Archiwa kategorii: DOBRY DESIGN

Marzenia skrojone na wymiar

„Niekończąca się opowieść” – tytuł słynnej produkcji dla młodych widzów dobrze oddaje, czym jest urządzenie pokoju dziecięcego. To rozłożony na lata proces szukania kompromisów pomiędzy wymaganiami rodziców a marzeniami ich dzieci. Marka Komandor ma wieloletnie doświadczenie w projektowaniu mebli dziecięcych, ale ponieważ wiedzy nigdy za wiele, zdecydowała się poprosić o pomoc grupę ekspertów. Gabi, Lila, Mila, Natalka oraz Franek, Mikołaj i Tymek chętnie podzielili się swoimi poglądami na temat wymarzonego pokoju.

Marzenia na wymiar

Mówiąc o meblach w wymarzonym pokoju dzieci w pierwszej kolejności wymieniały łóżko, które w ich wyobrażeniach często występowało razem z drabinką i małą zjeżdżalnią, a nawet w wersji trzypiętrowej. W przypadku małych dzieci warto jednak postawić na tradycyjne i bezpieczne dla przedszkolaka rozwiązania, czyli niskie łóżko, ale w wymiarze klasycznym, aby od początku rosło razem z nim. Dostosowanie łóżka do wieku użytkownika to podstawa, ale ważne jest też by spełniało funkcje przechowywania, nie tylko pościeli. Ukłon w stronę malucha stanowić będą więc szuflady czy skrytki, które pomieszczą wszystkie skarby. Praktycznym rozwiązaniem są także modułowe, dostawiane do łóżka kontenerki zamiast tradycyjnych szafek nocnych. Decydując się na mebel na wymiar, w których specjalizuje się marka Komandor, będziemy mogli sami – a najlepiej razem z dzieckiem – zaplanować jego wygląd i funkcjonalność. To równie ważne w przypadku kolejnego obowiązkowego elementu dziecięcego pokoju – pojemnej szafy.

Zapewne zgodziłaby się z tym pięcioletnia Mila, której wymarzona szafa powinna być:

„Gruba, żeby schować dużo rzeczy. Dużo ubrań, bardzo dużo ubrań. Po prostu bardzo dużo.”

Zapewne niejedna mama podziela tę wizję idealnej szafy, a w pokoju dziecka dodatkowo warto postawić na wielofunkcyjność. Dobrze zaprojektowany mebel na zamówienie pomieści nie tylko ubrania rozlokowane na wieszakach czy półkach, ale także zabawki, bo szuflady i druciane kosze wysuwne mogą stać się przytulnym domkiem dla misiów, lalek albo piłek. W przypadku starszych dzieci, jak ośmioletni Mikołaj, który planuje chować w szafie klocki Lego, sprzęt piłkarski i pamiątki z wakacji, sprawdzą się również pudełka i skrzynie na klocki przewidziane w dolnych partiach szafy. To najlepsze rozwiązanie, by ujarzmić porozrzucane po pokoju przedmioty, a przy tym patent na szybki porządek. Zwłaszcza w zestawieniu z drzwiami przesuwnymi, które skrywając porozrzucane rzeczy, nie otworzą się w najmniej oczekiwanym momencie. Co więcej, ich szklany front można wykorzystać jako tablicę do pisania pisakami do szkła, a taką formę autoekspresji doceni chyba każdy kilkulatek.

W kręgu zainteresowań

Dzieci lubią otaczać się tym, co jest im bliskie, stąd chętnie widziałyby w swoim pokoju wizerunki ulubionych bohaterów bajek lub – w późniejszym wieku – postaci z gier komputerowych. Dużą rolę odgrywa też dla nich hobby, czasem nawet bardzo dużą… Franek, ośmioletni obrońca w drużynie piłkarskiej, chętnie pozbyłby się z pokoju okien i lamp, żeby bez obaw móc żonglować piłką. W wymarzonym pokoju dwa lata starszej Lili również nie można się nudzić. Byłyby tam przyrządy do ćwiczenia gimnastyki i wspinaczki, hamak, huśtawka oraz:

(…) mini plac zabaw z piaskownicą, żeby można było się pobawić w deszczowy dzień i mały basen z kręconą zjeżdżalnią. Można postawić tam też leżak i parasol składany, jeśli przyniesie się ziemię.

Mamy nieczęsto się na to zgadzają, ale może w tym przypadku…

Komandor, rozumiejąc potrzebę otaczania się ulubioną tematyką i zamiłowanie do sportu, proponuje nieco mniej wymagające rozwiązania. Huśtawka, worek bokserski, a nawet mini ścianka wspinaczkowa to elementy, które od jakiegoś czasu widujemy w pokojach dziecięcych i młodzieżowych. Dla mniej aktywnych miłośników sportów, oprócz plakatów czy dekoracyjnych figurek, proponujemy grafiki na frontach mebli, które będą efektownym akcentem i nie przytłaczając pomieszczenia, zbudują odpowiednią atmosferę w pokoju fana. Nie ma tu ograniczeń, bo każdy motyw może być przeniesiony na mebel: akcenty piłkarskie, trójwymiarowe motywy roślinne, energetyczne graffiti albo urocze zwierzątka.

To dobra wiadomość dla Mili, która chciałaby mieć pokój fioletowy w kotki, delfiny, tygrysy i tęczę. Dzieci nie zapominają też o swoich pupilach, przewidując dla nich miejsce w pokojach – posłanie lub specjalnie wydzielone miejsca w szafie pomalowanej na szaro pod kolor… kota.

Szarość to dobry kontrapunkt dla ulubionych kolorów dziewczynek: fioletowego, niebieskiego i różowego oraz typowo chłopięcej kombinacji, na którą składa się biały, czerwony, niebieski i czarny. Dobierając kolorystykę wnętrza warto pamiętać, że najlepszym rozwiązaniem w aranżacji pokoju dziecięcego będą jasne meble wykonane z płyty o subtelnym i miękkim usłojeniu, białe lub w kolorach uni jak beż, szarość czy rozmyty brąz. Gdy lubimy mocniejsze akcenty, postawmy na czerń, która dopasuje się praktycznie do każdego z ulubionych kolorów dziecka.

Dzieci swojej ery

Wśród wymienianych przez dzieci przedmiotów, które powinny się znaleźć w ich pokoju marzeń, nie brakuje też książek, warto więc przedyskutować z nimi wybór regału. Komandor obok klasycznych modeli bibliotek, proponuje ażurowy system Orto, który dzięki swojej nowoczesnej formie idealnie odnajdzie się w pokoju młodego człowieka. Jeśli uzupełnimy go o moduły z szufladami czy szafkami, spełni funkcję przechowywania drobiazgów, przy jednoczesnym wyeksponowaniu ulubionej literatury, maskotek, zdjęć albo samodzielnie hodowanych roślin. Równolegle do umiłowania książek, mali eksperci deklarowali duże przywiązanie do sprzętów elektronicznych. Jakkolwiek nie zawsze chcielibyśmy się z tym pogodzić, wygląda na to, że są nieodrodnymi dziećmi cyfrowego świata i pamiętają, by w kąciku do relaksu przy pufie było gniazdko do podłączenia telefonu, a na biurku miejsce na komputer czy drukarkę. Co więcej, sięgają wyobraźnią dalej – wymarzona szafa dziesięcioletniej Natalii otwiera się na pilota lub odcisk palca – a nawet dużo dalej:

„Gdyby to było w przyszłości, chciałbym mieć maszynę do klonowania, wehikuł czasu i własne przejście do podziemnej bazy” – mówi drugoklasista Tymek.

Rozmowy z dziećmi przyniosły kilka zaskoczeń, zwłaszcza, gdy pytano ich o to, gdzie chcieliby zamieszkać, mając do wyboru dowolne miejsce. Mieszkająca na co dzień w domu z ogrodem sześcioletnia Gabi, najchętniej zamieszkałaby w bloku mieszkalnym. Starsza cztery lata Natalka – przeciwnie: widzi się raczej w przestronnym, zajmującym dwa piętra penthousie o sześciu łazienkach i siedemdziesięciometrowym balkonie w Los Angeles. Z kolei chłopców należałoby w przyszłości szukać w trzypiętrowym domku na drzewie, gdzie zamieszkałby Tymek albo w fajnej nowoczesnej bazie położonej na Hawajach, o której marzy Mikołaj. Brzmi mało realnie? Być może, ale rozmawianie o najbardziej odważnych marzeniach, to świetny sposób na poznanie własnych dzieci i ich fascynacji. A stąd już tylko krok do urządzenia im wymarzonego miejsca na ziemi.

fot. Komandor

Sposób na prywatność w kawalerce

Kawalerka to symboliczny start w dorosłość. Pierwsze mieszkanie cieszy, ale też wymaga urządzenia go w wygodny sposób. Największym wyzwaniem jest tu mała przestrzeń, a tę pomagają zorganizować szklane drzwi i ścianki Raumplus.

Wbrew nazwie w kawalerkach nie zawsze mieszka się w pojedynkę. Niegdyś projektowano je tak, by przynajmniej wydzielić kuchnię. Dziś, kiedy za każdy metr kwadratowy trzeba słono zapłacić, powierzchnia mieszkalna niemal zlała się w całość. Pokój, kuchnia i sypialnia są jednym pomieszczeniem. Największą zaletą otwartego planu jest oczywiście większy oddech i poczucie przestronności. Możemy się nią cieszyć, gdy mieszkamy w pojedynkę. Ale co zrobić, gdy w kawalerce zamieszkuje para?

Każdy z nas potrzebuje odrobiny prywatności, przestrzeni dla siebie, której przez chwilę nikt nie będzie zakłócał. Dobitnie mogliśmy się o tym przekonać spędzając kilka tygodni w zamknięciu na domowej kwarantannie. W naszych mieszkaniach równolegle toczyła się praca, nauka i codzienne życie. A przenikające się pomieszczenia nie ułatwiały koncentracji. W większych mieszkaniach ratunkiem były osobne pokoje lub chociażby sypialnia.

Co jednak zrobić, gdy w kawalerce mieszkamy wspólnie? Tu rozwiązaniem jest wydzielenie chociażby mini-sypialni. W tym celu najlepiej zastosować system szklanych ścianek i drzwi przesuwnych, który pozwoli zachować poczucie przestronności. Tak też się stało w tym niewielkim warszawskim studio, gdzie zamontowane zostały szklane ścianki i drzwi przesuwne S1200Air marki Raumplus. Sprytne rozwiązanie świetnie wkomponowało się w eleganckie wnętrze, dzięki cienkim aluminiowym ramom wykończonym w czarnym macie i dużym przeszkleniom. Ciekawy efekt dały też popularne szprosy kojarzące się ze stylem industrialnym. Ich układ można indywidualnie zaprojektować. Z kolei intymność zapewnia kotara zamontowana od strony sypialni.

Okazuje się, że niewielki metraż niekoniecznie musi nas ograniczać.

fot. Raumplus

Krok w krok za dzieckiem – dekoracje okienne do pokoju dziecięcego

Urządzanie pokoju dziecka to projekt rozpisany na lata. Od spełnienia potrzeby wicia gniazda jeszcze przed urodzeniem, przez kompromisy między bujną fantazją kilkulatka a pragmatyzmem rodziców, aż po stopniowe oddawanie sterów dziecku w wieku szkolnym, by spełniło marzenia o idealnym azylu. W tym czasie wraz z meblami zmieniają się też aranżacje dziecięcych okien. Zapraszamy Was do pokoi dzieci w każdym wieku, by przyjrzeć się z bliska optymalnym rozwiązaniom dla każdego z nich.

Luli luli laj – pokoik dla niemowlęcia

Zaczyna się zwykle w momencie poznania płci dziecka, gdy mieszka jeszcze w brzuchu mamy. To wtedy, planując i urządzając jego pokój, zdecydujemy się na fotel w bladym różu, dekoracje marynistyczne albo postawimy na neutralne kolorystycznie i tematycznie meble oraz dodatki. Wówczas też powinniśmy pomyśleć o aranżacji okiennej, bo będzie ona niezbędna od pierwszych dni życia malucha, by światło nie zakłócało jego spokojnego snu, co szybko docenią także młodzi rodzice.

Jeśli wybierzemy zasłony, możemy być pewni, że wprowadzą do pokoiku przytulny nastrój, a przy tym nadadzą mu kolorystyczny ton za sprawą – na przykład – błogich pasteli. Ale równie ważny jest aspekt użytkowy, bo maleńkie dziecko przesypia znaczną część dnia, musi więc mieć ku temu dobre warunki. A takie zapewnią tkaniny zasłonowe lub roletowe typu blackout lub dimout, które praktycznie nie przepuszczającą promieni słonecznych. Wobec tego nawet podczas poobiedniej drzemki możemy uzyskać znaczne zaciemnienie pokoju, a do tego zapobiec jego nagrzewaniu się. To ważne, bo niemowlę nie powie nam, że przeszkadza mu światło, a w pokoju jest za ciepło, przez co nie może spać.

Zarówno zasłony, jak i rolety z powodzeniem zestawimy z delikatnymi firanami, które posłużą nam podczas aktywności i zabaw z dzieckiem. W pierwszym przypadku sięgnijmy po popularne podwójne karnisze, których wiele znajduje się w ofercie Marcin Dekor, a gdy chcemy połączyć tkaninę okienną z roletą – po autorski system tego producenta o nazwie Top-Line. Natomiast część rodziców niemowląt lub małych alergików niechętnie decyduje się na stosowanie tkanin firanowych lub zasłonowych, ze względu na tendencje do absorpcji kurzu. Wówczas możemy polecić rolety zwijane typu roll-up lub Dzień&Noc, które w opcji jednobarwnej będą dobrą bazą dla pozostałych, żywszych barw, a przy tym nie rozczarują osób stawiających na praktyczne rozwiązania w ramach utrzymania czystości.

Zabawa kolorami – pokój kilkulatka

W przypadku dziecka w wieku przedszkolnym musimy przygotować się na negocjacje dotyczące urządzania pokoju, a niepohamowana fantazja i słabość do bohaterów telewizyjnych bajek, nie będą raczej naszym sprzymierzeńcem. Choć na rynku dostępne są zasłony przyciągające uwagę dziecka feeria barw i motywami z disneyowskich produkcji, pomyślmy o bardziej zachowawczych rozwiązaniach stylistycznych, zostawiając dziecku do decyzji wybór dodatków. Te łatwiej wymienić, gdy miejsce w sercu dziecka dotąd okupowane przez drużynę bohaterskich psiaków zajmie duet sióstr z lodowej krainy. Nie znaczy to, że nie możemy pobawić się – najchętniej z dzieckiem – zestawiając subtelny geometryczny wzór na roletach materiałowych z kolorowymi mebelkami, a zasłony z motywem uroczych zwierzątek zaprezentować na tle ściany w kolorze.

Zastanówmy się przy tym, czy chcemy by tkaniny, którymi zasłaniamy okna sięgały do samej podłogi – mogą nie przetrwać w nienaruszonym stanie w ciekawskich rączkach kilkulatka. Dodajmy, że w przypadku zastosowania rolet rzymskich lub innych systemów roletowych napędzanych łańcuszkiem należy zawsze zawracać uwagę na to, czy zastosowane rozwiązanie posiada zabezpieczenia Child Safety zgodnie z unijnymi normami, czyli np. zabezpieczenie polegające na zerwaniu się łańcuszka przy obciążeniu powyżej 4,5 kg.

Mówiąc o zasłonach, warto zwrócić uwagę na karnisze dostępne w wersji rurowej lub szynowej, po pierwsze ze względu na ich walory dekoracyjne, po drugie – na ciekawe możliwości zastosowania. Karnisze marki Marcin Dekor utrzymane w stylistyce black-and-white odnajdą się na zasadzie kontrastu w towarzystwie pastelowych tkanin albo będę stanowić kontrapunkt dla wiodącego koloru. Z kolei systemy aluminiowych szyn sufitowych MS jest dostosowany do aranżacji okiennych – na przykład znajdując się we wnęce lub za dekoracyjnym gzymsem, gdy pokoik jest częścią mieszkania w kamienicy – ale przeznaczony jest również do dzielenia pomieszczeń. Funkcja ta może okazać się wyjątkowo przydatna w przypadku pokoju rodzeństwa, dzięki czemu zapewnimy każdemu z dzieci minimum prywatności, albo tam, gdzie zależy nam na wydzieleniu stref do różnych aktywności.

Temat lekcji: funkcje – azyl ucznia

Zabawa się skończyła. Gdy nasze dziecko osiągnie wiek szkolny, prędzej czy później będziemy musieli pogodzić się ze swoim topniejącym wpływem na jego decyzje, także te wnętrzarskie. Możemy zacząć żegnać słodkie róże, motywy pociesznych sówek czy wielobarwne tapety, bo wkrótce zastąpią je ciemniejsze, bardziej stonowane barwy albo przeciwnie – odważny krzykliwy wzór będący swoistą deklaracją niepodległości dziecka. A my możemy wykazać się inicjatywą i służyć radą w ramach odpowiedniego doboru rozwiązań funkcjonalnych. Wybór ten jest o tyle istotny, że biurko do pracy, nierzadko ze względu na dostęp światła ustawione jest w pobliżu okna, a jego dekoracja powinna jednocześnie ten dopływ skutecznie ograniczać. Słońce potrafi dać się we znaki nie tylko w wakacje, ale też rozpraszać w ostatnich tygodniach roku szkolnego.

Z tego powodu to rolety – i te rzymskie, i materiałowe często montowane do ramy okna, są ciekawym i wygodnym rozwiązaniem rekomendowanym do pokoju ucznia przez ekspertów marki Marcin Dekor. Podobnie jak rolety 3D oraz żaluzje pozwalają na swobodne regulowanie ilości światła w pomieszczeniu. Bez wysiłku obsłużą je i rodzice, i dzieci w wieku szkolnym, zwłaszcza gdy pomyślimy o napędzie półautomatycznym do rolet rzymskich z oferty marki. Pociągnięcie za łańcuszek – z tym, że w przypadku młodszych dzieci, pamiętajmy o jego bezpiecznej długości oraz zabezpieczeniu Child Safety – wprawia roletę w ruch bez wysiłku z naszej strony.

Do tego mamy do wyboru duży katalog wzorów tkanin, tak by zaspokoić potrzebę indywidualności i chęć do decydowania o wyglądzie swojego pokoju młodego człowieka. Wszystko po to, by mógł poczuć się w nim u siebie, a jego rodzice uznać projekt o nazwie „pokój dziecka” za szczęśliwie ukończony.

fot. Marcin Dekor

Dobry design już od progu – metamorfoza drzwi wejściowych

Czasy, w których drzwi uważane były jedynie za niezbędny element budowlany odeszły do lamusa. Dziś to pełnoprawna część każdej aranżacji, która może stanowić niebanalne uzupełnienie wymarzonej kompozycji – nie tylko wnętrza. Jak sprawić, by ta swoista wizytówka każdego mieszkania przykuwała wzrok i zachwycała już od progu? Z V33 to naprawdę proste!

Zwykle w naturalnych odcieniach drewna, czasem z niewielkimi, szklanymi wstawkami, coraz rzadziej obite ekoskórą – drzwiom, bo o nich mowa, nie poświęcamy zwykle dużej uwagi. Raz kupione strzegą wejść do naszych domów przez długie lata. A gdyby tak spojrzeć na nie nieco łaskawszym okiem, a potem dodać im nieco oryginalności i charakteru? Wystarczy wałek, farba V33 i odrobina wolnego czasu!

Krok pierwszy – prace przygotowawcze

Zanim zabierzemy się za malowanie, drzwi trzeba dokładnie umyć, a następnie dobrze odtłuścić. Do odtłuszczania można użyć benzyny ekstrakcyjnej, acetonu lub spirytusu technicznego.

Krok drugi – zabezpieczenie powierzchni

Klamkę, zamek i inne elementy, których nie chcemy pomalować, zabezpieczamy za pomocą taśmy malarskiej.

Krok trzeci – rozrabiamy farbę

Do nadania drzwiom zupełnie nowego wymiaru można z powodzeniem użyć Farby Easy Renowacja od V33. W opakowaniu znajdziemy farbę i niewielką saszetkę ze środkiem Additiv System, który poprawia jej przyczepność. Oba składniki łączymy, dokładnie mieszamy przez ok. 5 minut, sięgając mieszadłem do dna pojemnika. Teraz produkt jest gotowy do użycia.

-Easy Renowacja Kuchnia to innowacyjne rozwiązanie, które nada nowe życie wysłużonym meblom kuchennym, płytkom ściennym, blatom i sprzętom AGD – podkreśla Dawid Antczak, ekspert marki V33. – Tworzona przez nią powłoka jest niezwykle odporna na zabrudzenia, zadrapania i uderzenia czy ciepło, a sama powierzchnia łatwa w utrzymaniu w czystości za pomocą łagodnych detergentów.

Krok czwarty – prace twórcze

Do malowania najlepiej użyć wałka flokowego, a nadmiar produktu dokładnie odsączyć na kuwecie. Farbę nanosimy cienką warstwą, metodą krzyżową i pozostawiamy do wyschnięcia na około 6 godzin. Po wyschnięciu pierwszej warstwy nakładamy kolejną. Do uzyskania pożądanego efektu potrzebujemy 3 warstw. Tym sposobem drzwi nabrały pięknej, morskiej głębi!

Krok piąty – detale

Podobno diabeł tkwi w szczegółach, dlatego przyciągający wzrok „Morski Turkus” został wzbogacony o numer znaleziony na paryskim pchlim targu, wykonany z emaliowanej na biało miedzi. Lekkie spękania i drobne niedoskonałości dodają mu niesamowitego uroku. Ot, kompozycja gotowa!

Kolorowe drzwi prezentują się znakomicie. To niezwykle prosty, niedrogi i efektywny sposób, by przychodzący do nas goście i mijający drzwi sąsiedzi spojrzeli na nasze mieszkanie z nieskrywanym zachwytem. Ładnie, prawda?

fot. zdjęcia i realizacja: Pani to potrafi 

 

 

 

Relaks z miętą i różem w tle

67-metrowe mieszkanie na warszawskim Żoliborzu, zaprojektowane przez pracownię Design me too, powstało z myślą o czteroosobowej rodzinie. Ciepły skandynawski klimat miesza się tu z akcentami mięty i pudrowego różu. Obie barwy na szczęście przestały kojarzyć się z pokojami dziecięcymi i śmiało wkroczyły do innych pomieszczeń. Chociaż przybierają różne odcienie, tym razem architekci postanowili pokazać je w delikatnym, pastelowym wydaniu.

Dla właścicieli to miejsce miało pełnić przede wszystkim funkcję komfortowego azylu, w którym wszyscy będą mogli realizować swoje pasje. Projekt Design me too urzeka więc prostymi, ale za to bardzo pomysłowymi rozwiązaniami.

Sporych wymiarów salon został lekko otwarty na korytarz, co znacznie spotęgowało wrażenie przestrzeni. Małe powierzchnie pozostałych pomieszczeń, za sprawą jasnych barw, skali szarości, minimalnej ilości mebli i gładkich powierzchni, także zostały optycznie powiększone. Lekko rozbielony kolor drewna dębowego na posadzce oraz w meblach powstałych na zamówienie, a także akcent kolorystyczny w postaci koloru miętowego i pudrowego różu nadał wnętrzom przytulności i wprowadził do mieszkania klimat niespiesznego relaksu.

Dekoracyjna, wyłożona płytkami Equipe ścina w salonie oraz kolorowy, wzorzysty blat w kuchni sprawiły, że wnętrze wymyka się schematom. Wszystkie meble w cały mieszkaniu wykonane zostały na zamówienie u stolarza, dzięki czemu zabudowy są spójne materiałowo i kolorystycznie. Drewniane wstawki ocieplają sterylne powierzchnie frontów bez uchwytów, co zmienia charakter mebli na bardziej przyjazny i cieplejszy w odbiorze. Dzięki odwadze i zaufaniu inwestorów do niesztampowych rozwiązań w projekcie, powstało naprawdę przyjemne i ponadczasowe miejsce, gdzie domownicy mogą odpocząć po dniu pełnym wyzwań i wyciszyć się.

Dwie niewielkie łazienki zostały zaprojektowane w stylu nawiązującym do reszty mieszkania, tak by całość była spójna i harmonijna. Duże geometryczne wzory płytki marki Aleluia Ceramica nadają temu wnętrzu wyjątkowego charakteru. Pozostałe elementy łazienek utrzymane są w bieli, dzięki czemu pomieszczenia wydają się dużo większe. W łazience zrezygnowano z pralki i przeniesiono ją do WC, rezygnując tym samym z maleńkiego prysznica w tym pomieszczeniu. Dzięki temu zabiegowi przestrzeń obu łazienek została zagospodarowana bardziej funkcjonalne. Meble na wymiar wokół zabudowy stelaża mieszczą wiele schowków na chemię i kosmetyki.

W projekcie łazienek zdecydowano się na znaną ze swojego wzornictwa i jakości markę Koło. Użyto tu m.in. miski WC z technologią bezkołnierzową, umywalki i wanny z eleganckiej kolekcji Modo, której ciekawy design ma walor nie tylko funkcjonalny, ale i dekoracyjny. W łazience zadbano także o wyposażenie, którego nie widać na pierwszy rzut oka; jakościowy, bezawaryjny stelaż podtynkowy marki Geberit z przyciskami Sigma do kompletu.

Całość projektu żoliborskiego apartamentu jest oszczędna w środkach wyrazu, ponieważ to, co najistotniejsze, dopiero ma się w nim zdarzyć. Tworzy doskonałe tło dla śmiechu dzieci, zapachu pieczonego ciasta i długich rozmów.

fot. Katarzyna Czechowicz

Wykańczamy mieszkanie – jak mądrze wydać pieniądze?

Zakup i urządzenie mieszkania to poważna inwestycja. Wszyscy chcemy, by było “ładnie i wygodnie”, jednak nie zawsze wiemy, jak uzyskać ten efekt. Tym bardziej, jeśli dysponujemy ograniczonym budżetem. Na czym można, a na czym nie warto oszczędzać urządzając mieszkanie? Zapytaliśmy o to architektkę Idę Mikołajską, współwłaścicielkę pracowni MIKOŁAJSKAstudio z Krakowa.

Kupując mieszkanie od dewelopera słono płacimy za każdy metr. Nic dziwnego, że później chcemy jak najlepiej wykorzystać całą przestrzeń. Wymaga to namysłu, dokładnego planu, a najlepiej przemyślanego projektu wnętrza. Czy przy ograniczonym budżecie warto inwestować w projekt? Zdecydowanie tak. Do architekta wnętrz powinniśmy się zgłosić nie tylko wtedy, gdy zależy nam na ekskluzywnym designie i pięknym mieszkaniu, którym będziemy mogli chwalić się przed znajomymi. Rzetelnie wykonany projekt może znacząco poprawić funkcjonalność przestrzeni – zorganizować ją optymalnie do potrzeb, zmaksymalizować ilość dostępnej powierzchni do przechowywania, a także optycznie powiększyć wnętrze. Dobry architekt wnętrz jest w stanie wydobyć z mieszkania kilka bonusowych metrów kwadratowych!

– Oszczędzanie na projekcie wnętrza można porównać do oszczędzania na fundamencie domu. Chociaż go nie widać, wadliwe wykonanie rzutuje na późniejszą eksploatację budynku – mówi arch. Ida Mikołajska. Dobry, dopracowany w szczegółach projekt, czyli taki, który odpowiada potrzebom mieszkańców i zawiera pełną wycenę kosztów – to inwestycja, która szybko się zwraca. Ogranicza ryzyko kosztownych błędów, które mogą nastąpić w wyniku słabo dopracowanego projektu, zwalnia też inwestora z konieczności przeszukiwania sklepów z wyposażeniem wnętrz i „robienia doktoratu” z właściwości farb lub desek podłogowych.

Stylistyka a koszt wykończenia

Wyposażenie mieszkania, na które składają się meble, oświetlenie, tkaniny i dodatki stwarza najszersze pole do manewrowania finansami. Choć mało się o tym mówi, wybór stylistyki to podstawa w kwestii budżetu inwestycji. Niektóre kierunki stylistyczne do uzyskania atrakcyjnego wizualnie efektu nie wymagają wielkich nakładów finansowych. Przestrzeń zaaranżowana w oparciu o proste, nowoczesne formy i standardowe materiały może być praktyczna i estetyczna. Podobnie jak vintage lub hipsterskie klimaty, w których możemy wykorzystać płyty OSB, stare palety czy meble ze strychu… i trochę własnej pracy włożonej w ich odnowienie.

Są też style takie, jak modern classic, nowojorski, glamour albo art déco, w których ograniczając budżet uzyskamy tandetny efekt. Dlaczego?

– Zdobione lampy i detale wykończone metaliczną powłoką w niezwykle modnych kolorach złota, miedzi i mosiądzu podnoszą koszty, lecz zastąpienie ich tańszym plastikiem to niejednokrotnie kicz – mówi architektka MIKOŁAJSKAstudio. – Podobnie, jeśli marzy nam się klasyczna kuchnia, w której nie może zabraknąć ramkowych frontów, powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że ich wykonanie będzie kosztować dwa razy tyle co fronty gładkie z tych samych materiałów i nawet sześć razy więcej niż porządne fronty z płyty laminowanej. Jeśli zatem chodzi o meble stolarskie – rozważmy, w których miejscach możemy zrezygnować z drogich materiałów, takich jak fornir czy lakier i spokojnie zastąpić je kilkukrotnie tańszą płytą laminowaną.

 

 

Planowanie przestrzeni

Ingerencję w instalacje oraz układ funkcjonalny pomieszczeń powinniśmy dokładnie przemyśleć – czasem wystarczą tylko kosmetyczne zmiany. Doświadczenia architekta pokazują, że najczęściej modyfikacji wymaga instalacja elektryczna.

– Deweloperzy zazwyczaj przewidują w lokalach zbyt mało podejść elektrycznych. Lokalizacja gniazd musi być również dopasowana do wyposażenia – stąd niezbędne przeróbki. To samo dotyczy oświetlenia. Jeśli w dużym pomieszczeniu mamy tylko jeden czy dwa wypusty pod oświetlenie, nie będziemy w stanie doświetlić go prawidłowo – zwraca uwagę Ida Mikołajska.

Planując przeróbki w instalacji elektrycznej warto też zastanowić się nad klimatyzacją. Nawet jeśli w tym momencie nie stać nas na taką inwestycję, możemy przygotować się do niej w przyszłości, prowadząc w ścianie rurkę z wymiennikiem, odprowadzenie skroplin i podejście elektryczne. W ten sposób, kiedy już zdecydujemy się na zakup klimatyzatora, unikniemy kucia ścian.

Kuchnia i łazienka – czy musi być drogo?

Niestety, urządzenie tych pomieszczeń zawsze będzie najwięcej kosztować – muszą zmieścić niezbędne instalacje i pogodzić wiele funkcji. Planując kuchnię i łazienkę powinniśmy szczególnie zadbać o ergonomię i funkcjonalność przestrzeni. Solidne wykonanie to podstawa, dzięki której wnętrza będą nam służyć latami.

– Oszczędności można szukać wybierając tańsze, lecz sprawdzone materiały wykończeniowe, takie jak wspomniane fronty szafek z laminatu zamiast lakierowanych. To samo dotyczy blatów. Najtańsze rozwiązanie to oczywiście laminat, ale blat z drewna też nie jest bardzo drogi… za to musimy o niego dbać. Praktycznym rozwiązaniem będzie kamień, natomiast nieco tańszą, a równie dobrą alternatywą może być konglomerat na bazie kwarcu – radzi architektka.

Oszczędzaj z głową – podłogi i ściany

Wbrew obiegowym opiniom, na materiałach do wykończenia podłóg i ścian także możemy zaoszczędzić. Ważne, aby zrobić to w mądry sposób. – Jeśli chcemy wydać mniej na płytki, zdecydujmy się na prosty, neutralny wzór bazowy, na przykład gładką płytkę w ciepłoszarym odcieniu – sugeruje Ida Mikołajska. – Więcej funduszy warto natomiast przeznaczyć na kafle dekoracyjne, które zastosujemy jako akcent. Czasem nie trzeba kłaść płytek na wszystkich ścianach w łazience – farba, przeznaczona do tego typu pomieszczeń będzie od nich tańsza i przy dobrym koncepcie pozwoli uzyskać efekt ciekawy dla oka.

W przypadku podłóg praktycznym i ekonomicznym rozwiązaniem będzie zastąpienie naturalnego – niestety drogiego – drewna, dobrej jakości panelami laminowanymi. – Osobiście nie jestem zwolenniczką paneli, jednak uważam, że przy ograniczonym budżecie jest to rozsądne rozwiązanie – przyznaje Ida Mikołajska. – Laminaty chronią podłogę przed wgnieceniami czy rysami, oszczędzając nam zabiegów związanych z pielęgnacją desek.

Fachowcy – jak ich wybrać?

– Jak słusznie zauważył kiedyś jeden z naszych klientów: „Nie stać mnie na tanich fachowców”. Jest w tym dużo prawdy – uważa Ida Mikołajska. – Jeśli znaleźliśmy niedrogą ekipę, poprośmy ich żeby pozwolili nam obejrzeć którąś ze swoich realizacji. Jestem pewna, że jeśli poprzedni klienci byli zadowoleni z ich pracy, nie będą mieli oporów żeby udostępnić na kilkanaście minut swoje mieszkania – radzi architektka.

Podobnie jak za fachowe wykonawstwo, także za projekt trzeba zapłacić – za dobry projekt nawet więcej. Możemy jednak być pewni, że będą to dobrze wydane pieniądze, stosunkowo niewielkie w porównaniu do całego budżetu przeznaczonego na wykończenie mieszkania. Doświadczony architekt wnętrz jest w stanie opracować projekt, który zmieści się w zakładanej kwocie lub uświadomi nam dlaczego jest to nierealne. Podpowie też, które oszczędności mają sens, a które są tylko pozorne i w dłuższej perspektywie oznaczać będą większe wydatki.

fot. Ida Mikołajska

Karnisz rurowy czy szynowy?

Są z nami od zawsze. Zapewne to na nich wisiały zdobne firany i kwieciste zasłony, za którymi chowaliśmy się jako dzieci w domu rodzinnym. Jednak od tego czasu karnisze – zarówno te rurowe, jak i szynowe – poszerzyły swoją funkcjonalność i zakres stosowania. Eksperci Marcin Dekor wiedzą o nich wszystko – dowiedzcie się od nich, czym charakteryzują się oba modele oraz do jakich wnętrz i okien są dedykowane.

Karnisze rurowe

Ten dobrze znany model karnisza występuje w wersji pojedynczej lub podwójnej – do powieszenia i firany, i zasłony – a mocowany może być zarówno do ściany nad oknem, jak i do sufitu. Największą popularnością cieszą się karnisze o przekroju 19 mm, w przeciwieństwie do cieńszych modeli, które generalnie wychodzą z mody, choć mają wciąż swoich zwolenników ceniących sobie ich wizualną delikatność. Wśród karniszy średniej grubości, lubiane są zwłaszcza te w kolorze czerni, w macie i w połysku oraz neutralne karnisze białe, ponieważ są optymalnym wyborem do nowoczesnych, minimalistycznych, a często też loftowych wnętrz. Z kolei ci, którym bliższa jest estetyka glamour lub styl klasyczny, chętniej sięgają po masywniejsze karnisze z oferty Marcin Dekor takie, jak modele z kolekcji o średnicy 25 mm lub Residence 35 mm. Oprócz standardowych kolorów – antyczne złoto czy satynowy chrom – występują one także w szlachetnych wybarwieniach, takich jak antyczny ciemny brąz czy rustykalna stal.

Akcesoria

Szeroki wybór akcesoriów ucieszy miłośników dekoracyjnych elementów, w tym zakończeń, wśród których znajdziemy i dobrze znane metalowe lub szklane kule, i całą gamę ozdobnych motywów, w tym wzory roślinne. Również przelotki charakteryzują najróżniejsze kształty i zdobienia – kwadratowe, trójkątne, owalne oraz ozdabiane szklanymi kamieniami – a ich wielkość dostosowana jest do karnisza każdej grubości. Dodajmy przy tym, że tkaniny okienne z przelotkami lub z wszytymi „uszami”, przeznaczone są wyłącznie do karniszy rurowych. Jeśli chodzi o stronę techniczną, w ofercie dostępne są wsporniki odpowiednie zarówno do montażu karnisza na ścianie nad oknem, jak i na suficie. Karnisze oparte o metalowe rury możemy łączyć w długie konstrukcje, należy jednak pamiętać, że nie jesteśmy w stanie przesuwać kółka z żabką przez wspornik. Także w przypadku konieczności ściągnięcia kółek z żabkami należy odkręcić wspornik od rurki.

Usługa gięcia

Niepowtarzalnym atutem karniszy rurowych oraz szyn o profilu okrągłym jest to, że można dopasować je do okien zwieńczonych łukiem, jednocześnie podkreślając stylistykę wnętrza ozdobnymi zakończeniami lub oryginalną kolorystyką – przekonuje Monika Kruszewicz, ekspert marki Marcin Dekor, oferującej usługę gięcia karniszy. – Rurowe karnisze, podobnie jak szyny MS, pozwalają na gięcie po łuku nie tylko w poziomie, ale też w pionie. Karnisze gięte wykonujemy zarówno poprzez gięcia promieniowe, jak i punktowe. Ten rodzaj karnisza powstał w odpowiedzi na niestandardowe potrzeby klientów, posiadających okna o innym kształcie niż prostokątny czy kwadratowy. Wszelkie łuki pionowe i poziome wydają się eliminować w większości zastosowanie rolet, żaluzji czy typowego karnisza, a jedynym rozwiązaniem są właśnie karnisze gięte, dające praktycznie nieograniczone możliwości aranżacyjne.

Karnisze szynowe

Systemy szyn sufitowych MS są dobrze znane i cenione ze względu na szerokie spektrum zastosowań – nie tylko jako aranżacja okienna, ale także jako rozwiązanie do wydzielania stref we wnętrzach oraz także z powodu ich wytrzymałości i wygody użytkowania. Dlatego projektanci wnętrz tak chętnie sięgają po wzmacniane karnisze szynowe w przypadku dużych okien, gdzie wymagany jest system, który udźwignie znaczne ilości materiału, a jednocześnie zapewni komfortową obsługę. Zmodernizowane elementy gwarantują cichą i gładką pracę systemu podczas przesuwania zasłon, nie wymagając przy tym użycia siły. System mocowania wsporników od góry profilu oraz zastosowanie szyny umożliwia przesuwanie zawieszonych firan i zasłon na całej długości karnisza bez blokowania przez wsporniki. Zaletą jest też łatwość wymiany ślizgów – bez odkręcania profilu od wspornika – oraz mniejszy ciężar w przypadku szyny aluminiowej typu MS niż modelu rurowego.

Systemy łączone

W kategorii karniszy szynowych na uwagę zasługuje z pewnością model Square Line Marcin Dekor, czyli estetyczny profil prostokątny o wysokości 34 mm, montowany zarówno do ściany, jak i do sufitu. Cieszy się on dużą popularnością, ponieważ łączy w sobie funkcjonalność szyny oraz minimalistyczna estetykę, którą odzwierciedla kolorystyka karnisza oraz zakończenia w geometrycznym stylu. W tej kolekcji do dyspozycji klientów jest też uchwyt do zamontowania na nóżce wspornika, który pozwala na podczepienie niemal każdego systemu roletowego. Pisząc o karniszach szynowych, warto wspomnieć o systemie Top-Line z oferty Marcin Dekor, który może pełnić funkcje klasycznego karnisza szynowego, ozdobnego gzymsu lub przysłony, łącząc tym samym zalety dekoracji zasłonowej lub firanowej z różnymi systemami roletowymi, jak rolety rzymskie, materiałowe, manualne lub bateryjne.

Rozwiązania elektryczne

Mówiąc o rozwiązania elektrycznych, nie sposób pominąć karniszy automatycznych, których obsługa jest znacznie wygodniejsza niż tradycyjnych modeli i pozwala na sterowanie aranżacją okienną za pomocą pilota, często w ramach całego systemu inteligentnego budownictwa. Zdaniem Moniki Kruszewicz z Marcin Dekor: To idealne rozwiązanie dla panoramicznych przeszkleń, okien dużych lub wysoko położonych, w przypadku których ręczne przesuwanie zasłon i firan byłoby niewygodne i uciążliwe. Naszym klientom oferujemy systemu szyn sufitowych MS, całą plejadę silników oraz rodzajów sterowania – radiowy, przewodowy lub mieszany – zależnie od indywidualnych preferencji. W ofercie występują także modele półautomatyczne z napędem sznurkowym, czyli takie, gdzie poprzez pociągniecie za sznurek wprowadza się w ruch zasłonę, który przesuwa się po szynie, by zaparkować na końcu karnisza. Dodajmy na koniec, że karnisze nie muszą być zasilane prądem pobieranym z gniazdka, bo dostępne są również silniki akumulatorowe, które można zainstalować na dowolnym etapie wykańczania mieszkania, a nawet już po. Widać więc, że nigdy nie jest za późno na dobór idealnej dla swojego domu aranżacji okiennej.

fot.  Marcin Dekor

Nowoczesność skrojona na miarę człowieka

Le Corbusier powiedział, że dom jest „maszyną do mieszkania”. O to, by nie była bezduszna zadbali właściciele podkarpackiego domu. Tu otwarta przestrzeń jest miłym dla zmysłów, przyjaznym schronieniem.

Projekt Pawła Ślezaka nie ma nic z ckliwości tak typowej dla domów na przedmieściach. Przeciwnie, wnętrze ma współczesnego ducha. Z papieża modernizmu zaczerpnięto otwarty plan i duże połacie okiem. Na parterze wzajemnie przenikają się funkcje salonu, kuchni i jadalni. Wysoka na dwie kondygnacje przestrzeń ograniczona jest jedynie antresolą, na której znalazło się miejsce pracy dla pana i pani domu oraz pokój gościnny. Wszystko po to, aby jak najlepiej wykorzystać metraż, nie tracąc przy tym poczucia swobody i oddechu. Nie inaczej jest też na piętrze. W prywatnej części domu połączono sypialnię, garderobę i łazienkę.

– Klienci chcieli zamieszkać w funkcjonalnym wnętrzu, które będzie ponadczasowe i spójne z naturą. Jego styl nazwałbym „nowoczesną przytulnością”. Wszystko podporządkowane jest wygodzie, ale bez kompromisów względem estetyki – mówi Paweł Ślęzak, architekt z Architaste.

Choć wnętrze urządzone jest nowocześnie, to wypełnia je przyjemna domowa atmosfera. A to za sprawą dużej ilości naturalnego drewna. Jest ono motywem pojawiającym się na wielu elementach wyposażenia i meblach. Odważnym zabiegiem jest wykończona w czerni kuchnia, która dzięki temu niemal znika we wnętrzu. Z kolei ożywcze akcenty kolorystyczne wnoszą grafiki wiszące na ścianach, kwiatowa tapeta w korytarzu czy też poduszki. Mocny kolor znajdziemy też na pufie Cushions, która powtarza kształt sofy o tej samej nazwie. Minimalistyczny narożnik marki Nobonobo składa się z kilku, zestawionych ze sobą sześcianów. Swoją miękkość zawdzięcza wypełnieniu SoftLayers, połączeniu pianki poliuretanowej z naturalnym pierzem.

– Po sofę do sklepu wybraliśmy się komisyjnie, w trzy osoby. Ja, inwestorka i jej mama. O tym, że to właśnie ten mebel powędruje do domu zdecydowała ta ostatnia. Gdy mama właścicielki siadła na sofie Nobonobo nie chciała już z niej wstać. Stwierdziła, że nie ma innej wygodniejszej. I w gruncie rzeczy nie mogliśmy się z nią nie zgodzić… – śmiej się Paweł Ślęzak.

fot. Michał Gulajski

Kolekcja Chelsea – dobre rzemiosło do małych mieszkań

Płynne, organiczne kształty to znak rozpoznawczy projektów Karima Rashida. Tym razem ceniony na świecie designer stworzył dla marki BoConcept kolekcję mebli przeznaczonych do niewielkich przestrzeni. Chelsea – bo o niej mowa – ma być miejską w małych mieszkaniach, ale wciąż dawać poczucie wysokiej jakości, luksusu i dobrego rzemiosła.

Kolekcję Chelsea tworzy sofa, fotel oraz lampy: podłogowa, ścienna i wisząca. Ich minimalistyczna, pozbawiona ostrych krawędzi linia wprowadza do wnętrza kojące uczucie wyciszenia. Pozwala stworzyć w małym mieszkaniu skromną i przyjemną atmosferę, która sprzyja wypoczynkowi, spotkaniom z przyjaciółmi, a także pracy.

Zmysłowy Minimalizm według Karima Rashida

Jak mówi sam projektant, który dwadzieścia lat mieszkał w dzielnicy Chelsea w Nowym Jorku:

„Kiedy do wykorzystania masz ograniczoną powierzchnię, mniej znaczy więcej. Styl kolekcji Chelsea jest bardzo prosty, oszczędny, minimalistyczny. Ale nie w sposób, jaki sobie zwykle wyobrażamy, czyli formy o ostrych krawędziach, kwadraty i cylindry. Meble z kolekcji Chelsea skupiają się przede wszystkim na ludzkim ciele. Posiadają więc nieokreślone, miękkie kształty.”

Kolekcja Chelsea to odpowiedź Karima Rashida na potrzeby współczesnych ludzi, którzy ponad formalność i tradycję cenią sobie komfort. „Nasze wyposażenie wnętrz powinno być swobodne” – uważa projektant. „Powinno być wysokiej jakości, a jednocześnie tak łatwe w czyszczeniu i przyjemne w użytkowaniu, jak najlepsza para sneakersów, w których chodząc masz wrażenie unoszenia się w powietrzu. Tak samo powinniśmy się czuć siedząc.”

Komfort na miarę potrzeb

W przypadku Chelsea efekt lewitacji uzyskano poprzez osadzenie sofy i fotela na ukrytej, drewnianej podstawie. Wyjątkowy komfort siedzącym zapewnia idealna, niedeformująca się pianka, precyzyjnie wymodelowana w 360 stopniach, dzięki zastosowaniu najnowocześniejszej technologii produkcji. Konstrukcję mebli tworzy obok pianki stalowa rama i wysokiej jakości sprężyny. Sofa i fotel dostępne są w pełnej kolekcji tkanin BoConcept.

Kolekcja Chelsea to kolejny efekt udanej współpracy Karima Rashida z BoConcept. W 2012 roku urodzony w Egipcie projektant stworzył dla duńskiej marki – kojarzonej z wysoką jakością, funkcjonalnością i ponadczasowym skandynawskim designem – serię mebli do jadalni Ottawa, wyróżnioną nagrodami Red Dot oraz Good Design. Pięć lat później zaprojektował również sofę Ottawa, która w 2018 roku zdobyła nagrody Good Design i iF Design.

fot. materiały prasowe

Czy piękne schody mogą być tanie?

Na cenę schodów wewnętrznych wpływa szereg czynników, od których zależy to, czy dany model będzie kosztował kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na jakie aspekty zwrócić uwagę, gdy dysponuje się ograniczonym budżetem? Przedstawiamy galerię schodów, które łącząc design z konkurencyjną ceną, doskonale wpisują się w dzisiejszy styl życia oraz trendy aranżacyjne.

Schody samonośne to konstrukcje, które można zaaranżować praktycznie w każdym wnętrzu, nawet tym najbardziej wymagającym. Zaletą tego typu rozwiązań jest także to, że modele dostępne są w szerokim wachlarzu cenowym, od zdecydowanie najdroższych, których cena potrafi sięgnąć kilkudziesięciu tysięcy złotych, po bardzo konkurencyjne, za które zapłacimy zaledwie ułamek tej ceny. Skąd wynikają te rozbieżności i na co można liczyć, gdy budżet jest ograniczony?

Sześć pomysłów na piękne schody, których wspólnym mianownikiem jest oryginalny design, doskonałej jakości materiały oraz relatywnie niska cena

Po pierwsze: schody modułowe

Najważniejszymi czynnikami determinującymi to, ile zapłacimy za schody, jest ich wielkość oraz rodzaj konstrukcji. Mówiąc inaczej, im schody są mniejsze i mniej skomplikowane, tym ich cena jest odpowiednio niższa. Świetnym przykładem mogą być modele modułowe, które przybierając najrozmaitsze kształty, począwszy od schodów prostych, po zabiegowe czy kręcone, stanowią doskonałe wypełnienie nowoczesnych wnętrz. Poza tym wyjątkowo ciekawe są rozwiązania o osiowo umieszczonej konstrukcji, która z jednej strony odpowiada za stabilność całych schodów, a z drugiej – dodaje wnętrzu charakteru.

fot. Rintal Polska – schody Knock 06 
Schody zabiegowe na konstrukcji centralnej. Metalowa konstrukcja malowana proszkowo na kolor czarny. Stopnie (bez podstopni) z mozaiki bukowej w kolorze bielonym. Balustrada Filo metal z drewnianym pochwytem. Cena: 11,9 tys. z montażem (w ramach promocji majowej)

Po drugie: schody z drewna

Kolejnym czynnikiem wpływającym na cenę schodów jest materiał wykonania. Jeżeli szukamy rozwiązania w konkurencyjnym budżecie warto zrezygnować ze szkła oraz stali nierdzewnej, które są materiałami drogimi. Doskonałym pomysłem jest natomiast drewno krajowe, szczególnie klejony mozaikowo buk, który reprezentuje świetne walory jakościowe, pięknie wygląda i jest przy tym wyjątkowo wdzięczny w użytkowaniu. Takie schody to podkreślenie miłości do natury i piękne zwieńczenie domu urządzonego w stylu tradycyjnym.

fot.  Rintal Polska – schody Brick 
Schody zabiegowe bez podstopni. Konstrukcja i stopnie z mozaiki bukowej w kolorze bielonym. Balustrada Tube 25 z drewnianym pochwytem. Cena: 12,3 tys. z montażem (w ramach promocji majowej)

Po trzecie: schody z metalu

Atrakcyjną cenowo opcją są także schody wykonane w całości ze stali malowanej proszkowo. To doskonałe rozwiązanie do ultranowoczesnych wnętrz, w których liczy się nowatorskie podejście do kwestii aranżacyjnych. Takie schody mają unikalne walory podwyższające ich wizualny odbiór – cienkie, bo 3-milimetrowe stopnie (w formie dywanowej tej samej grubości podstopnie) oraz nowatorską balustradę montowaną do sufitu.

fot. Rintal Polska – schody S-Venti 
Schody dywanowe zabiegowe z podstopniami mocowane do ściany. Stopnie i podstopnie metalowe o grubości 3 mm, malowane proszkowo na kolor grafitowy. Balustrada Asta z nierdzewnych prętów fi6 mocowanych do stopni i stropu za pomocą dedykowanych łączników. Cena: od 17,6 tys. zł brutto (w ramach promocji kwietniowej)

Po czwarte: schody bez podstopni

Stopnie i podstopnie to kolejne elementy, które determinują cenę schodów. Ważna jest ich liczba, grubość oraz materiał. Oczywiście najdroższe stopnie to te wykonane ze szkła oraz drewna egzotycznego. Tańszą alternatywą jest z kolei mozaika bukowa. Znaczenie ma też grubość stopni, która standardowo wynosi 4 cm (dla przykładu grubość stopni w schodach dywanowych potrafi sięgnąć 8 cm). Poza tym, szukając tańszych alternatyw, swoją uwagę na pewno warto zwrócić w stronę schodów ażurowych. Takie modele bez podstopni przedstawiają się wyjątkowo atrakcyjnie, świetnie wypisując się w lekkie, nowoczesne wnętrza.

fot. Rintal Polska – schody Milo 
Schody zabiegowe bez podstopni. Konstrukcja i stopnie z mozaiki bukowej w kolorze bielonym. Balustrada Tube 25 z drewnianym pochwytem. Cena: 11 tys. z montażem (w ramach promocji majowej)

Po piąte: klasyczna balustrada

Cenę schodów determinuje także rodzaj balustrady. Im bardziej skomplikowana i wykonana z ekskluzywniejszych materiałów, jak szkło czy wycinana laserowo blacha, tym jej cena będzie wyższa. Dlatego, szukając oszczędności, warto zainteresować się balustradami o klasycznych formach, które wykorzystują elementy stali malowanej proszkowo czy drewna.

Po szóste: fantazyjne kształty i dodatki

Ostatnim elementem, który podwyższa cenę schodów, są akcesoria. Takimi dodatkami są np. oświetlenie ledowe stopni, listwy wykończeniowe czy obłożenie czoła stropu. Dlatego, chcąc postawić na bardziej fantazyjne rozwiązania, ale bez uszczuplania budżetu, warto pomyśleć o schodach kręconych, które są prawdziwą dekoracją wnętrza. Dla uzyskania efektu WOW warto wykończyć je dostępnymi cenowo materiałami utrzymanymi w pięknych, ale różnych od siebie barwach. Mogą to być np. stopnie z mozaiki bukowej w jasnych odcieniach szarości i konstrukcja ze stali malowanej na kolor czarny.

fot. Rintal Polska – schody Trio 
Schody kręcone bez podstopni. Metalowa konstrukcja malowana proszkowo na kolor czarny. Stopnie z mozaiki bukowej w kolorze jasnoszarym. Balustrada Filo metal z drewnianym pochwytem. Cena: 11,5 tys. z montażem (w ramach promocji majowej)

Czy tańsze schody mogą być ładne?

– Oczywiście! Wszystko zależy od tego, jak wykorzystamy dostępne możliwości. Bo przy aranżowaniu schodów wewnętrznych opcji jest bardzo dużo, a ograniczeniem wcale nie musi być budżet, ale tylko własna wyobraźnia – podsumowuje Andrzej Zbąski, ekspert z firmy Rintal Polska.

Źródło: Rintal Polska

Table4U, czyli egzotyczne drewno wchodzi na salony

Wraz z wiosennym ociepleniem w zasobach 9design pojawiła się nowa marka, która specjalizuje się w produkcji mebli z naturalnego, litego drewna egzotycznego. Table4U ma w swojej ofercie komody, retro stoliki kawowe i szafki RTV, jednak klient może być pewien, że każdy egzemplarz jest jedyny w swoim rodzaju – wyróżnia je charakterystyczne usłojenie, barwa drewna, unikatowe pęknięcia i użylenie.

Produktom Table4U wyjątkowości dodaje fakt, że są produkowane z wytrzymałych surowców o znakomitych walorach wizualnych. Marka wykorzystuje m.in. mango indyjskie, palisander indyjski i drewno akacjowe, które znane są ze swojej urody i wysokiej jakości.

Na szczególną uwagę zasługuje także oryginalne wzornictwo nawiązujące do stylistyki retro z nowoczesnym twistem. Wyważony design doskonale współgra z niewątpliwym urokiem naturalnego drewna.  Cała linia unikatowych mebli Table4U dostępna jest w 9design.

fot. materiały prasowe

 

Szybka metamorfoza łazienki w pięciu krokach – DIY – zrób to sam!

Przymusowy pobyt w domu oraz ograniczenie działalności usługowej niektórych branż zmusiło nas do zdobywania nowych sprawności. Niemal z dnia na dzień staliśmy się szefami kuchni na pełen etat, domowymi fryzjerami czy krawcowymi, szyjącymi maseczki. Wielu z nas całkiem nieźle poradziło sobie z tymi wyzwaniami. Skoro tak, może warto odkryć w sobie również talent do majsterkowania i wykorzystać wolny czas na przeprowadzenie metamorfozy domowej łazienki? Podpowiadamy, jak zrobić to szybko i efektownie w pięciu krokach.

Statystyki pokazują, że remont łazienki przeprowadzamy średnio raz na dziesięć-dwanaście lat. Wielu z nas uważa, że jest on uciążliwy, kosztowny i wymaga specjalistycznych umiejętności. Tymczasem, dzięki naszym trikom wystarczy weekend, by domowa łazienka zyskała zupełnie nowe oblicze. Nowoczesne, funkcjonalne wyposażenie sprawi, że wnętrze stanie się także wygodniejsze w użytkowaniu i bardziej higieniczne.

1. Umywalka plus

Jeśli chcecie poprawić nie tylko wygląd, ale również funkcjonalność domowej łazienki, warto zastąpić tradycyjną umywalkę z postumentem nowoczesną umywalką meblową wraz z szafką. W serii Modo marki Koło znajdziecie gotowe zestawy w czterech rozmiarach – od 50 aż do 100 cm szerokości. Pozwala to optymalnie dopasować rozmiar do wnętrza. Duże, głębokie szuflady szafek, zaopatrzone w mechanizm cichego domykania, umożliwiają wygodne przechowywanie przedmiotów niezbędnych podczas codziennej toalety. Uniwersalny biały kolor oraz nowoczesny, elegancki design idealnie wpisują się w aktualne trendy. Szafki dostępne są w wersji wiszącej i stojącej, standardowo z uchwytami w kolorze chrom. Jeśli chcecie podkreślić indywidualny charakter wnętrza i nadać mu więcej przytulności, możecie wybrać wypełnienie uchwytu w kolorze wenge (egzotyczne drewno w kolorze ciemnej czekolady) lub jasny dąb.

2. Nowoczesny sedes

Odświeżając domową łazienkę nie możemy zapomnieć o sedesie. Także ten element wyposażenia idzie z duchem czasu i nie chodzi tu tylko o design. Wprowadzane ulepszenia mają na celu uproszczenie montażu, łatwiejsze utrzymanie w czystości, a także poprawę higieny. Miski ustępowe Modo Koło są przystosowane do łatwej instalacji od góry, dzięki zastosowaniu zestawu montażowego Easy Fastening Fix 2. Pasują do stelaży marki Geberit, oferowane są też w komplecie ze stelażem podtynkowym. Dzięki takim przemyślanym rozwiązaniom możecie samodzielnie wymienić sedes – zobaczcie jak to zrobić: https://www.youtube.com/watch?v=vuk-8ezJVzY

W kolekcji Modo znajdziecie aż 4 modele misek wiszących, w tym także krótką miskę WC Modo Pure o długości zaledwie 49 cm – do małych łazienek, a także zestaw Modo Pure Oval o klasycznym, owalnym kształcie, pasującym do każdego wnętrza.

3. Higiena na co dzień

Modernizując łazienkę warto sięgnąć po nowoczesne rozwiązania poprawiające higienę. Miski ustępowe z serii Modo produkowane są w technologii bezkołnierzowej Rimfree®. Zastosowanie specjalnie zaprojektowanej dyszy sprawia, że woda jest precyzyjnie rozprowadzana po całym wnętrzu ceramiki. Jej strumień delikatnie spływa po rantach, zapewniając idealne spłukiwanie – zarówno w wersji 6/3l, jak i 4/2l. Zwarta forma oraz pełna dostępność wnętrza ceramiki znacząco ułatwiają utrzymanie misek WC w czystości.

Ponadto toalety oraz umywalki z serii Modo opcjonalnie oferowane są z powłoką Reflex Koło, która skutecznie chroni powierzchnię przed nadmiernym osadzaniem się kamienia i zanieczyszczeń, a tym samym pozwala zachować odpowiedni poziom higieny na co dzień. Warto też sięgnąć po antybakteryjne deski sedesowe, które również znajdziemy w kolekcji Modo, w wersji z zawiasami standardowymi, wolnoopadającymi lub wypinanymi.

4. Płytki – renowacja

Wymiana płytek oraz montaż instalacji hydraulicznej to czynności, które najchętniej powierzamy fachowcom. Spektakularny efekt możemy też uzyskać samodzielnie, oszczędzając pieniądze i czas – wystarczy przemalować kafelki na nowy kolor.

W tym celu powinniśmy zaopatrzyć się w specjalną farbę renowacyjną do płytek ceramicznych i gresu. Ubytki kafli przed malowaniem powinniśmy wypełnić akrylem, fugą lub masą wodoodporną. Pamiętajmy też o usunięciu starego silikonu z płytek i dokładnym umyciu, odtłuszczeniu oraz odkamienieniu powierzchni. Zanim przystąpimy do malowania, powinniśmy dokładnie zapoznać się z instrukcją i zgodnie z nią postępować. Płytki zawsze maluje się dwa razy, najlepiej więc będzie rozłożyć tę pracę na dwa dni.

5. Troska o detale

Projektanci często podkreślają, że detal „czyni” wnętrze. Aby metamorfoza domowej łazienki zakończyła się sukcesem, wyboru dodatków nie pozostawiajmy przypadkowi. Ważnym elementem wystroju każdego wnętrza jest oświetlenie. Nie namawiamy do ingerencji w instalację elektryczną na własną rękę. Czasem jednak wystarczy wymiana żarówek i lamp, by poprawić funkcjonalność i podkreślić charakter aranżacji. Dobrym pomysłem może być zakup podświetlanego lustra albo montaż dodatkowego, powiększającego lusterka na ruchomym ramieniu. To rozwiązanie docenią nie tylko Panie, ale też Panowie podczas porannego golenia.

Aby być pewnym, że wystrój łazienki będzie spójny stylistycznie, warto korzystać z konceptów opracowywanych przez poszczególne marki. Dopracowana zarówno pod kątem estetyki, jak i funkcjonalności seria Koło Modo obejmuje ceramikę, meble oraz cztery modele prostokątnych wanien, co pozwala każdemu samodzielnie skompletować harmonijne wyposażenie łazienki. Tajemnica serii Modo tkwi w uniwersalnym designie, na który składa się prosta i jednolita bryła misek, eleganckie projekty mebli oraz klasyczna linia umywalek.

fot. materiały prasowe

Pora na demakijaż mebli

Strych, dawno zapomniany składzik czy pchli targ – są takie miejsca, które kryją w sobie prawdziwe meblarskie perełki. Wiekowy fotel, finezyjny komplet krzeseł, urocza szafa w klimacie retro czy okazały stół, jeśli poświęcić im nieco uwagi, mogą zupełnie odmienić nasze aranżacje, wprowadzając do nich nieco klasyki w nowoczesnym, oryginalnym wydaniu. Podstawą udanej renowacji jest jednak idealnie przygotowana powierzchnia. Tu z pomocą przychodzi niezawodne trio preparatów do usuwania starych powłok od V33!

Gdy zabieramy się za malowanie ścian czy innych, równych i niezniszczonych powierzchni wszystko zwykle idzie raz – dwa. Sprawa zaczyna się komplikować, gdy bierzemy na warsztat elementy pokryte popękanymi, łuszczącymi się powłokami, które lata świetności mają już dawno za sobą. Aby pójść do przodu i tchnąć w meble nieco życia niezbędny będzie krok w tył, czyli dokładne oczyszczenie uszkodzonych warstw. Zanim jednak sięgniemy po szpachelki, szlifierki i noże, które mogą uszkodzić obszar roboczy, rozważmy niezawodne wsparcie specjalistycznych preparatów do usuwania starych powłok. W ofercie V33 znajdziecie ich aż trzy!

Żel do usuwania starych powłok Express Różne powierzchnie szybko i dokładnie usuwa jednokomponentowe warstwy wykończeniowe: farby, lakiery, lakierobejce, kleje, kity bez uszkadzania czyszczonej powierzchni.

Żel do usuwania starych powłok Express Specjalnie na drewno, dedykowany oczyszczaniu jednokomponentowych powłok wykończeniowych z powierzchni drewnianych, przywraca oryginalny wygląd europejskim i egzotycznym gatunkom drewna, a przy tym nie przyciemnia i nie uszkadza naturalnego surowca.

Żel do usuwania starych powłok Express Specjalnie na metal nadaje nowe życie metalom żelaznym i nieżelaznym. Z powodzeniem usuwa powłoki jednokomponentowe, zapobiegając przy tym powstaniu rdzy na metalu, także w wilgotnym środowisku.

Dzięki żelowej formule preparaty nie ściekają, co sprawia, że sprawdzą się doskonale również na powierzchniach pionowych. Ich aplikacja jest niezwykle prosta. Grubą warstwę żelu nanosimy za pomocą pędzla i pozostawiamy od 3 do 30 minut w zależności od ilości usuwanych warstw (zgodnie z tabelą załączoną w instrukcji użytkowania). Rozmiękczoną powłokę zdejmujemy za pomocą odpowiedniego narzędzia i czyścimy przy użyciu ciepłej wody i twardej, nylonowej szczotki.

Usunięcie starych, nieestetycznych powłok nie tylko pozwala na skuteczniejszą i wydajniejszą aplikację materiału wykończeniowego, lecz w dużym stopniu składa się też na końcowy wygląd odnawianej powierzchni. Efektywnie i efektownie w jednym!

fot.materiały prasowe

Sypialnia idealna, czyli jaka?

Pamiętacie słynny performance Yoko Ono i Johna Lennona z 1969 roku? Młodzi małżonkowie postanowili zaszyć się w łóżku w pokoju hotelowym w Montrealu i wykorzystać ciekawość mediów, aby zwrócić uwagę na kwestię pokoju na świecie. Przez siedem dni, leżąc, przyjmowali audiencje gości, dyskutując o swojej idei fiks: pacyfizmie.

Czemu wybrali do happeningu taki kontekst? Ciężko chyba wyobrazić sobie przestrzeń, która ma większy wpływ na nasz stosunek do świata niż sypialnia. Najlepsi architekci wnętrz i eksperci od projektowania snu radzą, jak urządzić sypialnię, by stworzyć inspirującą przystań, a bitwy toczyć w niej tylko na poduszki.

Postaw na uważność

Sypialnia jest miejscem szczególnym” – mówi architektka wnętrz Katarzyna Kraszewska. „To tutaj regenerujemy siły w nocy i to tu każdego poranka rozstrzyga się, z jaką energią wejdziemy w nowy dzień. To przestrzeń, która jest bardzo intymna – tworzy ramę dla naszych porannych i wieczornych rytuałów, tuli nas do snu i z niego wybudza. Nasze łóżko jest powiernikiem naszych radości, lęków, miłosnych wyznań, uniesień, ale również płaczu. Dlatego projektowanie sypialni jest dla mnie zawsze czymś specjalnym. Szczególnie teraz, kiedy w domach spędzamy więcej czasu, a naszymi emocjami targa niepewność, jej tworzenie jest naprawdę odpowiedzialnym zadaniem. W procesie tworzenia idealnej sypialni najistotniejsze jest bycie uważnym – na światło, ergonomię, indywidualne potrzeby, bodźce, których ma dostarczać. Idealna powinna łączyć aspekt przyziemny i duchowy. Z jednej strony zapewniać wygodny materac, miejsce na nasze przyzwyczajenia (takie jak wieczorna książka lub krem do rąk), z drugiej – budować coś o wiele istotniejszego: poczucie bezpieczeństwa” – dodaje.

Lokalizacja

Kolosalne znaczenie dla nastroju i charakteru sypialni ma jej położenie. I to zarówno względem innych pomieszczeń, jak i stron świata. Najlepiej, jeśli moglibyśmy przeznaczyć na nią pokój w miarę oddalony od strefy dziennej. To zagwarantuje nam intymność, na przykład jeśli odwiedzą nas goście. Idealnie, jeśli ma widok na ogród lub wewnętrzny dziedziniec, a nie na ulicę – dźwięk tramwaju albo samochodów na pewno nie jest tym, który chcemy usłyszeć jako pierwszy o świcie.

Preferencje co do ekspozycji słonecznej są raczej sprawą indywidualną, jednak najczęściej dla sypialni wybiera się kierunek wschodni lub południowy. Dzięki niemu „złapiemy” sporo witaminy D o poranku, a w ciągu dnia pomieszczenie zbytnio się nie nagrzeje, uprzykrzając nam życie wieczorem. Jakie są najlepsze gabaryty?

Buntuję się przeciwko standardom wprowadzanym przez niektórych deweloperów” – mówi Anna Koszela, architektka prowadząca autorską pracownię. „Wmawianie inwestorom, że pokój o powierzchni 10 metrów kwadratowych będzie optymalny na sypialnię jest absolutnie sprzeczne z moim wyobrażeniem o idealnej strefie odpoczynku. Taka wielkość to raczej pudełko do spania, a nie miejsce do celebrowania i doświadczania najmilszych chwil doby. Według mnie miejsce na łóżko i szafki nocne to zdecydowanie za mało, by dać nam – także metaforyczny – oddech. Dlatego namawiam klientów, którzy mają dylemat, czy zaanektować dla siebie większą czy mniejszą powierzchnię – wybierzcie większą, nie pożałujecie. Dzieci poradzą sobie w małym pokoiku, przestrzeń daje nam oddech i dystans”

Kluczowy mebel: łóżko

Łóżko – to ono jest centrum sypialni. Powinno ten fakt odzwierciedlać także jego ustawienie. Szczególnie istotne jest ulokowanie go względem drzwi i okien. Generalna zasada jest taka, by móc z niego obserwować całe wnętrze i z łatwością do niego dojść, zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Unikajmy spania na wprost drzwi – może wywoływać niepokój, ponadto narażamy się na odpoczynek w przeciągu. Biorąc pod uwagę fakt, że w łóżku spędzamy jedną trzecią naszego całego życia mebel, który wybierzemy, powinien być nie tylko piękny pod względem wzornictwa, ale i maksymalnie komfortowy.

Dla moich klientów wybieram duże, rozłożyste łóżka z miękkimi, zmysłowymi wykończeniami” – mówi Anna Koszela. „Nikt nie lubi obijać sobie piszczeli o ostre kanty. Wysokość zwykle dobieram do indywidualnych preferencji. Jedni wolą wysokie kontynentalne ramy, innym bliższa jest tradycja Wschodu. Lojalnie uprzedzam jednak, że z tych ostatnich dużo trudniej jest się podnieść. Bardzo lubię eksperymentowanie z zagłówkiem. Dzięki oryginalnemu – możemy zdefiniować styl całej sypialni. Moim odkryciem jest model Torino od marki Somnus. Jego skrzydła szeroko otaczają łóżko jak postawiony na sztorc kołnierz, tworząc oszałamiający punkt centralny i prawdziwą oazę spokoju” – dodaje architektka.

Clue każdego łóżka jest materac, który decyduje o jakości snu. W kwestii jego wyboru wciąż pokutuje wiele stereotypów, jak na przykład ten, że zdecydowanie lepiej śpi się na twardym podłożu. „To mit” – mówi Bartłomiej Świtkowski, właściciel H&H Solutions, firmy dystrybuującej w Polsce najbardziej luksusowe wyroby z długą, rzemieślniczą tradycją – „Materac należy dobierać do wzrostu i wagi, ale także do pozycji, w której śpimy. Zasada jest taka, że podczas snu musimy mieć prostą linię kręgosłupa, a każdy centymetr ciała musi mieć doskonałe podparcie. Jeśli o to nie zadbamy, będziemy się wybudzać i nie zregenerujemy tak, jak powinniśmy. Do naszego ciała najlepiej dostosowują się materace naturalne. Jestem ich zwolennikiem także z innych powodów. Końskie włosie, wełna czy bawełna stosowane przez takie marki jak Treca Paris, to materiały, które są o wiele bardziej przewiewne od materaców piankowych. Dzięki przewiewności temperatura naszego ciała w nocy delikatnie spada, serce bije spokojniej, mamy lepsze krążenie krwi, fazy snu głębokiego są zdecydowanie lepszej jakości. Ponadto naturalne materiały absorbują wodę. A ponieważ przeciętnie każdej nocy wszyscy produkujemy od 0,5 do niespełna litra wody, materac powinien ją świetnie absorbować. Brak wilgoci jest także kluczowy, by zapobiec namnażaniu roztoczy”.

Mniej znaczy więcej – czyli jak przechowywać w sypialni

Wyposażenie w sypialni powinno być raczej oszczędne, by nas nie rozpraszać. Poza łóżkiem i stolikami nocnymi, najbardziej newralgicznym meblem jest szafa lub komoda do przechowywania. Coraz częściej zamiast nich stosuje się jednak zabudowę od ziemi do sufitu, która buduje jedną, spójną płaszczyznę, czasem zrytmizowaną np. poprzez zastosowanie ciekawych frontów (np. shuttersów). Jest wygodna, funkcjonalna i kompleksowo rozwiązuje problem. W idealnym scenariuszu, gdy mamy wystarczającą swobodę w gospodarowaniu przestrzenią, można skusić się na wydzielenie z sypialni osobnej garderoby.

Spektakl światła

99% moich klientów prosi mnie o zaprojektowanie w sypialni światła centralnego” – mówi architekt wnętrz, Konrad Sojka z pracowni Sojka&Wojciechowski. „Śmieję się, że potem większość z nich włącza je przede wszystkim podczas sprzątania. Ja zdecydowanie zamiast światła ogólnego, centralnego preferuję bardziej sceniczne i klimatyczne. Nie mam nic przeciwko okazałej, ciekawej pod względem designu formie w wysokim wnętrzu, czy na poddaszu, ale nawet wtedy rekomenduję lampy dające miękkie, rozproszone światło. W klasycznych wnętrzach proponuję zainstalowanie na suficie raczej punktowych reflektorów typu spot na jednej listwie. Możemy wtedy pobawić się kątem ich ustawienia i dzięki temu wydobyć pewne elementy wnętrza z cienia, a inne w nim ukryć”.

Recepta architekta wydaje się bardzo przydatna. Często przenosimy do sypialni schematy z innych pomieszczeń, mimo że w sypialni powinniśmy używać światła w sposób nieco bardziej teatralny.

Dużo częściej wykorzystujemy w sypialni kinkiety czy lampki stojące i im poświęcamy zdecydowanie więcej uwagi. Rzeźbimy subtelnie przestrzeń LED-ami zainstalowanymi za lustrem, karniszem, przy cokołach czy wewnątrz szafy. W sypialni chodzi przecież przede wszystkim o nastrój – dodaje architekt. „Pamiętajmy, że pewne decyzje powinniśmy podjąć na etapie planowania elektryki. Doprowadzić wystarczającą ilość przewodów do odpowiednich miejsc, na odpowiednią wysokość. Chyba że zdecydujemy się na wariant loftowy i poprowadzimy kable po ścianie” – radzi architekt. Możemy także rozważyć kilka sprytnych patentów – np. włącznik schodowy, który umożliwia osobie leżącej w łóżku wyłączenie górnego światła. Alternatywnym, ciekawym rozwiązaniem jest też wbudowanie sterowania oświetleniem w ramę łóżka. Jak podkreśla Bartłomiej Świtkowski z H&H Solutions: „Na życzenie klienta jesteśmy w stanie umieścić sensor sterujący oświetleniem w dowolnym miejscu podstawy lub wezgłowia łóżka. Może to być również sterowanie głosowe za sprawą wbudowanego modułu Alexa, czyli asystenta głosowego marki Amazon. Możliwości jest bardzo wiele”. A jeśli chcemy zniwelować ilość światła w sypialni do zera to idealnym rozwiązaniem będzie zakupienie zasłony czy rolety wyposażonych w warstwę sun-block, która zapewni nam całkowity mrok.

fot. materiały prasowe

Paryski duch przy Mokotowskiej

Miejsce jest wyjątkowe. Przed wojną kamienica projektu Mariana Lalewicza przy Mokotowskiej należała do jednych z najbardziej luksusowych. Dziś takich budynków w Warszawie jest jak na lekarstwo. Nie jest łatwo zdobyć tu mieszkanie. Udało się to pewnej parze, która w pełni wykorzystała potencjał niecodziennej lokalizacji.

Ten apartament po prostu nie mógł wyglądać inaczej. „Styl francuski z elementami nowoczesnego designu” – tak charakter swojego projektu określa architekt Dawid Przewoźny z pracowni Whitecastle.pl. Taka aranżacja idealnie pasowała do 130-metrowego mieszkania w klasycystycznej kamienicy. Jednak zanim wizja projektanta mogła się zmaterializować, nie obyło się bez korowodu trudności. Każdą ingerencję w zabytkowe wnętrze należało konsultować z konserwatorem. Ostatecznie, po ponad dwóch latach prac, właściciele wprowadzili się do wnętrza, które z powodzeniem mogłoby powstać w okolicach paryskiego Saint-Germain-des-Prés.

Po wizycie w apartamencie nie sposób oprzeć się myśli, że jedyne co zawsze jest modne to klasyka. Wnętrze jest bardzo harmonijne, i na pierwszy rzut oka widać, że nic nie zostało pozostawione przypadkowi. Uwagę zwraca konsekwencja z jaką zaprojektowano całość.

W oparciu o oryginały opracowano sztukaterie i profile całej domowej stolarki nawiązujące do historycznych wzorów. Kontrapunktem do ścian w chłodnych bielach i szarościach, jest drewniany parkiet ułożony, w przeżywający ostatnio prawdziwy renesans wzór chevron. Głęboki brąz francuskiej jodełki na podłodze to jedyny ciemny akcent kolorystyczny. Inne barwy, pojawiające się na tkaninach czy dodatkach, to delikatne, spłowiałe pastele. To celowy zabieg – zdecydowane kolory odciągałyby tylko uwagę od kolekcji współczesnego malarstwa zdobiącej ściany.

W mieszkaniu swoje miejsce znalazły meble w stylu vintage czy oryginalne oświetlenie. Właściciele dzielnie wyszukiwali perełki designu w internecie samodzielnie, chcąc nadać mieszkaniu indywidualny charakter. Natomiast architekt umiejętnie dobrał współczesne elementy wyposażenia, do których należy narożnik Enjoy polskiej marki Nobonobo. Okazało się, że model poprzez swoją lekką i uniwersalną formę idealnie pasuje do salonu pełniącego równocześnie rolę biblioteki. Sporej wielkości mebel pozwala wszystkim domownikom wspólnie oglądać telewizję, relaksować się czy oddawać się ulubionej lekturze. Jest wyjątkowo wygodny dzięki wypełnieniu SoftLayers – połączeniu wysokiej jakości pianki z naturalnym pierzem.

Apartament dopracowany jest w najdrobniejszych szczegółach. Wnętrze bez wątpienia ma luksusowy charakter i trudno odmówić mu przytulności. Niewymuszona elegancja powoduje, że mieszkanie przy Mokotowskiej stało się wygodnym i pięknym azylem.

Miejsce jest wyjątkowe. Przed wojną kamienica projektu Mariana Lalewicza przy Mokotowskiej należała do jednych z najbardziej luksusowych. Dziś takich budynków w Warszawie jest jak na lekarstwo. Nie jest łatwo zdobyć tu mieszkanie. Udało się to pewnej parze, która w pełni wykorzystała potencjał niecodziennej lokalizacji.

Ten apartament po prostu nie mógł wyglądać inaczej. „Styl francuski z elementami nowoczesnego designu” – tak charakter swojego projektu określa architekt Dawid Przewoźny z pracowni Whitecastle.pl. Taka aranżacja idealnie pasowała do 130-metrowego mieszkania w klasycystycznej kamienicy. Jednak zanim wizja projektanta mogła się zmaterializować, nie obyło się bez korowodu trudności. Każdą ingerencję w zabytkowe wnętrze należało konsultować z konserwatorem. Ostatecznie, po ponad dwóch latach prac, właściciele wprowadzili się do wnętrza, które z powodzeniem mogłoby powstać w okolicach paryskiego Saint-Germain-des-Prés.

Po wizycie w apartamencie nie sposób oprzeć się myśli, że jedyne co zawsze jest modne to klasyka. Wnętrze jest bardzo harmonijne, i na pierwszy rzut oka widać, że nic nie zostało pozostawione przypadkowi. Uwagę zwraca konsekwencja z jaką zaprojektowano całość.

W oparciu o oryginały opracowano sztukaterie i profile całej domowej stolarki nawiązujące do historycznych wzorów. Kontrapunktem do ścian w chłodnych bielach i szarościach, jest drewniany parkiet ułożony, w przeżywający ostatnio prawdziwy renesans wzór chevron. Głęboki brąz francuskiej jodełki na podłodze to jedyny ciemny akcent kolorystyczny. Inne barwy, pojawiające się na tkaninach czy dodatkach, to delikatne, spłowiałe pastele. To celowy zabieg – zdecydowane kolory odciągałyby tylko uwagę od kolekcji współczesnego malarstwa zdobiącej ściany.

W mieszkaniu swoje miejsce znalazły meble w stylu vintage czy oryginalne oświetlenie. Właściciele dzielnie wyszukiwali perełki designu w internecie samodzielnie, chcąc nadać mieszkaniu indywidualny charakter. Natomiast architekt umiejętnie dobrał współczesne elementy wyposażenia, do których należy narożnik Enjoy polskiej marki Nobonobo. Okazało się, że model poprzez swoją lekką i uniwersalną formę idealnie pasuje do salonu pełniącego równocześnie rolę biblioteki. Sporej wielkości mebel pozwala wszystkim domownikom wspólnie oglądać telewizję, relaksować się czy oddawać się ulubionej lekturze. Jest wyjątkowo wygodny dzięki wypełnieniu SoftLayers – połączeniu wysokiej jakości pianki z naturalnym pierzem.

Apartament dopracowany jest w najdrobniejszych szczegółach. Wnętrze bez wątpienia ma luksusowy charakter i trudno odmówić mu przytulności. Niewymuszona elegancja powoduje, że mieszkanie przy Mokotowskiej stało się wygodnym i pięknym azylem.

fot. projekt Whitecastle.pl, zdjęcia: Tom Kurek

Przytulne wnętrze zaczyna się od podłogi

W zagonionym świecie dom jest miejscem dającym wytchnienie i należącym tylko

do nas. Aby stworzyć wokół siebie atmosferę spokoju i równowagi, chętnie stosujemy w wystroju pomieszczeń łagodne pastele i przyjemne w dotyku materiały. Ale czy wiesz, że to, jaką podłogę wybierzesz, również odgrywa dużą rolę w zapewnieniu domownikom dobrego samopoczucia?

Producent podłóg Quick-Step wzbogacił niedawno swoją kolekcję Signature o dwie podłogi laminowane, doskonale pasujące do każdego wnętrza, które ma tchnąć spokojem i przytulnością. Są to Dąb szczotkowany i Dąb patynowy.

Stosowanie w wystroju wnętrz subtelnych, kojących i przyjemnych w dotyku materiałów i elementów wyposażenia to trend widoczny na świecie już od dłuższego czasu. I raczej prędko nie przeminie. – Dom traktujemy jako kryjówkę przed codziennym chaosem nowoczesnego życia. A w czasach ogólnoświatowego kryzysu schronienie, które on nam daje, nabrało jeszcze większego znaczenia – podkreśla Joyce Van Waeleghem, główna projektantka w dziale podłóg UNILIN, właściciela marki Quick-Step.

Dotyk i kolor

Dom to miejsce, w którym możemy pozbierać myśli i naładować akumulatory. To właśnie dlatego we wnętrzach spotyka się tyle neutralnych barw, takich jak szary i beżowych (czy ich mieszanki). Dopuszczalne są również nasycone pastele. Połączenie tych dwóch typów barw tworzy atmosferę harmonii, której brakuje w świecie zewnętrznym. W ten sposób można eksplorować łagodniejszą stronę spektrum kolorów, a jednocześnie nie rezygnować z oryginalności – kontynuuje Joyce.

Z tą tendencją związana jest również ważna rola dotyku. Przejawia się to w pragnieniu otaczania się przyjemnymi materiałami. – Miękkie poduszki, przytulne koce i naturalne tkaniny o zdecydowanej fakturze wiążą nas mocniej z rzeczywistością. I te same zasady dotyczą wyboru podłogi. W świecie przyrody wszystko jest unikalne. Nie ma sterylnych, prostych linii. To właśnie dlatego nasz zespół projektowy chciał stworzyć tanie i wytrzymałe panele laminowane, przypominające możliwie jak najbardziej prawdziwe drewno, wyłącznie z teksturą i wyrazistą w dotyku powierzchnią, bo te cechy mają ogromne znaczenie w tym, jak postrzegamy podłogę – wyjaśnia Joyce, projektantka z UNILIN.

Quick-Step – krok w stronę autentyczności

Obie podłogi (Dąb szczotkowany i Dąb patynowy) wchodzą w skład Signature, najnowocześniejszej kolekcji paneli laminowanych Quick-Step. – Podłogi Signature są odporne na zarysowania, brud i wodę. A zatem tymi trzema kwestiami nie trzeba się już martwić – wyjaśnia Joyce. Ale według projektantki, prawdziwy atut tych podłóg ma bardziej subtelny charakter. – Są to podłogi laminowane, ale dzięki dużym postępom technologicznym poczynionym w procesie produkcji wyglądają jak prawdziwe drewno, mają też taką fakturę i wywierają wrażenie ciepła, zupełnie jak drewno – dodaje Joyce. – W związku z tym taka podłoga to autentyczność i ciepło naturalnego materiału, ale bez żadnych problemów związanych z utrzymaniem jej w dobrym stanie. Jeśli więc w wystroju domu ważna jest dla kogoś atmosfera sprzyjająca dobremu samopoczuciu, ta podłoga moim zdaniem będzie stanowię idealny wybór – podsumowuje Joyce van Waeleghem.

Podłogi Dąb szczotkowany i Dąb patynowy z kolekcji Signature Quick-Step są oferowane w różnych stylach i kolorach.

„Chcieliśmy stworzyć panele laminowane przypominające możliwie jak najbardziej prawdziwe drewno, włącznie z teksturą i wyrazistą w dotyku powierzchnią, bo te cechy mają ogromne znaczenie w tym, jak postrzegamy podłogę”.

Joyce Van Waeleghem, główna projektantka działu podłóg UNILIN

fot. Quick-Step, kolekcja Signature