Archiwa kategorii: DOBRY DESIGN

Zima to też dobry czas na remont: Jak dobrać dekory do wnętrza?

Zima to doskonały czas na odświeżenie domowego wyposażenia. Nowa kuchnia, garderoba, a może regał na książki okalający wejście do pokoju? Możliwości są nieograniczone – tak samo jak w przypadku wyboru dekorów. O dostępnych rodzajach laminatów opowiadają eksperci ds. płyt w JAF Polska.

Wiele materiałów dostępnych na rynku jest ciężkich i trudnych w obróbce pod kątem przygotowania zabudowy na wymiar. Lite drewno się odkształca, a metal brudzi i może być niebezpieczny w dotyku. Marmur natomiast jest kruchy, jednak chłonie wszelkie ślady oraz zabrudzenia jak gąbka, co może być problematyczne w przypadku kuchennych blatów. Na szczęście współczesna gama dekorów i struktur sprawdzi się w każdych warunkach. Jakie możliwości mamy zatem w przypadku tego typu rozwiązania?

Natura i dekor

Drewno to dekor pierwszego wyboru. Wprowadza ono do pomieszczeń ciepły klimat i mile się kojarzy. Tego typu laminaty są również wygodniejsze w codziennym użytkowaniu od litego drewna. Jednak czy ich wygląd musi przypominać tylko dąb halifax? Wcale nie!

– Drewno to podstawa. Każdy z producentów ma w tym temacie coś ciekawego do zaoferowania. W przypadku firmy Kronospan, do dyspozycji mamy gamę płyt Kronodesign®, do złudzenia wyglądających jak prawdziwe drewno. Popularny dąb występuje tutaj w ponad 10 odmianach. Możemy do nich dobrać blat Square Edge – to nowoczesna wersja blatu roboczego z prostą krawędzią i obrzeżem ABS o grubości 1,5 mm – opowiada Rafał Pluta, z JAF Polska.

Jeżeli jednak zależy nam na bardziej luksusowym wyglądzie, warto zwrócić uwagę na włoskie dekory Cleaf. Wyróżniają się topowym wzornictwem i bardzo głębokimi strukturami. Są to panele drewnopochodne na bazie wysokogatunkowych płyt wiórowych, pokrytych laminatem HPL oraz wykończonych obrzeżem ABS. Różnicę robi autorska metoda produkcji, pozwalająca na uzyskanie głębszych i wytrzymalszych struktur.

Beton, kamień i metal

To, że przy budowie kuchni korzystamy z produktów drewnopochodnych wcale nie znaczy, że ich powierzchnia musi nawiązywać do naturalnego usłojenia. Oprócz dekorów drewnopodobnych i jednokolorowych, obecnie mamy do wyboru równie wiele dekorów stylizowanych na dowolną materię. Może to być mosiądz, marmur, a nawet gwiezdny pył. Duża w tym zasługa rozwoju w dziedzinie synchronizacji struktur. Dzięki temu dekory nie tylko wyglądają jak materiały z innej planety – dosłownie i w przenośni – ale także sprawiają takie wrażenie w dotyku. Jedne wiernie imitują beton, inne metal.

– Ciekawą propozycją w niecodziennym stylu są dekory Innovus, czyli dekoracyjna marka Sonae Arauco. W gamie inspirowanej najnowszymi trendami aranżacyjnymi czekają na nas gotowe rozwiązania – grupa dekorów pod nazwą Fantasies. W jej ramach zebrano dekory metalowe, ceramiczne oraz kamienne, których wzory imitują m.in. rdzę, beton, kamień, cement, marmur czy strukturę piaskowca. Paleta obejmuje dekory w 4 różnych grubościach – 16 mm, 18 mm, 25 mm i 38 mm. Mimo, że nazwa firmy w Polsce nie jest jeszcze aż tak rozpoznawalna, warto wiedzieć, że należy ona do międzynarodowego potentata w produkcji płyt. Jej wyroby charakteryzuje wyjątkowo wysoka jakość, które są przyjazne środowisku, antybakteryjne i solidne – mówi Robert Sikora, z JAF Polska.

Unikolory

Czy jednokolorowy dekor może być ciekawy? Odpowiedzią na to będzie… tępy mat! Ten nowy stopień matowości to teraz wiodący trend w świecie dekorów. Przykładem są powierzchnie PerfectSense Premium Matt od EGGER, Super Matt marki Innovus lub Kronospan. Do wyboru mamy jeszcze ultramatowy Cleaf i aksamitny w dotyku wariant Velour. We wnętrzach w stylu glamour możemy pokusić się o coś błyszczącego. Niezmiennie popularne są również białe fronty na wysoki połysk, choć wiele osób zwraca się w kierunku cieplejszych odcieni.

Nasze wnętrza odzwierciedlają nasz charakter oraz styl. Jednak aby domowe pomieszczenia w pełni spełniały indywidualne wymagania, potrzebne są materiały uwzględniające nawet najbardziej wysublimowane gusta. W związku z tym zamiast ograniczać się do jednego producenta, wybierzmy jeden dobrze zaopatrzony sklep.

fot. materiały prasowe

Kolekcja Gray – północny minimalizm rodem z Włoch

Styl skandynawski i gustawiański odzwierciedlają spojrzenie chłodnej północy na aranżację wnętrz. Jasne odcienie mebli odbijające tak cenne promienie słońca. Szacunek do naturalnych materiałów oraz minimalizm, ale nie pozbawiony elementów królewskiej elegancji. Co ciekawe, również w południowych krajach, gdzie słońca nie brakuje, fascynują one najlepszych włoskich projektantów.

Nawiązania do dostojnego stylu gustawiańskiego dostrzec można przyglądając się dopracowanej w najdrobniejszym szczególe, prostej i szlachetnej w wyrazie kolekcji Gray od włoskiej marki Gervasoni, która w Polsce dostępna jest dzięki Mood Design.

– Ta powstała w 1882 roku i wyznaczająca dzisiaj trendy marka, wciąż pozostająca w rękach jednej rodziny, ujęła nas uniwersalistycznym podejściem do designu, a kolekcja Gray wyróżnia się przy okazji lekką, subtelną formułą. Jasną, ciekawą kolorystyką i jakością zastosowanych materiałów – mówi Dorota Kuć z pracowni MoodWorks. – Modele z linii Gray można miksować z meblami z pozostałych kolekcji Gervasoni, co jest ogromną zaletą włoskiej marki – dodaje Karina Snuszka z pracowni MoodWorks.

Kolekcję Gray zaprojektowała związana z marką Gervasoni projektantka Paola Navone, która wniosła do rodzinnego biznesu – prowadzonego obecnie przez braci Giovanniego i Michele – eklektyczną wrażliwość. Inspiracją był dla niej skandynawski minimalizm i styl gustawiański – ciekawy przykład tego, w jaki sposób styl pochodzący z jednej kultury adaptuje się w innej. Za jego propagatora uznaje się króla Szwecji, Gustawa III, który panował w drugiej połowie XVIII wieku. Jako 25-latek miał on okazję zwiedzić Wersal. Zachwyciły go pałacowe, rzeźbione meble do tego stopnia, że postanowił nimi ozdobić swoją siedzibę. Przystosował je jednak do swoich potrzeb i panującego na północy klimatu. Meble zostały wybielone, a rzeźbienia uproszczone tak, by promienie słońca odbijały się i nie gubiły w zakamarkach. Styl gustawiański, mimo że ma pałacowy rodowód, szybko stał się popularny w całym społeczeństwie. I dziś inspiruje w dużo odleglejszych zakątkach.

Kolekcja Gray nawiązuje do gustawiańskiej kolorystyki. Dominują w niej szarości i biele oraz prostota linii, jednak nie pozbawiona szlachetności. Każdy mebel ma wyważone proporcje i cechuje się skromnością skandynawskiego minimalizmu. Królewską, uproszczoną estetykę stylu gustawiańskiego reprezentują niektóre stoły i stoliki. Okrągły, kawowy Gray 38 ma wykonaną z białej kamionki rzeźbiarską, elegancko zakrzywioną podstawę, a nogi rodziny stołów Gray 32/33/34/35 nawiązują do kanelowanych żłobków charakterystycznych dla mebli tego stylu. Imponuje również rozmaitość materiałów, w których mogą być one wykończone: począwszy od kilku gatunków drewna, poprzez marmur i porcelanę, na łupku skończywszy. Tkaniny tapicerowanych mebli są miękkie, przyjazne i utrzymane w niebanalnej kolorystyce. Uniwersalnej, dlatego kolekcję stosunkowo łatwo jest dopasować do wnętrza.

W kolekcji Gray wyczuwa się ducha minionych czasów, ubranego we współczesny design. Łączy ona surową elegancję klasycznych mebli z prostotą skandynawskich form. Trafia w gusta nie tylko naszych północnych i południowych sąsiadów, lecz również w nasze. Jest w niej ponadczasowość, która nie zna granic.

fot. materiały prasowe

Zupełnie jak szkice piórkiem!

Zamknijcie oczy, wyobraźcie sobie jasne, zalane naturalnym światłem wnętrze. Ściany są śnieżno-białe, sofa w odcieniu papieru ze starej, pożółkłej ryciny, bielone deski na podłodze, a w oknach spłowiały len. Nudno? To teraz wprowadźmy do monochromatycznego wnętrza dodatki. Na ścianie wieszamy geometryczną instalację z metalu, nad stołem bambusową ażurową lampę. Metalowy kwiat niech zdobi komodę, a świeczniki — stolik kawowy. Nieco lepiej. A teraz wyobraźcie sobie, że te wszystkie dekoracje są czarne. Jest fantastycznie, prawda?

Czarny industrial
Czarne dodatki we wnętrzu zaczęły swoją karierę wraz z nastaniem szalonej mody na wnętrza w stylu loft. Czerń przestała być domeną jedynie eleganckiego glamour, a stała się kolorem kojarzonym ze sztuką, swobodą, spontanicznością. W loftach czerń wpisana jest we wnętrze. Czarne są szprosy w oknach, elementy konstrukcyjne, instalacja elektryczna poprowadzona na wierzchu ceglanej czy betonowej ściany. Umeblowanie loftu to najczęściej meble wykonane z naturalnego drewna i metalu malowanego proszkowo. Czarne dodatki w lofcie pojawiły się więc naturalnie – miały surowy charakter, który nie burzył postindustrialnej koncepcji wnętrza.

 

Do apartamentu w stylu loftowym przedstawiciele salonu z holenderskim designem Dutchhouse.pl mają dekoracje wykonane z metalu. Monotonię ścian rozbiją dekoracje Fiddie lub Sevijn marki Wood albo zabawne poroże Antler od Be Pure. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że są one dość pokaźnych rozmiarów (od 50 do 100 cm), wymagają więc właściwej dla loftów przestrzeni.

Sztuka umiaru
Wybór dekoracji i dodatków do wnętrza bywa kłopotliwy, szczególnie gdy zbyt wiele rzeczy wzbudza nasze pożądanie. By nasz dom nie przypominał showroomu wnętrzarskiego, warto wybierać je wedle jakiegoś klucza – stylu, materiału, z którego zostały wykonane lub koloru. – Czerń jest dobra, bo pasuje do wszystkiego. Zdynamizuje jasne, pastelowe wnętrze, uspokoi mocne kolory, a modnym szarościom doda elegancji i finezji – wymieniają stylistki Dutchhouse.

fot. materiały prasowe

Kengo Kuma – Eksperyment. Materiał. Architektura w Manggha

16 grudnia 2021 w krakowskim Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha zainaugurowano wystawę poświęconą najbardziej rozpoznawalnemu japońskiemu architektowi Kengu Kumie. Mecenat nad wydarzeniem objął Geberit.

Kengo Kuma (ur. 1954) to znany i ceniony na całym świecie japoński architekt i profesor akademicki. Architekturę ukończył na Uniwersytecie Tokijskim. Po odbyciu stypendium naukowego na Columbia University w Nowym Jorku założył biuro Spatial Design Studio w Tokio. Zaprojektował m.in. Suntory Museum of Art w Tokio, Bamboo Wall House w Chinach, Besançon Art Center we Francji, czy Muzemu Dundee w Wielkiej Brytanii. Jednym z jego najsłynniejszych projektów jest Stadion Narodowy w Tokio, zbudowany na Igrzyska Olimpijskie w 2020 roku.

Filozofia Kengo Kumy opiera się na przywracaniu tradycyjnych, japońskich nurtów w budownictwie i reinterpretowaniu ich, aby odpowiadały wyzwaniom współczesności. Zgodnie z japońską tradycją łączy on nowoczesne technologie z tradycyjnymi surowcami. Stąd projekty mistrza wyróżnia zaskakujący dobór materiałów, który podkreśla relację między otoczeniem i budynkiem. Każdy jego projekt zakłada przy tym poszanowanie przestrzeni, które pozwala na bardziej intymne, głębsze doświadczanie natury.

Wystawa Kengo Kuma. Eksperyment. Materiał. Architektura w Manggha

16 grudnia b.r. w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie otwarto wystawę poświęconą twórczości tego najbardziej rozpoznawalnego japońskiego architekta pod tytułem – Kengo Kuma. Eksperyment. Materiał. Architektura. Jednym z jej kuratorów, a zarazem pomysłodawcą jest prof. Krzysztof Ingarden – polski architekt, członek Polskiej Akademii Umiejętności (2015), SARP, MOIA, laureat Honorowej Nagrody SARP. Zaprezentowano tu wybór ostatnich projektów mistrza, które ukazują architekturę przyjazną dla użytkowników, czerpiącą inspiracje z natury i lokalnego środowiska, tłumiącą tendencje do dominacji nad naturalnym otoczeniem. Wystawę można będzie obejrzeć do 3 maja 2022 roku.

Uzupełnieniem projektów wybitnego japońskiego architekta będzie prezentacja unikatowej drewnianej instalacji Chmura zaprojektowanej przez pracownię Kengo Kumy we współpracy z Wydziałem Architektury i Sztuk Pięknych Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, przy wsparciu Stowarzyszenia dla Edukacji Architektonicznej, Fundacji Kyoto – Kraków Andrzeja Wajdy i Krystyny Zachwatowicz oraz Krzysztofa Ingardena.

Obiekt Dundee

Wśród mecenasów wystawy nie mogło zabraknąć firmy Geberit, która znana jest z tego, że wspiera współczesną sztukę i architekturę, ale też wyposaża łazienki w znanych obiektach architektonicznych. Tak jest także w przypadku projektów Kengo Kumy, gdzie Geberit zaoferował swoje produkty w obiekcie Dundee.

V&A Dundee to muzuem designu, mieszczące się w szkockim Dundee, niecałe półtorej godziny drogi na północ od Edynburga. Mierzący 8500 metrów kwadratowych szkocki odpowiednik londyńskiego Victoria and Albert Museum to zróżnicowana przestrzeń wystawiennicza zaprojektowana przez samego Kengo Kumę. Słynny architekt stworzył budynek składający się z dwóch odwróconych piramid z ułożonych listwowo warstw betonu. Każda z nich waży ponad cztery tony. Położone jedna nad drugą nadają całemu budynkowi surowego charakteru. Według architekta to klify nieodległego Morza Północnego zainspirowały go do tego projektu. V&A Dundee umiejscowienie jest bowiem na rzece Tay, przez co zwraca uwagę na połączenie między miejskim a naturalnym otoczeniem.

fot. materiały prasowe

EGO I ALU – czy to duet doskonały?

Czasy, w których nowoczesne meble zdobiące nasze tarasy, werandy i balkony dostępne były wyłącznie w kilku powtarzalnych wzorach, a ich funkcje ograniczały się jedynie do absolutnego minimum, odeszły w zapomnienie. Dziś, rzeczy którymi się otaczamy muszą być nie tylko trwałe i estetyczne, ale również wielozadaniowe, pozwalające na maksymalną personalizację oraz stworzone z poszanowaniem środowiska naturalnego. Łącząc kreatywność EGO Paris i know-how Hydro powstają meble wynoszące komfort użytkowana na zupełnie nowy poziom.

Francuski design i sztuka życia

Mówiąc „meble tarasowe”, pierwsze, co przychodzi nam do głowy to ciężkie, drewniane formy lub rattanowe plecionki. To one bowiem wiodły prym w aranżacji przydomowych stref relaksu, bazujących na stylu klasycznym, rustykalnym czy scandi. Jednak kiedy do głosu zaczął dochodzić nurt nowoczesny oraz przestrzenie inspirowane loftami czy minimalizmem, a „less is more” stało się mocnym hasłem architektonicznym, elementy wyposażenia zaczęły wymagać redefinicji – zarówno w warstwie wizualnej, jak i funkcjonalnej. Miało być lekko, nieco surowo, a przede wszystkim funkcjonalnie, ekologicznie i oryginalnie. Sposób na takie połączenie znalazła firma EGO Paris, która swoje kreatywne projekty buduje na innowacyjnych stopach aluminiowych Hydro.

Celem nadrzędnym nowego pomysłu EGO Paris było stworzenie kolekcji, której głównym punktem będzie zabudowa modułowa, podkreślająca biesiadną atmosferę i francuską sztukę życia – dwie wartości dziedzictwa wywodzące się z regionu Beaujolais. Tak powstała Kama, której sercem jest wielozadaniowa sofa. Dzięki zastosowaniu zestawu poduszek może z łatwością przekształcić się w leżankę, miejsce do rozmów, a nawet leżak do opalania.

Poza designem znakiem rozpoznawczym marki jest francuska produkcja, dzięki której sofa zdobyła uznanie na arenie międzynarodowej. Klienci mogą w pełni spersonalizować wybrane rozwiązania lub skorzystać z fachowej wiedzy na temat wyrobów ręcznych. Co sprawia, że aluminium nie ma sobie równych jeśli chodzi o konstrukcje na miarę XXI wieku?

– Jedną z głównych zalet wyciskania surowca są nieskończone możliwości zastosowania, kształtowania i formowania – podkreśla Katarzyna z Hydro Extrusion Poland. – Jego mocną stroną jest bez wątpienia otwarte podejście do designu. Materiał może przybrać dowolny kolor palety RAL, wyróżniać się wykończeniem matowym lub błyszczącym, a nawet doskonale imitować drewno. Ale to nie wszystko. Biorąc pod uwagę właściwości metalu, wykonane z niego elementy są w pełni odporne na niesprzyjające warunki pogodowe, takie jak wilgoć, wiatr czy nadmierne nasłonecznienie, przez co nie korodują, nie odkształcają się, jest i nie wymagają przeprowadzania czasochłonnych zabiegów konserwacyjnych.

Taki zespół zalet skłonił firmę EGO Paris do zastosowania w sofach KAMA specjalnego profilu, który utrzymuje poduszki w danej pozycji, a jednocześnie zapewnia łatwe ich przemieszczanie.

Hydro Reduxa to niskoemisyjne aluminium o śladzie węglowym nieprzekraczającym 4,0 kg CO2 na 1 kg aluminium. Z kolei stop Hydro Circal to produkcja wtórnego aluminium – co najmniej 75% materiału pochodzi z recyklingu.

fot. materiały prasowe

Wpuśćmy kolor do swojego home office

Żyjemy w czasach hybrydowego podejścia do miejsca pracy, często wykonując obowiązki zawodowe z domu. W tej sytuacji ważne jest, aby stworzyć dla siebie odpowiedni kącik roboczy, nie zaburzając przy tym domowej przytulności i intymności. Jak wybrać kolor do domowego biura i czym się kierować przy doborze tkanin i dodatków? Czy dobierając wyposażenie do naszego domowego biura warto zwracać uwagę na jego kolorystykę?

Wciąż wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak odpowiednie zestawienie kolorów wpływa na odbiór całości aranżacji oraz codzienne samopoczucie i zdrowie: – Źle dobrane barwy mogą powodować nie tylko osłabienie koncentracji, ale przede wszystkim pogłębienie zmęczenia, pogorszenie stanu psychicznego czy osłabienie wzroku. W jaki sposób dobrać zatem kolory do naszego home office – mówi Aldona Mioduszewska, z wrocławskiej Galerii Wnętrz DOMAR.

Mocne akcenty

Do doboru kolorystyki do tego typu pomieszczenia można podejść trojako – stawiając na wyróżniające się kolorystycznie meble, wprowadzając na ściany kolorowe motywy lub zdecydować się na kolorystyczną dominantę całego pomieszczenia. W przypadku kolorowych motywów na ścianach, nadal popularne są kwiaty i rośliny w rozmiarze XXL.

– Dobrym pomysłem jest zestawienie subtelnej kanapy w ciemnooliwkowym odcieniu z jasnymi meblami i dużymi motywami na ścianie (projekt aranżacji arch. Sylwia Gulewicz-Wysocka, z Domar). Można również postawić na biurka z białymi blatami i lekkimi krzesłami w akompaniamencie różanego szaleństwa na tapecie. Wbrew pozorom, taka sceneria tworzy harmonijną całość, łącząc w sobie cechy domowego biura i toaletki pani domu. Aby przełamać buduarowy charakter i stworzyć różne strefy w pomieszczeniu, można dodać także industrialne stoliki na metalowych, masywnych nogach, które posiadają uzupełnione żywicą blaty z grubych plastrów pnia drzewnego – podpowiada Aldona Mioduszewska.

Oprócz mebli biurowych, w naszym home office warto skupić się także na niekwestionowanej królowej salonu, czyli sofie. W tym przypadku arch. Sylwia Gulewicz-Wysocka w Aranżacji 2 poleca opływowe, pikowane kanapy nawiązujące stylem do kultowych Chesterfieldów, o pięknym, bordowym kolorze.

– Sofy nawiązujące do stylu Chesterfield są doskonałym pomysłem do domowego biura. Są one znacznie nowocześniejsze z wyglądu i wygodne. Warto do nich dobrać zieloną tapetę, idealnie dopasowującą się kolorystycznie do tego typu mebla. Oprócz tego, warto postawić także na pudrowe, miękkie poduchy i obicie krzesła w tym samym kolorze oraz lekkie regały-drabinki, dodające „powietrza” pomieszczeniu. Dopełnieniem aranżacji będzie niewielkie biurko z naturalnego dębu, wykończone olejowoskiem – mówi Aldona Mioduszewska.

Przyjazne zestawienie przeciwieństw 

Ostatnim pomysłem kolorystycznym na domowe biuro jest wybór wyposażenia, które powiększy ilość naturalnego światła w tym pomieszczeniu:

– Światło to źródło dobrego samopoczucia. Dlatego należy zrobić wszystko, by wpuścić go do naszego home office jak najwięcej. Dlatego dobrym rozwiązaniem są aranżacje, które wprost lśnią słonecznie, gdyż utrzymane są w soczystej żółci i naturalnej zieleni. Taka kolorystykę stosujmy również zarówno na tapecie, jak i roślinach doniczkowych. Do żółci świetnie pasować będą szare, proste meble biurowe, które załagodzą odbiór kolorystyczny pomieszczenia i nie będą męczyć domowników. A te nieco surowe kształty biurka i komody dopełnić mogą kuliste lampy i stolik.

Dla wielu osób dom stał się obecnie miejscem pracy. Choć nasze cztery kąty z pewnością sprzyjają większej swobodzie, niż wnętrza typowo biurowe, warto przygotować miejsce, w którym będziemy mogli spokojnie i wygodnie wykonywać obowiązki zawodowe.

fot. materiały prasowe

Organiczne formy szkła

Każdy projekt Jeremiego Nagrabeckiego jest przemyślany pod względem estetyki i funkcji. Wyjątkowy jest także materiał, z którego powstają lampy – ręcznie formowane szkło tradycyjną metodą hutniczą. Dzięki temu nie ma dwóch takich samych egzemplarzy, a każdy klient dostaje unikatową lampę, dopasowaną do konkretnego wnętrza. Nic więc dziwnego, że prace projektanta spotkały się z ogromnym zainteresowaniem podczas targów Downtown Design w Dubaju, które odbyły się w dniach 8-12 listopada 2021 roku.

Jeremi Nagrabecki założył autorską markę Velt. Projekty artysty zostały dotychczas zaprezentowane na wielu wystawach w Polsce i zagranicą. Doceniane przez amatorów dobrego designu, jak i profesjonalistów zdobyły liczne wyróżnienia, w tym prestiżową nagrodę Red Dot Design Award.

Marka specjalizuje się w robieniu nowoczesnych żyrandoli i instalacji świetlnych pod konkretny projekt. Dotyczy to także wysokich pomieszczeń, takich jak klatki schodowe, salony o niestandardowej wysokości np. 6 metrów, czy lobby hotelowe.

– Targi Downtown Design w Dubaju to była doskonała okazja, by pokazać nasze lampy w innej części świata. Większość odwiedzających stoisko to architekci, ludzie z branży projektowej, którzy przyjechali do Dubaju z Afryki, Bliskiego Wschodu, a nawet Indii – opowiada Katarzyna Nagrabecka. – Odwiedzający szczególną uwagę zwracali na organiczny design oświetlenia, nawiązujący do naturalnych form. Stąd dużym zainteresowaniem cieszyła się m.in. lampa Z wody oraz Plan 9. Także fakt, że nasze produkty wykonane są ze szkła ręcznie formowanego i całe są ręcznie wykonywane, był dla wielu zwiedzających miłym zaskoczeniem.

Na tragach w Dubaju miała miejsce oficjalna premiera dwóch autorskich lamp marki Velt – Bole i Metropolis oraz lampy Z wody w nowym rozmiarze. Lampa Bole to ręcznie formowana kula wykonana z grubego szkła z wdmuchaną wewnątrz bańką powietrza. Istnieje w wersji bezbarwnej lub z lekkimi muśnięciami kolorów. Samo źródło światła LED jest tu ruchome, dzięki czemu może być ustawione tak, by dawało równomierne światło lub efektowne bliki przypominające słoje drewna.

Druga kolekcja, która miała oficjalną premierę na targach w Dubaju to Metropolis, której nazwa pochodzi od tytułu słynnego filmu z 1927 roku. To model, którego forma nawiązuje do modnego w aranżacji wnętrz stylu art déco. Lampa występuje w trzech wersjach kolorystycznych: miedziowanej, chromowanej i galwanicznie pozłacanej.

fot. materiały prasowe

Roark Studio z nagrodą 2021 European Property Award

Zespół Roark Studio otrzymał nagrodę 2021 European Property Award w kategorii Office Architecture za projekt rewitalizacji Budynku Dyrekcji w Stoczni Cesarskiej w Gdańsku, przyznawaną przez panel ponad 80 niezależnych ekspertów branżowych. Udana rewitalizacja obiektu została również wyróżniona przez Narodowy Instytut Dziedzictwa oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w konkursie „Zabytek Zadbany”.

Historia tego budynku, pochodzącego z 1878 roku, jest ciekawa. Niemalże przez cały okres swojego funkcjonowania, był nie tylko ważnym miejscem zarządzania stocznią ale również świadkiem najważniejszych wydarzeń społecznych i politycznych związanych ze współczesną historią Polski. To u jego progu stoczniowcy protestowali w imię swoich praw i wartości.

Przez ostatnie kilkanaście lat, budynek był zaniedbywany i niszczał. Sytuacja zmieniła się wraz z przejęciem terenu przez nowego inwestora, Stocznię Cesarską Development, dla której pierwszym celem w procesie rewitalizacji terenu, był kompleksowy remont Budynku Dyrekcji.

Pierwszy od 150 lat remont Budynku Dyrekcji rozpoczął się w marcu 2019 roku i miał na celu odrestaurowanie pięknej architektury i bogatych wnętrz, uzupełniając je o nowe walory przestrzenne. Budynek został oficjalnie otwarty we wrześniu 2020 r. Jednak stworzenie elastycznej i funkcjonalnej przestrzeni dla biznesu z uszanowaniem przemysłowego charakteru XIX-wiecznego budynku, objętego ścisłą ochroną konserwatorską było z punktu widzenia architekta dużym wyzwaniem.

– Projekt rewitalizacji obiektu jest wynikiem wygranego przez nas konkursu architektonicznego obejmującego projekt wnętrz oraz projekt wykonawczy dla całego budynku. Inwestor, Stocznia Cesarska Development postawił przed nami zadanie stworzenia różnorodnych powierzchni biurowych dla szerokiej gamy najemców, zapewniających dużą elastyczność – od mikro-biur i mniejszych jednostek dla start-upów po większe powierzchnie dla firm o bardziej ugruntowanej pozycji – mówi Jakub Bladowski, prezes zarządu Roark Studio.

Tereny postoczniowe objęte są ścisłą ochroną konserwatorską, podlegając tym samym złożonym regulacjom i wymogom. Wszelkie prace podlegają szczegółowym uzgodnieniom i bliską współpracą ze służbami konserwatorskimi, które formalnie prace oceniają i odbierają po ich zakończeniu.

– Zaprojektowane i starannie odrestaurowane wnętrza Dyrekcji łączą szacunek dla historycznego ducha miejsca z rozwiązaniami spełniającymi wszelkie wymagania nowoczesnego biurowca. Projektową ideą przyświecającą architektom było uwypuklenie charakteru historycznych wnętrz poprzez zabiegi niekonkurujące z zabytkowymi rozwiązaniami. Z najwyższą starannością potraktowaliśmy historyczne elementy budynku. Znalezione na miejscu artefakty, takie jak tablice ogłoszeniowe, szafy z oryginalnymi sygnaturami, czy gazety a nawet butelki znalazły ponownie swoje miejsce w odrestaurowanej przestrzeni. W trakcie prowadzenia prac wymieniono lub odrestaurowano łącznie 330 okien. Te, które nie przetrwały, nawet w szczątkowej formie, musiały zostać odtworzone na podstawie dokumentacji fotograficznej. Wybarwienie okien zostało przywrócone do stanu oryginalnego. Po latach na swoje miejsce w wieży budynku Dyrekcji wrócił zegar. Wnętrze budynku ma być przestrzenią gotową na przyjęcie najemców o zróżnicowanych potrzebach w zakresie układu funkcjonalnego i aranżacji wnętrz. System funkcjonalny ma sprzyjać budowaniu relacji międzyludzkich. Tłem dla ostatecznych aranżacji są wszelkie historyczne elementy, detale i wykończenia wnętrz, uzupełnione o minimalistyczne, nienarzucające się umeblowanie, oświetlenie i kolorystykę – mówi Paulina Lehmann, architekt prowadzący, Roark Studio.

Podział przestrzeni biurowej dostosowano do układu istniejących ścian budynku likwidując jednocześnie nowsze naleciałości i zabudowy. Dzięki temu uzyskano czysty układ korytarzowy z możliwością elastycznego kształtowania powierzchni w zgodzie z potrzebami przyszłych najemców. Oprócz zachowania pierwotnej funkcji biurowej do budynku wprowadzono szereg współdzielonych przestrzeni jak sale konferencyjne, salę bankietową, aneksy kuchenne oraz pierwszą w historii terenów postoczniowych przestrzeń coworkingową Mind Dock, zlokalizowaną na ostatnich dwóch piętrach budynku.

fot. materiały prasowe

Czym się kierować dobierając kolory do wnętrz?

Odpowiedni dobór kolorystyki wpływa nie tylko na doznania estetyczne, ale przede wszystkim na codzienne samopoczucie i zdrowie. Dlatego zanim zdecydujemy się na konkretne zestawienie barw, sprawdźmy, czym się kierować w doborze najlepszych kolorów do naszych wnętrz. O tym, jak łączyć kolory mówi Sylwia Gulewicz-Wysocka, architektka Galerii Wnętrz DOMAR.

Wciąż wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak odpowiednie zestawienie kolorów we wnętrzu wpływa na odbiór całości aranżacji oraz codzienne samopoczucie i zdrowie. Źle dobrane barwy mogą bowiem powodować nie tylko osłabienie koncentracji, ale przede wszystkim pogłębienie zmęczenia, pogorszenie stanu psychicznego czy osłabienie wzroku. Czym się kierować dobierając kolory do wnętrz? Jak wyjaśnia architektka Galerii Wnętrz DOMAR – Sylwia Gulewicz-Wysocka, oczywiście własnymi upodobaniami oraz naturą:

– Każdy z nas posiada ulubione kolory, z którymi czuje się najlepiej. Jedni stawiają na spokojną, stonowaną kolorystykę, jeszcze inni uwielbiają zabawę z soczystymi, jaskrawymi barwami, wyróżniając się przy tym niczym rajskie ptaki. Jednak bez względu na preferowaną paletę barw, powinniśmy wiedzieć, jak łączyć ze sobą kolory. Najlepszym rozwiązaniem jest rzut oka na to, co niesie natura. Jeśli, na przykład, czujemy się dobrze w przestrzeniach o barwach jesiennych, możemy sobie pozwolić na akcenty w odcieniach rudych, pomarańczowych czy żółtych, gdyż one na pewno dodadzą wnętrzu dużo energii. Dobre będą także wszelakie rodzaje niebieskiego, granatu czy niebieskości wpadających w zielenie. W połączeniu z tym, co widzimy na zewnątrz, czyli z drewnem, będą się one doskonale komponować.

Sylwia Gulewicz-Wysocka dodaje także, że kolory harmonizujące się z naturą zawsze dodadzą wnętrzu pewnej energii, jednocześnie wprowadzając dozę spokoju. Jeżeli jednak nie lubimy barw kojarzących się z intensywnymi, słonecznymi miejscami, warto zaczerpnąć inspirację z ziemi, gdzie mamy mnóstwo odcieni beżu, brązów, i szarości. Dzięki temu stworzymy we wnętrzu delikatny, przyjazny nastrój.

Zasady łączenia kolorów

Czy istnieją konkretne zasady łączenia kolorów? Architektka potwierdza, że zamiast sztywnych reguł, dla wielu najbardziej intuicyjnym rozwiązaniem w doborze kolorów będzie kierowanie się po prostu naturą:

– Jeśli popatrzymy na las, to mamy zieleń, drewno i ewentualnie błękit nieba. Czasem pojawiają się też łąki, na których są kolorowe kwiaty. W momencie, gdy postawimy na jeden mocniejszy kolor i zastosujemy go albo w formie dodatków, bądź też obicia kanapy, to uzyskamy doskonały efekt – jednak pod warunkiem, że pozostałe kolory zostaną stonowane.

Trudno jest jednoznacznie stwierdzić, czego nie należy ze sobą łączyć. Warto jednak wspomnieć, że „bezpiecznym” wyborem będzie zawsze drewno. Jeśli, na przykład, postawimy na drewnianą podłogę, granatową ścianę i dodamy różową kanapę, powstanie nam bardzo mocna oraz agresywna w odbiorze aranżacja. Jeżeli jednak odcień różu będzie pudrowy, w zestawieniu z ciepłym kolorem drewna okaże się on wyjątkowo piękny, stanowiąc bardzo ciekawe i przyciągające wzrok zestawienie.

– W przypadku pojawienia się jednego odcienia we wnętrzu, możemy powtarzać go w innych, drobnych elementach. Załóżmy, że mamy granatową ścianę – kolor ten może zatem również pojawić się w postaci poduszki, wazonu, ramek czy świeczników. Równie dobrze możemy zostawić granatową ścianę i uzupełnić ją odcieniami beżu oraz popieli, co także stworzy ciekawy efekt – podpowiada architektka.

Kolory dla serca mieszkania

Wiele osób twierdzi, że salon to prawdziwe serce domu – to tu spędzamy najwięcej czasu, odpoczywając, pracując lub przyjmując gości. Czy istnieją uniwersalne zasady, zgodnie z którymi należy urządzić to pomieszczenie?

– Na pewno nie należy mieszać zbyt dużej ilości kolorów. Jeśli mamy, na przykład, ulubiony obraz i pojawia się w nim dominujący kolor, to możemy go przenieść na pozostałe elementy wyposażenia – na przykład sofę lub fotele. W przypadku, gdy mamy tylko drewnianą podłogę oraz obraz i sofę w tym konkretnym odcieniu, pozostałe barwy powinny być bardzo neutralne. Jest to istotne, aby nie wprowadzać kolejnych kolorów, odbiegających od tego dominującego – mówi architektka.

Ta sama zasada będzie dotyczyć również pozostałych pomieszczeń. Sylwia Gulewicz-Wysocka zachęca jednak, by w łazience pozwolić sobie na więcej szaleństwa – jest to bowiem przestrzeń, w której przebywamy rzadziej i krótko: – W łazience możemy zaaranżować przestrzeń zupełnie inaczej, niż w pozostałych częściach mieszkania. Dlatego zaszalejmy i stwórzmy wnętrze, na przykład, w stylu arabskim, które będzie odbiegać od pozostałej części domu.

Pamiętajmy, że pomieszczenia, w których spędzamy więcej czasu, powinny być odzwierciedleniem tego, co lubimy – a nie tego, co jest modne. Nie podążajmy ślepo za pojawiającymi się trendami. Ważne jest, aby nasza aranżacja współgrała z tym, co nam się najbardziej podoba. Dlatego, jeżeli lubimy dany kolor, śmiało zdecydujmy się nawet na największy element wyposażenia w tym odcieniu.

fot. Galeria Wnętrz Domar/ mat. prasowe

Od Svalbardu do Szczęśliwic

Warszawski apartament projektu Jacka Tryca z nagrodą European Property Awards.

Czasami trzeba pokonać wiele granic, żeby znaleźć ideę, która będzie wzbogacała życie przez długie lata. Tak było w tym przypadku. Wyprawa na koło podbiegunowe stała się dla arch. Jacka Tryca inspiracją w projektowaniu apartamentu na stołecznych Szczęśliwicach. Realizacja otrzymała właśnie tytuł Award Winner w kategorii Residential Interior Apartment prestiżowego konkursu European Property Awards 2021-2022.

Właścicielka 116-metrowego apartamentu, zlokalizowanego w sąsiedztwie malowniczego Parku Szczęśliwickiego w Warszawie, bardzo precyzyjnie określiła oczekiwany przez nią program funkcjonalny. Architektowi dała natomiast wolną rękę przy budowaniu układu przestrzennego oraz wyborze stylistyki wnętrz. Jacek Tryc, pasjonat podróży, inspirację znalazł w jednej z nich – dalekiej, bo aż na koło podbiegunowe. Koncepcja estetyczna wnętrz nawiązuje więc do krajobrazu arktycznego archipelagu Svalbard, do którego należy m.in. wyspa Spitsbergen.

– Świat Svalbardu to połączenie prostoty i minimalizmu. To poczucie znalezienia się w miejscu, w którym ziemia, powietrze i woda nasycone są tajemnicą. To kolory i faktury, jakich nie ma nigdzie indziej. To także ostry klimat, będący wielkim wyzwaniem dla flory i fauny – mówi Jacek Tryc.

Czy tamtejsza przyroda – fascynująca, ale surowa, nieprzystępna – może stać się inspiracją dla projektu komfortowego apartamentu? Architekt pokazał, że tak. I to z wielkim, międzynarodowym sukcesem.

W jaki więc sposób svalbardzkie inspiracje przełożyły się na decyzje projektowe? Po pierwsze architekt postawił na formę otwartą. – Układ apartamentu nie narzuca właścicielom żadnych reguł organizacji przestrzeni. Nie ogranicza jej do tradycyjnych zastosowań – podkreśla Jacek Tryc. – Bo Svalbard to wolność – dodaje. Połączenie funkcji pomieszczeń (zintegrowanie salonu, kuchni i jadalni w strefie dziennej oraz poszerzenie sypialni o część kąpielową) pozwala na uzyskanie przestronności wnętrz – bez wrażenia przeładowania elementami wyposażenia.

Po drugie charakter przyrody archipelagu odzwierciedlił się w minimalizmie kształtów oraz oszczędności w doborze barw i faktur. Chłodne kolory mebli, w tonacjach od jasnej szarości do czerni, delikatnie przełamane są rozbielonym drewnem podłogi. Zestawienie to przyszło wprost z fotografii krajobrazów umieszczonych na ścianach salonu i hallu – majestatycznych pasm górskich Arktyki oprószonych pierwszym letnim śniegiem. Szarość wpadająca w zieleń, obecna na zasłonach, koresponduje z kolei z potężnymi ścianami lodowca widocznego na zdjęciu w sypialni. Wykonane przez samego architekta prace wyeksponowane na ścianach dopełniają wystrój wnętrza i pogłębiają efekt spokoju, wyciszenia, ukojenia.

Przebywanie w prezentowanych wnętrzach pozwala więc odpocząć, zwolnić w codziennym biegu. Wysoki standard wyposażenia nie narzuca się formą, a służy przemyślaną funkcjonalnością. Jednocześnie apartament, choć tak głęboko zanurzony w podbiegunowej atmosferze, zaskakuje swoim ciepłem. Tkaniny przyjemne w dotyku oraz naturalne materiały czynią to miejsce przyjazną ostoją.

fot. Bernard Białorucki / mat. prasowe

Rola sztuki we wnętrzach – rozmowa z arch. Aleksandrem Jankowskim z Pracowni Projektowej JIO Jankowski i Opyrchał

Sztuka we wnętrzach jest coraz bardziej popularna. Zainteresowaniem cieszą się zarówno obiekty w przystępnych cenach, które można kupić na różnego rodzaju targach czy festiwalach, jak i droższe dzieła sprzedawane w galeriach oraz wystawiane na aukcjach. Istotne znaczenie w promocji sztuki mają wydarzenia i inicjatywy, dzięki którym artyści mogą zaprezentować swoje prace szerszemu gronu odbiorców, a także współpraca z architektami, którzy w swoich projektach umieszczają obrazy, rzeźby, grafiki, fotografie czy instalacje artystyczne.

Inwestorzy prywatni i komercyjni coraz chętniej sięgają po obiekty artystyczne, które dekorują przestrzeń, podnosząc jej atrakcyjność, a nierzadko też wartość. Promowanie szerszego wprowadzania sztuki do przestrzeni jest celem festiwalu Art In Architecture, w ramach którego odbywa się konkurs na projekt uwzględniający sztukę, skierowany do architektów, architektów wnętrz i inwestorów.

Jednym z jurorów konkursu jest Aleksander Jankowski, który wraz z żoną, Agatą Opyrchał prowadzi Pracownię Projektową JIO. Architekt był jednym z gości panelu dyskusyjnego na temat dostępności i popularności sztuki oraz jej roli w architekturze, który odbył się podczas ostatnich targów Warsaw Home na stoisku marki Cosnentino, mecenasa festiwalu Art In Architecture. W poniższym wywiadzie Aleksander Jankowski opowiada o swoim podejściu do sztuki we wnętrzach oraz o jej wartości, nie tylko materialnej, ale też symbolicznej i emocjonalnej.

Jaką rolę odgrywa sztuka w projektowanych przez Ciebie wnętrzach?

A.J.: Wszystko zależy od realizacji, nie zawsze sztuka jest tak samo ważna i nie zawsze gra taką samą rolę. Staramy się znaleźć dla niej miejsce w każdym projekcie. Moja żona Agata, absolwentka ASP w Krakowie, z którą razem prowadzimy pracownię JIO Jankowski i Opyrchał twierdzi, że każdy może pozwolić sobie na coś, co jest już zalążkiem sztuki – może to być coś niedużego, ale jednocześnie wartościowego. Najważniejsze jest, aby unikać banalnych dekoracji, masowo produkowanych, nieprzedstawiających wartości artystycznych. Każde z dzieł sztuki – bez względu na to, czy mamy do czynienia z najdrobniejszą rzeczą czy przedmiotem o wartości kilku milionów złotych – realnie pracuje we wnętrzu. Wiadomo, że największe emocje wzbudzają wielkie nazwiska, ale weźmy pod uwagę, że to właśnie drobiazgi, które nie muszą być aż tak kosztowne, takie, jak np. szkic z notatnika artysty czy niewielka rzeźba, wnoszą do aranżacji indywidualny sznyt – a to jest właśnie jedno z zadań sztuki. Pamiętajmy o tym, że nie cena jest kluczowa lecz wydźwięk, który wymaga spojrzenia od strony emocji, przekazu, unikatowości, wyjątkowości danego elementu. Nie możemy zestawić go na równi z innymi przedmiotami, które nas otaczają. Rolą sztuki jest także zbudowanie odpowiedniego napięcia, dopełnienie pomysłu scenograficznego.

 

Czy zdarza Ci się projektować wnętrze pod konkretne dzieło sztuki?

A.J.: Obserwuję, że ludzie coraz chętniej kupują rzeczy wartościowe i się z nimi nie rozstają – przedmioty te stają się częścią ich życia, kolekcji i osobowości. I to jest świetny punkt zaczepienia, od którego można zacząć tworzyć projekt. W tym znaczeniu zdarza nam się projektować wnętrza z myślą o konkretnych elementach sztuki, co nie oznacza, że wokół nich powstaje cała aranżacja. Po prostu szukamy dla nich odpowiedniego miejsca, tak, aby były widoczne, dobrze wyeksponowane. Inaczej jest w przypadku realizacji powstających dla kolekcjonerów sztuki przez duże „S” – tu cała przestrzeń jest dostosowana do dzieł, które mają się w niej znaleźć.

Projekt JIO Jankowski i Opyrchal, fot. Hanna Długosz

Czy w sztuce, tak jak w projektowaniu wnętrz, można zaobserwować trendy? Czy są mody na dzieła konkretnych artystów?

A.J.: Każdy czas niesie swoje główne idee, odkrycia naukowe, rewolucje, zmiany społeczne, również konflikty – to wszystko wpływa na sztukę i ma w niej swoje odbicie. Krytycy i galerie, domy aukcyjne sugerują, co jest dobre i wartościowe, w co warto inwestować – tym samym tworzą trendy. Warto to brać pod uwagę, ale też wyrabiać własne zdanie i opinię na temat danego dzieła. Kiedy zaczniemy patrzeć na sztukę otwartym umysłem, będziemy rozwijać własną wrażliwość i otwartość, dostrzeżemy niepowtarzalność danego obiektu, emocje, ogromną dawkę energii towarzyszącą artyście przy tworzeniu. Mam wrażenie, że ta energia cały czas pozostaje przypisana, jest skumulowana w dziele. W naszym firmowym i małżeńskim tandemie to moja żona jest specjalistką od sztuki. Ja się na sztuce profesjonalnie nie znam – odczuwam ją, rozumiem coraz lepiej, odbieram ją intuicyjnie. Moje doświadczenia opierają się na wiedzy Agaty, która wielokrotnie mówi mi, co jest dobre, a co nie. Ze względu na moje wykształcenie, architektoniczne ukierunkowanie, zwracam uwagę na nieco banalne elementy np. na widoki, pejzaże, budynki, wszelkiego rodzaju prace związane z architekturą i zielenią. Oczywiście moją uwagę przyciągają również te najważniejsze, najbardziej znane dzieła, ale nie budzą we mnie takich emocji. Odbiór sztuki to kwestia niezwykle indywidualna – myślę, że warto zachować w sobie trochę pierwotności, spojrzenia dziecka, takiej prawdziwej, szczerej oceny na zasadzie „podoba mi się lub nie”.

Projekt JIO Jankowski i Opyrchał, Fot. Marta Kieliszczyk

Z drugiej strony trzeba umieć nałożyć na dzieło kalki – historyczne, kontekstowe, wynikające z wiedzy o sztuce, wreszcie nasze indywidualne, wynikające z doświadczenia życiowego. Sztuka tym różni się od wszystkich innych elementów związanych z architekturą, wnętrzami, budownictwem, że jest unikatowa, jest personifikacją twórcy, osobowości człowieka. Dzieło artysty, to zatrzymana myśl konkretnego człowieka, dlatego jego siła wyrazu jest nieporównywalnie większa niż najpiękniej nawet urządzonego wnętrza. Często zapamiętujemy daną przestrzeń właśnie dzięki obrazom, rzeźbom czy instalacjom artystycznym. Sztuka to dla mnie także zapis ważnych chwil z mojego życia – pamiętam, kiedy w domu pojawił się dany obraz, jakie wydarzenia miały wtedy miejsce, z jakimi emocjami się wiązały itd.

Jesteś jurorem w konkursie Art in Architecture, który ma na celu zachęcenie architektów i projektantów do współpracy z artystami, aby szerzej wykorzystywać sztukę w przestrzeni, zarówno ze względów estetycznych, wizualnych, jak i inwestycyjnych. Konkurs ma cztery kategorie – dom/mieszkanie, przestrzeń publiczna, biuro, hotel. Jakie według Ciebie jest zadanie sztuki w przestrzeniach komercyjnych, publicznych?

A.J.: Dzieło sztuki stało się obecnie obowiązkowym elementem przestrzeni, np. w biurowcu czy centrum handlowym. Większość tego typu miejsc wyjściowo wygląda podobnie – dopiero kiedy pojawia się sztuka zaczynamy mówić o daleko posuniętej indywidualizacji. To zarówno promocja artystów, jak i doskonały zabieg marketingowy. Świetnym przykładem jest jedna z galerii handlowych w Warszawie, w której znajduje się rzeźba Oskara Zięty – wielu osobom to centrum kojarzy się właśnie z tym obiektem, a nie ze sklepami, które się tam znajdują.

Sztuka w przestrzeni publicznej wywołuje dużo emocji, staje się charakterystycznym elementem danego miejsca, zaczyna istnieć w świadomości mieszkańców. Wystarczy spojrzeć na Palmę Joanny Rajkowskiej przy Rondzie de Gaulle’a w Warszawie, ale też na pomnik Adama Mickiewicza na krakowskim rynku, przy którym umawiają się studenci.

Z dzieciństwa pamiętam retkińskie „Bociany” czy wielką „Morelę”, rzeźby funkcjonujące w przestrzeni łódzkiego osiedla, na którym się wychowałem. Pamiętam wielkie, abstrakcyjne rzeźby z parku im. Józefa Poniatowskiego, do którego chodziłem jako przedszkolak – te obiekty cały czas mam we wspomnieniach – miały siłę oddziaływania większą niż przypadkowa architektura. W Warszawie na skwerze, przy którym mieszkam, przez wiele lat stała rzeźba
z końca lat 20-tych XX w. autorstwa Alfonsa Karnego, przedstawiająca młodego chłopca. Mniej więcej 30 lat temu została zabrana ze skweru i włączona do zbiorów Muzeum Narodowego, niemniej nadal się o niej mówi, mieszkańcy chcą ją przywrócić, wdrukowała się w lokalną pamięć, ona cały czas ma tam swoje symboliczne miejsce, nawet jeśli jest to tylko pusty postument. O tej rzeźbie, która została usunięta, toczą się ciągłe dyskusje. Sztuka w przestrzeni publicznej pełni więc nie tylko funkcję estetyczną, ale co oczywiste też symboliczną, emocjonalną. Dziś jest używana coraz chętniej, to niemal standard i bardzo mnie cieszy, że tak to funkcjonuje.

Projekt JIO Jankowski i Opyrchał,  Fot. Hanna Długosz

Domowa garderoba – miejsce nie do przecenienia !

Nigdy nie jest za późno, aby stworzyć sobie garderobę z prawdziwego zdarzenia – niekoniecznie w osobnym pomieszczeniu. Ale jak zaprojektować garderobę?

W ostatnim czasie coraz więcej osób zaczęło dostrzegać zalety, jakie niesie za sobą posiadanie garderoby. To rozwiązanie pozwala na doskonałą organizację przestrzeni, nie tylko maksymalnie i funkcjonalnie wykorzystując dostępne miejsce, ale również wzbogacając aranżacyjnie swoim designem dane wnętrze.

– Dzięki przemyślanemu rozkładowi półek lub nowoczesnym rozwiązaniom garderobianym, nasza garderoba znajdzie swoje miejsce bez względu na metraż pomieszczenia, pozwalając przy tym na wysoce funkcjonalne przechowywanie. Przy jej projektowaniu pamiętajmy o kilku praktycznych wskazówkach, które ostatecznie pomogą w stworzeniu w pełni dopasowanej do naszych potrzeb garderoby – wyjaśnia Aldona Mioduszewska z Galerii Wnętrz DOMAR.

Strategiczne (prze)myślenie

Pierwszym krokiem jest… przemyślenie pomysłu. Zanim zdecydujemy się na zbudowanie garderoby, najpierw przeanalizujmy starannie jej schemat oraz to, kto i z jaką częstotliwością będzie z niej korzystał. Jak mówią eksperci – jest to bardzo istotne posunięcie, gdyż w łatwy sposób ustalimy nasze potrzeby i to, kto tak naprawdę potrzebuje najwięcej przestrzeni:

– Każdy projekt garderoby powinien być poprzedzony ustaleniem zapotrzebowania na daną przestrzeń oraz podzieleniem przestrzeni na część męską, damską oraz – jeżeli jest takie zapotrzebowanie – dziecięcą. Warto pamiętać, że część damska musi mieć wyżej osadzone relingi, aby powieszone sukienki, spódnice czy płaszcze nie ulegały gnieceniu. Część ta, jak i męska, powinna mieć także podwieszane półki na drobiazgi – na przykład na paski, bieliznę czy szaliki – mówi Aldona Mioduszewska.

Kluczowe miejsce

Kolejnym krokiem w projektowaniu garderoby jest wyznaczenie jej odpowiedniego miejsca. Według Aldony Mioduszewskiej, idealnym miejscem na tego typu rozwiązanie jest sypialnia, w której garderoba znajdzie swoje zastosowanie w formie zabudowy ściany lub wnęki. Dobrym pomysłem będzie także pomieszczenie obok strefy sypialnianej lub łazienki – na przykład w przedpokoju jako szafa wnękowa. Tu jednak należy uważać, aby przy niewielkich powierzchniach, optycznie nie zmniejszać ich dużymi i ciemnymi płaszczyznami zabudowy.

– Kolejne w rankingu idealnych miejsc na garderobę, w mieszkaniach dwupoziomowych czy domach, są schody. Możemy pod nimi zrobić praktyczne półki i schowki, zabudowane lub nie, w zależności od tego co i jak bardzo chcemy eksponować – podpowiada ekspert z Galerii Wnętrz DOMAR.

Angażuj wnęki!

Ciekawym trendem są garderoby wnękowe posiadające podświetlane witryny. Pełnią one funkcję bardziej dekoracyjną, a z racji tego, że są bardzo efektowne, to, jeżeli powierzchnia

na to pozwala, możemy potraktować takie rozwiązanie jako element nie tylko porządkujący.

– Wykorzystujmy pomieszczenia bez okien, oczywiście także wnęki – garderobę zawsze możemy odpowiednio doświetlić od wewnątrz. W przypadku tego typu rozwiązań we wnęce sprawdza się zasada jasnych, matowych paneli współgrających z kolorem ścian – mówi Aldona Mioduszewska.

Przy projektowaniu garderoby we wnęce ze skosami pamiętajmy o stosowaniu systemów drzwi i profili przeznaczonych do poddaszy. Oprócz tego warto także mieć na uwadze to, że im bliżej zlokalizowania garderoby do ścianki kolankowej, tym mniejsza będzie wysokość szafy oraz trudniejszy dostęp do półek.

– Trzymajmy tam więc rzeczy, z których korzystamy od czasu do czasu lub w tzw. trybie sezonowym, na przykład ozdoby choinkowe lub sprzęt sportowy – podsumowuje Aldona Mioduszewska.

Bez względu na to, czy planowana przez nas garderoba znajdzie się w przytulnym mieszkaniu w bloku, czy przestronnym domu, jej odpowiednie zaplanowanie pozwoli na piękne i funkcjonalne przechowywanie, bez względu na metraż. Dostępne w salonach wielu producentów gotowe rozwiązania modułów garderobianych o różnym przeznaczeniu niewątpliwie ułatwią urządzenie funkcjonalnej garderoby, idealnie dopasowanej do potrzeb mieszkańców.

fot. materiały prasowe

 

Zanurzyć się w prawdziwe duńskie hygge

Warsaw Home & Contract to międzynarodowe biznesowe targi wyposażenia wnętrz, które co roku przyciągają entuzjastów dobrego designu. Przez cztery dni, w dniach 27-30 października, wystawiają się tutaj producenci z Polski i zagranicy.

Jak co roku duńska marka BoConcept przygotuje ekspozycję, na której odwiedzający zobaczą zarówno meble, jak i dodatki do salonu, sypialni, przedpokoju, jadalni i domowego biura. Poza fotelem Imola, będzie można sprawdzić między innymi najnowsze linie sof: Bergamo i Modena oraz regały i stoły, w tym nowe modele – Kingston i Fiorentina. Będzie więc można zanurzyć się w prawdziwe duńskie hygge.

fot. materiały prasowe

Jak zaprojektować łazienkę, czyli słowo o nowych trendach

Jakie trendy estetyczne i rozwiązania funkcjonalne królują w łazienkach? Zapytaliśmy o to kilku architektów. Jeżeli więc potrzebujecie wskazówek profesjonalistów, to polecamy nasz mini poradnik.

Dobra, bo prosta baza

Zacznijmy od tego, że łazienka stylistycznie zazwyczaj wpisuje się w projekt całości mieszkania czy domu, podkreśla arch. Sebastian Marach (Yono Architecture). Bazą aranżacji są wykończenia ścian i podłogi. Wśród nich dużą popularnością cieszą się wielkoformatowe płyty gresowe. Barwione w masie w jasnych odcieniach lub kolorach ziemi. Czy też odtwarzające wzory różnego rodzaju marmurów, onyksów lub betonu architektonicznego. Czasami warto sięgnąć po konglomerat, który będzie bardziej praktyczny od marmuru. W klasycznych łazienkach zagościły modne białe płytki w stylu nowojorskim o fazowanych krawędziach. Architektka Anna Gostomczyk (pracownia 2form) radzi, by w trakcie remontu przewidzieć miejsce na wielkie lustra, które optycznie powiększą przestrzeń. Aby uniknąć ich zaparowaniu, warto za taflą zastosować specjalną matę grzewczą.

Funkcjonalność daje komfort

Łazienka przede wszystkim musi być funkcjonalna, ponieważ to najbardziej przekłada się na przyjemność korzystania z niej. Na tę fundamentalną zasadę wskazuje arch. Sebastian Marach. Każe ona pamiętać o przewidzeniu w łazience miejsca na pralkę i suszarkę. Najlepiej przeznaczyć na nie szafkę, w której dodatkowo znajdzie się miejsce na składowanie rzeczy do prania i środków czystości. Z kolei szuflada w szafce pod umywalką to dobre miejsce na suszarkę do włosów podłączoną do znajdującego się tam gniazdka elektrycznego. Ergonomia, to także właściwy dobór wanny i umywalki, np. coś z modeli marki FJORDD. Szczególnie wanny o starannie dobranych wymiarach i ustawionych pod odpowiednim kątem węższych ścianach zapewniających idealne podparcie sylwetce i wygodną kąpiel nawet we dwoje.

Indywidualizm zamiast trendu

Znaczenie stylu, chwilowej mody i trendu wydaje się coraz mniejsze. Ale z roku na rok wzrasta waga naszej własnej osobowości i jej ekspresji w sposobie zaaranżowania domu, w tym łazienki. Wskazuje na to arch. Mikołaj Wierszyłłowski (Wierszyłłowski i Projektanci). Dlatego coraz większe znaczenie ma jakość i trwałość produktów. Możliwość spersonalizowania czy skomponowania z nich własnej stylistycznie aranżacji. Dotyczy to koloru, wzoru, ale też ergonomii i funkcji.

Salon kąpielowy

Współczesna łazienka jest czymś więcej niż miejscem utrzymywania higieny. Dziś służy również odpoczynkowi. Stąd duże zainteresowanie wannami wolnostojącymi oraz siedziskami w przestrzeni prysznica. Łazienka to również miejsce drugiego wrażenia. Po fascynacji projektem części wejściowej czy też dziennej, kolejne zaskoczenie następuje po wejściu do niej, tak o sposobie projektowania mówi arch. Sebastian Marach. Łazienka zajmuje coraz większą powierzchnię, płynnie łącząc się z sypialnią i garderobą. Jest półotwartą przestrzenią, skrojoną do indywidualnych potrzeb i oczekiwań klienta, podkreśla arch. Przemek Maziarz (Modoso Interiors). Idealna łazienka jest sporym pomieszczeniem z oknem. Często wprowadza się materiały typowe dla pomieszczeń suchych: beton, naturalne drewno, tapety, stiuki, tkaniny. A płytki ceramiczne pojawiają się niekiedy jedynie w miejscach najbardziej narażonych na kontakt z wodą. Nierzadko pojawiają się tam również rośliny, wolnostojące lustra, a nawet książki czy dzieła sztuki, mówi arch. Marta Kalkstein-Stolińska (Laboratorium Wnętrz).

Urządzenia w nowym wydaniu

Wśród wanien i umywalek świetnie prezentują się modele o cienkich rantach. Coraz częściej w łazienkach spotykamy urządzenia matowe, niekiedy również w kolorze. Wskazuje na to arch. Marta Kalkstein-Stolińska. Większość architektów zauważa dużą popularność wanien wolnostojących. W salonie kąpielowym nie powinno zabraknąć również otwartego prysznica oraz dużego blatu, który pomieści dwie umywalki, podsumowuje arch. Przemek Maziarz.

fot. materiały prasowe

 

Montaż wanny wolnostojącej krok po kroku

Nawet zwykła łazienka może stać się eleganckim i funkcjonalnym pokojem kąpielowym, jeśli zostanie wyposażona w wannę wolnostojącą. To rozwiązanie, które wyróżnia designerski wygląd i wygoda użytkowania. Jak prawidłowo zamontować tego typu wannę, aby spełniała swoje zadanie i dobrze wpisywała się w łazienkową przestrzeń?

O czym warto pamiętać przed rozpoczęciem instalacji wanny? Ważne jest odpowiednie wyznaczenie miejsca, w którym będzie stała, gdyż optymalne jest zapewnienie do niej dostępu przynajmniej z trzech stron. Przy transporcie konstrukcji trzeba natomiast wziąć pod uwagę jej ciężar – ok. 110 kg, zatem do bezpiecznego przenoszenia potrzebne są 4 osoby. Montaż powinien być wykonany po zakończeniu wszelkich „brudnych” prac w łazience: po ułożeniu płytek na podłodze i ścianach. Już na etapie tego typu prac powinniśmy więc wiedzieć, jaki model wanny chcemy zainstalować, aby odpowiednio przygotować odpływ. Konstrukcję mocuje się na wykończonej, wypoziomowanej powierzchni.

Pierwszy etap montażu to sprawdzenie, z wykorzystaniem poziomicy, czy posadzka jest równa. W dalszym kroku mocujemy rurę odpływową (nie jest ona załączona w zestawie montażowym) do wcześniej przygotowanego otworu odpływu w podłodze. Po osadzeniu tego przyłącza, wannę należy ustawić w docelowym miejscu na dwóch stabilnych, tymczasowych elementach montażowych (np. styropianowych belkach o takich samych wymiarach), co zapewni możliwość podniesienia konstrukcji i swobodnego zamocowania syfonu.

W kolejnym kroku przystępujemy więc do przykręcenia do otworu odpływowego w wannie znajdującego się w zestawie montażowym syfonu i połączenia go z odpływem kanalizacji. Rura instalacji odpływowej powinna być ustawiona tak, aby posiadała co najmniej 2% spadek, co zapewni prawidłowy odpływ wody. Gdy syfon jest już zamocowany, napełniamy wannę wodą, żeby sprawdzić szczelność połączeń i wyeliminować ewentualne przecieki (trzeba pamiętać, aby przepuścić wodę przez przelew wanny, zamykając odpływ poprzez wciśnięcie korka). Jeśli wszystkie połączenia są szczelne, usuwamy tymczasowe elementy montażowe i opuszczamy wannę na posadzkę, kontrolując jeszcze przy tym, czy rura instalacji odpływowej nie wygięła się.

Ostatni etap instalacji to zabezpieczenie silikonem sanitarnym krawędzi wanny na styku z podłogą. Przed pierwszą kąpielą należy odczekać 12 godzin od momentu zakończenia prac montażowych, co pozwoli na całkowite wyschnięcie uszczelniacza.

Właściwie zamontowaną wannę można wyposażyć w funkcjonalną i dobraną pod względem designu baterię. Najlepiej postawić przy tym na rozwiązania od jednego producenta, co zapewni wizualną spójność i dopasowanie do siebie poszczególnych elementów.

Wanna wolnostojąca będzie znakomicie pasować do różnorodnych aranżacji. Nic więc dziwnego, że takie rozwiązanie cieszy się dużą popularnością wśród inwestorów – zarówno w przypadku remontu już użytkowanych, jak i urządzania nowych wnętrz. To ważny element komfortowej przestrzeni relaksu, w której można przyjemnie spędzać czas nie tylko w długie, jesienne wieczory.

fot. materiały prasowe

Luksus w wydaniu Gosi Baczyńskiej i Ceramiki Paradyż

Nieoczywiste struktury, bogate zdobienia, dynamiczne linie oraz nuta elegancji rodem z powieści Francisa Scotta Fitzgeralda, Wielki Gatsby. Stylistyka początków XX wieku ponownie wraca do wnętrz, dyktując najnowsze trendy. Płytki ceramiczne projektu Gosi Baczyńskiej dla Ceramiki Paradyż są tego najlepszym przykładem.

Początek XX wieku to przede wszystkim czas wielkich zmian, rozwoju i przełamywania schematów, także w sztuce i architekturze. Nieustanne poszukiwanie piękna w przedmiotach użytkowych i odważne podejście twórców tamtych czasów, dało początek wielu stylom, z których czerpiemy do dziś. Wśród najmodniejszych obecnie rozwiązań w aranżacji wnętrz, znajdziemy zarówno elementy nawiązujące do estetyki art nouveau, jak również królującego w latach dwudziestych stylu art déco. Płynne, dynamiczne linie, swobodne układy kompozycyjne, bogata ornamentyka z czasów secesji przeplata się wyrafinowaniem eleganckiego art déco – stylu powstałego w wyniku sprzeciwu wobec braku dyscypliny przestrzennej, typowej dla sztuki secesyjnej. Doskonale widoczne jest to w kolekcjach płytek ceramicznych autorstwa Gosi Baczyńskiej dla Ceramiki Paradyż.

 

Kolekcje z linii Paradyż My Way by Gosia Baczyńska zostały pomyślane zgodnie z zasadą MIX ‘N’ MATCH, dzięki czemu wszystkie elementy można ze sobą dowolnie zestawiać i układać, tworząc nieskończoną ilość aranżacji.

fot.  materiały prasowe