Archiwa kategorii: NOWE TECHNOLOGIE

Z miłości do oszczędności – recykling wody w branży nieruchomości

W ciągu ostatnich lat coraz głośniej mówi się o ekologicznym podejściu do życia i otaczającego nas świata. Coraz częściej dostrzegane są konsekwencje zaniedbań i ich wpływ na przyszłość naszej planety oraz kolejnych pokoleń. Coraz ważniejsze staje się w związku z tym rozsądne wykorzystanie naturalnych zasobów.

Statystyczny Polak zużywa 100-120 litrów wody dziennie, w tym 30% to spłukiwanie toalety, a kolejne 30% to kąpiel w wannie lub pod prysznicem. 1m3 wody kosztuje obecnie ok. 10zł, z czego 4zł płacimy za m3 wody i 6zł za odprowadzanie ścieków. Natomiast, w przypadku ciepłej wody koszty wzrastają do 20zł za 1m3, gdyż dochodzą kwestie jej podgrzania. Roczne zużycie wody w samej Warszawie wynosi 80,8 mln m3.

Nietrudno zgadnąć, że zmiana nawyków z dnia na dzień jest praktycznie niemożliwa. Branża nieruchomości i budownictwa coraz częściej jednak nam to ułatwia. Wprowadzając już na etapie projektowania różnego rodzaju systemy odzysku wody, pomaga właścicielom i użytkownikom budynków komercyjnych i mieszkaniowych zaoszczędzić w perspektywie lat niemało pieniędzy. Po energii elektrycznej, woda jest bowiem drugim, najbardziej kosztownym medium. Systemy do jej recyklingu i zagospodarowania zwracają się jednak szybciej niż w przypadku tych dotyczących energii.

Kwestia oszczędzania wody staje się jeszcze bardziej skomplikowana w okresie suszy, z którą mieliśmy do czynienia choćby w ubiegłoroczne, upalne lato. Zasoby wody w Polsce nie są wcale tak duże jakby nam się wydawało. Jesteśmy pod tym względem na przedostatnim miejscu w Europie. Mimo że woda zajmuje ponad 70 proc. naszej planety, to 98% zasobów stanowi woda morska, a jedynie 2% woda słodka. Polskie jeziora i rzeki coraz częściej wysychają, bo znajdujemy się w strefie klimatu przejściowego, gdzie ścierają się wpływy kontynentalne z oceanicznymi. W związku z tym ilość opadów jest bardzo zmienna i nieprzewidywalna, a czasem wystarczy kilka tygodni bez deszczu, by pojawiło się zagrożenie suszy.

Do najpopularniejszych sposobów oszczędzania wody należą:

– odzysk deszczówki, wykorzystywanej następnie np. do podlewania terenów zielonych oraz do spłukiwania toalet

– recykling wody szarej z umywalek i pryszniców, wykorzystywanej do spłukiwania toalet, podlewania zieleni czy mycia budynków i maszyn.

Nowoczesne systemy umożliwiają też stworzenie na terenie osiedla czy kompleksu biurowego atrakcyjnych miejsc dla mieszkańców i użytkowników, np. oczek wodnych w pełni zasilanych wodą deszczową i szarą. Natomiast w przypadku terenów podmokłych zapewniają odprowadzenie wody rozwiązując w ten sposób problem zalewania piwnic czy garaży.

„W tej chwili w Polsce powstaje co najmniej kilkadziesiąt budynków wyposażonych w najnowocześniejsze technologie w zakresie odzysku wody. Są to m.in. inwestycje takich deweloperów jak Skanska Property Poland, Panattoni Europe, Dom Development czy Asbud Group. Systemy recyklingu wody pojawiają się też coraz częściej w budynkach publicznych, np. powstające Archiwum Kancelarii Sejmu RP czy Innowacyjne Dworce Systemowe.”– podaje Marcin Kłosowski, prezes firmy Green Water Solutions, przedstawiciel na Polskę rozwiązań marki GreenLife i ARIS. „Przy szczegółowym określeniu parametrów zużycia wody w budynku, niemal zawsze możliwe jest znalezienie odpowiednich rozwiązań o perspektywie zwrotu w okresie 3-5 lat. Ważne jest jednak, by przystosowanie instalacji zostało przewidziane już na wczesnym etapie projektowania inwestycji. Warto też zauważyć, że jakość wody, odzyskanej i przefiltrowanej w całym procesie, nie odbiega od wody z przyłącza miejskiego, zarówno pod względem jej przejrzystości, jak i zapachu.” – dodaje Marcin Kłosowski.

„In home delivery” remedium na opóźnione przesyłki

  • Zalando i firma kurierska bpost połączyły siły, aby zbadać potencjał dostaw typu ‚in home delivery’ czyli bezpośrednio do mieszkania, dla klientów platformy w Belgii.
  • Dzięki instalacji technologii ‚inteligentnego zamka’ w domach uczestników testów, mogli oni zdalnie, za pomocą aplikacji, zezwolić kurierowi na zostawienie paczki wewnątrz mieszkania pod ich nieobecność.
  • Celem eksperymentu było zbadanie zaufania konsumentów do nowego rozwiązania – aż 90 proc. użytkowników wyraziło zainteresowanie kontynuacją usługi.
  • Testy to kolejny krok w udoskonalaniu ścieżki zakupowej klienta, które jest stałym elementem strategii marki.

Sprzedaż online podniosła komfort i wydajność zakupów zarówno dla konsumentów, jak i handlowców. Jednak opóźnienia w dostarczaniu przesyłek lub napięte harmonogramy dnia klientów mogą stać na drodze do idealnie zrealizowanej dostawy. W obliczu tego wyzwania, Zalando i Future Lab belgijskiej grupy pocztowej, bpost, stworzyły rozwiązanie wykorzystujące technologię inteligentnego domu. Instalując zdalnie sterowane zamki w domach w Antwerpii, w Belgii, firmy przetestowały dostawę i zwroty do wnętrza domu, tzw. ‚in home delivery’. Grupa testowa, zrekrutowana poprzez ankietę internetową, obejmowała osoby, które korzystały wcześniej z podobnych technologii lub były zainteresowane jej wypróbowaniem. O eksperymencie opowiadają: Remko Bakker – Business Development w Zalando oraz Patrick Leysen, VP Future Lab w bpost, którzy wspólnie kierowali projektem.

  1.   Na czym polegają dostawy ‚in home delivery’? O co w tym wszystkim chodzi?

Patrick: Myślę, że wielu z nas boryka się ze spóźnieniami kurierów oraz koniecznością podporządkowania swojego planu dnia dostawie paczki. Technologia inteligentnego domu oferuje możliwość zminimalizowania, a nawet wyeliminowania tego problemu.

Podczas testu, domy konsumentów zostały wyposażone w tak zwane „inteligentne zamki” i „inteligentny dzwonek”. Dzięki zastosowaniu tej technologii klienci zdalnie otwierali drzwi do swoich mieszkań, tak by pracownik poczty mógł umieścić paczkę wewnątrz (lub ją zabrać). Cały proces koordynowany był przez aplikację i monitorowany za pomocą kamery umieszczonej w domu lub obok zamka. Oprogramowanie umożliwia również kontakt z dostawcą.

  1.   Czy eksperyment miał na celu testowanie nie tylko technologii, ale także gotowości klientów na tego typu rozwiązania?

 Patrick: Oczywiście, że tak. Główne pytanie, na które chcieliśmy znaleźć odpowiedź brzmiało: „Czy wygoda tej usługi przeważa nad wątpliwościami uczestników dotyczącymi prywatności i bezpieczeństwa?”. Celem eksperymentu było nie tyle testowanie technologii, co sprawdzenie, czy ludzie są na nią gotowi.

Remko: Tak więc test skupiał się na emocjach, a nie na technologii. Jeśli wrócimy się do czasów e-commerce z lat 90-tych, widać wyraźnie, że trzeba było zjednać sobie serca i umysły ludzi, zanim opinia publiczna naprawdę zaufała płatnościom kartą kredytową online. Obserwujemy teraz podobny proces z technologią smart home i internetem rzeczy.

  1. Jakie były wyniki testu?

Patrick: Bardzo zachęcające. Na koniec eksperymentu dziewięć na dziesięć osób zapytało, czy możliwa jest kontynuacja tego rodzaj usługi. Wyzwaniem okazała się zaś instalacja systemu, która była dość czasochłonna i stosunkowo kosztowna. Nic dziwnego, istnieje przecież wiele różnych typów drzwi. Wydaje się to nieskomplikowane, ale stanowiło dla nas pewną barierę.

Remko: Gdy tylko przekona się  ludzi do korzystania z usługi, zakochują się w niej. Użytkownicy mogą korzystać z systemu nie tylko w przypadku dostarczania paczek Zalando, ale również innych dostaw. I w tym właśnie kierunku chcemy iść: stworzyć otwarty system, w którym akceptowane są wszystkie rodzaje przesyłek. Zaadaptowanie każdej nowej technologii jest raczej procesem niż wydarzeniem, ludzie potrzebują czasu, aby odkryć korzyści danego rozwiązania i przezwyciężyć obawy. Ponadto system inteligentnego domu ma z natury wysoką barierę wejścia: drzwi nie są wymieniane na nowszy model w taki sam sposób, jak na przykład telefon czy telewizor. A w społeczeństwie, gdzie większość osób wynajmuje mieszkania, właścicielem drzwi niekoniecznie jest osoba, która je zajmuje.

fot. materiały prasowe

 

Termostat w łazience – must have czy designerski gadżet?

W remontowanej lub nowo urządzanej łazience nie może zabraknąć kilku niezbędnych elementów – w zależności od jej wielkości jest to wanna lub prysznic, większa lub mniejsza umywalka i bateria. Ta ostatnia wybierana jest najczęściej pod kątem designu, koloru, kompatybilności z innymi akcesoriami. Niewiele osób zastanawia się nad jej dodatkowymi funkcjami. A w przypadku baterii termostatycznej jest ich cała masa. To rozwiązanie idealne do łazienek w domach wolnostojących i dla rodzin z małymi dziećmi. Eksperci marki Laveo wyjaśniają czym jest termostat i dlaczego warto w niego zainwestować.

Baterie z termostatem cieszą się coraz większą popularnością. Decydują się na nie zwłaszcza osoby, które mają do czynienia z częstymi i niespodziewanymi zmianami temperatur wody. Ma to miejsce najczęściej w domach wolnostojących lub w starym budownictwie z niestabilnym ciśnieniem wody. Baterie te mogą być jednak śmiało montowane w każdej nowej lub remontowanej łazience, z uwagi na liczne korzyści płynące z ich użytkowania. Marka Laveo ma w swojej ofercie baterię TERMICO z termostatem.

Fot. Bateria wannowa TERMICO

Gorące serce baterii

Sercem baterii termostatycznej jest termostat, który odpowiada za utrzymanie temperatury wody na odpowiednim poziomie. Steruje on mechanizmem mieszającym wodę zimną i ciepłą, tak, aby wydostawała się ona z baterii w odpowiednich proporcjach. Wystarczy, że na pokrętle baterii ustawimy interesującą nas temperaturę, a przy każdym kolejnym użyciu z wylewki wydostawać się będzie odpowiednio ciepła woda. Jej temperatura może wynosić od 20 do 60°C, z dokładnością do 1°C. Większość baterii ma zaznaczoną na pokrętle wartość 38°C, gdyż uznawana jest ona za idealną do kąpieli pod prysznicem. Warto jednak zaznaczyć, że bateria termostatyczna wyposażona jest w dwa pokrętła, z których jedno służy do ustawienia temperatury wody (najczęściej na stałe), drugie zaś do regulacji mocy strumienia (który w zależności od potrzeb można dowolnie zmieniać).

Oszczędność czasu i pieniędzy

Dzięki baterii termostatycznej nie tylko oszczędzamy czas spędzony pod prysznicem – nie musimy bowiem stać i regulować temperatury wody, zanim uzyskamy tą pożądaną. Zyskujemy także realne korzyści finansowe, płacąc mniej za rachunki za wodę. Według szacunków, zakładając baterię termostatyczną w naszej łazience, możemy zaoszczędzić nawet do 40% wody. Oszczędność ta wynika ze zużycia mniejszej ilości wody, gdyż nie musimy jej już wylewać, w oczekiwaniu na odpowiednią temperaturę. Strumień wody o pasującej nam temperaturze, wydostaje się bowiem z baterii termostatycznej po 3 sekundach (w przeciwieństwie do klasycznej, w której trwać to może od kilkunastu do kilkudziesięciu sekund).

Idealna dla rodzin z dziećmi

Bateria termostatyczna to rozwiązanie idealne dla rodzin z dziećmi. Zapewnia bowiem bezpieczne użytkowanie i umożliwia obsługę, także przez najmłodszych. Dzięki ustawieniu odpowiedniej temperatury mamy pewność, że dziecko samodzielnie korzystające z prysznica, nie poparzy się wodą. Ponadto, nawet po dłuższym pobieraniu ciepłej wody, sama bateria pozostaje zimna w dotyku, w związku z tym możemy mieć pewność, że dziecku, podczas samodzielnej kąpieli, nie stanie się żadna krzywda.

Choć baterie termostatyczne nie są u nas jeszcze tak popularne, jak w innych europejskich krajach, ich udział w rynku, a co za tym idzie zainteresowanie tym rozwiązaniem wśród klientów, stale rośnie. Wynikać to może z wygody, jaką zapewnia nam bateria termostatyczna, ale też z mody na bycie eko. Technologia ta umożliwia bowiem znaczną oszczędność wody, a to dla wielu osób ma coraz większe znacznie, nie tylko z przyczyn czysto ekonomicznych.

fot. Laveo

 

Efektywne oświetlenie w biurze – jak stworzyć przyjazne miejsce do pracy?

Prawidłowe oświetlenie w biurze pozytywnie wpływa na samopoczucie pracowników oraz zwiększa ich wydajność. Co więcej, przemyślana instalacja świetlna przekłada się na niższy rachunek za prąd. Nic więc dziwnego, że coraz chętniej wykorzystywanym rozwiązaniem w przestrzeniach biurowych są oprawy ledowe. Co jeszcze przemawia za tym, żeby włączyć je w projekt nowoczesnego biura?

Dobrze dobrane oświetlenie nawet podczas wielogodzinnej pracy przy monitorze nie będzie męczyć wzroku i pozytywnie wpłynie na naszą koncentrację. Podczas projektowania pomieszczeń biurowych ważne jest, aby pamiętać o dopływie światła naturalnego. To ono ma najkorzystniejszy wpływ na samopoczucie oraz poziom koncentracji, ponadto nie męczy oczu. Jednak w sezonie jesienno-zimowym ilość światła dziennego jest znacznie ograniczona. Wtedy z pomocą przychodzi oświetlenie sztuczne, które poprawi komfort pracy wszystkich osób przebywających w biurze.

Jak zgodnie z przepisami oświetlać przestrzeń biurową?

Planując oświetlenie w biurze, należy wziąć pod uwagę nie tylko potrzeby pracowników czy oszczędności, ale także przepisy, które regulują kwestię oświetlenia. Normy zawarte w Rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy dotyczą przede wszystkim minimalnego poziomu natężenia oświetlanych stanowisk. W ten sposób dla powierzchni, przy których pracuje się na komputerze natężenie powinno wynosić 500 luxów, natomiast np. w przypadku recepcji musi ono utrzymywać się o jedną klasę niżej, czyli 300 luxów. Przepisy uwzględniają także luminację, czyli ilość światła przechodzącą lub emitowaną przez określoną powierzchnię, zjawisko przykrego olśnienia czy wierne oddawanie barw, którego współczynnik Ra nie może być mniejszy niż 80. Ponadto Polskie Normy wyróżniają podział opraw ze względu na rodzaj oświetlenia: oświetlenie ogólne (równomierne oświetlenie pewnego obszaru), oświetlenie miejscowe (dodatkowe źródła światła skierowane na przedmiot pracy wzrokowej) oraz oświetlenie złożone, w którego skład wchodzi ogólne i miejscowe.

Możemy włączyć światło jednym kliknięciem  

Oświetlenie to jedna z instalacji, która generuje największe koszty utrzymania. Często jest bagatelizowana i niewłaściwie użytkowana. Inteligentne systemy zdalnego zarządzania całym układem pozwalają na pełną automatyzację.

– Nowoczesne, inteligentne systemy dedykowane do sterowania światłem umożliwiają zaprogramowanie odpowiednich modułów, które łączy się ze wszystkimi oprawami w obiekcie, by następnie móc sterować nimi z poziomu smartfona lub tabletu. A aktywacja wszystkich funkcji odbywa się drogą radiową. Odchodząc od tradycyjnych rozwiązań, czyli typowych przycisków on/off, na rzecz automatyzacji, jesteśmy w stanie zaoszczędzić energię nawet o 80%. W ten sposób technologia nas wyręcza i dostosowuje np. strumień światła oprawy do aktualnych warunków panujących za oknem. W dobie budynków o dużych przeszkleniach jest to szczególnie ważna kwestia, ponieważ nie ma dwóch dni, w których słońce świeci w ten sam sposób. Dlatego raz w pomieszczeniach budynku będzie jaśniej, raz ciemniej. Nowoczesne zasilacze tak regulują pracę opraw, aby dostarczyć więcej światła w pochmurny dzień oraz ograniczają ich strumień w przypadku dnia słonecznego. Automatyczne ściemnianie się i kalibracja opraw to nie tylko oszczędność, ale też wygoda wszystkich pracowników – tłumaczy Michał Jastrzębski, dyrektor techniczny z firmy Beghelli Polska.

Ponadto tego typu inteligentne rozwiązania pozwalają projektować sceny odpowiadające codziennym sytuacjom oraz elastycznie dopasowują się do potrzeb użytkowników, stawiając ich komfort na pierwszym miejscu. Wspieranie rytmu dobowego pracowników prowadzi do większego zadowolenia oraz zwiększenia ich produktywności.

Pracują wydajnie przez lata i generują oszczędności

Przy wyborze sposobu oświetlenia warto zwrócić uwagę na ledy. Ich światło nie jest szkodliwe dla ludzkiego oka, a same oprawy charakteryzują się znacznie większą trwałością niż tradycyjne żarówki. Ich średni okres bezawaryjnej pracy to nawet 65 tys. godzin. Zakładając, że szacunkowy, dzienny czas pracy danej oprawy wynosi 8 godzin, to w przeliczeniu żywotność oprawy będzie wynosiła 22 lata – dzięki temu można uniknąć częstej wymiany źródeł światła. Dodatkowo projektuje się je tak, aby bezpiecznie odprowadzały ciepło, i były przez to jak najbardziej energooszczędne.

– Każda z opraw LED dedykowanych do przestrzeni biurowych powinna posiadać raster paraboliczny lub inną optykę o odpowiednim kącie ochrony. Poprzez zaawansowaną budowę rastra, pomieszczenie zostaje równomiernie oświetlone, a efekt związany z odbiciem i załamaniem światła wyeliminowany. Wyklucza także zjawisko olśnienia, czyli przykrego wrażenia wzrokowego, obniżającego koncentrację i negatywnie wpływającego na samopoczucie pracownika – dodaje Jastrzębski.

Raster to rodzaj kratki, wykonany z materiałów przeźroczystych lub nieprzeźroczystych, zakrywających źródło światła. W ten sposób element pozwala na równomierne oświetlenie pomieszczenia. Aby mieć pewność bezpiecznego zakupu, wybierajmy certyfikowane oprawy zgodne z normami technicznymi oraz dotyczącymi bezpieczeństwa fotobiologicznego (PN-EN 62471:2010). Na każdego producenta jest także nałożony obowiązek wykonania badań laboratoryjnych, które potwierdzają bezpieczeństwo użytkowania.

Inteligentne systemy w połączeniu z nowoczesnymi źródłami światła LED to gwarancja nie tylko oszczędzonych pieniędzy związanych z eksploatacją pomieszczeń w biurze, ale także poprawa komfortu pracy. Jednak podczas wyboru lub modernizacji oświetlenia należy pamiętać, aby kupowane lampy były dobrej jakości, zgodne z normami oraz oczekiwanymi parametrami.

fot.  Depositfotos

Bosch demonstruje mobilność przyszłości

Światowa premiera nowego samochodu koncepcyjnego do przewozu osób na targach CES 2019 w Las Vegas.

Jasne, minimalistyczne wzornictwo, futurystyczna powłoka zewnętrzna z ekranów i szkła oraz przestronne wnętrze – tak można by opisać futurystyczny budynek, ale w rzeczywistości chodzi o nową klasę pojazdów, a przy okazji nowy rodzaj mobilności. Już wkrótce samochody bez kierowcy, przeznaczone do przewozu osób i wyposażone w napęd elektryczny będą w pełni zintegrowane z otoczeniem i będą niemal bezszelestnie poruszać się po centrach miast. W niedalekiej przyszłości pojazdy takie zdominują krajobraz transportu w światowych metropoliach – zarówno jeśli chodzi o transport towarów czy przewóz osób.

Dla pojazdów do przewozu osób Bosch opracowuje i dostarcza komponenty i systemy, umożliwiające ich automatyzację, integrację z internetem oraz elektryfikację. Jednak pełnię swoich możliwości ten rodzaj przewozów zyska wraz z wprowadzeniem usług dla mobilności. Bosch będzie dostarczał w przyszłości także usługi, które zostaną skonsolidowane w inteligentnym i płynnie zintegrowanym ekosystemie. Wśród nich znajdą się platformy rezerwacyjne, sharingowe i integracyjne, usługi parkowania i ładowania samochodów elektrycznych oraz rozwiązania programistyczne umożliwiające zarządzanie i serwisowanie pojazdów oraz zapewniające usługi rozrywkowo-informacyjne w czasie przejazdu.

– Bosch rozwija wyjątkowy w skali świata pakiet sprzętu, oprogramowania i usług dla mobilności przewozowej – mówi dr Markus Heyn, członek zarządu spółki Robert Bosch GmbH.

Podczas największych na świecie targów elektronicznych CES 2019 w Las Vegas firma Bosch prezentuje rozwiązania dla tego rodzaju mobilności na przykładzie samochodu koncepcyjnego, umożliwiając odwiedzającym zapoznanie się z kompletną ofertą usług.

Usługi Bosch dla użytkowników i operatorów pojazdów przyszłości

Powstanie segmentu pojazdów do przewozu osób (tzw. Shuttles) jest efektem rosnącego popytu na usługę przewozów wspólnych: już w roku 2020 tylko w Europie, USA i Chinach na drogach znajdzie się około miliona takich pojazdów, a do roku 2025 – 2,5 miliona (źródło: Roland Berger). Duża część z tych środków transportu na żądanie będzie pojazdami z napędem czysto elektrycznym, a najpóźniej od połowy kolejnej dekady pojawią się także pojazdy bez kierowców. Dlatego każdy centymetr kwadratowy samochodu koncepcyjnego firmy Bosch jest naszpikowany technologią – od napędu elektrycznego i czujników zapewniających ogląd otoczenia w zakresie 360 stopni aż po sterowanie funkcjami łączności z internetem i komputery w pojeździe. Jednak komponenty i systemy to nie wszystko, czego potrzeba do zrealizowania wizji mobilności przewozowej przyszłości. Dopiero połączenie technologii i usług dla mobilności sprawi, że środki transportu na żądanie staną się przydatne na co dzień i będą dostępne dla każdego.

 

– Bez cyfrowych usług Bosch nie będzie można sobie wyobrazić samochodów przyszłości – mówi Heyn. Dzięki tym usługom użytkownicy będą mogli rezerwować pojazdy, współdzielić swoje trasy przejazdu z innymi pasażerami oraz opłacać przejazdy. Także ładowanie pojazdów, ich serwisowanie i konserwacja oraz planowanie tras i zarządzanie flotą wymaga usług, które Bosch będzie w przyszłości oferował operatorom flot przewozowych w ramach swojego zintegrowanego ekosystemu. 

Rezerwacja i wspólne przejazdy

Przejazdy będzie się rezerwować za pomocą smartfona, tak więc użytkownik może to zrobić siedząc w domu na kanapie, lub będąc w pracy. Specjalny algorytm wykryje, który pojazd najszybciej dojedzie do żądanego miejsca oraz ilu innych użytkowników będzie chciało również skorzystać z podobnej trasy. Im więcej użytkowników będzie korzystać z tego samego pojazdu, tym tańszy będzie przejazd w przeliczeniu na osobę. Równocześnie pomoże to zredukować ruch indywidualny pojazdów w miastach i odciąży środowisko. Bosch pracuje nad stworzeniem koniecznych platform programistycznych. Gdy pojazd podjedzie w umówione miejsce, użytkownik identyfikuje się za pomocą smartfona – umożliwia to cyfrowa usługa dostępu Perfectly keyless firmy Bosch. System rozpoznaje smartfon użytkownika równie precyzyjnie jak cyfrowy odciska palca i otwiera drzwi pojazdu. W ten sposób każdy pasażer ma zapewnione miejsce siedzące, które wcześniej zarezerwował.

Przejazd zeletryfikowanym i zautomatyzowanym pojazdem

Dzięki elektrycznemu napędowi firmy Bosch pojazdy do przewozu osób będą nie tylko efektywne, ale i tanie. Zasięgiem samochodu oraz ładowaniem akumulatora zarządzać będzie usługa Convenience Charging firmy Bosch. Dzięki niej nawet obecni kierowcy samochodów elektrycznych nie muszą bać się, że utkną gdzieś na trasie z wyładowanym akumulatorem. W tym celu usługa analizuje informacje o pojeździe, np. aktualny stan naładowania akumulatora i przykładowo zużycie energii wynikające z włączonego ogrzewania lub klimatyzacji, łącząc je z danymi pobieranymi z zewnątrz, np. informacjami o korkach i prognozą pogody. W rezultacie powstaje bardzo precyzyjna prognoza zasięgu. Usługa Convenience Charging znajduje także optymalną ładowarkę, może ją wcześniej zarezerwować, a dzięki ujednoliconemu systemowi dostępu i opłat ładowanie akumulatora jest proste jak nigdy dotąd. 

Elektryczne pojazdy do przewozu osób bez kierowcy pozwolą użytkownikom korzystać z niemal bezemisyjnego, ale także bezpiecznego transportu. Bosch sam rozwija i produkuje m.in. czujniki radarowe, czujniki wideo i czujniki ultradźwiękowe, układy regulacji dynamiki jazdy oraz elektryczne układy wspomagania kierownicy, które są wykorzystywane w samochodach zautomatyzowanych. Inteligentne usługi cyfrowe są nieodzowne także w przypadku automatyzacji: dzięki inteligentnym usługom informacji o stanie dróg zautomatyzowane pojazdy wiedzą, jaki jest stan nawierzchni na danej trasie. Mogą odpowiednio wcześniej dopasować styl jazdy, aby zapewnić bezpieczeństwo pasażerom. Bosch Road Signature to bazująca na mapach usługa lokalizacji, dzięki której zautomatyzowane pojazdy są w stanie precyzyjnie określić swoją pozycję na pasie ruchu – jest to kolejny ważny warunek dla bezpieczeństwa zautomatyzowanych pojazdów do przewozu osób.

Komfortowe wnętrze

W kabinie swojego samochodu koncepcyjnego Bosch przewidział miejsce dla czterech pasażerów. Aby zapewnić maksymalny komfort podróżowania, pasażerowie siedzą naprzeciwko siebie. Usług z zakresu Infotainment dostarczają ekrany, z których pasażerowie mogą korzystać indywidualnie lub wspólnie. Na przykład rodzina jadąca na weekendową wycieczkę może wspólnie oglądać film, a koledzy dojeżdżający do pracy mogą w drodze do biura przygotowywać się do prezentacji. Smartfony wykorzystują pokładowe Wi-Fi, a dzięki technologiom umożliwiającym integrację z internetem można je podłączyć do systemu Infotainment. Pojazdy wyposażone w usługę Concierge będą mogły pełnić funkcję osobistego asystenta. Asystent taki posiada najświeższe informacje i może udzielić pasażerowi wskazówek, dokonać rezerwacji, przedstawić prognozę pogody czy pokazać, jak dojechać do danego miejsca. Po przybyciu na miejsce pasażerowie opłacają przejazd za pomocą usługi ePayment firmy Bosch.

Konserwacja i zarządzanie

Koniec wspólnej podróży pojazdem to nie koniec usług firmy Bosch: bazujący na kamerach system monitorujący wnętrze dba o to, czy nieuważny pasażer nie pozostawił w pojeździe telefonu albo torebki. O pozostawionej zgubie pojazd poinformuje pasażera, wysyłając mu wiadomość. Guma do żucia przylepiona do siedzenia albo kubek z którego wylała się kawa? – kamery rejestrują także, czy pojazd wymaga sprzątania i zlecają jego wykonanie. Dzięki temu każdy z pasażerów może rozpocząć podróż w czystym pojeździe.

O aktualizacje oprogramowania zautomatyzowanych pojazdów dba usługa Update Over-the-Air. Sprawdza ona, czy aktualizacja jest dostępna i bezpiecznie aktualizuje dane w pojeździe. Opcja inteligentnej diagnozy dzięki zainstalowanym w pojeździe czujnikom nadzoruje stan najważniejszych komponentów pojazdu. Przed wystąpieniem usterki generowane jest ostrzeżenie, co umożliwia wcześniejsze skierowanie pojazdu do warsztatu celem naprawy. Zapobiega to nieprzewidzianym awariom pojazdów, co ucieszy operatorów flot. Aktualizacje z chmury obliczeniowej oraz opcję inteligentnej zdalnej diagnozy Bosch skonsoliduje w przyszłości w ramach nadrzędnej platformy integracyjnej. Dzięki temu producenci pojazdów i operatorzy usług przewozowych będą zawsze mieli dostęp do informacji na temat stanu pojazdów i zapewnią swoim flotom jak największą bezawaryjność. Za bezpieczeństwo pojazdów – systemy dostępu bez tradycyjnych kluczyków, integrację danych z otoczeniem oraz aktualizacje oprogramowania – odpowiadają także rozwiązania Bosch, stworzone przez należącą do koncernu spółkę zależną ESCRYPT. 

fot. Bosch

 

Lampy solarne zimą. Czy to ma sens?

Świecą przez 365 dni w roku. Za darmo. Bez dostępu do sieci energetycznej. Nowoczesne, zewnętrzne lampy solarne skutecznie oświetlają podjazdy do domu, ścieżki i elewację nawet wtedy, gdy słońce w ogóle nie wychodzi zza chmur. Światło wokół domu w środku nocy i to bez podłączania do sieci – marzenie.  Pora je zrealizować.

– Dzięki nowoczesnym rozwiązaniom, które już są dostępne na rynku, taka wygoda jest w zasięgu każdego z nas. Wystarczy za dnia „nałapać sobie słońca” – mówi Radosław Szczebak, menadżer produktu z Lange Łukaszuk i ekspert ds. technologii oświetleniowej.

Jasno jest nawet w bardzo pochmurny dzień

Jak to możliwe – przecież promienie słoneczne często (szczególnie zimą)  mają problemy z przebiciem się przez grubą warstwę chmur? Radosław Szczebak przyznaje, że to stanowiło barierę w przypadku lamp solarnych starego typu. W tych najnowszych topowi producenci zastosowali rewolucyjne rozwiązanie.

– W przypadku opraw solarnych najczęściej stosowane były do tej pory panele polikrystaliczne, które umożliwiały ładowanie akumulatorów tylko w słoneczne dni. Nowoczesne rozwiązania, w tym solary Steinel, mają nad takimi urządzeniami zasadniczą przewagę: stosowany w nich panel jest monokrystaliczny, co zapewnia ładowanie zarówno w dni słoneczne jak i pochmurne – wyjaśnia.

Co więcej, nawet gdyby zdarzyło się, że światła słonecznego jest naprawdę bardzo mało, nowe oprawy solarne i tak działają. Zostały bowiem wyposażone w swoisty „system awaryjny”.

– Każda z nich posiada gniazdo USB, za pomocą którego możemy podładować akumulator i uniknąć sytuacji, gdy oprawa całkowicie przestanie świecić, a wokół domu zapanują egipskie ciemności – wyjaśnia ekspert Lange Łukaszuk. – W przypadku „napędzanych” słońcem lamp Steinel, korzystamy jeszcze z kilku innych, ułatwiających życie technologii. Oprawy są wyposażone w bardzo efektywne diody LED, precyzyjne czujniki ruchu, nowoczesne akumulatory litowo-żelazowo-fosforanowe i własne oprogramowanie stworzone po to, by sprawnie sterować całością.

Darmowe światło do wielu zadań specjalnych

Oświetlone podjazd do garażu i ścieżka do drzwi wejściowych oznaczają bezpieczeństwo. Podświetlony, widoczny z daleka numer domu pozwala trafić na miejsce gościom czy kurierowi niosącemu przesyłkę. Intensywne, ciepłe światło rozjaśnia też połać terenu przy ścianach albo stanowi intrygującą ozdobę domu. Urządzenia wyposażone dodatkowo w czujnik ruchu świecą tylko wtedy, gdy to niezbędne, nie korzystając bez potrzeby z energii zmagazynowanej w akumulatorach. Co istotne, możemy się cieszyć ich skutecznością wszędzie tam, gdzie nie została podciągnięta instalacja elektryczna. Mało tego – użycie odpowiedniego modelu oprawy sprawia, że oświetlimy skutecznie przestrzenie nawet po północnej stronie domu, gdzie trudno „nałapać” słońca. Jak to zrobić?

– Wystarczy monokrystaliczny panel solarny zamontować w nasłonecznionej części ogrodu i skierować na południe, a potem przewodem połączyć go z wydajnym systemem LED. Dzięki temu nawet na północy może być jasno – mówi Radosław Szczebak. – Tak działa między innymi oprawa Steinel XSolar L-S. Oba jej elementy można połączyć 6-metrowym przedłużaczem.

Nie bez znaczenia jest też to, że zarówno montaż, jak i skalibrowanie  nowoczesnego, oszczędnego zestawu solarnego są bardzo poste i intuicyjne. Co jednak najważniejsze, urządzenie przez lata będzie dbać o nasze finanse – jedyny wydatek to jego kupno. Potem korzystamy z darmowych promieni słonecznych – 365 dni w roku.

fot. materiały prasowe

 

Czas na oszczędną armaturę

Wzrost cen energii elektrycznej może przełożyć się na podwyżki rachunków za wodę użytkową jeszcze w ciągu tego roku. Nadmiernym wydatkom z tego tytułu można zapobiec, stosując nowoczesną armaturę z funkcjami oszczędzania.

Rosnące koszty zużycia wody nie są nowym zjawiskiem. Na przestrzeni ostatniej dekady wydatki gospodarstw domowych na to medium zwiększyły się nawet o 64%, co ma związek między innymi ze stopniowym drożeniem tradycyjnych nośników energii wykorzystywanych w procesie jego uzdatniania czy podgrzania. Nie bez znaczenia jest także ciągle zmniejszająca się ilość słodkiej wody, która stanowi zaledwie 3,5% wszystkich zasobów wodnych na Ziemi. Warto wiedzieć, że ze względu na swoje położenie geograficzne Polska jest uboższa w wodę niż inne państwa Europy, co dodatkowo podnosi jej ceny. Dla porównania na jednego Polaka średnio w ciągu roku przypada ok. 1600 m3 na rok, podczas gdy na jednego mieszkańca kontynentu – 4500 m3. Znacząca podwyżka cen energii elektrycznej przełoży się na wzrost kosztów działalności przedsiębiorstw wodnych, co może pociągnąć za sobą wzrost stawek za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków w wielu regionach Polski już w najbliższym czasie. Skutki wzrostu cen energii elektrycznej odczują szczególnie użytkownicy systemów, w których używana jest ona bezpośrednio do podgrzewania ciepłej wody. 

Uczymy się oszczędności

Jedynym sposobem na uniknięcie wysokich opłat za wodę i odprowadzenie ścieków jest oszczędność, co zauważa coraz więcej Polaków. Dane statystyczne GUS pokazują, że z roku na rok spada pobór wody z wodociągów. Jeszcze w 2008 roku wynosiło ono 36,5 m3 na 1 korzystającego, a w roku 2016 było to już 35 m3. Coraz więcej osób stosuje armaturę ze specjalnymi perlatorami czy też pralki i zmywarki zużywające mniej wody. Najbardziej na podwyżki opłat są jednak narażeni właściciele dużych obiektów komercyjnych i publicznych, w których może dochodzić do niekontrolowanego zużycia wody, szczególnie ciepłej. Rozległe instalacje wymagają zastosowania lepszej jakości armatury zaopatrzonej w starannie przemyślane funkcje oszczędzania, w postaci sterowania na podczerwień, czasowego zamykania dopływu wody czy zaworów regulacyjnych, które pozwalają zmniejszyć przepływ wody jeszcze przed punktem jej poboru. Bardziej zaawansowane funkcje oszczędzania zapewniają inteligentne systemy pozwalające na regulację parametrów armatury elektronicznej i ich korygowanie w dowolnym momencie.

Oszczędzanie na wyższym poziomie

Armaturę elektroniczną można już dziś spotkać w wielu budynkach publicznych, jak lotniska, dworce kolejowe czy toalety w obiektach komercyjnych. Dzięki elektronicznemu mechanizmowi otwierania i zamykania wypływu wody w momencie wykrycia użytkownika, rozwiązania te pozwalają kontrolować i skutecznie obniżyć zużycie wody. Dla przykładu umywalkowe baterie elektroniczne SCHELL pozwalają uzyskać oszczędności na poziomie nawet 62% w porównaniu ze zwykłymi modelami jednouchwytowymi. Taki efekt daje odpowiednio dostosowany przepływ – np. w przypadku baterii SCHELL XERIS E wynosi on maksymalnie 5 litrów na minutę. Istnieje także możliwość ustawienia stałej określonej temperatury wypływającej wody, co pozwala wyeliminować nadmierne zużycie wody ciepłej.

Wodę można również oszczędzać zanim jeszcze dotrze do baterii. Gwarantują to zawory regulacyjne SCHELL Comfort, które oprócz typowej funkcji odcinania oferują także możliwość zmniejszenia natężenia przepływu, co przekłada się na redukcję zużycia nawet o 40%. Nowoczesne technologie automatyki budynku pozwalają ponadto regularnie monitorować funkcje systemu i zmieniać nastawy poszczególnych elementów, w zależności od potrzeb. Umożliwia to system eSCHELL, który tworzy sieć połączeń między armaturą elektroniczną a inteligentnym serwerem zarządzającym. Zapewnia on między innymi możliwość centralnej regulacji czasu wypływu wody czy ustawiania armatur na tryb energooszczędny za pośrednictwem komputera PC, tabletu lub smartfonu.

Po połączeniu systemu z platformą sterowania budynkiem otwierają się ponadto nowe, bardziej zaawansowane opcje oszczędzania energii elektrycznej. Dla przykładu wentylacja mechaniczna w danym pomieszczeniu może być uruchamiana tylko po skorzystaniu z natrysku czy WC, co pozwala skrócić czas jej działania i pobór energii. 

fot. e-schell tablet

 

Bonifacy i Honorata – roboty, które zastępują pracowników

Wystawianie i księgowanie faktur, wprowadzanie zleceń do systemu, zamykanie rachunków bankowych, weryfikacja klientów, wysyłka zamówień – to zadania, które już dziś zastępują roboty. Przykładem jest Bonifacy – robot wcielony w szeregi rekruterów Antal, czy Honorata, zajmująca się księgowaniem faktur transportowych od jednego z dostawców w międzynarodowej firmie. Jak wskazują eksperci – zastępowanie powtarzalnych procesów przez roboty jest możliwe w branżach takich jak: księgowość, finanse, bankowość, controlling czy logistyka.

Jak wynika z danych GUS – nigdy nie powstało tak dużo wakatów jak w pierwszym półroczu 2018 roku – 426 tys. nowych miejsc pracy. Jednocześnie nieobsadzonych jest ponad 160 tys. stanowisk. Problemy z pozyskiwaniem pracowników, brak kandydatów oraz odpowiednich kwalifikacji niezbędnych szczególnie na stanowiskach specjalistycznych, stanowi dziś barierę do rozwoju wielu firm.

Bonifacy – robot, który został rekruterem

Dzisiejsze procesy rekrutacyjne wymagają doskonale dopasowanych do preferencji kandydatów oraz sprawnie przeprowadzanych działań rekrutacyjnych. Najczęściej jednak kandydaci wysyłają swoje aplikacje nie zapoznając się wcześniej z ogłoszeniami i wymaganiami na danym stanowisku. W pozostałych przypadkach – w ogóle nie szukają aktywnie zatrudnienia. Stąd aż 72% pracodawców przyznaje, że potrzebuje wsparcia nowych technologii w docieraniu do kandydatów i pozyskiwaniu ich aplikacji.

W 2018 roku Antal zatrudnił w swoich szeregach wirtualnego pracownika – Bonifacego. Bonifacy jest robotem, algorytmem napisanym we współpracy konsultantów Antal wraz z partnerem zewnętrznym. Robot szybciej od ludzi przeprowadza rekrutację i skraca proces o jedną trzecią. Można mu przekazać najbardziej pracochłonne i kosztowne zadania, takie jak poszukiwanie oraz selekcję kandydatów. Bonifacy został stworzony właśnie w celu maksymalizacji efektywności tej części procesu. Dzięki temu rekruterzy zyskali więcej czasu na spotkania i rozmowy z kandydatami, które są sensem działania każdego headhuntera. Teraz mogą przeznaczyć go na dbałość o jakość współpracy i prowadzonych rekrutacji.

– Powyższe doświadczenia oraz potrzeby obecnego rynku pracy, zainspirowały nas do pójścia o krok dalej i wdrożenia robota na stanowiskach w innych branżach. Tak powstała Agencja Pracy Robotów w ramach dywizji Antal Robotic Process Automation. Roboty mogą zostać wdrożone wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z pracą rutynową i powtarzalną. Mowa o takich zadaniach jak wystawianie i księgowanie faktur, wprowadzanie zleceń do systemu, zamykanie rachunków bankowych, weryfikacja klientów czy wysyłka zamówień. Agencja Pracy Robotów to zatem nic innego jak możliwość wdrożenia lub wypożyczenia robotów do wykonywania najbardziej żmudnej pracy. Standaryzacja i automatyzacja wspomnianych procesów umożliwi pracownikom skupienie się na zadaniach kreatywnych, ambitnych i ukierunkowanych na rozwój, a to zapewni firmom nieustanny, ekonomiczny wzrost – mówi Artur Skiba, prezes Antal.

Księgowa Honorata

Kolejnym robotem, funkcjonującym z sukcesem, jest Honorata, która zajmuje się księgowaniem faktur transportowych od jednego z dostawców w międzynarodowej firmie. Wdrożenie polegało przede wszystkim na optymalizacji wolumenowej części procesu. Miesięcznie firma otrzymuje aż 2000 faktur od jednego z dostawców za transport towarów. Dane z dokumentów muszą zostać wprowadzone do systemu SAP. Dedykowany do tego pracownik robił to ręcznie, jednak ta praca była dla niego monotonna i nużąca. Ponadto w dziale finansowym firmy czekało na niego wiele projektów, znacznie ciekawszych i bardziej rozwijających.

Wyzwanie

– pracownik przepisywał dane z jednej faktury do systemu SAP przez 10 minut;

– dziennie był w stanie zaksięgować nie więcej niż 60 faktur;

– pracując na cały etat nie był w stanie obsłużyć 2000 faktur;

– księgowanie 2000 faktur zajęłoby mu ponad 330 godzin;

– rosły zaległości oraz frustracja pracownika.

Rozwiązanie i opis procesu:

Firma zdecydowała się rozwiązać ten problem korzystając z technologii Robotic Process Automation i zatrudniając robota. Cyfrowy pracownik nazwany Honoratą, codziennie loguje się na skrzynkę pocztową,  pobiera faktury, które są załącznikami w formacie PDF, kopiuje dane z faktur, loguje się do systemu SAP oraz wpisuje do systemu kwoty z faktur.

Ile czasu zajmuje robotowi obsługa procesu?

Cyfrowy pracownik księguje jedną fakturę średnio przez 4 minuty, co daje 200 faktur dziennie. Rozwiązanie takie powoduje, że proces ten nie jest narażony na błędy oraz prowadzony jest szybciej. Jak szybko uzyskano zwrot inwestycji? 6 miesięcy.

Korzyści z wdrożenia:

– ograniczenie kosztów procesu o 80%;

– znacznie przyśpieszenie procesu księgowania faktur (o 98%) – dawniej faktura czekała średnio 60 dni na zaksięgowanie, dziś księgowana jest nie później niż 24h po otrzymaniu;

– wyeliminowanie błędów księgowych;

– robot nadrobił trzymiesięczne opóźnienie w trakcie 2 tygodni;

– uwolnienie pracownika od monotonnych działań i wykorzystanie jego kompetencji do bardziej zaawansowanych zadań.

Robota można również wypożyczyć, czyli model try&hire

Z opisanego przykładu wynika, że część powtarzalnych procesów może być zastąpiona z sukcesem i korzyścią dla organizacji. Warto jednak najpierw przeanalizować, czy dany zakres obowiązków pracownika, jest na tyle zaawansowany, że wymaga optymalizacji. Po wstępnych szacunkach możliwe jest programie rozwiązania, które trwa od 7 do 40 dni. Następnie Antal wypożycza robota z kosztem miesięcznym porównywalnym do wynagrodzenia 1 pracownika i na bieżąco wspiera proces jego pracy. Dzięki temu firma nie ponosi kosztów wyprodukowania i zakupu robota oraz może przetestować rozwiązanie ocenić zwrot inwestycji czy zdecydować o zatrudnieniu kolejnych robotów do swojej organizacji.

Automatyzacja? Nie ma się czego bać

Roboty przejmują najbardziej powtarzalne, wolumenowe procesy i dają możliwość rozwoju pracowników w bardziej zaawansowanych obszarach funkcjonowania przedsiębiorstwa. Pozwalają również na oszczędności w kontekście kosztów zatrudnienia, zmniejszają ryzyko powstawania błędów, ale co najważniejsze powodują że przedsiębiorstwo może skupiać się na dodatkowych aktywnościach.

fot. materiały prasowe

Potencjał grafenu w medycynie

Użycie grafenu może mieć przełomowy charakter w leczeniu nowotworów czy tworzeniu komórek macierzystych. Zaawansowane badania na ten temat prowadzone są także w Polsce.

Grafen, czyli materiał zbudowany z węgla o grubości zaledwie jednego atomu, robi karierę  w różnych dziedzinach nauki i przemysłu. Jak się okazuje, może on być również stosowany w medycynie. Badania na ten temat prowadzone są na całym świecie, także w Polsce. Już teraz wyniki sugerują, że użycie grafenu może przynieść znaczące korzyści dla tego sektora. Naukowcy spostrzegli między innymi, że zastosowanie go w składzie leku pomaga aktywnym substancjom leczniczym celniej dotrzeć do miejsc zmienionych chorobowo.

– Materiał grafenowy może służyć jako platforma do zakotwiczania leków – wyjaśnia doktorantka Joanna Jagiełło z Zakładu Syntezy Chemicznej i Grafenu Płatkowego Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych.

Zaletą grafenu jest to, że za jego pomocą można dostarczać jednocześnie wiele leków wraz ze składnikami (jak np. kwas foliowy), które pomogą w ich dotarciu do chorej tkanki. Grafen może więc wspomóc precyzję potrzebną w terapii nowotworowej. Ponadto zastosowanie grafenu eliminuje ryzyko rozprzestrzeniania się leku na komórki zdrowe, co w konsekwencji spowodowałoby ich zniszczenie.

– Badania naukowców z ITME i SGGW pokazały, że objętość oraz masa glejaka znacznie maleje w kontakcie z materiałem zbudowanym z tlenku grafenu i nanocząstek platyny. Widzimy, że grafen ma potencjał leczniczy względem tego złośliwego nowotworu mózgu – dodaje Joanna Jagiełło. – Badania wykazały, że również zredukowany tlenek grafenu oraz jego kompozyt z aminokwasami działa niszcząco na komórki nowotworowe.

Grafen może również pomóc w hodowli i różnicowaniu komórek macierzystych, czyli takich, które szybko się regenerują i mają potencjał do przekształcania się w dowolne inne komórki, tworząc tkanki wszelkiego rodzaju.

– Pracujemy nad zróżnicowaniem komórek macierzystych w kierunku komórek tkanki sercowej. Takie zastosowanie może pomóc m.in. w leczeniu zawałów – dodaje Joanna Jagiełło.

Komórki macierzyste mają zdolność przekształcania się w rożnego typu komórki, w tym komórki tkanki chrzęstnej i kostnej, pomagając w leczeniu ubytków. Naukowcy z ITME i Uniwersytetu Jagiellońskiego badają potencjał grafenu w takich procesach, realizując wspólne projekty. Badania naukowe z udziałem ekspertów z ITME i innych jednostek są pierwszym krokiem w kierunku praktycznego zastosowania grafenu w medycynie.

O ITME

Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych jest ośrodkiem naukowo-badawczym, specjalizującym się w opracowywaniu nowych technologii, materiałów oraz badaniu ich właściwości i możliwości wykorzystania w nauce i gospodarce. W ITME wytwarza się i rozwija m.in. przyrządy mocy na węgliku krzemu i na azotku galu, kryształy, światłowody, lasery, maski chromowe i dyfrakcyjne, wielozłączowe baterie słoneczne. Naukowcy z Instytutu prowadzą też zaawansowane prace nad grafenem i innymi materiałami nowej generacji. Duże możliwości badawczo-analityczne Instytutu pozwalają na prowadzenie zaawansowanych badań rozwojowych w dziedzinie inżynierii materiałowej.

fot. archiwum

 

Skanska i Saule Technologies testują rewolucyjne panele słoneczne

W czasie, gdy w Katowicach trwała 24. Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP24), w Warszawie Skanska zainstalowała innowacyjne ogniwa perowskitowe firmy Saule Technologies na fasadzie biurowca Spark. Jednym z głównych celów COP24 było omówienie wytycznych do wdrożenia postanowień porozumienia paryskiego z 2015 r., które mają służyć ograniczeniu globalnej emisji gazów cieplarnianych i powstrzymaniu negatywnych skutków zmiany klimatu. Technologia ogniw fotowoltaicznych z perowskitu może znacząco pomóc w osiągnięciu celów wyznaczonych przez porozumienie paryskie, zastępując tradycyjne źródła energii.

Spółka biurowa Skanska  w Europie Środkowo-Wschodniej właśnie rozpoczęła testowanie ogniw perowskitowych na biurowcu Spark w Warszawie. Wykorzystanie technologii perowskitowej w celu uzyskania budynków zeroenergetycznych to tylko najświeższa z innowacji w przyjętej przez dewelopera strategii zrównoważonego budownictwa. Skanska rewolucjonizuje wykorzystywanie półprzezroczystych ogniw fotowoltaicznych z perowskitu, produkowanych przez Saule Technologies, na skalę komercyjną w projektach biurowych. Technologia perowskitowa oferuje liczne korzyści zarówno deweloperom, jak i najemcom czy lokalnym społecznościom – oznacza niższe koszty wdrożenia, ograniczenie zużycia i kosztu energii, a także zmniejszenie śladu węglowego.

Perowskity to minerały o krystalicznej strukturze. Wykonane z nich ogniwa już dorównują wydajnością ogniwom krzemowym. Panele fotowoltaiczne z perowskitu są też elastyczne, supercienkie, lekkie i półprzejrzyste. Ogniwa perowskitowe zachowują wysoką wydajność w produkcji energii, nawet jeśli promienie słońca nie padają na nie pod optymalnym kątem. Oznacza to, że ich zastosowanie nie jest ograniczone wyłącznie do dachu – działają wydajnie na każdej powierzchni. Jako że są częściowo przezroczyste, nawet na oknach.

Innowacyjne panele na budynkach – pierwszy sprawdzian

Powierzchnia testowanego ogniwa słonecznego wynosi 1,3 na 0,9 m. Składa się ono z 52 modułów fotowoltaicznych. Ostateczna wersja takiego panelu, kiedy trafi on już do użytku komercyjnego, będzie pokrywała zapotrzebowanie energetyczne na oświetlenie miejsca pracy jednego pracownika przez osiem godzin. Albo, patrząc inaczej, będzie mogła zasilić jeden komputer na cały dzień użytkowania.

– To fakt: normalnie funkcjonujący biurowiec pochłania masy energii. W Skanska od lat poprawiamy wydajność energetyczną budynków. Nasze wysiłki i ekologiczne rozwiązania, jakie stosujemy w swoich projektach, zostały ostatnio docenione przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju oraz UN Global Compact podczas COP24. Obecnie wraz z Saule Technologies chcemy pójść krok dalej. Perowskity, poza ograniczeniem zużycia energii przez budynki, oferują realną możliwość zaspokojenia większości potrzeb energetycznych nieruchomości. Mówiąc krótko, jesteśmy na dobrej drodze do stworzenia budynków samowystarczalnych energetycznie – mówi Adam Targowski, menedżer ds. zrównoważonego rozwoju w spółce biurowej Skanska.

Ogniwa z perowskitu rozpoczynają komercyjną karierę

Celem programu pilotażowego jest sprawdzenie, jak łatwo instaluje się ogniwa fotowoltaiczne z perowskitu. Testy zmierzają do wypracowania najlepszych rozwiązań pozwalających na integrację paneli z fasadą budynku bez szkody dla procesu projektowego i budowlanego. Według przewidywań ostateczny produkt powinien być gotowy w 2021 roku.

– Perowskitowe moduły fotowoltaiczne są produkowane z wykorzystaniem zaawansowanej technologii druku atramentowego. Gotowe urządzenie jest następnie integrowane z szybami zespolonymi z fasadą poprzez standardowy proces laminacji stosowany w branży budowlanej. Naszym następnym krokiem będzie zwiększenie skali i automatyzacja procesu. Pierwsza fabryka pilotażowa ma ruszyć pod koniec 2019 r., co umożliwi wytwarzanie dużych modułów fotowoltaicznych z perowskitu w sposób przemysłowy. Jednocześnie będziemy pracować nad optymalizacją procesu, aby poprawiać parametry operacyjne urządzeń – dodaje Konrad Wojciechowski, dyrektor naukowy i project manager w Saule Technologies.

Zgodnie z warunkami podpisanej przez obie firmy umowy licencyjnej Skanska ma wyłączne prawo do wykorzystywania opracowanych przez Saule Technologies rozwiązań fotowoltaicznych w projektach budowlanych i deweloperskich – w fasadach budynków i ekranach dźwiękoszczelnych – na wszystkich rynkach świata, na których jest obecna (Skandynawia, Europa i USA).

fot. Instalacja paneli na elewacji Spark, Warszawa / Skanska

Zobacz film z instalacji paneli: https://youtu.be/cRxSYvJJeek

Jak chronić się przed smogiem w domu?

Smog to problem, który powraca co roku wraz z początkiem sezonu grzewczego. Jego obecność oraz szkodliwe działanie możemy zauważyć i odczuć nie tylko na zewnątrz. Zanieczyszczenia przenikają także do domu. Niewidzialne dla oka związki docierają do środka przez okna lub drzwi, a także wtedy, gdy wietrzymy pomieszczenia. Są jednak sprawdzone sposoby, dzięki którym możemy chronić się przed tym zagrożeniem.

W Polsce zimą trudno o czyste powietrze. Smog jest problemem nie tylko dużych miast – borykają się z nim także mieszkańcy mniejszych miejscowości oraz wsi. Źródło zanieczyszczeń stanowi sektor komunalny, m.in. przemysł, transport, energetyka i rolnictwo, a przede wszystkim, tzw. niska emisja pochodząca z gospodarstw domowych, w których do ogrzewania wykorzystywane są słabej jakości paliwa, odpady i śmieci.

Smog zagraża naszemu zdrowiu, a nawet życiu. Najbardziej niebezpieczne dla człowieka są zawieszone w powietrzu pyły, których średnica nie przekracza 2,5 μm. Przenikają one swobodnie do płuc i krwiobiegu, dlatego są szczególnie niebezpieczne dla dzieci, osób starszych oraz ludzi cierpiących na choroby układu oddechowego i krwionośnego.

Zielone sposoby na zanieczyszczenia

Jakość powietrza możemy regularnie sprawdzać na specjalnych stronach internetowych oraz poprzez aplikacje informujące o obecności szkodliwych pyłów. Gdy zanieczyszczenie osiąga wysoki poziom, najlepiej unikać aktywności na zewnątrz i pozostać w domu. Trzeba jednak pamiętać, że również powietrze wewnętrzne nie jest pozbawione szkodliwych substancji. Nawet jeśli mamy szczelne okna i drzwi, to i tak smog może przedostać się do środka.

W walce o czyste powietrze, warto wykorzystać rośliny, które filtrują powietrze i poprawiają jego jakość. Potrafią one wychwytywać niebezpieczne związki i rozkładać je na drodze metabolicznej. Co najmniej pięć roślin w pomieszczeniu zagwarantuje efektywne wyeliminowanie toksyn. Jakie gatunki roślin sprawdzają się najlepiej? Specjaliści polecają przede wszystkim bluszcz, skrzydłokwiat i paprotkę. Jeśli mamy dostateczną ilość miejsca, możemy udekorować wnętrze zielistką oraz palmą bambusową. Im więcej kwiatów, tym skuteczniejsze będzie oczyszczanie.

Zdrowe wietrzenie

Przebywanie w regularnie wietrzonych pomieszczeniach poprawia nasze samopoczucie oraz zwiększa koncentrację. Zapobiega również rozwojowi wilgoci, pleśni i grzybów we wnętrzach. W okresie zimowym często zapominamy jednak o tej czynności, uważając, że zbytnio wyziębimy pomieszczenia, a do środka dostanie się smog. Prawidłowe wietrzenie domu lub mieszkania zimą powinno być krótkie i intensywne – trwać do 10 minut, co sprawi, że powietrze zostanie szybko wymienione. Jeżeli grzejniki wyposażone są w zawory termostatyczne, przed otwarciem okna należy je zakręcić.

Co jednak z zanieczyszczeniami, które w trakcie wietrzenia, wraz z życiodajnym tlenem dopływają do pomieszczeń? Aby się przed nimi uchronić, w oknach można wykorzystać specjalne markizy i ramki antysmogowe.

– Przeznaczona do samodzielnego montażu ramka zbudowana jest z profili aluminiowych, w których szczelnie zamontowana została membrana z nanowłókien. Skutecznie zatrzymuje ona cząsteczki szkodliwych substancji zawartych w smogu i spalinach, a także powodujące alergie pyłki roślin, kurz i owady – mówi Wojciech Chronowski, ekspert marki FAKRO, która ma w swojej ofercie produkty antysmogowe cleanAir. Obok ramki, można także skorzystać z markizy filtrującej o takim samym działaniu.

– Dzięki produktom cleanAir, możemy bez obawy otworzyć okno i zapewnić napływ przefiltrowanego powietrza do wnętrza. Szczególnie ważne jest to teraz – zimą, gdy sezon grzewczy znacząco wpływa na zanieczyszczenie powietrza – wówczas smog jest największy, a stężenie szkodliwych substancji często przekracza dopuszczalne normy – dodaje ekspert.

Około 90 procent czasu spędzamy w budynkach, dlatego też jakość powietrza wewnętrznego ma ogromne znaczenie dla naszego zdrowia. Aby poprawić jego stan, należy pamiętać o zastosowaniu „zielonych filtrów” w postaci roślin doniczkowych oraz regularnym wietrzeniu. Przynosi ono wiele korzyści, pod warunkiem, że zadbamy o to, by wraz z tlenem do wnętrza nie dostawały się szkodliwe substancje.

fot. FAKRO i Fotolia (zdjęcie główne)

Kolektomat – must have nowoczesnych recepcji

Kolektomaty, powstające we współpracy z Mikomax Smart Office, to pomysł startupu – Collectomate, na sprawne dostarczanie i przechowywanie przesyłek w biurowcach i budynkach mieszkalnych. Pozycja obowiązkowa nowoczesnych deweloperów i firm, aby usprawnić system dostarczania przesyłek i ułatwić działania nie tylko recepcji, ale także kurierów czy osób prywatnych. Do odbioru paczki posłuży dedykowana aplikacja, pełniąca rolę asystenta przy odbiorze i dostarczaniu przesyłek.

Collectomate to startup z Łodzi założony przez Marcina Ciącio i Rafała Dylewskiego, od początku wspierany także przez Jarosława Bieniuka i Tomasza Tomczaka. Founderów połączył klub sportowy i postanowili zaangażować się w tworzenie wspólnego biznesu, do którego dołączył także Lech Kaniuk (założyciel PizzaPortal i inwestor w takich firmach jak np. iTaxi). Za cel postawili sobie wsparcie ostatniej drogi w e-commerce polegającej na dostarczeniu paczki, czyli tzw. problem ostatniej mili. Spółka rozwija unikalną Platformę Technologiczną, wspierającą proces przechowywania, monitorowania i dystrybucji przesyłek w specjalnych urządzeniach – kolektomatach.

Startup daje firmom i zarządcom nieruchomości możliwość postawienia w recepcji kolektomatu, wieloskrytkowego produktu umożliwiającego wszystkim kurierom czy nawet prywatnym osobom, pozostawienie przesyłki odbiorcy bez potrzeby osobistego spotkania, wykorzystując do powiadomień dedykowaną aplikację. Obecnie z rozwiązania korzystają m.in. nowoczesne biura Skanska: Spark w Warszawie i Campus 6 w Bukareszcie.

– 65% – tyle wg szacunków fińskich ekspertów można zaoszczędzić w przypadku kosztów dostawy , gdy nie jest ona związana z obecnością nabywcy w miejscu dostarczenia przesyłki. Dzięki kolektomatom można uzyskać ten efekt i w ostatecznym rozrachunku mamy do czynienia z 3xwin – korzystają na tym kurierzy, użytkownicy biur i rezydencji wraz z pracodawcami oraz zarządcy budynków – dodaje Marcin Ciącio, CO-Founder & CSO Collectomate.

Milion paczek dziennie

Liczba przesyłek w Polsce wzrosła w ciągu ostatnich pięciu lat o 62%. Tylko w 2017 roku dostarczono ich aż 395 mln. Cały rynek KEP (przesyłki kurierskie, ekspresowe i paczkowe) wzrósł od 2012 roku o ponad 50%. Tak szybkie tempo wzrostu odbiło się na pracy kurierów mających obecnie zaledwie kilka minut na dostarczenie przesyłki, lecz w tym czasie zdążą… co najwyżej znaleźć miejsce parkingowe pod biurowcem w Warszawie.

Łączna liczba kurierów w Polsce 2017 roku wynosiła ponad 20 tys.* To wciąż za mało, bo dostarczanych paczek dziennie jest ponad milion. Znalezienie odpowiedniej firmy, pracownika czy piętra – to wszystko utrudnia pracę, a ciągłe telefony zniecierpliwionych klientów tylko wydłużają okres dostarczenia paczki. Doręczenie przesyłki w ciągu kilku minut staje się niemożliwe i powoduje wiele problemów logistycznych.

– Widząc dane rynkowe i zawrotne tempo wzrostu przesyłek w Polsce, dostrzegłem potencjał w rozwiązaniu usprawniającym ten system. Z założycielami Collectomate połączyło mnie podobne spojrzenie na ludzi, biznes, a także nasze miasto Łódź. Innowacyjność jest moim priorytetem i chętnie angażuję się w takie projekty jak ten, aby wesprzeć ich rozwój – mówi Lech Kaniuk.

Inwestycja z myślą o rozwoju

Collectomate szybko zdobył grono inwestorów chcących wspierać startup rozwiązujący problem ostatniej mili. Startup poza zaangażowaniem aniołów biznesu, pozyskał 1,4 mln zł inwestycji od funduszy Kogito Ventures i Younick Mint.

– Kolektomaty powinny znaleźć się we wszystkich biurowcach i budynkach mieszkalnych – są po prostu świetnym rozwiązaniem dlatego postanowiliśmy zainwestować w Collectomate i pomóc w rozwoju startupu – mówi Rafał Roszak, Investment Director YouNickMint.

– Dzięki wykorzystaniu kolektomatów problem logistyczny ostatniej mili i sprawnego odbioru paczek w pracy lub domu zostanie nareszcie rozwiązany. Wierzymy, że wspieramy projekt, który ułatwi życie i pracę wszystkim graczom na rynku – kurierom, zarządcom nieruchomości jak i zwykłym użytkownikom, którzy zamawiają coraz więcej produktów on-line  – mówi Łukasz Obuchowicz, Partner Kogito Ventures.

Środki inwestycyjne przeznaczone zostaną na rozwój platformy oraz rozszerzenie współpracy z deweloperami i operatorami logistycznymi. Dzięki inwestycji dalej rozwijane będą same kolektomaty, powstające we współpracy z Mikomax Smart Office, producentem mebli biurowych z 27 letnim doświadczeniem.

*Dane z raportu “Analiza rynku KEP w Polsce” dla GS1 Polska, Poznań 2017

fot. materiały prasowe

 

Czym jest zielone budownictwo?

Coraz więcej uwagi poświęcamy ekologicznym aspektom realizacji projektów budowlanych. Unia Europejska od wielu lat popiera koncepcję zrównoważonego budownictwa. Jest to podyktowane coraz ostrzejszymi wymogami prawnymi, dużymi kosztami energii, zwiększoną emisją dwutlenku węgla oraz zmieniającymi się preferencjami mieszkańców dotyczącymi troski o środowisko. Firma Schöck stawia na ekonomię i ekologię swoich produktów, wpisując się w obowiązujące kanony oraz wyznaczając nowe trendy.

Rosnące wymogi inwestorów oraz najemców dotyczące budownictwa ekologicznego sprawiają, że w Polsce przybywa certyfikowanych budynków. Zaplanowanie inwestycji zgodnie z najwyższymi standardami przynosi wymierne korzyści nie tylko dla najemców, ale także dla najbliższego otoczenia. Nowoczesne materiały budowlane firmy Schöck dają gwarancję izolacji akustycznej i termicznej, przez co odczuwamy większy komfort.

Rynek zielonego budownictwa wciąż się rozwija

Zielone budownictwo rośnie w siłę, co potwierdzają wyniki badania opracowanego przez Dodge Data & Analytics i United Technologies Corporation. – Według nich zielone budynki kosztują średnio o 14% mniej, a ich rentowność jest o 7% wyższa niż w przypadku budownictwa konwencjonalnego. Zmniejszenie zużycia energii, promowanie zdrowia i dobrego samopoczucia mieszkańców oraz zachęcanie do stosowania zrównoważonych praktyk budowlanych pozostają najważniejszymi powodami stawiania budynków ekologicznych. – mówi Maciej Kowalczyk, ekspert z firmy Schöck. Badania National Apartment Association wykazały, że mieszkańcy zielonych budynków certyfikowanych przez National Apartment Association są bardziej zadowoleni niż mieszkańcy budynków konwencjonalnych. Podobnie, niezależne badanie przeprowadzone przez Strata Research wykazało, że aż 77% amerykańskich najemców uważa, że ważne jest, aby ich mieszkanie było eco-friendly.

Budownictwo ekologiczne – co to oznacza?

– Systemy oceny budynków zielonych, takie jak pasywny dom, LEED, Energy Star, Net Zero Energy i Living Building nadal stanowią wyzwanie dla inwestorów i deweloperów w zakresie budowy energooszczędnych obiektów. –  mówi Maciej Kowalczyk, ekspert z firmy Schöck. Kryteria przyznania certyfikatu są bardzo surowe. Niejednokrotnie inwestycja, która posiada niemalże wszystkie wymagania, nie otrzymuje miana zielonego budynku. Do najczęściej ocenianych wymogów należą: efektywność energetyczna budynku, gospodarka wodna, możliwość sterowania ogrzewaniem czy oświetleniem oraz wykorzystane w czasie budowy materiały (najlepiej naturalne).

Zielone budownictwo z firmą Schöck

Budownictwo ekologiczne nie musi być kosztowne lub złożone. – Łączniki termoizolacyjne Schöck są łatwe w instalacji i nie wymagają konserwacji, a jednocześnie przynoszą nadzwyczajne wyniki w zakresie wydajności: do 90% redukcji strat ciepła przy balkonach i do 50% na krawędziach płyt, zadaszeniach i dachów. Co więcej, łączniki Isokorb zapobiegają powstawaniu pleśni i grzybów spowodowanych kondensacją pary wodnej, a jednocześnie sprawiają, że budynek jest bardziej pożądany przez nabywców i najemców. – Maciej Kowalczyk, ekspert z firmy Schöck.

Isokorb w walce o środowisku

Nowoczesne łączniki termoizolacyjne Schöck to rozwiązanie, które ma niwelować powstawanie mostków termicznych w newralgicznych miejscach, takich jak balkony, attyki czy balustrady. Mostki termiczne to nie tylko problem zacieków, pleśni i grzybów. To przede wszystkim obszar, który generuje duże straty energii cieplnej, czyli niepotrzebne koszty.

Łączniki Schöck Isokorb, czyli nośne elementy termoizolacyjne do oddzielenia wystających elementów konstrukcyjnych, umożliwiają zachowanie ciągłości izolacji. Produkty marki Schöck dedykowane są wszystkim rodzajom balkonów w połączeniach żelbet-żelbet, żelbet-drewno, żelbet-stal oraz stal-stal. Schöck Isokorb montowany jest w pionowej warstwie izolacji termicznej ściany, więc stanowi jej naturalną kontynuację. Łącznik Isokorb przenosi obciążenia z płyty balkonowej na konstrukcję budynku oraz umożliwia oddzielenie ciepłych i zimnych elementów całej konstrukcji.

Isokorb to materiał bezproblemowy w montażu. Można go docinać lub dostosowywać do różnego rodzaju połączeń balkonów z budynkiem. Jego wykorzystanie w budownictwie znacznie poprawia komfort cieplny mieszkańców, minimalizując koszty ogrzewania lokalu poprzez zmniejszenie strat ciepła. Łącznik Isokorb wspomaga budownictwo ekologiczne dzięki zapewnieniu ciągłości izolacji termicznej oraz zmniejszeniu grubości wykończonej płyty balkonowej, której nie trzeba dodatkowo ocieplać.

Wychodząc naprzeciw rosnącym wymaganiom rynku względem ekologii i troski o środowisko, firma Schöck stale rozwija i udoskonala swoją ofertę. Produkty dedykowane izolacji cieplnej oraz akustycznej spełniają surowe wymogi współczesnego budownictwa i są wykorzystywane przez inwestorów w budynkach zlokalizowanych w Polsce i za granicą.

fot. materiały prasowe

Isokorb typu AXT – energooszczędna izolacja attyk i balustrad

Stosowanie nośnych elementów termoizolacyjnych między balkonem a budynkiem stało się standardem w nowoczesnym budownictwie. Jednak w dalszym ciągu izolowanie attyk i balustrad dokonuje się najczęściej poprzez ich ocieplenie. Wszelkie zaniedbania w izolacji tego typu newralgicznych miejsc mogą doprowadzić do powstania mostków cieplnych, których konsekwencją są straty energii, a nawet uszkodzenia konstrukcji. W odpowiedzi na te wyzwania firma Schöck stworzyła łącznik Isokorb typu AXT, który stanowi alternatywę do rozwiązań tradycyjnych stosowanych na budowach.

Mocowanie attyki i balustrady narażone jest na powstawanie mostków cieplnych podobnie jak balkony. Mostki termiczne to obszary, które charakteryzuje wysoka przenikalność cieplna w porównaniu z sąsiadującymi powierzchniami. Powoduje to straty energii w budynku, a w konsekwencji nadszarpuje domowy budżet. Mostki cieplne mają wpływ na obniżenie temperatury na powierzchni wewnętrznej przegrody, co może przyczynić się do powstania groźnych dla zdrowia grzybów i pleśni.

Pełna swoboda projektowania

Schöck Isokorb typu AXT stanowi efektywne energetycznie i ekonomiczne rozwiązanie, które zapewnia dużą swobodę projektowania. Dzięki podwyższonej nośności elementu Schöck Isokorb AXT, przed architektami otwierają się szerokie możliwości projektowe. Rozwiązanie to pozwala między innymi na wykonanie oryginalnych konstrukcji attyk i wysuniętych przed fasadę balustrad lub bardzo dużych tarasów. Tam, gdzie dotąd stosowane było tradycyjne docieplenie grubą warstwą materiału izolacyjnego, architekci i inżynierowie mogą teraz polegać na ekonomicznych i strukturalnie zoptymalizowanych rozwiązaniach.

fot. materiały prasowe 

Armatura sterowana przez Bluetooth

Dzięki systemowi eSCHELL można programować różne funkcje elektronicznej armatury i łączyć ją z centralnym systemem zarządzania budynkiem. Teraz rozwiązanie zostało wzbogacone o moduł SSC Bluetooth®, który pozwala na łatwe ustawienie parametrów pracy armatury przy pomocy smartfonu.

System eSCHELL tworzy sieć połączeń między elementami armatury elektronicznej w budynku. Za pośrednictwem inteligentnego serwera można centralnie programować wybrane funkcje systemu, jak na przykład dezynfekcja termiczna, płukanie antystagnacyjne lub kontrolować temperaturę wody użytkowej. Rozwiązanie nie tylko zarządza pracą armatury sterowanej na podczerwień i z elektroniką CVD Touch, ale też przeprowadza analizę całego systemu i wysyła powiadomienia o jego statusie. Do tej pory zdalna komunikacja w ramach systemu odbywała się między komputerem stacjonarnym a poszczególnymi przyborami za pośrednictwem systemu kablowego lub radiowego. Teraz funkcje armatury można programować również bezpośrednio przy pomocy urządzenia mobilnego i modułu SSC Bluetooth®.

Instalacja wodna na smartfon

Nowy moduł SSC Bluetooth® to innowacyjne akcesorium zaopatrzone w przewód zasilający i do transmisji danych. Po podłączeniu do armatury umożliwia on szybką i łatwą wymianę danych z tabletem lub smartfonem. Bezpłatna aplikacja SCHELL przygotowana specjalnie z myślą o urządzeniach z systemem iOS i Android umożliwia nie tylko programowanie armatur na zaplanowane działania, lecz także ustawienie dodatkowych funkcji. To duże ułatwienie dla instalatorów zwłaszcza podczas pierwszej instalacji. Zmiana ustawień z fabrycznych na dostosowane do indywidualnych wymagań stała się teraz bardzo łatwa i intuicyjna. Twórcy systemu zadbali o pełne bezpieczeństwo całego procesu – aby uzyskać dostęp do funkcji armatur, należy wprowadzić kod. Nowy moduł posiada ponadto wewnętrzny akumulator, co w praktyce otwiera opcję zapamiętywania i przenoszenia ustawień na inne elementy armatury.

Przenośne narzędzie instalacyjne

Rozwiązanie SSC Bluetooth® może być zamontowane przy armaturze na stałe lub posłużyć jako mobilny nośnik danych. W pierwszym przypadku pełni ono funkcję inteligentnego modułu sterującego pracą zaworu lub baterii elektronicznej. Dzięki zintegrowanemu kalendarzowi tygodniowemu i zegarowi płukania antystagnacyjne mogą być planowane na określone dni i godziny. Łącznie można zaprogramować do 14 różnych sekwencji. Moduł pełni ponadto funkcję narzędzia diagnostycznego, które czuwa nad pracą systemu i umożliwia korektę ewentualnych błędów. Wszystkie procesy są dokumentowane i zapisywane w postaci plików w formacie CSV. Moduł można także w każdym momencie odłączyć od zaprogramowanego już elementu instalacji i przenieść te same ustawienia na pozostałą armaturę z podobnej grupy. Programowanie ogranicza się wtedy tylko do transferu danych.

fot. materiały prasowe

Biogazowe statki w trosce o klimat – norweskie działania ekologiczne

Norweski operator rejsów Hurtigruten planuje wykorzystać martwe ryby do zasilania niektórych statków, starając się zmniejszyć zanieczyszczenie i wpływ swoich jednostek na zmiany klimatyczne.

– Resztki martwych ryb z potężnego w Norwegii sektora rybołówstwa zostaną przetworzone wraz z innymi odpadami organicznymi do wytworzenia płynnego biogazu, który zostanie użyty zamiast ciężkiego oleju napędowego – wyjaśnia Hurtigruten, organizator rejsów do Arktyki i na Antarktydę.

– To, co inni postrzegają jako problem, my postrzegamy jako źródło i rozwiązanie – powiedział Daniel Skjeldam, dyrektor generalny Hurtigruten.

Poprzez wprowadzenie biogazu jako paliwa dla statków wycieczkowych, Hurtigruten będzie pierwszą na świecie firmą rejsową, która będzie zasilać swoje statki paliwem niepochodzącym z paliw kopalnych. Według rzecznika firmy – Rune Thomas Ege – pierwszy statek biogazowy będzie gotowy już pod koniec 2019 roku. Celem firmy jest posiadanie sześciu (ze swoich 17 statków) zdolnych do użycia kombinacji biogazu, akumulatorów i skroplonego gazu ziemnego (LNG), czyli najczystszego paliwa kopalnego, do 2021 roku.

W Norwegii, w której jeżdżą autobusy napędzane biogazem, jest rozwinięty sektor rybołówstwa i leśnictwa, produkujący ogromne ilości odpadów organicznych.

Zapowiedź norweskiej firmy pojawia się, gdy sektor rejsów wycieczkowych staje w obliczu ostrej krytyki za zanieczyszczenia, które generuje i ich wpływ na jakość powietrza. Jak podaje Nabu (niemiecki ekologiczny NGO) duży statek pasażerski, napędzany ciężkim olejem opałowym, emituje dziennie prawie tyle samo pyłów zawieszonych, co milion samochodów. Norwegia stawia sobie za cel, aby statki wycieczkowe i promy pływające po fiordach, uznanych przez Unesco za obiekty światowego dziedzictwa, były zeroemisyjne najpóźniej do 2026 roku.

Źródło: thelocal.no 

Zdjęcie: Hurtigruten