Archiwa kategorii: DOBRY DESIGN

Zespół pałacowy Zamoyskich w Kozłówce po renowacji

Pałac Zamoyskich w Kozłówce został wzniesiony w 1742 roku jako późnobarokowa rezydencja magnacka dla rodu Bielińskich. Po sprzedaży w 1799 roku, do 1944 należał do Zamoyskich, najbardziej wpływowej rodziny magnackiej Rzeczypospolitej. Obecnie jest siedzibą znanego w kraju muzeum. Zespół pałacowy na przestrzeni wielu lat przechodził kilka dużych remontów. W jednym z nich czynny udział brała firma Hufgard Optolith, jako dostawca pełnego systemu materiałów renowacyjnych Optosan.

O rezultatach prac opowiada Robert Koprowicz, dyplomowany Konserwator i Restaurator Dzieł Sztuki.

Pałac Zamoyskich w Kozłówce stanowił od początku architektonicznie klasyczny przykład barokowej kompozycji pałacowej entre cour et jardin, czyli „między dziedzińcem a ogrodem”. W późniejszych latach Zamoyscy dodatkowo mocno rozbudowali kompleks, nadając mu obecny charakter rodowej rezydencji. Do dzisiejszych czasów przetrwał jednak w niezmienionym stanie, dzięki czemu – jako zespół pałacowo-parkowy – jest jednym najlepiej zachowanych nie tylko w kraju, ale i w Europie. O randze obiektu świadczy wpisanie go 25 kwietnia 2007 roku na Listę Pomników Historii z Listy Prezydenta RP.

– Zespół Pałacowy na przestrzeni wielu lat przechodził kilka dużych remontów. Ostatnim z nich była prowadzona w latach 2019–2021 kompleksowa renowacja budynków rozmieszczonych wokół dziedzińca, do których należy oficyna południowa – tzw. kuchenna wraz z teatralną, a także oficyna północna zwana mieszkalną oraz budynki dawnej stajni. Prace te w ramach Funduszy Europejskich prowadziła firma budowlano-konserwatorska Furmanek Renewal Sp. z o.o. S.K.A. z Daleszyc – mówi Robert Koprowicz.

Zaprawy wapienno-trassowe dla dbałości o historię

Zadanie dotyczyło przede wszystkim odpowiedniego doboru tynków i farb. Jednym z czynników, które zdecydowały o wyborze rodzaju materiałów, był wymóg posiadania historii stosowania zaproponowanych tynków na podobnych obiektach w kraju w okresie co najmniej ostatnich 5 lat. W związku z tym, do prac tynkarskich wybrano sprawdzone zaprawy wapienno-trassowe, które już od prawie 30 lat wykorzystywane są na większości obiektów w kraju, w tym najcenniejszych za- łożeniach pałacowych – takich jak Wilanów, Zamek Królewski w Warszawie, Krasiczyn, Pałac Biskupów Krakowskich w Kielcach, Pałac Potockich w Radzyniu Podlaskim czy Pałac Izraela Poznańskiego w Łodzi.

– Zaprawy wapienno-trassowe to obecnie najlepszy rodzaj materiału wiążącego, który jako jedyny posiada szczegółową dokumentację badawczą oraz akceptację krajowych ośrodków konserwatorskich, takich jak UMK w Toruniu. A ich najważniejszymi zaletami jest to, że wiążą i twardnieją pod wodą, są niezwykle trwałe i odporne na warunki zewnętrzne – w tym także kwaśne środowisko, wiążą rozpuszczalne wapno zmniejszając ryzyko powstawania wykwitów oraz mają wysoką porowatość i niski ciężar właściwy – są lekkie i znakomicie „oddychają” – wyjaśnia Robert Koprowicz.

Pierwotny projekt zakładał zachowanie większości tynków i jedynie ich lokalną naprawę. Jednak po ocenie stanu zachowania ścian obiektu, zdecydowano się na ich całkowitą wymianę. Stare tynki okazały się bowiem mocno odspojone i zdezintegrowane. Jak mówi Robert Koprowicz, ich stan był na tyle zły, iż nie było możliwości skutecznego strukturalnego wzmocnienia:

– Zdecydowano więc jedynie o zachowaniu detalu sztukatorskiego wraz z gzymsami, które należało poddać konserwacji. Do prac tynkarskich wybrano lekką, wapienno-trassową, fabryczną mieszankę tynkarską Optosan TrassPutz, która spełniała wymagania podłoża, ale też umożliwiała aplikację zarówno ręcznie, jak i maszynowo. Gzymsy i profile naprawiano lokalnie z użyciem również gotowych i lekkich zapraw w technice ciągnionej StuckoGrob i Stucko Fein.

Lista produktowa

W obszarze cokołowym na podstawie wcześniej wykonanych badań, które wskazały obecność soli budowlanych, zdecydowano o wymianie starych wypraw na tynki renowacyjne WTA. Wykorzystano pełen system – obrzutkę Optosan HSB, porowaty tynk podkładowy Optosan ASP oraz hydrofobowy tynk magazynujący Optosan USP. Wreszcie na całości, dla ujednolicenia faktury, nałożono tynk cienkowarstwowy zbrojony mikrowłóknami z trassem Optosan TrassFeinputz.

– Tu jednym z decydujących elementów było nawiązanie do struktury powierzchni z wcześniejszych prac. Wzorcem była m.in. Kaplica Zamoyskich, gdzie jeszcze w 2009 roku wykorzystano ten sam tynk o uziarnieniu 0–1 mm – dodaje Robert Koprowicz.

Ostatnim etapem był wybór rodzaju farby – i tu, zgodnie z wymaganiami nadzoru konserwatorskiego, należało zastosować mineralną farbę krzemianową, lub zolo-krzemianową, spełniającą wymagania DIN 18363. Zgodnie z tym budynki zostały więc pomalowane specjalistyczną farbą zolo-krzemianową Optosan Silisan Plus. Farba ma bardzo wysoką dyfuzyjność, niezbędną dla zabytkowych podłoży i dzięki wykorzystaniu spoiwa opartego na zolu krzemionkowym z wodnym szkłem potasowym z organicznymi stabilizatorami w ilości < 5%, w trwały sposób wiążąc się z mineralnym podłożem. Farba jako jedna z nielicznych na rynku ma pozytywną opinię badawczą niezależnego ośrodka konserwatorskiego PKZ w Toruniu. Była też już stosowana na podobnych najcenniejszych realizacjach – jak Pałac Biskupów w Kielcach.

Zakończone już prace zamykają etap renowacji elewacji budynków zespołu pałacowego. Dzięki temu zwiedzający mają obecnie możliwość podziwiania go w stanie zbliżonym do czasów swojej świetności.

fot. materiały prasowe

„Projektant musi pamiętać o poznaniu siebie” – rozmowa z jurorką Antalis Interior Design Award

Do końca stycznia 2023 roku trwa nabór zgłoszeń do Antalis Interior Design Award (AIDA) – konkursu dedykowanego architektom, projektantom wnętrz, grafikom, drukarzom i studentom. Laura Pietrușel, architektka wnętrz z Rumunii, opowiedziała nam o swojej drodze od tytułu laureatki AIDA do jurorki konkursu, oczekiwaniach w branży wnętrzarskiej i radach dla młodego pokolenia projektantów.

Od 1 października 2022 r. do 31 stycznia 2023 r. Antalis, obecny w Europie dystrybutor papieru, systemów opakowaniowych i tworzyw sztucznych, służących do komunikacji wizualnej oraz dekoracji wnętrz, zaprasza projektantów, architektów, drukarzy, aplikatorów, firmy reklamowe i studentów do zgłaszania swoich autorskich projektów aranżacji przestrzeni wykorzystujących przynajmniej jeden produkt zakupiony w Antalis. Najlepsze projekty zostaną zaprezentowane jury składającemu się z największych osobowości światowego designu.

Jury nagrodzi najlepsze ukończone lub będące w trakcie realizacji projekty powstałe od końca poprzedniej edycji (1 lutego 2020 r.) do zakończenia tegorocznej edycji konkursu (31 stycznia 2023 r.). Profesjonaliści – architekci, projektanci, drukarze, firmy reklamowe – mogą konkurować w jednej lub kilku z następujących pięciu kategorii: Hotelarstwo i rekreacja, Handel detaliczny i usługi, Biuro, Dom oraz Budynki użyteczności publicznej i przestrzenie publiczne. Na zainteresowanych czekają również nagrody w kategoriach specjalnych ( „Folia architektoniczna”, „Folia okienna”, „Zrównoważony Rozwój”) oraz dodatkowych, jak nagroda za najlepszą wizualizację 3D, projekt oryginalnego wzoru zastosowanego na produktach Antalis (np. wzór folii okiennej, architektonicznej czy tapety) i nagroda publiczności.

Byłaś laureatką poprzedniej edycji Antalis Interior Design Award, a teraz zasiadasz w jury konkursu. Jak wspominasz udział w AIDA?

Laura Pietrușel: Bardzo miło wspominam lokalną edycję konkursu z 2018 roku, kiedy tematem przewodnim była aranżacja sali konferencyjnej w jednej z przestrzeni coworkingowych w Bukareszcie. Był to jedyny konkurs, przynajmniej na tamten moment, w którym nacisk położono również na realizację, a nie tylko propozycję kreatywną. Cieszę się, że mój pomysł mógł spodobać się nie tylko na przysłowiowym papierze. Dla projektanta ważne jest również, jak jego pomysły są realizowane. Dodało mi to odwagi, ponieważ w tym czasie byłam jeszcze na studiach i ze strachem myślałam o etapie realizacji będącym swoistą weryfikacją każdego projektu. Oczywiście teraz, 4-5 lat później, zyskałam pewność siebie i spokój, by docenić to, co się wtedy wydarzyło. Przecież projekty nie realizują się same, tylko w oparciu o konsultacje techniczne. Wymaga to czasu, cierpliwości i komunikacji między zaangażowanymi podmiotami. Zaletą produktów Antalis jest to, że łatwo nakłada się je na różne powierzchnie, więc w zależności od wymagań projektu można zaoszczędzić w ten sposób sporo czasu. Kiedy myślę o edycji międzynarodowej Antalis Interior Design Awards 2019, w której brałam udział z propozycją do kategorii mieszkaniowej, widzę, jak bardzo konkurs wzmocniłmoją wiarę we własne pomysły..

Jakie możliwości oferuje Antalis Interior Design Award swoim uczestnikom?

LP: Konkurs może zapewnić projektantom widoczność cenną w tej branży, uwagę mediów i oczywiście szansę na zdobycie jednej z nagród. Zwycięzcy będą rozpoznawalni na arenie międzynarodowej również dzięki publikacji w katalogu konkursowym i galerii projektów. Uczestnictwo w AIDA to także świetna okazja do poszerzenia swojego portfolio, co później zwiększa szanse na rozwój kariery i otwiera drzwi do współpracy z prestiżowymi projektantami z całego świata. Dało mi to również możliwość zostania jurorem tegorocznej edycji!

Czy możesz opowiedzieć więcej o tegorocznych kategoriach AIDA?

LP:Mam nadzieję, że nie pomylę żadnej z kategorii, ponieważ są one bardzo różnorodne. Zainteresowani powinni zajrzeć na stronę konkursu (w Polsce to: https://www.antalisinteriordesignaward.com/pl), gdzie poznają wszystkie szczegóły, a jeśli coś jest niejasne, z pewnością organizatorzy udzielą im stosownej odpowiedzi. Przede wszystkim uważam, że kluczowym jest podkreślenie mnogości kategorii, w których można wziąć udział. Wśród nich znajduje się pięć nagród głównych za projekty hoteli/restauracji, sklepów, biur, mieszkań, przestrzeni publicznych, a także nagroda za zrównoważony rozwój, nagroda specjalna w kategorii folie dekoracyjne do wnętrz i nagroda specjalna za folie dekoracyjne do powierzchni okiennych. Warto podkreślić, że jeżeli projektanci nie mają projektu ukończonego lub będącego w realizacji, który mogliby zarejestrować w jednej z pięciu głównych kategorii, istnieje także dodatkowa kategoria Projekt 3D, w której projektujemy ściśle określoną przestrzeń. No i można wygrać 2000 euro! Sama próbowałam tam swoich sił. Ostatnim razem nie wygrałam, ale bardzo spodobał mi się koncept. Za każdym razem zaskakuje mnie, jak przestrzeń z tymi samymi obiektami i geometriami można całkowicie zmienić za pomocą użycia rozmaitych materiałów i tekstur.

Na projekty z której kategorii spodziewasz się najwięcej rejestracji?

LP: Myślę, że najwięcej zgłoszeń otrzymamy w kategoriach przestrzeni publicznych, sklepów i hoteli, ponieważ tutaj potrzeba materiałów, które można łatwo konserwować i wymieniać w przypadku różnego rodzaju problemów technicznych. Ponadto w tych obszarach istnieje potrzeba większej personalizacji przestrzeni dla danej marki, a materiały oferowane przez Antalis idealnie się do tego nadają.

Na co przede wszystkim zwracasz uwagę podczas oceny projektów konkursowych?

LP: Muszę przyznać, że jestem osobą skupioną na aspektach wizualnych, więc wybieram projekty według ogólnego wrażenia, jakie na mnie robią. Oczywiście zwrócę uwagę na jakość architektoniczną przestrzeni, a przez to mam na myśli pewne detale, które pomagają myśleć o projekcie jako jednolitej całości. Chciałabym zobaczyć realizacje, w których zwraca się uwagę nie tylko na materiały i kolory, ale także na wykorzystanie światła w przestrzeni i jego wpływu na przykład na wygląd wzorów na ścianach.

Czy fakt, że byłaś wcześniej uczestnikiem, zmienia Twoją perspektywę jako jurora?

LP: Myślę, że bardziej niż doświadczenie bycia uczestnikiem w roli jurora pomogą mi lata, które minęły od wygranej. Mogłam obserwować, jak projekty dochodzą do finalnego etapu, jak pewne rozwiązania są wdrażane i jak spójne są one z innymi elementami. Realizacja może nieść określone przesłanie i być ukazana w zupełnie innym świetle poprzez architektoniczne detale. Myślę, że właśnie tutaj nasza rola, architektów i projektantów wnętrz, jest naprawdę zauważalna, nie tylko poprzez wybór konkretnych materiałów, ale przez kontekst, który tworzymy wokół projektu. Nawet wysokiej jakości produkt może wyglądać źle w nieodpowiednim zestawieniu, podobnie jak materiał o niższej cenie może zostać zyskać poprzez swoje otoczenie. Wracając do pytania, myślę, że uczestnictwo w poprzednich edycjach oraz fakt, że znam portfolio materiałów Antalis, sprawi, że docenię tych, którzy znajdą różne kreatywne sposoby na wykorzystanie określonego produktu.

Jakiej rady udzieliłabyś mniej doświadczonym projektantom, którzy chcą się rozwijać?

LP: Żeby wyjść ze swojej strefy komfortu i szukać możliwości pracy, konkursów, nowych projektów. Architektura to dziedzina, która rozwija się z dnia na dzień. Trzeba być otwartym na wszystko, co dzieje się wokół i jak najwięcej eksperymentować. Praca projektanta wnętrz ma zarówno wiele aspektów kreatywnych, jak i technicznych oraz logistycznych: organizacja, komunikacja, tworzenie treści w mediach społecznościowych, projektowanie 3D realistycznych wizualizacji. Ważnym jest, aby uświadomić sobie, w czym jest się świetnym, a jakie zadania lepiej przekazywać innym. Nie można wykonywać tej pracy samemu, jeśli zależy nam na utrzymywaniu pewnego poziomu, a zwłaszcza jeśli chcemy dostawać kolejne propozycje współpracy.

Architekt zawsze musi trzymać rękę na pulsie. Obserwuję wielu projektantów w mediach społecznościowych, przeglądam projekty na Behance i dostrzegam, że z roku na rok pojawia się coraz więcej kreatywnych rozwiązań, o których wcześniej byśmy nie pomyśleli. Trzeba ciągle śledzić nowości i nie mam tu na myśli trendów, bo te bywają ulotne, ale raczej możliwości i materiały oferowane przez producentów. Troska o detale ważna jest zwłaszcza w realizacjach dla branży komercyjnej i przestrzeniach publicznych – w restauracjach, szpitalach – gdzie, oprócz zadowolenia właściciela firmy czy dyrektora, liczy się zdanie i satysfakcja klientów czy użytkowników.

Młodzi projektanci powinni pamiętać, że oczywiście promocja i rozpoznawalność są ważne, ale kluczowe jest poznanie samego siebie. Może brzmi to jak banalna rada na temat rozwoju osobistego, ale w projektowaniu też ma swoje zastosowanie. Trzeba znać zarówno swoje mocne, jak i słabe strony, aby zbudować silny zespół zdolny do proponowania klientowi więcej niż ten oczekuje.

O Antalis

Antalis jest częścią grupy Kokusai Pulp&Paper, światowego dystrybutora papierów, opakowań i komunikacji wizualnej z siedzibą w Japonii i notowanej na giełdzie w Tokio z obrotem 545 miliardów JPY (około 4,2 mld euro) w 2021 r. Z siedzibą główną w Paryżu Antalis działa w 30 krajach, obsługując ponad 100 000 klientów z zespołem 3800 pracowników oferujących przełomowe rozwiązania e-commerce.

fot. materiały prasowe

Organic design – trend ulubiony przez projektantów

Meble o organicznych formach na dobre zagościły wśród ulubionych produktów wybieranych przez architektów i projektantów. Choć trend będący nawiązaniem do wzornictwa lat 80. powrócił do łask już kilka lat temu, wciąż znajduje rzesze wielbicieli, a producenci starają się zaspokajać zapotrzebowanie konsumentów.

Inspiracją do tego organicznego wzornictwa są subtelne, opływowe formy, które możemy zaobserwować w naturze. Największa popularność kultowego trendu przypada na lata 70. i 80., gdy designerzy znudzeni estetyką minimalizmu, zaczęli tworzyć meble o obłych formach i odważnych kolorach. Również teraz po latach królowania stylu skandynawskiego, poszukujemy odmiany i różnorodności. Ponadto, zaokrąglone kształty wywołują w nas poczucie bezpieczeństwa i komfortu, niezbędnego do stworzenia przytulnej atmosfery.

Przykładem wzornictwa organicznego jest propozycja od marki Nobonobo – fotel FULU, zaprojektowany przez Davida Girelli. Inspiracją stojącą za projektem były kamienie wyrzucane na brzeg przez morze czy ocean. Ich nieregularne, opływowe kształty niosą komfort i spokój dla oka. FULU to oda do natury i wieloletniego procesu wygładzania skał przez wodę.

David Girelli pochodzi ze Szwajcarii, ale na co dzień pracuje w Wielkiej Brytanii. W 2019 roku założył multidyscyplinarne biuro projektowe Girelli Studio, które koncentruje się na wzornictwie przemysłowym, projektowaniu produktów i doradztwie projektowym. Girelli szybko zyskał miano wschodzącej gwiazdy, która błyskawicznie zyskuje sławę w całej Europie. Jego projekty nawiązują do skandynawskiego designu, ale wyróżniają się dzięki eleganckim, współczesnym elementom. Minimalistyczny styl Girelli charakteryzuje m.in. wykorzystanie jasnych, teksturowanych tkanin i skór, a także zazębiające się, geometryczne kształty produktów.

fot. materiały prasowe

Metamorfoza mieszkania dla rodziny z kotem

Gdy we własnym M zaczyna brakować nam miejsca, nie musimy od razu kupować nowego, większego mieszkania. Czasem wystarczy zwykły remont, czy też zmiana jego układu funkcjonalnego. Najlepszym na to dowodem jest metamorfoza wnętrz lokum w bloku, którą przeprowadziła projektantka wnętrz Kasia Orwat. To dzięki niej codzienne szczęście na nowo odkryła czteroosobowa rodzina z milusińskim kotem.

Po trzynastu latach użytkowania 65-metrowego mieszkania, jego właściciele doszli do wniosku, że nie spełnia już ono wszystkich niezbędnych funkcji. Przede wszystkim potrzebne były dwa oddzielne pokoje dla dzieci – dziewczynki i chłopca, które na tyle podrosły, że nadszedł czas by je rozdzielić. Swoje miejsce musiał tu także znaleźć pupilek rodziny – kot Tygrys. Zamiast jednak zmieniać lokal na nowy, postanowili po prostu go wyremontować. Do współpracy zaprosili projektantkę wnętrz Kasię Orwat – właścicielkę pracowni architektury wnętrz ORWAT DESIGN. To za jej sprawą mieszkanie przeszło nie tyle metamorfozę, lecz prawdziwą wnętrzarską rewolucję. Projektantka nie poszła na łatwiznę i dosłownie przewróciła do góry nogami cały dotychczasowy układ pomieszczeń.

Wspólny pokój dzieci oraz sypialnia rodziców zostały zaadaptowane na dwa oddzielne pokoje dziecięce – jeden dla chłopca, drugi dla dziewczynki. Ponieważ rodzice nie chcieli rezygnować z sypialni, urządzono ją w dotychczasowej kuchni, a tę ostatnią zaaranżowano w formie aneksu w salonie. To jednak nie koniec zmian. Dotychczasowa łazienka podzieliła przestrzeń z toaletą, a na miejscu dawnego WC powstała pojemna garderoba.

– Dzięki szczegółowo, co do centymetra, przemyślanemu rozplanowaniu przestrzeni zyskaliśmy nie tylko dodatkowy pokój, ale też np. przestrzeń do pracy z biblioteczką i miejsce do gry na gitarze w nowej, powstałej w miejsce kuchni, sypialni. Wymagało to jednak wielu kompromisów aranżacyjnych i sprytnych rozwiązań. I tak, by powiększyć przestrzeń raczej ciasnego salonu, wybrałam drzwi dwuskrzydłowe przesuwne między sypialnią a pokojem dziennym. Podobnie w toalecie, gdzie na niedużej przestrzeni trzeba było zmieścić miskę WC i pralkę, z pomocą przyszedł system Geberit Monolith – opowiada projektantka, Kasia Orwat.

Tak duże modyfikacje w układzie funkcjonalnym mieszkania pociągnęły za sobą także całkowitą zmianę wystroju i funkcji wyposażenia poszczególnych pomieszczeń. Ze względów praktycznych projektantka zdecydowała się na zaoblenia w bryle garderoby oraz meblach kuchennych. Zaokrąglone, owalne formy mają także meble mobilne – hoker, stolik kawowy, stolik nocny. Są one nie tylko bezpieczne, ale też wielofunkcyjne.

– Taboret może być stolikiem nocnym lub pomocniczym siedziskiem w salonie, gdy przyjdą goście. Krzesło z jadalni sprawdza się w sypialni za biurkiem, a nowoczesne lampki przenośne, z dodatkową funkcją, działania bez kabla, sprawdzą się przy łóżku, ale i sofie, gdy chcemy poczytać w salonie – wyjaśnia Kasia Orwat.

Mobilność elementów wyposażenia i ich podwójne funkcje, podyktowane zostały potrzebą maksymalnego wykorzystania dostępnej przestrzeni. Przekładają się one jednak także na wystrój wnętrz. W aranżacji przenikają się dwie płaszczyzny tekstur – kolor i drewno. Także wykończenia drewniane powtarzają tę zasadę binarności. Na podłodze odnajdziemy bowiem dąb, a na meblach – orzech. Ten ostatni połączony jest z ciepłym beżem, który powtórzono w stolarce drzwiowej i listwach przypodłogowych. W to zestawienie kolorystyczne doskonale wpisują się płytki z rysunkiem kamienia, które wprowadzone zostały do łazienek oraz powtórzone na ścianie nad blatem w kuchni. W części dziennej do kolorów natury dołączyła przygaszona zieleń tapicerki sofy (którą odnajdziemy także w sypialni, gdzie króluje zielone tapicerowane łoże). Ciepły nastrój dopełniają firanki z naturalnego materiału oraz rattanowe elementy – krzesła, donica i oczywiście legowisko dla kota. Wszystko bowiem jest tu dokładnie przemyślane, nie tylko pod względem funkcji, ale też estetyki.

Najlepiej świadczy o tym aranżacja łazienki i toalety. Ponieważ właściciele nie chcieli łączyć obu funkcji, z jednego pomieszczenia projektantka wydzieliła dwa osobne. Pierwsze pełni rolę saloniku kąpielowego, drugie – to toaleta z pralnią w zabudowie.

– Także łazienki były wykrawane co do centymetra z dostępnej przestrzeni – wspomina Kasia Orwat. – Szerokość drzwi i wnęka na pralkę w toalecie stały się wyznacznikiem odcięcia ściany dzielącej ją od łazienki, gdzie na szczęście zmieściła się wanna w rozsądnych rozmiarach – dodaje.

Oba pomieszczenia nawiązują do wystroju całego mieszkania. Odnajdziemy tu ciepłe beże, drewno i wspomniane już płytki imitujące marmur. Nie odbiegają one też od reszty pomieszczeń skrupulatnie przemyślaną funkcjonalnością. Wanna z parawanem umożliwia szybki prysznic, a bryła mebla z pralką i suszarką pomieściła także dodatkowe funkcjonalności. Nawet wieszak na papier toaletowy i szczotka WC znalazły tam swoje miejsce. Niedużą przestrzeń optycznie powiększają lustra, dzięki czemu wydaje się ona dużo większa niż jest w rzeczywistości. Na szczególną uwagę zasługuje jednak moduł sanitarny Geberit Monolith.

Nic więc dziwnego, że nowa przestrzeń w pełni spełniła wszystkie oczekiwania domowników, zarówno te funkcjonalne, jak i estetyczne. Właściciele z pewnym zadziwieniem i radością przyjęli niestandardowe elementy wnętrza. Jest ono bowiem doskonałym przykładem na to, że jeszcze nie tak dawno wszechobecne szarości i paleta popieli przeszły do lamusa. Dziś na nowo odkrywamy ciepłe odcienie, beże, słoneczne żółcie, zielenie, brązy i wszelkie barwy, którymi dzieli się z nami natura i dzięki temu, możemy żyć w zgodzie z nią i cieszyć się każdym nadchodzącym dniem we własnym M.

fot.   Dagmara Maroszek-Bździuch / materiały prasowe

Następca boazerii, czyli fornir we wnętrzach

Drewno z powodzeniem dopełnia minimalistyczne i surowe aranżacje, jednocześnie wpasowując się do wnętrz utrzymanych w klasycznym stylu. Choć to wciąż materiał premium, coraz częściej słyszy się o jego nowoczesnym wcieleniu – fornirze i pochodzących od niego płytach fornirowanych. O jego zaletach i półfabrykatach opowiada Maciej Pawluczuk z JAF Polska, ekspert w dziedzinie oklein.

Fornir to okleina pochodzenia naturalnego, posiadająca charakterystyczny dla drewna deseń, którego nie da się odwzorować za pomocą folii lub laminatu. Forniry, czyli cienkie płaty drewna, są pozbawione naturalnych niedoskonałości i cechują się znakomitymi parametrami technicznymi. Będąc bardzo plastycznymi w obróbce, materiały te nadają się także do płaszczyzn zaokrąglonych, swobodnie dopasowując je do drewnianych mebli lub podłogi. Forniry, na przykład te z kolekcji JAF Polska, oferują oryginalny rysunek, dotyk i klimat żywego drewna, a wszystko to w szerokiej gamie gatunków oraz odcieni, które świetnie łączą się ze sobą w większe kompozycje.

Widowiskowe, drewniane ściany

Płyty fornirowane to gotowy półfabrykat, którego wierzch został oklejony fornirem. Oprócz niepowtarzalnego wyglądu, atutem takiego rozwiązania jest indywidualny charakter wykończenia.

– Jeżeli ściany pomalowane zwykłymi farbami to dla nas za mało, warto rozważyć stylowe panele ścienne. Buk, dąb, jesion, olcha, orzech, gatunki egzotyczne — tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. Panele sprawdzają się jako element dekoracyjny, element działowy lub dwa w jednym. Jest to dobry pomysł na widowiskową ścianę w salonie, jak i tło nowoczesnej sypialni. Płyty fornirowane to kompozyt przeznaczony do ich produkcji, który dostępny jest również w wersji trudnopalnej i odpornej na wilgoć (np. do łazienki). Materiał łatwy w obróbce i wdzięczny w wykończeniu, różnorodny oraz absolutnie ponadczasowy— mówi Maciej Pawluczuk.

Powierzchnię płyt można olejować, bejcować, malować i lakierować. Możemy ją też szlifować, szczotkować, patynować oraz postarzać na różne sposoby — możliwości są nieograniczone. Aranżacja zależy wyłącznie od naszej wizji i nie ma szans, że identyczne usłojenie spotkamy u kogoś innego.

Fornir – przykłady aranżacji

W przeciwieństwie do boazerii, nie ograniczamy się szerokością wąskich listewek, a harmonijne połączenie paneli ściennych i podłogowych nie stanowi żadnego problemu – możemy w prostu sposób stworzyć efekt przedłużonej podłogi lub finezyjną obudowę wanny. Jasne drewno optycznie powiększa pomieszczenia, natomiast ciemne odmiany wyglądają ekskluzywnie i majestatycznie. Warto wiedzieć, że drewno nie tylko izoluje termicznie, ale i akustycznie — dodatkowo wyciszając. Drewno na ścianie to również wymarzone pole do popisu dla entuzjastów aranżacji wnętrz w stylu skandynawskim oraz rustykalnym.

 

 

 

 

fot. materiały prasowe

 

Warszawa: Nowe oblicze Marynarska Business Park

Jeden z największych kompleksów biurowych na warszawskim Mokotowie – Marynarska Business Park – przechodzi gruntowną modernizację. Projekt realizowany jest ze szczególną dbałością o zrównoważony rozwój zgodnie z aspektami ESG. Dzięki przebudowie nowe oblicze zyskają przestrzenie wspólne biurowców oraz teren zewnętrzny, gdzie 6 000 mkw. betonowego parkingu zamienia się w ogólnodostępny park. Planowany termin zakończenia prac to II kwartał 2023 roku.

 

Rewitalizacja jest kontynuacją prowadzonej przez Syrena Real Estate i PineBridge Benson Elliot strategii nadawania nowego życia starszym budynkom biurowym.

Największą metamorfozę przechodzi patio, gdzie na miejscu betonowego parkingu pojawi się park z przyjazną dla ekosystemu rodzimą zielenią. Posadzonych zostanie tu 12 gatunków drzew o początkowej wysokości ok. 3 metrów oraz 96 rodzajów krzewów. Nowy dziedziniec wyróżniać się będzie zielonymi wzniesieniami, między którymi pojawią się strefy relaksu oraz instalacja wodna w postaci fontanny i przepływającego po terenie strumyka. Wyjątkowego charakteru doda przestrzeni zaprojektowany otwarty pawilon zbudowany częściowo z elementów pochodzących z recyklingu z zielonym dachem służący jako miejsce spotkań i wydarzeń. Będzie on pełnił również funkcję edukacyjną związaną z ekologią i właściwym gospodarowaniem wodą. Obiekt wyposażony zostanie w system retencji deszczówki oraz elementy infrastruktury angażujące najemców i lokalną społeczność do działań na rzecz ochrony wodnych ekosystemów, np. poprzez wykorzystanie zgromadzonej wody do podlewania roślin. Klimatu patio dopełni designerskie oświetlenie w formie ringów. W parku wdrożony zostanie ponadto system retencji wody, który pomoże w utrzymaniu spójnego mikroklimatu, pojawią się budki dla ptaków oraz hotele dla owadów.

Głównym projektantem nowej odsłony Marynarska Business Park jest Pracownia Architektoniczna MJZ, projekt zieleni opracowało iGreen Architektura Krajobrazu, projekt wnętrz to dzieło Łoskiewicz Studio. Za przebudowę odpowiada Grupa Reesco, a za project management cmT.

W ramach rewitalizacji inwestycji Marynarska Business Park metamorfozie poddane zostaną także hole wejściowe każdego z czterech budynków kompleksu.

Inwestycja realizowana jest zgodnie z podstawami ESG. Posiada certyfikat BREEAM In Use 2015 na poziomie Excellent. Po zakończonej modernizacji kompleks będzie ubiegał się
o kolejne certyfikaty: Breeam In-Use w nowym systemie v6, certyfikat WELL, WELL Health & Safety oraz WIREDSCORE, oceniający jakość funkcjonowania oraz system łączności cyfrowej nieruchomości oraz białe certyfikaty efektywności energetycznej. Za doradztwo w procesie certyfikacji projektu odpowiada zespół ekspertów z JW+A. Inwestor współpracuje także z Fundacją Integracja w celu jak najlepszego dostosowania inwestycji do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

fot. materiały prasowe

Wrocławski showroom Decoroom z nagrodą European Property Awards

Decoroom, firma specjalizująca się w wykończeniu pod klucz, po raz kolejny została doceniona w międzynarodowym konkursie European Property Awards. Tym razem nagrodę główną w kategorii Best Office Interior Poland otrzymał wrocławski showroom, który pracownia otworzyła w lutym 2022 r. Kilka lat wcześniej tę samą nagrodę przyznano za ich warszawskie biuro.

European Property Awards jest jednym z najważniejszych europejskich konkursów w branży wnętrz i nieruchomości, którego początki sięgają 1993 roku. Zgłoszenia konkursowe oceniane są przez niezależny panel ponad 80 ekspertów. Ich ocena koncentruje się na jakości projektu, użytkowości, innowacyjności, oryginalności i zaangażowaniu w zrównoważony rozwój. Konkurs European Property Awards jest europejską częścią międzynarodowego konkursu International Property Awards.

Wrocławski showroom to drugie, po Warszawie, pokazowe studio pracowni projektowej Decoroom, która ma na swoim koncie prawie 3000 realizacji. To wyjątkowe miejsce na mapie miasta, zlokalizowane w ścisłym centrum i stworzone z myślą o budowaniu pozytywnych relacji z klientami. Inwestorzy planujący aranżację swojego mieszkania mogą nie tylko spotkać się z architektem, ale też na żywo zobaczyć gotowe projekty wnętrz, całą gamę materiałów wykończeniowych oraz bogatą ofertę wyposażenia m.in. produkty marek: Barlinek, Cosentino, Geberit, Paradyż, Tubądzin czy Porta. Przestrzenie w pełni oddają filozofię firmy, która zakłada systemowe świadczenie usług i obejmuje cały proces działania – od projektu po realizację.

– Głównym założeniem projektowym showroomu było stworzenie funkcjonalnej, a zarazem estetycznej przestrzeni do kreatywnej pracy z klientami chcącymi wykończyć swoje mieszkania i domy. Po kilku miesiącach funkcjonowania biura z dumą możemy stwierdzić, że taki efekt udało nam się uzyskać. Dodatkowo sama przestrzeń jest bardzo plastyczna, co sprzyja również organizacji spotkań biznesowych czy szkoleń – przyznaje Joanna Węgłowska, dyrektor oddziału wrocławskiego Decoroom, autorka projektu.

Ogłoszenie wyników Konkursu European Property Awards 2022-2023 miało miejsce 27 października 2022 r. w Londynie. Podczas uroczystości Decoroom otrzymało nagrodę Five Star w kategorii Best Office Interior Poland oraz nominację w kategorii Best Office Interior Europe. Obecnie pracownia walczy o miano najlepszego biura w Europie. Rozstrzygnięcie konkursu będzie miało miejsce w lutym 2023 podczas International Grand Final w Londynie.   

– Ta nagroda to dla nas ogromny zaszczyt i docenienie pracy całego zespołu. Otwarcie wrocławskiego oddziału było dla nas nie lada wyzwaniem od samego pomysłu po realizację z uwagi na niespokojny okres pandemii i kryzys, który nadszedł tuż po niej. Mija już prawie rok od oficjalnego otwarcia, a w przestrzeni showroomu odbyło się już kilkaset spotkań z klientami i wiele inicjatyw biznesowych. Jesteśmy niezmiernie dumni z całego przedsięwzięcia i mamy nadzieję, że w tym showroomie narodzi się wiele wymarzonych wnętrz – przyznaje Adam Budzyński, prezes Decoroom.

fot. Stan Zajączkowski / mat. prasowe

7 tajemnic przytulnych wnętrz

Jesienią wszystkim nam potrzeba ciepła – także w aranżacji wnętrz. Jak wprowadzić je do swojego domu? Mamy na to sprawdzone, proste i skuteczne sposoby. Dzięki nim mieszkanie będzie ujmować atmosferą oraz wprawiać w dobry nastrój. Co ważne, ta magia zadziała nie tylko w chłodnych miesiącach, ale przez cały rok!

Słowo „przytulne” kojarzy się często z wnętrzami o stylistyce rustykalnej, vintage albo retro. Jednak efekt miłej przestrzeni, kojącej i zachęcającej do relaksu, można uzyskać bez względu na konwencję lub styl. Skandynawski? Nowoczesny? Eklektyczny? Wizualne ciepło we wnętrzu nie zna ograniczeń. Aby zaprosić je do mieszkania i zatrzymać tam na dłużej, wystarczy skorzystać z naszych 7 sprawdzonych sposobów.

Podłoga, punkt wyjścia

Najlepszą bazą aranżacji przytulnego wnętrza jest podłoga drewniana. Jaka konkretnie? Warto polecić przede wszystkim deskę, a jeśli parkiet, to możliwie najbardziej naturalny czy wręcz surowy w odbiorze – np. wyraziście sękaty lub szczotkowany dla uwypuklenia słojów. Od modnej jodełki francuskiej znacznie lepiej sprawdzi się klasyczna jodełka albo tzw. wzór pokładowy. Odczucie przytulności można też podkreślić odpowiednim wykończeniem posadzki – wystarczy sięgnąć po wosk, olej, ewentualnie półmatowy lakier. Duża płaszczyzna pięknej drewnianej podłogi zapewni wizualne ciepło (a także zabezpieczy przed chłodem pod stopami) nawet we wnętrzu urządzonym bardzo oszczędnie, nowocześnie, prosto.

Magiczna moc koloru

Ważną rolę odgrywają oczywiście także kolory ścian. Z przytulnością kojarzą się przede wszystkim barwy ciepłe. Jednak połączenie drewnianej podłogi, boazerii czy blatów ze ścianami w odcieniu np. beżu może nie dać dobrego efektu. Przyda się tu pewien kontrast i równowaga między tonami ciepłymi a chłodnymi. Jeśli więc zestawiać naturalne odcienie drewna z ciepłą gamą barw, warto wybrać stosunkowo wyrazisty odcień terakotowy, bordo albo brąz. Obecnie jednak projektanci proponują jaśniejsze, delikatniejsze odcienie. Wśród nich złamaną, ciepłą biel, ponadto szarość delikatnie przełamaną beżem (nadal chłodną, choć już nie lodowatą) oraz złocistobrązowy karmel. Jednocześnie nie należy obawiać się odcieni chłodnych, np. delikatnego błękitu czy szarawej zieleni. Warto pamiętać, że na takim tle wszystkie ciepłe wątki aranżacji wnętrza wybrzmią jeszcze pełniej.

Od boazerii do zagłówka

Była mowa o podłogach, ale przecież ciepłe i na oko, i w odczuciu drewno można łatwo wprowadzić również tam, gdzie posadzka z dowolnych względów jest lub ma być wykonana z innych materiałów niż drewno. W jaki sposób? Dobrym pomysłem są znów modne boazerie. Jeśli lamelowe, to (inaczej niż w PRL-u) bielone lub malowane, najlepiej – po skandynawsku – na złamaną biel lub wybrany pastelowy kolor. Świetnie zaprezentują się też angielskie lub kontynentalne boazerie płycinowe np. w naturalnym odcieniu dębu. Mnóstwo ciepła da wnętrzu także zupełnie prosta, surowa płyta drewniana np. na narożu ścian w tle sofy – na pełną wysokość pomieszczenia albo do poziomu np. 1 metra. Taka oprawa podkreśli rangę tego mebla, ale też pomoże wykreować w salonie kameralną strefę relaksu. W podobny sposób można wzbogacić aranżację sypialni, choćby najprostszej. A jeśli pas boazerii nie wchodzi w grę, wystarczy samo łóżko wizualnie i termicznie odizolować od ściany za sprawą ciepłego w dotyku drewnianego zagłówka. Wszystkie wymienione tu elementy da się w prosty sposób wykonać z blatów drewnianych, które wielu stolarzy traktuje jako wstępnie opracowany materiał, doskonały do wielu kreatywnych projektów.

Niejedno oblicze blatu drewnianego

Skoro o blatach mowa, nie sposób nie podkreślić, że drewniany wierzch zabudowy meblowej w kuchni, w łazience i w innych pomieszczeniach domu to pewny sposób na ocieplenie atmosfery. A jednocześnie doskonały, bo prosty i skuteczny pomysł na szybką metamorfozę wnętrza. Polecamy go tym goręcej, że blat drewniany – naturalny w odczuciu, przyjazny, a przy tym bardzo trwały – jest znakomitym wyborem do mieszkania także aspekcie funkcjonalnym. Potwierdza to wielu zadowolonych użytkowników kuchni i łazienek z blatami drewnianymi. Dzięki odpowiedniemu wykończeniu i pielęgnacji, elementy te będą doskonale służyć przez wiele lat, dodając codzienności uroku. A jeśli nie pora na rearanżację zabudowy w kuchni, łazience ani salonie? Zamiast tego warto rozważyć wprowadzenie do wnętrza drewnianego stołu, barku, biurka lub stolików nocnych. Z blatu drewnianego może powstać także parapet – piękna oprawa okna, baza domowej oranżerii lub galerii przedmiotów pięknych, a może ulubione miejsce relaksu. Wystarczy przecież na szerokim dębowym parapecie położyć kilka poduszek dla wygody!

Bez tkanin ani rusz

Poduszki prowadzą nas ku tematowi tkanin. To wyjątkowo ważny element kreacji przytulnej atmosfery we wnętrzu – wprost nie do przecenienia. Zwłaszcza, że wbrew pozorom odbiera się je wieloma zmysłami. Mięsista zasłona przy oknie lub przy drzwiach (dlaczego nie?) wyciszy wnętrze – pomoże odizolować je od hałasów dobiegających z zewnątrz, a także wytłumi dźwięki rozlegające się w pokoju. Zróżnicowane faktury obić, pledów, narzut czy poduszek w salonie i w sypialni odbiera się wzrokowo, ale również odczuwa się w dotyku palców. Przyjemnie jest czuć w dłoniach m.in. aksamit, surowe płótno, głęboki splot waflowy i wszystkie grube żakardy. Warto też zwrócić uwagę, że triumfy święcą dziś tkaniny boucle, stosowane m.in. w obiciach mebli. Jednak do tkanin należą także dywany, dywaniki i chodniki – przyjazne i dla oczu, i dla stóp. Wnętrze ociepli np. klasyczny wełniany kobierzec, zgrzebny bawełniany chodniczek albo modne sztuczne futro – i na oko, i w dotyku naprawdę trudne do odróżnienia od naturalnego.

Dodatki dodawaj rozważnie

Tu dopiero dochodzimy do kwestii dekoracji i dodatków, popularnie utożsamianej z przytulnymi aranżacjami wnętrz. Jednak piękne podłogi, ściany oraz meble wizualnie przełamane, „zmiękczone” i ocieplone za sprawą tkanin wbrew pozorom nie wymagają już wiele ozdób. Ozdobne drobiazgi należy więc wybierać świadomie i raczej oszczędnie. Najlepiej zwracać się tu w stronę natury. Dobrym wyborem będą np. suszone bukiety. Efektownym i modnym dodatkiem stanie się też girlanda w stylu boho, wykonana z z suszonych kwiatów, ziół, traw i kłosów zbóż mocowanych wzdłuż konopnego sznura. Taki feston może zawisnąć nad oknem, nad drzwiami albo u zwieńczenia mebla. Świetnym rozwiązaniem do nowocześnie przytulnego wnętrza będzie także wazon ceramiczny o organicznej formie, wykonany z nieszkliwionej ceramiki.

Światło, niezrównany scenograf

Elementem niezbędnym w kreowaniu przytulnej atmosfery jest światło. O tym, jak wielką ma moc, świadczą przykłady wnętrz, w których nastrój osiągany jest właściwie tylko za sprawą plastycznie opracowanego oświetlenia. Wielkie znacznie ma zarówno światło dzienne (np. miękko sączące się przez woalowe firanki), jak i oczywiście oświetlenie sztuczne. W tej drugiej roli mogą wystąpić rozmaite lampy (stołowe, podłogowe, czysto dekoracyjne – jak np. popularne girlandy świetlne), ale także świece i lampiony. Wspaniałym sposobem na ocieplenie obrazu wnętrza są płomienie igrające w kominku lub biokominku. W każdym przypadku warto dać sobie możliwość sięgania po światło o różnej temperaturze i mocy, tak by w zależności od potrzeb i nastroju aranżować we wnętrzu różne scenariusze świetlne. Dzięki temu stałe z pozoru mieszkanie okaże się mieć w sobie ogromnie dużo życia i każdego dnia będzie przyjemnie zaskakiwać samych domowników coraz to inną odsłoną przytulnej aranżacji.

fot. materiały prasowe

Kultowy fotel Pernilla Bruno Mathssona dotarł do Polski

Bruno Mathsson był jednym z najbardziej wpływowych architektów skandynawskiej sceny projektowej. Dość szybko zafascynował się projektowaniem mebli, eksperymentując z wieloma różnymi materiałami. Od najmłodszych lat uczył się technik pracy z drewnem dzięki staraniom swojego ojca Karla, znanego mistrza stolarskiego. Bliskie Mathssonowi idee ruchu funkcjonalizmu i modernizmu, w połączeniu ze starą szwedzką tradycją rzemieślniczą, sprawiły, że projekty mebli dla DUX, firmy znanej dziś jako DUXIANA, w tym fotel Pernilla, noszą status ikonicznych. Można je znaleźć w domach wielu światowych architektów i ich klientów. Od niedawna meble projektu Bruno Mathssona, dostępne są w Krakowie, a wkrótce planowane jest otwarcie kolejnego showroomu marki DUXIANA w Warszawie.

Z miłości do drewna

Jego ojciec, Karl, mistrz stolarski w czwartym pokoleniu, przekazał mu miłość i ogromną pasję do pracy z drewnem. Kiedy w 1929 roku nadarzyła się okazja wypożyczenia przez Bruno Mathssona książek i czasopism o projektowaniu od Röhsska Arts, Muzeum Sztuki i Rzemiosła w Göteborgu, jego kustosz Gustaf Munthe nie spodziewał się, że będzie miał aż tak duży wpływ na karierę młodego projektanta. W 1930 roku w Värnamo odbyła się wystawa sztuki, na której pokazano tradycyjne krzesło w stylu barokowym, nad którym pracował Mathsson. Projekt przyniósł mu stypendium, a wraz z nim możliwość zwiedzenia wystawy w Sztokholmie, na której zapoczątkowano szwedzki ruch funkcjonalizmu. To był początek międzynarodowej rozpoznawalności Mathssona.

Współpraca z DUX

Rozwijając rodzinną firmę, spędził większość lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku na badaniu możliwości, jakie daje praca z drewnem. Chyba nikt nie miał większego wpływu na szwedzkie wzornictwo premium, niż właśnie Bruno Mathsson. Projektant nawiązał ścisłą, twórczą współpracę z producentem mebli i łóżek DUX w latach 60. i 70., tworząc wiele ponadczasowych klasyków wzornictwa, wśród nich fotel Pernilla, dostępny w polskim showroomie marki Duxiana. Projekty mebli Mathssona eksperymentowały z krzywiznami, kierując się ku ergonomii i funkcjonalności. Swą pierwszą kolekcję mebli z giętego drewna pokazał na Wystawie Światowej w Paryżu w 1937 roku. Jego projekt Eva Chair (wówczas nazywany Work Chair) został zakupiony do przestrzeni publicznej Museum of Modern Art w Nowym Jorku. W 1939 roku wystawiał się na Wystawie Światowej w Nowym Jorku, co jeszcze bardziej umocniło popularność architekta w Stanach Zjednoczonych.

Założyciele polskiego oddziału firmy Duxiana, zapaleni kolekcjonerzy skandynawskiego designu, wymarzyli sobie możliwość rozpropagowania twórczości Mathssona na polskim rynku. W wyniku tej współpracy, kultowe modele foteli Pernilla 69, Karin, Jetson Chair wraz z uzupełniającymi ofertę meblami i łóżkami DUX, można kupić w krakowskim showroomie Duxiana.

Fotel z którego nie będziesz chciał wstawać

Model Pernilla to prawdziwa perła estetyki w stylu vintage. Projekt, który ewoluował przez wiele lat, doczekał się już wielu reedycji. Pierwsza koncepcja została zaprojektowana w 1944 roku, a ulepszona wersja, tapicerowana jasnobrązową skórą z uroczą patyną, powstała dla DUX w 1969 roku. Krzywizny bryły mebla, wraz z uzupełniającym kolekcję podnóżkiem, fascynują pod każdym względem. Projektant osiągnął swojego rodzaju ideał, mówiąc o swoim dziele ”stworzyłem siedzisko tak wygodne, że prawie nie czuć, że na czymś siedzisz”. Mebel wyposażono w giętą bukową ramę i możliwość wyboru wielu oryginalnych obić, zarówno ze skóry, jak i z tkaniny. Dziś fotel Pernilla to łakomy kąsek nie tylko dla kolekcjonerów, ale również osób, które pragną stylowo urządzić swój dom. W internecie aż roi się od osób poszukujących oryginalnego, eleganckiego wyposażenia wnętrz sprzed dekad. W popularności modelu Pernilla nie ma żadnej tajemnicy. Zdaje się łączyć pozorne przeciwieństwa, jest oszczędny i finezyjny, funkcjonalny i elegancki, zmysłowy i precyzyjny. A przede wszystkim ponadczasowy.

fot.  materiały prasowe

Meblościanki – czyli powrót do łask „brzydkiego kaczątka” PRLu

Zabudowujące powierzchnię ściany, posiadające wiele półek, szuflad lub szafek oraz umożliwiające wpasowywanie się w każdy metraż, nawet ten niewielki – nie każdy wie, że popularne w latach 60. i 70. meblościanki mają w swej historii polski akcent.

O kulisach powstania „meblościanki Kowalskich” oraz jej współczesnym powrocie do aranżacji opowiada Aldona Mioduszewska, dyrektor marketingu wrocławskiej Galerii Wnętrz DOMAR:

Meblościanka to ten rodzaj wyposażenia, który obok – na przykład – serialu „Alternatywy 4” czy parzenia herbat w szklankach, momentalnie przywołuje na myśl atmosferę czasów PRLu. Jednak niewiele osób wie, że pierwsze meblościanki zostały stworzone w latach 40. XX wieku w Stanach Zjednoczonych przez Charlesa i Ray Eamesów. ESU 421-C, bo tak nazywała się w skrócie seria Eames Storage Unit, stanowiła pomysł na wyposażenie, które wręcz będzie „magazynować” wiele przedmiotów codziennego użytku w jednym, designerskim i modernistycznym meblu. Niestety, projekt nie zdobył popularności wśród odbiorców, którzy nie uznawali meblościanek za dostatecznie „bogate” i ekskluzywne wyposażenie.

Oczywiście amerykańska geneza tego mebla nie wyklucza polskiego udziału w tworzeniu jego historii. „Polską” meblościankę w 1961 roku zaprojektowali Bogusława i Czesław Kowalscy na prośbę Instytutu Wzornictwa Przemysłowego. Celem stworzenia zabudowy, która łączyłaby różne elementy – regały, szafy, a nawet stoły czy łóżka, była potrzeba… mieszkaniowa. Zaproponowany odgórnie normatyw mieszkaniowy, zakładający 48 m.kw. dla czteroosobowej rodziny – czyli słynne M4 – nie pozostawiał zbyt wiele przestrzeni na różne strefy funkcjonalne. Stąd trzeba było stworzyć system mebli, który będzie można łatwo rozłożyć do wykorzystania, a następne równie łatwo złożyć i tym samym zaoszczędzić przestrzeń.

Meblościanka Kowalskich, która powstała ze sklejki, zadomowiła się na długo w wielu polskich domach jako bardzo praktyczne rozwiązanie, jednak nie grzeszące przy tym urodą. I tak chyba została zapamiętana – jako relikt PRLu i przejaw brzydoty wnętrzarskiej.

Współczesne oblicze meblościanek

Czasy jednak się zmieniają, a metraż naszych mieszkań niekoniecznie. Stąd systemy zabudowy wracają do łask – i nie tylko w kuchni, ale i w sypialniach czy salonach. Aktualnie są to nowoczesne i bardzo eleganckie rozwiązania. Często przypominają całą ścienną konstrukcję, a nie regularną zabudowę. Świetnie sprawdzają się w salonach połączonych z kuchnią, ale także i w gabinetach czy pokojach dziecięcych. W przypadku aneksu kuchennego, mogą odgrywać podwójną rolę – mebla do przechowywania oraz ścianki działowej. Taka zabudowa pięknie prezentuje się w kontrastowym zestawieniu – masywnej szafy i lekkich półek naściennych. Wrażenie lekkości uzyskamy także, gdy fragment ściany pozostawimy wolny – na przykład jak w projekcie kącika do nauki czy zabaw.

Meblościanki to wysoce funkcjonalne meble, które w ostatnim czasie wróciły do łask projektantów.

fot. materiały prasowe

Meble wielofunkcyjne – trend czy praktyczność?

Wnętrza naszych domów stają się coraz częściej wielofunkcyjne. Ze względu na szybujące ceny mieszkań, wiele osób nie może pozwolić sobie na duży apartament i ustawienie obok siebie w salonie sofy w towarzystwie foteli i szezlonga. Od mebli wypoczynkowych zaczęliśmy także wymaga czegoś więcej. Zaprezentowane na Warsaw Home nowości polskiej firmy Gala Collezione zaskoczyły nas mnogością zastosowań. Mogą posłużyć jako miejsce odpoczynku, szezlong, barek, stacja do ładowania smartfonu i wygodne łóżko dla zmęczonych gości. Wszystko to w jednym, sprytnie zaprojektowanym meblu.

Meble wielofunkcyjne mają sporo zalet. Pierwsza to łatwość dobrania wielkości brył i dodatkowych funkcji, w zależności od liczebności rodziny i preferowanych sposobów spędzania wolnego czasu. Druga to oczywiście możliwość perfekcyjnego dopasowania kształtu do wymogów konkretnej kubatury. Niektóre modele Gala Collezione, np. Loggia, Idylla, Veno, Jana czy Nola z funkcją spania, w ciągu dnia funkcjonują jako wygodna sofa, a nocą zamieniają się w rozkładane łóżko.

Najnowsza kolekcja SENSE to system modułowy freestyle, do dowolnej rearanżacji w trakcie użytkowania. Trzy szerokości (80, 100, 120 cm) i dwie głębokości (80, 90 cm) pozwalają na dopasowanie mebla do indywidualnych preferencji użytkownika a pikowane siedzisko idealnie wpisuje się w panujące trendy wnętrzarskie. Poszczególne bryły można ze sobą dowolnie zestawiać, tworząc wiele oryginalnych aranżacji.

VENO to z kolei urzekająca swą miękkością sofa z funkcją spania typu włoskiego, wypełniona naturalnym pierzem. Klasyczny materac, ukryty we wnętrzu mebla, zapewnia komfortowy sen i stanowi ukłon w stronę higieny – nie śpimy na powierzchni, na której spędzamy czas w ciągu dnia.

fot.   materiały prasowe 

Duxiana – inwestycja w dobry sen

Sypialnia odgrywa ważną rolę w życiu każdego z nas – to tu regenerujemy organizm, uspokajamy układ nerwowy i odpoczywamy. Nie ulega wątpliwości, że kluczowym elementem tej strefy zawsze pozostanie łóżko. Jak wybrać jego najlepszy model? Na którą z propozycji zdecydować się, szukając materaca perfekcyjnie pasującego do naszych potrzeb? W dniach 19-22 października 2022 r., podczas szóstej edycji Warsaw Home, wielu zwiedzających kierowało się ku ekspozycjom szwedzkiej marki Duxiana. Poza znanymi na całym świecie materacami i łóżkami DUX, przestrzeń wystawienniczą uzupełniły meble, będące ikonami skandynawskiego designu.

W 1924 r. szwedzki cukiernik, Efraim Ljung, wybrał się do Chicago. Tam zachwyciła go wygoda łóżka w małym hotelu, w którym się zatrzymał. Używając podręcznego scyzoryka delikatnie zajrzał do wnętrza materaca, aby odkryć system jego elastycznych sprężyn. Po powrocie do Szwecji – Efraim porzucił branżę cukierniczą i poświęcił się bez reszty eksperymentowaniu ze stalowymi sprężynami o różnej wytrzymałości i elastyczności. Produkcję materacy rozpoczął w Malmö w roku 1926. Obecnie rodzinna firma Duxiana nie tylko samodzielnie wykonuje systemy sprężyn, ale także urządzenia do ich produkcji, kontynuując tradycję tworzenia łóżek metodą rzemieślniczą.

Blisko sto lat później szwedzka marka może poszczycić się tytułem jednego z czołowych graczy na światowym rynku łóżek premium. Produkty DUX dostępne są w ponad 300 firmowych sklepach w 34 krajach, od niedawna także w krakowskim showroomie w Galerii Tetmajera 83. Projektowane i produkowane w sposób tradycyjny są tu nie tylko materace i łóżka z wezgłowiami, ale także inne, kultowe już kolekcje mebli do przestrzeni dziennych.

Podczas tegorocznych targów w Nadarzynie architekci, projektanci, media i czołowi blogerzy wnętrzarscy, mieli możliwość wypróbowania komfortu łóżka DUX. Na stoisku Duxiana zaprezentowano także pozostałą część oferty krakowskiego showroomu: fotel Jetson, zaprojektowany przez Bruno Mathssona, model Spider ze sprężynami DUX wbudowanymi w podłużne poduszki, szezlong Superspider, pikowany fotel Karin 73, modułową sofę Alicia, krzesło Sam, zaprojektowane przez Sama Larssona, stoliki kawowe Pronto z marmurową podstawą i stół Inter. Dobrze dobrane łóżko, materac i pozostałe meble, sprawiają, że czujemy się jak w pięciogwiazdkowym hotelu. W uzyskaniu odpowiedniego efektu z pewnością pomagają szlachetne materiały, tkaniny i pościel.

fot. materiały prasowe

Piękno drewna w nowoczesnym wydaniu – drzwi inspirowane naturą

We współczesnych projektach domów drewno, używane w budownictwie od lat, ociepla i łagodzi charakter nowoczesnej, niekiedy surowej oraz minimalistycznej architektury. Z tego względu, firma AWILUX, produkująca stolarkę otworową w klasie premium, wykorzystała ten materiał jako impuls do stworzenia nowych, eleganckich modeli drzwi w klimatycznych odcieniach.

Inspirowane naturalnym drewnem dwie linie stylistyczne kolekcji Avangarde – Lignum i Decor oraz dwanaście modeli drzwi AWILUX Woodec w czterech pięknych kolorach – Alpine, Malt, Concrete oraz Toffee, łączą naturalne usłojenie i strukturę drewna z odpowiednio dobraną barwą materiału, wpasowując się w charakterystyczną, oszczędną w wyrazie formę nowoczesnych elewacji.

Prawdziwe drewno od wejścia – AWILUX Lignum

Seria Lignum z oferty AWILUX zawiera cztery modele drzwiowe wypełnione naturalnym drewnem. Okładzina z naturalnego dębu podkreśla niepowtarzalne usłojenie, a widoczne drobne szczeliny oraz nierówności nadają drzwiom rustykalnego wyglądu, dopełniając minimalistyczne inwestycje. Wypełnienie musi być regularnie olejowane, aby zachować pierwotne właściwości naturalnego drewna.

Tradycja w nowym wydaniu – AWILUX Decor

Seria AWIDOOR Decor od AWILUX nawiązuje do naturalnego, starego drewna, a subtelne kolory nadają drzwiom nietuzinkowego charakteru. Usłojenie oraz widoczne rowki materiału doskonale odwzorowują strukturę prawdziwego drewna. Drzwi AWILUX AWIDOOR Decor dostępne są w trzech klimatycznych odcieniach – Monument Oak, Dessert Oak i Mountain Oak. Nie wymagając dodatkowej konserwacji, pozwalając tym samym na wykorzystanie tradycyjnego modelu drewnianych drzwi w nowej, wygodnej i trwałej technologii.

Nowe wejście w klasę premium – AWILUX Woodec

Nowa seria drzwi zewnętrznych AWILUX – AWIDOOR Woodec – dzięki pięknym odcieniom drewna i czarnym elementom wykończenia, zjawiskowo wpasowuje się w minimalistyczne fasady oraz proste bryły budynków dominujących w nowoczesnej architekturze. Dwanaście eleganckich modeli drzwi występujących w czterech kolorach – Woodec Alpine, Woodec Malt, Woodec Concrete oraz Woodec Toffee to propozycja dla inwestorów, którzy poszukują drzwi w odcieniach drewna, lecz w nowoczesnym, odświeżonym wydaniu.

Alpejskie piękno – Woodec Alpine

Odcień Alpine z serii Woodec od AWILUX wpisuje się w nowoczesne formy minimalizmu, łagodząc je delikatnymi, świetlistymi barwami drewna. Inspirowany jasnym, bielonym drewnem stanowi ukłon w stronę alpejskiego krajobrazu gór, który został ujęty za pomocą barw oraz odpowiednio dopasowanych tonów. Choć na pierwszy rzut oka na drzwiach dominują chłodne, szarawe odcienie, są one jednak ocieplone delikatnymi beżami, a całość dopełniają subtelne pasy jasnego brązu, niczym naturalne wzory drewna.

Słodycz prosto z natury – Woodec Toffee

Wodeec Toffee od AWILUX to rozwiązanie w kolorze klasycznego drewna. Głębokie barwy toffi wzbogacono delikatnymi akcentami beży, na skutek czego uzyskano bogaty oraz intensywny kolor. Wzory naturalnego drewna zostały ułożone pionowo i podkreślone ciemniejszymi odcieniami brązu, dzięki czemu drzwi zyskują elegancję i szyk.

Mariaż betonu z drewnem – czyli solidny Woodec Concrete

Inspirowany surowymi tonami betonu odcień Woodec Concrete stanowi doskonałe rozwiązanie dla poszukujących chłodnych, minimalistycznych wykończeń drzwi. Kolor przewodni wypełnienia stanowi szarość, której chłód podbijają subtelne, białe akcenty.

Zbożowe odcienie drewna – Woodec Malt

Kolorystyka Woodec Malt dostępna dla wybranych modeli drzwi wejściowych AWILUX została stworzona z myślą o ociepleniu współczesnego, chłodnego minimalizmu. Klasyczne, jasne kolory drewna wzbogacono jęczmiennymi tonami, dzięki czemu uzyskano nietuzinkowy, delikatny i elegancki kolor. Wzory inspirowane naturalnym drewnem podkreślono ciemniejszymi odcieniami oraz ułożono poziomo, wizualnie poszerzając drzwi. Subtelne, jęczmienne tony wpływają na ponadczasowość drzwi, a naturalne wzory i usłojenie materiału odnajdą się w wielu eleganckich i nowoczesnych aranżacjach.

fot. materiały prasowe

Trendy wnętrzarskie 2023 w wirtualnej aranżacji

Na rynku pojawiło się właśnie nowe rozwiązanie wspierające sprzedaż i zakup mieszkań. Jest to interaktywna prezentacja dowolnego lokalu w rzeczywistym i dostępnym do realizacji stylu wykończenia pod klucz, która powstała we współpracy pracowni projektowej Decoroom i 3D Estate – dostawcy interaktywnych materiałów 3D dla firm deweloperskich. Dzięki temu narzędziu można nie tylko lepiej zrozumieć układ oglądanego mieszkania, ale również poznać jego możliwości aranżacyjne.

Wirtualny spacer po wnętrzu

Interaktywne spacery 3D to obecnie jedno z najbardziej pomocnych narzędzi na rynku deweloperskim. Urozmaicają formę prezentacji oferty mieszkaniowej oraz wywierają duży wpływ na finalną decyzję klienta. Wartością dodaną wirtualnych spacerów są prezentowane w nich style aranżacyjne. Na początku tego roku na rynku pojawił się pierwszy realny i dostępny na zamówienie styl stworzony we współpracy z pracownią Decoroom. Spotkał się on z ogromnym zainteresowaniem na rynku, dlatego obie firmy postanowiły kontynuować współpracę i stworzyły właśnie drugi styl wirtualnego spaceru. Prezentuje on aktualnie panujące trendy wnętrzarskie i bazuje na założeniach projektowania uniwersalnego, dzięki czemu pasuje do każdego mieszkania.

– Aranżacja wirtualnego wnętrza oparta jest na jasnej tonacji, uzupełnionej pastelowymi kolorami. To wyjątkowe połączenie popularnego obecnie stylu kawaii ze stylem modern classic/mid-century, które świetnie wpisuje się w aktualnie panujące trendy wnętrzarskie. Odnajdziemy w niej świadome odniesienia do modernistycznych wnętrz w postaci płytek z linearnym wzorem w holu, kuchni czy łazience. Inspiracja widoczna jest także w projekcie kuchni z zastosowaniem modnej zieleni i lastryko na blacie. Wartym uwagi elementem wydają się również obłe kształty mebli i lamp dekoracyjnych, które z kolei mogą kojarzyć się nam z naturą. Dzięki temu całość jest bardziej przytulna i delikatniejsza w odbiorze – podkreśla architekt Magdalena Tarnowska, z pracowni Decoroom.

– Zauważamy stale rosnące zainteresowanie interaktywnymi spacerami po mieszkaniach od deweloperów. Na rynku obecnie aktywnych jest ponad 150 000 tys. naszych spacerów, dzięki którym klienci mogą wyobrazić sobie, jak będzie wyglądać ich przyszłe mieszkanie. W obecnej sytuacji w branży nieruchomości wirtualne spacery stanowią wartościowe narzędzie sprzedaży, które na nowo definiuje proces wyboru mieszkania – twierdzi Jakub Jamontt, wiceprezes zarządu 3D Estate.

fot. materiały prasowe

Co łączy galerię sztuki i świątynię zakupów?

W outlecie FACTORY w podpoznańskim Luboniu powstał wielkoformatowy mural obrazujący codzienne życie mieszkańców. Jego autorem jest prof. Tomasz Kalitko – artysta plastyk, muzyk i dziekan na Uniwersytecie Artystycznym im Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu. Podobne prace stworzył już w wielu krajach na świecie.

Mural w FACTORY połączy dwa z pozoru odległe światy – galerię sztuki i świątynię zakupów.

Przedstawia zwyczajną sobotę w mieście, tworząc opowieść o ludziach, którzy w wolnym czasie poszukują swojego sposobu na jego wykorzystanie. Część z nich uprawia sport, inni grają na instrumentach, jeżdżą na hulajnogach, czy spędzają czas z bliskimi spacerując i podziwiając otoczenie. Warto również wspomnieć, że wszystkie postaci przedstawione są na tle najbardziej charakterystycznego miejsca w Poznaniu jakim jest Stary Rynek. Mural został namalowany na parkingu podziemnym centrum.

Mural w FACTORY wpisuje się w koncepcję wychodzenia artystów do przestrzeni publicznych, dając przechodniom, czy w tym przypadku klientom outletu, szansę na chwilę refleksji
i obcowania ze sztuką. Podobne prace autorstwa poznańskiego artysty powstały już w przestrzeniach miejskich w Chicago, w Czechach, w hiszpańskiej Granadzie, a w Polsce m.in. w Gorzowie Wielkopolskim i właśnie w Luboniu. Kolejne realizacje planowane są w Nowym Jorku.

Wcześniej twórczynią kampanii, promującej sieć outletów FACTORY w Polsce pod nazwą „[RE] START YOUR LIFE”, była poznańska ilustratorka Kinga Offert, która wspólnie z artystami
z sześciu krajów europejskich, gdzie obecne są outlety zarządzane przez NEINVER, tworzyła oryginalną komunikację wizerunkową centrów.

Mural autorstwa Tomasza Kalitko w FACTORY zajął powierzchnię około 100 m² i można go oglądać w dowolnej porze otwarcia outletu.

fot. materiały prasowe

Trend na „zielone biuro”

Nie trzeba być ekspertem by stwierdzić, że rośliny pozytywnie oddziałują na samopoczucie ludzi, a ich bliskie otoczenie przynosi korzyści wykraczające daleko poza walory estetyczne. Pozytywne wykorzystanie tej zależności coraz częściej obserwujemy więc w pracy, gdzie przedsiębiorcy, poprzez aranżacje przestrzeni zielonych, próbują wpływać na zdrowie i produktywność własnych pracowników.

Przestrzeń biurowa, w której pracownicy spędzają większość swojego dnia, ma niebagatelny wpływ na ich zdrowie, ale również posiada ogromne znaczenie w kształtowaniu zaangażowania, inspiracji i zwiększaniu produktywności. Projektując pomieszczenia coworkingowe eksperci wykorzystują więc najnowszą wiedzę naukową mogącą kreować postawy ludzkie w miejscu pracy. Z tego też powodu, projektanci wnętrz coraz chętniej wykorzystują w swoich aranżacjach odpowiednio dobrane rośliny, których wachlarz korzyści jest naprawdę bardzo szeroki – od oczyszczania powietrza po wpływ na samopoczucie i koncentrację.

Roślina to naturalny biofiltr, który samoistnie oczyszcza powietrze z niekorzystnych dla człowieka substancji. Pochłaniając je, niwelują działania toksyn wydzielających się z lakierowanych mebli, klei, a nawet dywanów. Ponadto pomagają pozbyć się kurzu i pyłu.

– Naukowcy przetestowali w kontekście właściwości oczyszczających wiele gatunków roślin. Badania wykazały, że najskuteczniejsze w tym względzie są: sansewieria gwinejska, skrzydłokwiat, nefrolepis wyniosły i dracena. Naturalnie, aby działania roślin były jednak skuteczne zalecane jest, aby na kilku metrach kwadratowych znajdowała się co najmniej jedna roślina – wskazuje Jacek Bylicki, ekspert Rentokil Initial.

Neutralizacja substancji szkodliwych to jedna strona medalu. Drugą jest niewątpliwy wpływ na jakość powietrza poprzez wzrost wilgotności. Niestety, ale w pomieszczeniach biurowych pracownik zazwyczaj jest skazany na sztuczne doświetlanie. Ponadto klimatyzacja, kaloryfery, sprzęt elektroniczny wysuszają powietrze, co z kolei prowadzi do przeziębień, alergii i problemów z zatokami, a także podrażnień skóry i oczu. Starannie dobrane gatunki roślin skutecznie zniweczą ten, szczególnie wiosenno-jesienny, problem.

Większa produktywność i mniejszy stres

Rośliny powodują wzrost poczucia bezpieczeństwa. Pozytywnie wpływają na samopoczucie pracowników, działają uspokajająco, koją nerwy, a jednocześnie mobilizują do działania. Stanowią również doskonałą barierę dźwiękową. Zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, zielona ściana redukuje poziom hałasu nawet o połowę. Efekt ten sam, jaki powoduje las blokujący dźwięki z przylegającej do niego trasy.

– Odpowiednie zaaranżowanie zieleni wokół naszego miejsca pracy działa odprężająco, ale i dodaje energii do działania. Zielone rośliny relaksują i uspokajają – co może być szczególnie istotne w zawodach narażonych na czynniki stresogenne. Ponadto, o czym niewielu wie, zieleń odbija i rozprasza fale dźwiękowe. Dlatego w przestrzeniach typu open space sprawdzą się zielone, zajmujące dużą powierzchnię, ekrany akustyczne. Znakomicie wesprze to naszych pracowników w zachowaniu odpowiedniej koncentracji. – dodaje Jacek Bylicki.

Przebywanie w otoczeniu roślin pozwala wspomóc nasz umysł czego dowiedli naukowcy z Sydney. Aranżując zieloną przestrzeń biurową odnotowali mniejsze znużenie i przygnębienie u co drugiego pracownika. Blisko 1 na 3 stwierdziło spadek napięcia, lęku i zmęczenia. Z kolei ponad 40 proc. objętych badaniem spostrzegło, iż zdecydowanie rzadziej wybuchają gniewem.

Rośliny poprawią wizerunek firmy

Dla większości z nas rośliny posiadają jednak przede wszystkim zaletę estetyczną. Najzwyczajniej ocieplają wnętrze, czyniąc je równocześnie piękniejszym, bardziej przytulnym. Pracownikom, jak i odwiedzającym pokazują, że prezesowi bardzo zależy na pozytywnym wizerunku przedsiębiorstwa. Świadczy to o jego zainteresowaniu ekologią i dbałości o środowisko, cechach niezwykle pożądanych w dzisiejszych czasach, budujących dobre relacje z otoczeniem.

– Inwestycja w żywe kwiaty, które uczynią przestrzeń bardziej komfortową nie jest odczuwalna, niemniej efekty w postaci pozytywnych doznań naszych gości mogą być naprawdę imponujące. Nie chcąc, by pielęgnacja roślin zbyt mocno angażowała personel warto wybrać rośliny proste w otrzymaniu i wytrzymałe. – mówi Jacek Bylicki i dodaje: – Są jednak miejsca, gdzie warto pokusić się o znaczny efekt wizualny toteż w przestrzeniach ważnych, prestiżowych w siedzibie firmy sprawdzają się tzw. ogrody wertykalne.

Obserwacja rynku przestrzeni komercyjnych, biurowych jednoznacznie wskazuje, iż trend na „zielone biura” rozpędził się na dobre. Z jednej strony aspekt prozdrowotny i psychologiczny wobec pracowników, ale z drugiej strony silny bodziec ekologiczny. Determinanta większości dzisiejszych działań komercyjnych i konsumenckich.

fot. materiały prasowe