Czy firmy znają swoje prawa w egzekwowaniu opóźnionych płatności?

… czyli o dyrektywie Unii Europejskiej w sprawie zwalczania zatorów płatniczych. Co może odstraszać od prowadzenia biznesu w Polsce? Niepłacący na czas klienci i kontrahenci, którzy są prawdziwą zmorą polskich przedsiębiorców, szczególnie tych z sektora MSP.

Z problemem zatorów płatniczych spotyka się już ponad 60 proc. firm w naszym kraju[1]. A czy wiedzą jak im przeciwdziałać? I nie chodzi tylko o stosowanie takich środków, jak np. wymaganie przedpłat, ubezpieczenie wierzytelności czy korzystanie z faktoringu. Z pomocą przychodzi również  prawo. Mowa tu o dyrektywie UE w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowych, która ma również odzwierciedlenie w polskim prawie[2].

Jak wynika z raportu European Payment Report 2019 przygotowanego przez Intrum, niestety aż 86 proc. rodzimych przedsiębiorców nie jest świadomych jej istnienia. Tę sytuację ma szansę zmienić nowelizacja prawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, która czeka na podpis Prezydenta RP. Co nowego przynosi i jak może wspierać rodzime firmy w walce z opóźnionymi płatnościami?

O co chodzi w dyrektywie?

– Wspomniana została Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/7/UE z 16 lutego 2011 r. w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach w transakcjach handlowych. Według jej autorów, celem dyrektywy jest „walka” z opóźnionymi płatnościami, które występują w codziennych kontaktach między firmami. Takie działanie ma zapewnić właściwe funkcjonowanie rynku, na którym działają dane podmioty – a w szerszej perspektywie – całej gospodarki, jednocześnie wspierając konkurencyjność przedsiębiorstw, szczególnie tych z sektora MSP, które w największym stopniu narażone są na problem zatorów płatniczych – mówi Krzysztof Krauze, Prezes Intrum.

Dlaczego w ogóle zaistniała potrzeba przygotowania takiego prawa, które objęłoby przedsiębiorców w całej Europie? 

Z uzasadnienia można wyczytać m.in., że wiele płatności w transakcjach handlowych między podmiotami gospodarczymi lub między podmiotami gospodarczymi, a organami z sektora publicznego[3] dokonywanych jest po terminie uzgodnionym w umowie lub po terminie określonym w ogólnych warunkach handlowych. Chociaż towary zostały dostarczone, a usługi wykonane, wiele faktur płaconych jest długo po ustalonej dacie. Na to, że tak się faktycznie dzieje, wskazuje wspomniany raport Intrum, z którego wynika, że ponad 70 proc. przedsiębiorców działających w naszym kraju zostało poproszonych o wydłużenie terminu płatności, a niecałe 50 proc musiało zgodzić się na takie warunki wbrew swojej woli.

Opóźnienia w płatnościach mają negatywny wpływ na płynność finansową i komplikują zarządzanie finansami przedsiębiorstw. Wpływa to również na ich konkurencyjność i rentowność, gdy z powodu zatorów płatniczych wierzyciel zmuszony jest sięgać do zewnętrznych źródeł finansowania. A jak pokazuje Intrum, konsekwencji tego zjawiska jest zdecydowanie więcej, np. brak możliwości zatrudniania nowych pracowników czy wręcz redukcja kadry, ograniczone możliwości rozwoju, a te najgorsze, to utrata płynności finansowej czy nawet zagrożenie dla istnienia firmy.

Rekompensata za koszty odzyskiwania należności

– Terminowe płatności są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania gospodarki i wszystkich podmiotów obecnych na rynku, ale dla wielu firm, szczególnie tych mniejszych lub z krótką historią nierzadko oznaczają sytuację typu „być albo nie być”. Na własną rękę lub przy wsparciu firm windykacyjnych starają się odzyskać należne im pieniądze. A sam proces, w wielu przypadkach pochłania czas, a przede wszystkim może być kosztowny. Dlatego dyrektywa uznaje, że konieczna jest uczciwa rekompensata za ponoszone przez wierzycieli koszty dotyczące odzyskiwania należności w związku z opóźnionymi płatnościami, aby ograniczyć występowanie tego zjawiska – zaznacza Krzysztof Krauze. – Co więcej, autorzy dyrektywy uznali, że ta rekompensata powinna obejmować koszty administracyjne, które ponosi wierzyciel w związku z dochodzeniem swoich praw oraz koszty wewnętrzne.

Jak ta kwestia została dokładnie zapisana w dyrektywie?

  1. Państwa członkowskie zapewniają, aby wierzyciel był uprawniony do uzyskania od dłużnika co najmniej stałej kwoty
    w wysokości 40 euro w przypadku, gdy odsetki za opóźnienia w płatnościach stają się wymagalne w ramach transakcji handlowych.
  2. Państwa członkowskie zapewniają, aby stała kwota, o której mowa w ust. 1, była płacona bez konieczności przypomnienia jako rekompensata za koszty odzyskiwania należności poniesione przez wierzyciela.
  3. Oprócz stałej kwoty, o której mowa w ust. 1, wierzyciel jest uprawniony do uzyskania od dłużnika rozsądnej rekompensaty za wszelkie koszty odzyskiwania należności przekraczające tę stałą kwotę, poniesione z powodu opóźnień w płatnościach dłużnika. Mogłoby to obejmować koszty poniesione m.in. w związku ze skorzystaniem z usług prawnika lub firmy windykacyjnej.

Dyrektywa UE, a polskie prawo

Unijną regulację do polskiego systemu prawnego wdrożyła Ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych (u. t. z. t. h.) z 2013 r. Wprowadzono nowy rodzaj odsetek należnych przedsiębiorcom od ich kontrahentów – chodzi o odsetki ustawowe za opóźnienia w transakcjach handlowych. Oprócz tego, z dniem, kiedy wierzyciel może ubiegać się o te odsetki, może żądać od swojego dłużnika równowartość kwoty 40 euro, która jest rekompensatą za koszty poniesione w związku z odzyskiwaniem należności.

– W praktyce, ten mechanizm można sprowadzić do tego, że przedsiębiorca może doliczać do każdej wystawianej przez siebie faktury w transakcjach handlowych wspomnianą kwotę już za sam fakt przekroczenia terminu płatności nawet o jeden dzień. Co więcej, wierzycielowi także przysługuje zwrot uzasadnionej wysokości poniesionych kosztów odzyskiwania należności przewyższających ekwiwalent 40 euro – wyjaśnia Krzysztof Krauze.

Dodatkowo,  ustalono, że termin zapłaty określony w umowie nie może przekraczać 60 dni, licząc od dnia doręczenia klientowi faktury lub rachunku, potwierdzających dostawę towaru lub wykonanie usługi, a w przypadku transakcji handlowych, w których „dłużnikiem” jest podmiot z sektora publicznego, maksymalny termin zapłaty wynosi 30 dni. Jednocześnie, stronom przyznano pewien zakres swobody, zaznaczając, że mogą ustalić inne, tj. dłuższe terminy zapłaty, pod warunkiem, że nie będzie to ze szkodą dla wierzyciela. Przedsiębiorcy otrzymali zatem ustawowe narzędzia, aby walczyć z nieuczciwymi kontrahentami i klientami, dlaczego więc prawo wymagało zmiany?  W styczniu pojawił się projekt nowelizacji wspomnianej ustawy, która przeszła przewidzianą drogę legislacyjną, a 23 lipca została przekazana Prezydentowi RP do podpisu.

– Przede wszystkim dlatego, że skala problemu wcale się nie zmniejszyła w takim stopniu jak oczekiwano – chociaż z naszych badań wynika, że od co najmniej dwóch lat spada procentowy udział nieściągalnych należności w całkowitych przychodach przedsiębiorstw w naszym kraju – to jednak opóźnione płatności są jednym z głównych problemów naszej gospodarki. Nie można też nie wspomnieć o tym, że wprowadzone kilka lat temu przepisy, respektujące unijną dyrektywę, były „martwe”. Jak wynika z naszych badań, polscy przedsiębiorcy nie korzystają ze swoich „przywilejów”. Na pytanie, czy stosują, możliwość naliczania min. 40 euro oraz odsetki w transakcjach z klientami z sektora B2B i sektora publicznego – aż 95 proc. respondentów odpowiedziało, że wcale – komentuje, Krzysztof Krauze.  

Co zatem zmienia nowelizacja? Większa ochrona przedsiębiorców

– Termin zapłaty nie może przekraczać 60 dni, jeżeli podmiotem zobowiązanym do zapłaty jest duży przedsiębiorca, a wierzycielem  mikro-, mały lub średni przedsiębiorca. Jest to duża zmiana w stosunku do ogólnej zasady mówiącej o tym, że strony zawierające umowę, mogą wyraźnie ustalić dłuższy termin płatności, pod warunkiem, że ustalenie to nie jest rażąco nieuczciwe wobec wierzyciela. Warto również zauważyć, że taki zapis wymaga każdorazowo ustalenia, czy dany podmiot jest dużym, średnim czy małym przedsiębiorcą, itp. – wyjaśnia Krzysztof Krauze.

Nowelizacja wskazuje także na sankcje, które mogą spotkać przedsiębiorców, którzy ustalą dłuższy termin płatności w swoich umowach. Wierzycielowi, który spełnił swoje świadczenie, po 60 dniach przysługują odsetki za opóźnienia w transakcjach, co uruchamia możliwość doliczenia do należności równowartość 40 euro, wraz ze zwrotem uzasadnionej wysokości poniesionych kosztów związanych z odzyskiwaniem należności, która przewyższa tę kwotę: 40 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego nie przekracza 5000 złotych, 70 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego jest wyższa niż 5000 złotych, ale jest niższa niż 50 000 złotych; 100 euro – gdy wartość świadczenia pieniężnego jest równa lub wyższa od 50 000 złotych.

– Co więcej, projekt ustawy przewiduje, że wierzyciel może odstąpić od umowy albo wypowiedzieć umowę ze skutkiem natychmiastowym, jeżeli termin zapłaty określony w umowie przekracza 120 dni, liczonych od dnia doręczenia dłużnikowi faktury lub rachunku za dostarczony towar lub wykonane usługi. W takiej sytuacji może domagać się zapłaty od dłużnika w ciągu trzech dni roboczych, od dnia przekazania mu wspomnianego wypowiedzenia – komentuje Krzysztof Krauze. – Jeżeli wierzyciel nie otrzyma świadczenia pieniężnego w tym terminie, przysługują mu odsetki. W dodatku, za brak zapłaty w umówionym terminie przez większego przedsiębiorcę na rzecz tego z sektora MSP, wysokość należnych odsetek wzrośnie.

Jeżeli Prezydent RP podpisze nowelizację w niezmienionej formie, ustawa zaczynie obowiązywać z dniem 1 stycznia 2020 r., z wyjątkiem art. 11, który wchodzi w życie z dniem 31 grudnia 2019 r.

fot. archiwum

[1] Intrum, European Payment Report 2019.

[2] Chodzi o ustawę o terminach zapłaty w transakcjach handlowych z 2013 r.

[3] Dyrektywa nie reguluje transakcji z udziałem konsumentów.