Archiwa kategorii: NOWE TECHNOLOGIE

Uzdrowienie bilansu energetycznego

Zgodnie z wprowadzonymi w 2014 roku warunkami technicznymi nowe i poddawane przebudowie budynki użyteczności publicznej będą musiały spełniać podwyższone wymagania pod kątem energooszczędności. Specyficzną kategorią są budynki służby zdrowia, ze względu na ich przeznaczenie.

Obiekty publiczne mają od 2021 roku być budowane zgodnie z zaostrzonymi standardami energooszczędności. Ich roczne zapotrzebowanie na energię ma wynosić nie więcej niż 45 kWh/m2, co zbliża je do standardu budynków niskoenergetycznych. Specyficzną kategorią są budynki opieki zdrowotnej, których maksymalny dopuszczalny współczynnik zapotrzebowania na energię ma zmaleć z obecnych 290 do 190 kWh/m2 rok. Wprowadzenie takiego obostrzenia jest związane z przeznaczeniem tego typu obiektów, mają one bowiem dostarczać odpowiedniego mikroklimatu do leczenia chorych. Warto jednak zauważyć, że w takich krajach jak Niemcy czy Szwecja w miejsce starych obiektów szpitalnych powstają nowe, pasywne obiekty służby zdrowia. Biorąc pod uwagę duże zapotrzebowanie tego typu budynków na ciepło i chłód w celu utrzymania odpowiednich warunków, podniesienie izolacyjności ścian i dachów to podstawowy warunek, od którego należy zacząć ich modernizację.

Energooszczędny mikroklimat

Szpitale należą obecnie do największych konsumentów energii, zarówno tej potrzebnej na oświetlenie, ogrzewanie, jak i chłodzenie. Zgodnie z przepisami temperatura wewnętrzna na salach operacyjnych czy w gabinetach lekarskich powinna wynosić 25°C, co wiąże się nie tylko z potrzebą efektywnego ogrzewania zimą, lecz również chłodzenia latem. W tym kontekście pasywny standard przegród budowlanych pozwoli na maksymalne ograniczenie ubytków energii, a dzięki temu utrzymanie warunków komfortu niższym kosztem. Tymczasem zdecydowana większość publicznych budynków opieki zdrowotnej w Polsce odpowiada przestarzałym standardom budowlanym z lat 70. i 80. Wraz z napływem nowych technologii część z nich przeszła modernizację, jednak wielu z nich nadal daleko nawet do poziomu wymaganego na rok 2014. Aby uzyskać optymalny mikroklimat, konieczna jest ciągła praca tradycyjnych systemów ogrzewania i klimatyzacji, co w rezultacie może powodować odczuwalny dyskomfort dla osób przebywających w budynku, związany z suchym powietrzem czy ruchem zimnego powietrza z klimatyzacji lub też generować problem narażenia osób z alergiami na namnażające się w kanałach wentylacyjnych drobnoustroje. Nowoczesne technologie ocieplania budynków z wykorzystaniem styropianu grafitowego Knauf Therm ETIXX o współczynniku lambda 0,031 W/mK pozwalają na szybkie podniesienie termoizolacyjności przegród nawet do poziomu wymaganego na rok 2021.

Technologia dużego formatu

Ocieplanie budynków szpitalnych metodą lekką mokrą (ETICS) wymaga zastosowania starannie dopracowanych rozwiązań systemowych, ze względu na ich stan techniczny. Prawidłowy montaż ocieplenia to wymagające zadanie, szczególnie w przypadku wysokich budynków, ze względu na duży ciężar warstwy ocieplenia i konieczność odpowiedniego montażu za pomocą kołków. Zwłaszcza, że tradycyjne, grafitowe płyty mogą ulegać odkształcaniu. W tym kontekście idealną odpowiedzią na potrzeby modernizacji wielkogabarytowych budynków będą płyty grafitowe Knauf Therm ETIXX produkowane metodą formowania w prasie, co poprawia ich stabilność wymiarową i płaskość kształtu. Dzięki gofrowanej powierzchni gwarantują optymalną przyczepność bez potrzeby szlifowania, a naniesione na wierzchu i spodzie płyt symbole pokazują, w jakich miejscach należy nanosić zaprawę i mocować kotwy mechaniczne. Dużą zaletą płyt ETIXX są również ich zwiększone wymiary w porównaniu do tradycyjnych grafitowych materiałów izolacyjnych – 120 x 60 cm. Dzięki temu można jednorazowo pokryć większą powierzchnię ściany materiałem, co wpływa na przyspieszenie prac ociepleniowych. Innowacyjny materiał pozwala skrócić modernizację elewacji nawet o jeden dzień.

fot. Knauf

Zwierzak w domu – 4 produkty, które ułatwią ci sprzątanie

Bez względu na to, jak duży jest twój czworonożny kompan, jego obecność w domu to dodatkowe obowiązki związane ze sprzątaniem. Przedstawiamy cztery produkty, które sprawią, że porządki związane z pupilem zrobisz szybko, wygodnie i skutecznie.

Jak się pozbyć sierści?

Sierść w mieszkaniu to największy problem, z którym muszą zmierzyć się miłośnicy psów, kotów i innych zwierząt futerkowych. Owszem, nic nie zastąpi pieszczot z puszystym i miękkim pupilem, ale nic też tak nie irytuje, jak nieustannie wędrujące po domu kłaki. Orężem w tej walce będzie specjalna gumowa lub sylikonowa miotła. Idealnie zbiera z podłogi wszystkie włosy i nie elektryzuje się. To niezastąpiony produkt w gabinetach weterynaryjnych i w okresie linienia zwierząt.

Jak usunąć zapach?

Nawet, gdy sierść wreszcie zniknie nam z oczu, w domu może pozostać jej zapach. W sezonie jesienno-zimowym staje się on wyjątkowo uciążliwy. Posiadając psa nie unikniemy jednak spacerów w deszczu, biegania po kałużach i błocie. Dlatego, oprócz zamiatania sierści, należy regularnie odkurzać podłogi, kanapy, dywany i posłania. – Prostym trickiem, który pomoże pozbyć się nieprzyjemnych zapachów zwierzęcych z domu, jest wymiana papierowych worków do odkurzacza na wersję syntetyczną (np. Worwo Anti-Odour) – mówi ekspert firmy Worwo, Piotr Bieńkowski. – Materiał, z którego wykonane są nowoczesne worki mają kilka warstw o różnej strukturze, dzięki którym są niemal całkowicie szczelne. Potrafią zatrzymać cząsteczki o rozmiarze nawet 330 nanometrów (już średnica włosa ludzkiego jest o ok. 50 tysięcy nanometrów większa). Worki syntetyczne izolują więc nie tylko sierść, ale także pyłki, zarodniki pleśni, roztocza i przykry zapach. Dzięki nim możemy cieszyć się zarówno towarzystwem naszego zwierzaka, jak i prawdziwym zapachem domu – zdradza ekspert.

Bałagan wokół kuwety

 Rozsypywanie piasku z kuwety przez kota łatwo ograniczyć, inwestując w zadaszoną toaletę dla tego czworonoga. Warto jednak zwrócić uwagę także na żwirek, którego używamy. Klasyczny piasek przykleja się do łapek zwierzaka i prędzej czy później roznosi się po całym domu. Dobrą alternatywą są żwirki silikonowe lub drewniane – pozostają na swoim miejscu, a dodatkowo pochłaniają nieprzyjemny zapach. Praktycznym zabiegiem jest także ułożenie chropowatej podkładki wokół kuwety, która dodatkowo ograniczy rozsypywanie granulek. Analogicznie można rozwiązać także problem rozsypanych wokół klatki gryzonia czy królika trocin.

Dziurawa broda Reksia

Przed tym nikt cię nie ostrzegł: od momentu, gdy do domu wprowadził się pies, podłoga w całej kuchni nieustannie jest mokra. To dlatego, że psy nie potrafią pić tak elegancko jak koty – pracując językiem rozchlapują ciecz na wszystkie strony. Na szczęście i na to wymyślono już sposób: magiczne miski redukujące chlapanie i rozlewanie wody. Nierozlewająca miska przydaje się nie tylko w domu, można zabrać ją do auta, w podróż czy na wystawę.

fot. materiały prasowe

Komfort w domu bez względu na pogodę

Jesień i zima to czas, w którym zakładamy ciepłe czapki, szaliki, wełniane skarpety i puchowe kurtki. Wiemy, że aby pozostać w pełni sił, musimy się odpowiednio zabezpieczyć przed trudnymi warunkami zewnętrznymi. Podobnie powinniśmy chronić okna, dzięki czemu poprawi się również komfort przebywania w pomieszczeniach, w których spędzamy około 90 procent czasu. Dla człowieka, podobnie jak dla ptaka, świat ma wiele miejsc, gdzie można odpocząć, ale gniazdo tylko jedno – powiedział kiedyś Oliver Wendell Holmes, amerykański pisarz i poeta, dlatego kierując się jego słowami, warto zadbać o komfort w domowym zaciszu. Dzięki temu, nie tylko poczujemy się lepiej, ale także oszczędzimy na rachunkach. A pomogą nam w tym nowoczesne rozwiązania.

Wygoda nie tylko w jesienne wieczory

Długie jesienne wieczory sprzyjają relaksowi z dobrym filmem czy książką. Spokojny wieczór w domowym zaciszu może jednak zakłócić np. intensywne światło z przydomowej latarni. Szczególnie, jeśli dom znajduje się w dużym mieście lub przy ruchliwej ulicy. Możemy zasłonić okna ciemnymi roletami, ale odseparujemy się wtedy całkowicie od świata zewnętrznego. W takich wypadkach warto postawić na funkcjonalne rozwiązania, które zabezpieczają przed „zanieczyszczeniem światła”, jednocześnie nie zabierając widoku zza okna.

– W markizach do okien pionowych FAKRO dobieramy odpowiednią przezierność materiału, z którego wykonana zostanie osłona okienna. Dzięki temu, pozostawimy sobie widok na otaczający krajobraz, jednocześnie odcinając się od uciążliwego sztucznego światła, które dochodzi do pomieszczeń z zewnątrz – dodaje Janusz Komurkiewicz z firmy FAKRO. Markizy są dobrym rozwiązaniem również w przypadku zbyt intensywnego słońca, które potrafi dokuczyć nawet w środku zimy – pozwalają mu dotrzeć do wnętrza, ale równocześnie rozpraszają promienie słoneczne, co sprawia, że nie będą nam przeszkadzać refleksy na ekranie monitora czy telewizora. Stanowią więc doskonałe wsparcie dla osób, które często pracują w domu. Instalując markizy możemy również zapewnić sobie większą prywatność. Bo choć widzimy to, co się dzieje za oknem, my przestajemy być widoczni dla osób z zewnątrz. To ważne, zwłaszcza w chłodne wieczory, kiedy spędzamy czas przy sztucznym oświetleniu.

Oszczędność energii

Jesienią i zimą nie tylko „zmarźluchom” zależy na cieple, dlatego powinniśmy skutecznie zapobiegać jego ucieczce z wnętrza domu. Najwięcej przenika go przez przeszklenia. – Pomimo, iż markizy FAKRO są montowane na zewnątrz, ograniczają utratę ciepła z wewnątrz pomieszczenia, ponieważ stanowią dodatkową barierę dla niekorzystnych warunków atmosferycznych – mówi ekspert FAKRO. Dlatego korzystnie wpływają na zmniejszenie rachunków za energię. To z kolei przyczynia się do ochrony środowiska – ograniczenie strat ciepła powoduje, że na ogrzanie budynku można przeznaczyć mniej węgla, gazu czy też innego źródła energii. Oznacza to poprawę jakości powietrza, co jest istotne zwłaszcza w dużych miastach, które rokrocznie zmagają się ze smogiem.

O dom powinno się dbać przez cały rok – podobnie jak o własne zdrowie, bo tylko wtedy czujemy pełną wygodę. Długie jesienne i zimowe wieczory to dobry czas, by poświęcić go najbliższym przy dobrym filmie, planszówkach czy zwykłej rozmowie. Czynniki zewnętrzne mogą to zakłócić, dlatego warto postawić na nowoczesne rozwiązania, dzięki którym możemy o nich zapomnieć niezależnie od pory roku.

fot. FAKRO

Jak będzie wyglądać wizyta u dentysty za 20 lat?

Rynek stomatologiczny to jeden z najszybciej rozwijających się segmentów usług medycznych. Jego światowa wartość już w 2016 roku szacowana była na ponad 335 mld złotych, natomiast polska część warta jest około 10 mld. złotych[i]. Utrzymując obecny przyrost 7 proc. rocznie, w 2020 roku osiągnie on wartość 12,6 mld złotych[ii]. Tak szybki rozwój determinować będzie zmiany, których kierunek już zaczyna być widoczny. Jakie modyfikacje czeka rynek komercyjnych usług stomatologicznych?  Ile wyniesie nas inwestycja w piękny uśmiech? Skąd weźmiemy na to środki?

Polacy coraz chętniej dbają o swój uśmiech – zostawiają w gabinetach stomatologicznych nawet 6 mld złotych rocznie [iii]. Idąc za światowym trendem, interesujemy się implantologią oraz zabiegami estetycznymi. Szacuje się, że do 2020 roku światowy segment implantów zębowych, stanowiących 18 proc. całego sektora stomatologicznego, przekroczy wartość 4,4 mld dolarów[iv]. W ubiegłym roku w tylko Polsce wszczepiono 100 tys. implantów stomatologicznych[v]. Stomatologia estetyczna, również coraz prężniej się rozwija – rynek ten do 2020 roku będzie rozwijać się o 6,8 proc. rocznie, by osiągnąć wartość 22,3 mld dolarów[vi]. – Potencjał drzemiący w stomatologii jest duży. Ponad połowa zabiegów, które finansowaliśmy dla naszych klientów w 2016 roku, to były właśnie zabiegi w gabinecie dentystycznym. Stomatologia wyprzedziła nawet chirurgię plastyczną i medycynę estetyczną – mówi Krzysztof Sokalski, prezes Medical Finance Group, właściciela marki MediRaty, jedynej instytucji, która samodzielnie finansuje leczenie i zabiegi medyczne oraz oferuje płatności ratalne.

Technologia na fotelu dentystycznym

Oczywiście, największe nadzieje w rozwoju stomatologii pokładane są w nowinkach technologicznych. I są ku temu mocne podstawy. Praktycznie każdy z sektorów proponuje pacjentom coraz to nowsze rozwiązania. Implantoprotetyka, niegdyś kojarzona, że żmudnym i bolesnym procesem dziś może zamknąć się w dwóch wizytach. Warszawskie kliniki oferują opatentowane leczenie bezzębia metodą all – on – 4. Proteza mocowana jest w  zatokach pacjenta, za pomocą czterech wkrętów (nie, jak dotychczas, kilkunastu). Dzięki temu, augmentacja kości nie jest konieczna, a osoba kompletnie pozbawiona zębów, może wyjść z pełnym i naturalnie wyglądającym uśmiechem po jednym zabiegu. Przyszłość zmierza jeszcze dalej, w kierunku komórek macierzystych. Chińscy badacze pracują nad wyhodowaniem zęba z komórek wyodrębnionych z moczu. Podczas eksperymentów prowadzonych na szczurach udało się zaobserwować struktury anatomicznie podobne do zęba, jednak realnie – dużo od niego słabsze. Wypełnianie ubytków „czarnymi plombami” oraz związany z tym dyskomfort to już przeszłość. Dziś giomery, mające dodatkowe właściwości w walce z próchnicą, uwalniają fluor, utwardzane ultradźwiękami i pokryte dodatkową warstwą cząstek złota i srebra dają gwarancję trwałości na długie lata. Leczenie kanałowe, całościowo wykonuje się dzisiaj pod mikroskopem, który zapewnia dokładność ruchów aż do 1 x 1 mm, tym samym skracając czas i bolesność zabiegu. Jeśli chodzi o metody znieczulania, tutaj stomatolodzy również idą naprzód. Mało komfortowe zastrzyki to już przeszłość. W przyszłości znieczulać nas będzie komputer. The Wand, bo o nim mowa, działa nawet 5 razy szybciej, bezboleśnie podaje nam indywidualnie dostosowaną dawkę leku do ściśle wyznaczonego miejsca – co uwalnia nas od skutków ubocznych, w postaci odrętwienia całej szczęki. W zapomnienie odejdą także klasyczne, metalowe aparaty ortodontyczne. Choć dziś cieszą się jeszcze sporym zainteresowaniem, jest wysoce prawdopodobne, że nowe modele, drukowane w technologii 3D czy odlewane np. ze stopu złota i irydu wyprą swój pierwowzór. Warto wspomnieć również o ulepszonych preparatach do pielęgnacji jamy ustnej – pasty do zębów z ziaren kakaowca czy preparaty z małży zwalczające nadwrażliwość. Badania idą naprzód, więc z czasem możemy spodziewać się coraz to nowych rozwiązań.

Kompleksowość będzie podstawą

Obsługa pacjenta jest jedną z kwestii, która wyróżniać będzie stomatologię przyszłości. Przede wszystkim, zakończy się era doraźnego podejścia do leczenia. Już dziś powoli dokonuje się ta rewolucja. Profesjonalne kliniki dentystyczne zaczynają oferować swoim klientom kompleksowy plan leczenia. Na czym polega i jakie są jego zalety? Początkowo, lekarz wykonuje wszystkie potrzebne badania, a podczas przeglądu dokonuje ogólnej oceny stanu uzębienia pacjenta. Po diagnozie powstaje program oraz harmonogram leczenia: od terapii zachowawczej, poprzez leczenie ubytków, ortodoncję, aż po stomatologię estetyczną czy implantoprotetykę. Oczywiście, zaawansowanie zabiegów zależy od potrzeb pacjenta. Może zdarzyć się, że obejmie on tylko proste wypełnienie ubytku oraz kosmetykę zębów.

– Takie kompleksowe podejście do leczenia daje pacjentowi poczucie bezpieczeństwa, po pierwsze zdrowotne, po drugie finansowe. Dużym problemem jest „zatajanie” kosztów przez lekarzy. Chory siadając na fotel dentystyczny zastanawia się ile zapłaci, czy spadną na niego jakieś dodatkowe koszty. A to tylko potęguje dyskomfort związany z leczeniem – mówi Krzysztof Sokalski. – Prawdą jest, że wizyty u stomatologa są kosztowne, jednak pacjent, który zobaczy ile sumarycznie wynosić będzie jego leczenie oraz w jaki sposób rozłoży się ono w czasie będzie mógł przygotować się na taki wydatek, a efekt będzie długotrwały i bardziej zadowalający. Coraz więcej klinik jest w stanie przygotować pacjentowi taki kompleksowy plan leczenia, który pozwala uniknąć niespodziewanych kosztów i pokazuje jaki będzie efekt pracy stomatologa – dodaje. Przykładem takiego rozwiązania jest digital smile design, czyli wizualny plan leczenia, który pozwala na poznanie rezultatu nowego uśmiechu – jeszcze przed rozpoczęciem zabiegu. Jak to działa? Planując leczenie, lekarz przygotowuje modele tymczasowe – tzw. mock-up, a następnie fotografuje uzębienie pacjenta i nagrywa krótkie wideo. Korzystając z materiałów oraz analizy rozmieszczenia zębów, dziąseł, warg w także uśmiechu i mimiki pacjenta  – projektowany jest cyfrowy uśmiech. Dzięki temu możemy zobaczyć efekt, zanim podejmiemy decyzję.

Finansowanie przyszłości

Już dziś zagraniczne kliniki wyznaczają trendy w finansowaniu leczenia. Chociaż państwowy wkład w publiczną służbę zdrowia za granicą jest wyższy niż w Polsce, segment  komercyjny, dzięki jakości oferowanych usług, będzie cieszyć się coraz większą popularnością. Jako, że wizyty u dentysty nie należą do najtańszych, produktem towarzyszącym samemu zabiegowi coraz częściej jest karta kredytowa czy płatność ratalna. – Wśród pożyczek udzielonych w 2016 roku na leczenie stomatologiczne, ortodoncja była, zaraz po implantologii najczęściej finansowanym ratalnie obszarem. Aż ¼  klientów finansowało leczenie u ortodonty, a średnia kwota pożyczki w tym zakresie wynosiła 7 tys. zł – wylicza Krzysztof Sokalski. Różnorodną ofertę w tym zakresie posiadają Stany Zjednoczone. Kredytodawcy we współpracy z amerykańskimi kliniakami oferują dedykowane pożyczki na leczenie, m.in. stomatologiczne. Z kolei w Europie Zachodniej popularnym produktem są medyczne karty kredytowe, działające na zasadzie swoich klasycznych odpowiedników, z jednym ograniczeniem: działają tylko w gabinecie dentystycznym. Procedura działania jest analogiczna do normalnej karty – instytucja sprawdza zdolność kredytową, następnie ustalana jest wysokość debetu oraz warunki umowy. Spłata często obciążona jest pewnym kosztami bankowymi. Czy w Polsce jest to możliwe? Pierwsze tego typu produkty znajdują się w ofercie MediRat, czyli instytucji oferującej finansowanie zabiegów medycznych z możliwością ratalnej spłaty. Dodatkowo, MedKarta  to pierwsze rozwiązanie dedykowane gabinetom, które chcą udostępnić swoim pacjentom możliwość rozliczeń bezgotówkowych za wizyty z limitem nawet do 10 tys. zł oraz z pakietem bardzo atrakcyjnych zniżek. Na karcie mamy możliwość ustalenia limitu nawet w wysokości 10 000 złotych, który możemy wykorzystać w jednej z partnerskich klinik. – Staramy się, by nasze produkty nie tylko dorównywały zachodnim standardom, ale również dawały przyszłościowe rozwiązania. Fakty są takie, że chcemy inwestować w nasze zęby, poprawiać wygląd naszego uśmiechu dlatego tworzenie oferty finansowania takiego leczenia jest perspektywą na najbliższe dekady – dodaje Krzysztof Sokalski.

[i] http://polskiekresy.pl/europejski-rynek-stomatologii-wart-79-miliardow-euro/

[ii] Raport PMR „Rynek usług dentystycznych w Polsce 2015”

[iii] http://www.rp.pl/artykul/438073-Polacy-wydaja-na-dentyste-coraz-wiecej-.html#ap-2

[iv] http://www.rp.pl/Rzecz-o-zdrowiu/160939998-Rosnie-rynek-implantow-zebowych.html#ap-1

[v] http://www.infodent24.pl/bizdentpost/rocznie-wszczepia-sie-w-polsce-juz-100-tys-implantow,105162.html

[vi] Raport „Cosmetic Dentistry Market by Product Global Forecast to 2020”

fot. materiały prasowe

Papierowe CV odchodzi do lamusa

W Polsce z Internetu aktywnie korzysta już 25,71 mln osób. W sieci spędzamy codziennie średnio 4,4 godziny. Kolejne 1,3 godziny – poświęcamy na przeglądanie stron na urządzeniach mobilnych[1]. Digital zdominował wiele obszarów naszego życia – także proces rekrutacji, który w dużej mierze przeniósł się do wirtualnego świata. Posiadamy interaktywne narzędzia do tworzenia CV, korzystamy z platform takich jak LinkedIn, a rozmowy kwalifikacyjne przeprowadzamy na Skype. Mimo tych ułatwień, kandydaci mają coraz większe trudności ze zwróceniem uwagi rekrutera lub potencjalnego pracodawcy. Jak wyróżnić się spośród innych kandydatów? Dlaczego profesjonalny wizerunek w Social Mediach jest ważny?

Z danych agencji rekrutacyjnej Devire wynika, że statystyczny kandydat dostaje średnio 3-4 oferty pracy, a decyzję o ewentualnym zatrudnieniu podejmuje najczęściej w przeciągu 2-3 tygodni. Proces rekrutacji zaczyna się jednak znacznie wcześniej. Ważne jest odpowiednie przygotowanie – nowoczesne CV w formie filmu lub prezentacji, list motywacyjny, oraz właściwy sposób komunikacji z potencjalnym pracodawcą. Co więcej, z danych Devire wynika, że na jedno oferowane stanowisko odpowiada aż 50 zainteresowanych. Każdy kandydat powinien zatem pamiętać, że kluczowe w rywalizacji o wymarzoną pracę jest pierwsze wrażenie.

– Dzisiejszy rynek rekrutacji przeniósł się dużej mierze do świata digital – mówi Michał Młynarczyk, Prezes Devire, agencji rekrutacyjnej działającej w Polsce i Niemczech. – Proces selekcji najlepszych kandydatów skracany jest do minimum dzięki specjalistycznym programom i technologiom. Ponadto, coraz więcej kandydatów aplikuje mobilnie za pomocą dedykowanych do tego portali. Jedocześnie, pracodawcy dostosowują się do tych trendów, dzięki czemu tradycyjne CV przestaje być wymogiem – dodaje Michał Młynarczyk.

Gdzie budować swój biznesowy wizerunek

W Polsce najpopularniejsze serwisy zrzeszające profesjonalistów to wciąż międzynarodowy portal LinkedIn, który posiada już ponad 500 mln użytkowników w 200 krajach[2] i rodzimy Goldenline, liczący ponad 2 mln użytkowników. – Już od dawna portale profesjonalne są źródłem pozyskiwania ciekawych kandydatów, zarówno przez pracodawców, jak i przez agencje rekrutacyjne. Ich zaletą jest możliwość przejrzenia profili zawodowych pod kątem danego projektu i dotarcie z ofertą do tzw. kandydatów pasywnych, czyli tych, którzy nie szukają aktywnie nowej pracy – komentuje Michał Młynarczyk. Należy też pamiętać, że ponad połowa ofert pracy nigdy nie trafia na rynek i nie ma możliwości bezpośrednio na nie zaaplikować. Takie rekrutacje zamyka się kandydatami z polecenia lub specjalistami znalezionymi na portalach profesjonalnych.

Daj się znaleźć pracodawcy

Samo założenie konta w serwisie profesjonalnym, to jednak nie wszystko. Warto zadbać o profesjonalny wygląd naszego profilu. Zasady są tutaj zbliżone do tych, które stosuje się przy pisaniu tradycyjnego, papierowego CV. Dużym ułatwieniem jest to, że portale profesjonalne zapewniają gotowy szablon, który należy jedynie uzupełnić własnymi danymi. Strony automatycznie mierzą ilość wpisanych przez użytkownika informacji i w czytelny sposób sugerują, które pole warto jeszcze uzupełnić. Dobrze, by te wskaźniki osiągnęły 100 proc. Dlaczego? Jeśli pracodawca lub rekruter odwiedzą konto, powinni mieć możliwość łatwego znalezienia wszystkich informacji. Jeśli zostawimy nieuzupełnione pola, pracodawca może zrezygnować ze skontaktowania się z kandydatem lub jego profil w ogóle nie pojawi się w wynikach wyszukiwania.

Jak Cię widzą…

Dodanie zdjęcia do profilu może znacznie go uatrakcyjnić. Dane statystyczne serwisu LinkedIn wskazują, że profile zawierające zdjęcie są odwiedzane 14 razy częściej niż te, które zdjęcia profilowego nie mają. Oczywiście zdjęcie powinno być aktualne i profesjonalne (najlepiej, jeśli zostało zrobione na jednolitym tle). Ujęcie powinno być wykonane z odległości około 1,5 metra. Badanie California Institute of Technology wykazało, że osoby, których twarze fotografowane były z odległości 45 centymetrów, są uznawane za niegodne zaufania, mniej atrakcyjne i kompetentne niż osoby, których twarze sfotografowano z odległości większej – około 135 centymetrów[3]. Serwisy profesjonalne, na wzór portali społecznościowych, udostępniają także możliwość dodania zdjęcia w tle. Należy zadbać o to, by wybrane zdjęcie logicznie łączyło się z profilem zawodowym użytkownika oraz sprawdzić, czy plik jest wystarczająco duży, by obraz nie był niewyraźny lub rozmyty.

List motywacyjny w digitalu

Podsumowanie zawodowe to element, który często jest pomijany przez użytkowników serwisów profesjonalnych – a to duży błąd. To, co piszemy w podsumowaniu ma wpływ na nasze pozycjonowanie w wyszukiwarkach portali. W podsumowaniu mamy do dyspozycji 2000 znaków, za pomocą których możemy opisać nasze doświadczenie zawodowe, sukcesy oraz to, z kim współpracujemy. Jest to także drogowskaz dla pracodawcy i rekrutera, jakimi projektami zawodowymi zainteresowany jest kandydat.

Prezentacja, a może wideo? 

Oprócz CV w formie elektronicznej warto również zastanowić się nad dodatkowym uzupełnieniem naszego życiorysu. Coraz częściej pracodawcy proszą o krótki film lub prezentację na temat kandydata. Dzięki temu mogą nie tylko wizualnie lepiej poznać osobę aplikującą na dane stanowisko, ale również sprawdzić jej kreatywność lub naturalne predyspozycje. Wybór można oprzeć nie tylko na podstawie CV (wiedzy i doświadczeniu), ale także na tzw. „miękkich umiejętnościach”. Wideo-aplikacje ze względu na aspekt wizualny, pozwala na jaśniejszą komunikacje i bardziej osobistą interakcję. Mowa ciała, wygląd i zachowanie nadal mogą być oceniane – co nie jest możliwe np. w przypadku rozmowy telefonicznej. Jednocześnie, wideo to doskonała szansa dla kandydata, by się wyróżnić i zwrócić uwagę na swoje mocne strony – a nagranie można powtarzać tak długo, aż osiągnie się zamierzony efekt końcowy.

Pozycjonowanie SEO – gra warta świeczki

Pozycjonowanie SEO to zdobycie i utrzymanie jak najwyższej pozycji na stronach wyników w danej wyszukiwarce, przy zastosowaniu odpowiednich fraz i słów kluczowych. Dlaczego warto to robić? Im wyżej nazwisko kandydata pojawi się na liście wyników wyszukiwania, tym większe są jego szanse, że profil zostanie przejrzany przez pracodawcę lub rekrutera. Aby dobrze pozycjonować swój profil warto zacząć od określenia słów kluczowych, które należy umieścić w opisach. Jeżeli nie jest się pewnym jakich słów użyć, powinniśmy przeanalizować 10-15 interesujących nas ofert pracy. Należy wybrać frazy, które pojawiają się tam najczęściej, ale jednocześnie koncentrować się na umiejętnościach, które wyróżnią profil wśród setek kandydatów. Słowa klucze warto dodać do każdej części profilu: nagłówka, podsumowania oraz opisu doświadczenia. Ważne jest używanie słownictwa charakterystycznego dla danej branży i specjalizacji. Warto także korzystać ze słownictwa, które podpowiada nam sama strona. Wpisywanie sformułowań, których system nie rozpoznaje, nie wpłynie na lepsze pozycjonowanie profilu. Jak we wszystkim, przy wpisywaniu słów kluczowych, także należy jednak zachować umiar, tak, by treść była wciąż przystępna dla czytającego.

Buduj swoją sieć kontaktów, wypatruj lwów

Portale profesjonalne dają możliwość szybszego i łatwiejszego rozwijania sieci kontaktów niemalże w każdej branży. Warto nawiązać kontakty z odpowiednimi rekruterami. Wpisując w wyszukiwarkę daną frazę, system podpowiada użytkownikowi kontakty, które mają podobne zainteresowania, pracują w tym samym sektorze lub przy podobnych projektach, a także headhunterów, którzy rekrutują pod projekty z danej branży. Wielu rekruterów wpisuje przy swoim nazwisku słowo LION. Jest to skrót od LinkedIn Open Networker, czyli osoba, która jest otwarta na nowe kontakty w tym serwisie i chętnie nawiązuje relacje biznesowe z jak największą ilością użytkowników.

Portal profesjonalny vs. portal społecznościowy

Ważne, by umieć rozróżnić portal profesjonalny od portalu społecznościowego, jakim jest np. Facebook. Portale społecznościowe zachęcają użytkowników do dzielenia się informacjami o każdym aspekcie życia. – Należy zastanowić się, czy chcemy dać potencjalnemu pracodawcy wgląd do prywatnych informacji i zdjęć. Na czas poszukiwania pracy warto ograniczyć udostępniane na portalach społecznościowych treści tak, by były kierowane wyłącznie do znajomych – komentuje Anna Gadaj, Konsultant w agencji rekrutacyjnej Devire. Takich zmian można dokonać w ustawieniach prywatności profilu. Nie mniej, Facebooku także może być użytecznym narzędziem przy szukaniu pracy. Można tam znaleźć wiele grup, zarówno zamkniętych jak i otwartych, dedykowanych dla osób poszukujących nowych wyzwań zawodowych. Warto dołączyć do tych grup, gdyż coraz częściej korzystają z nich również pracodawcy i profesjonalni rekruterzy, umieszczając tam ogłoszenia.

fot. materiały prasowe

[1] https://www2.deloitte.com/content/dam/Deloitte/global/Documents/Technology/gx-tech-trends-the-kinetic-enterprise.pdf

[2] https://blog.linkedin.com/2017/april/24/the-power-of-linkedins-500-million-community

[3] https://businessinsider.com.pl/rozwoj-osobisty/jak-sprawic-by-inni-nas-lubili/kp863sl

Jak wybrać okna do domu pasywnego?

Podczas budowy domu pasywnego szukamy takich rozwiązań, które zminimalizują zużycie energii w przyszłości. Dlatego dom pasywny przywodzi nam na myśl budynek o raczej małych oknach, które ograniczą utratę ciepła. Dzięki innowacjom w branży stolarki otworowej mieszkańcy nie muszą rezygnować z naturalnego oświetlenia – możemy cieszyć większymi przeszkleniami za sprawą dobrze dobranych okien, które będą spełniać wszystkie wymagania. O tym, na co zwrócić uwagę oraz czym się kierować przy wyborze stolarki otworowej dla domu pasywnego, podpowie ekspert Awilux – Rafał Buczek.

Budynek pasywny musi mieć wysokie parametry izolacyjne oraz minimalizować zużycie energii. Pobiera ją nie tylko z zewnątrz ale również z wewnątrz, czyli z działających sprzętów domowych, a nawet samych mieszkańców, którzy również są jej źródłem. Prostokątny kształt budynku oraz jedno- lub dwuspadowy dach pozwalają zminimalizować utraty energii – „Dzięki temu zapotrzebowanie na energię pozwala na zmniejszenie kosztów związanych z utrzymaniem domu.” – tłumaczy Rafał Buczek, ekspert Awilux – „Nawet najmniejszy błąd konstrukcyjny może wpłynąć na zakłócenie gospodarki cieplnej”.

Położenie ma znaczenie

Jak mówi Rafał Buczek z firmy Awilux: „Warto montować duże okna – szczególnie te o wysokiej przepuszczalności energii słonecznej, po stronie południowej, skąd dociera o wiele więcej promieni słonecznych. Po stronie północnej lepiej zupełnie zrezygnować z okien lub użyć tych o podwyższonej izolacji termicznej. Na tę wartość szczególnie należy zwracać uwagę.” Powinniśmy pamiętać, że okno nie zrealizuje swoich właściwości termoizolacyjnych, jeśli nie zostanie odpowiednio zamontowane, a miejsce styku nie będzie dodatkowo wzmocnione wielowarstwową izolacją.

Aby zadbać o jak najlepsze zagospodarowanie ciepła należy zwrócić uwagę na otoczenie dookoła naszego budynku. Okna nie mogą być nadmiernie zacieniane przez stojące po sąsiedzku budynki. „Wtedy nawet najlepsze technologię nie uchronią nas przed utratą ciepła. Nie można również lekceważyć położenia względem innych budynków, które mogą ograniczać dopływ promieni słonecznych, a tym samym naruszyć przenikalność ciepła.” – przestrzega Rafał Buczek, ekspert Awilux.

Dobre okna zamiast wysokich opłat

W budynku pasywnym okna odpowiadają  za największą utratę ciepła, ale są także doceniane ze względu na możliwe zyski z wykorzystania promieniowania słonecznego. To dlatego ich dobór powinien być dla nas szczególnie ważny już na etapie planowania – poza walorami estetycznymi i ilością światła wpadającą do wnętrza, najistotniejszy jest współczynnik przenikania ciepła. Przenikalność ciepła w domu pasywnym zarówno dla drzwi zewnętrznych, bramy garażowej, jak i okien nie może przekraczać 0,8 W/(m2·K).

Tradycyjne okna nie chronią skutecznie przed chłodem z zewnątrz i dlatego wymagają częstszego ogrzewania budynku, co przekłada się na wyższe rachunki. „Aby uchronić dom przed utratą ciepła w zimie, a w ciągu lata przed nagrzaniem, konieczne jest wyposażenie dużych okien w osłony, jak rolety czy markizy. Zewnętrzne ochrony okien pozwalają obniżyć koszty ogrzewania nawet o 30%.” – radzi Rafał Buczek, ekspert Awilux.

Uzyskanie dobrego parametru izolacyjności termicznej okna jest możliwe tylko przy odpowiednim doborze takich elementów jak profil i szyba, przy jednoczesnym ograniczeniu liniowego współczynnika przenikania ciepła mostka cieplnego na styku szyby z ramą. „Mitem jest, że w domu pasywnym nie możemy pozwolić sobie na zamontowanie dużych okien. Musimy jedynie zwrócić uwagę na kilka bardzo ważnych kwestii.” – dodaje Rafał Buczek.

Rozwiązanie dla domów pasywnych

Domy pasywne powinny mieć szczelne przeszklenia o bardzo wysokich parametrach izolacyjnych, dlatego najlepiej szukać ich u producenta, gwarantującego najwyższą jakość bez wyrzeczeń estetycznych.  „System okienny AWS 120 CC.SI dostępny w ofercie firmy Awilux –wyposażony jest w aluminiową żaluzję CCB, która zamontowana jest pomiędzy przeszkleniami, dzięki czemu chroniona jest od czynników zewnętrznych. Dodatkowo, umieszczenie jej wewnątrz konstrukcji okna niweluje możliwość wystąpienia mostków cieplnych. Cała konstrukcja odporna jest na działanie wysokich temperatur, które mogą wystąpić w przestrzeni międzyszybowej.” – zapewnia ekspert Awilux, Rafał Buczek. Oknem w technologii PVC jest z kolei okno Schüco SI 82 Alu Inside. Wyróżniają go wzmocnione  przegrody aluminiowe, podnoszące parametry termoizolacyjne. Warto dodać, że system SI 82 Alu Inside posiada  certyfikat Instytutu Domów Pasywnych w Darmstadt, zaświadczający o jego wyjątkowości. Przy odpowiednio dobranym pakiecie szybowym współczynnik przenikalności cieplnej może wynieść 0,69 W/m2K.

Budynki pasywne są coraz popularniejszymi typami domów powstających w Polsce, dlatego producenci prześcigają się w pomysłach na nowoczesne rozwiązania dedykowane specjalnie dla takich projektów. Przy zakupie okna należy zapoznać się ze specyfikacją producenta i bezwzględnie uzyskać tak zwaną deklarację właściwości użytkowych, która potwierdza parametry okna. „System okienny AWS 120 CC.SI jako pierwszy na świecie otrzymał certyfikat Instytutu Domów Pasywnych dzięki swoim niskim parametrom przenikania ciepła, co najlepiej potwierdza jego jakość i gwarancję.” – mówi Rafał Buczek, ekspert Awilux. – „Przy wyborze systemów okiennych należy zwracać szczególną uwagę na izolację termiczną, stabilność konstrukcji i bezpieczeństwo użytkowania. Zawsze pamiętajmy o tych trzech czynnikach – tylko wtedy zyskamy gwarancję, że okno spełni swoje funkcje”.

fot. Avilux

Eiffage wybuduje stację odsalania wody w Dżibuti

Spółka z Grupy Eiffage – Eiffage Genie Civil – podpisała kontrakt na realizację projektu PEPER, który obejmuje budowę stacji odsalania wody w Dżibuti. Inwestycja, zlokalizowana w okolicach portu Doraleh, zapewni wodę pitną dla ponad 200 tys. mieszkańców miasta.

Projekt obejmuje budowę stacji odsalania wody o dziennej przepustowości wynoszącej 22,5 tys. m3 oraz zestawu urządzeń, które pozwolą zwiększyć siłę przerobową do 45 tys. m3/dzień. W ramach inwestycji powstanie również zbiornik o pojemności 5 tys. m3, w którym magazynowana będzie oczyszczona woda, oraz rurociąg o długości 8,5 km i średnicy 7 cm, który dostarczy ją do miejskiego systemu wodociągowego.

Inwestycja realizowana jest przez konsorcjum. Eiffage stworzył je z hiszpańską firmą Tedagua, która specjalizuje się w przetwarzaniu wody. Projekt w dużej mierze finansowany będzie ze środków Unii Europejskiej; jego łączna wartość wynosi 63 mln euro, w tym wynagrodzenie Eiffage w wysokości 37 mln euro. Prace rozpoczną się w bieżącym roku i potrwają trzy lata. Konsorcjum będzie również odpowiedzialne za obsługę stacji przez kolejne 5 lat.

Budowa stacji odsalania wody w Dżibuti będzie kolejnym projektem infrastrukturalnym Grupy Eiffage na kontynencie afrykańskim. W ubiegłym roku (2016) rozpoczęła się np. realizacja dwóch ważnych przedsięwzięć: w sierpniu – rozbudowy portu we Freetown, stolicy Sierra Leone, a w grudniu – budowy regionalnej linii kolejowej w Dakarze, stolicy Senegalu.

fot. Stacja odsalania wody / mat. prasowe

Jak zadbać o kamień naturalny przed nadejściem zimy

Jesień to czas, w którym z jednej strony przykładamy dużą wagę do powakacyjnych porządków, z drugiej zaś czekamy na pierwsze oznaki nieuchronnego nadejścia zimy. W tym okresie przygotowujemy nasze otoczenie na diametralną zmianę temperatur, ulewne deszcze czy opady śniegu. To również ostatni dzwonek, aby zadbać o powierzchnie z kamienia naturalnego, zwłaszcza w obszarach zewnętrznych, chroniąc je przed negatywnym wpływem czynników atmosferycznych. Od czego zacząć?

Kamień naturalny to niezwykle elegancki materiał, który, ze względu na swoją budowę, bywa również bardzo wymagający. W zależności od składu minerałów, każdy kamień inaczej reaguje na zawilgocenie lub oddziaływanie kwasów i ługów, a zachodzące w nim procesy chemiczne mogą prowadzić do zmiany jego wyglądu, struktury i wytrzymałości. Pamiętajmy o tym również przed nadejściem 1 listopada. To właśnie w tym czasie wiele osób zadaje sobie trud, by utrzymać pomniki bliskich w dobrym stanie. Dlatego, aby powierzchnie kamienne nawet po latach zachowały nienaganny wygląd, potrzebują właściwej i regularnej pielęgnacji, która, wbrew pozorom, nie powinna przysporzyć nam zbyt wielu kłopotów.

W obliczu problemu 

Ze względu na swój skład geologiczny każdy kamień naturalny jest unikatowy, a niezliczona ilość formatów, kolorów, form i struktur otwiera wiele możliwości wzorniczych. Niezmienne pozostaje jednak widmo problemów, które pojawiają się jeśli pozostawimy kamień naturalny bez odpowiedniej opieki. Do najczęstszych z nich należą destrukcyjny wpływ czynników atmosferycznych (na przykład w przypadku tarasów i balkonów) oraz matowienie czy nieestetyczne naloty i przebarwienia (również w przypadku zastosowania wewnętrznego).

– Na szczęście, dzięki wykorzystaniu odpowiednich impregnatów, preparatów czyszczących i konserwujących, dostępnych w ofercie Sopro, pielęgnacja tego surowca okaże się niezwykle prosta – podkreśla Daria Bielska-Muszalik, ekspert firmy Sopro.

Kamień zdobiący wnętrza

W przypadku pielęgnacji kamienia w obszarach wewnętrznych doskonale sprawdzą się delikatne środki, które nie zmienią naturalnego koloru materiału, na co należy zwrócić szczególną uwagę zanim przystąpimy do konserwacji posadzki. W tym wypadku zdecydujmy się na preparaty na bazie naturalnego mydła, zawierające specjalnie dobrane składniki do bieżącego czyszczenia i równoczesnej ochrony. Dodatkowo, wybierając produkt w formie koncentratu, stawiamy na wysoką wydajność w rozsądnej cenie.

– Z myślą o tych, którzy chcą kompleksowo zadbać o stan kamiennych okładzin, oferujemy preparat czyszcząco – konserwujący, który spełnia swoje podwójne zadanie w jednym cyklu pracy. Sopro NWP 706, bo o nim mowa, można z powodzeniem stosować na wszystkie okładziny z kamienia naturalnego – w tym polerowanego marmuru, granitu oraz okładziny z płyt betonowych. Produkt zawiera składniki pielęgnacyjne, dzięki którym kamień zyskuje odświeżoną strukturę kolorystyczną i zwiększa się jego odporność na zaplamienie – rekomenduje ekspert firmy Sopro.

Kamień wystawiony na ciężką próbę

W przypadku kamienia stosowanego na zewnątrz należy pamiętać, że surowiec musi mierzyć się ze zmienną temperaturą, opadami atmosferycznymi czy działaniem promieni UV, co może znacząco wpłynąć na jego wygląd i trwałość. – Przy elementach narażonych na stały wpływ czynników atmosferycznych warto postawić na impregnaty, które dodatkowo zabezpieczą i ochronią kamień naturalny – rekomenduje ekspert firmy Sopro. Wysokiej jakości preparaty nie tylko pomogą w walce z zabrudzeniami, wynikaniem wody, plamami i działaniem promieni UV, ale w dłuższej perspektywie doskonale zabezpieczą tę wymagającą powierzchnię. – Impregnację kamienia za pomocą Sopro NFS 704 czy pogłębiającego barwę kamienia NFV 705 można z łatwością przeprowadzić samodzielnie, jeszcze przed nadejściem pierwszych, listopadowych ulew – podkreśla Daria Bielska-Muszalik, ekspert firmy Sopro. Preparaty należy nanosić równomiernie, cienką warstwą, na czystą i suchą powierzchnię, a ich ewentualny nadmiar zetrzeć czystą, suchą ściereczką.

– Decydując się na samodzielne wykonanie impregnacji kamienia naturalnego, pamiętajmy o trzech zasadach, ważnych dla poprawnego przeprowadzenia tego procesu. Przed wyborem i użyciem sprawdźmy przeznaczenie opisane na etykiecie preparatu, po drugie upewnijmy się, że zabezpieczane okładziny są czyste i suche – w innym wypadku zanieczyszczenia pozostaną widoczne pod warstwą impregnatu, po trzecie pamiętajmy o zakresie temperatur, w których możemy bezpiecznie używać konkretnego preparatu impregnującego – rekomenduje ekspert firmy Sopro.

Właściwie dobrane preparaty, kilka prostych wskazówek i skorzystanie z dobrej pogody pozwolą zabezpieczyć kamień naturalny przed zimnymi, deszczowymi dniami. Tylko tyle wystarczy, by długo cieszyć się nienagannym wyglądem tego niezwykłego surowca.

fot. Sopro

Nowe życie starego dachu

W związku z wprowadzeniem w 2021 roku nowych, zaostrzonych warunków technicznych, wiele starych budynków będzie musiało w najbliższym czasie przejść kompleksową modernizację. Biorąc pod uwagę najnowsze trendy architektoniczne warto uwzględnić w projekcie ekologiczny akcent, jak na przykład lekka konstrukcja zielonego dachu od Nophadrain.

Zielone dachy to bardzo modny trend, który coraz mocniej wkracza w polski krajobraz budowlany. Są to często specjalne konstrukcje, dokładnie dopasowane do projektu nowego budynku. Większe wyzwanie stanowią obiekty modernizowane, gdyż stan techniczny i nośność starych stropodachów często nie pozwala na montaż  tradycyjnego zielonego dachu. Spowodowane jest to m.in. dużym obciążeniem, jakie wywierają na konstrukcję warstwy zielonego dachu a przede wszystkim substrat. Dzięki rozwiązaniu Nophadrain – systemowi lekkich zielonych dachów ekstensywnych, można teraz nadać nowoczesny, ekologiczny wygląd również budynkom, które nie są technicznie przystosowane do takich realizacji.

Twój dach lekki jak powietrze

Innowacyjne systemy Nophadrain przeznaczone do instalacji lekkich zielonych dachów ekstensywnych dedykowane są budynkom, które z powodów konstrukcyjnych nie mogą przyjąć dużego obciążenia. Świetnie sprawdzą się zatem na modernizowanych starych budynkach, ale również na garażach, wiatach czy na przykład zadaszeniach rowerowych. Oferowane systemy wywierają minimalne obciążenie, poniżej 50 kg na metr kwadratowy. Efekt ten osiągnięto zamieniając tradycyjny sypki substrat panelem substratowym ND SM-50. Zdolność retencji takiego panelu wynosi  ok. 30 l/m2 = 80 % objętości, co gwarantuje dobre nawodnienie roślin, przy jednoczesnym zachowaniu lekkości konstrukcji. Jednocześnie lekki zielony dach cechuje się niewielką grubością warstw – zaledwie 81 mm. Pomimo niewielkiej wagi i zredukowanej liczby warstw, lekki zielony dach daje dużą swobodę nasadzeń – jego powierzchnię można wyłożyć zarówno matami rozchodnikowymi, jak i sadzonkami, które po pewnym czasie wrastają w panel substratowy i tworzą piękny kwitnący dywan. Warto wspomnieć również o tym, że panele tego typu są duże łatwiejsze w transporcie pionowym, co stanowi atut dla wykonawcy. Możliwość transportu lekkich elementów w paczkach eliminuje konieczność ponoszenia zwiększonych nakładów finansowych, związanych np. z wykorzystaniem dźwigu na placu budowy, a przy tym znacznie upraszcza i skraca prace modernizacyjne.

Lekki system Nophadrain, w przeciwieństwie do dostępnych na polskim rynku lekkich systemów jednowarstwowych, posiada wszystkie niezbędne warstwy zgodne z wytycznymi DAFA/FLL. Dzięki temu mamy gwarancję, że nawet po kilku latach, kiedy układ zostanie przerośnięty przez korzenie roślin, wydajność drenażowa układu pozostanie na niezmienionym poziomie, czego nie gwarantują lekkie systemy jednowarstwowe.

Zielona inwestycja

Modernizując budynek, możemy nadać mu nowe życie architektoniczne, dodać prestiżu i sprawić, że idealnie wpisze się w aktualne trendy oraz wymagania współczesnych użytkowników. To wszystko staje się możliwe dzięki systemom dedykowanym lekkim zielonym dachom ekstensywnym firmy Nophadrain. Konstrukcje tego typu stanowią niewielkie obciążenie dla budynku, dlatego wymiana starego dachu nie jest konieczna, co zdecydowanie przekłada się na obniżenie kosztów inwestycyjnych. Ponadto, lekki zielony dach nie tylko podnosi walory wizualne budynku, lecz także jego parametry techniczne. Wspomaga system odprowadzania wody opadowej z dachu, poprawia termoizolacyjność budynku oraz posiada właściwości wygłuszające. Nowość firmy Nophadrain sprawdza się zarówno na dachach płaskich, jak i skośnych do 45o.

Modernizacja starych budynków od zewnątrz nie musi polegać tylko na odświeżeniu ich wyglądu architektonicznego. Dzięki zastosowaniu lekkiego systemu firmy Nophadrain można nadać im zupełnie nowe – zielone życie.

fot. materiały pasowe

Nowe narzędzie wielofunkcyjne Dremel 4300

Jedno narzędzie do różnych projektów wymagających precyzji: Dremel rozszerza ofertę narzędzi wielofunkcyjnych o wyjątkowo wszechstronny model – Dremel 4300. To pierwsze narzędzie marki wyposażone w uchwyt uniwersalny, który umożliwia beznarzędziową i błyskawiczną wymianę akcesoriów, niezależnie od ich rozmiaru i rodzaju mocowania. W uchwycie można montować akcesoria o średnicy od 0,4 do 3,4 mm, dlatego jest odpowiedni do wszystkich akcesoriów Dremel. Można go także używać we wszystkich innych narzędziach wielofunkcyjnych Dremel. Dodatkowo model Dremel 4300 jest wyposażony w diodę LED, której pozycję można bezstopniowo zmieniać wokół głowicy narzędzia. Oznacza to, że użytkownik zawsze ma zapewnioną optymalną widoczność podczas pracy. Bez względu na to, czy szlifuje, tnie, poleruje czy graweruje, może w pełni kontrolować narzędzie oraz pracować z dużą precyzją.

Łatwa obsługa i komfort pracy

W porównaniu do poprzedniego modelu, Dremel 4300 ma zmodyfikowaną konstrukcję, która zapewnia lepszą kontrolę i większy komfort obsługi. Zoptymalizowano uchwyt i system przepływu powietrza. Dzięki temu narzędzie jest wyjątkowo łatwe w obsłudze i ciche. Tym samym oferuje wysoki poziom komfortu, nawet podczas wykonywania bardziej wymagających zadań.

Odpowiednia moc do wymagających zadań

Rzeźbienie, grawerowanie, cięcie, szlifowanie, ostrzenie, polerowanie lub czyszczenie – Dremel 4300 zapewni efektywność dostosowaną do warunków danej pracy i właściwości obrabianego materiału. Dzięki mocy 175 W poradzi sobie z najbardziej wymagającymi zadaniami, np. cięciem twardego drewna, metalu lub aluminium. Przy zwiększonym obciążeniu system Constant Electronic automatycznie zwiększa moc, aby narzędzie mogło z równą wydajnością pracować w miękkich i twardych materiałach. Prędkość można płynnie regulować w zakresie od 5000 do 35000 obrotów na minutę, dopasowując ją do właściwości aktualnie obrabianego materiału.

fot. Bosch