Archiwa kategorii: NOWE TECHNOLOGIE

Polak w świecie telekomunikacji

Chociaż urządzenia telekomunikacyjne towarzyszą nam już od lat, to wielu z nas doceniło je szczególnie podczas pandemii COVID-19. W jakim celu sięgamy po nie najczęściej i czy satysfakcjonują nas warunki ofert telekomunikacyjnych, z których korzystamy? PAYBACK, w swoim najnowszym badaniu Opinion Poll sprawdził, jaki stosunek do używania komórek, tabletów i komputerów mają Polacy.

Nie da się ukryć – urządzenia telekomunikacyjne bardzo ułatwiają nam życie codzienne. Tak twierdzi aż 89% ankietowanych. Czasem jednak potrafią nas zdekoncentrować i utrudnić funkcjonowanie, co przyznał co dziesiąty respondent. Za ich największą zaletę uważamy przede wszystkim możliwość komunikacji z bliskimi, mieszkającymi nawet setki kilometrów od nas (77% wskazań) oraz zdobycia wszelakich informacji w ciągu zaledwie kilku sekund (56%). Oprócz tego zdaniem 41% ankietowanych urządzenia te pozwalają na szybkie przesyłanie danych oraz robienie zakupów bez konieczności wychodzenia z domu.

Smartfon i komunikatory internetowe

Mogłoby się wydawać, że mając tak łatwy dostęp do urządzeń telekomunikacyjnych, używanie ich będzie pochłaniać znaczną część dnia. Jednak okazuje się, że prawie 40% respondentów korzysta z nich od 3 do maksymalnie 5 godzin dziennie. Tylko co dziesiątemu Polakowi zajmuje to więcej niż 10 godzin w ciągu dnia. Po jakie treści wówczas najczęściej sięgamy? 56% chce być na bieżąco i czyta newsy, natomiast połowa z nas sprawdza portale społecznościowe.

W czasie pandemii dwa typy urządzeń telekomunikacyjnych stały się niezbędne, by komunikować się z innymi – smartfon, który ponad połowa z nas ma przy sobie praktycznie zawsze oraz laptop. Oprócz wykonywania standardowych połączeń telefonicznych przez 44% respondentów podobny odsetek, bo 42%, chętnie korzysta z komunikatorów internetowych. Ta druga forma zyskała na popularności szczególnie w ostatnim czasie i aż 47% ankietowanych zdecydowanie częściej, niż przed pandemią, po nią sięga. Dla ponad połowy z nich jest to świetny sposób na wysyłanie wiadomości tekstowych do rodziny i znajomych. Co czwarty ankietowany korzysta z komunikatorów w celach służbowych, by uczestniczyć w videokonferencjach. Podobny odsetek (23%) – by spotkać się wirtualnie z bliskimi.

Prokliencka postawa operatorów telekomunikacyjnych

Rabaty na dodatkowe usługi, darmowe gigabajty czy szybszy Internet. To tylko niektóre z propozycji, z którymi operatorzy wychodzili naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów, by ci mogli bez przeszkód komunikować się z bliskimi w czasie kwarantanny. Oferty takich dodatkowych pakietów otrzymało 49% ankietowanych, a u prawie połowy z nich spotkały się one z zainteresowaniem.

 

Ponad połowa respondentów korzysta z usług telekomunikacyjnych jednego dostawcy. 63% jest zadowolonych z warunków oferty, na którą się zdecydowali, a podobny odsetek nie rozważa przeniesienia numeru telefonu do innego operatora. Co ciekawe – co piąty z nas nie wie, jak wygląda ten proces i czy jest on stosunkowo prosty. Wybierając konkretną ofertę kierujemy się przede wszystkim ceną za usługi komunikacyjne (62%). Na dalszym miejscu znajduje się zasięg danej sieci (23%), a dla co dziesiątego badanego istotna jest wielkość pakietu internetowego.

– Wyniki naszego badania wskazują, że do komunikacji z bliskimi i surfowania po Internecie Polacy przede wszystkich używają smartfonów. Takie potrzeby idealnie wpisują się w koncepcję niedawno uruchomionej w PAYBACK platformy Telco Market. W ramach projektu na stronie i w aplikacji mobilnej PAYBACK każdy uczestnik może znaleźć atrakcyjną ofertę m.in. na Internet, usługi telewizyjne, przeniesienie numeru komórkowego do innej sieci lub przedłużenia obecnej umowy u swojego dostawcy, a przy tym otrzymać dużą liczbę dodatkowych punktów PAYBACK – mówi Katarzyna Grzywaczewska, dyrektor marketingu w PAYBACK Polska.

Badanie zostało przeprowadzone na uczestnikach Programu PAYBACK w dniach 28 maja -8 czerwca 2020 r. metodą ankiety online na grupie 629 osób. Grupa badawcza w wieku 18-65 lat dobrana została tak, aby odpowiadać strukturze demograficznej kraju.

fot. archiwum

Cyfryzacja po koronawirusie – czy dogonimy Europę?

Polska cyfryzacja kuleje i trzeba nadać jej tempa. Czy paradoksalnie pandemia COVID-19 pozytywnie wpłynie na potrzebę informatyzacji i zastosowania technologii w naszym kraju? Na przełomie ostatnich trzech miesięcy przekonaliśmy się, jak wiele i jak szybko mogło się zmienić. Biznes dostosował się sprawnie. A jak wyglądały inne sektory, w tym sądownictwo i administracja? 

Od blisko 20 lat mamy możliwość korzystania z podpisu elektronicznego. Do tej pory promil Polaków stosował tę formę sygnowania dokumentów. Wielu ekspertów wskazuje, że administracja elektroniczna działa średnio, a obywatele w dobie pandemii na własnej skórze przekonali się, co nie zostało zinformatyzowane. A przecież Estonia, która jest mniejszym krajem niż Polska, sprawnie funkcjonuje online. Czemu więc my nie możemy? Cyfryzacja nie jest przecież odrębną gałęzią gospodarki czy administracji, a sposobem na to, by takie elementy życia jak płatności, edukacja czy sprawy urzędowe móc realizować w sposób szybki i wygodny, a w sytuacjach kryzysowych jak pandemia, przetestować skuteczność informatycznych wdrożeń. 

Cyfryzacja Polski w dobie koronawirusa i konsekwencje przejścia do przestrzeni online

Jesteśmy krajem konserwatywnym. Tak w poglądach, jak i sektorze prawno-administracyjnym. Usługi oparte są na papierologii i tradycyjnym obiegu dokumentów. Zero działalności elektronicznej albo minimalna ich ilość sprawiały, że zanim nabyliśmy wymarzoną nieruchomość, poświęcaliśmy kilka dni na bieganie od urzędu do urzędu. Nagle, 1 marca 2020 roku wszystko stanęło. Przekonaliśmy się, co zostało scyfryzowane, a gdzie cyfryzacji nie było. Ludzie, siedząc w domach, zmienili sposób funkcjonowania. Zmieniła się również ich mentalność i podejście do technologii. Scyfryzowaliśmy się jako społeczeństwo, ale państwo pozostało na tym samym zastanym etapie.

Doświadczenie, które państwo polskie popełniło na naszych dzieciach będzie skutkowało przez najbliższe dwadzieścia lat. Dzieci miały dwa tygodnie na przerzucenie się na e-learning. One zdały ten egzamin bardzo dobrze, gorzej z nauczycielami. Ale przez dwa miesiące wielu z nich pozyskało nowe kompetencje. I tu rzeczywiście online’owe funkcjonowanie znakomicie się poprawiło – powiedział prof. UO dr hab. Dariusz Szostek.

Jakie są tego konsekwencje? Wielu przedsiębiorców bardzo poważnie rozważa rezygnację z najmu nieruchomości komercyjnych i przejście  na pracę zdalną, która wcześniej istniała w niewielkim stopniu. Tendencje wyraźne są także wśród części pracowników, którzy bardzo chwalą sobie pracę z domów. Wiele osób chciałoby pracować w systemie 3+2 (praca w biurze + home office), co bardzo wpłynie w przyszłości na kwestie najmu nieruchomości.

Sektor prawny nie był gotowy na lockdown

Przez ostatnie 20 lat głównie mówiliśmy o informatyzacji, a nie działaliśmy. I nagle, 1 marca pojawiło się pokerowe „sprawdzam”. Lawina problemów, zawierania umów tylko się rozkręcała. Chociaż w ciągu dwóch miesięcy ludzie nawykli do zdalnego komunikowania się, wiedzą, co to jest podpis elektroniczny, a na rynku odnotowano kilkusetprocentowy wzrost sprzedaży takiej formy uwierzytelniania dokumentów, droga zmian nie jest łatwa, ale widać światełko w tunelu. Pomału zmienia się też myślenie w konserwatywnym notariacie. 

– Dwa miesiące temu wraz z prof. Zollem i prof. Rott-Pietrzyk oraz dr Grochowskim przygotowaliśmy rekomendację dla notariatu w aspekcie możliwości sporządzania aktu notarialnego online na podstawie dzisiejszych przepisów, z drobnym ewentualnym liftingiem. Chodzi o to, aby zmienić konserwatywne podejście do czynności notarialnych. Efekt był zaskakujący: bardzo mocna negacja ze strony wielu notariuszy, względem wykorzystania nowoczesnych narzędzi w notariacie. Rekomendacje miały charakter praktyczny, ale z mocnymi podwalinami naukowymi. 

Po dwóch miesiącach, kiedy okazuje się, że kancelarie notarialne funkcjonują na pół gwizdka, a niektóre wręcz przez 2 miesiące były zamknięte, kiedy już wiadomo, że pandemia nie skończy się tak szybko, diametralnie zmieniło się nastawienie notariuszy w zakresie wykorzystywania nowych technologii. Podjęto dyskusję w tymże zakresie, a wielu notariuszy otwarcie przyznaje się do tego, że nie ma innego wyjścia jak się zreformować. Zmieniła się mentalność.

Pamiętam jak jeszcze w ramach prac “świętej pamięci” Komisji Kodyfikacyjnej  (została rozwiązana w poprzedniej kadencji Parlamentu) przygotowaliśmy zmiany w kodeksie postępowania cywilnego, dopuszczające między innymi e-rozprawy. Przepisy uchwalono, ale nie wdrożono. Pojawił się COVID-19 i  nagle można! Pierwsza taka rozprawa odbyła się 21 kwietnia we Wrocławiu. Aktualnie wiele sądów je wdrożyło. Nagle podpisy elektroniczne są akceptowalne.

Zmieniło się także rozumienie bezpośredniości czy obecności. To, co do tej pory było odrzucane, przede wszystkim także przez notariuszy, że dla spełnienia wymogu obecności oraz bezpośredniości musimy być fizycznie obecni w konkretnym miejscu, zmieniło się także w systemowej wykładni prawa.

W lipcu pojawi się taka publikacja europejskich naukowców „Covid and Law”, w której,  m.in. wskazujemy  jak na świecie w przeciągu dwóch ostatnich miesięcy zmieniła się kwestia interpretacji bezpośredniości. Skoro w polskiej Konstytucji w art. 120 mamy przepis, który wskazuje, że posiedzenia Sejmu odbywają się w obecności co najmniej połowy posłów – a my nie zmieniając Konstytucji, ale tylko regulaminem wprowadzając możliwość uczestnictwa posłów online, to oznacza, że zdalnie można robić wszystko, na co także wskazuje nowa interpretacja prawa. A realizacja postulatu obecności oraz bezpośredniości może być realizowana także online – podsumował Dariusz Szostek.

Zmieniła się mentalność. Dostrzeżono bałagan, chaos i to, że żyjemy jak za czasów Bismarcka – papierologia, dokumenty, obrót wniosków, podań, który mamy perfekcyjnie opanowany. Brak nam systemów informatycznych, które by wspierały tę pracę. W innych państwach nie jest tak, że otrzymujemy obieg dokumentów, w tym papierowych. Jest dostęp do informacji, obieg informacji, a nie dokumentów. Wielu uważa, że staje się nowoczesnymi tylko dlatego, że zamienia dokument tradycyjny, z podpisem własnoręcznym, na taki z podpisem kwalifikowanym, ale dalej to jest tekst w PDF. To nie jest nowoczesność, to co najwyżej kompensowanie opóźnień. 

Wciąż tkwimy w końcówce XX wieku

Jako kraj mamy do odrobienia spore zaległości w zakresie cyfryzacji. Tokenizacja za granicą jest już powszechna. Gruzja, Litwa, Estonia, Malta mają wpisy w blockchain, a my wciąż księgi wieczyste. Na świecie mamy do czynienia ze smart contractami, samodzielnie egzekwującymi czynności, m.in. bankowe, jest tokenizacja i algorytmizacja. 

To jest teraźniejszość, żadna przyszłość (jak uważa wielu). Problemem Polski jest porównywanie się do dużych gospodarek, m.in. Niemców, Anglików, Francuzów, znajdując zawsze usprawiedliwienie, że oni są bardziej rozwinięci. Wolę  porównywać się do Turcji, Białorusi, Rumunii, Estonii itd. (bo tu nie ma usprawiedliwienie). Widząc takie efekty porównania, bardziej boli, gdyż wyraźnie wówczas widać, w jakim miejscu jesteśmy. Czyli gdzie? W zakresie cyfryzacji mentalnie i organizacyjnie w końcówce XX wieku, może pierwsze lata XXI. Obieg dokumentu przede wszystkim, zamiast oparcia się o informację i odpowiednie wpisy, m.in. w blockchain. Konieczna jest zmiana funkcjonowania administracji, sądownictwa itd..

– Czy w dalszym ciągu mamy posługiwać się papierowym odpisem aktu notarialnego jak przez ostatnie 150 lat, z tradycyjną pieczęcią, zszywając karty  w czasach, gdy nowoczesne państwa umieszczają go w blockchainowych rejestrach? – skonkludował Dariusz Szostek.

***

Wypowiedzi prof. UO dr hab. Dariusza Szostka, specjalisty w prawie nowych technologii, w aspektach prawnych handlu elektronicznego i w prawie konsumenckim, eksperta w zakresie identyfikacji elektronicznej oraz metod uwierzytelniania, blockchain i smart contract, pochodzą z debaty Otodom „Rynek nieruchomości dziś i za rok”, która odbyła się online, 17 czerwca 2020 roku, w ramach cyklu Otodom.Live na platformie Facebook.

fot. archiwum

Przyszłościowa alternatywa dla dużych przeszkleń

W nowoczesnej architekturze stosuje się coraz większe powierzchnie przeszkleń. Tymczasem rosnące wymagania związane z ochroną cieplną czy akustyczną sprawiają, że używane w takich realizacjach okna często posiadają wizualnie szerokie ramy. Istnieją jednak innowacyjne rozwiązania, które pozwalają pogodzić transparentny, filigranowy design z bardzo dobrymi parametrami technicznymi i maksymalną funkcjonalnością.

Dążenie do szerszego otwierania wnętrz na widoki natury na zewnątrz i „zaplatanie” ich w aranżację salonu czy pokoju dziennego sprawia, że architekci poszukują wciąż nowych rozwiązań, które pozwolą uzyskać lepszy efekt przenikania się wnętrza z przestrzenią zewnętrzną, niż tradycyjne okna. Nie mniej ważną kwestią jest zewnętrzna estetyka budynku – lekkie, transparentne przeszklenia na elewacji kreują imponujący efekt architektury jutra. Do jego uzyskania nie wystarczą już jednak pojedyncze okna. W tym celu coraz częściej stosuje się pasma okienne czy wręcz przeszklone fasady. Najlepiej, aby miały jak najwęższe profile, jednak taka konstrukcja musi jednocześnie spełniać określone wymagania związane ze statyką, izolacyjnością cieplną czy też akustyką.

Fasada, pasmo okienne i portfenetr w jednym

Aby móc w jeszcze pełniejszy sposób zrealizować założenia ambitnej, transparentnej architektury także w budynkach mieszkalnych, architekci sięgają coraz częściej po systemy fasadowe, które do tej pory kojarzyły się raczej z budynkami biurowymi i komercyjnymi. Nie zawsze jednak dają one możliwość np. otwierania dużych skrzydeł w celu wietrzenia pomieszczeń bez ograniczenia widoku. Wpinanie okien w tradycyjną fasadę skutkuje zazwyczaj znacznym poszerzeniem widocznych części profili, przez co całość konstrukcji nabiera wizualnej ciężkości.

Na rynku jest jednak kompleksowe systemowe rozwiązanie łączące harmonijny wygląd transparentnej fasady z typowymi dla okien funkcjami, jak otwieranie i uchylanie skrzydeł okiennych – fasada Schüco FWS 60 CV. W rozwiązaniu tym skrzydła okienne są ukryte w profilu nośnym fasady, co sprawia że szerokość podziału na kwatery stałe i otwierane jest zawsze taka sama i wynosi zaledwie 60 mm. Dzięki temu od zewnątrz nie można rozróżnić kwater stałych od otwieranych, gdy skrzydła są zamknięte. Jedynie od strony pomieszczenia widać subtelny rowek między skrzydłem okiennym a profilem nośnym fasady. System FWS 60 CV pozwala na tworzenie transparentnych pasm okiennych z oknami rozwierno-uchylnymi o wysokości nawet do 3,2 metra, które tworzą efekt „szklanej ściany”.

Alternatywnie okna można wyposażyć w okucia mechatroniczne TipTronic SimplySmart, które pozwalają na zdalne, komfortowe otwieranie i zamykanie dużych skrzydeł czy znajdujących się wysoko naświetli. Rozwiązanie daje ponadto możliwość zapewnienia izolacyjności akustycznej do 49 dB, odporności na włamanie do klasy RC 2 oraz integracji całoszklanych balustrad, które wraz z wysokimi oknami tworzą eleganckie, ultranowoczesne portfenetry.

Transparentność kontra energooszczędność

Wielkopowierzchniowe przeszklenia prezentują się efektownie, jednak muszą spełniać określone kryteria termoizolacyjności, aby powstrzymywały ucieczkę ciepła w sezonie zimowym. W niektórych rozwiązaniach fasadowych czy okiennych spełnienie tego warunku skutkuje widocznym poszerzeniem ram. W systemie fasadowym FWS 60 CV efekt wysokiej izolacyjności cieplnej uzyskano m.in. przy zastosowaniu systemu przekładek termicznych. Współczynnik przenikania ciepła przykładowego modułu o wymiarach 1,2 m x 2,5 m z szybą dwukomorową o parametrze Ug=0,7 W/m2K uzyskuje rekordową wartość 0,84 W/m2K.

Dzięki temu rozwiązanie to może być z powodzeniem stosowane w budynkach energooszczędnych, a nawet niskoenergetycznych. Dzięki specjalnym komponentom systemowym możliwa jest także ochrona wnętrza przed nadmiernym przegrzewaniem się w sezonie letnim – przeszklenia można wyposażyć w przesłony okienne. Przy zastosowaniu okuć mechatronicznych połączonych z centralnym systemem sterowania budynkiem można ponadto zaprogramować okna na np. nocne wietrzenie. Gwarantuje to komfortowy mikroklimat budynku przy zachowaniu energooszczędności.

fot. Schüco

Z każdej chmury cenny deszcz

Za nami ekstremalnie suchy kwiecień i umiarkowanie ciepły maj. Skutki nieprzewidywalnej i zmiennej pogody mogą być bardzo dotkliwe zarówno lokalnie, jak i w skali całego kraju. Na szczęście coraz częściej udaje nam się trafnie ją przewidzieć, a co najważniejsze – wykorzystywać do swoich celów. W jaki sposób?

Ludowe przysłowie mówi: „Suchy kwiecień, mokry maj, będzie żyto jako gaj”. Gdyby więc zdać się na mądrości naszych przodków, ten rok powinien być bardzo urodzajny. Odmiennego zdania są jednak współcześni eksperci z dziedziny meteorologii i klimatu. Niemalże bezśnieżna zima i niedostateczna ilość opadów deszczu wiosną zwiastują suszę, a co za tym idzie słabe zbiory zbóż i wczesnych owoców. To z kolei przełoży się na późniejsze wysokie ceny tych towarów i uderzy po kieszeniach nas wszystkich. Czy istnieje skuteczny sposób, by w przyszłości zapobiec tego typu negatywnym scenariuszom?

(Nie)odwracane zmiany?

Nie da się zaprzeczyć, że klimat w naszym kraju dynamicznie się przeobraża. Z roku na rok obserwujemy, że zimy stają się coraz cieplejsze, a lata uciążliwie upalne. Do anomalii pogodowych i ich skutków wielu z nas przyzwyczaja się jednak zbyt szybko – niekiedy niedostatecznie lub wcale nie próbując im przeciwdziałać. Dzięki edukacji i mediom świadomość problemu, jakim staje się brak wody, na szczęście rośnie, a do walki z jego konsekwencjami przystępują już nie tylko pojedyncze gospodarstwa domowe, ale całe miasta.

– Duże metropolie nie chcą już kojarzyć się z betonowymi dżunglami i stawiają na rozwój terenów zielonych, które w naturalny sposób regulują obieg wody w przyrodzie. Nie chodzi tu jednak o rozległe pola zielonej trawy. Receptą na suszę mają być łąki kwietne, które na terenach miejskich tworzą lepszy mikroklimat, obniżają temperaturę powietrza i zapobiegają nagrzewaniu się gleby. Do tego zatrzymują pyły towarzyszące smogowi i filtrują wody opadowe. Są więc zarazem rozwiązaniem ekologicznym i ekonomicznym – przekonuje Anna Góral, ekspert firmy Galeco, polskiego producenta systemów rynnowych.

Do głównych zadań miejskich włodarzy należy dziś także planowanie obszarów dla retencji, infiltracji oraz odparowywania deszczówki. W wielu gminach uruchamia się także specjalne programy dotacyjne takie jak np. „Złap deszcz”, który po sukcesie pierwszej edycji doczekał się we Wrocławiu swojej kontynuacji. W ramach projektu mieszkańcy, którzy spełnią określone w nim wymagania, mogą ubiegać się o zwrot nawet 80% wydatków związanych z realizacją instalacji do wyłapywania deszczówki. Podobne inicjatywy funkcjonują już w Warszawie, Gdańsku, Lublinie czy Bielsku-Białej.

Złap deszczówkę!

300 litrów – taką ilość wody jesteśmy w stanie odprowadzić z dachu o średniej powierzchni w czasie zaledwie kwadransa opadów deszczu. Czy to dużo? Mniej więcej tyle w ciągu całego tygodnia zużywa 1 osoba podczas kąpieli pod prysznicem. Deszczówka jest zatem cennym surowcem, który możemy gromadzić, a następnie z powodzeniem wykorzystywać w domu oraz jego otoczeniu. Woda deszczowa świetnie sprawdzi się przy podlewaniu roślin czy pracach porządkowych na terenie naszej posesji. Jest miękka, przez co idealnie nadaje się do mycia samochodu czy okien – nie pozostawiając po sobie białego osadu. Jej zbieranie jest nie tylko ekologiczne, ale – co może ważniejsze dla niektórych – ekonomiczne.

Właściwie spożytkowana deszczówka przyczynia się do mniejszego zużycia wody wodociągowej, a także zredukowania opłat za ścieki. Efektem tego są duże oszczędności w domowym budżecie, które mogą wynosić nawet 50%!

Jak zatem zacząć zbieranie deszczówki?

– Wodę deszczową można magazynować w pojemnikach ogrodowych czy nawet beczkach. Najprostszym i zarazem najefektywniejszym sposobem jej pozyskania jest jednak ustawienie specjalnych kolumnowych zbiorników, których pojemność może dochodzić nawet do kilku tysięcy litrów. Woda deszczowa trafia do nich przez rurę spustową, do której podłącza się tzw. wyłapywacz – wyjaśnia ekspert firmy Galeco.

Wielu inwestorów decyduje się także na budowę specjalnych studzienek, które złączone z pionem spustowym magazynują wodę opadową pod ziemią. Najbardziej złożoną opcją jest jednak instalacja z doprowadzeniem wody opadowej bezpośrednio do toalety czy pralki.

Panujące powszechnie przeświadczenie, że woda jest obecna wszędzie i mamy jej pod dostatkiem, jest dalekie od prawdy. W dodatku wiele społeczeństw najzwyczajniej w świecie marnuje jej zasoby. Niezwykle ważne jest więc byśmy nauczyli się szanować ten życiodajny surowiec.

fot. Galeco

Bezpieczna kuchnia – jak zmienić swój sposób myślenia o jedzeniu?

Stoimy w obliczu nowych wyzwań, które będą miały duży wpływ na jakość spożywanej przez nas żywności. Rozwój zrównoważonych systemów produkcji i ochrona środowiska, odpowiedzialna konsumpcja, ograniczenie marnotrawienia żywności oraz mądre wybory produktów spożywczych, to tylko niektóre ze środków, jakie musimy wziąć pod uwagę.

Aby chronić siebie i kolejne pokolenia, zróbmy wszystko, żeby jak najlepiej zadbać o planetę, na której żyjemy.

Kilka lat temu futurystyczne filmy pokazały XXI wiek, w którym żywność została zastąpiona pigułką, pokrywającą wszystkie potrzeby żywieniowe. Choć z jednej strony z roku na rok rośnie nasza świadomość, jak ważna jest bezpieczna i zdrowa żywność, to wciąż mamy do czynienia z posiłkami z fastfoodów oraz chemią przedłużającą żywotność produktów.

Na szczęście w ostatnich latach następuje wielka rewolucja w dziedzinie propagowania zdrowego stylu życia, bezpieczeństwa spożywanego jedzenia i higieny w kuchni. Ludzie zrozumieli, że od jakości składników, które wkładają na talerz i standardów czystości zależy ich zdrowie. Troska o środowisko i empatia względem zwierząt to kolejne powody mądrych wyborów dotyczących jedzenia, sprzętów i materiałów do kuchni. Ruchy w kierunku troski o naszą planetę sprawiają, że stajemy się coraz bardziej świadomi, a wszechobecna otyłość i problemy zdrowotne tym bardziej motywują do zadbania o to, co znajdzie się w naszej kuchni.

Nowe wyzwania

Cały ten postęp będzie bezużyteczny, jeśli nie weźmiemy pod rozwagę wielkich wyzwań, przed którymi stoimy. Naszemu bezpieczeństwu zagraża zmiana klimatu, marnotrawienie żywności, nadmierna eksploatacja zasobów, mikroplastik, bakterie i wirusy, czy substancje chemiczne dodawane do żywności; znane od dawna problemy, w większości związane z lekkomyślną konsumpcją. Z jednej strony zależy nam na bezpieczeństwie i jakości jedzenia, z drugiej na zrównoważonym rozwoju i dbałości o środowisko, ale są to dwie strony tego samego medalu.

Konieczne jest zatem przeprowadzenie wspólnej i multidyscyplinarnej pracy, w której wszystkie czynniki w łańcuchu żywnościowym, od producenta do konsumenta, będą mieć wspólny cel – uzyskiwanie zdrowego, bezpiecznego i pożywnego jedzenia. Jednym z ważniejszych czynników, o którym warto wspomnieć, będzie zatem rozwój zrównoważonych systemów produkcji i ochrona środowiska. Maite Pelayo, specjalista mikrobiolog w dziedzinie bezpieczeństwa żywności i rzecznik należącego do Cosentino Instytutu Silestone, wyjaśnia: „Jest to bez wątpienia globalne, przekrojowe i osobiste zadanie dla nas, jako konsumentów. Sposób, w jaki odnosimy się do żywności i nasz stosunek do niej, musi się radykalnie zmienić, jeśli chcemy osiągnąć większe bezpieczeństwo w przyszłości. Era egocentryzmu dobiegła końca: nie myślmy już o tym, co jedzenie może dać nam, ale o tym, co zrobić, by zachować je dla kolejnych pokoleń”.

Higiena w kuchni

Poza mądrymi wyborami powinniśmy także zadbać o bazę, czyli czystość własnej kuchni. Regularne mycie lodówki, zlewu i powierzchni roboczych, to podstawa świadomego podejścia do własnego zdrowia. Kuchenny blat jest w końcu jedną z najbardziej eksploatowanych powierzchni w całym domu – powinien być nie tylko odporny na uszkodzenia mechaniczne, działanie detergentów, wilgoć i wysokie temperatury, ale także kontakt z różnego rodzaju produktami spożywczymi. Bardzo ważne jest, by łatwo było utrzymać go w czystości, a przygotowywana żywność nie była narażona na kontakt z brudem i bakteriami. Tu sprawdzą się nowoczesne, nieporowate materiały, niewchłaniające zabrudzeń i płynów, które prowadzą do rozwoju bakterii. Marka Cosentino ma w swojej ofercie materiały spełniające te wymogi – najnowocześniejszy i wszechstronny Dekton, wyjątkowo odporny konglomerat kwarcowy Silestone, a dla miłośników naturalnych kamieni kolekcję Sensa, która dzięki specjalnej impregnacji podczas produkcji, nie wymaga regularnych działań zabezpieczających powierzchni przez co najmniej 15 lat.

fot. Dekton Khalo/ Cosentino

Posesja w wersji smart

Nowoczesna automatyka i systemy zdalnego sterowania znajdują coraz powszechniejsze zastosowanie w domach jednorodzinnych. Zwiększają bezpieczeństwo i komfort mieszkańców, a także pozwalają na ograniczenie zużycia energii. Dzięki technologii bezprzewodowej nie wymagają skomplikowanej instalacji, mogą być montowane w dowolnym momencie i są przystępne cenowo. Podpowiadamy, jak w prosty sposób wprowadzić rozwiązania „smart” na własnej działce i gdzie mogą okazać się najbardziej przydatne.

Sformułowanie „dom inteligentny” robi w ostatnim czasie zawrotną karierę. Jednocześnie kojarzyć się może z drogą i skomplikowaną instalacją, na którą mogą sobie pozwolić osoby dobrze sytuowane. W rzeczywistości gama rozwiązań typu „smart” jest dziś bardzo szeroka – od rozbudowanej sieci obejmującej cały budynek i sterującej większością znajdujących się w nim sprzętów elektrycznych, po konkretne urządzenia, którymi można kierować na odległość i dostosowywać ich pracę do indywidualnych potrzeb. Co więcej, technologia ta wykracza poza obręb domu i z powodzeniem jest wykorzystywana w jego otoczeniu. Jakie profity niesie jej zastosowanie na terenie posesji?

Kontrola dostępu = pewność i bezpieczeństwo

Automatyczne bramy wjazdowe i garażowe stają się już standardem. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że ich otwieranie i zamykanie bez konieczności wysiadania z samochodu jest wygodne i bezpieczne. Nie musimy zatrzymywać się na ulicy, tamując ruch, i nie mokniemy w deszczu. Możemy jednak pójść o krok dalej niż używanie tradycyjnego pilota.

– Dołączając do automatyki odpowiedni sterownik, zyskujemy kontrolę nad bramą za pomocą smartfona lub tabletu – wyjaśnia Robert Ługowski, specjalista firmy Plast-Met Systemy Ogrodzeniowe. – Możemy w ten sposób kierować jej pracą, nie tylko znajdując się w pobliżu, ale praktycznie z dowolnego miejsca na świecie. W razie potrzeby, bez problemu podczas naszej nieobecności wpuścimy na teren posesji np. osobę zajmującą się ogrodem lub dziecko, które zapomniało klucza. Co więcej, w każdym momencie sprawdzimy status urządzenia. Nie będziemy się niepokoić, czy brama na pewno jest zamknięta. Aplikacja pozwala też na ustawienie indywidualnego scenariusza otwierania i zamykania.

Również furtka wyposażona w elektrozaczep może być obsługiwana zdalnie. Jeśli wyposażymy strefę wejściową w wideodomofon i właściwie ją oświetlimy, bez trudu sprawdzimy, kto chce wejść na nasz teren i wpuścimy do środka tylko zaufane osoby.

Jaśniej, kiedy potrzeba

Oświetlenie to kolejny element zagospodarowania działki, który warto zautomatyzować. Odgrywa ono ważną rolę zarówno ze względu na bezpieczeństwo i komfort mieszkańców, jak też walory estetyczne posesji po zmroku. Rozwiązania „smart” dla lamp LED pozwalają w prosty sposób dostosowywać światło do indywidualnych preferencji, pory dnia czy bieżących okoliczności. Doskonale sprawdzą się jako użytkowe i dekoracyjne oświetlenie: posesji, ogrodów, alejek, podjazdów, tarasów i parkingów.

– Aplikacja umożliwia nie tylko zdalne włączanie i wyłączanie lamp w ogrodzie, ale także dowolne sterowanie intensywnością światła – mówi ekspert w dziedzinie automatyki i oświetlenia LED.

– Możemy też indywidualnie zaprogramować tzw. scenariusze. Biesiada z przyjaciółmi przy grillu, romantyczna kolacja na tarasie czy czas, kiedy domownicy układają się już do snu – do każdej z tych sytuacji jesteśmy w stanie wybrać inne ustawienie ogrodowych świateł i jednym kliknięciem uzyskać pożądany efekt.

Sterownik współpracujący z oświetleniem posiada możliwość pracy według zadanego harmonogramu lub w oparciu o wschody i zachody słońca. Konfiguracja tych ustawień zależna jest od preferencji i potrzeb użytkownika. Można zastosować sam czujnik zmierzchu przeznaczony do samoczynnego włączania lamp LED o zmierzchu i wyłączania o świcie. Warto podkreślić, że technologia LED znacznie zmniejsza zużycie energii, a co za tym idzie – koszt użytkowania.

– Nie zapominajmy, że lampy mogą też pełnić dodatkowe funkcje – podkreśla Robert Ługowski. – Przykładowo przy miejscu do parkowania warto zamontować lampę z czujnikiem zbliżeniowym, która wykrywa zagrożenie kolizją. W swojej ofercie Plast-Met posiada też Lampę czystości powietrza. Reaguje ona na poziom stężenia zanieczyszczenia, zmieniając kolor światła. Odczyt można też sprawdzić zdalnie przy użyciu aplikacji.

Łatwy montaż bez kabli

Do niedawna rozwiązania inteligentnego domu oznaczały instalację wielu metrów kabli rozciąganych po całym domu i działce. Wiązało się to z koniecznością planowania i zakładania systemu na wczesnym etapie inwestycji, a także pociągało za sobą wysokie koszty. Rewolucyjne okazało się upowszechnienie urządzeń działających w oparciu o sieć Wi-Fi.

– Wystarczy podłączyć niewielkie moduły sterujące, aby zyskać dostęp do zdalnej obsługi – tłumaczy specjalista. – Jest to nie tylko rozwiązanie znacznie korzystniejsze pod względem finansowym, ale też możliwe do zamontowania w dowolnym momencie. Co więcej, różnymi urządzeniami można sterować za pomocą jednej aplikacji i cały czas dołączać do niej kolejne. Jest ona intuicyjna w obsłudze. Nawet użytkownik, który nie posiada wiedzy technicznej, bez problemu poradzi sobie z jej konfiguracją.

Nowoczesna technologia określana mianem inteligentnego domu stała się o wiele bardziej dostępna. Nie jest już wizją rodem z filmów science fiction ani zbędnym gadżetem dla najbogatszych, ale czymś, co może realnie ułatwić nam codzienne funkcjonowanie.

fot.

Kärcher wsparł renowację berlińskiej katedry

Monumentalna, ewangelicka katedra znajduje się w samym sercu stolicy naszych zachodnich sąsiadów. Jest to jedna z najważniejszych świątyń w Niemczech. Kärcher podjął się w marcu 2020 niełatwego zadania, jakim było wyczyszczenie południowej wieży katedry ze zgromadzonych przez dekady zabrudzeń.

Oznaczało to pracę w ekstremalnie wymagających warunkach, na wysokości 40 metrów nad ziemią.  Prace te były częścią zakrojonej na szeroką skalę renowacji fasady katedry. Czyszczenie wieży trwało 4 tygodnie. Katedra znajduje się na słynnej berlińskiej Wyspie Muzeów – wpisanym na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO kompleksie architektonicznym i kulturalnym, mieszczącym  jedne z ważniejszych muzeów Europy.

Ponad dachami Berlina

„Renowacja fasady katedry to ogromny projekt. Najpoważniejszy jaki będziemy prowadzić w nadchodzących latach. Wsparcie, jakiego udzieliła nam, w ramach swoich działań na rzecz zachowania dziedzictwa kulturowego, firma Kärcher, jest dla nas nieocenione. Efekty, jakie osiągnęli eksperci firmy, wprawiają w zdumienie. Świadczą o profesjonalizmie i o tym, że firma Kärcher ma bogate doświadczenie przy licznych tego typu pracach na całym świecie” – powiedział  Michael Kösling, dziekan katedry.

Specjaliści firmy Kärcher usuwali osady i sadzę, a także pył, które odkładały się przez ostatnie dziesięciolecia  na piaskowcu, z którego wzniesiono katedrę. Eksperci zdecydowali się na zastosowanie unikatowej technologii piaskowania krzemianem glinu pod niskim ciśnieniem powierzchniowym (od 0,5 do 1 bara). Z odległości od 10 do 20 cm, wyposażeni w maski filtracyjne i kombinezony, skrupulatnie usuwali warstwy zanieczyszczeń.

Technika ta została z  uprzednio zaaprobowana przez Urząd Zabytków, co było możliwe dzięki badaniom, w których eksperci firmy dowiedli, że jest to procedura nie tylko wyjątkowo skuteczna lecz także delikatna dla czyszczonej powierzchni. „Zastosowana technologia była  bardzo skomplikowana i czasochłonna, ale z drugiej strony bardzo skuteczna i delikatna dla powierzchni, co nie byłoby możliwe przy mniej zaawansowanych technologiach czyszczenia. Teraz technologia ta będzie mogła posłużyć przywróceniu dawnego blasku innym zabytkom Berlina” wyjaśnił kierownik projektu z ramienia firmy  Kärcher – Nick Heyden.

Sponsoring kultury w Kärcher

W ramach programu sponsorowania kultury globalny lider technologii czyszczenia –  firma Kärcher od 1980 roku wyczyściła ponad 140 zabytków na całym świecie. Należą do nich między innymi: kolumnady na Placu Świętego Piotra w Rzymie, pomnik Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro, mające ponad 3300 lat Kolosy Memnona w Luksorze, pomnik przedstawiający prezydentów USA w Mount Rushmore, a także katedra w Akwizgranie i kościół Cesarza Wilhelma w Berlinie. Czyszczenie odbywa się zawsze w ścisłej współpracy z konserwatorami zabytków, restauratorami i historykami sztuki.

fot. Kärcher

Czy wentylacja może być dyskretna?

Efektywna wymiana powietrza jest niezbędna do zapewnienia zdrowego mikroklimatu wnętrz
i dobrego stanu technicznego budynku. System wentylacji okiennej Schüco VentoFrame Asonic nie tylko dostarcza świeżego powietrza do pomieszczeń, ale także zapewnia subtelny design
i skuteczną ochronę przed hałasem z zewnątrz.

Hałas to jeden z najczęściej wymienianych problemów cywilizacyjnych, który dotyka już nie tylko mieszkańców dużych miast. Dlatego inwestorzy coraz częściej decydują się na montaż okien o podwyższonej ochronie akustycznej, które jednak tracą swoje właściwości w chwili uchylenia skrzydła. Nowy system wentylacji okiennej Schüco VentoFrame Asonic dostarcza świeżego powietrza, a jednocześnie chroni przed hałasem, stwarzając komfortowe warunki zarówno do odpoczynku, jak i nauki czy pracy. Jego ciche działanie, dyskretny design i łatwy montaż w ościeżnicy okiennej sprawiają, że integruje się on z wnętrzem w niemal niewidoczny sposób – bez względu na to, czy jest to budynek nowy, czy poddawany renowacji.

Cicha i praktyczna konstrukcja

Schüco VentoFrame Asonic to system nawiewników o podwyższonych właściwościach tłumiących, który został opracowany specjalnie z myślą o aluminiowych oknach marki Schüco. Rozwiązanie ze zintegrowanymi klapami samoczynnie reguluje napływ powietrza z zewnątrz, zapobiegając tworzeniu się przeciągów i nadmiernym stratom energii cieplnej, a jednocześnie zatrzymuje odgłosy z otoczenia budynku. Dzięki kompaktowej, szczelnej obudowie z izolatorami akustycznymi różnica poziomu natężenia dźwięków między pomieszczeniem a otoczeniem zewnętrznym wynosi 42 dB.

W rozwiązaniu uwzględniono także ochronę przed powstawaniem mostków termicznych. Zastosowanie pianek akustycznych pozwoliło dodatkowo wyeliminować zjawisko kondensacji pary wodnej i strat ciepła. Każdorazowo system jest dostarczany jako szczelny moduł dopasowany do indywidualnych wymiarów okna, co pozwala na łatwą i szybką instalację. Obudowa może ponadto uzyskać oczekiwaną kolorystykę dzięki anodowaniu lub lakierowaniu na dowolny odcień z palety RAL, dzięki czemu system dostosowuje się do wyglądu okna pod względem estetycznym.

Jeden system w dwóch wersjach

System Schüco VentoFrame Asonic daje opcję wyboru pomiędzy dwoma wykonaniami – Air i Comfort. Wersja nawiewno-wywiewna VentoFrame Asonic Air zapewnia maksymalną wydajność, dzięki przepływowi powietrza na poziomie 79 m3/h na metr bieżący nawiewnika. W zależności od potrzeb użytkownicy mogą także samodzielnie kontrolować objętość przepływu, sterując ręcznie wewnętrzną klapą. Wersja Comfort zapewnia natomiast maksymalną ochronę akustyczną – różnica poziomu natężenia dźwięku przed i za urządzeniem wynosi w tym przypadku aż 42 dB, dzięki czemu w wentylowanych pomieszczeniach panuje komfortowa cisza.

W połączeniu z systemem odprowadzania powietrza gwarantuje dodatkowy komfort i oszczędność energii, dzięki zintegrowanej, automatycznie regulowanej zewnętrznej klapie. W obydwu wersjach urządzenie może być ponadto wyposażone w dodatkową osłonę przeciwdeszczową, która zapewnia jego podwyższoną wodoszczelność w przypadku ekstremalnych warunków, jakie mogą występować np. na dużych wysokościach.

fot. Schüco  

REVEAL – backstage, czyli jak powstał rewolucyjny produkt OknoPlus

Od maja br. na polskim rynku systemów okiennych dostępny jest rewolucyjny produkt autorstwa OknoPlus – Reveal. Luksusowe okno aluminiowe o wyśrubowanych parametrach cieplno-izolacyjnych i niezwykłym designie. Jak powstaje taki produkt – opowiada Krzysztof Gucwa, dyrektor operacyjny OknoPlus.

Dla przypomnienia… Reveal to nowa linia okien bazująca na nowoczesnych profilach aluminiowych Decalu wykonanych w technologii So Easy i cieszących się doskonałymi parametrami pakietach szybowych Eclaz od Saint-Gobain. Najważniejsze cechy produktu to: złożenie ramy ze skrzydłem o wysokości zaledwie 112 mm, płaska uszczelka zintegrowana, zabezpieczenia antywłamaniowe, współczynnik przenikania światła na poziomie 77%, wysoka wodoszczelność (2250 Pa), Uw = 0,7 W/m2K.

Skąd pomysł na okno Reveal?

– Wyszliśmy od aluminium, ekologii i designu. Stawiamy na nowoczesność i materiały bardziej przyjazne dla środowiska, a jednocześnie mające większy potencjał designerski. Dlatego naszą uwagę zwróciły innowacyjne w konstrukcji i niezwykle eleganckie profile aluminiowe Decalu So Easy. To od nich się zaczęło – mówi Krzysztof Gucwa. – Tak niezwyczajne profile musiały iść w parze z najlepszymi na rynku szybami – stąd wybór szkła Eclaz. Potem – w ciągu kilku miesięcy pracy ekspertów OknoPlus, podczas wielu naszych wewnętrznych spotkań, analiz i burz mózgów składaliśmy produkt doskonały. Klasa premium (w każdym aspekcie) zamknięta w cenie standard. To także było jednym z naszych głównych założeń w tym projekcie – aby okna aluminiowe trafiły pod strzechy, bo aluminium w tej branży to już nie przyszłość. Przyszłość nadeszła i dziś punktem wyjściowym w „stolarce” okiennej nie jest drewno ani nawet PVC, tylko właśnie aluminium.

Jaka jest geneza nazwy produktu?

Nazwy dla okien OknoPlus zawsze wymyślają nasi pracownicy – i niekoniecznie są to pracownicy działu marketingu. W konkursie na nazwę nowego produktu mogą brać udział wszyscy i zwykle rywalizacja ta cieszy się dużym zainteresowaniem. Tak było i tym razem. Najlepszą propozycją okazało się „Reveal”. Jej autorem jest Krzysztof Sieja z naszego działu technicznego, który otrzymał od firmy nagrodę pieniężną. Nazwa doskonale oddaje ideę tego produktu, poprzez który na nowo odkrywamy aluminium i jego potencjał we współczesnym budownictwie.

W jaki sposób testuje się nowe okno?

Reveal, tak samo jak każda inna nowość w OknoPlus, bazuje na testach przeprowadzanych przez dostawców poszczególnych elementów produktu (są osobne testy profilu, testy okucia i szyby). Jest to wymóg prawny, aby produkt wprowadzany na rynek miał swoje badania. W tym przypadku zostały one wykonane w Instytucie Techniki Budowlanej w Warszawie. Na samym końcu test najważniejszy, czyli zbieranie opinii dystrybutorów i… klientów. W przypadku okien aluminiowych wiele cennych sygnałów z rynku dostarczają nam również architekci, którzy czują trend i kochają aluminium w swoich projektach. Ich sugestie są dla nas bardzo istotne przy opracowywaniu kolejnych propozycji.

fot. materiały prasowe

W roli głównej minielektrownie fotowoltaiczne

Czy istnieją inwestycje na długie lata, które są jednocześnie ekonomiczne, ekologiczne
i estetyczne? Oczywiście! Właśnie debiutują monokrystaliczne panele fotowoltaiczne polskiej marki Kratki, z których powstają wydajne i solidne elektrownie fotowoltaiczne. Połączenie zielonej energii z perfekcyjną funkcjonalnością sprawia, że na coraz większej ilości polskich dachów można oglądać panele zbudowane w technologii Low LID Mono PERC oraz Half-Cut. Nadszedł czas energii ze słońca!

Fotowoltaika dla początkujących

O tym, że warto wiedzieć jak promieniowanie słoneczne zamienia się w prąd płynący w naszych gniazdkach przekonuje Sebastian Czerwiński – regionalny kierownik do spraw fotowoltaiki z firmy Kratki.pl: „Pod pojęciem fotowoltaiki kryje się proces wytwarzania energii elektrycznej z promieniowania słonecznego i na tym kończy się wiedza wielu z nas. Ale ten proces przebiega w kilku etapach. W instalacji składającej się z ogniw zachodzi zjawisko fotowoltaiczne polegające na tym, że energia ze słońca zmienia się w prąd stały” – tłumaczy ekspert. „Prąd, który powstaje, musi następnie trafić do falownika, gdyż w naszych gniazdkach potrzebujemy prądu zmiennego, a nie stałego. I dopiero taki prąd możemy wykorzystywać” – dodaje.

Słońce obniży Twoje rachunki

Wydajne i solidne elektrownie fotowoltaiczne wytwarzają darmowy prąd, który może znacząco obniżyć rachunki – szacuje się, że nawet do 90% przy jednoczesnym dofinansowaniu z programu „Mój prąd”. Przykładowo, przy inwestycji fotowoltaicznej o przybliżonej wartości 25 tys. złotych przy zużyciu własnym (bezpośrednim) 35%, zwrot kosztów następuje po mniej więcej pięciu latach. Warto podkreślić, że licznik dwukierunkowy pozwala na jednoczesne zliczanie energii wytworzonej przez własną minielektrownię, jak i tę pobraną z sieci energetycznej. Gdy zużywamy mniej niż sami wyprodukujemy, wówczas nadmiar energii przekazywany jest do sieci, a system opustów dla prosumentów pozwala nam ją odebrać w 80%. Wśród ekonomicznych zalet fotowoltaiki warto wskazać także niezależność od podwyżek cen prądu oraz to, że zgodnie z polskim prawem instalację fotowoltaiczną można odpisać od podatku.

Zielona energia

„Wprowadzając na rynek moduły fotowoltaiczne Longi Solar o mocy 360 W, wychodzimy naprzeciw tym, którzy troszczą się o środowisko naturalne. My także wierzymy, że przyszłość będzie należeć do rozwiązań i urządzeń ekologicznych – takich, które chronią naszą planetę. Energia ze źródeł odnawialnych, w tym ze słońca, to właściwa droga rozwoju dla całego przemysłu energetycznego” – podkreśla Sebastian Czerwiński – regionalny kierownik do spraw fotowoltaiki z firmy Kratki.pl. Energia ze słońca jest odnawialna i zrównoważona, czyli nigdy się nie skończy, a jej pozyskiwanie nie wpłynie negatywnie na jakość i długość życia przyszłych pokoleń. Panele fotowoltaiczne marki Kratki nie emitują żadnych zanieczyszczeń, co czyni je czystym źródłem energii. Dodatkowo, biorąc pod uwagę to, że promienie słoneczne docierają wszędzie, każdy może zainwestować w produkcję prądu ze słońca.

Eleganckie „dopełnienie” każdego dachu

Marka Kratki zadbała o to, by monokrystaliczne panele fotowoltaiczne były estetyczne, ale i praktyczne, dlatego można je montować na każdy rodzaj dachu. Jeden moduł Longi Solar posiada wymiary 1776 x 1052 x 35 mm, a montaż minielektrowni nie wymaga pozwolenia na budowę. Solidna rama paneli oraz najwyższej jakości materiały, z których zostały wykonane, sprawiają, że są odporne na najtrudniejsze warunki: silne podmuchy wiatru, zalegający śnieg czy utrzymującą się długo mgłę. Niezwykle precyzyjne wykonanie paneli fotowoltaicznych oraz ich montaż na podzespołach renomowanych marek sprawiają, że polski producent udziela na nie aż 25 lat gwarancji (sprawność paneli fotowoltaicznych), 12 lat na ukryte wady oraz 2 lat na usługę montażu.

W 2019 r. w Polsce powstały systemy fotowoltaiczne o łącznej mocy sięgającej prawie 830 MW. Energia ze słońca staje się realną alternatywą dla nieodnawialnych źródeł energii. Panele Longi Solar od Kratki.pl to inwestycja na długie lata, której wartość docenią także przyszłe pokolenia.

fot. materiały prasowe

Zbliża się drewniana rewolucja

BPI Real Estate i CFE Contracting stawiają na proekologiczne budownictwo przyszłości, powołując w Luksemburgu nową spółkę joint venture. Wood Shapers będzie wznosić różnego rodzaju obiekty komercyjne, mieszkaniowe i edukacyjne zbudowane niemal w całości z drewna. Misją nowej firmy jest redukcja wysokiej (38%) emisji CO2, za którą na całym świecie odpowiadają sektory budownictwa i nieruchomości. Nowa technologia pozwoli też skrócić czas realizacji inwestycji aż o 30%.

Należymy do belgijskiej grupy kapitałowej CFE, która zatrudnia ponad 8000 pracowników na całym świecie. Posiadamy niezwykle bogate know-how w trzech kluczowych obszarach – inżynierii środowiskowej, generalnego wykonawstwa i inwestycji deweloperskich. Dzięki temu możemy realizować coraz to bardziej innowacyjne projekty. Przykładem jest powołana przez naszą grupę spółka Wood Shapers, która rozwija nowatorską technologię konstrukcji proekologicznych budynków z drewna – powiedział Arnaud Regout, CEO nowo powołanej spółki Wood Shapers.

Innowacyjna oferta Wood Shapers polega na m.in. znacznie większej integracji całego procesu realizacji inwestycji, w tym digitalizacji etapu projektowania, produkcji prefabrykatów oraz stosowania w procesie konstrukcji wyłącznie elementów z drewna. Wykorzystywane drewno będzie z kolei pochodziło tylko z europejskich plantacji posiadających certyfikat zrównoważonej gospodarki leśnej PEFC. Wszystkie inwestycje będą również realizowane w duchu zero waste.

– 38% światowej emisji CO2 wytwarzane jest przez branżę nieruchomości i budownictwa. Jesteśmy przekonani, że zaproponowana przez nas technologia jest najlepszym sposobem na pozytywną zmianę tego stanu rzeczy. Drewno to nie tylko materiał, który w sam w sobie jest przyjazny dla środowiska. Wykorzystanie prefabrykatów pozwoli nam generować znacznie mniejsze ilości odpadów na placu budowy, a te które powstaną zostaną przez nas ponownie wykorzystane – dodał Simon Cols, Business Development Manager w spółce Wood Shapers.

Zalet budowania z drewna jest więcej. Oprócz korzyści ekologicznych, nowa technologia wpłynie m.in. na czas realizacji inwestycji, skracając go aż o 30% w porównaniu do tradycyjnego budownictwa. W parze z niższą emisją CO2 idzie też niższy poziom emisji hałasu i pyłu na samych budowach. Drewno jest też znacznie zdrowszym materiałem zarówno dla osób pracujących przy wznoszeniu budynków, jak i ich użytkowników. Dowodem na to, że w przypadku Wood Shapers ekologia to nie tylko pusty slogan jest również strategia sadzenia nowych drzew w miejsce tych wykorzystanych. W 2020 roku spółka zasadzi ich aż 2000 sztuk.

W najbliższych latach Wood Shapers ma w planie realizację pierwszych inwestycji w Luksemburgu i w Belgii. Pierwszą będzie biurowiec WOODEN – siedziba Bâloise Assurances zlokalizowany w Leudelange pod Stolicą Luxemburga. Nowo powołana spółka w Luksemburgu nie wyklucza również realizacji inwestycji w Polsce.

fot.  https://www.woodshapers.com/ 

By gotowanie było jeszcze przyjemniejsze

Jak wyglądają współczesne kuchnie? Są minimalistyczne w stylu i wielofunkcyjne w działaniu. Taki też jest nowy zintegrowany z płytą okap FRANKE.

W kuchniach przybywa praktycznych urządzeń 2 w 1. Oszczędzają cenne miejsce i dają większą wygodę gotowania. A do tego są jeszcze pięknie zaprojektowane. W odpowiedzi na te oczekiwania marka FRANKE wprowadziła kolejny model płyty indukcyjnej zintegrowanej z okapem. MARIS FMA w małych kuchniach ocali cenne miejsce w szafkach. A na wyspie kuchennej pomoże otworzyć widok na salon i estetycznie połączy ją z wnętrzem całego domu.

Gotowanie na MARIS FMA ułatwiają funkcje automatyczne i intuicyjna obsługa. Chcemy coś rozmrozić, roztopić masło lub czekoladę? A może zależy nam na szybkim podgrzaniu dużej ilości wody na makaron? Wystarczy włączenie jednego przycisku. Także jednym przesunięciem palca regulujemy moc grzania na sliderze, wybierając zakres od 1 do 9. A jeśli w ferworze kuchennych kreacji, zdarzy się, że zadzwoni kurier, wciskamy pauzę i po kilku minutach wracamy do gotowania z tymi samymi parametrami.

MARIS FMA można montować w obiegu zamkniętym lub jako wyciąg. Cały system wyposażony jest w filtr przeciwtłuszczowy, a filtr antyzapachowy wielokrotnego użytku można zamówić wraz z zestawem montażowym do recyrkulacji. Wybór maksymalnej mocy płyty przy montażu pozwala na podłączenie jej do starszych typów instalacji elektrycznych. Wydajne urządzenie ma jedną z najwyższych klas energetycznych A++ i jest odporne na zalanie. Cześć grzewcza sprzyja też bezpieczeństwu domowników. Pomaga w tym sygnalizacja wysokiej temperatury, blokada zabezpieczająca przed dziećmi i wyłącznik czasowy. Głośność w trybie maksymalnym to 65dB.

fot. materiały prasowe

 

Innowacyjne systemy w biurowcach Ghelamco

Ghelamco jako pierwszy wprowadza do swoich nowych biurowców specjalne rozwiązania, przygotowujące budynki na wypadek epidemii. Innowacyjne podejście do systemów klimatyzacji i zarządzania kontrolą dostępu pozwoli biurowcom działać w tzw. trybie pandemii.

Biurowce budowane przez Ghelamco mają zapewnić najemcom maksymalny komfort i bezpieczeństwo. Deweloper wdrożył w swoich projektach zintegrowany pakiet rozwiązań niespotykanych dotąd na rynku. Staną się one standardem w przyszłych inwestycjach firmy.

– Nadzwyczajne sytuacje wymagają nadzwyczajnych środków. Jako lider czujemy się zobowiązani do wyznaczania nowych standardów. Wspólnie z naszymi partnerami opracowaliśmy cały arsenał najnowocześniejszych technologii, które już są implementowane w najnowszych projektach biurowych Ghelamco: The Warsaw HUB i Warsaw UNIT. Pozwolą one w najwyższym stopniu zadbać o bezpieczeństwo naszych najemców oraz ich pracowników i gości, nie tylko w czasie pandemii COVID-19, ale także w przypadku podobnych zagrożeń w przyszłości – mówi Jarosław Zagórski, dyrektor handlowy i rozwoju Ghelamco Poland.

Tryb pandemii

Biurowce Ghelamco zostaną wyposażone w innowacyjne rozwiązania technologiczne, które w przypadku ogłoszenia przez rząd stanu zagrożenia epidemicznego umożliwią błyskawiczne przejście budynku w tzw. tryb pandemii. Specjalny tryb pracy budynku został opracowany na podstawie wewnętrznych analiz Ghelamco. Dodatkowo firma zleciła opracowanie specjalnego raportu zawierającego rekomendacje dotyczące systemów budynkowych w kontekście COVID-19. Dokument przygotowali naukowcy z Wydziału Instalacji Budowlanych, Hydrotechniki i Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej.

W trybie pandemii system klimatyzacji będzie pracował wyłącznie z wykorzystaniem powietrza świeżego, aby zapobiegać mieszaniu powietrza wyciąganego z nawiewanym do powierzchni biurowych, uniemożliwiając w ten sposób rozprzestrzenianie się wirusa po całym biurowcu. Wprowadzone będą również procedury działania wind pod kątem liczby osób, które mogą podróżować jednocześnie w jednej kabinie.

W budynkach The Warsaw HUB oraz Warsaw UNIT zostaną także zainstalowane lampy UV: w windach (lampy będą uruchamiane w kabinach w trybie „stand by”) oraz w systemach klimatyzacji. Ich zastosowanie zapewni dezynfekcję przestrzeni i powietrza – promieniowanie UV ma bowiem działanie biobójcze i w krótkim czasie skutecznie niszczy mikroorganizmy i wirusy.

Jednym z narzędzi, które dodatkowo pomoże zachować bezpieczeństwo oraz zoptymalizować działanie biura będzie aplikacja mobilna opracowana specjalnie dla biurowców dewelopera. Jest ona tworzona już od dwóch lat przez wewnętrzny dział innowacji Ghelamco. Jej funkcjonalność będzie można wykorzystać także w sytuacjach zagrożenia epidemicznego – będzie informować użytkowników biurowców o tym, czy działają one w tzw. trybie pandemii, który będzie oznaczać wprowadzenie nadzwyczajnych procedur i zasad bezpieczeństwa. Pracownicy będą na bieżąco otrzymywać poprzez aplikację informacje, instrukcje i zasady postępowania. Do komunikowania się z najemcami zostaną wykorzystane chat boty oraz sztuczna inteligencja.

Bezkontaktowa komunikacja

Dzięki aplikacji i wykorzystaniu smartfonów wejście do biurowców będzie bezkontaktowe, zarówno dla pracowników, jak i gości, co jest bardzo ważne w ograniczaniu rozprzestrzeniania się wirusa. Wszystkie bramki wejściowe zostaną zintegrowane z windami – po ich przekroczeniu system wywoła zaprogramowaną kabinę, którą dojedziemy bezpośrednio na piętro, na którym pracujemy.

W podobny sposób do budynku dotrą goście. Zaproszona osoba otrzyma „cyfrowy bilet”, za pomocą którego będzie mogła bezkontaktowo i bez konieczności rejestracji w recepcji dotrzeć bezpośrednio do biura najemcy. Nadawca takiego zaproszenia dostanie również automatyczną wiadomość o przybyciu gościa do budynku. Kamery LPR sczytujące tablice rejestracyjne samochodów umożliwią z kolei bezkontaktowy dostęp do powierzchni garażowej.

Kryzysowe sytuacje

A co w sytuacji, gdy okaże się, że któryś z pracowników biurowca jest zakażony? Jeżeli najemca poinformuje o takim przypadku, system kontroli dostępu umożliwi weryfikację zakresu pobytu i aktywności w budynku takiego pracownika oraz osób przebywających z nim w tych samych strefach w tym samym czasie. To z kolei pozwoli na szybkie ustalenie i zidentyfikowanie osób wymagających procedury kwarantanny.

Biurowce Ghelamco pozwolą także na wykrywanie anomalii w kontroli dostępu, takich jak nieprzewidziane wejścia i wyjścia, zwiększając w ten sposób bezpieczeństwo najemców.

– To wszystko są rozwiązania, które według naszej wiedzy do tej pory nie były jeszcze nigdzie zastosowane. Wprowadzamy je jako pierwsi. Dzięki wdrożeniu i połączeniu ze sobą zróżnicowanych technologii będziemy w stanie zagwarantować bezpieczeństwo na wielu poziomach funkcjonowania naszych budynków. Pierwszymi biurowcami, które je zaoferują będą Warsaw UNIT i The Warsaw HUB przy rondzie Daszyńskiego – zapowiada Jarosław Zagórski.

fot. materiały prasowe

Grunt to prawidłowo ocieplić, czyli jak izolować podłogi w najniższych kondygnacjach budynku?

„Mój jest ten kawałek podłogi” – słowa popularnej piosenki dobrze oddają symboliczne znaczenie tej konstrukcji. Wszak podłoga stanowi jedyną przegrodę budynku, z którą użytkownicy mają stały i bezpośredni kontakt. Dlatego tym bardziej warto zadbać o jej prawidłową izolację termiczną. Szczególnie, kiedy mówimy o podłogach położonych bezpośrednio na gruncie i tych nad piwnicami.

Temperatura powierzchni podłogi oraz jej właściwości ciepłochłonne mają szczególne znaczenie z punktu widzenia komfortu cieplnego odczuwanego przez człowieka. Dlatego też konstrukcje poziome znajdujące się na gruncie, na stropie piwnicznym, nad bramami i przejazdami powinny charakteryzować się odpowiednią izolacyjnością cieplną. Poprawnie zaprojektowana izolacja cieplna gwarantuje lepszy komfort użytkowania, oszczędności energii, a w konsekwencji niższe koszty eksploatacyjne ogrzewania.

Dlaczego warto zadbać o prawidłową izolację podłóg?

Jeżeli temperatura powierzchniowa podłogi jest znacznie niższa od temperatury pomieszczenia, wywołuje to u użytkowników uczucie zimna. Można temu zapobiec, podwyższając temperaturę pomieszczenia, ale nawet wówczas rozkład temperatur w pomieszczeniu pozostaje niekorzystny. Z kolei, przy zbyt wysokiej ciepłochłonności podłogi, powodować ona będzie obniżenie temperatury na powierzchni stóp użytkowników pomieszczeń i w związku z tym, zalicza się do podłóg zimnych.

Z tego typu objawami możemy mieć do czynienia w przypadku nieodpowiednio zaizolowanych podłóg położonych na gruncie lub nad nieogrzewanymi piwnicami. – Aby zapewnić warunki komfortu cieplnego, niezbędna jest dobrze zaprojektowana izolacja termiczna podłogi, uwzględniająca izolację przylegających mostków cieplnych – wyjaśnia Adam Buszko, ekspert firmy Paroc Polska. – W przypadku ogrzewania podłogowego odpowiednia izolacja termiczna chroni konstrukcję, której zadaniem jest kumulowanie i oddawanie ciepła do pomieszczenia, przed stratami ciepła w niepożądanym kierunku – dodaje.

Wymagania cieplne

Izolację podłóg na gruncie dzielimy na strefy, dla których wyznacza się minimalne wartości oporów cieplnych. W strefie I podłoga w pomieszczeniu ogrzewanym powinna posiadać izolację cieplną w postaci pasów pionowych lub poziomych o szerokości, co najmniej 1,0 m, usytuowanych po obwodzie budynku, wzdłuż linii styków podłogi ze ścianą zewnętrzną. Pozostała, wewnętrzna powierzchnia podłogi izolowana jest zazwyczaj podobnie jak strefa I.

Jeśli izolujemy ścianę pasem biegnącym pionowo wzdłuż ściany, ocieplenie powinno sięgać minimum 1,0 m poniżej poziomu podłogi oraz minimum 0,5 m poniżej poziomu terenu. Całą podłogę traktujemy wówczas jak strefę II. Minimalne opory cieplne podłóg na gruncie według polskich przepisów budowlanych przedstawia poniższa tabela.

Zarówno w przypadku pierwszej, jak i drugiej metody ocieplania, doskonale sprawdzi się wytrzymały, a jednocześnie elastyczny materiał o dobrych właściwościach termoizolacyjnych oraz odporny na działanie wilgoci. W tę charakterystykę wpisuje się wełna kamienna. – Do izolacji istniejących i nowych ścian piwnic i podłóg na gruncie inwestorom zalecamy wykorzystanie wodoodpornych płyt gruntowych PAROC GRS 20– podpowiada Adam Buszko. – Płyty możemy zastosować jako izolację cieplną i zabezpieczającą przed podsiąkaniem wody w zewnętrznej warstwie fundamentu lub też pod nim. Aby izolacja była maksymalnie efektywna, jedna strona płyty powinna stykać się z ciepłą konstrukcją podłogi, a druga z podłożem gruntowym – dodaje.

Izolacyjność cieplna podłogi piwnicy

Choć podłogom w pomieszczeniach nieogrzewanych nie stawia się żadnych wymagań co do izolacyjności cieplnej, o ocieplenie posadzek w piwnicy zdecydowanie warto zadbać. Wynika to ze specyficznych warunków temperaturowych leżącego poniżej gruntu.

Najniższa temperatura gruntu pod podłogą, przy zwykłej jej głębokości, wynosi około plus 6°C. Podłoga piwnicy nie jest więc narażona na duże wahania temperatury. Straty cieplne powstają jednak na skutek niewielkiego, ale stałego spadku temperatury. Przy nieprawidłowo wykonanej izolacji cieplnej, na powierzchni posadzki piwnicy może skraplać się woda. Ilości jej są niewielkie, jednak wystarczające do wywołania szkód, ponieważ proces skraplania trwa stale, a wysychanie wody w okresie grzewczym jest utrudnione.

Posadzka, na skutek stykania się z wilgotnym gruntem niestety nie stanowi bariery hydroizolacyjnej. – W zależności od rodzaju i położenia izolacji, może ona ulegać dodatkowemu zmniejszeniu na skutek zawilgocenia podłogi przez wodę przenikającą z gruntu. A pamiętajmy, że materiały, z jakich najczęściej wykonuje się podłogi piwnic, czyli beton wylewany czy zaprawa cementowa, cechuje bardzo słaba izolacyjność cieplna – przestrzega Adam Buszko.

Grunt to prawidłowo ocieplić

Jak widać, zastosowanie izolacji termicznej, zmniejszającej straty cieplne pomieszczenia, a równocześnie zapobiegającej skraplaniu wody i umożliwiającej uzyskanie przyjaznej i ciepłej w odczuciu powierzchni podłogi, jest niezbędnym elementem ocieplenia – zarówno w przypadku podłóg na gruncie w ogrzewanych wnętrzach, jak i w pomieszczeniach gospodarczych znajdujących się w piwnicy.

fot. materiały prasowe

Inteligentna kuchnia to wygoda i bezpieczeństwo

Jak funkcjonuje dom inteligentny? W jaki sposób ułatwia życie domowników? O tym najlepiej przekonać się odwiedzając apartament pokazowy ABB Living Space Experience w Warszawie.

Nie mogło zabraknąć tu kuchni, którą dostarczyła marka ZAJC. Model zaprojektowany został w prostym, ponadczasowym stylu. Króluje tu biel lakierowanych w macie frontów oraz blatu z materiału Lapitec. A jedynym kontrapunktem jest zintegrowany z wyspą stół wykończony fornirem dębowym. Połączenie subtelnych materiałów i oszczędnych form dało kuchnię ponadczasową. Za prostą elegancją modelu ZAJC kryją się zaawansowane technologie ABB, które automatyzują wiele czynności i monitorują panujące w pomieszczeniu warunki.

W kuchni najważniejsze jest bezpieczeństwo, a o to zadbają czujniki zawilgocenia, dymu i dwutlenku węgla. Sprzężone są z centralą wentylacyjną i wyciągiem, kamerami wewnętrznymi, elektro-zaworami, a nawet elektrycznie otwieranymi oknami. Dzięki temu system może nie tylko szybko wykryć niebezpieczeństwo, ale również zareagować i zniwelować straty. Komfort gotowania zapewni odpowiednia temperatura w pomieszczeniu, którą monitorują czujniki sprzężone z CO i centralą klimatyzacyjną. W meblach znalazły się również gniazda ładujące do urządzeń mobilnych. Z kolei odpowiednią atmosferę wprowadzą sceny, będące połączeniem sterowania światłem, przesłonami w oknach, ogrzewaniem i dźwiękiem. Dobierając dowolnie ustawienia możemy jednym przyciskiem ustawić daną scenę np.: „gotowanie”, „obiad” lub „impreza”. Do magistrali automatyki całego domu mogą zostać dołączone także urządzenia Miele, które zainstalowano w kuchni.

fot. materiały prasowe

Lekko jak nigdy – aluminiowe moduły ram fotowoltaicznych

Niejeden dach prywatnego domu, instytucji publicznej czy obiektu komercyjnego w Polsce już teraz zwieńczony jest panelem solarnym, który coraz częściej staje się ważnym elementem składowym energetycznej gospodarki budynku. Fotowoltaika dynamicznie się rozwija, a wraz z nią w sektorze rozwiązań dla alternatywnych źródeł energii powstaje zapotrzebowanie na innowacje. A tam, gdzie potrzebne są innowacje – pojawia się aluminium. Lekkie, plastyczne, wytrzymałe i eleganckie.

Alternatywne źródła energii w Polsce pracują pełną parą – Krajowy System Elektroenergetyczny 1 marca 2020 roku odnotował moc fotowoltaiki na poziomie 1596,5 MW. Jest to o 124 MW więcej niż miesiąc wcześniej i… o 183,2% więcej niż w poprzednim roku. Krajowy rozwój odnawialnych źródeł energii zmierza w dobrym kierunku, dążąc do osiągnięcia zalecanego przez Unię Europejską poziomu 15% udziału produkcji energii odnawialnej w pełnym bilansie energetycznym Polski do końca 2020 r. Liczne programy wsparcia umożliwiają dofinansowanie zakupu i montaż nowych instalacji fotowoltaicznych, a to z kolei otwiera drogę ekspansywnego rozwoju ich producentom. Gdzie zatem szukać partnerów, którzy dostarczą profesjonalne rozwiązania gwarantujące uzyskanie nie tylko najwyższej możliwej jakości finalnego produktu, ale też sprawią, że będzie on przyjazny środowisku?

Ekologia nie tylko na poziomie zysku

Choć możliwość zaoszczędzenia na rachunku za prąd wciąż wydaje się kluczową motywacją do podjęcia decyzji o montażu paneli solarnych, to za tym rozwiązaniem przemawia także konieczność stosowania zasad budownictwa pasywnego, która zostanie uregulowana przepisami już w najbliższej przyszłości. Nie można też pominąć zyskującego na sile zielonego trendu w architekturze, który wyraża rosnącą troskę o najbliższe otoczenie i globalne zmiany klimatyczne, dążąc do maksymalnego ograniczenia energetyki paliwowej i emisji CO2. Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, możliwość uczynienia – już przecież z założenia ekologicznych – modułów fotowoltaicznych rozwiązaniem jeszcze bardziej przyjaznym środowisku staje się bardzo atrakcyjna również z wizerunkowego punktu widzenia.

Aluminium – chwila oddechu dla środowiska

Zastosowanie aluminium w produkcji elementów konstrukcyjnych do modułów fotowoltaicznych to nie tylko korzyści technologiczne i wykonawcze. Aluminium to materiał, który sam w sobie… oszczędza energię! – Propozycje Hydro opierają się na szacunku do środowiska naturalnego, a co za tym idzie doskonale wpisują się w trend eko. Stopy REDUXA ze śladem węglowym 4,0 kg CO2 na 1 kg wlewka aluminiowego to w chwili obecnej najmniej emisyjny surowiec dostępny na rynku. Przy średniej europejskiej wynoszącej 8,7 kg oraz średniej globalnej na poziomie 18 kg osiąga on aż 2- i 4,5-krotnie lepsze wyniki. Użycie materiałów o takich parametrach umożliwia producentom, którzy się na nie zdecydują, dążenie do zerowej emisji i redukcji śladu węglowego swoich produktów – o ekologicznych korzyściach stosowania aluminium w produkcji opowiada Maciej Krzewicki, Country Sales Manager w Hydro Extrusion Poland.

Lekko zaistnieć w branży

Lekkość aluminium to cecha, która paradoksalnie może zaważyć na finalnych kosztach produkcji i transportu, znacznie je obniżając. Materiał zastosowany w konstrukcjach ram modułów fotowoltaicznych, a także w systemach montażowych do modułów fotowoltaicznych, dzięki technologii wyciskania profili oraz tworzeniu systemów profili wbudowanych umożliwia montaż bez konieczności spawania. W ofercie Hydro Extrusion Poland znajduje się również rodzaj ramy wymagającej jedynie niewielkiej obróbki maszynowej. Profile łączone są ze sobą bez konieczności wiercenia czy perforowania i zachowują zdolność odprowadzania wody. Silną stroną firmy jest także możliwość tworzenia systemów fotowoltaicznych zintegrowanych z budynkiem – Hydro Extrusion Poland konsekwentnie buduje swoją pozycję lidera w obszarze rozwiązań dla alternatywnych źródeł energii. Aluminiowe moduły fotowoltaiczne to mocna i ciągle rozwijana propozycja w ofercie, gdzie wciąż pozostajemy otwarci na potrzeby klientów, szukając w obrębie naszych marek jak najefektywniejszych sposobów na zintegrowanie systemów z budynkami – dodaje Maciej Krzewicki. Jeśli dołożymy do tego dbałość o design i dostępność aluminiowych ram modułów w różnym wykończeniu powierzchniowym i o różnych wzorach – zyskujemy wartość dodaną, która odpowiada na pojawiającą się potrzebę tworzenia eleganckich rozwiązań w dynamicznie rozwijającej się branży solarnej.

Im lżejsze i łatwiejsze w montażu będą panele solarne – tym chętniej inwestorzy będą po nie sięgać. Im ładniej będą się prezentować, tym większy prestiż może zyskać budynek. Biorąc pod uwagę te wszystkie wymagania wobec modułów fotowoltaicznych – aluminiowe ramy wydają się być rozwiązaniem… najlepszym pod słońcem.

fot. materiały prasowe