Archiwa kategorii: DOBRY DESIGN

Jak dobrze zaaranżować domowe biuro ?

Wygląda na to, że praca zdalna lub tryb hybrydowy zostaną z nami na dłużej. Czas zatem porzucić prowizorkę. Nawet w warunkach domowych stanowisko pracy może być eleganckie, ergonomiczne i tym samym dobre dla naszego zdrowia.

Architektki z Mood Works podkreślają, że różnego rodzaju i wielkości stanowisko do home office jest już standardem.

– To po prostu konieczność podyktowana zmianami w naszym życiu. Co prawda, nasze cztery kąty stały się wielozadaniowe, lecz dokładanie funkcji meblom niekoniecznie się sprawdza. Z drugiej strony coraz więcej marek przenosi rozwiązania biurowe na grunt domowy, podając je w zgrabnej, estetycznej formie, czego przykładem jest chociażby Knoll – podkreślają Dorota Kuć i Karina Snuszka z Mood Works.

Oto pięć żelaznych zasad, które podpowiadają projektantki z warszawskiej pracowni.

1. Dobry fotel to podstawa

Zadbaj o ergonomiczny fotel do pracy. Jeśli tego nie zrobisz, nieuchronnie narażasz się na urazy i obolałe mięśnie. Dobre siedzisko musi być elastyczne i zwrotne, tak by dostosowywało się do ułożenia ciała i zmian pozycji. Żadnych krzeseł! Ważna jest też wysokość fotela. Musisz ją tak dobrać, by stopy opierały się w całości płasko na podłożu, a kąt ugięcia kolan wynosił 90 stopni.

2. Zmieniaj swoją postawę

Pomyśl o wstawieniu do pokoju biurka z regulowaną elektrycznie wysokością blatu. Nowe modele marki Knoll nie zajmują wiele miejsca, a pozwalają pracować na stojąco lub w bardziej wyprostowanej pozycji przy siedzeniu na wysokim taborecie. To zmniejsza napięcie, a równocześnie zmusza mięśnie do stabilizacji kręgosłupa. Jeśli jednak nie masz miejsca na dodatkowy mebel, to po prostu od czasu do czasu popracuj, na przykład, przy kuchennym barku.

3. Ekran na odpowiedniej wysokości

Aby nie narażać oczu na przemęczenie, ustaw ekran w odległości 50-80 cm od twarzy – to mniej więcej długość ramienia. Ekran powinien być wyśrodkowany, znajdować się bezpośrednio na wysokości oczu i być nieco pochylony, tak by jego powierzchnia była prostopadła do twarzy. Podobnie laptop powinien stać pod kątem na specjalnych podpórkach.

4. Daj oczom odpocząć

Godziny przed komputerem to wyzwanie dla oczu. Zmęczony wzrok często prowadzi do bólów głowy. Ukojenie da im spoglądanie w dal wedle zasady „20-20-10”. Przez 20 sekund, co 20 minut, zrób przerwę i spójrz 10 metrów przed siebie, a najlepiej wyjrzyj przez okno. Pamiętaj też, aby jak najwięcej mrugać. Normalnie mrugamy od 12 do 15 razy na minutę, osoby patrzące w ekran już tylko 7 razy. Na wzrok dobrze wpływa też odpowiednie oświetlenie. Najlepsza do pracy jest lampa biurowa z regulowanym ramieniem. Ustaw ją z boku monitora, w ten sposób, aby jej światło nie odbijało się w ekranie. Nie za nim, ani przed nim.

5. Ruszaj się!

Nie spędzaj w jednym miejscu i pozycji długich godzin. Dokumenty można przecież przejrzeć na sofie, a telefon wykonać przechadzając się po domu. Raz na jakiś czas po prostu wstań, przeciągnij się, a nawet wykonaj dwie, trzy proste pozycje jogi. W przerwie na lunch dobrze jest iść na krótki spacer. Nawet nie myśl o termosie z kawą na biurku. O ile fajniej jest wyskoczyć do pobliskiej kawiarni po dobrą kawę z ekspresu – na wynos. Po drodze zrezygnuj z windy – zejdź i wejdź po schodach.

Knoll błyskawicznie zareagował na zmiany jakie zaszły ostatnio. Nowe kolekcje to rozszerzenie już i tak bogatej kolekcji mebli przeznaczonych do pracy. Propozycje amerykańskiej marki łączą funkcjonalność z designem najwyższej próby.

fot. KNOLL/ biurko Height Adjustable Desk/ Federico Cedrone i fotel Tulip /Saarinen

fot.  KNOLL/  fotel KN07

fot. KNOLL /krzesło Bertoia Barstoolpg

fot. KNOLL / fotel Saarinen Conference Armless i biurko Albini

fot. KNOLL / fotel KN06

Design For The People z nagrodą Red Dot

W ostatnich latach duński producent oświetlenia Nordlux, stojący za świetnie przyjętą przez architektów marką Design For The People, pokazał nam duże spektrum innowacyjnego oświetlenia, które swym wzornictwem uwiodło mieszkańców całej Europy. Strategia ta została właśnie nagrodzona kolejną nagrodą Red Dot w kategorii Product Design dla lampy Glossy projektu Marii Berntsen. Nie oznacza to oczywiście, że firma, która w tym roku obchodzi swoje 45-lecie, spocznie na laurach. Ambicje projektowe Design For The People, za którego dystrybucję w Polsce odpowiada Ardant, są ogromne.

Nagrody Red Dot Award to jedne z najbardziej prestiżowych osiągnieć w dziedzinie wzornictwa. W zeszłym roku „oscara designu” dla Design For The People zdobyła minimalistyczna kolekcja kinkietów i lamp stołowych Stay.

W 2019 nagroda przypadła przypominającej rzeźbę lampie Space B, a we wcześniejszych edycjach triumfowały m.in. przypominająca japoński dzbanek do herbaty lampa Belly, stylowa Artist, szklana Dee Glass, Strap na skórzanym pasku, czy outdooorowy kinkiet Front. Tegoroczna zwyciężczyni, lampa Glossy, stanowi uosobienie gustownego i wyrafinowanego wzornictwa. Jej autorka, duńska projektantka Maria Berntsen, stworzyła lampę stołową emanującą nordyckim minimalizmem, w której połączenie ekskluzywnych materiałów: marmuru, mosiądzu i opalowego białego szkła, tworzy niezwykle elegancką otoczkę dla światła. Nazwa Glossy pochodzi od błyszczącej powierzchni białego szkła, które przepuszcza miękkie i przyjemne światło.

„Przyznanie kolejnej nagrody dla Design For The People napawa mnie ogromną dumą, bo firma ta od zawsze podążała z duchem czasu. Odpowiedzialna za projekt nagrodzonej lampy Maria Berntsen projektuje odważnie, dbając nie tylko o funkcjonalność, ale także wyjątkową formę. W naszym sklepie z oświetleniem stawiamy wyłącznie na marki o ugruntowanej pozycji w branży oświetleniowej, a Nordlux przez lata przyzwyczaił nas do fantastycznych lamp, zarówno do wnętrz, jak i ogrodów, opierając się o współpracę z najlepszymi duńskimi i międzynarodowymi projektantami, których doświadczenie zaowocowało wieloma nagradzanymi kolekcjami, w tym właśnie dla marki Design For the People” – mówi Monika Sumorek z Ardant.pl.

„Rozpoczynając nowy projekt, szukam pomysłu, który będzie miał swoją niepowtarzalną tożsamość. Modelując i wizualizując, testuję pomysł i sposób jego wykorzystania. Dobry projekt zawsze nawiązuje dialog z odbiorcą. Design to nie tylko funkcjonalność – to także emocjonalna więź i wpływ, jaki produkt ma na odbiorców. Dla mnie sukces polega na tym, że mój projekt przynosi radość w codziennym życiu ludzi ” – dodaje projektantka lampy Glossy, Maria Berntsen. Oświetlenie Design For The People dostępne jest na stronie Ardant.pl.

 

 

fot.  materiały prasowe

Stwórz swoje kolorowe miejsce pod słońcem!

Własne miejsce pod słońcem, idealne do odpoczynku na świeżym powietrzu, możemy stworzyć samodzielnie w ogrodzie lub na balkonie. Już sam pomysł na urządzenie takiej przestrzeni oraz jego realizacja mogą przynieść nam wiele satysfakcji i okazać się doskonałym sposobem na aktywne spędzenie wiosennego weekendu.

Jak to zrobić? Najlepiej korzystając z porad Annie Sloan, eksperta w dziedzinie kolorów i technik dekoracyjnych oraz stworzonych przez nią produktów, czyli legendarnej farby kredowej Chalk Paint™ dostępnej w palecie 42 kolorów oraz bezpiecznego lakieru na bazie wody Chalk Paint™ Lacquer. Projekt na nadchodzący weekend to metamorfoza mebli ogrodowych, dzięki której wprowadzisz do swego ogrodu więcej koloru. To dokonały początek, aby stworzyć swoje małe miejsce pod słońcem.

– Przygotowanie ogrodu na lepszą pogodę to satysfakcjonujące zadanie, które pomoże wykreować klimat na nadchodzące, ciepłe miesiące – wyjaśnia Annie. – Wyjazd na wakacje także w tym roku wydaje się niepewny, dlatego świetnym pomysłem, aby zainwestować zaoszczędzone pieniądze jest stworzenie we własnym ogrodzie pięknego azylu na lato – dodaje ekspertka.

Do odnowienia mebli ogrodowych Annie Sloan poleca jasne barwy.
– Żółty jest najbardziej słonecznym, najszczęśliwszym, a przy tym rekomendowanym przez Instytut Pantone w 2021 roku wyborem do przestrzeni zewnętrznych. Taki kolor przyniesie słońce nawet w deszczowe dni, niezależnie od tego, czy odnowione meble ustawisz w otoczeniu rabat w pełnym rozkwicie czy dysponujesz jedynie betonowym patio – mówi Annie.

Annie Sloan podpowiada, aby wykorzystać w pełni nawet najmniejsze przestrzenie na zewnątrz.
– Odnowienie mebli ogrodowych i ożywienie zewnętrznej stolarki i ogrodzeń to dzieło zaledwie kilku godzin. Ze względu na unikalną formułę, farba Chalk Paint™ może być stosowana bez przygotowania, szlifowania lub gruntowania – wyjaśnia Annie.

Malowaną powierzchnię najlepiej zabezpieczyć wytrzymałym, wodnym lakierem poliakrylowym Chalk Paint™ Lacquer, odpornym na promieniowanie UV. W zależności od wybranego rodzaju, możemy wykonać połyskujące lub matowe wykończenie. Lakier jest bezbarwny, szybko wysycha i nie żółknie.
– Użyj resztek do malowania doniczek, aby uzyskać elegancki, spójny wygląd całej przestrzeni – podpowiada Annie.

Efektem naszych prac będzie wspaniałe miejsce wypoczynku podczas weekendów, majówki, a nawet dłuższego urlopu, które może być także efektownym tłem dla pamiątkowych postów z pozdrowieniami „szkoda, że Cię tu nie ma…” albo „jak miło będzie tu z Tobą”.

fot. materiały prasowe

Zamieszkać w luksusowym lofcie, jak Meg Ryan, Ashley Olsen, czy Scarlett Johansson

Ekskluzywne lofty przypominające te, w których mieszkają amerykańskie gwiazdy dostępne są także w Polsce. XIX wieczny budynek fabrycznej kuźni w Lesznie zmienił się w jedną z najbardziej stylowych, industrialnych przestrzeni do zamieszkania w naszym kraju.

Dawna kuźnia z fasadą o niezwykle ciekawym kształcie, wysokości 6 metrów i powierzchni 110 mkw. poddana została procesowi kompleksowej rewitalizacji. W jej wnętrzu, które zaaranżowane jest w kontrastowych kolorach zachowane zostały oryginalne elementy drewniane oraz metalowe i odsłonięta klinkierowa cegła. Niepowtarzalną ramę kompozycyjną dla historycznej tkanki ścian i podłóg stanowi tu neutralna, ale wytworna, matowa czerń.

Uwagę zwracają między innymi spiralne schody z lekką, metalową, oszczędnie zdobioną balustradą, prowadzące do sypialni na antresoli, które usytuowane zostały w centralnym punkcie strefy dziennej. A także granitowa wyspa kuchenna z okapem ze stali podwieszonym bezpośrednio do sufitu. Dwupoziomowy loft, wykończony w surowym i eleganckim stylu, wyposażony został w ogrzewanie podłogowe i klimatyzację z rekuperacją.

Koncepcję wykończenia oraz dobór elementów wystroju wnętrz w odrestaurowanej Kuźni można obejrzeć w specjalnie przygotowanym filmie. Został w nim opisany również proces rewitalizacji budynku i kluczowe założenia projektu aranżacji (https://wideo.wp.pl/niewiarygodna-przemiana-z-ruiny-zrobili-modny-loft-6621566316439681v ).

Gotowy do zamieszkania loft w budynku Kuźni oraz 12 apartamentów w Loftach na Pompach weszło właśnie do oferty firmy ICC Real Estate, która prowadzi te niecodzienną inwestycję.

Po zakończeniu realizacji całego kompleksu w 2023 roku w odrestaurowanych zabudowaniach dawnej Fabryki Pomp, otwartej przez Phillippa Hannacha w 1868 roku przy ulicy Narutowicza w Lesznie, poza budynkami mieszczącymi luksusowe apartamenty oddana zostanie także przestrzeń biuro-usługowa i gastronomiczna.

Inwestor planuje stworzyć tu najbardziej nowoczesne i oryginalne w okolicy miejsce do zamieszkania z różnego rodzaju lokalami usługowymi, biurami, restauracjami i SPA oraz własnym, zamykanym parkingiem. Budynki zatopione będą w otoczeniu zieleni, urokliwych alejek i parku.

fot. materiały prasowe

Złoto i kolory ziemi w luksusowym apartamencie

Projekt mieszkania miał być realizacją marzeń inwestorów o miejscu do życia, które będzie w pełni korespondowało z ich upodobaniami. Oczekiwania jasno sprecyzowano: przestrzeń miała być wyrafinowana, oparta na złocie i przyciągających wzrok detalach. Realizację powierzyli Magdalenie Miśkiewicz. Architektka i jej imienniczka – właścicielka apartamentu, natychmiast znalazły wspólny język, co sprawiło, że praca nad tą realizacją dostarczyła obu stronom ogromnej satysfakcji.

Siła współpracy

Pani domu bardzo aktywnie uczestniczyła w procesie projektowym – śledziła trendy, a zakupy online to jej pasja, dlatego samodzielnie wybrała oświetlenie i dekoracyjne akcesoria, które świetnie dopełniły charakter aranżacji. Właścicielom zależało na tym, by mieszkanie było pełne elegancji, ale jednocześnie ciepłe i przytulne. Stąd decyzja o zastosowaniu barw ziemi i naturalnego drewna. W roli głównej występuje tu jednak złoto, które pojawia się na wykonanym na zamówienie stole, grzejnikach czy bateriach łazienkowych. Znaczna część wyposażenia powstała specjalnie na potrzeby realizacji przy współpracy zaprzyjaźnionych z właścicielką wykonawców. Dzięki temu apartament nie tylko oddaje osobowość mieszkańców, ale także ich zamiłowanie do pięknych przedmiotów.

Niech się błyszczy!

Strefę dzienną tworzy otwarta na salon kuchnia. Aneks powstał na całej długości ściany, dzięki czemu zyskano wiele miejsca do przechowywania. Ściany zdobi ciemny fornir w kolorze czarnego wędzonego dębu. Z tego samego materiału wykonano meble. Elementy te zrealizowała firma ASMEB. Podłogę w całej części dziennej pokrywa drewniany dębowy parkiet ułożony w jodełkę. Meble i tkaniny zostały utrzymane w harmonijnych barwach. Projektantka postawiła na ciepłe szarości i beże, które idealnie komponują się z ciemnym tłem. Elegancji dodają tu elementy w kolorze złota – profile jadalnianego stołu, ozdobne oprawy oświetleniowe oraz dekoracje wybrane przez właścicielkę.

W kolorze nocnego nieba

W sypialni kolorem przewodnim jest nasycony granat przywodzący na myśl skojarzenie z nocnym niebem. Barwę tę przyjęło wykonane na zamówienie ozdobne wezgłowie łóżka, a także szafki nocne i okrągła aksamitna pufa. Lustro, po lewej stronie, kryje obszerną garderobianą szafę, w której odbija się zjawiskowy żyrandol. Podobnie jak w przypadku strefy dziennej, tu również dopełnieniem są złote akcenty: wiszące lampy.

Łazienka jest kontynuacją całości. Ściany i podłogę pokrywają wielkoformatowe gresowe płyty w kolorach ciepłej bieli i beżu z przeżyleniami. Również tutaj, podobnie jak w całym apartamencie, wzrok przykuwają złote detale w postaci baterii, lamp i drabinki przy prysznicu.

fot. Łukasz Zandecki

Designerskie pod każdym kątem

Monumentalne przeszklenia, całoszklane fasady i pełne otwarcie salonu na otaczający dom ogród – to prawdziwy znak rozpoznawczy nowoczesnego budownictwa i gwarancja efektu, od którego nie można oderwać wzroku. Ale czy wow może być bardziej WOW, a monumentalne przeszklenia jeszcze bardziej panoramiczne? Żaden problem. Musimy tylko stanąć w kącie – tym razem nie za karę i z dumą spojrzeć na otaczającą zieleń przez ultranowoczesne drzwi narożne HST od OknoPlus.

Czy domowa ściana może być dziełem sztuki, nawet jeśli nie powiesimy na niej żadnego obrazu? Czy panorama zawsze musi być nieruchomym obrazem na płótnie? I wreszcie – czy ściana musi być po prostu… ścianą? Tym razem odpowiedź brzmi: 3 razy „nie”!

Gdy wydawało się, że o oknach w rozmiarze XXL powiedziano już niemal wszystko, na salony z rozmachem weszły rozwiązania, które otwierają w domu każdy kąt, a to, co zobaczymy za szybą, staje się dzięki nim żywym płótnem! Drzwi narożne HST, bo o nich mowa, pozwolą spojrzeć na strefę wokół domu z zupełnie innej perspektywy – i to dosłownie. Po ich rozsunięciu otrzymujemy otwartą przestrzeń, a pięknych widoków nie zakłóci narożny słupek konstrukcyjny – w tym modelu jest on ruchomy.

Efekt? Całoszklana ściana, która wraz ze zmianą pór roku zmienia swoje oblicze i pozwala wciąż na nowo odkrywać uroki aranżacji wnętrza i ogrodu. A to dopiero początek ich zalet.

Obraz godny oprawy

Choć z HST aranżacja wymyka się ograniczeniom i utartym schematom, każdy obraz, nawet ten za oknem, potrzebuje odpowiedniej ramy. I tu z powodzeniem możemy dać się ponieść iście malarskiej fantazji. Rozwiązanie jest bowiem dostępne w szerokiej gamie kolorystycznej i wielu wariantach wykończenia – od barw palety RAL, przez lakiery drewnopodobne, kolory strukturalne IGP oraz TIGER, a na powłokach anodowanych kończąc. Zestawione kontrastowo, a może idealnie dopasowane do wnętrza i elewacji? Wybór należy do Was.

Jeszcze więcej słońca, jeszcze więcej ciepła

W przypadku nowoczesnych przeszkleń rozmiar… ma znaczenie – i to nie tylko ze względów estetycznych. Większe szklenie to więcej promieni słonecznych wpadających do wnętrza, lepsze samopoczucie domowników i pięknie oświetlona kompozycja, a w przypadku drzwi narożnych HST mowa o powierzchni sięgającej nawet 8,7 x 2,5 m! Jednak czy tak duże przeszklenia są w stanie zapewnić odpowiedni komfort cieplny?

– Nasze drzwi tarasowe wyposażone są w wysokiej jakości pakiet trzyszybowy, który zapobiega przedostawaniu się ciepła na zewnątrz. Jednocześnie, duże przeszklenia pozwalają na lepsze przenikanie do pomieszczeń promieni słonecznych, naturalnie wspomagając jego ogrzewanie i pomagając zachować korzystny bilans cieplny budynku. Taki zestaw czyni z HST idealne rozwiązanie do domów energooszczędnych i pasywnych– podkreśla Paweł Woźniak, ekspert marki OknoPlus.

Kompozycja bez barier

Jest już designersko, ciepło, jasno, ale musi być też bezpiecznie – i to pod wieloma względami. Zwłaszcza, jeśli między tarasem a wnętrzem domu poruszać się będą osoby starsze lub dzieci. Aby nic nie zakłócało efektu wizualnego i walorów funkcjonalnych, HST zostało wyposażone w niskie progi zlicowane z poziomem podłogi. Niskoprogowe konstrukcje przesuwne zmniejszają ryzyko potknięcia i upadku, co sprawia, że każdy domownik może poczuć się naprawdę bezpiecznie, a przy tym płynnie otwierają wnętrze na ogród. Efektywnie i efektownie zarazem!

Drzwi HST to doskonałe połączenie estetyki i funkcjonalności stworzone z myślą o najbardziej wymagających projektach. Wszak dobrze jest „być w kącie”, kiedy jesteś rozwiązaniem narożnym!

fot.  materiały prasowe

Nowy mural na wrocławskim Nadodrzu

Adam Mickiewicz na tle Wrocławia – taki obraz od kwietnia br. mogą podziwiać mieszkańcy Nadodrza, którzy wybiorą się na spacer w okolice ul. Kurkowej. Z okazji 75-lecia Liceum Ogólnokształcącego nr III, na ścianie budynku obok szkoły powstał mural z podobizną jej patrona. Projekt sfinansowały Dom Development oraz Dom Construction realizujące sąsiadującą z liceum inwestycję – Dom na Kurkowej.

Trójka – potocznie nazywana przez swoich uczniów i absolwentów, to druga szkoła, która powstała na terenie Wrocławia tuż po wojnie. Choć początkowo jej budynek znajdował się w innej części miasta, od ponad 60 lat zlokalizowana jest przy ulicy Składowej. To właśnie tam powstał kolorowy mural upamiętniający 75-lecie szkoły.

Prace nad zagospodarowaniem ściany znajdującej się na boisku placówki rozpoczęły się wraz z końcem marca. Realizację projektu sfinansował Dom Development, czyli inwestor oraz Dom Construction – wykonawca inwestycji Dom na Kurkowej, który dodatkowo wyremontował ścianę. Na ten cel przeznaczono 20 tys. złotych.

– Gdy dowiedzieliśmy się, że liceum sąsiadujące z naszym budynkiem będzie w tym roku obchodzić 75-lecie istnienia, zaoferowaliśmy swoją pomoc w sfinansowaniu muralu. Współpraca z podmiotami znajdującymi się w okolicy naszych inwestycji jest dla nas kluczowa – chcemy, aby nasze działania miały pozytywny wpływ na otoczenie, w którym się znajdują – mówi Iwona Kołodziejczyk, prezes Dom Development Wrocław.

Pomysł na realizację muralu powstał kilka lat temu. Jak podkreśla dyrektor Liceum Ogólnokształcącego nr III im. Adama Mickiewicza – Tomasz Cygal, nie spodziewano się, że zostanie on tak szybko zrealizowany.

– Wydawało nam się, że będzie to koncepcja, która zostanie tylko w sferze marzeń, ale nadchodzący jubileusz stał się pretekstem do jej realizacji. Dzięki wsparciu firm Dom Development i Dom Construction oraz zgodzie kierownictwa stacji sanitarno-epidemiologicznej na wykorzystanie ściany będącej fasadą ich budynku, „Trójkowy” MURAL, który wydawał się być nierealnym marzeniem, staje się faktem – komentuje.

Do przedsięwzięcia włączył się Samorząd Uczniowski, który zorganizował konkurs na projekt muralu skierowany do uczniów i wychowanków szkoły. Zwycięska praca Macieja Konopki, absolwenta klasy architektonicznej, przedstawia historię liceum na tle miasta. Postać Mickiewicza – patrona placówki znajduje się na pierwszym planie, natomiast w tło wkomponowano symbole Wrocławia oraz dwa budynki, w których na przestrzeni lat mieściła się wrocławska Trójka.

Oddychający mural

Rozmiar ściennego obrazu sięga 100 metrów kwadratowych, a do jego realizacji użyto specjalistycznych farb pochłaniających smog. Co ciekawe jeden metr kwadratowy ściany pomalowanej farbą pochłania taką samą ilość smogu, co jedno drzewo.

– Ekologiczne podejście do życia jest ważne i konieczne, aby móc właściwie wychowywać kolejne pokolenia uczniów. Dlatego zastosowanie tego rozwiązania jest dla nas niezwykle cenne – dodaje dyrektor liceum, Tomasz Cygal.

fot. materiały prasowe

Obudzić Mariensztat

Koncepcja konkursowa nowego budynku Nauk Społecznych dla Uniwersytetu Warszawskiego od Kuryłowicz & Associates.

Mariensztat stanowi unikalny w skali Warszawy fragment tkanki urbanistycznej. Centralnie ulokowany, zachował kameralną skalę i pełen uroku charakter niewielkiego miasteczka, tuż obok Starego Miasta. Analizując jednak źródła historyczne opisujące to miejsce widać, że dzielnicy nie udało się zachować dynamicznego ducha i wigoru kształtującego to miejsce w dawnych czasach. Koncepcja nowego budynku Nauk Społecznych autorstwa architektów Kuryłowicz & Associates to funkcjonalny, elastyczny i ekologiczny projekt, które wprowadza w tą część miasta życie akademickie i tym samym „budzi” cały Mariensztat.

Myśleć holistyczne

Projekt budynku jest efektem holistycznego podejścia skierowanego nie tylko na stworzenie obiektu w przestrzeni miasta, ale także na cały szereg innych aspektów.

„Wstępem do naszych prac koncepcyjnych była pogłębiona i skrupulatna analiza potencjalnych użytkowników wraz z ich potrzebami i celami. Na podstawie tych informacji opracowaliśmy nowatorski, wielostopniowy cykl funkcjonowania budynku w różnych skalach i wymiarach” – prof. Ewa Kuryłowicz, Generalny Projektant, Kuryłowicz & Associates.

Głęboko przemyślany program społeczny i relacje z tkanką miejską mają za zadanie stworzyć nowy punkt na mapie miasta oraz kolejny przystanek na trasie Stare Miasto – Powiśle i Trakt Królewski – Bulwary Wiślane. Każda ulica Mariensztatu posiada swoją własną tożsamość, rytm oraz atmosferę, której nie da się powielić. Dlatego też przedstawiona propozycja projektu przez Kuryłowicz & Associates nie tylko zapewnia efektywny, żywy i spontaniczny proces edukacji uniwersyteckiej, ale także naturalnie uzupełnia kontekst miejsca o nowe funkcje dla całej mieszkającej tam społeczności.

Architektura budząca do życia

Zaproponowana bryła odtwarza historyczny front budynku od strony ul. Karowej, solidnie zaznaczając w przestrzeni także narożnik z ul. Dobrą. W celu ochrony i wyeksponowania zieleni część elewacji wzdłuż ulicy Dobrej została jednak przesunięta w głąb działki. Dzięki temu pozostawiono dwa istniejące szpalery drzew przy ulicy oraz ciąg drzew wewnątrz terenu inwestycji.

„Bardzo istotne dla całego projektu było dodanie swobodnej bryły od strony ul. Furmańskiej, która nawiązuje do unikalnej równowagi akcentów urbanistycznych. Krótkie elewacje otwartych kwartałów, poprzedzielane są wolnostojącymi budynkami tworząc rytmikę, która z każdym krokiem odsłania użytkownikom nową perspektywę” – Maria Saloni-Sadowska, Architekt Partner, Kuryłowicz & Associates.

Przestrzenie usługowe integrujące użytkowników budynku z gośćmi, zlokalizowane zostały od strony ul. Karowej oraz ul. Dobrej w narożniku. Stanowią one długi ciąg przestrzeni dostępnych zarówno z zewnątrz, jak i z wewnętrznego holu. Intencją ukształtowania tego miejsca jest umożliwienie wejścia do budynku praktycznie w każdym miejscu, a przy okazji zapewnienie właścicielowi budynku bezpieczeństwa i możliwości kontroli.

Natura najlepszym sojusznikiem

Na działce będącej przedmiotem konkursu obecny jest wyjątkowy w skali Mariensztatu drzewostan. Dlatego też jednym z ważniejszych elementów przygotowanej koncepcji jest wykorzystanie intensywnie zadrzewionego terenu zieleni.

„Dorosłe i dobrze ukształtowane drzewa mają wpływ nie tylko na teren wokół, ale także na sam budynek, zacieniając część fasad. Dzięki temu podejściu projektowemu znacznie redukujemy możliwość nagrzania budynku, utrzymując równocześnie naturalny mikroklimat otoczenia” – Aleksander Krauze, Starszy Architekt, Kuryłowicz & Associates.

Zachowane drzewa oraz wprowadzenie dużej ilości gatunków rodzimych jest cenne siedliskowo dla wielu gatunków zwierząt i owadów. Duża część istniejącego drzewostanu będzie pracować na rzecz środowiska naturalnego od samego początku prowadzenia inwestycji. Założeniem projektu jest stworzenie ogrodu pełnego bujnej zieleni, wchłaniającej teren utwardzony, zacierając granice pomiędzy przestrzenią naturalną a bardziej otwartą, przeznaczoną do użytkowania. Uzupełnieniem wysokiej zieleni są krzewy soliterowe, niekonkurujące z drzewami, a dodające kolejne „piętro”. Zielone dachy z łąkami kwietnymi ułatwiają migrację owadów, a budynek może być dodatkowo wyposażony w rozwiązania typu hotel dla owadów, budki dla ptaków czy ule.

Rozwiązania proekologiczne

Znaczący wpływ na redukcję emisji gazów cieplarnianych ma zdecydowane ograniczenie ilości żelbetu w konstrukcji budynku. Projekt zakłada realizację w technologii żelbetowej jedynie słupów i belek głównych tworzących ruszt. Cała pozostała konstrukcja powstanie w technologii CLT wspartej na belkach drewnianych. Konstrukcja ostatniej kondygnacji w całości wykonana będzie w technologii drewnianej. Zastosowane zostaną także liczne rozwiązania prefabrykowane.

„Wspaniałą właściwością drewna jest to, że magazynuje w sobie dwutlenek węgla. Na każdą tonę tradycyjnych materiałów budowlanych, którą zastępuje drewno, w rzeczywistości wychwytujemy ponad 2 tony węgla z atmosfery. Drewno jest nie tylko ekologiczne, ale także praktyczne z uwagi na jego niską wagę w porównaniu do betonu, co w praktyce przekłada się na zredukowanie procesów logistycznych na placu budowy do ok. 50%” – Tomasz Pniewski, Architekt Analityk, Kuryłowicz & Associates

Elastyczność funkcji

Układ przestrzenny budynku odpowiada na zapotrzebowanie przestrzeni elastycznej, łatwo podlegającej modyfikacjom. Znajduje to odbicie w projekcie począwszy od ogólnego układu konstrukcyjnego, a skończywszy na technologiach i detalach ścian działowych, mebli i wyposażenia ruchomego. Pozwoli to funkcjonować projektowanemu obiektowi w ramach współczesnych wymogów stawianych przez budynki dydaktyczne, ale także dopasowywać się do przyszłych standardów czy zmieniających się funkcji.

Wynik konkursu

Opisywana koncepcja autorstwa pracowni Kuryłowicz & Associates zajęła drugie miejsce w konkursie organizowanym przez Stowarzyszenie Architektów Polskich. Jury konkursowe doceniło powyższą koncepcję za „interesującą kompozycję przestrzenną, wrażliwe kształtowanie kompozycji pierzei ul. Dobrej i poszukiwanie formy architektonicznej pasującej skalą do otoczenia”. Konkurs wygrała koncepcja przygotowana przez pracownię Piotr Bujnowski – Architekt.

Autorzy: prof. dr. hab. arch. Ewa Kuryłowicz, arch. Piotr Kuczyński, arch. Maria Saloni-Sadowska, arch. Katarzyna Flasińska-Rubik, arch. Aleksander Krauze, arch. Paulina Kalska, arch. Marcin Kitala, arch. Paweł Nowak, arch. Tomasz Pniewski, arch. Piotr Prokopowicz, arch. Marcin Szubski.

Współpraca branżowa: KiP, Roger Preston Polska, Urbandesign, The Digital Bunch

Powierzchnia zabudowy – 3 165 m2

Wysokość / liczba kondygnacji – 12 m, III kondygnacje do dachu; 16m, IV kondygnacje w części wyższej

Powierzchnia całkowita – 16 591 m2

Powierzchnia użytkowa – 7 602 m2

Ilość miejsc postojowych – 102 miejsc

Liczba stojaków na rowery – 100 sztuk

 

fot.  Kuryłowicz & Associates / materiały prasowe

Apartament wypełniony sztuką

Apartament w zabytkowej kamienicy w centrum Warszawy został odnowiony z dbałością o najmniejsze detale. Mimo że w czasie remontu mieszkania kamienica nie znajdowała się jeszcze w rejestrze zabytków, właścicielom i architektce zależało na uratowaniu i zachowaniu oryginalnych elementów i zdobień. Żmudne prace przeciągały się i trwały miesiącami, ale warto było czekać – choć nie brakuje tu współczesnych elementów, czuć ducha dawnych czasów.

Dominika i Adam, kiedy zostali właścicielami mieszkania i postanowili je wyremontować oraz urządzić po swojemu, mieli przed sobą mnóstwo pracy. Choć mieli jasną i klarowną wizję przestrzeni, o pomoc zwrócili się do arch. Joanny Kulczyńskiej-Dołowy z pracowni Kulczyński Architekt, z którą dobrze się znają i mieli już okazję współpracować. Wiedzieli, że tak samo jak oni, Joanna zrobi wszystko, aby uratować każdy autentyczny element wnętrza.

Ocalić to, co prawdziwe

Układ apartamentu o powierzchni 150 metrów kwadratowych pamiętał odległe czasy – mieszkanie miało wejścia z dwóch klatek – jedno dla właścicieli, drugie dla służby, która dysponowała również swoimi pomieszczeniami.

Ściany, drzwi i sztukaterie były pokryte kilkoma warstwami farb, nanoszonymi co jakiś czas przez kilkadziesiąt lat, same prace nad wyskrobaniem farby i oczyszczeniem misternie zdobionych sztukaterii trwały kilka miesięcy. Do porządku trzeba było doprowadzić również instalacje – istna plątanina rozmaitych rur i kabli świadczyła o wielokrotnych zmianach wprowadzanych na przestrzeni lat. Część z nich została usunięta, część ukryto w ścianach.

Dzięki pracom restauratorskim udało się ocalić oryginalną stolarkę – drzwi wejściowe i zewnętrzne oraz okna skrzynkowe, mosiężne klamki, piece kaflowe, sztukaterię oraz podłogę. Joanna zadbała także o odpowiedni układ funkcjonalny dostosowany do właścicieli, otwierający przestrzeń, ale pozostawiający możliwość wprowadzenia w przyszłości zmian, takich jak wydzielenie dodatkowych pokojów.

Przede wszystkim zostało zmienione główne wejście do mieszkania – poprzedni właściciele korzystali z dawnego wejścia służbowego. Teraz, po przekroczeniu progu, wchodzi się do podłużnego przedpokoju zakończonego przejściową garderobą i łazienką. Po prawej stronie od wejścia znajduje się gabinet. Kolejne drzwi z holu prowadzą do salonu. Dalej znajduje się połączona z jadalnią kuchnia, zaś na końcu mieszkania sypialnia z garderobą i dużą łazienką gospodarzy.

Wejście na salony

Ściany przedpokoju ozdabia niebieska tapeta, jest zupełnie gładka, jednak jej wzór wywołuje optyczne złudzenie głębi i trójwymiarowości.

– W małych, ciemnych przedpokojach nie walczę na siłę, aby wprowadzić do nich światło. Bardziej zależy mi na ciekawym efekcie, który przenosi nas w jakąś historię. Z jasnej klatki schodowej wchodzimy do czegoś innego, tajemniczego, nieznanego, co od razu nastraja nas na poznawanie dalszej części mieszkania – mówi Joanna Kulczyńska-Dołowy.

Już od progu widać, że właściciele mieszkania kolekcjonują sztukę – na ścianach znajduje się galeria artystycznych fotografii. Pod nimi stoi konsola projektu Joanny, z marmurowym blatem na stalowych nogach. W salonie doskonale widać uratowane elementy wnętrza, które Joanna umiejętnie połączyła ze współczesnym wyposażeniem – uwagę przykuwa wspaniały parkiet oraz zestawienie bogato zdobionej rozety na suficie z nowoczesnym, ażurowym żyrandolem Vertigo marki Petite Friture. Obok wyszukanych w Internecie mebli z połowy ubiegłego wieku, stoją stoliki zaprojektowane przez Joannę oraz prosta sofa. Tutaj także widać zamiłowanie właścicieli do sztuki, nie tylko wizualnej – Dominika ma wykształcenie muzyczne, dlatego nie mogło zabraknąć pianina.

Ukryte funkcje

W kuchni udało się odejść od szafek wiszących. Większość sprzętów została ukryta w zaprojektowanej na wymiar szafie. W jej prawej części znajduje się zasłaniany frontami pulpit na sprzęty typu ekspres do kawy czy czajnik elektryczny, które są w kuchni niezbędne, ale niekoniecznie chcemy je mieć na widoku. Na górze są półki na wino, na dole miejsce na zastawę stołową itp. W lewej części szafy jest lodówka z zamrażalnikiem oraz jedyny widoczny sprzęt, czyli piekarnik.

Pod drugą ścianą znajduje się dolna zabudowa z blatem roboczym. Nad nią wisi ogromne lustro, element często spotykany w kuchniach zaprojektowanych przez Joannę – doświetla i powiększa pomieszczenie, a także pozwala na kontakt wzrokowy między osobą stojącą przy blacie a osobami siedzącymi przy stole. Powierzchnię roboczą oświetlają kinkiety na ruchomych ramionach, między nimi wiszą podłużne skrzyneczki.

– Przy tak otwartej kuchni i braku wiszących szafek potrzebne jest miejsce na wszystkie drobiazgi, które trzeba mieć „pod ręką”, takie jak akcesoria czy przyprawy. Dzięki wiszącym skrzynkom nie zajmują potrzebnego miejsca na blacie, są uporządkowane i częściowo ukryte – mówi Joanna Kulczyńska-Dołowy. W kuchni stoi także duży drewniany stół i krzesła z połowy XX wieku.

Strefa relaksu

Pokój, w którym znajduje się sypialnia, powstał z połączenia dwóch pomieszczeń. Ślad dawnego układu widać na podłodze, na której prosto ułożone deski łączą się z parkietem – klasyczną jodełką. Aby nieco ukryć to połączenie, na podłodze został namalowany biały kwadrat, na którym stoją łóżko i oryginalne szafki-pieńki ze sklepu Nap. Kształt tego swoistego „dywanu” został powtórzony pod sufitem w postaci szyny z ruchomym oświetleniem. Za wolno stojącą ścianą z desek znajduje się garderoba zasłaniana kotarą.

Do sypialni przylega łazienka gospodarzy z zabudową z frontami z lakierowanej sklejki, betonową podłogą i umywalką z blatem zrobioną na zamówienie z corianu, według projektu architektki. Mimo nieco bardziej nowoczesnego, minimalistycznego stylu nie brakuje autentycznego akcentu – Joanna postanowiła skuć tynk z jednej ze ścian, aby odsłonić wiekową, czerwoną cegłę.

Druga, mała łazienka (ta, do której wchodzi się przez garderobę z przedpokoju) jest utrzymana w bardziej retro klimacie, w czerni i bieli. Podłogę ozdabia mozaika, na ścianach pod prysznicem ściany wykończone są płytami wielkoformatowymi.

Inspirująca przestrzeń

Dominika i Adam najchętniej urzędują w kuchni z jadalnią, która w czasach pracy zdalnej stała się również domowym biurem. Stąd Adam kieruje swoją firmą, a Dominika – od niedawna,
po przekwalifikowaniu – zajmuje się projektowaniem wnętrz. Pieczołowicie odnowiony i pięknie urządzony apartament wypełniony sztuką to doskonałe miejsce do pracy twórczej.

fot. Hanna Długosz
fot. Gosia Góra
materiały prasowe Kulczyński Architekt

 

Rozkoszne bujanie w obłokach

Relaks po ciężkim dniu w pracy? A może weekendowy chillout w domowym zaciszu? W domu każdy z nas chce mieć komfortową przestrzeń do błogiego odpoczynku i uspokojenia myśli. Czy aranżacja wnętrz i meble mogą temu sprzyjać? Zdecydowanie tak!

Designerskie i oryginalne fotele wiszące z rękodzielniczych kolekcji Monnarita przenoszą nas w świat głębokiego relaksu, a przyjemne kołysanie pozwala wyciszyć negatywne emocje i zregenerować siły. Podobnie jak wszystkie produkty Monnarita, fotele powstają wyłącznie z naturalnych materiałów, które dodatkowo ocieplają wnętrze i pozwalają nam poczuć bliskość z naturą. Są wyrabiane ręcznie, przez doświadczonych rzemieślników na Bali. Idealnie sprawdzą się w aranżacjach wnętrz, a także na tarasach, balkonach, w ogrodach. Oto naturalny patent na upragniony relaks w otoczeniu pięknych przedmiotów!

Fotele wiszące zdobywają coraz szersze grono miłośników. Nic dziwnego – stanowią przecież uosobienie domowego relaksu i niczym nieskrępowany powrót do dzieciństwa. Łagodne kołysanie, poczucie beztroski, spokoju – na taki wypoczynek zasługuje każdy! To wymarzona chwila tylko „dla siebie” – móc zaszyć się w wiszącym fotelu z filiżanką aromatycznej kawy, zamknąć oczy i oddać się przyjemności delikatnego kołysania, które koi, regeneruje i przenosi w świat marzeń… w takich fotelach można po prostu bujać w obłokach!

fot.  materiały prasowe

Fotel i szezlong dla mamy

Pojawienie się w domu małego członka rodziny wymaga wielu zmian w dotychczasowym trybie funkcjonowania a także zmian w aranżacji domu. Wygospodarowanie miejsca dla dziecka i mamy nie kończy się tylko na zakupie łóżeczka i przewijaka. W stworzeniu przyjemnego kącika do karmienia i relaksu z pewnością pomoże wygodny fotel. Przyjazny kształt będzie odciążeniem dla zmęczonych nóg i kręgosłupa mamy, a kiedy dziecko dorośnie, taki mebel posłuży do odpoczynku po intensywnym dniu pełnym nauki i zabawy.

Z grubej mięsistej tkaniny, welwetu lub skóry, rozkładany elektrycznie za pomocą przycisku sterującego, obrotowy, z podnóżkiem lub w formie szezlongu – na rynku znajdziemy obecnie wiele modeli foteli, które przydadzą się w domu z dzieckiem. Jak znaleźć ten idealny i w jakich sytuacjach najbardziej się przyda – zapytaliśmy specjalistów z Gala Collezione, jednego z czołowych polskich producentów mebli wypoczynkowych.

Do karmienia

Noworodek budzi się nocą nawet kilka razy i wówczas wygodne siedzisko dla mamy staje się jednym z najważniejszych mebli, mających zapewnić spokój i komfort podczas karmienia. Fotele Res, Arosa i Inari marki Gala Collezione z funkcją relaksu, pozwalające przebywać z dzieckiem w pozycji półleżącej – okazują się być dla wielu mam przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Opcja elektrycznej bądź manualnej regulacji kąta nachylenia podnóżka sprawia, że bardzo łatwo znaleźć na nich najwygodniejszą pozycję ułożenia ciała. Za współczesną linią podąża funkcjonalność i luksus, który tak bardzo należy się wszystkim mamom. Jeśli szukamy do domu reprezentacyjnego mebla, który sprawdzi się także w salonie – rozważmy zakup szezlongu. Ergonomicznie wyprofilowana budowa modeli Nicea, Lord czy Bibbi, umożliwi przyjęcie komfortowej pozycji z całkowicie wyprostowanymi nogami i stworzenie eleganckiego kącika do spędzenia czasu z maluchem.

Do czytania bajek

Dorośli doskonale zdają sobie sprawę, że siadanie na łóżku malucha w ubraniach, w których chodzili na dworze, nie jest najbardziej higieniczne. Miękki fotel w wersji solo lub z podnóżkiem bardzo przyda się wszystkim rodzicom i dziadkom, którzy lubią czytać najmłodszemu pokoleniu bajki na dobranoc lub zaśpiewać kołysankę na dobry sen. Szerokie siedzisko i dobrze wyprofilowane oparcie w modelach Monday, Fido, Zing, Neo czy Presto od Gala Collezione znacznie uprzyjemnią pobyt w pokoju dziecka i sprawią, że nasza pociecha poczuje się bezpiecznie podczas zasypiania. W dzień na takim fotelu mogą oczywiście zasiąść przytulanki, a jeśli dziecko jest starsze, ugości na nim kolegów i koleżanki z przedszkola lub szkoły.

Miejsce relaksu

Niezależnie od tego na jaką wersję się zdecydujemy – czy będzie to przyjemny dla karku klasyczny uszak Fido lub Lorien, czy nowoczesny model sterowany elektrycznie – koniecznie wybierzmy się do salonu meblowego, aby sprawdzić przed zakupem wygodę wymarzonego fotela lub szezlongu.

Poświęćmy chwilę, by posiedzieć na fotelu i poznać jego dodatkowe funkcje. W salonach z meblami Gala Collezione poprośmy o wzorniki kolorów i rodzajów tkanin obiciowych, zwracając szczególną uwagę na propozycje plamooporne. Wybierzmy mebel solidny i na tyle uniwersalny, żeby po wyrośnięciu dziecka mógł rozpocząć swoje drugie życie w salonie, sypialni lub gabinecie. W ofercie Gala Collezione właśnie pojawił się także model bujany, który przeniesie rodziców w zupełnie nowy wymiar komfortu podczas usypiania malucha i w chwilach, w których chcemy zwyczajnie złapać trochę oddechu. Nie tylko podczas usypiania, ale także wtedy, kiedy dziecko już dawno śpi.

fot. Gala Collezione

Kobieta wygodnie pracująca :)

Kiedy można powiedzieć, że odzież robocza jest „kobieca”? Pracujące fizycznie i majsterkujące panie nie mają wątpliwości: gdy zapewnia wygodę oraz bezpieczeństwo pracy i dobrze się prezentuje. Na co zwrócić uwagę podczas zakupu stroju, by spełniał te kryteria? Wyjaśnia Grzegorz Marcinkowski z firmy Blaklader, która stworzyła w każdej kategorii produktowej pełne kolekcje w wymiarach kobiecych.

Choć branża budowlana, przemysłowa czy transportowa są zdominowane przez mężczyzn, można w nich spotkać coraz więcej utalentowanych i doświadczonych specjalistek. Także wiele pań rozwija swoje pasje i talenty do różnego rodzaju hobbystycznych prac w domach, ogrodach czy warsztatach. Wychodząc naprzeciw ich potrzebom, rynek oferuje dziś spersonalizowaną garderobę dopasowaną do niemal każdego rodzaju zawodowej lub rekreacyjnej aktywności.

Zmierz się dokładnie

– Kluczowe parametry pomagające znaleźć odpowiedni strój roboczy dla kobiety to obwód biustu mierzony w najszerszej części klatki piersiowej, obwód talii w jej najwęższym miejscu, obwód bioder w ich najszerszym miejscu oraz długość nogawki od krocza do kostki – wyjaśnia Grzegorz Marcinkowski z Blaklader. – Posiadając te wymiary, należy porównać je z tabelą rozmiarów producenta, poświęconej damskiej kolekcji i na tej podstawie rozpocząć mierzenie konkretnych elementów stroju.

Odpowiednio opracowana i sprawdzona rozmiarówka dla kobiet to narzędzie bardzo ułatwiające dobór odpowiedniej garderoby roboczej. Zwłaszcza, gdy tak jak w przypadku marki Blaklader, jest efektem ciągłych testów użytkowniczek, przekazujących swoje wrażenia i sugestie projektantom. Dzięki temu, mogą optymalizować kroje, materiały oraz funkcjonalne rozwiązania wpływające na wartość użytkową odzieży.

Postaw na elastyczność

Odmienność kroju ubrań przeznaczonych dla pań to w zasadzie jedyna duża różnica w stosunku do ich męskich odpowiedników. Gdy bowiem wybierzemy już konkretny rozmiar, należy zwrócić uwagę na podobne kwestie, jak w przypadku strojów dla panów.

– Niezależnie od płci użytkownika, warto w pierwszej kolejności sprawdzić parametry elastyczności odzieży – podkreśla Grzegorz Marcinkowski. – W związku z tym, że strój ma zapewniać komfortowe wykonywanie mniej lub bardziej intensywnej pracy fizycznej, bardzo istotna jest rozciągliwość zastosowanych materiałów. Dotyczy to zwłaszcza „ruchomych” elementów, takich jak łokcie czy kolana. Tam doskonale sprawdza się rozciągliwy stretch, z którego wykonuje się tego typu fragmenty lub nawet całe części ubioru – w tym przede wszystkim spodnie, z reguły najintensywniej „pracujące” podczas licznych kucnięć i przysiadów.

Oddychaj warstwami

Innym parametrem stroju roboczego, który jest kluczowy z punktu widzenia komfortu pracy jest oddychalność materiałów. Jej właściwy poziom pomaga zachować odpowiedni bilans cieplny podczas wysiłku fizycznego, chroniąc użytkowniczkę z jednej strony przed przegrzaniem, z drugiej zaś przed przemarznięciem. W tym kontekście istotna jest też kwestia trójwarstwowości stroju.

– Zasada trzech warstw pomaga w dostosowywaniu odzieży roboczej do rodzaju i warunków pracy – wyjaśnia Grzegorz Marcinkowski. – Chodzi w niej o to, żeby można było na bieżąco dostosowywać się do etapu i temperatury pracy. Inaczej bowiem będzie wyglądał komfortowy strój, gdy rozpoczynamy pracę w ogrodzie chłodnym rankiem, a inaczej, gdy popracuje się kilka godzin i w międzyczasie zacznie nam przygrzewać słońce.

Pierwszą warstwą jest zawsze bielizna, najczęściej w postaci przylegających, miękkich bluzek i getrów. Ich zadaniem jest utrzymywanie ciała w cieple i suchości, do czego najlepiej nadaje się bawełna i poliester. Warto zwrócić uwagę na sugerowany przedział temperatur użytkowania oraz takie dodatki jak specjalne strefy rozgrzewające w okolicach ramion, pleców czy boków, gdzie najłatwiej zmarznąć.

– Druga, środkowa warstwa pełni głównie funkcję regulacyjną, ponieważ można ją zdejmować lub zakładać w zależności od tego, czy chcemy ochłodzić rozgrzane ciało czy też dogrzać je, rozpoczynając pracę czy robiąc sobie przerwę – wyjaśnia Grzegorz Marcinkowski. – W przypadku tej warstwy warto postawić na odzież z miękkich, elastycznych i dopasowanych materiałów. Najlepiej sprawdzają się tu łatwe w ubieraniu, rozpinane bluzy – wełniane bądź polarowe, a także koszule flanelowe.

Jeśli zamierzamy pracować na dworze lub w warunkach wymagających specjalnych właściwości stroju roboczego, dużo uwagi należy poświęcić ostatniej, ochronnej warstwie stroju. Zadaniem tego typu kurtek, płaszczy, spodni czy kombinezonów jest zabezpieczenie użytkowniczki przed działaniem czynników zewnętrznych – najczęściej atmosferycznych, ale w wielu miejscach pracy także np. chemicznych. Ubrania powinny być lekkie, elastyczne, oddychające i wykonane z wytrzymałych oraz łatwych w utrzymaniu czystości materiałów.

Skontroluj detale

O funkcjonalności i ergonomii stroju roboczego decydują też detale, takie jak chociażby kieszenie. Warto zastanowić się nad tym, ile ich potrzebujemy, gdzie powinny być umiejscowione, czy wolimy otwarte, zamknięte, wpuszczane bądź wiszące. Wygodę zapewnią także wstępnie ukształtowane łokcie i kolana, odpinany kaptur, dwukierunkowy zamek błyskawiczny, podwyższony stan z tyłu spodni, podszyte taśmą szwy separujące od wiatru bądź różnego rodzaju ściągacze, troczki i rzepy.

Gdy już więc uda się ustalić techniczne aspekty stroju, pozostaje decyzja odnośnie kwestii estetycznych. A te wcale nie muszą być marginalne – nowoczesna odzież robocza potrafi również pod tym względem wiele zaoferować, zwłaszcza pod względem atrakcyjnych krojów bądź zróżnicowanej kolorystyki. Dzięki temu użytkowniczki mogą pracować nie tylko wygodnie i bezpiecznie, ale również stylowo.

Firma Blaklader to szwedzki producent wysokiej jakości odzieży roboczej. Od ponad 60 lat dostarcza profesjonalistom ubrania przystosowane do pracy w najróżniejszych warunkach – od niewielkich warsztatów po ekstremalne miejsca takie jak kopalnie czy platformy wiertnicze. Renomę marki zbudowało połączenie wyjątkowej trwałości, funkcjonalności i estetyki produktów Blaklader z szybką i nastawioną na klienta obsługą serwisową.

Odzież i akcesoria Blaklader są dostępne w 16 krajach. Polski oddział firmy został uruchomiony w 2019 roku.

fot. materiały prasowe

Luxury minimalism: odpowiedź na bezmyślną konsumpcję

Luksus i minimalizm na pierwszy rzut oka wydają się znajdować na przeciwległych biegunach. Ich połączenie jest jednak możliwe i pozwala na balans, którego często brakuje w świecie nieograniczonej konsumpcji. Na czym polega luxury minimalism?

Idea luxury minimalism łączy się nie tylko z architekturą wnętrz czy modą, ale także ze stylem życia. To rezygnacja z wszystkiego, co zbędne na rzecz najbardziej wartościowych relacji, aktywności, przedmiotów. Inwestycja tylko w to, co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi, zdrowi i twórczy. Jak wprowadzić tę ideę do wnętrz?

fot. Projekt Studio Organic, wizualizacje Michał Nowak

Minimalizm: wersja polska

Minimalizm w najbardziej surowej formie zwykle jest praktykowany przez Japończyków, jednak w Polsce również zyskuje popularność, jednak w nieco zmodyfikowanej wersji. Tego typu projekty, subtelnie nawiązujące do japońskiego minimalizmu są wizytówką pracowni Studio Organic, która od lat szuka inspiracji w dalekowschodniej estetyce, dostosowując ją do oczekiwań polskich inwestorów.

Aby nieco “ocieplić” wnętrza, duet projektowy stosuje przyjemną paletę barw wywodzącą się z kolorów ziemi, często sięga po naturalne drewno oraz dekoracyjne oświetlenie wykonywane ręcznie przez włoskie manufaktury. Od lat współpracuje również z luksusowymi markami, stosując jedynie oryginalne przedmioty od sprawdzonych europejskich producentów.

fot. Studio Organic

fot. Studio Organic

Przestrzeń, umiar, detal: niezawodne trio

Według Studio Organic ogromne znaczenie ma niczym nieograniczona przestrzeń, w której nic nie zakłóca naturalnej koncentracji oraz twórczego myślenia. To podstawowy element wnętrz, które mają zapewnić mieszkańcom spokój, poczucie harmonii oraz ulgę od codziennego pędu. Aby osiągnąć taki efekt niezbędny jest także umiar oraz skupienie się na detalach i elementach wyposażenia, które najlepiej wpisują się w nasz styl życia.

-Minimalizm często kojarzy się z koniecznością bolesnej rezygnacji z tego, co lubimy, z surowymi, depresyjnymi przestrzeniami. Jednak świadome czerpanie z tej filozofii to styl życia, mądre wybory, które pozwalają nam cieszyć się tylko tym, co w pełni wartościowe, daje przestrzeń, spokój i harmonię. To doskonała alternatywa dla wszystkich zmęczonych nadmiarem bodźców i przedmiotów – mówi Aga Kobus (Studio Organic).

Eko zamiast ego

Po początkowym zachwycie konsumpcją, coraz bardziej świadomie wybieramy design do naszych wnętrz, doceniamy elegancję prostych form i naturalnych materiałów, które pięknie się starzeją: drewna, szkła czy kamienia.

-Zgoda na projekty niskiej jakości i “wpuszczanie” ich do naszych domów szkodzi nie tylko nam, ale również środowisku. Uważam, że to degraduje naszą codzienność, niepotrzebnie nas przytłacza. Projektując, czerpiemy z natury, korzystamy, z jej zasobów, ale uważam, że musimy się za to “odwdzięczyć”, właśnie poprzez wybór wyposażenia, które będzie służyć latami, zamiast po kilku sezonach trafić na wysypisko śmieci – wyjaśnia Grzegorz Goworek (Studio Organic).

Projekt Studio Organic / fot. Hanna Długosz

 

Kobiety z wiertarkami

Aż 41% kobiet deklaruje, że samodzielnie przeprowadza prace związane z dekoracją wnętrz (16% mężczyzn), a 32% inicjuje i planuje remonty – wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Castorama Polska. A ponieważ w ciągu ostatniego roku, który upłynął pod znakiem pandemii, remonty stały się jednym z najpopularniejszych sposobów na spędzanie czasu, nikogo nie powinno dziwi, że bardzo dużo kobiet przestaje obawiać się wykonywania prac dotychczas uznawanych za typowo męskie.

Kobiety nie boją się nowych wyzwań. Z jednej strony coraz częściej zajmują wysokie stanowiska w branżach, które dotychczas były postrzegane jako męskie (na przykład branża budowlana), z drugiej strony coraz chętniej przejmują tradycyjnie „męskie” obowiązki. Castorama postanowiła sprawdzić, jak nowe, kobiece role wyglądają w kontekście remontów oraz dowiedzieć się, jakie są obserwacje kobiet, doradczyń klienta w sklepie, na temat klientek.

Kobieta – decydentka

W przeprowadzonym na zlecenie Castoramy badaniu zapytaliśmy o podział odpowiedzialności za różne aspekty zmian w mieszkaniu. Biorąc pod uwagę deklaracje respondentów, badani wspólnie wybierają przede wszystkim materiały wykończeniowe (54%). Kobiecą domeną są zaś samodzielne prace związane z dekoracją wnętrza (41%) oraz inicjacja samego remontu i pomysł na rodzaj przeprowadzanych zmian (32%), na co z pewnością mają wpływ różne programy pokazujące przemiany wnętrz. Istotną inspiracją stał się też kanał YouTube, na którym można sprawdzić, jak samodzielnie zrobić niemal wszystko w domu. Portale społecznościowe to również prawdziwa kopalnie pomysłów i przykładów prac, które możemy wykonywać sami.

Interesujące jest, że postrzeganie, kto jest w gospodarstwie domowym odpowiedzialny za badane zagadnienia jest ściśle związane z płcią respondenta – każda z płci przypisuje sobie większą rolę w danym obszarze. Szczególnie to widać w przypadku przeprowadzania remontu. Badani mężczyźni prawie nie widzą kobiet jako tych, do których należy w gospodarstwie domowym przeprowadzanie takowych. Również rzadziej deklarują, że robią to wspólnie z partnerką.

Natomiast kobiety przypisują sobie większą rolę w przeprowadzaniu remontów i także widzą większą rolę wspólnych działań w tym obszarze. Co ciekawe wśród najstarszej grupy respondentów (56+) rośnie rola kobiety w tej kwestii. Drobne naprawy to domena mężczyzn zwłaszcza z ich punktu widzenia. Samodzielne prace związane z dekoracją wnętrza to przede wszystkim rola kobiet, aczkolwiek badani mężczyźni częściej niż w całej populacji deklarują, że należy to do wspólnych obowiązków.

Interesująco kształtują się dane dotyczące wykonywania drobnych napraw. Co prawda w tej dziedzinie zdecydowanie prowadzą mężczyźni 63% vs kobiety 12%, jednak niektóre statystyki doprecyzowujące wskazują na dużo wyższe zaangażowanie kobiet w tego rodzaju pracach: prawie 30% kobiet w wieku 36+ deklaruje, że to kobieta w gospodarstwie domowym zajmuje się drobnymi naprawami, natomiast wśród najmłodszych respondentów (18 – 22 lata) 40% podejmuje tego typu działania wspólnie.

Coraz więcej kobiet samodzielnie nie tylko podejmuje decyzję o remontach w swoich gospodarstwach domowych, jak również je przeprowadza. Decydują nie tylko o kwestiach wykończeniowych, ale coraz częściej również o całokształcie zmian i biorą w nich aktywny udział. Ten trend nasiliła pandemia. Od jej wybuchu sklepy budowlano-dekoracyjne, takie jak Castorama, odnotowują nieustannie zwiększone zainteresowanie klientów asortymentem przydatnym podczas remontu i dekorowania wnętrz oraz kreowania przestrzeni wokół domowej. Szczególnie widoczne wzrosty zanotowały typowo DIY produkty jak tapety, panele czy farby.

Kobieta – ekspert i doradca

Ważnym elementem zakupu wszelkich materiałów niezbędnych do przeprowadzenia remontu jest konsultacja z doradcą klienta. Czy kobieta na takim stanowisku wzbudza zaufanie, szczególnie jeśli pracuje w dziale postrzeganym jako typowo męski, takim, jak na przykład budowlany? Czy jest postrzegana jako partner, przewodnik dla klientów? Czy same klientki chętniej zwracają się do nich o pomoc?

O własnych obserwacjach na ten temat opowiada Iwona Klaczyńska, kierowniczka działu technicznego w Castoramie w Zgorzelcu.

– W Castoramie pracuję od 12 lat. Obecnie na stanowisku kierowniczki, ale jest to praca bezpośrednio w sklepie, mam więc ciągły kontakt z klientami. W moim zespole większość stanowią mężczyźni, jednak, oprócz mnie, pracują jeszcze cztery kobiety. Uważam, że dzięki takiej różnorodności nie tylko mamy dobrą atmosferę, ale też nasze ekspozycje są ładniejsze, bardziej estetyczne, co akurat w przypadku towarów z mojego działu nie jest takie oczywiste.

Przyznaję, że początki były trudne – klienci woleli konsultować swoje zakupy z kolegami. Jednak z czasem, choć nie było to łatwe i wymagało dużego nakładu pracy, udało się nam przekonać klientów, że kobiety – doradczynie klientów – są prawdziwymi ekspertkami i naszej wiedzy można zaufać.

Obserwuję klientów i wyraźnie widzę, że czasy się zmieniły. Mój dział odwiedza coraz więcej kobiet – w tym profesjonalne, kobiece ekipy remontowe. Zmienił się również poziom wiedzy – kobiety wiedzą, czego szukają, przychodzą przygotowane, najczęściej dopytują tylko o szczegóły. Ostatnio na przykład omawiałam z jedną z klientek sposoby kładzenia gładzi szpachlowej. Dzięki wszechobecnym poradnikom internetowym kobiety biorą się samodzielnie za różnego rodzaju remonty czy renowacje, na przykład mebli. Ułatwiają to również narzędzia – mamy tak szeroki asortyment, że bez problemu mogę doradzić te, które lepiej sprawdzą się w damskich rękach, bo na przykład są lżejsze i bardziej kompaktowe.

Kobiety nie boją się wchodzić w nowe role. Niezależnie od tego, czy doradzają, czy same przeprowadzają remont, są świetnie przygotowane i doskonale radzą sobie z osiąganiem założonych celów.

fot. materiały prasowe

Narzędziowe must have – akcesoria dla majsterkowicza

Corocznie, 8 marca obchodzimy Dzień Kobiet, lecz dwa dni później w kalendarzu jest nieco mniej znane święto: Dzień Mężczyzn. To dobra okazja, aby sprawić osobie bliskiej sercu, która lubi majsterkować, praktyczny prezent w postaci zestawu narzędzi. Jakich sprzętów nie może zabraknąć w domowym warsztacie?

Więcej czasu spędzamy teraz w swoich domach, więc jest to okazja do przeprowadzenia odkładanych wcześniej remontów lub drobnych napraw. Chętnie zmieniamy także aranżację pomieszczeń, aby dostosować wnętrza do aktualnych trendów i naszych potrzeb, np. pracy w trybie home office. Wiele z tych aktywności możemy wykonać samodzielnie, co daje dużą satysfakcję, pozwala na ograniczenie wydatków i nabycie nowych umiejętności. Nic więc dziwnego, że chwytamy za pędzle i narzędzia – dobrze dobrane akcesoria są w domowym warsztacie na wagę złota. Jakie rozwiązania ułatwią działanie?

Podstawowy sprzęt do wielu prac

Zarówno dla początkujących, jak i tych bardziej zaawansowanych majsterkowiczów niezbędnym pomocnikiem jest młotek. Trudno wyobrazić sobie bez niego chociażby wbijanie gwoździ podczas wieszania zdjęć, montowanie półek na książki czy też składanie mebli. A to tylko kilka przykładów działań, do których posłuży to uniwersalne narzędzie. Domowy warsztat warto więc wyposażyć przynajmniej w młotek ślusarski o prostej konstrukcji i wadze od ok. 100 g do ok. 2 kg.

Jaki sprzęt wybrać spośród wielu dostępnych na rynku wyrobów? Najlepiej trwały oraz bezpieczny w użytkowaniu, taki, wówczas posłuży nam przez długie lata, a w dodatku będzie można go przekazywać „z pokolenia na pokolenie” młodszym majsterkowiczom. Warto postawić na produkty wytworzone lokalnie, przez marki, które mogą pochwalić się bogatym doświadczeniem. Jeśli cenimy takie wartości, to dobrym rozwiązaniem okaże się z pewnością, np. młotek ślusarski firmy JUCO.

– Młotek to stosunkowo proste pod względem budowy narzędzie, jednak dla jego trwałości i komfortu pracy, ważna jest jakość wykonania. Wysoką wytrzymałość zapewnia sprzęt, którego część robocza jest kuta z certyfikowanej stali, szlifowana i hartowana indukcyjnie. Do wyboru jest tradycyjny trzonek drewniany lub tzw. fiberglass, czyli wykonany z włókna szklanego – mówi Daniel Światłoń, Kierownik Działu Technicznego JUCO, polskiej firmy, która produkuje wysokiej jakości narzędzia ręczne, łącząc tradycyjne techniki kowalskie z nowoczesnymi technologiami.

Przy doborze młotka możemy iść „za ciosem” i od razu doposażyć warsztat majsterkowicza również w młotek ciesielski z zębem MONOBLOCK. To praktyczne rozwiązanie z magnetyczną wstawką pomoże, np. w szybkim i łatwym wyciągnięciu gwoździ.

Jakich podstawowych narzędzi nie powinno jeszcze zabraknąć? W każdym gospodarstwie domowym z pewnością sprawdzą się wkrętaki: płaski oraz krzyżowy (popularnie nazywane śrubokrętami). Ze względu na olbrzymią popularność połączeń na wkręty i śruby, możliwości ich zastosowania są niezwykle szerokie – od naprawy pokrywki do garnka, przez składanie mebli, po różnego rodzaju bardziej skomplikowane prace regulacyjne i montażowe. Podobnie, jak w przypadku młotków, także przy doborze tych akcesoriów warto zwrócić uwagę na jakość wykonania. Jeśli zakupów dokonujemy w sklepie internetowym, dobrze jest sprawdzić opinie na temat danego produktu i renomę producenta. Wyroby „no name” będą prawdopodobnie kosztować mniej, lecz ich wytrzymałość może pozostawiać wiele do życzenia.

Klucze i szczypce – kluczowe narzędzia do zadań specjalnych

Jak mówi znane przysłowie: „Apetyt rośnie w miarę jedzenia”. Podobnie jest z majsterkowaniem – z czasem, w miarę podejmowania coraz bardziej wymagających wyzwań remontowo-budowlanych, konieczne może okazać się rozbudowanie domowego warsztatu i jego wzbogacenie o kolejne narzędzia. Wiadomo, że dobry fachowiec nie może się przecież obyć bez odpowiednich sprzętów – podobnie jest w przypadku DYI.

Zarówno przy pracach z instalacjami wodno-kanalizacyjnymi, jak i w garażu, pomocne będą klucze płasko-oczkowe. Jeśli do naprawy jest więc cieknący kran czy poluzowana śruba w rowerze, to tego rodzaju narzędzia są potrzebne w pierwszej kolejności. Charakteryzują je dwa funkcjonalne końce – jeden z nich jest płaski, a drugi zakończony oczkiem. Obie końcówki mają ten sam rozmiar, przy czym najpopularniejsze rozmiary to: 8, 10, 13, 15, 17, 19 i 24. Zamiast kilku sztuk kluczy można także dopasować cały zestaw, składający się np. z 12 bądź 26 elementów. Daje to szerokie pole działania i możliwość odkręcenia lub dokręcenia nawet śrub o rzadziej występujących wymiarach.

Na co zwrócić uwagę przy zakupie? – Klucze płasko-oczkowe powinny być wytrzymałe, odporne na uszkodzenia mechaniczne, korozję i działanie wysokich temperatur, a także zapewniać stabilny chwyt. Dlatego też do ich produkcji wykorzystujemy wysokiej jakości stal chromowano-wanadową, są poddawane hartowaniu i utwardzanie oraz wyposażone w antypoślizgową powłokę. To wszystko wpływa na komfort i pewność pracy z narzędziem – dodaje ekspert JUCO.

Do przytrzymywania, zgniatania, zaginania i przycinania różnorodnych elementów niezastąpione są szczypce uniwersalne (popularnie zwane kombinerkami). Z ich pomocą każdy majsterkowicz z pewnością „wykombinuje” coś pożytecznego i sprosta nawet najtrudniejszemu wyzwaniu. Szczypce dostępne są też w różnych innych wersjach, służących, np. do ściągania izolacji oraz robót związanych instalacjami elektrycznymi. Powinny umożliwiać pewny chwyt, aby nie wyślizgały się z rąk przy pracy, a więc z reguły wyposażone są w rękojeść powleczoną PVC.

Każdy lubi otrzymywać upominki, a mężczyźni szczególnie cenią te, które mają praktyczne zastosowanie. Dobrym pomysłem na prezent dla majsterkowicza może być więc zestaw podstawowych lub bardziej zaawansowanych narzędzi. Dzięki temu, cieknący kran czy poluzowane śruby nie muszą czekać już na wizytę fachowca. Domowe DYI z wykorzystaniem dobrze dobranych sprzętów, może być też ciekawym, łączącym pokolenia, sposobem na integrację rodziny i wspólne spędzanie wolnego czasu.

fot. materiały prasowe

Blat nie tylko do kuchni! 8 nieoczywistych zastosowań

Spragnieni kontaktu z naturą także w miejskiej codzienności, chętnie wzbogacamy swe domy o elementy wyposażenia i wystroju wykonane z drewna. Wbrew spotykanym czasem opiniom, nie musi się to wiązać ani z wielkimi wydatkami, ani – w przypadku majsterkowiczów – z dużymi nakładami pracy. Sprawę znacznie ułatwiają klejone blaty drewniane, nieocenione nie tylko w montażu zabudowy kuchennej.

Zacznijmy od sprawy jedynie z pozoru oczywistej. Otóż blat drewniany to określenie nie funkcji, a typu produktu. Kiedy spojrzy się na niego jak na wstępnie obrobiony materiał, świetnie nadający się do najróżniejszych działań aranżacyjnych, łatwiej wyobrazić go sobie w innych rolach niż ta najbardziej typowa. Doskonale wiedzą o tym stolarze, którzy od lat chętnie wykorzystują blaty jako tworzywo w najróżniejszych realizacjach dla swoich klientów. Czas, by ten ogromny potencjał poznali wszyscy miłośnicy pięknych i funkcjonalnych wnętrz.

Blat nawet na schody, czyli kilka uwag wstępnych

Planując wykonanie drewnianych parapetów, przepierzeń czy półek, można z powodzeniem skorzystać z gotowego, obrobionego już drewna przeznaczonego na blat. Doskonale nadaje się ono nawet na schody – jest tak twarde i wytrzymałe! Nie musimy (a właściwie stolarz nie musi) kupować tarcicy, by potem ją kleić, przycinać, frezować itd. Wystarczy, że weźmie na warsztat blat o odpowiednich parametrach, a uniknie znacznej części zbędnej pracy. Te same zalety techniczne dają duże pole do działania majsterkowiczom. Jednocześnie zakup tego typu drewna daje pewność, że zostało ono właściwie przygotowane do zastosowania we wnętrzach, a więc odznacza się wilgotnością niższą niż w przypadku tego przeznaczonego do wykorzystania na otwartym powietrzu.

Ważną kwestią jest rozmiar blatu, który należy dobrać do konkretnych potrzeb. Jeśli więc w planach mamy wykonanie stopni schodów o długości ok. 1 metra, wybierzmy blat o długości np. 3 metrów (a nie 2,4 m). Podobnie jeśli potrzebujemy zagłówka łóżka o wysokości 75 cm, sięgnijmy po materiał o szerokości np. 80 cm. Nasz projekt dzięki temu stanie się podwójnie eko – ekologiczny i ekonomiczny. A już na etapie prac kluczowe staje się odpowiednie obrobienie materiału, prowadzone tak, aby nie poszarpać jego krawędzi i nie zniszczyć powierzchni.

Po tych bazowych informacjach przejdźmy do pomysłów na wykorzystanie blatów drewnianych w całym mieszkaniu.

Schody

Blaty drewniane nadają się do wykonania schodów w najróżniejszej formule, od stosunkowo prostego technicznie obłożenia surowego odlewu żelbetowego po wykonanie konstrukcji samonośnej, jak na zdjęciu. Zwłaszcza w tym drugim przypadku zaletą nie do przecenienia okaże się sztywność blatu drewnianego, która zapewni użytkownikom bezpieczeństwo i komfort. We wszystkich przypadkach natomiast będzie cieszyć oczy usłojenie drewna, wzbogacające o swój niepowtarzalny rysunek zarówno płaszczyznę, jak i boki stopnia. Największą wartością okażą się jednak długie lata użytkowania, na którą wpłynie z jednej strony twardość drewna stosowanego do wyrobu blatów, a z drugiej możliwość renowacji wytartych czy zabrudzonych stopni zgodnie z zaleceniami producenta.

Zagłówek łóżka

Od poważnych zagadnień budowlanych przejdźmy z kolei do pomysłów z gatunku DIY. Jak wiadomo, drewno to doskonały materiał na zagłówek łóżka. Jest fizycznie ciepłe w dotyku, więc chroni przed chłodem muru, a pod względem wizualnym daje sypialni przytulność. Wystarczy poduszka pod plecy, by taki zagłówek stał się doskonałym oparciem w czasie niedzielnego śniadania w łóżku albo wieczornego seansu filmowego. Inaczej niż w przypadku modnych zagłówków tapicerowanych, generalne porządki nie będą tu wymagały wizyty specjalistycznej firmy ze sprzętem piorącym, z kolei zmiana akcentów barwnych będzie się mogła odbyć bez wsparcia tapicera. Co nie mniej ważne, bogata oferta blatów pozwoli łatwo dobrać model do wybranej stylistyki i wymarzonej palety kolorystycznej, a także gładko wpisać ją w zastany kontekst podłogi, stolarki czy pozostałych mebli. Warto też zauważyć, że wzdłużny układ słojów oraz klejonych desek, typowy dla blatów drewnianych, świetnie harmonizuje z horyzontalnym układem zagłówka.

Obraz

Przesuńmy się teraz wyżej – ponad poziom zagłówka w kompozycji ściany z łóżkiem, ale też daleko od pragmatycznych skojarzeń, jakie zwykle budzi blat drewniany. Skoro niepowtarzalne usłojenie drewna potrafi z magnetyczną siłą przyciągać spojrzenia, dlaczego by nie spróbować zaprezentować go we wnętrzu w charakterze obrazu? Blat drewniany, powstający ze sklejanych z sobą listew, unikatowy rysunek słojów łączy z geometryczną siatką połączeń. W ten sposób powstaje abstrakcyjna kompozycja, w której natura harmonijnie splata się z pierwiastkiem techniki – śladem działalności człowieka. Co ważne, bogactwo dostępnych gatunków drewna i jego wybarwień pozwala osiągać bardzo różnorodne efekty wizualne. Zawiera też w sobie zachętę, by w oparciu o różne rodzaje blatów poszukiwać intrygujących zestawień kolorów oraz wzorów usłojenia. To wielkie pole do twórczych działań!

Półki

Od czystej estetyki przejdźmy ponownie do piękna o zaletach użytkowych. Na warsztat weźmy półki, praktyczny i dekoracyjny element wyposażenia chyba każdego mieszkania. Dziś najpopularniejsze są te z płyty pilśniowej MDF, laminowane lub lakierowane. Kto oczekuje wyższej jakości, w marketach budowlanych ma do wyboru lite drewno sosnowe, rzadziej świerkowe. Blaty drewniane są z kolei doskonałym sposobem na to, by bez wielkich wydatków sięgnąć po walory cenionego drewna liściastego – dębu, buku czy teaku, i to w wielu wybarwieniach do wyboru. Naturalny materiał znacznie lepiej wpisze się w nowoczesne wnętrze, w którym prostota form spotyka się ze szlachetnością surowca. Takie półki mimo upływu lat nie stracą walorów wizualnych, a przy tym bez wysiłku będą dźwigać choćby najobszerniejszą bibliotekę czy największy zbiór dekoracyjnej ceramiki. Trzeba tylko zapewnić im odpowiednie mocowania, które także wpiszą całą konstrukcję w styl wnętrza.

Parapety

Od półek tylko krok do parapetów – mamy tu podobne proporcje formatek i… podobne wyzwania funkcjonalne. Parapety muszą być przecież na tyle sztywne, by utrzymać ciężar choćby doniczek z kwiatami. Chętnie wykonuje się je z naturalnego drewna, które wzbogaca nawet najprostsze wnętrze i daje mu ciepło, jakiego nie wniesie choćby najpiękniejszy kamień, spiek ceramiczny, beton ani lastriko. Jednocześnie odpowiednio konserwowane staje się odporne na zachlapania czy zabrudzenia, jakie mogą się zdarzyć w związku z uprawą roślin na oknie i w wielu innych sytuacjach. Przekonują o tym liczne obiekty zabytkowe, w których możemy oglądać drewniane parapety sprzed stu czy dwustu lat. Dlaczego by nie nawiązać do tych wspaniałych tradycji – choć w nowoczesnej formie, jaką oferują blaty?

Lamele na ścianach

Płaszczyzny poziome zamieńmy teraz na pionowe, by przyjrzeć się potencjałowi blatów w kontekście modnych lamel na ścianach. Drewniane okładziny ścienne, wykonane z odpowiednio sklejonych listew lub z rytmicznie żłobionych płyt, są świetnym sposobem na efektowne zagospodarowanie ściany zwłaszcza tam, gdzie nie ma miejsca na dodatkowe elementy wyposażenia czy wystroju – same w sobie stanowią przecież wielką ozdobę. Odpowiednie ryflowanie można wykonać również w blatach drewnianych. Jeśli zagłębienia wypadną na łączeniach listew, z których powstał blat, a następnie zostaną poczernione, wrażenie kontaktu z ażurową konstrukcją drewnianą będzie niezwykle silne.

Przepierzenia

A skoro o ścianach i o ażurach mowa – nie sposób nie wspomnieć, że w pracowni sprawnego stolarza blaty drewniane zamienić się mogą w modne przepierzenia, chętnie wprowadzane do współczesnych mieszkań. Takie półprzejrzyste ścianki miewają różną formę. Niekiedy składają się tylko z pionowych lamel, innym razem mają też (lub prawie wyłącznie) elementy poziome – półki służące do eksponowania dekoracyjnych drobiazgów, książek, roślin. Blaty drewniane o rozmiarze dobranym do wysokości wnętrza można też zresztą wykorzystać do budowy litych (nieprzejrzystych) ścianek działowych. Podobnie jak w przypadku ażurowych przepierzeń, wielkim walorem staje się tu sztywność tego materiału.

 

Ściana nad blatem

Ostatni z naszych pomysłów jest bardzo bliski – przynajmniej przestrzennie – typowemu wykorzystaniu blatów drewnianych. Chodzi o ścianę nad blatem. Najczęściej pokrywa się ją płytkami ceramicznymi, choć przecież odpowiednio zaimpregnowane drewno nie gorzej poradzi sobie w tej roli. Od kilku lat coraz częściej spotykamy zabudowy kuchenne, w których blat i sąsiadujące z nim płaszczyzny są wykonane w tym samym materiale, kontrastującym z frontami meblowymi. Rezultatem jest rodzaj niszy, efektownie wzbogacającej popularne projekty o minimalistycznym charakterze. Gdy taką wnękę wypełnia prawdziwe drewno, walorem aranżacji jest także szlachetny, naturalny materiał. Co warto podkreślić, drewniany blacksplash, jak z angielska nazywa się ścianę nad blatem, można wprowadzić także niezależnie od pozostałych elementów zabudowy. Nie trzeba w nim też koniecznie powtarzać gatunku i odcienia blatu – dla osób z wyczuciem plastycznym to dodatkowa przestrzeń do twórczych poszukiwań.

fot. materiały prasowe