Archiwa kategorii: NOWE TECHNOLOGIE

Co wiemy o smogu i o rekuperacji w domu?

Smog powstaje na skutek wymieszania powietrza z zanieczyszczeniami i spalinami, najczęściej w efekcie działalności człowieka. I chociaż skutki tego zjawiska atmosferycznego są bardzo łatwo zauważalne – wszyscy widzimy gęsty dym unoszący się nad miastem oraz odczuwamy trudności w oddychaniu – to na co dzień odsuwamy od siebie te komunikaty, uznając, że problemu nie da się rozwiązać. Tymczasem istnieje sposób, żeby ochronić się przed szkodliwym wpływem smogu. Wystarczy pomyśleć o rekuperacji w domu.

Czy możemy zrobić, aby polepszyć jakość wdychanego powietrza?

Smog to ogólne określenie dla wszystkich zanieczyszczeń powietrza. Jego głównym składnikiem jest pył zawieszony, zbudowany z mikroskopijnych cząsteczek o wielkości określanej w mikrometrach. Największe z nich osadzają się w nosie i gardle. Często wpływają na pojawienie się nieżytu czy zapalenia zatok. Drobniejsze cząsteczki natomiast dostają się do oskrzeli, przez co zaostrzają astmę czy przewlekłą chorobę płuc. Jednak do najbardziej niebezpiecznych należą te o średnicy poniżej 1 mikrometra, które mogą przenikać bezpośrednio do krwioobiegu i dostać się do mózgu i organów wewnętrznych.

W okresie zimowym nie jesteśmy w stanie ochronić się przed zanieczyszczonym powietrzem. Aby ograniczyć negatywny wpływ smogu na nasz organizm, warto pomyśleć o budowie energooszczędnego, szczelnego domu, w którym napływające do niego z zewnątrz powietrze jest oczyszczane przez filtry. W ten sposób zapewniamy sobie czyste, wolne od smogu otoczenie wewnątrz domu. I chociaż trafne jest określenie, że smogu nie da się wyeliminować całkowicie, to jednak nowoczesna technologia jest w stanie zagwarantować nam komfort zdrowszego oddychania.

Rekuperacja – recepta na zdrowie

Wspomniana wcześniej technologia opiera się na instalacji zrównoważonego systemu wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła, która gwarantuje skuteczną wymianę powietrza w naszym domu. I choć już filtry standardowo montowane w rekuperatorze są skutecznym urządzeniem w walce ze smogiem, to jednak warto skupić się na maksymalnej, kompleksowej ochronie domu przed wszelkimi zanieczyszczeniami, do których możemy zaliczyć drobnoustroje, kurz, bakterie, grzyby, wirusy i co najważniejsze – wyjątkowo niebezpieczne pyły zawieszone. Wyjątkową moc systemu rekuperacji udoskonalają elektrostatyczne filtry antysmogowe Crystall Round.

Wzajemna współpraca tych innowacyjnych urządzeń opiera się na filtrowaniu całości powietrza dostarczanego do wnętrza domu przez wentylację. W ten sposób nawet najgroźniejsze, najmniejsze i niewidoczne dla oka cząstki przepływają przez filtr niczym przez gęste sito, oddzielające czyste powietrze od wszelkich frakcji smogu oraz zanieczyszczeń. W odpowiednio zabezpieczonym domu nie jesteśmy więc narażeni na szkodliwy wpływ powietrza z zewnątrz.

Rozwój i innowacja jako odpowiedź na zdrowotne zagrożenia społeczeństwa

Producent rekuperatorów VASCO, wychodząc na przeciw potrzebom społeczeństwa, wprowadził na rynek najnowszą technologię filtrów Crystall Round, które charakteryzują się skutecznością w eliminacji nawet najdrobniejszych cząstek smogu i zanieczyszczeń. Opatentowane rozwiązanie pozwala oczyścić wdychane przez mieszkańców domu powietrze z wszelkich wirusów i bakterii. Jest to szczególna właściwość tego urządzenia w porównaniu do standardowych filtrów opartych na włókninach filtracyjnych.

Montaż oczyszczacza w systemie rekuperacji pozwala w dyskretny sposób ukryć go na kanale wentylacyjnym za rekuperatorem, przez co jest on zupełnie niezauważalny, niesłyszalny oraz nie zajmuje miejsca w pomieszczeniach mieszkalnych. Filtr Crystall Round zabudowany w instalacji wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła zatrzymuje cząsteczki i wszystkie frakcje smogu obecne w napływającym z zewnątrz powietrzu. Nowoczesna technologia polega na wykorzystaniu pola elektrycznego do naładowania cząstek smogu, które następnie są skutecznie przyciągane i zatrzymywane na przeciwnie naładowanych elektrodach. W ten sposób powietrze wypływające z urządzenia pozbawione jest wszelkich cząstek zanieczyszczeń.

fot. materiały prasowe

JAF Polska wspiera polskich wynalazców z AGH

Zrównoważony rozwój i odnawialna polityka energetyczna to zagadnienia, z którymi boryka się obecnie cały świat. Koło naukowe Eko-Energia, czyli grupa tworzona przez studentki i studentów krakowskiego AGH przy Wydziale Energetyki i Paliw, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Mowa tu o turbinie Windy — dopasowującej się do zmiennego przepływu wiatru – której projekt wspomogła firma JAF Polska. Pomiary wykazały, że wykorzystanie dyfuzora ich projektu pozwala na wzrost generowanej energii aż o 60%.

Celem członków koła Eko-Energii było ukończenie budowy turbiny, do wykonania której posłużył przekazany przez firmę JAF Polska MDF, przed zaprezentowaniem jej na międzynarodowym szczycie klimatycznym Carbon Footprint Summit. Młodzi polscy wynalazcy z krakowskiej uczelni osiągnęli swój cel i już w październiku 2021 roku pokazali projekt światu, przy okazji nawiązując relacje z ekspertami z branży. Co więcej, zmierzyli się z najlepszymi projektami przydomowych turbin wiatrowych także i w Polsce – na stadionie PGE Narodowym. Projekt przyniósł też kilka sukcesów w konkursach studenckich i inżynierskich – m.in. II miejsce w kategorii Ecology w Konkursie Konstrukcji Studenckich KoKoS 2021, I miejsce w kategorii Eko-StRuNa 2021 i nagrodę główną konkursu StRuNa oraz tytuł Projekt Roku 2021.

Formy do prototypu Windy zostały wykonane z podarowanych przez JAF Polska płyt MDF, a turbinę zdobi logo JAF Polska. – Wierzymy, że będziemy mogli jeszcze pomóc Eko-Energii w dalszych pracach. Bardzo kibicujemy temu projektowi i jesteśmy dumni z dotychczasowych dokonań. Odnawialna polityka energetyczna to szansa, aby odmienić losy świata – mówi Magdalena Andrearczyk z firmy JAF Polska.

JAF działa na rynku od ponad siedmiu dekad i posiada swoje oddziały w wielu lokalizacjach na terenie prawie dwudziestu krajów. Działalność w Polsce firma rozpoczęła w 2008 roku. Jest dystrybutorem hurtowym drewna i innych materiałów, a ponad 70-letnia tradycja Grupy JAF w sprzedaży drewna, rozwinięta sieć placówek i ogromna różnorodność produktów stawia JAF na pozycji jednego z liderów tej branży.

fot. materiały prasowe

Innowacyjny system sterowania do zarządzania nieruchomością

Czy przydarzyło wam się będąc np. na wakacjach zastanawiać czy wasz dom jest bezpieczny? Czy zakręciliście zawór z wodą, albo czy brama garażowa nie została otwarta? Dziś dzięki urządzeniom smart home możemy pozbyć się takich zmartwień i mieć pełną, zdalną kontrolę nad swoim lokalem. Wiedzą o tym znakomicie użytkownicy urządzeń produkowanych przez firmę FIBARO, polską markę firmy Nice, z sektora Smart Home, Security, Home and Building Automation.

Pamiętajmy, że inteligentne systemy to zbiór naczyń połączonych, które sprytnie zintegrowane mogą pomóc w naprawdę bardzo ekologicznym, a także bezpiecznym i wygodnym życiu.

Jak działa aplikacja SIM-ON? Umożliwia zarządzanie wszystkimi urządzeniami inteligentnego domu za pomocą jednego urządzenia – np. telefonu. Pierwszym krokiem jest wykonanie skanu 3D nieruchomości. Skan swojego mieszkania można uzyskać korzystając z profesjonalnej firmy skanującej w ramach sieci partnerskiej Matterport, lub wykonać go samodzielnie za pomocą aplikacji dostępnej na telefon zarówno z systemem Android oraz iOS.

fot. materiały prasowe 

Instalacje Nice w Bluewaters Island w Dubaju i w Szwajcarii

Systemy Nice do automatyzacji kontroli dostępu zostały wybrane do futurystycznego kompleksu mieszkaniowego w Dubaju. W rezydencji Mont d’Ehden nad jeziorem Genewskim w Szwajcarii zamontowane zostały urządzenia smart – FIBARO marki Nice.

Bluewaters Island to nowa, sztuczna wyspa na mapie Dubaju, oferująca mieszkańcom i turystom wiele możliwości, zarówno mieszkaniowych, jak i komercyjnych. Centralnym punktem kompleksu jest najwyższy na świecie, ponad 250 metrowy diabelski młyn Ain Dubai, tzw. „Dubajskie Oko”, który ma stać się jedną z najbardziej znanych atrakcji turystycznych na świecie.

Szeroka gama NiceBar służy do kontroli dostępu na parkingach, chodnikach czy osiedlach, nawet tam, gdzie występuje duże natężeniu ruchu. Automatyka pozwala zarządzać ruchem w trybie inteligentnym: funkcja o nazwie „Primary/Secondary System”, wraz z technologią wykrywania przeszkód, gwarantuje użytkownikom maksymalne bezpieczeństwo i wydajność pod względem kontroli dostępu. Gdy system nie jest używany, przechodzi w tryb gotowości, zmniejszając zużycie energii. Jednocześnie opcjonalne baterie umieszczone wewnątrz silników szlabanów, zapobiegają sytuacjom związanym z potencjalnym blackoutem.

Kolejną realizacją, w której wykorzystano produkty marki Nice, jest ekskluzywne osiedle Mont d’Ehden nad jeziorem Genewskim w Szwajcarii, którego budowa zakończyła się czerwcu 2021 roku. FIBARO wraz z partnerem, szwajcarską firmą Home Intelligence, zostało wybrane do realizacji instalacji smart home przez lokalnego dewelopera.

fot. materiały prasowe

Nowe przepisy zahamują zieloną transformację

2 grudnia w Sejmie odbędzie się powtórne głosowanie nad przyjęciem nowelizacji Ustawy o OZE zakładającej rewolucyjną zmianę systemu rozliczeń prosumenckich w Polsce. Projekt nowelizacji Ustawy o OZE zakłada, że od 1 kwietnia 2022 roku prosumenci nie będą mogli korzystać z systemu opustów. Zamiast tego mieliby rozliczać nadwyżki wyprodukowanej przez siebie energii po cenie z rynku hurtowego. Ta rewolucyjna zmiana obniży opłacalność inwestycji w OZE i znacznie zmniejszyć zainteresowanie fotowoltaiką prosumencką i zahamuje zieloną transformację.

Inwestycja w fotowoltaikę, dzięki licznym rządowym programom pomocowym, była gwarantem optymalizacji rachunków za energię elektryczną dla 700 tys. gospodarstw domowych, a przyszłości miała dotyczyć aż 3 mln rodzin. W przypadku wejścia w życie nowych przepisów, stanie się dobrem dostępnym głównie dla dużych podmiotów gospodarczych.

Fotowoltaika nieopłacalna dla prosumenta

Nowy projekt poselski zobowiązuje prosumentów do aktywnego uczestnictwa w rynku energii, samodzielnego przewidywania wahań cen i przełożenia tych predykcji na zarządzanie energią we własnym domu. Stawka sprzedaży zielonej energii wprowadzanej do sieci przez mikroproducentów byłaby nie tylko niższa od ceny zakupu energii brakującej, ale dodatkowo zmienna. W tej sytuacji okres zwrotu inwestycji w panele fotowoltaiczne wydłuży się powyżej 10 lat.

– Zaproponowany sposób wyceny energii, wprowadzanej do sieci przez mikroinstalacje prosumenckie, narzuca im gorsze warunki, aniżeli ma to miejsce w przemysłowych elektrowniach, które posiadają gwarantowaną w aukcjach stałą cenę sprzedaży energii i waloryzowaną wskaźnikiem inflacji. Co więcej w myśl ustawy zgromadzone i niewykorzystane po roku środki na komcie prosumenta podlegają wypłacie zaledwie w 20%. Pozostałe 80% podlega umorzeniu, czyli stanie się korzyścią dla zakładu energetycznego. Taka sytuacja zakłada nierówne traktowanie energetyki przemysłowej wobec mikro producentów energii i w konsekwencji spowoduje spadek zainteresowania prosumenckim wytwarzaniem energii – wyjaśnia Bogdan Szymański, prezes Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej POLSKA PV.

Panele fotowoltaiczne ratunkiem przed podwyżkami cen energii

Już w grudniu Urząd Regulacji Energetyki zatwierdzi nowe taryfy cen energii elektrycznej, szacując, że od 1 stycznia 2022 roku wzrosty będą dwucyfrowe. Wobec nieuniknionych podwyżek cen energii elektrycznej oraz planów rządu na dofinansowanie gospodarstw domowych w tym zakresie, energetyka rozproszona może stać się narzędziem wspierającym rynek w tym trudnym czasie. Na nowych zmianach stracą mieszkańcy mniejszych miejscowości i obszarów wiejskich, którzy ze względu na brak dostatecznych środków finansowych odkładali decyzję o inwestycji w fotowoltaikę na przyszłość. Potwierdza to badanie Kantar Public z września 2021 r., według którego 59% właścicieli domów jednorodzinnych, którzy nie zainstalowali jeszcze paneli fotowoltaicznych, planuje zrobić to w przyszłości. Z kolei 73% mieszkańców budynków jednorodzinnych, którzy słyszeli o planowanych zmianach rozliczeń prosumenckich, ocenia je negatywnie.

Aktualnie mamy w Polsce 700 tys. prosumentów, dla których fotowoltaika stała się skutecznym narzędziem do obniżania rachunków za prąd. Produkują oni zieloną energię, której cena pozostanie stała przez 15 lat. Według przewidywań z września tego roku do tej grupy w przyszłości miały dołączyć kolejne 3 miliony. Planowane zmiany mogą zahamować ten trend ze względu na niekorzystne zasady rozliczania.

Radykalne zmniejszenie wpływów do budżetu państwa

Do końca października w programach „Mój prąd” zgłoszonych i zrealizowanych zostało ponad 230 tys. instalacji. Zaledwie 23 proc. wszystkich dotacji (52 tys. instalacji) dotarło do najbiedniejszych regionów. Zmiana systemu wsparcia może doprowadzić do likwidacji nawet 40 tys. miejsc pracy w sektorze PV w 5 województwach: podkarpackim, świętokrzyskim, warmińsko-mazurksim i lubelskim, zwiększając liczbę bezrobotnych do poziomu 340 tys. Osób i może doprowadzić do wzrostu bezrobocia o 0,7do 0,9 pp. w tych regionach. W skali naszego kraju zmiany w systemie wsparcia prosumentów na zasadach opisanych w projekcie ustawy skutkować mogą likwidacją 13,5 tys. polskich przedsiębiorstw i utraty 86 tys. miejsc pracy.

Wpływy do budżetu państwa generowane bezpośrednio przez podmioty z sektora PV oraz pracowników zatrudnionych w tych podmiotach w 2021 roku wynosiły 3,88 mld zł. Zmiany w systemie wsparcia na zasadach opisanych w nowym projekcie ustawy doprowadzić mogą do ograniczenia liczby instalowanych PV o nawet 70 proc. względem 2021 roku, a jednocześnie wpływów do budżetu o 2,6 mld zł z takich podatków jak VAT, CIT, PIT.

Potrzeba czasu na nowe przepisy

Według ekspertów przepisy wymagają wydłużenia okresu przejściowego do minimum 2023 roku i dodatkowych konsultacji z udziałem strony rządowej, samorządowej, społecznej i przedstawicieli branży OZE. Potrzebna jest także precyzyjna ocena skutków regulacji i jej wpływu na funkcjonowanie gospodarstw domowych oraz firm działających w branży. Projekt poselski, uchwalony przez Sejm 29 października 2021 r. został w całości odrzucony przez Senat 26 listopada.

Zaproponowane mechanizmy stoją w sprzeczności z postanowieniami Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/944 z dnia 5 czerwca 2019 r. w sprawie wspólnych zasad rynku wewnętrznego energii elektrycznej oraz zmieniającej dyrektywę 2012/27/UE oraz Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/2001 z dnia 11 grudnia 2018 r. w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych (Dz. U. UE. L. z 2018 r. Nr 328, str. 82 z późn. zm.) (Dyrektywa RED II). Postanowienia Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w szczególności art. 107, mogą stanowić podstawę dla uznania, że nowelizacja poselska jest objęta obowiązkiem notyfikacji pomocy Komisji Europejskiej. Jeśli KE uzna, że mechanizm rozliczeń stanowi pomoc publiczną, a pomoc ta została przyznana w sposób naruszający zasady traktatowe, Polska zostanie zobowiązana do przywrócenia stanu sprzed zmiany systemu wsparcia i zwrotu przyznanej pomocy, powiększonej o odsetki.

Jak mówi Łukasz Jankowski, radca prawny kierujący praktyką prawa energetycznego DLA Piper Giziński Kycia sp.j.: – Wątpliwości prawne budzi narzucenie prosumentowi niekorzystnego systemu rozliczeniowego. Zostanie on pozbawiony prawa do wyboru kontrahenta – musi sprzedawać energię sprzedawcy zobowiązanemu i nie może negocjować ceny. Nawet gdy inny podmiot zaproponowałby cenę dużo korzystniejszą (np. w formule stałej ceny na wiele lat), prosument nie będzie mógł zawrzeć takiego kontraktu. Rozwiązanie to jest sprzeczne z Dyrektywą REDII. Nakazuje ona wprowadzenie ram regulacyjnych, które dają uprawnienia do wytwarzania, użytkowania, przechowywania i sprzedaży energii elektrycznej bez nadmiernych obciążeń. Biorąc pod uwagę liczbę spornych kwestii oraz potencjalne skutki prawne wadliwej legislacji, zasadne byłoby odrzucenie przez Sejm w całości nowelizacji ustawy lub wprowadzenie poprawki zmieniającej datę wejścia w życie nowych regulacji na 1 stycznia 2024 r. oraz uwzględnienie poprawki zmieniającej system rozliczenia przyszłych prosumentów.

Energetyka obywatelska jest najdynamiczniej rosnącym segmentem OZE w Polsce, dzięki rządowym programom wsparcia oraz inwestycjom setek tysięcy prosumentów indywidualnych. Jest też bezsprzecznie największym sukcesem polskiej transformacji energetycznej. To jednak może się zmienić za sprawą przeprowadzanej w pośpiechu nowelizacji Ustawy o OZE dotyczącej zmiany systemu rozliczeń prosumenckich.

fot. materiały prasowe

Fotowoltaiczny boom na mapie Polski

Od 2019 r. mamy w Polsce do czynienia z fotowoltaicznym boomem. Co ciekawe, zainteresowanie jest rekordowe właśnie teraz, ponieważ Polacy chcą zdążyć przed wejściem w życie nowych przepisów. Według ekspertów zapowiadane zmiany w rozliczaniu będą niekorzystne dla przyszłych właścicieli mikroinstalacji. To z kolei może mieć fatalne skutki dla całej branży.

Jak wygląda zainteresowanie energią słoneczną na mapie Polski? W których regionach jest największe, a w których najmniejsze? Gdzie znajdują się największe farmy fotowoltaiczne w Polsce? Jak eksperci widzą najbliższą przyszłość tego sektora OZE w naszym kraju, szczególnie w kontekście zapowiadanych zmian w przepisach? Odpowiedzi można znaleźć w najnowszym raporcie przygotowanym przez portal fotowoltaikaonline.pl.

Fotowoltaika z korzyścią dla klimatu i portfela

Odnawialne źródła energii, takie jak fotowoltaika, są bardzo istotne w kontekście przejścia na gospodarkę bezemisyjną. Współpracując z magazynami energii, panele fotowoltaiczne mogą w znacznym stopniu zastępować spalanie paliw kopalnych, które jest główną przyczyną ocieplania klimatu – tłumaczy Mikołaj Troczyński, specjalista ds. OZE w WWF Polska. Rosnąca ostatnio w ogromnym tempie liczba domowych mikroinstalacji PV może tylko cieszyć.

Według danych PTPiREE na koniec sierpnia 2021 r. z fotowoltaiki korzystało już 688 tys. prosumentów (w 2015 r. było ich tylko 4 tys.). Z kolei tempo przyrostu zainstalowanej mocy obecnie jest jednym z najwyższych w całej UE. Jako powody tak szybkiego rozwoju fotowoltaiki w Polsce eksperci wskazują przede wszystkim opłacalność ekonomiczną oraz dofinansowania np. w ramach programu Mój Prąd lub wsparcia na poziomie regionalnym.

Dopóki nie istniał system zachęt do rozwoju mikroinstalacji, to one po prostu nie powstawały. Niezależnie od tego, czy jako społeczeństwo lubimy odnawialne źródła energii, nie wydamy oszczędności na coś, co nie przyniesie nam korzyści finansowej – komentuje Tobiasz Adamczewski, kierownik ds. OZE w Forum Energii.

Fotowoltaiczna mapa Polski. Mazowsze, Śląsk i Wielkopolska liderami, rośnie zainteresowanie na wschodzie

Portal fotowoltaikaonline.pl przeanalizował dane pochodzące z tysięcy zapytań ofertowych z całej Polski, które wpłynęły w okresie od stycznia 2020 r. do września 2021 r. Z raportu wynika, że największym zainteresowaniem energia słoneczna cieszy się w woj. mazowieckim (14,5% w skali kraju), śląskim (12,1%) i wielkopolskim (10,7%). Ogromne zainteresowanie w tych regionach potwierdzają też dane dotyczące beneficjentów programu Mój Prąd. Największa liczba dotacji (ponad 27 tys.) popłynęła do mieszkańców woj. wielkopolskiego i śląskiego, a nieco mniejsza do mazowieckiego i małopolskiego.

Z raportu wynika też, że wschodnie regiony Polski, które do tej pory nie wykazywały większego zainteresowania energią słoneczną, również zaczynają się na nią otwierać. Największy wzrost liczby zapytań w pierwszych trzech kwartałach 2021 r. portal fotowoltaikaonline.pl odnotował w woj. podlaskim i lubelskim (odpowiednio o 40% i 37% w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku).

Fotowoltaika last minute, czyli zdążyć przed niekorzystnymi zmianami

Najbliższa przyszłość fotowoltaiki stoi jednak pod znakiem zapytania, co wynika przede wszystkim z nowych przepisów, które zgodnie z zapowiedziami rządu, mają wejść w życie 1 kwietnia 2022 r. Eksperci wskazują, że niekorzystne dla prosumentów rozliczanie na zasadzie net-billingu może zahamować rozwój fotowoltaiki w Polsce, szczególnie w kontekście mikroinstalacji. Na razie jednak trudno ocenić, jakie skutki faktycznie przyniosą planowane zmiany i jak bardzo ucierpi na tym cała branża.

Co ciekawe, w ostatnim kwartale 2021 r. zapowiedzi zmian w przepisach spowodowały, że boom na fotowoltaikę dodatkowo przybrał na sile, a liczba zapytań bije wcześniejsze rekordy. Obecnie zauważamy ogromny wzrost, co żartobliwie można nazwać „fotowoltaiką last minute”. Osoby składające zapytania otwarcie wskazują, że chcą zdążyć przed nowym sposobem rozliczania – mówi Adrianna Płonka z portalu fotowoltaikaonline.pl.

fot. materiały prasowe

Plac budowy jak z filmu science-fiction?

Aż 81 proc. firm budowlanych zainwestuje w robotykę w ciągu najbliższej dekady. Część z nich robi to już dziś. Roboty, drukarki 3D, autonomiczne pojazdy załadunkowe i drony na placach budowy – to nie scenariusz filmu science-fiction, ale rzeczywistość, która w niedługim czasie może stać się w branży budowlanej codziennością. Widoczny w tym sektorze gospodarki trend związany z wykorzystaniem nowoczesnych technologii ma swoje odzwierciedlenie w liczbach – 81 proc. przedsiębiorstw budowlanych twierdzi, że w ciągu najbliższej dekady wprowadzi lub zwiększy zastosowanie robotyki i automatyki w codziennej pracy1.

Proces robotyzacji i automatyzacji budownictwa nabiera tempa. Dzieje się tak nie bez przyczyny. Inteligentne maszyny są w stanie wykonać większość zadań, będących dotychczas jedynie domeną człowieka, a dodatkowo znacznie poprawiają produktywność, wydajność oraz elastyczność prac na budowie. Niesie to ze sobą wiele wymiernych korzyści. Wykorzystanie nowoczesnych technologii pozwoli firmom m.in. rozwiązać palący problem niedoboru pracowników, zwiększyć tempo oraz poziom bezpieczeństwa robót, a także zredukować produkcję odpadów i ograniczyć koszty.

Robotyzacja oznacza mniej wypadków w pracy

Z danych GUS wynika, że tylko w 2020 roku na placach budowy zarejestrowanych zostało 3872 wypadków, w tym 39 śmiertelnych2. Zaawansowana robotyzacja jest w stanie ograniczyć, a z czasem być może nawet całkowicie wyeliminować sytuacje, w których narażone jest ludzkie zdrowie i życie.

– Wdrożenie nowoczesnych technologii umożliwi znaczne zwiększenie poziomu bezpieczeństwa, który w przypadku pracowników budowlanych ciągle jest zbyt niski – mówi Bartek Pietruszewski, z PlanRadar w Polsce. – Wykorzystanie maszyn opartych na sztucznej inteligencji jest pożądane zwłaszcza przy powtarzalnych, ryzykownych i wymagających ponadprzeciętnej siły fizycznej zadaniach, których ludzie coraz częściej nie chcą wykonywać. Robotyzacja sektora budowlanego stanowi więc realną szansę na poprawę warunków BHP, a także rozwiązanie problemu niedoboru siły roboczej, z którym branża zmaga się od wielu lat.

Deficyt rąk do pracy sprawia, że rezultaty zastosowania robotyki wydają się być jeszcze bardziej imponujące. Inteligentne maszyny potrafią wykonywać powierzone im zadania kilkukrotnie szybciej niż ludzie, a do tego mogą pracować bez przerwy, o dowolnej porze i ze stałą wydajnością. Przykładem jest rozwiązanie zaprojektowane przez Construction Robotics – robot SAM (Semi Automated Mason), który w ciągu jednego dnia może ułożyć nawet do 3000 cegieł3. Oprócz wsparcia na placu budowy urządzenie zbiera dane konstrukcyjne, co pozwala wykonawcy na obniżenie kosztów operacyjnych oraz ograniczenie produkcji odpadów. Oznacza to, że nowe technologie zapewniają nie tylko wyższą wydajność, ale także minimalizują szkodliwość dla środowiska.

Chociaż trend związany z robotyzacją i automatyzacją branży budowlanej dopiero się rozwija, pierwsze projekty i wdrożenia w tym zakresie stanowią zapowiedź prawdziwej technologicznej rewolucji. Obecnie na rynku powstaje wiele nowatorskich rozwiązań, które przynoszą obiecujące rezultaty. Jednym z nich jest mobilny robot nanoszący na podłoże plan rozmieszczenia elementów konstrukcji4. Na jego podstawie budowlańcy są w stanie przystąpić do natychmiastowej budowy obiektu. Rozrysowana przez łazik siatka zawiera znacznie więcej informacji niż tradycyjny układ ręczny wykonany przez człowieka, a to pozwala skrócić czas poświęcony na przeglądanie planów5.

Innym ciekawym rozwiązaniem są drukarki 3D, z których można drukować pełnoformatowe budynki o różnorodnym metrażu. Urządzenia są w stanie wyprodukować cały dom w kilkanaście, a nawet kilka godzin. Ich niepodważalną zaletą jest szybkość pracy, a także niskie koszty produkcji – szacuje się, że wydatki w przypadku druku 3D mogą być kilkukrotnie niższe niż te, których wymaga tradycyjne budownictwo. Obecnie na świecie istnieje już szereg obiektów powstałych przy użyciu tej technologii. Największy z nich, dwupiętrowy biurowiec o wysokości 9,5 m i powierzchni 640 mkw znajduje się w miejscowości Al Warsan, w okolicach Dubaju6.

Na placach budowy swoje zastosowanie znalazły także popularne w ostatnim czasie drony. Mogą one nie tylko sporządzać dokumentację fotograficzną, ale także sprawować kontrolę nad bezpieczeństwem podczas pracy w czasie rzeczywistym. Dzięki kamerom nagrywającym obraz w wysokiej rozdzielczości inspektorzy nadzoru BHP mogą śledzić sytuację na bieżąco, a także zajrzeć w miejsca trudno dostępne, co stanowi zdecydowanie dokładniejszy sposób kontroli w porównaniu z dotychczasowymi metodami.

Wielość możliwości, jakie dają nam innowacje, wydaje się nieograniczona. I chociaż przytoczone przykłady zastosowania robotów oraz sztucznej inteligencji w branży budowlanej są na razie na etapie projektowo-wdrożeniowym i jeszcze nie weszły do naszej codzienności na dobre, już teraz możemy skorzystać z tego, co mają nam do zaoferowania nowe technologie.

– Obecnie na rynku istnieje wiele nowatorskich rozwiązań, które są na wyciągnięcie ręki. Jednym z nich jest platforma PlanRadar – mówi Bartek Pietruszewski i dodaje, że oprogramowanie obejmuje wiele funkcji, dzięki którym rejestrowanie postępów prac oraz usterek jest możliwe w każdym miejscu i o każdym czasie, także w trybie offline. – Bieżący przepływ informacji oraz zdalna komunikacja pozwalają na właściwe rozdzielenie zadań między pracowników. Platforma umożliwia także systematyczne prowadzenie dokumentacji, a wszystkie niezbędne dane są przechowywane w jednym miejscu – wgląd do nich może mieć każdy uprawniony użytkownik. Pamiętajmy także przy tym, że robotyzacja to bardzo kosztowny i czasochłonny proces. Pewne działania mogą jednak zostać podjęte już dziś, bez gigantycznych nakładów finansowych.

fot.  materiały prasowe

1https://new.abb.com/news/pl/detail/78343/robotyka-abb-zwieksza-automatyzacje-przemyslu-budowlanego-aby-umozliwic-bezpieczniejsze-i-bardziej-zrownowazone-budowanie

3https://www.construction-robotics.com/sam-2/  

4https://przemyslprzyszlosci.gov.pl/roboty-na-placu-budowy/

5https://roboticsandautomationnews.com/2021/08/27/rugged-robotics-completes-first-full-scale-pilot-on-consigli-construction-site/45920/

6https://www.apis-cor.com/dubai-project

Jak wykonać konserwację sprzętu ogrodniczego przed zimą

Jesień to końcówka prac w ogrodzie, a po długim sezonie warto zadbać o sprzęt, jeszcze nim spadnie pierwszy puch. Do prawidłowej pracy maszyn niezbędne są odpowiedniej jakości materiały – paliwo, oleje czy smary, które potrzebne są nie tylko do prawidłowego działania, ale także oczyszczania i konserwacji. Dzięki temu sprzęty, jak np. kosiarki, traktory, piły czy wertykulatory będą służył nam przez lata i rzadziej się psuły. Nie od dziś bowiem wiadomo, że zima, a co za tym idzie – ujemna temperatura, błoto, śnieg stanowią duże wyzwanie. Zaniedbane maszyny są awaryjne, a ich zły stan techniczny obniży nie tylko jakość prac, ale znacznie obciąży budżet dodatkowymi naprawami.

Warto zacząć od podstaw

Każde urządzenie należy dokładnie oczyścić, m.in. z resztek trawy, a także innych zanieczyszczeń. Jeśli posiadamy kosiarkę z koszem – dokładnie oczyścić także jego obudowę, np. przy pomocy myjki ciśnieniowej (możemy to zrobić nawet na myjni samochodowej). Przy tej czynności należy uważać, by nie przechylić sprzętu za mocno, aby nie przelać oleju do filtra powietrza i nie uszkodzić silnika. Robimy to delikatnie – przechylając go na boki. Końcówka lub początek sezonu to również najlepszy moment na wymianę wszelkich ostrzy w naszych maszynach, zwłaszcza specjalnie wyprofilowanych noży w kosiarkach. Warto skorzystać z wolnej chwili i udać się z nimi do specjalisty.

Odpowiednia konserwacja

Chociaż raz w sezonie warto poświęcić chwilę na dokładne smarowanie ruchomych części naszych maszyn (uchwyt startowy, dźwignia gazu, łożyska). Najlepiej skorzystać ze specjalnych preparatów zawierających olej i delikatnie, chociażby przy pomocy ściereczki przesmarować wszystkie części uważając przy tym na silnik i elementy napędowe. Tu warto skorzystać z okazji i wybrać specjalne paliwo – benzynę alkilatową, którą możemy przechowywać znacznie dłużej niż zwykłą. Co ważne – i przyznajmy wygodne – nie ma potrzeby zlewania paliwa ze zbiornika urządzenia. Możemy spokojnie zostawić je na zimę! Uruchomienie urządzenia jest łatwe nawet po dłuższym czasie przestoju i nie wpływa to w żaden sposób na pogorszenie jakości pracy silnika.

– Dzieje się tak z powodu znacznie czystszego procesu spalania. Brak etanolu w benzynie zapewnia brak korozji elementów silnika i sprzętu tam, gdzie mają styczność z paliwem. Dodatkowo, wybierając takie paliwo unika się pozostałości i śladów spalania wewnątrz komory urządzenia, takich jak np. nagar – potwierdza Kamil Skorupski, prezes zarządu firmy Warter Fuels.

Koniec sezonu

Z końcem sezonu należy odpowiednio przygotować się do przechowywania sprzętów ogrodniczych. Wszelkie urządzenia elektryczne możemy spokojnie powiesić np. w garażu. Natomiast te spalinowe wymagają odpowiedniego ustawienia – kosiarki stawiamy pionowo (tak, by nie wyciekło paliwo lub olej). Możemy też powymieniać w nich świece zapłonowe, wyjąć i przygotować akumulatorki (te, które tego wymagają) czy zaimpregnować ich obudowy. Wszystkie jednak najlepiej przechowywać w suchych pomieszczeniach, tak by nie ulegały korozji i zachowały dłużej swoją żywotność. Dbałość o dobry stan techniczny ma istotne znaczenie dla żywotności urządzeń mechanicznych. Poziom ich eksploatacji może mieć również wpływ na ewentualne dodatkowe koszty związane z naprawami lub wymianą części.

fot. materiały prasowe

Wkrótce rozstrzygnięcie konkursu Nagroda Jamesa Dysona

Sztuczna inteligencja wspierająca osoby niepełnosprawne, wykorzystanie biopolimerów uzyskanych z wodorostów do produkcji środka zmniejszającego palność, czy opatrunek z innowacyjnego „myślącego” tworzywa. Nie są to elementy scenariusza filmu sci-fi, ale pomysły zgłoszone do międzynarodowego konkursu Nagroda Jamesa Dysona.

Po rozpatrzeniu ponad 2000 zgłoszeń jury składające się z pracowników firmy Dyson, wyłoniło TOP 20 najlepszych projektów konkursowych. Wraz z ogłoszeniem 20 finałowych projektów rozpoczął się międzynarodowy etap konkursu Nagroda Jamesa Dysona 2021. Wszyscy finaliści mają szansę na otrzymanie nagrody głównej, która obejmuje wsparcie finansowe na rozwój projektu w wysokości 30 tysięcy funtów.

W sierpniu br. rozstrzygnięto etapy krajowe konkursu i przyznano nagrody oraz wyróżnienia w 28 krajach i regionach świata. W Polsce zwycięzcami etapu krajowego zostali Mike Ryan i Aleksander Trakul, którzy zaprojektowali maszynę Xtrude Zero, utylizującą zużyte maseczki chirurgiczne.

XTRUDE ZERO to publicznie dostępna maszyna, która dezynfekuje i poddaje recyklingowi zużyte 3-warstwowe maseczki chirurgiczne, zamieniając je w polimerowy granulat wielokrotnego użytku.

Nagrodzono również inne, najróżniejsze wynalazki z pozostałych 27 państw, jednak to dopiero początek kolejnych poszukiwań najbardziej obiecujących młodych wynalazców i wynalazczyń z całego świata. Jurorzy przeanalizowali, omówili i ocenili wszystkie wynalazki, które dostały się do finałów krajowych, a następnie spotkali się zdalnie, aby wyłonić ostatecznych finalistów.

Do międzynarodowego finału trafiły unikalne wynalazki, które mogą ułatwić rozwiązanie globalnych problemów. System rozpoznający różne rodzaje plastiku, urządzenie ułatwiające rysowanie osobom z niepełnosprawnościami, a może nowa metoda antykoncepcji dla mężczyzn?

Wszystkie te projekty mogą zmienić nasz świat na lepsze. Wiele z nich opracowywano przez ostatnie dwa lata, czyli podczas pandemii. Członkowie zespołów musieli współpracować zdalnie i maksymalnie wykorzystać dostępne materiały, ponieważ liczne laboratoria były zamknięte.

W dniu 17 listopada 2021 roku, sir James Dyson ogłosi zwycięzców ostatniego etapu międzynarodowego konkursu o Nagrodę Jamesa Dysona.

fot. materiały prasowe

Dlaczego warto ocieplić strych? Bo idzie zima!

Na widok rosnących cen ciepła i energii, niejeden właściciel domu spuścił nos na kwintę. Tymczasem wystarczy podnieść głowę, aby dostrzec realną okazję do zmniejszenia rachunków. Sprawdźmy, co można zrobić z zimnym poddaszem nieużytkowym, aby płacić mniej za ogrzewanie.

Górne kondygnacje bywają mocno problematyczne pod kątem bilansu energetycznego budynków. Przyjmuje się, że przez konstrukcje dachu ucieka nawet 25-30% ogólnych strat ciepła z domu. Im obiekt starszy, tym większe prawdopodobieństwo, że został ocieplony w sposób nieprzystający do dzisiejszych standardów i wymagań. Dodatkowym problemem często bywają bagatelizowane dawniej zimne poddasza nieużytkowe.

Zgodnie z przepisami budowlanymi, strych nieużytkowy to rodzaj poddasza, które nie może funkcjonować jako pomieszczenie mieszkalne. W takim układzie przestrzeń pod dachem służy przede wszystkim dla konstrukcji więźby i pełni funkcję wentylacyjną, umożliwiając też do pewnego stopnia składowanie domowych sprzętów i przedmiotów. Tego typu pomieszczenie co prawda nie wymaga ogrzewania, doświetlenia, czy wykończenia, lecz – wbrew dość powszechnej niegdyś praktyce – zdecydowanie potrzebuje odpowiedniej termoizolacji.

– Zimne poddasze nieużytkowe często stanowi największą jednolitą powierzchnię w budynku, przez którą większa część ciepła uciekającego przez całą skorupę budynku próbuje się wydostać – podkreśla Adam Buszko, z firmy Paroc Polska. – Na szczęście są to jednak straty, z którymi możemy sobie stosunkowo łatwo poradzić.

Izolacja w granulacie: sposób na docieplenie poddasza nieużytkowego

W porządku – izolacja strychu jest istotna. Ale jak się do niej właściwie zabrać? Ocieplić strop czy połacie dachu? To zależy przede wszystkim od przyszłego przeznaczenia ostatniej kondygnacji.

Jeśli nasze pozwolenie na budowę uwzględnia możliwość adaptacji poddasza nieużytkowego na cele mieszkalne, zdecydowanie lepszym wyjściem będzie umieszczenie ocieplenia we wnętrzu dachu. W ten sposób nie zmniejszymy kubatury ogrzewanej części budynku, co da większe pole manewru przy przyszłym zagospodarowaniu przestrzeni. Tu doskonale sprawdzą się niepalne i elastyczne płyty z wełny kamiennej, które nie tylko świetnie izolują termicznie, lecz zapewniają też najlepszą możliwą ochronę przed ogniem dla starszych, drewnianych elementów konstrukcji.

Załóżmy jednak, że poddasze pozostanie niezagospodarowane. Inwestorzy często zastanawiają się, co zrobić ze strychem wyjątkowo niskim i trudno dostępnym. Czy zdjęcie całego pokrycia dachowego w celu ułożenia nowej izolacji jest w ogóle grą wartą świeczki? W takim przypadku warto rozważyć alternatywę – izolację wdmuchiwaną.

– Wełna w granulacie jest skuteczną i bardzo często najszybszą metodą na zaizolowanie poddasza nieużytkowego. Jej montaż wymaga użycia agregatu do wdmuchiwania, choć w pewnych okolicznościach możliwe jest samodzielne rozprowadzenie granulatu, na przykład za pomocą grabi – wyjaśnia Adam Buszko.

Innym, skutecznym sposobem jest połączenie izolacji w płytach i granulacie.

– Inwestorom zalecamy zastosowanie podwójnej warstwy izolacji. Płyty z wełny kamiennej PAROC Solid stanowią pewną podstawę dla połączenia z wełną wdmuchiwaną PAROC BLT 9, która z kolei ściśle przylega do konstrukcji dachu skośnego – podkreśla Adam Buszko. – Jeśli nie ma miejsca dla dodatkowej izolacji w obszarach krawędzi dachu, należy to zrekompensować poprzez dodanie izolacji odpowiednio w innych obszarach na strychu.

Znaczenie dodatkowej warstwy izolacyjnej
Izolacja mokra to izolacja nieskuteczna – możemy się o tym przekonać sami, zakładając wilgotne ubrania podczas chłodu. Biorąc pod uwagę, że do ocieplenia starszych obiektów powszechnie wykorzystywano łatwo nasiąkające trociny, dodatkowa izolacja strychu staje się niemal koniecznością. Pokazuje to praktyka.

– Warstwa wełny o grubości 150 mm została dodana na wierzch starej izolacji z trocin o grubości 200 mm na strychu. Przy temperaturze zewnętrznej -10°C, temperatura starej izolacji poniżej izolacji dodatkowej zwiększa się do 8°C, a jej wilgotność spada z 85% do 30% – wyjaśnia Adam Buszko. – Oznacza to, że stara izolacja z trocin wysycha, a nowa izolacja z wełny daje nienasiąkającą i bezpieczną pożarowo powłokę na wierzchu izolacji palnej – podsumowuje Adam Buszko.

fot. materiały prasowe

Czy polski start up zrewolucjonizuje gospodarkę odpadami w Polsce?

Gospodarka odpadowa w Polsce poprawia się z każdym rokiem, ale wskaźniki recyklingu wciąż są zbyt niskie. Przyczyny takiego stanu rzeczy leżą nie tylko w edukacji, ale również w projektach wiat śmietnikowych oraz małej ilości kontenerów. Problem rozwiązuje system opracowany przez polski start-up

Prawo a segregacja śmieci

Sortowanie odpadów jest stałym elementem naszej codzienności. Dzięki prowadzonym w ostatnich latach kampaniom edukacyjnym oraz zmianom w legislacji z każdym rokiem rośnie udział recyklingu w Polsce i w Europie – według danych Eurostatu, w 2018 roku 54,6% odpadów poddano odzyskowi, z czego 37,9% trafiło do recyklingu. Z badań GUS wynika podobny obraz – w 2020 roku 59% odpadów komunalnych odzyskano, a 26,7% zrecyklingowano. W porównaniu do 2018 roku, zanotowano wzrost o 2% w procesach odzysku i o 0,7% w recyklingu.

1 września 2020 roku zaczął obowiązywać nakaz segregowania odpadów, a 1 stycznia 2021 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (powszechnie znanej jako ustawa śmieciowa). Jedną ze zmian było wprowadzenie obowiązku segregacji odpadów na pięć frakcji, co ma zwiększyć udział ponownego użycia odpadków – według planów połowa z nich ma trafiać do recyklingu.

Problemy z sortowaniem

Gospodarka odpadowa w Polsce modernizuje się i z każdym rokiem zwiększa ilość odzyskiwanych materiałów. Czy jest tak naprawdę? Z badania przeprowadzonego przez agencję Symetria tylko 52% Polaków potrafi prawidłowo segregować śmieci, ale powinna cieszyć informacja, że 83% badanych uznało obowiązek sortowania za słuszny.

Martwić powinny jednak inne statystyki – rośnie produkcja sztucznych opakowań (w 2015 roku 7,82 miliarda ton na świecie), a co za tym idzie zanieczyszczenie plastikiem. Według przewidywań, zwiększać się będzie także ilość produkowanych odpadów komunalnych. Globalne trendy potwierdza raport przygotowany przez Najwyższą Izbę Kontroli – głosi on, że w Polsce za mało odpadów trafia do recyklingu, a szybkie wdrożenie zamkniętej gospodarki odpadowej w naszym kraju ma niewielkie szanse powodzenia.

Polski system unieszkodliwiania śmieci nie jest doskonały, a świadomość ekologiczna jest wciąż zbyt niska. Z 13 milionów ton zebranych w 2020 roku odpadów komunalnych, 5,2 miliona trafiło na wysypiska. Problem sprawia również dopasowanie poszczególnych śmieci do konkretnych kontenerów, a znajdujące się na osiedlach wiaty śmietnikowe są często trudno dostępne dla osób starszych czy niepełnosprawnych ruchowo.

Kontenery w miastach często są przepełnione i zbyt rzadko odbierane, co skutkuje brzydkim zapachem. Problematyczne jest także podrzucanie śmieci przez osoby nienależące do danej spółdzielni mieszkaniowej czy fałszowanie deklaracji – przekłada się to na zmniejszone wskaźniki recyklingu, a to skutkuje karami dla gmin, które zmuszone są przez to podnosić opłaty śmieciowe. Może to zniechęcać ludzi do idei recyklingu, co będzie napędzać dalszy rozwój problemu. Samorządy i firmy cały czas poszukują rozwiązań trudności związanych z odbiorem i unieszkodliwianiem odpadów. Jedną z nich jest Idealbin, start-up, który opracował innowacyjny system zbierania i składowania odpadków.

Polska firma rozwiązuje problemy z odpadkami

– Podeszliśmy do zagadnienia holistycznie i zauważyliśmy, że zaczyna się on często na etapie projektu – w mieszkaniach nie ma miejsca na wiele koszy, a wiaty śmietnikowe są zbyt małe w stosunku do potrzeb mieszkańców i ilości generowanych przez nich odpadów. Kolejną trudnością do rozwiązania okazała się być świadomość użytkowników, więc postawiliśmy również na edukację naszych klientów – mówi Luiza Bortkiewicz, Idealbin.

Współcześnie, w polskich miastach dominują potężne, zamykane na klapę kontenery. Ponieważ śmieci odbierane są za rzadko, często są one przepełnione, a kolejne worki lądują obok nich. Nieregularnie wywożone i przepełnione kontenery to większe prawdopodobieństwo nie tylko zwiększają zanieczyszczenie okolicy, ale również stwarzają zagrożenie biologiczne.

Idealbin rozwiązał ten problem, stawiając na technologie informatyczne. Klapa kosza otwiera się za pomocą wydawanej każdemu użytkownikowi karty dostępu, co uniemożliwia podrzucanie śmieci osobom postronnym. W kontenerach umieszczone są czujniki zapełnienia, a także system automatycznego zgniatania. Po osiągnięciu maksymalnej pojemności, firma odbierająca odpady dostaje powiadomienie, co pozwala zoptymalizować trasy.

Kolejnym udogodnieniem jest dedykowana aplikacja (może ona służyć również jako klucz dostępu do kontenerów) zapewniające stały dostęp do danych, ile śmieci posegregowali w miesiącu. Informuje ona również, gdzie wyrzucić dany odpad, co pozwala na zwiększenie wskaźników recyklingu.

Elektroniczne systemy koszy zasilane są energią pochodzącą z zainstalowanych w nich paneli fotowoltaicznych. Istnieje również możliwość wyposażenia kontenerów w pokryte biologicznie czynną powierzchnią zielone dachy. Eliminuje to ewentualny brzydki zapach oraz może przełożyć się na zwiększenie wartości osiedla. Okleinę kontenerów można spersonalizować, co pozwoli dostosować ich wygląd do okolicznej estetyki. Zajmują one również mniej miejsca w porównaniu do tradycyjnych kontenerów, a zaoszczędzoną powierzchnię można wykorzystać do innych celów.

Jak widać, choć Polska wciąż zmaga się z problemem właściwej gospodarki odpadowej, istnieją już skuteczne rozwiązania. Połączenie odpowiedniego projektu z ekologicznym podejściem i nowoczesnymi technologiami informatycznymi daje nadzieję na zmniejszenie ilości powstających odpadów i zwiększenie wskaźników recyklingu w nadchodzących latach.

rys. materiały prasowe

Ekologiczny mural w centrum Warszawy: NIE WYRZUCAJ ELEKTROŚMIECI DO ŚMIETNIKA

Elektrośmieci to niezmiennie duży problem nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Według ONZ w 2021 r. każda osoba na świecie generuje średnio 7,6 kg odpadów elektrycznych i elektronicznych, co oznacza, że wytworzymy ich aż 57 mln ton. Niestety zaledwie 17 procent elektrośmieci zawierających mieszankę szkodliwych substancji, ale i cennych materiałów, zostanie właściwie zebrane, przetworzone i poddane recyklingowi. Co roku obchodzimy Międzynarodowy Dzień Bez Elektrośmieci. Aby zwrócić uwagę na potrzebę prawidłowego postępowania ze zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym stworzony został mural, który zdobi jedną ze ścian przy ulicy Waryńskiego w Warszawie.

„Dbałość o środowisko i społeczną odpowiedzialność biznesu są wpisane w działalność naszej Organizacji, a kluczowym elementem jest edukacja społeczeństwa w zakresie prawidłowego postępowania z elektrośmieciami. Realizujemy różne inicjatywy edukacyjne, idąc z duchem czasu, czego przykładem może być właśnie to ekologiczne dzieło w sercu Warszawy. Warto tu podkreślić, iż ElektroEko działa w imieniu największych producentów sprzętu AGD i RTV, dla których kwestie ochrony środowiska i klimatyczne są strategicznym priorytetem. Jesteśmy dumni, iż wspólnie przyczyniamy się do dbałości o nasze naturalne otoczenie, wskazując jak kluczowe jest przekazywanie zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego do recyklingu, bo przecież to także źródło cennych surowców, które należy odzyskiwać by móc powtórnie wykorzystać” – mówi

Grzegorz Skrzypczak, prezes ElektroEko Organizacji Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego S.A., organizatora Międzynarodowego Dnia Bez Elektrośmieci.

Tegoroczne działania koncentrują się na publicznej kampanii informacyjnej w prasie, radiu oraz social mediach. Kampanii towarzyszą działania edukacyjne w przedszkolach i szkołach, konkursy atakże szereg niestandardowych realizacji.Jedną z nich bez wątpienia jest właśnie mural edukacyjny, którego autorem jest ilustrator Karol Banach. Ma on przypominać nam wszystkim o konieczności prawidłowego postępowania z elektrośmieciami. To pierwszy w Polsce mural poświęcony tematyce elektrośmieci. Zajmuje on powierzchnię 240 m2 i został wykonany przy użyciu farb fotokatalitycznych, które pochłaniają zanieczyszczenia z powietrza. Oznacza to ogromną korzyść dla środowiska.

W ten nietypowy sposób, już po raz czwarty, uczczone zostaną obchody Międzynarodowego Dnia Bez Elektrośmieci. To inicjatywa zapoczątkowana przez organizację WEEE Forum, a realizowana przy wsparciu ponad 120 organizacji z 70 różnych krajów na całym świecie. W Polsce oficjalnym organizatorami wydarzenia są ElektroEko oraz UNEP/GRID-Warszawa. Wydarzeniu partnerują APPLiA Polska i Związek Cyfrowa Polska, a patronat honorowy objęli Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

Elektrośmieci – co to?

Elektrośmiecito wszystkie popsute, nieużywane, niepotrzebne urządzenia elektryczne i elektroniczne, działające kiedyś na prąd lub na baterie np. zepsute komputery, telefony, zabawki i gadżety elektroniczne, stare pralki, lodówki i drobne urządzenia AGD a także zużyte świetlówki i LEDy. Na tego typu przedmiotach widnieje znak przekreślonego kosza, co oznacza, że nie wolno wyrzucać ich do śmietnika czy nawet wystawiać do altanki śmieciowej. Grozi za to kara grzywny nawet do 5000 zł.

Elektrośmieci – odpad czy surowiec?

Elektrośmieci zawierają liczne szkodliwe substancje, np.: rtęć, freon, azbest, kadm czy związki bromu, które po wydostaniu się z zardzewiałej lodówki lub stłuczonego kineskopu telewizora przenikają do gleby, wód gruntowych i powietrza. Z tego tez powodu, demontaż elektrośmieci może być dokonywany wyłącznie w wyspecjalizowanych zakładach przetwarzania, które posiadają stosowne zezwolenia. Pod żadnym pozorem nie należy sprzętu demontować samodzielnie, gdyż jest to niebezpieczne i może stanowić zagrożenie dla zdrowia człowieka.

Wyrzucanie elektrośmieci do śmietnika to działanie nie tylko nielegalne i szkodliwe dla środowiska – to także spore marnotrawstwo zasobów. Wysłużona pralka, lodówka czy piekarnik może stać się źródłem surowców, które mogą zostać wykorzystane ponownie do produkcji innych przedmiotów. Przykładowo zużyte telefony komórkowe, które zawierają złoto, srebro i miedź, można wykorzystać do wytwarzania czajników, plomb dentystycznych, a nawet instrumentów muzycznych, zaś plastikowe elementy ze starej lodówki mogą posłużyć do produkcji kołpaków samochodowych. Z kolei szklane drzwiczki niedziałającej już pralki mogą zostać przerobione na miskę żaroodporną, a z odzyskanych i przetworzonych włókien karbonowych można wyprodukować żagle i namioty.

E jak Ekologia, E jak Edukacja

Jak wynika z badań konsumenckich przeprowadzonych na zlecenie ElektroEko w 2019 roku, tylko 40% Polaków wie, jak postępować ze zużytym sprzętem. Natomiast co piąty Polak w ciągu ostatniego roku przynajmniej raz wyrzucił elektrośmieci do zwykłego kosza. I wciąż wiele osób (51% Polaków) chomikuje nieużywany sprzęt elektryczny i elektroniczny. Jak widać, poziom świadomości społeczeństwa na temat elektrośmieci oraz metod ich bezpiecznego pozbywania się wciąż nie jest w Polsce wystarczający. Stąd niezwykłe ważny jest przekaz jaki widnieje na muralu – NIE WYRZUCAJ ELEKTROŚMIECI DO ŚMIETNIKA.

„O ile nasza wiedza, o tym, co zrobić ze zużytą pralką czy starą lodówką z roku na rok jest lepsza, to problem pojawia się z mniejszymi urządzeniami typu: suszarka, lokówka, toster, klawiatura, telefon czy zabawki elektryczne. Często te sprzęty trafiają do zwykłego kosza na śmieci razem z odpadami zmieszanymi. Przy okazji Międzynarodowego Dnia Bez Elektrośmieci „mówimy o szkodliwości takich działań, jak i przedstawiamy korzyści płynące z recyklingu elektrośmieci” – mówi Grzegorz Skrzypczak. – „Prawidłowy system gospodarowania zużytym sprzętem to wymierny efekt dla środowiska. To także nowe miejsca pracy w tworzącej się branży recyklingu oraz innowacje technologiczne umożliwiające maksymalny odzysk surowców ze zużytego sprzętu. To bardzo ważne zwłaszcza w czasach, gdy coraz więcej mówimy o wyczerpywaniu się światowych zasobów. Wielkim wyzwaniem staje się powszechna edukacja społeczna pozwalająca zrozumieć każdemu mieszkańcowi, użytkownikowi sprzętu elektrycznego i elektronicznego, jak wielka jest jego rola w tym procesie”.

Elektrośmieci oddaj do punktu zbierania

Jeśli mamy w domu zalegające, zużyte, niepotrzebne urządzenia elektryczne i elektroniczne, to udajmy się do punktów zbierania elektrośmieci lub sklepów, które tego typu zużyty sprzęt przyjmą bezpłatnie.Dzięki temu, elektrośmieci nie tylko nie zaszkodzą środowisku, ale także staną się źródłem cennych surowców wtórnych, które mogą być wykorzystane do produkcji nowych przedmiotów.

fot. materiały prasowe

Biznes sięga chmur

Co trzecia firma w Unii Europejskiej i co czwarta w Polsce deklaruje korzystanie z płatnych usług w chmurze – wynika z raportu PMR. Według prognoz w 2021 roku rodzime przedsiębiorstwa wydadzą na rozwiązania z obszaru cloud computing do 2,5 mld zł. Jak cyfrowa transformacja zmienia biznes i świat?

Liderzy chaosu

Znane dotąd modele biznesowe przestały się sprawdzać. By osiągnąć sukces firmy budują nowe strategie działania oraz procesy organizacyjne. Umiejętność sprawnego poruszania się w świecie chaosu i zmian to cecha współczesnych liderów. Jak zaznaczył, podczas tegorocznej konferencji SAP NOW – New chapter, Ralph van Uden, dyrektor działu Core Cloud oraz szef RISE with SAP na region CEE: „kto nie skupia się na zmianie, zawsze będzie po prostu naśladowcą”.

– Transformacja nie może odbywać się tylko na poziomie technologii i automatyzacji procesów. Wymaga także mentalnej zmiany. Liderzy rynkowi potrzebują holistycznego wsparcia w postaci Business Transformation as-a-Service. W ten sposób będą mieli szansę wyswobodzić się z dotychczasowych schematów działania i faktycznie przekształcić swój biznes w inteligentne przedsiębiorstwo. To jedyny sposób, by zbudować unikalną pozycję rynkową oraz nauczyć się prosperować w świecie ciągłych przemian – twierdzi Ralph van Uden, dyrektor działu Core Cloud oraz szef RISE with SAP na region CEE

Prof. dr hab. Piotr Płoszajski z Katedry Teorii Zarządzania w SGH w Warszawie, wprost wskazuje, że dzisiejszy biznes potrzebuje liderów i rebeliantów. Według niego, jesteśmy świadkami kresu zarządzania, jakie znaliśmy. Obecnie, sukces zależy od umiejętności budowania nowatorskich rozwiązań, dobierania kart z wielkiej talii możliwości zawierającej różnorodne technologie, koncepcje organizacyjne i pozornie odległe przykłady sukcesów oraz innowacji.

Poszukiwacze lepszego jutra
Prowadzenie firmy w dzisiejszych czasach nie sprowadza się już tylko do kwestii rentowności. Nadrzędnym celem są kompleksowa transformacja w kierunku inteligentnego przedsiębiorstwa i budowanie zrównoważonej przyszłości. Tymczasem, w 2021 roku emisje dwutlenku węgla odnotują drugi co do wielkości wzrost w historii, a według Światowego Forum Ekonomicznego ponad 200 największych firm na świecie szacuje, że zmiany klimatyczne, w przypadku braku działania, będą je kosztować prawie 1 bilion dolarów. By przeciwdziałać kolejnemu światowemu tąpnięciu, firmy wykorzystują technologie do reagowania na potrzeby środowiska.

– 77 proc. wszystkich transakcji biznesowych na świecie jest przeprowadzanych za pośrednictwem systemów SAP. To daje ogromne możliwości w zakresie wsparcia przedsiębiorstw w realizacji strategii zrównoważonego rozwoju. Dlatego w nasze podstawowe systemy analityczne i transakcyjne wbudowaliśmy rozwiązania pomagające analizować emisję gazów cieplarnianych, a ostatnio wprowadziliśmy na rynek SAP Product Footprint Management, rejestrujący ślad środowiskowy produktów w całym łańcuchu dostaw. Tym działaniem chcemy pokazać, że zrównoważony rozwój jest nie tylko możliwy, ale i opłacalny – mówi Thomas Duschek, prezes i dyrektor zarządzający SAP Polska

fot. archiwum

Ładowarki do samochodów elektrycznych w garażach podziemnych bardziej problematyczne niż sądzimy

W ostatnich latach w Europie sporo się dzieje w temacie elektromobilności, a samochody napędzane elektrycznie zyskują na popularności. W Polsce ten trend również zaczyna się pojawiać. Auto elektryczne związane jest jednak z posiadaniem miejsca do jego ładowania. Scenariuszem idealnym byłoby, gdyby znajdowało się ono w garażu, jak najbliżej domu. Wydawać by się mogło, że to żaden problem, jednak jak się okazuje, to dopiero początek dość wyboistej drogi.

Jak wskazują dane z raportów, w 2020 roku w Polsce oddano do użytkowania ponad 220 tys. mieszkań. Deweloperzy nie zwalniają tempa – wstępne informacje z okresu styczeń-kwiecień 2021 r. pokazały, że do użytkowania oddano już 72,2 tys. mieszkań, tj. o 13,3 proc. więcej niż w tym samym czasie przed rokiem. Podobnie jest z podążaniem za trendami. Klienci wiedzą co jest na topie i oczekują najlepszych produktów i rozwiązań. Jednym z takich przykładów są samochody elektryczne – ich właściciele chcieliby mieć swobodny dostęp do miejsc postojowych z ładowarkami w swoich garażach podziemnych.

Mieszkania kupowane wraz z miejscami postojowymi to już właściwie standard. Ale co ze stacjami ładowania samochodów elektrycznych? W Polsce na rynku pierwotnym pierwsze inwestycje deweloperskie z gniazdami do ładowania zaczynają dopiero się pojawiać. Temat jest delikatny, bo jak się okazuje już na początkowych etapach projektu pojawiają się głosy sprzeciwu, między innymi ze strony Straży Pożarnej. Deweloperzy chcą podążać za trendem i dawać mieszkańcom możliwość ładowania aut w garażu podziemnym, jednak strażacy opiniujący projekty budowlane nie chcą się pod nimi podpisywać bez wprowadzenia dodatkowych zabezpieczeń w projekcie.

Z punktu widzenia Straży Pożarnej problem stanowi lokalizacja miejsc parkingowych dla pojazdów elektrycznych w garażach podziemnych. Związane jest to z możliwością samozapłonu baterii w takim aucie. Wywołany pożar jest niezwykle trudny do ugaszenia, ponieważ po kilku godzinach ogień może wzniecić się ponownie. Wielu rzeczoznawców do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych uważa, że instalowanie ładowarek do samochodów elektrycznych i/lub z napędem hybrydowym w garażu podziemnym jest bardzo ryzykowne, a wręcz nierozważne. Według nich, minimalnym wymogiem, który mógłby niejako zmniejszyć problem, jest stawianie ścianek przeciwpożarowych co 2-3 miejsca. W praktyce dla deweloperów oznacza to zmniejszenie ogólnej liczby miejsc parkingowych, ze względu na przestrzeń jaką należy przeznaczyć na wspomniane ścianki oraz odsunięcie miejsc parkinowych od nich, zgodnie z warunkami technicznymi. Na chwilę obecną, w tym temacie nie powstały jeszcze żadne regulacje prawne. Wypracowanie wytycznych, które jednoznacznie regulowałyby zasady lokalizowania takich ładowarek w garażach podziemnych pomogłaby rozwiązać wiele niejasnych sytuacji.

Z naszej perpektywy dewelopera i odpowiadania na potrzeby klientów – wiemy, że oczekują oni miejsc postojowych z możliwością komfortowego i łatwego ładowania samochodów elektrycznych. Musimy myśleć długoterminowo. Już na poczatkowych etapach inwestycji odpowiadamy sobie na pytania – czy za 10-20 lat nasz budynek nadal będzie funkcjonalny? Czy niezmiennie będzie zapotrzebowanie na taką ilość miejsc postojowych w garażach? To niezwykle ważne przewidzieć co będzie za jakiś czas. Obecnie obserwujemy, że coraz więcej młodych ludzi rezygnuje ze swojego samochodu na rzecz elektrycznych hulajnóg, rowerów, car share’ingu czy po prostu wybiera komunikację miejską. Nie możemy dopuści do sytuacji, w której za kilka lat pojawi się problem z dostosowaniem naszego budynku np. do montażu ładowarek samochodów elektrycznych.

Robert Stachowiak
Prezes Zarządu spółki deweloperskiej SGI

fot. materiały prasowe

Inwestorzy doceniają potencjał kosmosu

Do niedawna inwestowanie w kosmos było domeną wyłącznie wielkich instytucji, posiadających ogromne pokłady finansowe.

Cezary Chybowski, prezes Reliance Polska wskazuje, że to powoli się zmienia i w branżę kosmiczną może zainwestować każdy. Ekspert upatruje na giełdzie trendu kosmicznego, podobnego do tego dotyczącego gamingu.

Przemysł kosmiczny należy do najbardziej innowacyjnych sektorów naszej gospodarki, a jego rozwój stał się w ostatnich latach coraz bardziej intensywny. Z raportu POLSA wynika, że w skład polskiego sektora kosmicznego wchodzi 331 podmiotów, 79 proc. z nich stanowią przedsiębiorstwa, a 21 proc. to centra badawczo-rozwojowe i uczelnie wyższe. Działania w obrębie przestrzeni kosmicznej obejmują takie dziedziny jak projektowanie i budowę elementów misji kosmicznych, wdrożenia oraz utrzymywanie infrastruktury stacji naziemnych, a także opracowywanie aplikacji wykorzystujących dane satelitarne czy systemy służące do nawigacji.

Jedną z nielicznych firm na całym świecie zajmującą się projektowaniem, produkcją i umieszczaniem nanosatelitów zbierających dane optyczne na orbitach okołoziemskich jest wrocławska spółka SatRevolution, której partnerem jest Virgin Orbit należące do Richarda Bransona. Dostarczane przez SatRevolution dane telemetryczne wykorzystywane są w różnych dziedzinach przemysłu m.in. energetyce, infrastrukturze czy rolnictwie.

Potencjał kosmosu doceniają zarówno fundusze inwestycyjne, jak i eksperci branżowi m.in. Cezary Chybowski, prezes Reliance Polska, który do tej pory w swoim portfelu posiadał spółki z sektora branży spożywczej, gamingowej i windykacyjnej:

– Branża kosmiczna to dziś realny biznes o ogromnym potencjale wzrostu. Porównałbym ją do branży gamingowej sprzed 10 lat. Obecnie zaczyna się tzw. trend kosmiczny – każdy chce lecieć w kosmos, to równie modny temat tak, jak kiedyś gaming. Dlatego nie wyobrażam sobie nie posiadać w portfelu takiego produktu – mówi Cezary Chybowski. – SatRevolution określane jest mianem dumy naszego państwa. Ogromne dotacje oraz nazwy misji i satelitów: KRAKSat, Światowid, STORK pokazują, że fundatorzy kładą duży nacisk na promowanie Polski. Spółka ta już niebawem pojawi się na NewConnet, a jej śladem pójdą również inne spółki z branży kosmicznej, to wszystko dopiero się zaczyna. Pamiętajmy jednak, że jest to inwestycja długofalowa, wymagająca cierpliwości, przeznaczona dla osób akceptujących wysoki próg ryzyka – podsumowuje.

fot. archiwum

Zielony trend szansą na oszczędności

Hasło „sezon grzewczy” spędza sen z powiek właścicielom budynków na długo przed jego oficjalnym rozpoczęciem. Rosnące ceny energii sprawiają, że wizja przyszłych rachunków za ogrzewanie nie napawa optymizmem. W takiej sytuacji warto zastanowić się, jak poprawić standard energetyczny domu. Jak się okazuje, znaczenie ma tutaj nie tylko rodzaj, ale też kolejność działań.

Gospodarstwa domowe realizują plan „energetycznych oszczędności” w dwojaki sposób: metodą małych kroków albo większych inwestycji. Zużycie energii można ograniczać, skupiając działania na oszczędzaniu: prądu, np. przez wyposażenie domu w sprzęty AGD o wysokiej klasie energetycznej czy mieszczące się w kategoriach energooszczędności oświetlenie, i ciepła, np. utrzymując odpowiednią temperaturę we wnętrzach lub wymieniając stare piece na nowoczesne, efektywniejsze i bardziej przyjazne środowisku.

Poważniejszy, bo związany ze sporym wkładem finansowym krok, to inwestycja w ogrzewanie budynku pompą ciepła lub w OZE.

Zielony trend szansą na oszczędności?
Umacniająca się z roku na rok świadomość ekologiczna społeczeństwa a także poszukiwanie sposobów na energetyczne oszczędności sprawiają, że coraz chętniej inwestujemy w odnawialne źródła energii (OZE). Według raportu Instytutu Energetyki Odnawialnej „Rynek Fotowoltaiki w Polsce 2021”, skumulowane tempo wzrostu mocy w fotowoltaice w latach 2016-2020 wyniosło w naszym kraju 114% przy średniej unijnej 10,3%.

Wzrost popularności OZE w Polsce widać zresztą gołym okiem. Trend zwrotu ku zielonej energii odzwierciedla architektoniczny krajobraz miast, przedmieść i wsi. Dachy z zainstalowanymi panelami fotowoltaicznymi stały się charakterystycznym elementem nowoczesnej zabudowy jednorodzinnej, a w części miast także wielorodzinnej.

To oczywiście słuszna droga, bo korzyści dla środowiska są niepodważalne. Inwestycja w odnawialne źródła energii oznacza również szansę na mniejsze rachunki za energię. Inwestorzy indywidualni zainteresowani poprawą standardu energetycznego budynku powinni jednak pamiętać, że działania zmierzające do zmniejszenia zapotrzebowania na energię wymagają właściwego zaplanowania ich hierarchii.

Izolacja i termomodernizacja budynku – pierwszy krok do energooszczędności
Co należy wziąć pod lupę, zanim zdecydujemy się na realizację planów wcielania OZE w życie?

–Żeby inwestycja w odnawialne źródła energii przyniosła właścicielom domów oszczędności, powinni się upewnić, czy budynek nie generuje start energetycznych, np. z powodu zbyt cienkiego ocieplenia i licznych mostków termicznych – wyjaśnia Adam Buszko, ekspert firmy Paroc Polska. – Jeżeli tak jest, ciepło będzie uciekać, pomimo wkładu w zieloną energię. Jakich strat należy się spodziewać? Przyjmuje się, że przez sam dach możemy tracić 25-30% energii wykorzystywanej do ogrzewania.

Właściwa kolejność działań, czyli najpierw ograniczanie strat, a dopiero potem poszukiwanie efektywniejszych metod pozyskiwania ciepła, sprzyja energooszczędności. Taki plan jest zgodny z tzw. koncepcją Trias Energetica – modelem stworzoną przez Uniwersytet Techniczny w Delfcie w Holandii.

Zgodnie z tą ideą, proces zmniejszania zapotrzebowania budynków na energię i ograniczania emisji gazów cieplarnianych dobrze rozpocząć od efektywnej ekonomicznie izolacji nowych budynków lub termomodernizacji obiektów już istniejących. Odpowiednio ocieplone ściany zewnętrzne i dachy to krok, bez którego można się potknąć na drodze do oszczędności.

Fokus na parametry
Kiedy celem staje się oszczędzanie, warto przyjrzeć się wskaźnikom określającym zapotrzebowanie budynku na energię: parametrom energi użytkowej, końcowej i pierwotnej. To wartości, które pojawiają się w świadectwie charakterystyki energetycznej obiektu.

Energia użytkowa (EUCO) informuje o rocznym zapotrzebowaniu na ilość ciepła niezbędnego do utrzymania temperatury we wnętrzach (służącego do ich ogrzania i wentylacji), a także o energii potrzebnej do wytworzenia ciepłej wody i do chłodzenia (w przypadku klimatyzacji). Wskaźnik energii końcowej (EK) określa dodatkowo sprawność instalacji grzewczej (i wskazuje na ewentualne straty ciepła). Parametr oznaczający energię pierwotną (EP) mówi o ilości energii ze źródeł nieodnawialnych, która jest potrzebna, by pokryć roczne zapotrzebowanie na energię końcową.

Który z parametrów jest kluczowy, jeśli skupiamy się na wydatkach eksploatacyjnych?

– Jeśli mowa o finansach, najbardziej istotny dla użytkowników budynku wydaje się wskaźnik energii końcowej – mówi Adam Buszko, ekspert firmy Paroc Polska. –Ten parametr uwzględnia kompletne zapotrzebowanie na energię, które można przecież ograniczyć, np. przez inwestycję w izolację. Wskaźnik energii użytkowej informuje z kolei o jakości konstrukcji obiektu. Im EU jest niższy, tym większa pewność, że przegrody zewnętrzne lepiej zabezpieczają przed utratą ciepła – dodaje ekspert.

Zabiegi termoizolacyjne, a w szczególności zadbanie o szczelność przegród zewnętrznych budynków, skutecznie ograniczają zapotrzebowanie na energię. Na tym rozwiązaniu korzysta i natura, i domowe budżety, bo maleją wydatki na ogrzewanie.

fot. materiały prasowe