Archiwa kategorii: NOWE TECHNOLOGIE

Polska wyprzedziła Francję – lidera rynku pomp ciepła

We Francji pracę zaczyna ponad milion pomp ciepła rocznie, ale w Polsce wzrost jest większy/

  • Pompy ciepła biją rekordy popularności – w 2021 r. wzrost zainteresowania w Polsce wyniósł 65 proc., a w pierwszych miesiącach tego roku aż 75 proc. wniosków o dofinansowanie dotyczyło właśnie pomp ciepła.
  • Na odnawialne źródła energii w coraz większym stopniu przechodzą także małe firmy – rewolucja energetyczna nabiera tempa w małym biznesie.
  • Rośnie opłacalność inwestycji w OZE, skraca się czas ich zwrotu. W przypadku małej firmy zużywającej rocznie 50 MWh energii koszt instalacji fotowoltaicznej to ok. 250 000 zł, który może zwrócić się w przeciągu 5 lat.

Francuska organizacja UNICLIMA poinformowała, że w tym kraju w 2021 roku zamontowano ponad milion pomp ciepła. W przypadku urządzeń powietrze-woda stanowi to 52,5 proc. wzrost w porównaniu z 2020 r. Najsilniejszy wzrost na francuskim rynku odnotowano w segmencie od 6 do 10 kW – rok do roku aż o 65 proc.

Chociaż Francja to największy rynek pomp ciepła w Europie, to jednak procentowe wzrosty w Polsce są nawet większe. Według danych Polskiej Organizacji Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PORT PC), w 2021 roku rynek wzrósł o 66 proc., a segment pomp ciepła do ogrzewania budynków o ponad 88 proc. Taki poziom wzrostów wyprzedził więc Francję uznawanego za europejskiego lidera w tym zakresie. Inne kraje nie chcą zostać w tyle – w Niemczech co roku wymienia się średnio 800 tys. źródeł grzewczych, pompy ciepła obowiązkowe będą tam już od 2024 roku.

W Polsce duże znaczenie ma dofinansowanie takich inwestycji – w kwietniu w ramach programu „Czyste Powietrze” złożono niemal 13,7 tys. wniosków, a pompy ciepła odpowiadały za niemal 50 proc. wszystkich. Od stycznia do kwietnia 2022 r., wzrost wniosków o pompy ciepła wynosi około 75 proc. Proporcjonalny spadek notuje liczba wniosków o kotły gazowe. Ma to zatem wymiar zwiększający strategiczne bezpieczeństwo kraju.

PORT PC prognozuje, że wzrost liczby powietrznych pomp ciepła w Polsce w 2022 roku będzie nadal duży i wyniesie ponad 50 proc. To bardzo ważne w kontekście obecnej sytuacji geopolitycznej, bo milion wdrożonych pomp ciepła do ogrzewania budynków zmniejsza zapotrzebowanie na gaz o około 1,1–1,5 mld m3, a przemysłowe pompy ciepła o dużym zapotrzebowaniu na ciepło zwielokrotniają ten efekt.

Na rozwój rynku energii produkowanej z odnawialnych źródeł energii wpływa gwałtownie rosnące zainteresowanie firm z sektora MŚP. Wg eksperta główne czynniki, które spowodowały zmianę nastawiania do OZE w sektorze MŚP to rosnąca świadomość ekologiczna, wysokie koszty energii i relatywnie tańsze rozwiązania i technologie produkcji „zielonej energii”.

Jeszcze silniejszą motywacją są pieniądze. Rosnące koszty energii obniżają marże i zyskowność biznesu. Szczególnie w branżach energochłonnych. Poziomy cen energii elektrycznej dostarczanej przez operatorów nie obniżą się znacząco w najbliższym czasie, a mogą nawet wzrosnąć, więc inwestycja w OZE nabiera większego sensu.

– Najtańsze w eksploatacji źródło energii cieplnej to pompa ciepła plus fotowoltaika. Dodatkowo połączone z magazynem energii. Instalacja PV produkuje prąd, nadwyżkę ponad potrzeby własne obiektu gromadzi w magazynie, a sprzedaje do sieci, kiedy energia jest droższa. Małe firmy poszukują rozwiązań ograniczających koszty, a efektem wzrostu cen energii jest skrócenie czasu zwrotu z inwestycji w system fotowoltaiczny. W przypadku firmy zużywającej 50 MWh energii rocznie, konieczna jest instalacja fotowoltaiczna o mocy 50 kWp. Koszt takiej instalacji to przedział 250 000-300 000 zł. Zwraca się w czasie 5 lat – szacuje Grzegorz Pióro – SPIE Building Solutions. – W przypadku średniej wielkości biurowca zwrot nakładów inwestycyjnych na instalacje OZE szacuje się na 6 – 8 lat. Jest uzależniony od parametrów budynku, położenia, bilansu energetycznego, rodzaju dachu, na którym są montowane moduły – dodaje ekspert SPIE.

Decyzja o inwestycji w rozwiązania OZE powinna uwzględniać warunki techniczne i eksploatacyjne budynków, ponieważ nie  wszystkie  są zaprojektowane z założeniem wprowadzenia dodatkowych obciążeń konstrukcji dachu. Ponadto, istnieje ryzyko uszkodzenia membrany dachu, co w przypadku występowania izolacji z wełny mineralnej znacząco utrudnia opanowanie ewentualnych przecieków. Innym problemem po zamontowaniu systemu PV może być odśnieżanie dachu przy zastosowaniu niewłaściwie dobranej konstrukcji wsporczej i braku zabezpieczeń mechanicznych przewodów połączeniowych. Należy też pamiętać o dostosowaniu instalacji odgromowej do zmienionego układu urządzeń na dachu.

Aby uniknąć złych decyzji, oceny możliwości montażu instalacji PV na konkretnych budynkach powinny dokonywać wyłącznie profesjonalne i doświadczone firmy, potrafiące zapewnić inwestorom m.in. właściwą analizę warunków technicznych.

fot. materiały prasowe

 

Aplikacja mobilna pozwoli sprawdzić obłożenie parkingu

Park&Ride w Pruszkowie przechodzi cyfrową transformację, wpisując się w ideę smart parkowania. Dzięki współpracy miasta z NaviParking, kierowcy uzyskają dostęp do informacji o zajętości miejsc postojowych w czasie rzeczywistym. Bezpłatna aplikacja mobilna NaviPay pozwoli im nie tylko sprawdzić aktualne obłożenie parkingu, ale również poprowadzi ich bezpośrednio do celu.

NaviParking digitalizuje i integruje wszystkie procesy związane z inteligentnym parkowaniem zgodnie z wizją Smart City, która nie jest zarezerwowana wyłącznie dla dużych ośrodków miejskich. Park&Ride w Pruszkowie jest pierwszym tego typu parkingiem w Polsce, który zdecydował się na wdrożenie bardziej zaawansowanej cyfryzacji.

fot.  materiały prasowe

Dyson uchyla rąbka tajemnicy

25 maja br., na Międzynarodowej Konferencji Robotyki i Automatyzacji (ICRA) w Filadelfii firma Dyson wyjawiła informacje na temat swojego wkładu w przyszłość robotów domowych, zachęcając przy tym najzdolniejszych specjalistów z obszaru robotyki do dołączenia do ich dynamicznie rozwijającego się zespołu.

Podczas konferencji firma Dyson wyjaśniła, jakie ma ambicje w dziedzinie zaawansowanej robotyki, a ponadto marka poinformowała, że przyspiesza prace nad autonomicznym urządzeniem zdolnym do wykonywania obowiązków domowych. W trakcie konferencji zaprezentowała wideo, które pokazuje najnowsze osiągnięcia firmy – prototyp robotycznych rąk chwytających przedmioty. Dyson zapewnia, że nie zamierza poprzestać na podłogowych robotach sprzątających. Nad objętymi tajemnicą pracami badawczo-rozwojowymi w ośrodku Hullavington w Wiltshire czuwa naczelny inżynier Jake Dyson.

Firma technologiczna Dyson znajduje się na półmetku największej rekrutacji inżynierów od czasu jej powstania. W tym roku dołączyło do niej aż 2 000 nowych pracowników, z czego 50% stanowią inżynierzy, naukowcy i programiści. Dyson nadal rekrutuje – firma poszukuje 250 inżynierów robotyki, specjalizujących się różnych obszarach m.in. widzenie komputerowe, uczenie maszynowe, czujniki i mechatronika. W ciągu następnych pięciu lat Dyson przewiduje zatrudnienie kolejnych 700 ekspertów robotyki. Jego głównym celem jest stworzenie w Hullavington największego i najbardziej zaawansowanego centrum robotyki w Wielkiej Brytanii oraz wprowadzenie na rynek nowej technologii jeszcze przed końcem tej dekady.

Nowo zatrudnione osoby będą pracować w ośrodku Hullavington w Wiltshire, nowym laboratorium w pobliżu Laboratorium Robotyki Dyson na Imperial College w Londynie, oraz w głównej siedzibie firmy w Singapurze. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy firma przebudowała w tajemnicy jeden z głównych hangarów dawnego lotniska w Hullavington na miejsce pracy dla 250 inżynierów robotyki. Adaptacja na potrzeby laboratorium robotyki jest kolejnym etapem realizowanego przez Dyson 5-letniego planu inwestycji w nowe technologie oraz obiekty o łącznej wartości 2,75 mld funtów, z czego 600 milionów funtów zostanie wydane jedynie w tym roku.

Jake Dyson, naczelny inżynier firmy, wyjaśnia: – Firma Dyson zaczęła zatrudniać inżynierów robotyki 20 lat temu, a w bieżącym roku chce poszerzyć zespół o kolejnych 250 ekspertów. Ta znacząca inwestycja w przyszłość technologii robotycznej stanie się motorem dla działalności badawczej całej firmy w takich obszarach, jak budowa maszyn, systemy wizyjne, uczenie maszynowe i przechowywanie energii. W naszym zespole potrzeba najlepszych specjalistów z całego świata.

fot. materiały prasowe

Jak obniżyć koszty klimatyzacji?

Wraz z nadchodzącym sezonem letnim, rosnące koszty energii stają się coraz większym wyzwaniem, wobec powszechnego korzystania z klimatyzacji w nieruchomościach komercyjnych. Sposobem na znaczącą redukcję kosztów jest podniesienie efektywności energetycznej budynku poprzez skuteczną izolację dachu i wykorzystanie jego powierzchni do produkcji energii.

Koszty działania klimatyzacji można zoptymalizować wykorzystując do tego powierzchnię dachu. Zastosowanie odpowiedniej powłoki o właściwościach hydroizolacyjnych może skutkować obniżeniem temperatury powierzchni dachu nawet do 70% (w zależności od rodzaju powłoki). Mniej nagrzewający się dach to również niższa, nawet do 15% temperatura wewnątrz budynku.

– Na dachach wielkopowierzchniowych, pokrywających m.in. centra handlowe, hale logistyczne czy nieruchomości biurowe, duże oszczędności może generować zastosowanie odpowiedniej hydroizolacji. Wykorzystywana przez Selenę technologia COOL-R®, dzięki wysokiemu wskaźnikowi odbicia oraz niskiej akumulacji ciepła w powłoce, pozwala uniknąć efektu przegrzewania się połaci dachowej i tym samym skutecznie obniża temperaturę wewnątrz budynku. Oszczędności na klimatyzacji w budynkach mogą sięgać nawet do 40%. – wskazuje Roman M. Meysner z Seleny ESG.

Systemy COOL-R to płynne powłoki hydroizolacyjne, które dzięki wysokiej refleksyjności oraz wysokim parametrom izolacyjnym wydłużają żywotność dachu. Dachy z powłoką COOL-R® sprawdziły się m.in. na jednym z wrocławskich centrów handlowych, biurach czy chłodni w Gdyni. Zyskały także uznanie za granicą – powłokę COOL-R® zastosowało międzynarodowe lotnisko w Brazylii, dzięki czemu temperatura dachu spadła o 51ºC.

W procesie optymalizacji kosztów i zużycia energii w budynku istotnym jest nie tylko wypracowanie wysokiej efektywności energetycznej, ale też przejście na produkcję własnej energii przy pomocy modułów PV. Redukowanie zużycia energii (również tej niezbędnej do chłodzenia pomieszczeń) oraz produkcja własnej energii w miejscu jej konsumpcji to trend, który zyskuje na sile nie tylko ze względu na swoją wartość w kontekście środowiskowym. To realna potrzeba przedsiębiorstw, które mierzą się w ostatnich latach z zachwianiem światowej gospodarki, ale też niewystarczającym rozwojem sieci dystrybucyjnych.

Z myślą o takich przedsiębiorcach powstała oferta kompletnego dachu energetycznego od Seleny ESG. To rozwiązanie, które łączy dotychczasowe rozwiązania, takie jak papy i membrany dachowe, powłoki typu COOL-R® czy Dach Zielony, z nowymi usługami, jak instalacja fotowoltaiczna i asekuracja.

fot. materiały prasowe

Coraz więcej zapytań o centra danych

Stale rośnie zapotrzebowanie krajowych i zagranicznych firm na nowoczesne budynki, dedykowane na potrzeby centrów przetwarzania danych (CPD). W czasie, gdy odpowiednie grunty na sprawdzonych zachodnich rynkach zaczynają się kończyć, Polska nadal oferuje bardzo dobre, spełniające wymogi CPD, lokalizacje w przystępnych cenach.

Wzrost rynku centrów danych jest konsekwencją postępującej digitalizacji biznesu, rozwoju rynku e-commerce, Internetu Rzeczy w różnych branżach, wzrostu liczby aplikacji mobilnych, a także rosnącego zainteresowania platformami streamingowymi.

– Nieprzerwany dostęp do systemów informatycznych dla coraz większej liczby firm jest jednym ze strategicznych elementów zapewnienia ciągłości działania. Potrzebują one stałego nieprzerwanego dostępu do infrastruktury sieciowej oraz serwerów, w efekcie czego znaczenie infrastruktury informatycznej i telekomunikacyjnej stale rośnie – mówi Natalia Mika, z Newmark Polska.

Polska gotowa na przyjęcie nowych centrów danych

Do tej pory największe centra przetwarzania danych powstawały głównie na ugruntowanych rynkach, jak Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż i Dublin − nazywanych w skrócie FLAP-D – oraz w Stanach Zjednoczonych. – Jednak w warunkach przyśpieszonej transformacji cyfrowej oraz dynamicznego rozwoju technologii chmurowych, gdy sektor centrów danych rozwija się błyskawicznie, obserwujemy mniejszą dostępność odpowiednich gruntów na rynkach FLAP-D, a zapytania o data centres coraz częściej trafiają także do Polski. Nasz kraj nadal oferuje świetne lokalizacje w przystępnych cenach, jak również posiada odpowiednie przyłącza światłowodowe, co jest jednym z podstawowych wymagań przy tego typu inwestycjach – mówi Waldemar Witczak, dyrektor w SEGRO. – Stały wzrost zapotrzebowania krajowych i zagranicznych graczy na nowoczesne, dedykowane dla potrzeb CPD obiekty powoduje, że wielkość powierzchni przeznaczonych pod data centres w Polsce w najbliższych latach będzie rosnąć – wyjaśnia ekspert.

SEGRO jest jednym z liderów budujących tego typu obiekty w Europie. W samym SEGRO Slough Trading Estate w Wielkiej Brytanii powstało już 29 centrów danych, o łącznej powierzchni ponad 330 tys. mkw., co sprawia, że park ten jest drugim co do wielkości globalnym klastrem centrów danych.

Obiekty typu data centre w swoim portfolio – w Polsce, Niemczech, Anglii i Hiszpanii – posiada również Panattoni. Zaawansowane technologicznie budynki znajdują się w okolicach Amsterdamu, Londynu, Frankfurtu czy Warszawy, skąd prowadzone są operacje typu data storage (przechowywanie danych) dla wielu krajów Europy Zachodniej, Centralnej czy Wschodniej. Większość tych obiektów użytkowanych jest w formule najmu długoterminowego. W Polsce Panattoni jest w trakcie realizacji nieruchomości pod data centre o mocy 28 MW, a w planach ma kolejne inwestycje. Zrealizowane przez dewelopera w ramach centrów danych budynki często nie przekraczają 1000 mkw., co nie przeszkadza w obsłudze mocy rzędu 3-3,5 MW. Dla porównania przeciętna fabryka o powierzchni 10 000 – 20 000 mkw. potrzebuje ok. 1 MW energii do sprawnego funkcjonowania. Gigantyczne zapotrzebowanie wymaga od dewelopera budowy głównego punktu zasilającego i podpięcia pod linie wysokiego napięcia.

– Bezpieczeństwo energetyczne data centre to najważniejszy warunek jego funkcjonowania, ze względu na wrażliwość przechowywanych danych. Dlatego inwestycje często zabezpieczone są przez kilka lub kilkanaście potężnych agregatów prądotwórczych o mocy nawet 1,5 megawata każdy i spalaniu na poziomie 500 litrów paliwa na godzinę. Przygotowanie cystern i beczek w celu natychmiastowego uzupełniania braków to konieczny warunek energetycznego bezpieczeństwa. Tu nie ma miejsca choćby na sekundę blackoutu – mówi Michał Samborski, z Panattoni.

Największe zainteresowanie Warszawą. Na rynku liczą się również Wrocław, Śląsk i Trójmiasto

Pandemia znacznie przyspieszyła digitalizację firm, jak również wiele innych sfer życia, przede wszystkim zakupy. – W związku ze zwiększonym ruchem w Internecie, generowanym przez zakupy online, infrastruktura technologiczna sklepów internetowych w pewnym momencie zaczęła osiągać granice swoich możliwości, wydłużał się czas ładowania stron, zdjęć i innych elementów oferty, co bardzo szybko negatywnie przełożyło się na wyniki sprzedaży. Chcąc nadal skutecznie prowadzić działalność, wiele firm zaczęło korzystać z usług chmurowych, dających możliwość skalowalności działań i umożliwiających obsługę nagłych wzrostów sprzedaży – mówi Natalia Mika.

Z infrastruktury chmury publicznej, jak wynika z danych Grupy K2, korzysta aż 58 proc. firm e-commerce w całym kraju. Trend potwierdza opracowanie PMR na temat centrów danych, z którego wynika, że całkowita moc dostępna dla klientów na rynku komercyjnych usług data centre w Polsce podwoi się w okresie sześciu lat od 2021 r. (gdy wynosiła prawie 110 MW). Analitycy tego raportu ocenili wartość rynku data centre w Polsce na ponad 2,6 mld zł, wskazując, że najwięcej tego typu inwestycji znajduje się w Warszawie. Klienci są zainteresowani inwestowaniem również we Wrocławiu, na Śląsku, w Trójmieście, Krakowie i Poznaniu. Według raportu PMR pod koniec 2021 roku w Polsce znajdowało się blisko 120 obiektów oferujących kolokację serwerów i hosting, w większości były to niewielkie obiekty, do 200 mkw., dla porównania znaczący operatorzy infrastruktury kolokacyjnej dysponują powierzchnią nawet ponad 4 tys. mkw. na obiekt.

Daleko od lotniska, torów i stacji benzynowej

Centra przetwarzania danych są obiektami bardzo wymagającymi technologicznie, a swoją charakterystyką znacząco odbiegają od standardowej hali magazynowej. – Taki obiekt musi przede wszystkim zapewniać stały dostęp do infrastruktury sieciowej oraz nieprzerwanego zasilania niezbędnego do pracy urządzeń. Serwery znajdujące się w data centre wymagają ściśle kontrolowanego środowiska pracy, z bezpiecznym dla nich przedziałem temperatur, co wymaga precyzyjnego chłodzenia. Dodatkowo duża gęstość mocy na stosunkowo niewielkiej powierzchni powoduje, że zapotrzebowanie na nią jest ponadstandardowe – wylicza Natalia Mika. Już sam wybór lokalizacji jest wyzwaniem. – Najbardziej pożądane są działki wyposażone w infrastrukturę energetyczną ŚN (średniego napięcia), umożliwiającą dostarczenie dużych mocy, najlepiej z dwóch niezależnych źródeł, czyli RPZ (Regionalne Punkty Zasilające), a idealnie od więcej niż jednego dostawcy energii z własną siecią dystrybucyjną. Przykładem takich lokalizacji są tereny dawnych zakładów produkcyjnych. Dodatkowo, ze względu na bezpieczeństwo fizyczne obiektów, największym zainteresowaniem cieszą się lokalizacje poza strefami przelotów, terenami zalewowymi, daleko od stacji benzynowej lub innych instalacji technicznych zagrażających wybuchem, czy nawet torów kolejowych – dodaje ekspertka Newmark Polska.

Jak informuje Michał Chodecki, BTS Development Director w Panattoni, klienci, a tym samym użytkownicy centrów przetwarzania danych wywodzą się najczęściej z Europy Zachodniej oraz USA i reprezentują sektory: ICT/Telekomunikacja, Tech Data Storage, Pharma/Lab oraz High-Tech Components Engineering. Mówimy tu o budynkach, które obsługują operacje swoich spółek produkcyjnych bądź badawczych nie tylko tych ulokowanych w Polsce, ale także całej Europie, zapewniając odpowiednie zaplecze do bezpiecznego przechowywania danych przy jednoczesnym konkurencyjnym poziomie kosztów użytkowania.

Skomplikowane projekty szyte na miarę

Priorytetem już na etapie projektowania budynków, a potem również w trakcie ustalania procedur kontroli dostępu jest bezpieczeństwo fizyczne danych przechowywanych na serwerach. – W niektórych obiektach można spotkać tzw. komory Lampertza, czyli pomieszczenia odporne między innymi na impulsy elektromagnetyczne, trzęsienia ziemi, powodzie czy inne klęski żywiołowe. Inaczej zaprojektowany jest także system gaszenia pożarów. W większości przypadków odbywa się ono za pomocą specjalnej mieszaniny gazów, dzięki którym ogień zostaje zduszony, bez naruszenia kluczowych dla działania serwerowni systemów i przy zachowaniu pełnego bezpieczeństwa dla przebywających w data centre w czasie awarii osób – wyjaśnia Natalia Mika. Dlatego zaprojektowanie oraz realizacja takich inwestycji muszą zostać powierzone profesjonalnym podmiotom, posiadającym odpowiednie know-how i będącym w stanie sprostać wysokim wymaganiom klientów.

– Przede wszystkim z uwagi na lokalizację, która w związku z koniecznością posiadania przyłącza światłowodowego i odpowiedniej mocy przyłączeniowej energii elektrycznej nie może być przypadkowa, naszym klientom rekomendujemy inwestycje szyte na miarę. Budynek dostosowany do potrzeb data centre musi spełniać szczególne wymagania. Potrzebuje dużo większej odporności ogniowej, którą ciężko jest uzyskać poprzez adaptację już istniejącej przestrzeni. Z tego samego względu, a także z powodu wymaganego bezpieczeństwa danych, powinien być to budynek wolnostojący – wyjaśnia Waldemar Witczak. – Dzisiaj zdecydowaną większość centrów przetwarzania danych w Polsce stanowią obiekty małe, o powierzchni poniżej 200 mkw., a rynek data centre jest rozdrobniony. Adaptacja lub rozbudowa istniejących budynków to czasochłonne i kosztochłonne zadanie. Niejednokrotnie okazuje się, że po pewnym czasie zaczyna być potrzebna dodatkowa przestrzeń – na nowe serwerownie lub pomieszczenia obsługi, co może być związane np. ze zwiększeniem zatrudnienia. Dlatego w związku z prognozowanym wejściem na polski rynek kolejnych zagranicznych podmiotów, możemy oczekiwać zwiększonego popytu na przestrzeń dostosowaną do działań centrów przetwarzania danych, liczoną nawet w tysiącach metrów kwadratowych – dodaje ekspert SEGRO.

Również według Michała Chodeckiego z Panattoni, ze względu na wymagania stawiane centrom danych, najkorzystniejszym rozwiązaniem dla klientów, są obiekty szyte na miarę, czyli BTS. – Do tej pory widzieliśmy wyraźne zainteresowanie modelem na własność, jednak obecny trend pokazuje, że firmy, chcąc koncentrować swoje siły i kapitał na bieżącej działalności oraz rozwoju, coraz częściej rozpatrują formułę najmu, jako najbardziej optymalną finansowo, przy jednoczesnym zapewnieniu komfortu prowadzenia operacji w budynku. Taka formuła realizacji inwestycji, z doświadczonym deweloperem, gwarantuje klientowi możliwie jak najsprawniejsze przeprowadzenie realizacji całego procesu – mówi ekspert Panattoni. – Klient może liczyć na nasze wsparcie już na samym początku przygotowań do realizacji projektu inwestycyjnego, zaczynając od wyboru odpowiedniej lokalizacji. Nieruchomości dedykowane projektom typu data centres są bardzo nietypowe, dlatego również nasze zaangażowanie w ten proces jest wysoko wyspecjalizowane – podsumowuje Michał Chodecki.

Na zdjęciu od lewej: Michał Chodecki, BTS Development Director w Panattoni; Michał Samborski, Head of Development w Panattoni; Waldemar Witczak, Dyrektor Regionalny w SEGRO; Natalia Mika, Doradca, Newmark Polska

Cyfryzacja parkingów – jeden ekosystem, czyli Smart City coraz bardziej smart

Postępująca na całym świecie urbanizacja rodzi coraz więcej wyzwań, wśród nich są między innymi walka ze smogiem i hałasem, utylizacja odpadów, efektywne zarządzanie opieką zdrowotną czy organizacja komunikacji publicznej i niwelowanie korków. Miasta coraz częściej sięgają po nowe technologie, żeby im sprostać.

Innowacyjne narzędzia pozwalają zredukować zużycie wody i energii, a także przyczyniają się do poprawy jakości życia mieszkańców. Całość działań wpisuje się w koncepcję Smart City, która bazuje na cyfryzacji przestrzeni miejskiej. Inteligentne procesy, opierające się na algorytmach oraz infrastrukturze IoT, dostarczającej dane z wielu obszarów, sprawiają, że miasta stają się bardziej ekologiczne i przyjazne dla mieszkańców, a władze zyskują możliwość większej optymalizacji budżetu.

Europejskie oraz polskie miasta mają do dyspozycji coraz więcej inteligentnych i zaawansowanych technologii. Korzystają one z różnorodnych sensorów, algorytmów oraz metod AI, aby skutecznie analizować i przetwarzać informacje usprawniające funkcjonowanie w czasie rzeczywistym. Bardzo istotnym wyzwaniem jest natomiast gwałtownie wzrastająca populacja mieszkańców miast. Według raportu „World Urbanization Trends”, w połowie XXI wieku 66% światowej populacji będzie mieszkać właśnie w miastach. Obecnie wskaźnik ten wynosi ok. 10% mniej. Skuteczne zarządzanie miejskimi ekosystemami w coraz większym stopniu wymaga stosowania narzędzi cyfrowych oraz gromadzenia i analizy wszelkich dostępnych danych.

Fundamenty inteligentnego miasta

Około 30% globalnej emisji gazów cieplarnianych i 70% zużycia energii przypada na nieruchomości mieszkalne oraz biurowe, dlatego ich cyfrowa transformacja będzie fundamentem tworzenia inteligentnego i bardziej zrównoważonego miasta. System zarządzania budynkiem (BMS) jest wiodącym elementem w strategii inteligentnej nieruchomości. Kluczową technologią, kształtującą cały ekosystem, jest z kolei Internet Rzeczy (IoT) – stosowany w biurowcach, szpitalach czy na uniwersytetach. Starzejąca się infrastruktura wymaga dedykowanej adaptacji pod kątem nowych technologii, zarówno w ujęciu fizycznym, jak i cyfrowym. To właśnie cyfryzacja nieruchomości biurowych czy mieszkalnych jest jednym z najważniejszych składników przekształcania tradycyjnych miast w smart cities. Nabiera to dodatkowego znaczenia w przypadku danych Międzynarodowej Agencji Energii, zgodnie z którymi budynki zużywają 40% całej energii na świecie.

Fundamentem inteligentnego miasta jest rozwój technologii. Przetwarzanie danych w chmurze w połączeniu z możliwościami dokładnej geolokalizacji znacznie przyspieszyło rozwój smart cities i spowodowało, że technologie znajdują zastosowanie we wszystkich miejskich procesach. Ich motorem napędowym są w szczególności dwa kierunki technologiczne: komunikacja M2M, czyli Machine to Machine oraz ITS – Intelligent Transportation System. Inteligentne systemy transportowe służą optymalizacji ruchu ulicznego. Informują mieszkańców o możliwych utrudnieniach, pozwalając w danej sytuacji na wybór alternatywnej i szybszej trasy. Zarządzający miastem uzyskują informacje, które pozwalają na lepszą organizację koniecznych remontów dróg oraz rozbudowę infrastruktury, bez powodowania znacznych utrudnień w życiu mieszkańców. ITS może stanowić platformę dla wielu różnych podsystemów wykorzystywanych w poszczególnych obszarach miejskich. System ten jest w stanie zintegrować funkcje monitoringu miejskiego, obsługi stref płatnego parkowania, zarządzania transportem, oświetleniem ulicznym i osiedlowym.

Optymalizacja ruchu drogowego

Według World Economic Forum, inteligentne systemy transportowe umożliwiają obniżenie emisji gazów cieplarnianych w miastach o około 15%, a także pozwalają na redukcję dziennej ilości wody zużywanej przez 1 osobę aż o 25 litrów. Z kolei zautomatyzowane pojazdy i inteligentne systemy drogowe – wymieniające się danymi w czasie rzeczywistym dzięki sensorom i czujnikom – mogą nie tylko zapewnić większe bezpieczeństwo kierowcom, lecz także zoptymalizować ruch, skracając ich średni czas dojazdu o około 30 minut. Wśród cyfrowych rozwiązań i technologii, które najchętniej wdrażają obecnie polskie miasta, znajdują się właśnie zarządzanie ruchem drogowym w czasie rzeczywistym i inteligentne parkingi. Parkowanie to jeden z ważniejszych elementów decydujących o odbiorze danego miasta jako odpowiedniego miejsca do życia i pracy.

Nieustanny rozwój usług i narzędzi zorientowanych na ideę Smart City wymaga od liderów transformacji cyfrowej kreowania komfortowych, zrównoważonych i zdigitalizowanych rozwiązań parkingowych zarówno dla biznesu, jak i użytkowników końcowych. Hub dla miejskiego transportu multimodalnego wpisuje się w ekologiczne trendy, popularyzując samochody elektryczne, rozwiązując kwestię pierwszej i ostatniej mili czy wspierając korzystanie z ekologicznych środków transportu oraz transportu miejskiego. Współdzielona, zrównoważona mobilność przestaje być wyzwaniem, a staje się realną szansą dla władz miejskich oraz zarządców nieruchomości.

fot. materiały prasowe

Jak architektura kształtuje przyszłość budynków biurowych?

W ciągu ostatnich lat miejsca, w których na co dzień pracujemy ewoluowały – również ze względu na pandemię. Aktualne trendy w projektowaniu biur koncentrują się na bezpieczeństwie i wygodzie, ale także na innych elementach, takich jak kolor, tekstury i zrównoważony rozwój. Architekci i projektanci stanęli przed wyzwaniem – stworzeniem przestrzeni, które nie tylko wspierają produktywność, ale także zachęcają do interakcji w środowisku, które pomaga zachować zdrowie pracowników. 

Systemy wentylacji i zrównoważone materiały

Konfiguracje w pomieszczeniach biurowych – odstępy między miejscami pracy, kierowany ruch pieszy, ograniczona liczba miejsc w salach konferencyjnych, to tylko niektóre z rozwiązań, które zostały wprowadzone w okresie postpandemicznym. Najważniejszą kwestią, która jest niewidoczna dla oka, jednak kluczowa dla zdrowia pracowników, jest jakość powietrza w pomieszczeniach. 

Zespół ekspertów współpracujących z Komisją Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności (ENVI), przygotował raport o związkach między problemem zanieczyszczeń powietrza a rozwojem pandemii COVID-19. Wynika z niego, że nawet krótkotrwałe narażenie na zanieczyszczenia powietrza może obniżać odporność dróg oddechowych wobec wirusów i bakterii. 

Przeprojektowanie pomieszczeń i zastosowanie systemów wentylacji zapewni optymalną jakość powietrza dla osób przebywających w pomieszczeniu. Na jakość powietrza w pomieszczeniach wpływa również skład samych produktów i materiałów budowlanych, jak i użytych we wnętrzu. Od ścian po sufity – wszystko może uwalniać do powietrza szkodliwe zanieczyszczenia, osłabiając układ odpornościowy pracowników. 

Przestrzenie zewnętrzne a kontakt z naturą 

Z najnowszego raportu marki VELUX „Head Downers 2021”, wynika, że dla 63% respondentów brakuje na co dzień kontaktu z przyrodą, a tęsknota za nią jest silniejsza wśród osób zamieszkujących duże miasta, co może wiązać się ze stylem życia, ale i z mniejszym dostępem do zielonych przestrzeni na zurbanizowanych terenach. 

Architekci projektują biura, w których znajdują się przestrzenie do pracy na świeżym powietrzu. Ich celem jest wzbogacenie o nowe funkcje funkcji i wykorzystanie przestrzeni zewnętrznych, tak, aby były one przystosowane do każdej sytuacji – począwszy od spotkań, wydarzeń, pracy indywidualnej, a skończywszy na budowaniu relacji między najemcami. 

Przy projektowaniu biur przestrzenie zewnętrzne, oprócz funkcjonalnych cech, posiadają także niematerialne walory. Użytkownicy takiego budynku czerpią korzyści z bezpośredniego kontaktu z naturą, jaką zapewniają widoki na zielone tarasy czy ogrody. Projektowanie przestrzeni zewnętrznej, która funkcjonuje jak wnętrze, nie tylko łączy ludzi, ale sprawia, że sam obiekt staje się bardziej atrakcyjnym miejscem. Przykładem takiej realizacji jest Krakowska 29 we Wrocławiu. Z biur mieszczących się na piątym piętrze mamy możliwość wyjścia na taras, na którym znajdują się ławki, elementy małej architektury, a także zieleń, uzupełniająca otaczającą budynek roślinność – mówi Agnieszka Szczepaniak, architekt z pracowni architektonicznej AP Szczepaniak. 

Powrót do pracy stacjonarnej lub hybrydowej sprawia, że architekci na nowo pragną zdefiniować dobrze zaprojektowane biuro. Zwracają w nim uwagę na liczne kwestie – wizualne, ergonomiczne, bezpieczeństwa, ale także zrównoważonego rozwoju. Projektanci zawsze będą poszukiwać sposobów na utrzymanie zdrowego i szczęśliwego środowiska pracy przy jednoczesnej poprawie produktywności.

fot. materiały prasowe

 

Projekt pierwszej na świecie kapsuły eterycznej do degustacji kawy

Nowoczesne rozwiązania technologiczne i architektoniczne, innowacyjne działanie i forma, którą nie sposób podrobić – oto pomysł polskiej firmy na pierwszą na świecie kapsułę eteryczną do degustacji kawy. Spółka Columbus Polska, właściciel marki kawy Qethereal, tworzy specjalne urządzenie edukacyjne, które pozwoli zanurzyć się w świecie kawowych doznań, a jednocześnie poznać sekrety tego aromatycznego napoju.

Wizytę w kapsule eterycznej można porównać do sesji floatingowej – relaksującego unoszenia się na wodzie w specjalnie przeznaczonym do tego urządzeniu. Kapsuła, zaprojektowana specjalnie do degustowania kawy, również pozwoli na odcięcie się niemal od wszystkich zmysłów – zostają tylko smak i węch. Wchodząc do niej będziemy mogli próbować różnych rodzajów kawy w zupełnej ciemności, dzięki czemu skupimy się tylko na aromatach oraz smaku. Doświadczenia zmysłowe zostaną uzupełnione prezentacją na temat elementów, na które powinniśmy zwracać uwagę przy degustacji. Urządzenie to oryginalny pomysł marki Qethereal, dzięki któremu miłośnicy kawy będą mogli wybrać się w edukacyjną podróż i doświadczać ulubionego naparu w zupełnie nowy sposób. Kapsuła, razem z zespołem firmy będzie pojawiać się na najważniejszych wydarzeniach w Polsce, zwłaszcza tych kawowych i kulinarnych, edukując uczestników i promując markę.

Kawowa architektura

Zaprojektowania tak innowacyjnego urządzenia przeznaczonego dla miłośników kawy podjął się architekt Piotr Stapf, autor ponad 30 projektów kawiarni marki Columbus Coffee. Z firmą jest związany od ponad 10 lat, ale pracował też przy projektach w Wielkiej Brytanii, Francji, Hong Kongu, Niemczech i Polsce. Inspiruje się tematyką “Future Stores Concepts”, przez co chętnie łączy technologię i nowoczesne rozwiązania z tradycyjnymi projektami, a to doskonale wpasowuje się w idee konstrukcji kapsuły eterycznej.

– Bardzo chętnie podjąłem wyzwanie stworzenia kapsuły eterycznej, tym bardziej, że urządzenie będzie pierwszym takim na świecie. Kapsuła połączy to, co cenię najbardziej – nowoczesne rozwiązania architektoniczne i kawę. Niesamowita jest też sama wartość edukacyjna projektu, bo stworzy on możliwość poznania szczegółów naparu, jakich zwykle nie jesteśmy w stanie dostrzec, a wejście do kapsuły będzie czymś magicznym. Cieszę się, że mogę by

częścią międzynarodowego zespołu realizującego projekt, który już od początku wykracza poza dotychczasowe bariery wyobraźni – mówi Piotr Stapf, architekt współpracujący z Columbus Coffee oraz Columbus Polska SA i czołowymi, globalnymi oraz rodzimymi markami w sektorze detalicznym, bankowości komercyjnej, a także w sektorach spożywczym i gastronomicznym.

Doznanie kawy w nowym wymiarze

Pierwsze wizualizacje prezentujące pomysł już są dostępne. Na opublikowanych grafikach wyraźnie widoczne jest połączenie nowoczesnego desingu z technologicznymi aspektami urządzenia. Kapsuła eteryczna ma być zamkniętym pomieszczeniem o ostrych krawędziach, które unosi się na podeście i specjalnych linkach. Całość dzięki swojej konstrukcji jest bardzo mobilna i ułatwia przemieszanie urządzenia. W środku użytkownik w zupełnej ciemności będzie mógł próbować różnych rodzajów naparu, dzięki czemu skupi się tylko na aromatach oraz smaku. Całe doświadczenie będzie uzupełnione głosem kawowej prezentacji, która opowie o tym, na jakie elementy zwracać uwagę podczas degustacji. W ten sposób kapsuła zabierze w prawdziwą podróż po wszechświecie kawy.

– W branży HoReCa pracuję ponad 23 lata, a od 12 lat działam też w branży kawowej, dlatego doskonale zdaję sobie sprawę, jak bardzo innowacyjny jest nasz projekt. Dzięki kapsule eterycznej będziemy w stanie poczuć smak i aromat kawy w sposób całkowicie niecodzienny, a jednocześnie zwiększyć świadomość konsumentów dotyczącą tego napoju. Dla nowej marki Qethereal to bardzo ważne, bo nasza filozofia zakłada połączenie bardzo wysokiej jakości kawy z eterycznymi doznaniami, a misja edukacyjna leży u podstaw naszego działania. Stworzymy coś nowego, czego każdy miłośnik kawy będzie musiał spróbować – mówi Tomasz Weczer, współzałożyciel Qethereal i prezes Columbus Polska SA.

fot.  materiały prasowe

Najszybszy na świecie symulator kwantowy – od Fujitsu

Eksperci Fujitsu opracowali najszybszy na świecie symulator kwantowy. To ważny krok w rozwoju aplikacji do obliczeń kwantowych, które w nadchodzących latach będą zyskiwać na znaczeniu. Jak podkreślają przedstawiciele firmy, technologia ta może być wykorzystywana w ramach projektów istotnych dla społeczeństwa i zrównoważonego rozwoju. Wśród dziedzin, które może wspierać, wymieniają m.in. materiałoznawstwo, finanse i produkcję leków.

Nowy symulator kwantowy Fujitsu może obsługiwać 36-kubitowe obwody kwantowe w systemie klastrowym w połączeniu z superkomputerem PRIMEHPC FX 700, wyposażonym w ten sam procesor A64FX, który zasila Fugaku, a więc najszybszy superkomputer na świecie. Jest także w stanie współpracować z przeznaczonym dla takich jednostek, opracowanym przez Uniwersytet Osaka i QunaSys Corporation oprogramowaniem Qulacs z dużą prędkością. Osiąga wówczas niemal dwukrotnie wyższą wydajność niż inne symulatory kwantowe w 36-kubitowych operacjach kwantowych.

− Szybkie symulatory wykorzystujące superkomputery mają coraz większe znaczenie w rozwoju oprogramowania i aplikacji, od których zależy wydajność komputerów kwantowych. Qulacs, oprogramowanie open source używane przez programistów na całym świecie oraz technologia będąca sercem superkomputera Fugaku zostały połączone, aby stworzyć najszybszy symulator kwantowy. Jesteśmy przekonani, że znacznie przyspieszy to rozwój oprogramowania kwantowego − mówi Prof. Keisuke Fujii z Uniwersytetu w Osace.

Z początkiem kwietnia 2022 r. Fujitsu i Fujifilm Corporation rozpoczęły także wspólne badania nad zastosowaniami obliczeń kwantowych w dziedzinie materiałoznawstwa. Wykorzystują one nowy symulator kwantowy Fujitsu do badania i oceny algorytmów specyficznych dla obliczeń kwantowych w kalkulacjach molekularnych reakcji chemicznych. Badania nad zastosowaniem kalkulacji kwantowych w dziedzinie chemii obliczeniowej mogą się przyczynić m.in. do opracowania innowacyjnych metod projektowania materiałów.

Jak podkreślają przedstawiciele firmy, zamierza ona pracować intensywnie nad udoskonalaniem technologii kwantowych, aby stworzyć jeszcze większe i szybsze symulatory. Do września 2022 roku Fujitsu chce m.in. przygotować kolejny, tym razem 40-kubitowy symulator, który będzie można wykorzystywać w dziedzinach takich jak finanse i produkcja leków. Eksperci Fujitsu, bazując na wiedzy i technologii kwantowej, zamierzają pracować nad rozwiązywaniem ważnych dla współczesnego społeczeństwa wyzwań oraz rozwijać prowadzone wspólnie z klientami projekty badań.

− Znajdujemy się teraz u progu nowej ery w technologii komputerowej. Opracowaliśmy najszybszy na świecie symulator kwantowy, wykorzystując rozwijaną od dziesięcioleci wiedzę w zakresie technologii komputerowych. Wcześniej bazowaliśmy na niej m.in. współpracując z firmą RIKEN przy projektowaniu superkomputera Fugaku, który od dwóch lat pozostaje najszybszą tego typu jednostką na świecie. Teraz będziemy chcieli wykorzystać nowy symulator kwantowy w działaniach dla naszych klientów, przyspieszyć rozwój aplikacji kwantowych oraz projektów ważnych dla społeczeństwa i zrównoważonego rozwoju − mówi Vivek Mahajan, Corporate Executive Officer, CTO, Fujitsu Limited.

fot. materiały prasowe

Jak nowe technologie mogą pomóc przedsiębiorcom i inwestorom w dobie kryzysu w branży budowlanej?

Gdy wydawało się, że po pandemii branża budowlana będzie stopniowo i konsekwentnie wychodzić na prostą, optymistyczne prognozy stłumiła wojna i inflacja. Niedobory materiałów oraz ich szalejące, zmieniające się często z dnia na dzień ceny paraliżują niezliczone projekty, których realizacja w skrajnych przypadkach przestaje się opłacać. W tak kryzysowym czasie przedsiębiorcy i inwestorzy intensywnie poszukują sposobów na oszczędności. Szczególnie chętnie zwracają się w stronę cyfrowych narzędzi takich jak oprogramowanie PlanRadar.

Zakup stali wymaga w ostatnich tygodniach od inwestorów stalowych nerwów. Z poziomów w okolicach 2 tys. zł, ceny tony materiału wzrosły do ponad 8 tys. zł. Cenowe szaleństwo to zarówno efekt galopującej inflacji, jak i niedoborów wynikających z sytuacji geopolitycznej: według danych GUS, w 2021 roku Rosja i Ukraina były największymi importerami stali do Polski zaraz po Niemczech. W przypadku pozostałych materiałów budowlanych sytuacja jest nie lepsza: w marcu 2022 roku ich ceny wzrosły średnio o 30% w porównaniu z marcem 2021 roku, a największy skok tradycyjnie już odnotowały instalacje termiczne.

Problemy rodzi nie tylko wzrost cen, ale też dynamika tego procesu. Wahania często występują z dnia na dzień, czego przyczyną jest wojna w Ukrainie. Rosyjska agresja przerwała bądź zdestabilizowała łańcuchy dostaw, a także wpłynęła znacząco na ceny paliw i transportu. Dla wykonawców oznacza to, że skalkulowana dziś oferta może już następnego dnia być nieopłacalna. Jak w takich warunkach prowadzić działalność i realizować inwestycje?

Cyfrowa elastyczność

Optymalizacja kosztów zawsze była, jest i będzie jednym z priorytetów przedsiębiorców i inwestorów. A w dobie powszechnej cyfryzacji zyskują oni na tym polu wyjątkowe możliwości. Wartość cyfrowych narzędzi widać zwłaszcza teraz, w niespokojnych czasach wymagających dużej elastyczności i szybkości działania – zwraca uwagę Bartek Pietruszewski z PlanRadar w Polsce.

Według wyliczeń firmy opartych na ankietach przeprowadzonych wśród kilku tysięcy użytkowników, oprogramowanie PlanRadar potrafi skrócić czas pracy o nawet 7 godzin tygodniowo na pracownika. Skąd takie oszczędności czasu, przekładające się na oszczędności finansowe?

Łatwa w obsłudze aplikacja, dostępna zarówno z poziomu komputerów stacjonarnych jak i urządzeń mobilnych, pozwala na zdalne zarządzanie procesem budowy. Gromadzi i udostępnia dane, a także umożliwia ich wymianę i edycję, przy zapewnianiu bieżącej komunikacji wszystkich użytkowników. Dzięki funkcjom takim jak czat czy powiadomienia push, ważne informacje są przekazywane w czasie rzeczywistym wszystkim zainteresowanym. Dotyczy to również oznaczania zadań bezpośrednio na rzutach 2D wraz z opisami tekstowymi, graficznymi, zdjęciami czy nagraniami głosowymi. Oprogramowanie jest także zintegrowane z technologią BIM, pozwalającą na modelowanie poszczególnych projektów w modelu 3D.

Bezbłędne oszczędzanie

Funkcje oprogramowania PlanRadar dają użytkownikom szansę na skuteczne stawienie czoła niepewności co do cen i dostępności materiałów budowlanych. – Bieżąca komunikacja zespołu umożliwia kontrolowanie stanu magazynowego, co pozwala szybko reagować na zmieniające się zapotrzebowanie projektu i dokonywać tylko niezbędnych, precyzyjnie skalkulowanych zakupów. To przekłada się na konkretne oszczędności, tak ważne w czasach, gdy przed wydaniem każdej złotówki inwestor obraca ją w dłoni nie dwa, ale dwadzieścia razy – mówi Bartek Pietruszewski.

Użytkownicy aplikacji podkreślają, że jedną z jej największych zalet jest minimalizacja ryzyka pomyłek i błędów w komunikacji między uczestnikami projektu. Dodając do tego łatwość w przekazywaniu informacji o wprowadzeniu zmian, napraw i poprawek, w końcowym rozrachunku oprogramowanie znacznie przyspiesza i przez to obniża koszty całej inwestycji.

W obecnych realiach wyraźnie widać, że lepiej zorganizowany i poprowadzony projekt to szansa na jego szybsze zakończenie, co z kolei jest jednoznaczne z oszczędnościami. Każdy miesiąc szybszego lub opóźnionego sfinalizowania inwestycji, przy obecnej, często jednodniowej dynamice zmian cen i kosztów jest bowiem – i to dosłownie – na wagę złota – podsumowuje Bartek Pietruszewski.

fot.    materiały prasowe

Depresja klimatyczna – czy jest zjawiskiem, które może uratować naszą planetę?

Jak wynika z raportu „Climate Sentiment Index”, opracowanego przez firmę doradczą Deloitte, 64% Polek i Polaków deklaruje, że zmiany klimatyczne i ich następstwa stanowią dla nich powody do zmartwień. Świadomość proekologiczna stale rośnie, a razem z nią niepokój i tzw. depresja klimatyczna. Czym charakteryzuje się to zjawisko? Jak przekłada się na wybory konsumenckie? I czy niesie ze sobą jakiekolwiek pozytywne następstwa?

– Depresja klimatyczna to potoczne określenie na cierpienie psychiczne, związane z uświadomieniem sobie rozmiaru zagrożeń i strat, które niesie za sobą zmiana klimatu. Zwykle to połączenie różnych nieprzyjemnych odczuć – takich jak: przygnębienie, niepokój, lęk, martwienie się, żal, poczucie beznadziei i bezradności, czasami też poczucie winy, rozpacz lub apatia. W literaturze naukowej stosowany jest raczej termin dystres związany ze zmianą klimatu (climate change distress) – wyjaśnia dr Marzena Cypryańska-Nezlek, psycholożka społeczna z Uniwersytetu SWPS.

Objawy depresji klimatycznej

Badacze analizujący to zjawisko zauważają, że na jego źródło należy patrzeć w szerszej perspektywie. Przyczyną dystresu jest nie tylko sama zmiana klimatu, ale również obserwowanie bierności ze strony rządów i instytucji odpowiedzialnych za wprowadzanie koniecznych zmian proekologicznych. Jest nią także niewłaściwy sposób komunikowania katastrofy klimatycznej – powodujący panikę, bez wskazywania konkretnych rozwiązań i środków zaradczych.

– To, czego potrzebujemy teraz najbardziej, to skutecznych i natychmiastowych działań na rzecz powstrzymania katastrofy klimatycznej. A to, z czym mamy największy problem, to nie brak skutecznych środków zaradczych, tylko brak systemowej woli, aby te środki wprowadzić natychmiast, globalnie, skutecznie i poszanowaniem sprawiedliwości społecznej – dodaje dr Cypryańska-Nezlek.

Depresja klimatyczna a zachowania konsumenckie

Badacze z firmy Deloitte wskazują, że aż 80 proc. Polaków mówi o tym, że w codziennych wyborach kieruje się troską o środowisko. Z kolei 58 proc. ankietowanych deklaruje, że wybiera produkty marek, które angażują się w działania z zakresu zrównoważonego rozwoju. Co więcej, 50 proc. badanych weryfikuje ekologiczne deklaracje przedsiębiorstw.

Wydaje się więc, że świadomość prośrodowiskowa – zarówno po stronie konsumentów, jak i biznesu – z roku na rok staje się coraz większa. Wystarczy zwrócić uwagę chociażby na działalność branży kosmetycznej, odzieżowej czy deweloperskiej.

W przypadku tej ostatniej ewidentnym staje się trend na budowanie „zielonych” osiedli oraz na certyfikowanie mieszkań w systemie BREEAM. To odznaczenie, utworzone w Wielkiej Brytanii w 1990 roku, jest dziś najpopularniejszą metodą oceny budynków pod kątem ich ekologiczności.

Jak wynika z raportu Polskiego Stowarzyszenia Budownictwa Ekologicznego, w naszym kraju, na 1100 wszystkich budynków z „zielonymi” certyfikatami, 865 posiada właśnie certyfikację BREEAM1. W przypadku inwestycji mieszkaniowych, międzynarodowy, “zielony” znaczek w Polsce posiada 89 budynków – z czego, tylko w 2020 roku, proces certyfikacji pomyślnie przeszło 46 obiektów. 

– Certyfikacje środowiskowe stają się dzisiaj standardem na szeroką skalę. Wynika to z rosnącej świadomości kryzysu klimatycznego, który wymaga od nas wszystkich bardziej odpowiedzialnych decyzji – podkreśla Artur Łeszczyński, manager ds. rozwoju biznesu w spółce mieszkaniowej Skanska. – W Skanska „zielone” rozwiązania od lat są już standardem, a każdą naszą inwestycję mieszkaniową certyfikujemy w systemie BREEAM. Co więcej, mamy ambicje, by konsekwentnie podnosić poziomy certyfikacji kolejnych projektów. To działanie jest logiczne i spójne z wysiłkami na rzecz osiągnięcia naszego Celu Klimatycznego, który zobowiązuje nas do ograniczenia generowanej przez nas emisji dwutlenku węgla o 50% do roku 2030 (względem roku 2020) oraz osiągnięciu w tym zakresie neutralności w 2045 roku – dodaje.

Pozytywne aspekty depresji klimatycznej

Choć nie ulega wątpliwości, że depresja klimatyczna jest źródłem dyskomfortu, a przy dużym nasileniu wiąże się z psychicznym cierpieniem, to jednak zauważalne są również jej pozytywne skutki. Są one nieodłącznie związane z radzeniem sobie z dystresem klimatycznym. Psychologowie wskazują tutaj dwie istotne kwestie: aktywne działanie na rzecz ekologii oraz przekuwanie zdobytej wiedzy i świadomości na „zielony” styl życia.

Badacze przypuszczają, że następstwem tych działań będzie uwrażliwienie innych ludzi na problem negatywnego wpływu działalności człowieka na środowisko, a co więcej – jeszcze szersze popularyzowanie eko-nawyków w codziennym życiu oraz wywieranie pewnego rodzaju presji na rozwijanie zrównoważonych praktyk w najróżniejszych sektorach gospodarki i biznesu.

– Odczuwanie smutku i przygnębienia w związku z kryzysem klimatycznym, choć nie są to emocje łatwe, świadczy o naszej empatii i wrażliwości, o tym, że mamy wiedzę na temat tego, co dzieje się dookoła i samodzielnie umiemy ją też dostrzec. Ważne tylko, żeby te emocje i uczucia przekuć w mądre działanie – bo ono może uratować i nas, i świat w kryzysie – mówi Kamila Kielar, podróżniczka i prowadząca podcast “Drzazgi świata”.

fot. materiały prasowe

1 Certyfikacja zielonych budynków w liczbach. Raport 2021. PLGBC Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego

Inteligentny okap kominowy to wyższa klasa oczyszczania kuchennego powietrza

Prócz samego wyboru dopasowanej płyty grzewczej, trudno dziś sobie wyobrazić wyposażanie kuchni bez pełnego skompletowania gamy nowoczesnych i inteligentnych sprzętów AGD – w tym okapu kuchennego.

Model SH-3R od polskiej firmy SOLGAZ sam wie, kiedy zaczynamy gotować, współpracując zarówno z urządzeniami gazowymi i wykrywając spalany gaz, jak i płytami elektrycznymi i indukcyjnymi. Sterowany poprzez panel dotykowy lub bezprzewodowo, posiada funkcję TIMER, pozwalającą na ustawienie czasu pracy oraz może być używany w trybie okapu lub pochłaniacza.

Podczas obróbki termicznej jedzenia wydzielane są opary, składające się z zapachów, wilgoci i trudnego do usunięcia tłuszczu. Brak wentylacji sprzyja ich osiadaniu na meblach, urządzeniach AGD i ścianach, co z kolei przyczynia się do powstawania pleśni, grzybów i bakterii szkodliwych dla zdrowia człowieka. To urządzenie wykrywa nie tylko zmiany temperatury i wilgotności powietrza, ale także obecność gazu, co sprawia, że możemy czuć się bezpiecznie.

fot. materiały prasowe

Przede wszystkim oszczędzajmy

Odpowiedzialność za środowisko naturalne i bezpieczeństwo przyszłych pokoleń ma ścisły związek z branżą budowlaną. Projektując toaletę publiczną możemy zaoferować bardzo wiele w zakresie zrównoważonego, odpowiedzialnego budownictwa – przekonuje Agnieszka Kalinowska-Sołtys – wiceprezes SARP ds. Środowiska i Ochrony Klimatu, członkini Rady Programowej UN Global Compact Network Poland i partner w APA Wojciechowski Architekci, z którą rozmawiamy na temat tegorocznej edycji konkursu KOŁO.

Jak się pani czuje w roli jurorki konkursu KOŁO na projekt toalety Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie?

Agnieszka Kalinowska-Sołtys: Kiedy studiowałam na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, a było to dość dawno temu, rozważałam udział w jednej z pierwszych edycji konkursu KOŁO na projekt łazienki. Ostatecznie jednak, chyba z braku czasu…nie wysłałam projektu. Na początku konkurs był stricte koncepcyjny i nagrodzone projekty trafiały do szuflady. Ale od kilku lat większość projektów laureatów jest realizowana, co stanowi wspaniałą okazję do promowania własnej twórczości, szczególnie dla osób rozpoczynających karierę zawodową. Bardzo się cieszę, że mam możliwość uczestniczenia jako jurorka w tym konkursie, który obserwuję od tak wielu lat. Towarzyszy mi świadomość, że młodzi architekci rozpoczynający dzisiaj swoja przygodę z projektowaniem muszą się zmierzyć ze znacznie większą liczbą wyzwań, niż wcześniejsze pokolenia projektantów, kończących studia dwie czy trzy dekady temu. Odpowiedzialność za środowisko naturalne i bezpieczeństwo przyszłych pokoleń ludzi oraz innych istot zamieszkujących Ziemię ma bowiem ścisły związek z branżą budowlaną. A twórca rozwiązań zastosowanych w projekcie toalety publicznej może, wbrew pozorom, zaoferować bardzo wiele w zakresie zrównoważonego, odpowiedzialnego budownictwa.

Co może dać początkującym adeptkom i adeptom sztuki architektury uczestnictwo w konkursie KOŁO z perspektywy potencjalnego pracodawcy?

A. K.-S.: To przede wszystkim świetny start w życie zawodowej i wpis do portfolio! A jeśli mowa o podejściu pracodawcy to mogę tylko powiedzieć, że od 9 lat biorę udział w rekrutacji architektów do naszej pracowni i bardzo mnie cieszy, że duża liczba tych zdolnych ludzi ma w swoim portfolio projekt łazienki z konkursu KOŁO. Nie chodzi o nagrodę, lecz o sam udział i koncepcję, która powstała. To są naprawdę świetne projekty, które pokazują jak młodzi ludzi rozwiązali różnorodne aspekty kwestii związanych z funkcją, konstrukcją, przepisami budowlanymi, doborem materiałów i rozwiązań instalacyjnych. Rezultatem tych twórczych poszukiwań jest dogłębna znajomość tematu, która już w nich pozostaje. Myślę, że Geberit wykonuje przy okazji tego konkursu znakomitą pracę edukacyjną!

Co pani jako praktyk, doradziłaby młodym architektom w kontekście procesu twórczego dotyczącego pałacowej toalety?

A. K.-S.: Sugerowałabym wziąć pod uwagę estetykę, jakość, trwałość, ekologię i oczywiście kontekst, który jest niezwykle istotny w tej edycji konkursu. Ekologia jest ważna, ale troska o nią nie powinna oznaczać rezygnacji z takich wartości jak piękno czy ergonomia, gdyż są to równie ważne aspekty projektu, które jury będzie brało pod uwagę.

Jakie są cele działań Zespołu ds. Zrównoważonej Architektury Global Compact Network Poland, któremu pani przewodzi?

A. K.-S.: UN Global Compact Poland to inicjatywa ONZ na rzecz zrównoważonego rozwoju. W zespole skupiamy głównie działania na realizacji 17 celów zrównoważonego rozwoju ONZ, dziś szczególnie na Celu 11 dotyczącym zrównoważonych miast, ponieważ już 26 czerwca 2022 roku w Katowicach odbędzie się WUF11 (Światowe Forum Miejskie), gdzie będziemy dyskutować o wdrażaniu dobrych rozwiązań dla miast w zakresie zrównoważonego rozwoju.

W kontekście zrównoważonego rozwoju i ekologii – jaki przekaz, pani zdaniem, może nieść konkurs KOŁO na projekt łazienki?

A. K.-S.: Myślę, że rola edukacyjna jest tu kluczowa. Wyłoniona w konkursie łazienka powinna inspirować użytkowników do tego, aby zaczęli oszczędzać zasoby naturalne, wodę i energię elektryczną, może także skłaniać, by zechcieli sami u siebie zastosować rozwiązania, które tu zobaczą?

Jak sobie poradzić – będąc młodym, zaangażowanym projektantem – z faktem, iż nowo powstające budynki ze swej natury nie są ekologiczne. To jak powstają i jak funkcjonują nadal wiąże się z silnie negatywnym oddziaływaniem na środowisko…

A. K.-S.: Tak właśnie jest. Powstawanie nowych budynków ma bezpośredni związek z olbrzymim śladem węglowym, więc wszelkie działania ograniczające ten ślad mają znaczenie. To, z jakich materiałów mają zostać wzniesione projektowane budynki, jak w cyklu życia budynku materiały te będą się zachowywały i co się z nimi stanie po rozbiórce – są to fundamentalne pytania, na które powinniśmy potrafić odpowiedzieć już na etapie projektowym. Oczywiście wszystkiego nie da się dzisiaj przewidzieć, ale możemy przynajmniej wyeliminować z projektów materiały nietrwałe, szkodliwe, przyczyniające się do degradacji środowiska czy pozyskane w nieuczciwy sposób podczas wydobycia lub też w łańcuchu dostaw. Woda pitna z kranu powiązana jest również ze znaczącym śladem węglowym, ponieważ by ją pozyskać zużyto dużo energii elektrycznej do przepompowania jej i oczyszczenia. Równocześnie wykorzystano znaczną ilość substancji chemicznych w procesie oczyszczania, co nie pozostaje bez znaczenia dla środowiska i zdrowia ludzkiego. Jeśli możemy ograniczyć zużycie wody pitnej w jakikolwiek ekologiczny sposób – na pewno warto to uczynić. Przede wszystkim oszczędzajmy, nie marnujmy, zoptymalizujmy zużycie. Użyjmy ponownie np.: wodę szarą czy wodę deszczową do spłukiwania toalet. Konkretnych rozwiązań nie podam, bo chciałabym pozostawić to kreatywności uczestników konkursu.

Patronat medialny konkursu ,,Projekt Łazienki 2022”:

Elle Decoration, Label Magazine, Rzeczpospolita, Magazyn Sukces, Radio KAMPUS, Architektura & Biznes, WhiteMAD, Dobre Wnętrze, Architektura Murator, Czas na Wnętrze, Weranda, RZUT, Sztuka Architektury, Sztuka Wnętrza, Bryła.pl, MAGAZIF, Urzadzamy.pl, Design/Biznes, Architecture Snob

fot. Iwona Dziuk

Brother wypuścił nowe wielofunkcyjne urządzenia A3 – do skanowanie i drukowania

Brother poszerzył ofertę o trzy nowe atramentowe urządzenia wielofunkcyjne z serii InkBenefit Professional. Zostały one zaprojektowane z myślą o trwałości i wszechstronności, zgodnie z potrzebami małych biur i zespołów, umożliwiając jednocześnie drukowanie, skanowanie i kopiowanie w formacie A3 i A4. Wszystkie modele z serii InkBenefit Professional są wyposażone w układ drukujący MAXIDRIVE oparty o nową technologię druku.

Te nowe urządzenia są wyposażone w funkcję zdalnego drukowania, dostępną w aplikacji Brother Mobile Connect. Dodatkowo model MFC-J3940DW pozwala na zlecanie wydruków z urządzeń mobilnych z wykorzystaniem komunikacji zbliżeniowej (NFC). Dzięki tym funkcjom użytkownik zyskuje sposobność, aby wysłać dokumenty do druku z dowolnego miejsca, co pozwala na zaoszczędzenie czasu i zwiększenie wydajności pracy. Możliwe jest również ustawienie powiadomień, które poinformują o zakończonej pracy urządzenia. Oprócz opcji wysyłania zadań drukowania na odległość użytkownik ma do swojej dyspozycji funkcje skanowania – bezpośrednio do urządzenia mobilnego, czy przeglądanie historii w celu odnalezienia potrzebnych plików.

fot. materiały prasowe

Wirtualna rzeczywistość – jak sprawdza się w medycynie?

VR (wirtualna rzeczywistość) w medycynie jest wykorzystywany na co dzień: w edukacji personelu, szkoleniach chirurgicznych, stomatologii, w planowaniu operacji, w leczeniu zaburzeń i chorób, w doradztwie dla pacjentów i wielu innych zastosowaniach, dosłownie w każdej dziedzinie medycyny.

Przez wiele lat idea wirtualnej rzeczywistości była wymieniana wyłącznie w literaturze i filmach science-fiction. Brakowało technologii, wiedzy i wystarczającej mocy obliczeniowej, aby zastosować ją w praktyce. Dopiero na początku lat 90-tych udało się zapewnić wystarczająco dobrą jakość wizualną, audio a także całkiem realne odwzorowanie fizyki. Nawet wtedy wykorzystanie VR ograniczało się jednak głównie do branży rozrywkowej, motoryzacyjnej oraz militarnej.

Dopiero w XXI wieku technologia wirtualnej rzeczywistości rozwinęła się na tyle, aby oferować wiarygodne wirtualne światy za pomocą wydajnych, wygodnych i przystępnych cenowo urządzeń. Obecnie koncepcja wirtualnej rzeczywistości znalazła nowe, praktyczne zastosowanie w różnych branżach. Szczególnie ważną rolę odgrywa w medycynie. Zapewnia wirtualne środowisko umożliwiające terapię, trening ratowniczy czy rehabilitację. Służy także jako platforma edukacyjna dla obecnych i przyszłych pracowników opieki zdrowotnej.

Kurs udzielania pierwszej pomocy w 4HELP VR

Szkolenie medyczne w VR tworzy obszar fascynujących możliwości. Porusza nie tylko wyobraźnię fanów science-fiction, ale także badaczy klinicznych i lekarzy. Chociaż dziedzina ta jest stosunkowo nowa, coraz częściej pojawiają się przykłady pozytywnego wpływu VR na życie pacjentów i pracę medyków. Wirtualna rzeczywistość może być na przykład wykorzystywana w szkoleniu ratowników medycznych. Umożliwia ona naukę postępowania w scenariuszach awaryjnych i sytuacjach wysokiego ryzyka w symulowanym, wirtualnym, a co za tym idzie, bezpiecznym środowisku. Uczestnicy takich szkoleń, dzięki treningowi odpowiednich reakcji, stają się lepiej przygotowani do radzenia sobie z podobnymi zdarzeniami w realnych sytuacjach.

Wrocławska firma 4HELP VR wykorzystała potencjał tej technologii i stworzyła kurs pierwszej pomocy w wirtualnej rzeczywistości. Trening powstał z myślą o wszystkich firmach i placówkach edukacyjnych, które korzystają ze szkoleń BHP oraz pierwszej pomocy. 4HELP VR oraz HTC VIVE dostarczają niezawodne narzędzie, dzięki któremu zaoszczędzimy czas, ograniczymy wydatki i uzyskamy bezkonkurencyjne efekty. Komplet wyposażenia do wirtualnej nauki pierwszej pomocy składa się z fantomu oraz z zestawu VR VIVE Focus 3 z autorskim oprogramowaniem opracowanym przez ratownika medycznego z 4HELP VR. Aplikacja Pierwsza Pomoc umożliwia odbycie szkolenia i uzyskanie praktycznych i skutecznych umiejętności ratowania życia w bardzo krótkim czasie.

Program 4HELP VR obejmuje szkolenie z zakresu: bezpieczeństwa na miejscu zdarzenia, wezwania pomocy, resuscytacji krążeniowo-oddechowej, zastosowania Automatycznego Defibrylatora Zewnętrznego w RKO, pozycji bocznej i monitorowania czynności życiowych i postępowania z poszkodowaniem urazowym. Argumentami przemawiającymi za prowadzeniem szkoleń przy użyciu VR są:

  • większe możliwości wyrażone w szerszej gamie symulacji
  • niższy koszt przeprowadzenia kompletnych szkoleń
  • wiedza nabyta w szkoleniu VR jest doświadczeniem, które bardzo łatwo odzwierciedlić
    w rzeczywistości

Najnowsze badania nad wirtualną rzeczywistością dowodzą bowiem, że jeżeli czegoś doświadczymy w VR, to następnym razem nasza postawa i reakcja wobec zagrożenia w świecie realnym będzie szybsza, bardziej pewna siebie, a przez to skuteczniejsza.

Leczenie depresji w VR TierOne

Wirtualna Rzeczywistość leczy nie tylko ciało, ale i duszę. Dowodem na to jest VR TierOne. Przebadane naukowo rozwiązanie, dedykowane jest w szczególności osobom zmagającymi się z depresją i stanami lękowymi, występującymi samodzielnie lub w przebiegu ciężkich chorób takich jak: depresja, COVID-19, zawał czy udar. VR TierOne zostało stworzone jako pomoc terapeutyczna dla pacjentów, lekarzy, psychologów, rehabilitantów i terapeutów. VR TierOne z powodzeniem pomoże zadbać także o dobrostan psychiczny zarówno zestresowanych pracowników, jak i podopiecznych domów opieki.

Rozwiązanie VR TierOne ten składa się z trzech części: z gogli HTC VIVE Pro, komputera i programu terapeutycznego. Urządzenie medyczne pozwala na przejście do wykreowanego Wirtualnego Ogrodu Odrodzenia, pełną immersję w wirtualnej rzeczywistości i przeprowadzenie w tych optymalnych warunkach skutecznej terapii. Leczenie podzielone jest na osiem sesji trwających po 20 minut.

VR szkoli przyszłe pokolenia lekarzy

Wykorzystywana do edukowania studentów w zakresie diagnozy, leczenia, rehabilitacji, chirurgii, technik poradnictwa i nie tylko, wirtualna rzeczywistość w medycynie pomaga szkolić następne pokolenie pracowników służby zdrowia. Technologia symulacji medycznej ma bardzo wiele zalet, takich jak umożliwienie uczącym się sprawdzania swoich umiejętności bez obawy, że popełnią potencjalnie zagrażające życiu błędy. Wirtualna rzeczywistość w medycynie prewencyjnej i doradztwie może natomiast nauczyć studentów oceniać stan pacjenta i dostarczać wnikliwych informacji zwrotnych i wskazówek o zdrowiu w ramach diagnozy wstępnej.

Jaki wybrać sprzęt?

Odpowiednie gogle do VR są podstawą sukcesu każdej branży. Obecnie znajdziemy na rynku dość duży wybór zestawów do VR, począwszy od lekkich okularów HTC VIVE Flow, które zmieszczą się bez problemu w kieszeni marynarki, przez przenośne zestawy HTC VIVE Focus 3, które mają wbudowany akumulator i dzięki zastosowaniu najnowszej technologii, nie potrzebują komputera do działania, po najbardziej zaawansowane zestawy HTC VIVE Pro 2 z precyzyjnym śledzeniem ruchów użytkownika przy użyciu rozlokowanych w pomieszczeniu stacji bazowych. W ofercie VIVE znajdziemy dodatkowo szeroki wybór akcesoriów, które zapewniają jeszcze większą immersję i bardziej realistyczne doświadczenia.

VIVE Facial Tracker dokładnie śledzi i odwzorowuje w środowisku VR mimikę twarzy użytkownika. Urządzenia śledzące ruch VIVE Tracker 3.0, pozwalają odtworzyć ruch każdej kończyny lub tułowia, ale może być też stosowany do odwzorowania w VR ruchu fizycznego akcesorium ze świata realnego – stetoskopu, głowicy USG czy choćby lancetu. Dzięki VIVE Wireless Adapter uwolnimy się całkowicie od kabli, łączących VIVE Pro 2 z komputerem. Zestaw VIVE Pro Eye, potrafi natomiast odwzorować ruchy gałek ocznych użytkownika, dzięki czemu rozmówca lub student potrafi dokładniej odczytać emocje i intencje prowadzącego np. wykład. Na rynku znajdziemy też całą masę dodatkowych urządzeń takich jak np. kontrolery rozpoznające ruch poszczególnych palców dłoni czy kamizelki i rękawice haptyczne, w których można poczuć fizyczny dotyk lub kształt wirtualnych obiektów. Wciąż powstają też nowe urządzenia, odpowiadające na nowe potrzeby, rodzące się wraz z rozprzestrzenianiem się zastosowania VR w różnych dziedzinach pracy i życia.

Zalety wirtualnej rzeczywistości w medycynie już teraz są niepodważalne. Jej zastosowanie w praktycznych przypadkach w ochronie zdrowia ma jeszcze większy potencjał. Poprzez zapewnienie w pełni immersyjnego środowiska, które stymuluje nasze różne zmysły, poddawanie zabiegom medycznym staje się mniej stresujące i bezpieczniejsze zarówno dla pacjenta, jak i dla lekarza. Mimo, że sięganie po wirtualną rzeczywistość jest w medycynie trendem stosunkowo nowym, można zaobserwować jej stały rozwój zarówno w obszarach technologicznych, ale także w samej medycynie. Naukowcy zidentyfikowali wiele korzystnych efektów, jakie wniosło zastosowanie technologii VR.  Ponadto, wirtualna rzeczywistość może być stosowana w różnych obszarach opieki zdrowotnej, oferuje wrażenia użytkownika w kontrolowanym środowisku, zapewnia też szczegółowe obrazy 3D, zwiększa elastyczność i opcje konfiguracji szkoleń. Jednak najważniejsze jest to, że potencjalny błąd w środowisku VR nie kosztuje pacjenta utraty zdrowia lub nawet życia.

fot. materiały prasowe

SYSTEM 3E działa już na holenderskim rynku budowlanym

Po udanym wejściu na rynek hiszpański SYSTEM 3E kontynuuje ekspansję zagraniczną i rozpoczyna pierwszy projekt w Niderlandach. W okolicach Amsterdamu ruszyła budowa domu o powierzchni prawie 100 m kw. realizowanego w technologii 3E.

SYSTEM 3E jest polską innowacją, która umożliwia błyskawiczne wznoszenie ścian w oparciu o elementy konstrukcyjne z perlitu. Budowa pierwszego na holenderskim rynku domu w tej technologii rozpoczęła się w marcu 2022 roku. Projekt został wykonany i zaadaptowany do oferowanych przez 3E rozwiązań przez lokalnego architekta, a bryła powstającego budynku będzie harmonijnie współgrać z obowiązującymi w okolicy założeniami urbanistycznymi.

– Inwestycją na bardzo konkurencyjnym rynku holenderskim po raz kolejny udowadniamy, że w oparciu o SYSTEM 3E możliwa jest realizacja najbardziej wymagających projektów. Widzimy ogromne zainteresowanie technologią 3E na kolejnych europejskich rynkach – od Hiszpanii, przez Wielką Brytanię, po Holandię, Szwecję i Niemcy. Stale poszerzamy grono współpracujących z nami architektów, konstruktorów i inwestorów, którzy poszukują dostępnych cenowo i odpowiedzialnych środowiskowo rozwiązań, gwarantujących najwyższą jakość wykonania – deklaruje Dariusz Lewandowski, prezes SYSTEM 3E.

SYSTEM 3E realizuje strategię rozwoju na europejskich rynkach budowlanych. W lutym br. rozpoczęła się budowa pierwszego domu w tej technologii w Hiszpanii. W dniu 21 marca z Zakładu Produkcyjnego SYSTEM 3E w Radomsku wyruszył transport na drugą budowę w Hiszpanii, a przed końcem marca zaplanowana jest wysyłka materiałów na kolejną inwestycję. Spółka szacuje, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy w samej Hiszpanii powstanie około 30 domów w technologii SYSTEM 3E.

– Nasi partnerzy z całej Europy są pod ogromnym wrażeniem możliwości, jakie oferuje technologia 3E. Mamy realną odpowiedź na wyzwania, jakimi są rosnące w skali świata ceny materiałów budowlanych, konieczność szybkiego odejścia w budownictwie od ropopochodnych produktów, a także brak wykwalifikowanych rąk do pracy. Podczas dnia otwartego w Holandii zaprezentowaliśmy płytę fundamentową z pierwszą warstwą elementów 3E. Następnego dnia inwestor wraz z druga osobą, niemający wcześniej doświadczenia budowlanego, ułożył w tym samym miejscu ścianę o długości 10 m i wysokości 3 m. I to bez pomocy ze strony profesjonalnej ekipy – dodaje Piotr Budnik, wiceprezes SYSTEM 3E.

Z uwagi na swoje położenie Holandia już dziś odczuwa skutki gwałtownych zmian klimatycznych. Dlatego w 2030 roku rząd Królestwa Niderlandów planuje osiągnąć poziom emisji CO2 o 49 proc. niższy niż w 1990 roku. Restrykcyjne regulacje, nastawione na radykalne obniżenie emisji i wykorzystania szkodliwych substancji chemicznych, m.in. per- i polifluoroalkilowych (PFAS), dotyczą całej gospodarki. Stanowią one jednak spore wyzwanie finansowe i technologiczne dla holenderskiej branży budowlanej.

– Technologia 3E daje wolność. Pozwala budować domy, osiedla i budynki użyteczności publicznej. SYSTEM 3E jest odpowiedzią na potrzeby naszego rynku i nowe regulacje dotyczące obniżenia śladu węglowego, ochrony środowiska i wykorzystania naturalnych surowców o wyjątkowych właściwościach termoizolacyjnych. Polecam tę technologię zwłaszcza wykonawcom ze względu na prostotę i szybkość budowy – do wznoszenia ścian nie potrzeba zaprawy, a elementy łączą się ze sobą jak klocki, zatem nie jest potrzebna wykwalifikowana ekipa murarska – podsumowuje Justin Klunder, inwestor z Niderlandów.

Holandia jest jednym z najlepiej rozwiniętych i najbardziej konkurencyjnych rynków mieszkaniowych w Europie. W kraju zamieszkiwanym przez około 18 mln ludzi brakuje obecnie około 330 tys. domów i mieszkań. Wyzwaniem pozostają także rosnące ceny nieruchomości – tylko w ubiegłym roku koszt pozyskania domu w Holandii wzrósł o około 15 proc. rok do roku, zaś w tym roku prognozowany jest dalszy wzrost cen o ponad 12 proc. Odpowiedzią na to wyzwanie ma być m.in. plan finansowania w Holandii budowy 1 mln nowych dostępnych cenowo domów i mieszkań do 2031 roku.

fot.  materiały prasowe