to, według Häberli’ego, będzie kształtowane przez koncepcje dzielenia się i ograniczania rozmiaru. To ostatnie staje się bardzo ważnym tematem, które dotyka nie tylko zagadnień mobilności i wykorzystania przestrzeni, ale także samej kuchni “, mówi Häberli w swoim studiu w Zurychu.

Między technologią a architekturą

Benjamin Hubert, kolejny projektant zaproszony do współpracy przez Cosentino, od początku swojej kariery płynie zdecydowanie pod prąd. Nie lansuje się i nie robi wokół siebie szumu. Sam mówi, że projektuje dla ludzi i najważniejsze jest dla niego, by chcieli korzystać z jego produktów. Tym razem odejdzie od utartej ścieżki kreacji przedmiotu użytkowego i stworzy wielkoformatową, wciągającą instalację, która po raz pierwszy zostanie zaprezentowana na Milan Design Week 2019. W „Raytrace” główną rolę odegra również DEKTON, tym razem w wydaniu wielkoformatowym. Pokazany zostanie w skali architektonicznej, pozwalającej w pełni uświadomić zwiedzającym niezrównane piękno, wytrzymałość i trwałość tego tworzywa.

Nowe oblicze kwarcu

Projekt Huberta będzie nawiązywał do wysoce technologicznych właściwości DEKTONU, produktu predysponowanego do zastosowań architektonicznych we wnętrzach jak i na zewnątrz. Instalacja podkreśli również naturalne pochodzenie minerałów wykorzystywanych  w jego produkcji. „Raytrace” skonfrontuje wielki, trójkątny element o długości 24 metry z hipnotyzującymi wzorami, przywołującymi na myśl załamanie światła przez wodę. Możemy spodziewać się silnej wizualnie demonstracji cech DEKTONU, jako powierzchni, która może wytrzymać potężne siły natury.

“Dekton to prawdziwie innowacyjny produkt – jedna z najcieńszych kompaktowych powierzchni na rynku o niesamowitej wytrzymałości”- mówi Benjamin Hubert. “Raytrace pokaże, jak, dzięki grze światła, architektura ożywa i podkreśla zalety tego materiału, jego lekki wygląd, wszechstronność i możliwości zastosowania na monumentalną skalę”.

Instalacja „Raytrace” będzie eksponowana w historycznych sklepieniach pod Mediolańskim Dworcem Centralnym w ramach trzeciej edycji Ventura Centrale. Ikoniczne tło tych przestrzeni zgromadzi instalacje uznanych na całym świecie marek i projektantów, czyniąc instalację konieczną do zobaczenia podczas Milan Design Week 2019.

Kiedy? 9-14 kwietnia, 11:00-19:00  Gdzie? Ventura Centrale, Via Ferranti Aporti 27, 20125 Milan, Włochy !

fot. materiały prasowe

Perła Wielkopolski znów w pełnym blasku

Pałace i inne obiekty rezydencjonalne to od wieków integralna część polskiego krajobrazu. Odrestaurowane zachwycają wytwornością oraz różnorodnością stylów, stanowiąc doskonałą przeciwwagę dla współczesnej architektury, a przede wszystkim przypominając o tym, co było. Jedną z takich niezwykłych pamiątek przeszłości jest Pałac w Jankowicach pod Tarnowem Podgórnym (woj. wielkopolskie), który dzięki zabiegom renowacyjnym niedawno powrócił do czasów swojej największej świetności, zdobywając przy tym tytuł Fasady Roku 2018.

Kilka wieków temu Polska była jedną z największych europejskich potęg. O bogatym dziedzictwie kulturowym przypominają nam dziś zabytkowe zamki, pałace i dwory. Część z nich dzięki renowacji odzyskała swój dawny blask, inne wciąż czekają na swoją szansę. Te, które udało się odrestaurować pełnią dziś rozmaite funkcje, głównie muzealne, ale coraz częściej ich wnętrza adaptowane są na hotele, restauracje, sale konferencyjne czy ośrodki SPA. Jedno jest pewne, każda próba ratowania tych reliktów przeszłości to ważny krok w stronę zachowania tej schedy, szczególnie dla przyszłych pokoleń.

Wczoraj i dziś

Pałac w Jankowicach to budynek wzniesiony ok. 1803 r. dla Wawrzyńca Engestroma i jego żony Rozalii z Chłapowskich. Jego obecny kształt to wynik rozbudowy przeprowadzonej w 1912 r. przez Rogera Sławskiego na zlecenie nowych właścicieli – hrabiego Stefana Kwileckiego i jego żony Jadwigi Zamoyskiej. Dodano wówczas skrzydła boczne, połączone kolumnowymi, parterowymi gankami oraz zadaszonymi tarasami na piętrze. W okresie międzywojennym w pałacu podejmowano młodego oficera, później generała i prezydenta Francji Charles’a de Gaulle’a. 

Współczesny pałac to zatem obiekt złożony z trzykondygnacyjnego korpusu centralnego i dwukondygnacyjnych skrzydeł bocznych. Część centralna, najstarsza, wzniesiona jest na planie prostokąta, w układzie trzytraktowym. Obejmuje trzy kondygnacje, częściowe podpiwniczenie i poddasze nieużytkowe. Kryta jest ona czterospadowym dachem. Centralnie przebiegające ryzality elewacji frontowej (północno-zachodniej) i ogrodowej (południowo-wschodniej) zawierają główne wejścia usytuowane na osi budynku oraz poprzedzone są przestronnymi tarasami przebiegającymi przez całą szerokość korpusu, pomiędzy skrzydłami. Tarasy parteru zadaszone zostały znajdującymi się ponad nimi tarasami piętra, wspartymi na rzędzie charakterystycznej kolumnady. Boczne skrzydła budynku, wzniesione na planie wydłużonego prostokąta, są dwukondygnacyjne, całkowicie podpiwniczone oraz kryte płaskimi stropodachami. Budynek jest symetryczny, ma jednakowe elewacje – frontową i ogrodową. Bryła budynku wyróżnia się uporządkowanym rozkładem okien. Charakterystyczna jest także attyka i częściowo ażurowe balustrady oraz przebiegające dookoła budynku gzymsy. Całość objęta jest solidnym cokołem. Na ścianach parteru budynku poziome żłobienia tworzą boniowanie.

Perła znów błyszczy

Budynek Pałacu wpisanego w 1952 r. do rejestru zabytków to piękny przykład architektury klasycystycznej. Efekt, który dziś cieszy nasze oczy to wynik kompleksowej odnowy ukończonej w sierpniu 2018 roku, zleconej przez Urząd Miasta i Gminy Tarnowo Podgórne. Przygotowaniem projektu zajęła się Autorska Pracownia Architektoniczna Vowie Studio Plus, a wykonaniem prac renowacyjnych – Przedsiębiorstwo Budowlane DOTA. Dzięki zaangażowaniu tych podmiotów pałac, który do niedawna niszczał – przeżywa swoją drugą młodość, służąc mieszkańcom Gminy Tarnowo Podgórne. To tu mieści się obecnie siedziba Samorządowej Szkoły Muzycznej, Tarnowskie Centrum Senioralne oraz Uniwersytet Trzeciego Wieku.

– Zakres prac przewidywał dostosowanie układu funkcjonalno-przestrzennego budynku do potrzeb obiektu oświatowego, przy jednoczesnym odtworzeniu oraz wyeksponowaniu jego wysokich walorów architektonicznych i bogatych detali sztukatorskich, a także zachowaniu bryły budynku – opowiada arch. Wiesław Vowie z Pracowni Architektonicznej Vowie Studio Plus. – Odrestaurowano elewacje budynku, a także dostosowano do istniejących wejść obiekty małej architektury, schody, pochylnie dla osób niepełnosprawnych czy tarasy. 

Jak wspomina autor projektu, największe wyzwanie stanowiła dbałość o walor historyczny i estetyczny budynku przy jednoczesnym uwzględnieniu współczesnych warunków technicznych i funkcjonalności. Odnowa obiektów zabytkowych to zawsze złożone procesy, podlegające nadzorowi konserwatorskiemu i wymagające kompleksowych prac przeprowadzonych przez wykwalifikowanych wykonawców, z wykorzystaniem specjalistycznych materiałów.

W przypadku pałacu w Jankowicach naturalne piękno w zgodzie ze sztuką konserwatorską udało się przywrócić przy użyciu systemu renowacyjnego Baumit, obejmującego szeroką paletę szpachli, tynków i farb. – To produkty z najwyższej półki, które zwycięsko wychodzą z konfrontacji z zasolonymi i zawilgoconymi murami i wzorowo zdają egzamin przy renowacji detalu architektonicznego (sztukateria). Do tego są wysoce odporne na działanie szkodliwych warunków atmosferycznych, co gwarantuje utrzymanie walorów estetycznych przez długie lata – mówi arch. Wiesław Vowie.

Pałac w Jankowicach to realizacja niezwykle udana nie tylko pod względem przywrócenia mu dawnego, historycznego wyglądu, ale również nadania trwałości uzyskanej dzięki wysokiej jakości materiałom, rzetelnego ich doboru oraz precyzji wykonania. Pałac w Jankowicach powrócił i to w wielkim stylu, o czym niech świadczy choćby fakt, że jego nowy wizerunek został doceniony przez jury ogólnopolskiego konkursu architektonicznego Fasada Roku 2018. Zajmując pierwsze miejsce w kategorii „budynek zabytkowy po renowacji”, wpisał się automatycznie na listę obiektów, które wkrótce rozpoczną rywalizację w ramach międzynarodowej odsłony zmagań – Baumit Life Challenge, gdzie stawką jest tytuł Europejskiej Fasady Roku.

Fot. Baumit & Joanna Adamczak/Vowie Studio Plus

Fascynująca ściana nad blatem kuchennym

Nowoczesna architektura wnętrz coraz częściej stawia na otwartą przestrzeń kuchenną z centralnie położoną wyspą, która pełni rolę wygodnego stołu roboczego. Wciąż jednak wiele projektów opiera się na bardziej tradycyjnych rozwiązaniach, gdzie blat w kuchni wkomponowany jest w zabudowę meblową. Wówczas, musimy zastanowić się nad aranżacją położonej nad nim ściany. Świetnie w tej roli odnajdą się płytki gresowe lub klinkierowe.

Cegła. Detal z historią

Jednym z najpopularniejszych materiałów wykorzystywanych na ścianie w kuchni jest niewątpliwie cegła. Niewielkie, pełne uroku płytki świetnie odnajdą się na tej ograniczonej przestrzeni, stanowiąc przykuwający uwagę dekoracyjny detal. Mając na względzie aranżację kuchenną, warto rozważyć wybór kolekcji klinkierowych – z jednej strony do złudzenia przypominają one tradycyjnie wypalany materiał, z drugiej natomiast, utrzymanie ich w czystości nie będzie sprawiało problemu. Możemy zdecydować się na kolorystykę red kolekcji Piatto, nadającą wnętrzu industrialny charakter, lub postawić na elegancją czerń i biel  płytek Foggia, które sprawdzą się w klasycznych stylizacjach.

 

Mozaika. Urokliwa dekoracja

Idąc tropem niewielkich elementów, możemy pójść o krok dalej i zdecydować się na drobną mozaikę. Będzie ona nie tylko doskonałym uzupełnieniem nowoczesnych aranżacji opartych na wielkoformatowych płytkach podłogowych, ale wprowadzi do wnętrza nieco ciepła i przytulności. Na dużej płaszczyźnie zastosujmy jeden kolor – delikatna szarość mozaiki na ścianie, stworzy ciekawe zestawienie z naprzemiennie układanymi płytkami podłogowymi w nieco ciemniejszym odcieniu szarości oraz bieli. Mając jednak do dyspozycji niewielki fragment powierzchni nad blatem, nie bójmy się kontrastowych, wyrazistych połączeń, jak choćby wzoru szachownicy. Zwracajmy także uwagę na rodzaj wykończenia powierzchni płytek – w kuchennych wnętrzach bez wątpienia najlepiej sprawdzi się rozwiązanie lappato, np. z kolekcji Cambia.

Beton. Wysmakowana prostota

Jeśli wyjątkowo zależy nam na minimalistycznym kuchennym wnętrzu, nie pozostaje nic innego jak postawić na wielkoformatowe płytki o strukturze betonu. Interesującym zabiegiem będzie wykorzystanie tej samej kolekcji zarówno na podłodze, jak i ścianie nad blatem, dzięki czemu kompozycja zyska na spójności. Oczywistym wyborem kolorystycznym w tym przypadku jest szarość, która najlepiej komponować się będzie z jasnym brązem drewnianych mebli oraz srebrnymi lub stalowymi dodatkami. W takich aranżacjach dobrze poradzi sobie także nowoczesne oblicze kamienia z kolekcji Tacoma – delikatnie połyskująca, strukturalna powierzchnia, nawet chłodne z pozoru wnętrze otuli subtelnością.

fot. Cerrad

 

Farba kazeinowa i drugie życie drewnianych mebli

Bo brzydki, sfatygowany, bo nóżka się chwieje i kolor nie ten… Jeżeli powody do pozbycia się sędziwego krzesła czy draśniętego zębem czasu stolika mnożymy w iście szalonym tempie, niestety odwrotnie proporcjonalnym do tego, w jakim przybywa środków na koncie, mamy na to radę. Przed wydaniem wyroku na wysłużony mebel prosimy o wnikliwe spojrzenie na jego formę. Jeśli się podoba, drugie oko należy przymknąć na wszelkie skazy natury kosmetycznej – z tym rozprawimy się wspólnie, tu i teraz!

Rzecz w tym, że niekiedy łatwo przegapić tkwiący w przedmiotach potencjał. Odkąd w latach 90. w Polsce pojawiły się popularne meblarskie sieciówki, meble z PRL-u zaczęły odchodzić do lamusa, a w najlepszym wypadku trafiać na działki i w najciemniejsze garażowe kąty. Tragiczny los nie ominął nawet kultowych okazów o szlachetnym rodowodzie. Pogardzane przez ostatnie dekady ponownie wkraczają na salony, należycie się przy tym ceniąc.

Niezależnie od tego, czy marzy ci się odnowiony kredens rodem z PRL-u, urocza rustykalna komoda z efektem przecierki czy gustownie matowy antracytowy stolik – stare meble i dodatki wymagają porządnego odświeżenia.

Kazeinowa farba do powierzchni drewnianych

To ulubienica zwolenników renowacji w domowym zaciszu. Jej skład opiera się na naturalnych substancjach, z białkiem mleka i kredą na czele. Szczyci się mianem najtrwalszej spośród farb kredowych i umożliwia osiągnięcie ekstremalnie matowego wykończenia, które może być metą majsterkowania lub posłużyć za warstwę bazową do efektu przecierki lub postarzania w duchu vintage. Formuła najnowszych farb kazeinowych marki Liberon zapewnia dobrą przyczepność do podłoża – zarówno surowego drewna, jak i malowanego, lakierowanego czy pokrytego laminatem. Choć taki renowacyjny zabieg w gruncie rzeczy jest banalnie prosty, warto na początku dopilnować kilku szczegółów, które zaważą na efekcie.

Przygotowanie mebli i malowanie – krok po kroku

Przed nałożeniem pierwszej warstwy farby zadbajmy o to, aby przeznaczona do metamorfozy płaszczyzna była czysta, pozbawiona kurzu i tłuszczu. Czas sięgnąć po drobnoziarnisty papier ścierny (240). Delikatnie szlifujemy nim powierzchnię, pamiętając o dokładnym odpyleniu, i jeśli to konieczne – stosujemy odpowiedni podkład. -W przypadku nieporowatej faktury (np. szkło, PVC ) warto zaopatrzyć się w specjalny Podkład na gładkie powierzchnie Liberon, który zwiększy przyczepność farby i pozwoli na zachowanie jednolitej barwy. Uważać należy także na meble wykonane z dębu, kasztanu i gatunków egzotycznych – tutaj również, aby uniknąć plam i smug, niezbędne jest zastosowanie Podkładu do drewna zawierającego taniny Liberon – rekomenduje Paweł Piotrowicz, ekspert marki.

Zrobione? Wygląda na to, że mebel jest już gotowy na kolejny etap tuningu!

Farbę dokładnie mieszamy. Po nałożeniu pierwszej warstwy (i każdej kolejnej, choć przeważnie dwie w zupełności wystarczą) delikatnie przecieramy powierzchnię drobnoziarnistym papierem ściernym, nie zapominając o jej dokładnym odpyleniu. Zanim nałożymy kolejną warstwę, czekamy dwie godziny, a warstwie ostatecznej pozwalamy schnąć przynajmniej dwa razy dłużej.

Kolorystyka i styl

Jeśli marzy ci się wnętrze w sielsko-romantycznym wydaniu, styl prowansalski lub shabby chic są dla ciebie. Oba trendy budzą skojarzenia z bielą i sentymentalnymi dodatkami, różni je jednak dawkowanie koloru. W pierwszym z nich biel stanowi jedynie dodatek aranżacji, a meble najczęściej przybierają odcień rozbielonych błękitów, lawendy, oliwki czy szarości. W shabby chic proporcja ta jest odwrotna – biel wybija się na prowadzenie, często w towarzystwie słodkich akcentów kolorystycznych. Wśród osiemnastu odcieni farb z najnowszej linii „Dekoracja” nie zabrakło subtelnych barw, które pomogą wyczarować przytulną przestrzeń. Oba style z dumą eksponują oznaki upływającego czasu, dlatego warto pokusić się o efektowne postarzenie mebli, na przykład metodą przecierki – w tym przypadku farby kazeinowe również spiszą się na medal – zwłaszcza jako warstwa bazowa dla Farb kredowych Liberon.

Aby uszlachetnić przedmioty w duchu vintage, zapoznaj się z technikami patynowania i bielenia; tutaj sprawdzą się neutralne barwy ziemi, które pomogą wprowadzić do mieszkania klimat niezmąconego spokoju. Obfita gama kolorystyczna farb pozwala uzyskać także stylowy efekt przejść tonalnych, zarówno w jasnym, jak i ciemnym wydaniu. Własnoręcznie odnowiony mebel vintage pięknie prezentuje się również na tle nowoczesnych wnętrz urządzonych w klimacie industrialnym lub „total look”, jako rzucający się w oczy dodatek przywołujący ducha minionych lat.

To zaledwie wierzchołek góry niekończących się aranżacyjno-renowacyjnych możliwości, jakie dają farby kazeinowe, i świetna okazja do tego, aby wyrazić swoją osobowość.

fot. materiały prasowe

Mateusz Suda dla BoConcept

Wyszukana forma i wysublimowane przeszycia inspirowane piłeczką tenisową. Dobry, duński design, jakość i funkcjonalność. Swój 10. jubileusz obchodzi właśnie fotel Imola – BoConcept Design Icon. Z tej okazji marka przygotowała limitowaną edycję mebla oraz jego artystyczną wersję, stworzoną przy współpracy Mateusza Sudy i BoConcept Warszawa.

Elegancja w stylu hygge

Minimalistyczny, funkcjonalny i ponadczasowy skandynawski design to domena BoConcept. Markę, działającą w Polsce od ponad 18 lat, wyróżnia innowacyjność, funkcjonalność, estetyka oraz wielopokoleniowa pasja. Jej misję stanowi szerzenie duńskiego wzornictwa w miejskim wydaniu, zakorzenionego w 67-letniej tradycji, a jednocześnie zgodnego z obowiązującymi trendami.

Historia BoConcept rozpoczęła się w 1952 r. w Danii. Dziś marka posiada blisko 300 salonów w ponad 60 krajach na całym świecie. Dzięki profesjonalnemu podejściu do Klienta osiągnęła status cenionej marki lifestylowej w detalicznej sprzedaży mebli z segmentu premium. Tworzy, produkuje i sprzedaje nowoczesne, designerskie meble, akcesoria i oświetlenie do domu oraz oferuje kompleksową usługę stylizacji wnętrz, postulując przestrzeń o unikatowym i indywidualnym charakterze.

Luksus na zamówienie

Swój 10. jubileusz obchodzi właśnie BoConcept Design Icon, czyli fotel Imola, zaprojektowany przez Henrika Pedersena. Podczas tworzenia tego ponadczasowego mebla projektant inspirował się jedną z dwóch wirujących połówek piłki tenisowej. Każda strona fotela sprawia wrażenie, jakby powstała z jednego kawałka, a miękkie, obłe kształty kontrastują z ostrymi krawędziami paneli bocznych. To nieszablonowe połączenie nadaje meblowi dramaturgii i wpływa na poczucie wizualnego komfortu. Fotel dostępny jest w pełnej gamie ponad 100 luksusowych tkanin i skór BoConcept. Klienci posiadają możliwość wyboru minimalistycznej lub obrotowej podstawy w kilku wariantach kolorystycznych. To wszystko sprawia, że Imola pozostaje ponadczasowa, opierając się trendom. Na całym świecie sprzedano już ponad 20 000 sztuk tego modelu.

Z okazji jubileuszu fotela marka przygotowała edycję limitowaną 600 egzemplarzy, wykonanych ręcznie w miękkim, czarnym aksamicie z matową podstawą. Do tej pory sprzedano ponad 300 sztuk – unikatowe modele wyposażone są dodatkowo w numerowaną tabliczkę, broszurę oraz certyfikat autentyczności. Dodatkowo BoConcept wyprodukowało miniaturowe wersje limitowanej edycji w skali 1:16, które służą jako upominek w niemalże 300 salonach marki na całym świecie.

Czerwień w odcieniu Imola

13 grudnia 2018 roku BoConcept Warszawa zaprezentowało nieszablonową, artystyczną odsłonę tego ikonicznego fotela. Jest to wyjątkowa wersja Imoli, zinterpretowana współcześnie za sprawą kooperacji BoConcept Warszawa oraz cenionego, wszechstronnie uzdolnionego projektanta mody, artysty działającego w obszarze nowych mediów, malarza i ilustratora – Mateusza Sudy. Jak podkreśla projektant, realizacja ta odnosi się do człowieka i jego emocji – ma za zadanie oddziaływać na odbiorców. Stanowi połączenie rynku komercyjnego ze sztuką wysoką, rzemiosła artystycznego ze sztuką użytkową. Na nowe wcielenie fotela składa się wyrazisty styl artystyczny Sudy (eksperymenty z fakturą i kolorem) oraz unikalny design BoConcept. Wzrok przyciąga intensywna, energetyczna czerwień materiału, oryginalność portretów kobiety oraz mężczyzny, a także charakterystyczna dla projektanta kreska.

fot. BoConcept

 

Architektura pełna barw

Wydawać by się mogło, że budynki wielorodzinne nie mają czym zaskakiwać. Przecież ich funkcja jest z góry jasno określona, a my trochę przyzwyczailiśmy się już do charakterystycznych bloków z wielkiej płyty, które raczej szpecą miasta niż są ich ozdobą. Na szczęście już od kilku lat biura architektoniczne stawiają na nowoczesne budynki, które są nie tylko funkcjonalne, lecz także atrakcyjne wizualnie. Idealnym przykładem jest nowopowstały zespół budynków wielorodzinnych w Krakowie.

Budynki powstały pod kierownictwem biura architektonicznego B2 Studio. Jak wyjaśnia Witold Bolek współwłaściciel biura, głównymi założeniami projektu była realizacja zabudowy mieszkaniowo-usługowej o wysokiej jakości architektury i standardzie funkcjonalnym, a równocześnie przekształcenie zdegradowanej przestrzeni śródmiejskiej o niskich walorach estetycznych, zniszczonej przez wieloletnie przemysłowo-magazynowe użytkowanie. Całość miała stać się istotnym elementem pierzei ulicy Tytusa Czyżewskiego z wykorzystaniem współczesnych środków wyrazu.

Realizacja osiedla Czyżewskiego, od koncepcji projektu do oddania budynku, trwała około trzy lata. Projekty budynków zawierały między innymi detale i rysunki wykończenia wnętrz stref wejściowych, a także System Informacji Wizualnej, koncepcję zagospodarowania terenu wraz z małą architekturą oraz projekt zieleni. W projektach takich jak ten, poza spełnieniem wytycznych inwestora w zakresie programu funkcjonalnego i struktury mieszkań, ważnym aspektem było stworzenie komfortowej przestrzeni do zamieszkania, zarazem atrakcyjnej wizualnie z użyciem współczesnego designu.

Największą trudnością było zapewnienie odpowiedniego komfortu akustycznego oraz dostosowanie planowanej zabudowy do układu komunikacyjnego. Powodem było umiejscowienie terenu inwestycji niedaleko torów kolejowych oraz w rejonie węzła komunikacyjnego. Ten typ terenu jest mocno dominujący w okolicy.

Tym co najbardziej przyciąga uwagę jest kolorystyka. Na samym początku widzimy białą bryłę budynku. Jednak idąc dalej, naszym oczom ukazuje się wnętrze kwartału z kolorowymi balkonami. Zastosowana paleta barw nawiązuje do szeroko pojętych sztuk plastycznych w tym nowoczesnego malarstwa. Źródłem inspiracji były również niektóre realizacje krajów skandynawskich. Zastosowanie kolorów w kontraście do bieli elewacji podkreśliło ciepłe wnętrza mieszkań. Doskonale dobrana stolarka okienna jest swoistą wisienką na torcie, dzięki której całość prezentuje się elegancko.

Tak trafne rozwiązania zachwyciły jury konkursu Fasada Roku 2018, którzy przyznali krakowskiemu zespołowi budynków główną nagrodę w kategorii budynek wielorodzinny nowy. Jurorzy docenili również odwagę i dobrą grę światła na balkonach. Jako zwycięzca obiekt dołączył do międzynarodowej obsady Baumit Life Challenge Awards 2020 i wkrótce będzie walczył o tytuł Europejskiej Fasady Roku.

Warto pamiętać, że dobra inwestycja nie bierze się z niczego. Jak mówi Witold Bolek: „Receptą na udaną inwestycję jest dobry projekt wykonany z dbałością o detale i szczegóły oraz optymalna współpraca pomiędzy wszystkimi uczestnikami procesu inwestycyjnego – inwestorem, projektantami poszczególnych branż, jak również z Generalnym Wykonawcą. Równie ważne są dobrej jakości materiały. W tej inwestycji użyto materiałów firmy Baumit, które były z sukcesem stosowane na wielu wcześniejszych realizacjach B2 Studio.”

Jak dodał Witold Bolek: „Doceniamy tego producenta za dobrą współpracę z ich przedstawicielami oraz za wsparcie podczas całego procesu projektowego.”

fot.  Baumit

 

Blue Monday za biurkiem. Jak skutecznie walczyć z sezonową depresją?

Syndrom Blue Monday nie musi dotyczyć każdego z nas. Ostatni poniedziałek stycznia łączy się w naszej szerokości geograficznej z brakiem słońca, szaroburą aurą za oknem, zmniejszoną aktywnością fizyczną i tęsknotą za wakacyjnym luzem. U szczególnie wrażliwych ten okres może prowadzić do sezonowych zaburzeń nastroju, również w miejscu pracy. Duży wpływ na nasz stan psychiczny ma otoczenie, więc postarajmy się staranne zaplanować przestrzeń biurową, w której spędzamy większość dnia.

Depresja biurowa

Okresowa depresja biurowa to zjawisko coraz częstsze na świecie. Liczba osób cierpiących na problemy z samopoczuciem, powodowane nadmiarem stresu i brakiem słońca rośnie. Wewnętrzne konflikty, presja i goniące terminy, to najczęstsze przyczyny gorszego samopoczucia. Co ciekawe, społeczności żyjące w prymitywnych warunkach, blisko natury, nie mają takich problemów. Dowodzi to, jak ogromny wpływ na nasze samopoczucie może mieć estetyka najbliższego otoczenia.

Pierwszy alarm!

Według psychologów wypalenie zawodowe przejawia się w trzech podstawowych symptomach: emocjonalnym wyczerpaniu, depersonalizacji (dystansowaniu się od innych, cynizmie) i obniżeniu zadowolenia z osiągnięć zawodowych. Taki stan często prowadzi do poważniejszych problemów psychicznych. Bezsenność, brak apetytu, nawracające bóle głowy – to tylko niektóre sygnały, jakie wysyła nam organizm. Z czasem pojawić mogą się zaburzenia emocjonalne: przygnębienie, niska samoocena czy skłonność do irytacji.

Małymi krokami do lepszego samopoczucia

Tego rodzaju problemom warto stawić czoła na różnych poziomach. W domu pomocne będą techniki relaksacyjne, spotkania z przyjaciółmi i drobne przyjemności, które naprawdę sprawiają nam przyjemność. W pracy zadbajmy o dobre relacje i optymalnie zaaranżowane miejsce pracy (aspekt często niesłusznie bagatelizowany). Istotne jest zwłaszcza umeblowanie biura – nowoczesne, funkcjonalne krzesła, biurka i półki o estetycznym designie, zapewniające pracownikom odpowiedni komfort – mówi Dariusz Wicher, dyrektor ds. handlowych firmy Everspace.

Pomocne mogą być także ciepłe, optymistyczne kolory, a dobre samopoczucie z pewnością zapewni nam otoczenie pełne zieleni: cieszących oko roślin i kwiatów. Warto również zadbać o odpowiedni, wiosenno-letni zapach w biurze, stosować świece zapachowe, czy perfumy do wnętrz. Skutecznym bodźcem poprawiającym samopoczucie jest także grająca w tle relaksująca, spokojna muzyka.

Coach potrzebny od zaraz

Oczywiście nie należy ograniczać się jedynie do dbałości o wystrój miejsca pracy. Skupmy się na relacjach z innymi pracownikami, zastanówmy się w jaki sposób możemy łatwo i szybko poprawić atmosferę w biurze. Pracodawca powinien być świadomy możliwości wystąpienia takich problemów u swoich pracowników, aby w razie potrzeby być gotowym do pomocy w zwalczaniu sezonowej depresji w swojej firmie. Najlepszym sposobem na to, jest organizowanie co jakiś czas spotkań integracyjnych po pracy. Dobrym rozwiązaniem na zwiększenie efektywności zespołu, jest również zatrudnienie coacha wspomagającego, który podczas szkoleń opracuje plan zwiększenia motywacji wśród pracowników.

„Firmie-zleceniodawcy zależy na rozwoju pracownika, co warte podkreślenia – jest zgodne z jej misją i strategią. I tu upatrywana jest wartość dodana, gdyż dzięki takiemu procesowi pracownik znajduje w sobie i buduje wewnętrzną motywację do osiągnięć. Pracownik również zyskuje na uczestniczeniu w coachingu, może bowiem zbudować swoją ścieżkę kariery, może zobaczyć i zastanowić się, co chce osiągnąć w danej firmie, co on daje organizacji w postaci kompetencji i umiejętności, oraz co ta organizacja oferuje jemu. W trakcie procesu, coachowany pracownik może dokładnie przeanalizować, czego potrzebuje, co ma, co musi zdobyć, jak się doskonalić lub jak doskonalić innych, aby osiągnąć zakładane cele. A więc coaching zawodowy w firmie, na stanowisku pracy, może przynieść korzyści obu stronom” – mówi w rozmowie z Kingą Strzelecką z portalu SGH coach – Andrzej Krawczyk.

fot. Everspace

 

Kolekcja Batista i Apenino od Cerrad – jeszcze więcej możliwości aranżacyjnych

Płytki gresowe imitujące beton w wykończeniu lappato to niewątpliwie hit aranżacyjny ostatniego sezonu. Postawili na nie projektanci Cerrad, którzy uzupełnili dotychczasowe kolekcje Batista oraz Apenino o designerskie nowości. Poznaj ich propozycje.

Designerska gra światła

Nowoczesny mat, będący doskonałym tłem dla minimalistycznych aranżacji czy delikatny połysk, który doda wnętrzu stylu i elegancji? Jak połączyć walory obu rozwiązań, nie wprowadzając do wnętrza niepotrzebnego chaosu? Odpowiedź jest prosta: wybierając nową odsłonę płytek z kolekcji Batista – dostępną teraz w wykończeniu lappato, w formacie 60×60 cm oraz 60×120 cm.              

Lappato to sposób wykończenia gresu, łączący w sobie zalety płytki matowej i polerowanej, co przy odpowiednim wykorzystaniu oświetlenia gwarantuje niepowtarzalny efekt wizualny w aranżowanym pomieszczeniu. W zależności od natężenia i kąta padania światła, powierzchnia płytki sprawiać będzie wrażenie matowej lub nabierze delikatnego połysku, otwierając przed projektantem zupełnie nowe możliwości aranżacyjne.

Charakterystyczne lico inspirowane powierzchnią betonu, 4 modne barwy: dust, marengo, steel, desert i niebanalne wykończenie – kolekcja Batista, wzbogacona o wariant lappato, stanowi doskonałe dopełnienie wnętrz, w których główną rolę gra kompozycja stworzona z niebanalnych detali. Półpolerowane płytki staną się jej wyróżnikiem i mocnym punktem całej aranżacji – niezależnie od obranego stylu.

Jeszcze większe możliwości

Rozszerzona kolekcja Batista to nie koniec styczniowych nowości od marki Cerrad. Do portfolio produktowego firmy dołącza dziś zupełnie nowy rozmiar płytek Apenino – 60×120 cm. Oferowany będzie w dwóch wariantach wykończenia powierzchni – matowej i lappato, oraz w dotychczasowej palecie kolorystycznej: antracyt, bianco, gris oraz rust. Tym samym do dyspozycji mamy już 4 formaty: 30×30 cm, 30×60 cm, 60×60 cm oraz nowy 60×120 cm. Układając podłogową lub ścienną kompozycję możemy postawić tylko na wybrany z nich, lub zdecydować się na intrygujące połączenia modularne, w których na tej samej płaszczyźnie wykorzystamy różne wielkości płytek.

Jednak obie kolekcje to nie tylko wielkoformatowe płytki wykorzystywane w podłogowych oraz ściennych aranżacjach. To także szeroka oferta stopnic oraz cokołów, które pozwolą zaprojektować spójną kompozycyjnie, wielopoziomową przestrzeń domową, jak również urokliwa mozaika. Ta z kolei będzie doskonałym elementem dekoracyjnym dowolnie wybranego pomieszczenia.

fot. Cerrad

Niezwykłe murale w Warszawie

Na ulicy Foksal pięknieją nie tylko zabytkowe kamienice pod numerami 13 i 15, lecz także ich otoczenie. Na ścianach szczytowych sąsiednich domów, od wewnętrznej strony kwartału, pojawiły się niezwykłe murale. Miłośnikom warszawskiej architektury malowidła z pewnością wydadzą się znajome, ponieważ nawiązują do fasad wybranych stołecznych kamienic. Autorzy projektu na płaszczyznach ścian wyczarowali światłocienie, głębię i mnóstwo przepięknych detali architektonicznych, które nadają namalowanym elewacjom realistyczny wygląd.

Kamienice Foksal 13/15 przechodzą gruntowny remont, dzięki któremu na powrót staną się luksusowymi śródmiejskimi rezydencjami. Na ich tyłach znajdowały się ślepe ściany sąsiednich kamienic. Deweloper – firma Ghelamco – postanowił nadać temu miejscu bardziej przyjazny charakter. Powstały murale, które harmonijnie wpisały się w charakter okolicznej zabytkowej zabudowy, stając się neutralnym, a zarazem estetycznym tłem dla pieczołowicie remontowanych budynków. Są to malowidła o charakterze architektonicznym – przedstawiają w skali 1:1 elewacje kilku istniejących warszawskich kamienic.

– Podejmując się renowacji kamienic na Foksal 13/15 postanowiliśmy dać przykład, jak przywrócić historię miasta. Chcemy, aby ten fragment Warszawy odzyskał swój reprezentacyjny charakter – mówi Jeroen van der Toolen, dyrektor zarządzający Ghelamco na Europę Środkowo-Wschodnią.     

Przygotowanie i realizację projektu murali powierzono specjalizującej się w tej dziedzinie pracowni Good Looking Studio, która współpracowała już z Ghelamco przy wykonaniu malowideł autorstwa François Schuitena i Rafała Olbińskiego przy placu Europejskim w Warszawie.

Na trzech największych ścianach szczytowych wewnątrz kwartału namalowano reprezentacyjne fasady frontowe. Mural na ścianie budynku przy ul. Smolnej 38 inspirowany jest warszawską kamienicą przy ul. Kopernika 13, kolejny znajdujący na ścianie domu przy Smolnej 30 odwzorowuje bogate detale budynku przy ul. Szpitalnej 8. Natomiast szczyt kamienicy przy Smolnej 34 przypomina teraz secesyjną fasadę domu przy Górnośląskiej 22.

– Szczególnie ważne było dla nas zachowanie poprawnej perspektywy wszystkich elementów murali. Zawsze kiedy patrzymy na jakiś budynek z poziomu ulicy, okna parteru wydają się nam nieco większe niż te na ostatniej kondygnacji. To samo dotyczy pozostałych detali. Właśnie tak wyglądają nasze murale, które wykonano przyjmując punkt widzenia spacerowicza przechadzającego się po podwórzu, a nie osoby wyglądającej przez okno apartamentu – tłumaczy autor projektu, Piotr Ruszkowski z pracowni Good Looking Studio.

Murale od początku były konsultowane z ekspertem w dziedzinie architektury przedwojennej Warszawy i doktorantem Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, Piotrem Kilanowskim. Projektuje on również w pracowni Proart, która specjalizuje się w architekturze historycznej i odpowiada za renowacje i rekonstrukcje najwybitniejszych stołecznych zabytków, w tym kamienic Foksal 13/15. Architekt pomógł wytypować budynki będące pierwowzorami murali i dbał o to, aby w koncepcji malowideł nie pojawiły się żadne błędy architektoniczne. Między innymi dzięki temu wszystkie istniejące gzymsy, uskoki i okna w ścianach szczytowych zostały harmonijnie wkomponowane w projekt, a domalowane otwory okienne znajdują się na tej samej wysokości i mają podobne wymiary jak prawdziwe okna na sąsiednich ścianach danego budynku. 

Foksal 13/15 to inwestycja apartamentowa, którą firma Ghelamco realizuje w historycznym centrum Warszawy. Kamienice powstały w latach 1895–1898 według projektu Artura Ottona Spitzbartha. W tamtym okresie, podobnie jak i dziś, był to jeden z najbardziej prestiżowych adresów w Warszawie, pod którym swoje pałace i apartamenty posiadała warszawska arystokracja i inteligencja.

fot. materiały prasowe

Laureaci konkursu „DORMITORIUM. Studencka Jednostka Mieszkalna”

Wioletta Nowak i Szymon Bierówka – oto zwycięzcy drugiej edycji konkursu architektonicznego „DORMITORIUM. Studencka Jednostka Mieszkalna”, którego organizatorami są Wydział Architektury i Sztuk Pięknych Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego oraz Golub GetHouse, inwestor nowopowstającego akademika Livinn Kraków. Zadaniem, z którym musieli zmierzyć się uczestnicy, było zaprojektowanie jednostki mieszkalnej dla jednej lub czterech osób właśnie w Livinn Kraków. Zwycięzcy otrzymali atrakcyjne nagrody rzeczowe. Ostatnia edycja konkursu wystartuje wiosną 2019 roku.

Livinn Kraków to nowoczesny akademik, powstający w ramach gruntownej rewitalizacji i modernizacji budynku po zakładach Telpod w Krakowie. W akademiku, który wkrótce zaoferuje 290 nowocześnie urządzonych jednostek mieszkalnych, będą realizowane liczne aktywności rozwijające kreatywność studentów. Ich zapowiedź stanowi współpraca Golub  GetHouse z Krakowską Akademią im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego i konkurs architektoniczny „DORMITORIUM. Studencka Jednostka Mieszkalna”.

Projekt skierowany jest do studentów kierunków architektura i architektura wnętrz Wydziału Architektury i Sztuk Pięknych Krakowskiej Akademii i składa się z trzech etapów. W każdym
z nich, uczestnicy mają za zadnie zaprojektować określone przestrzenie w Livinn Kraków.
W pierwszej edycji konkursu studenci zmierzyli się z jednostką mieszkalną dla osoby niepełnosprawnej. W drugiej – którą właśnie rozstrzygnięto – zadaniem było zaprojektowanie studenckiego 1- lub 4-osobowego mieszkania marzeń. Ostatnia, wiosenna edycja będzie dotyczyła części wspólnych akademika – dostępnych dla wszystkich jego mieszkańców.

Za koordynację konkursu ze strony uczelni odpowiada Prodziekan doc. dr inż. arch. Katarzyna Petri, a patronat nad inicjatywą objął dziekan, prof. nadzw. dr hab. inż. arch. Krzysztof Ingarden. Pełne zestawienie wszystkich laureatów drugiej edycji prezentuje się następująco:

I miejsce

Wioletta Nowak, Szymon Bierówka

II miejsce

Bartłomiej Bogucki

III miejsce

Joanna Wójcik, Alicja Zwolicka, Mikołaj Sikora

ex aequo

Magdalena Nakoneczny, Justyna Zagajska

wyróżnienie

Mariia Katsan, Krystyna Alokhina

– Uczestnicy konkursu po raz kolejny wykazali się fantastycznym warsztatem, kreatywnością i zaangażowaniem. Co nas bardzo cieszy, wszystkie projekty były szalenie ambitne i doskonale odzwierciedlały charakter naszego akademika, który już niedługo będzie gotowy na przyjęcie pierwszych studentów  – powiedział Jakub Bartos, dyrektor ds. najmu w Golub GetHouse. – Livinn Kraków powstaje w odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie osób poszukujących nowoczesnych i wielofunkcyjnych przestrzeni w akademikach. Uczelniane domy studenckie gwarantują zakwaterowanie dla zaledwie 10% wszystkich żaków, dlatego wypełniając tę lukę nowym rozwiązaniem, jesteśmy przekonani o sukcesie naszej inwestycji.

W akademiku Livinn Kraków znajdzie się 290 jednostek mieszkalnych o różnej konfiguracji (od 1 do 4 pokoi), przeznaczonych dla 713 studentów. Każda z jednostek – w pełni umeblowana – będzie posiadała pokój dzienny z przestrzenią do nauki, sypialnię, kuchnię oraz łazienkę. Akademik  zaoferuje swoim mieszkańcom bardzo  szeroką ofertę  udogodnień. Do ich dyspozycji będą m. in. specjalnie zaaranżowane przestrzenie do nauki indywidualnej
i grupowej, strefa gier i rozrywki, sala kinowa, pokój do jogi. W budynku nie zabraknie także nowoczesnej  siłowni, rowerowni oraz pralni. Na terenie obiektu zostanie zaaranżowany  również wewnętrzny ogród ze strefą relaksu. Bardzo ważnym aspektem dla inwestora budynku jest bezpieczeństwo mieszkańców akademika, dlatego  cały  obiekt będzie nadzorowany telewizją CCTV. 24 godziny na dobę będzie czynna także recepcja i ochrona. Poza udogodnieniami przeznaczonymi wyłącznie dla mieszkańców, na terenie obiektu znajdą się także ogólnodostępne przestrzenie – sklep, drogeria, restauracja i kawiarnia na parterze oraz taras.

Dzięki dogodnej lokalizacji, akademik będzie dobrze skomunikowany z najważniejszymi uczelniami wyższymi na terenie Krakowa. Sąsiedztwo Starego Miasta oraz dzielnicy Kazimierz zapewni z kolei dostęp do infrastruktury kulturowo-usługowej, takiej jak: muzea, galerie sztuki, kluby, restauracje oraz Bulwary Wiślane.

Livinn Kraków jest projektem realizowanym przez Golub GetHouse we współpracy  z amerykańską firmą inwestycyjną CA Ventures International, posiadającą ogromne doświadczenie w realizacji domów studenckich w Ameryce Północnej i Południowej. Za projekt przebudowy budynku Telpod odpowiada krakowska pracownia architektoniczna IMB Asymetria, a generalnym wykonawcą inwestycji jest UNIBEP S.A. Zakończenie prac budowlanych zaplanowano na lato 2019 r., a obiekt będzie gotowy na przyjęcie pierwszych studentów wraz z rozpoczęciem roku akademickiego 2019/2020.

fot. materiały prasowe

 

15 lat w świecie designu: przepis na sukces Anny Koszeli

Nie ma dla niej nic gorszego niż przemodzone, przewidywalne wnętrze. W swoich projektach łączy style, zaskakuje “harmonią przeciwieństw”, wymyka się definicjom. Anna Koszela – ceniona architekt wnętrz opowiedziała o pasji, inspiracjach, sztuce i ponadczasowym wzornictwie, a także o tym, jak na przestrzeni 15 lat jej aktywności, zmieniało się podejście do projektowania.

Czy Pamięta Pani swoją pierwszą publikację w mediach?

Anna Koszela: Tak. To był dom na Zawadach. Nadal współpracuję z Klientką, dla której powstał tamten projekt. Sesja zdjęciowa autorstwa Rafała Lipskiego ukazała się w magazynie “Dom i Wnętrze”. To było jakieś 10 lat temu.

Jakie są Pani główne źródła inspiracji. Czy jest coś, co szczególnie wpływa na Pani projekty?

A.K.: Jest wiele takich rzeczy – sztuka, podróże, rośliny, wzory. Nieustannie intryguje mnie również zestawienie faktur, kolorów, struktur i zaskakujące kolaże. Wnętrze utrzymane w jednym stylu uważam za skończone, zbyt jednoznaczne. To, co mnie interesuje, zmiana klimatu wraz z upływem czasu, to łączenie różnych wątków i historii. Lubię sensualne wnętrza – nieustannie towarzyszą mi kolor, wygodne, miękkie meble, piękne wzornictwo. Często wykorzystuję wyposażenie vintage. Wybieram przedmioty, które będą służyć latami. Stosuję naturalne materiały, one zwykle pięknie się starzeją.

Bardzo istotnym elementem Pani realizacji jest sztuka. Czy ma Pani wolną rękę podczas tworzenia projektu? Jaką rolę odgrywa w przestrzeniach?

A.K.: Tak, zwykle to ja decyduję o doborze obrazów do przestrzeni. Klienci darzą mnie dużym zaufaniem. Staram się też zainteresować ich fotografią. Nie rozumiem, dlaczego Klientom łatwiej przychodzi wciąż kupno reprodukcji obrazu niż wartościowych, kolekcjonerskich fotografii. Uwielbiam zdjęcia reporterskie – gdy uchwycony zostaje jakiś ulotny moment z życia – fotograf czeka i potrafi w odpowiedniej sekundzie nacisnąć migawkę, ująć magię danej chwili. Zdecydowanie wolę tę formę niż zdjęcia pozowane, statyczne portrety.

Sztuka to także elementy dekoracyjne – wazony, ceramika, rzeźba, one sprawdza się u osób, które interesują się wzornictwem, posiadają własne zbiory, kolekcje takich przedmiotów. W takim wypadku bardzo ważne jest zestawienie poszczególnych elementów, jeden drobny element nie nada wnętrzu charakteru. Szpecący detal lub niekontrolowany bałagan odbiorą wartość każdej przestrzeni.

Warto pamiętać także o sztuce użytkowej, która wprowadza pewien romantyzm do wnętrza – jak na przykład lampy Catellani & Smith. Podobnie dywany – osobiście najbardziej lubię te jedwabne, orientalne, ale uwielbiam również energetyczne, geometryczne wzory. Takie detale dodają wnętrzu smaku, patrzenie i używanie na co dzień pięknych przedmiotów wznosi naszą codzienność na wyższy poziom.

Trendy a ponadczasowość – jak znaleźć między nimi harmonię, żeby wnętrze się nie zestarzało?

A.K.: Postawić na jakość materiałów i dobre wzornictwo. Zdarza się, że Klient, nawet gdy ma poczucie, że dany przedmiot pochodzi z innej epoki – gdy go dotknie i zobaczy jego proporcje, jakość wykonania, dbałość o detale, nie ma problemu z przekonaniem go do wyboru tego produktu.

Istotną rolę w tworzeniu ponadczasowych wnętrz odgrywa także kolor. Istnieją tak zwane kolory klasyczne – wybierając je nie należy się obawiać, że się zestarzeją. Granat, butelkowa zieleń, pudrowy róż – to są odcienie, które występują we wzornictwie od kilkuset lat i myślę, że nigdy się nie znudzą. Benjamin Moore w swojej palecie Historical Colors zawarł barwy, nieco przybrudzone, które idealnie się uzupełniają.

Prowadzi Pani pracownię od 15 lat. Jak podejście do projektowania zmieniło się na przestrzeni tego czasu?

A.K.: Dyplom z architektury uzyskałam w 2003 roku. Pamiętam, że Klienci zachowywali wtedy większy dystans – brakowało pierwiastka ufności i zawierzenia architektom, a realizacje najczęściej dotyczyły jednego pomieszczenia – zwykle kuchni bądź łazienki. Dziś, dzięki podróżom, obyciu, śledzeniu światowych trendów, to się zmienia. Mam szczęście, bo większość osób, które do mnie trafia, ceni sobie moje poczucie estetyki – Klienci często pozwalają mi samodzielnie wybierać sztukę i detale do ich przestrzeni, chcą, bym “ożywiła” dane wnętrze, co uważam za dowód dużego zaufania. Mam wrażenie, że Oni czują się bezpiecznie pod moją opieką.

Im dłużej projektuję, tym bardziej przekonuję się do tradycyjnego rzemiosła, elementów robionych pod projekt konkretnego wnętrza. Najczęściej stosuję, drewniane podłogi układane w jodłę, z bordiurą, wykonywane na zamówienie kasetony, indywidualnie wybarwiane. Mam ulubione kolory i sposób ułożenia. Uwielbiam też współpracować z dobrymi stolarzami – ale to musi być już rodzaj manufaktury, z dużą dbałością o detal, sztabem technologów drewna itp. Takie meble tworzone przez rzemieślnika, a wręcz artystę, biją na głowę te, które są produkowane masowo. Tego typu realizacje wymagają więcej czasu, ale efekty są warte oczekiwania.  Możemy sobie pozwolić na różne wykończenia, intarsje, zabawę kierunkiem i rodzajem usłojenia.

Za każdym projektem kryje się jakaś historia. Czy ma Pani projekt, który darzy największym sentymentem, najmilej wspomina?

A.K.: Tak naprawdę każda realizacja jest dla mnie równie ważna. Kiedy ktoś zleca mi projekt, zaprasza mnie do swojego intymnego świata. Spotykamy się przy kawie, dyskutujemy, poznajemy się. Wnętrze, które stworzę, musi przecież odzwierciedlać osobowość i upodobania Klienta, a także wpisywać się w jego styl życia. Lubię, kiedy przychodzą do mnie osoby, które stawiają mi ciekawe wyzwania – na przykład znalezienie miejsca dla rodzinnych pamiątek, dzieł sztuki czy dywanu z podróży. To są tematy, które wymagają cierpliwości i uwagi.

Dla Klientów wspólne poszukiwanie inspiracji i rozwiązań jest bardzo przyjemne. Często są to godziny spotkań, wspólne wypady do galerii czy atelier rzemieślników.  W dzisiejszych czasach, gdy żyjemy w ciągłym pośpiechu, czas jest jedną z cenniejszych rzeczy, które możemy komuś podarować – i moi Klienci bardzo to doceniają. Czasem w ten sposób nawiązują się długoletnie, ciepłe relacje.

Jakie ma Pani marzenia, plany na przyszłość?

A.K.: W tym momencie otwieramy nową siedzibę z witryną przy ul. Puławskiej w Warszawie. Cieszę się, że będziemy bardziej dostępni. Lokal jest otwarty na park Morskie Oko, świetnie wyeksponowany, jeśli chodzi o światło. Myślę, że to będzie cudowne miejsce do pracy. Długo zastanawiałam się nad stylem aranżacji. Początkowo myślałam o klasyce, jednak finalnie zdecydowałam się na mój ulubiony eklektyzm. Bardzo ważną rolę w przestrzeni odegra styl vintage – mam wiele przedmiotów, z którymi trudno będzie mi się rozstać, a to właśnie rzeczy, które szczególnie cenimy, mające dla nas wartość sentymentalną, są podstawą do tworzenia przestrzeni w tym stylu. Sztuką jest znalezienie dla nich odpowiedniego miejsca, wyeksponowanie w taki sposób, by współgrały z danym wnętrzem i podkreślały jego charakter.

Widoczne będą tu także nawiązania do stylistyki architektury obiektu. Zrezygnowałam z luksusowej podłogi i zostawiłam na ziemi surowe lastrico. Chciałam znowu poczuć styk stylów, wydobyć coś z tego, co już zastałam w budynku. By jego charakter stworzył nowe, zaskakujące połączenie. Siłą tej przestrzeni będą unikatowe dodatki – między innymi sprowadzona z Francji kuchnia z początków XX wieku czy stalowy kominek z Anglii. Pojawią się rośliny, tkanina, może wiatraki, które stworzą unikatową nieco wakacyjną, nieco kolonialną kompozycję. Chciałabym, by znalazła się tam ekspozycja – przedmioty, które szczególnie cenimy. Będzie to nie tylko Pracownia, ale również swego rodzaju showroom – chcemy wykorzystać witrynę, dzięki której będziemy inspirować naszych Gości oraz przechodniów.

fot. materiały prasowe