Jak cię widzą, tak cię szanują, czyli dress code

Sierpień 2012, okres męczących upałów i niebezpiecznych opadów… Wyskakuję na lunch o godzinie 14.00… już po przekroczeniu progu, na ulicy bucha na mnie gorące powietrze… pierwsza myśl – gdzie tu się schronić, jak przejść po tej patelni do najbliższego punktu z jedzeniem, ale i z klimatyzacją. Pospiesznie przechodzę kilkanaście metrów, aby schronić się pod arkadami. Zamawiam jedzenie i siedząc w cieniu obserwuję… widzę młodzież ubraną w luźnie spodenki i kolorowe bluzeczki – bo przecież są wakacje. Widzę osoby starsze, którym kłopot sprawiają te 30 stopni i powolutku przemieszczają się po ulicy, szukając cienia. Widzę swoje odbicie – inne kobiety w białych bluzkach, spódniczkach czy eleganckich spodniach i obowiązkowo buty na obcasie. Widzę mężczyzn… ubranych w garnitury, jednak z pokerową twarzą. Boże.. jak ja im współczuję!

I właśnie to co widzę, jest dla mnie zastanawiające, jak ważny jest ubiór w pracy, czy są jakieś odstępstwa od reguł? Czy to, jak chodzimy ubrani do pracy może wzmocnić lub nadszarpnąć nasz wizerunek profesjonalisty? Wydaje mi się, że zbędne jest pisanie, jak ważny jest styl w zależności od okazji, że zawsze należy ubierać się czysto i schludnie. Skupmy się po prostu na ubiorze w pracy.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: przychodzimy do banku i chcemy wziąć kredyt. Przekraczamy próg banku i rzuca nam się w oczy to, że każdy pracownik ubrany jest inaczej. Kobiety – kolorowe bluzeczki, niektóre spodnie, inne spódniczki, a jeszcze inne sukienki. Mężczyźni – niektórzy zwykłe spodnie jeansowe, do tego koszulka, jeszcze inni do tych samych spodni założyli koszulę w kratkę, a jeszcze inni ubrani są w garnitur. Co myślimy o firmie i jej pracownikach? Czy to, że nie ma wdrożonych zasad dotyczących stroju personelu jest złe? Czy to, że nie ma w tej firmie konieczności zachowania określonych standardów wyglądu ma wpływ na kreowanie wizerunku firmy? Wydaje mi się, że w takiej sytuacji prestiż firmy bardzo kuleje.

W dzisiejszych czasach standardem chyba stało się, że w usługach każdy pracownik ubrany jest według jakiegoś jednolitego kodu. Co to powoduje? Począwszy od łatwiejszego rozpoznania firmy na rynku, poprzez zapewnienie dodatkowej reklamy (przecież pracownicy ubrani według określonych standardów mogą stanowić po prostu chodzącą reklamę firmy), skończywszy na zapewnieniu standardów jakości. Przecież, jeżeli do klienta za każdym razem zgłasza się podobnie ubrany pracownik, daje to poczucie, że klient jest obsługiwany w podobnie kompetentny sposób, a więc spełnione są standardy obsługi klienta.

Ubiór w pracy jest środkiem komunikacji z drugą osobą. Sygnalizuje, czy pracownik poważnie podchodzi do swoich obowiązków, czy interesuje go awans i kariera. Specjalnie w tym celu w jednym z amerykańskich banków przeprowadzono eksperyment. Personel, który pracował po lewej stronie głównej sali ubrano w niezobowiązujące, sportowe, kolorowe ubrania. Pracowników po prawej stronie natomiast w ciemne garnitury i kostiumy. Bardzo szybko okazało się, że na dziecięciu klientów, aż dziewięciu bez zastanowienia kierowało się na prawo. Co możemy sądzić o tym wyniku? Garnitur i kostium przyciągały, ponieważ kojarzą się z kompetencją i odpowiedzialnością. Dla wielu osób najważniejsze jest pierwsze wrażenie wzrokowe. Wartościujemy i klasyfikujemy człowieka przez pierwszych kilka sekund, zanim się jeszcze odezwie. Tak ludzi ocenia się bardzo często, zwłaszcza tych, z którymi nie ma się kontaktu słownego. Pierwsze wrażenie pozostaje i jest niezwykle trwałe. Obowiązuje zasada, którą warto sobie utrwalić – drugi raz nie da się zrobić pierwszego wrażenia!

Standaryzacja ubioru, czyli zbiór reguł, jakimi powinniśmy kierować się przy doborze stroju do pracy, tzw. dress code, jest terminem dosyć nowym w rzeczywistości kultury organizacyjnej firm. Kiedyś, strój służbowy był dowolny, nikt nie narzucał nikomu co należy na siebie włożyć. Teraz, z biegiem czasu, jak i w sytuacji panicznej walki o klienta, bardzo ważne jest, aby na każdym kroku wypadać lepiej niż inni. Dlatego właśnie, urzędnikom, pracownikom biurowym, pracownikom dużych firm i korporacji nie wolno ubierać się dowolnie do pracy. Ich strój musi być dostosowany do zajmowanego stanowiska czy wizerunku i polityki firmy.

Jaka myśl mi się nasuwa? Drogie Panie, jeśli pracujecie na wysokich stanowiskach, wśród mężczyzn, którzy waszym zdaniem nie są bardziej doświadczeni ani kompetentni od was, a jednak macie wrażenie, że ich zdanie jest bardziej cenione, same zróbcie pewien eksperyment. Zacznijcie do pracy chodzić w białych bluzkach i ciemnych garsonkach, a zobaczycie, jak szybko mężczyźni zaczną liczyć się z Waszym zdaniem.

Ciekawostka na koniec? „Daily Telegrach” podaje, że aż 78% z 3 tysięcy ankietowanych Angielek uważa, że sposób ubierania się ma ogromny wpływ na ich pracę zawodową, a aż 54% jest pewnych, że pomógł im w dotychczasowej karierze. Pracownice najczęściej tłumaczyły, że lepszy strój wzbudza respekt kolegów i szefostwa, a także pozwala poczuć, że ma się wpływ na sytuację w miejscu pracy.

Kilka zasad dress code’u dla pań:

Panie (całe szczęście!) mają większe pole do popisu niż panowie, których najczęściej obowiązuje ciemny garnitur, biała koszula, stonowany krawat, czarne buty (i czarne skarpetki!). Oprócz oczywiście klasycznych czarnych i popielatych kostiumów i białych bluzek z kołnierzykiem, mogą ubrać się w elegancką sukienkę, spodnie w kant i wełniany żakiet czy samą elegancką bluzeczkę do prostej, ołówkowej spódnicy. Większa swoboda obowiązuje również w doborze kolorów. Najczęściej dopuszczalne są pewne odcienie zieleni, beżów, brązów czy bordo. Przede wszystkim jednak ubiór musi być zgodny ze standardami obowiązującymi w danym miejscu pracy.

Najczęstsze błędy:

Kobiety bardzo często podświadomie eksponuje to, co natura dała im najlepszego, zakładając zbyt mocno wycięte bluzeczki, które odkrywają dekolt, pachy, plecy czy brzuch oraz zbyt krótkie spódniczki. Przy skromnym ubiorze często dobierają zbyt dużo biżuterii. Niestety, chodzenie w odkrytych butach nie jest zgodne z zasadami dress codu, tym bardziej przy gołych stopach. Obowiązkowo, niezależnie od pogody należy założyć pończochy czy rajstopy.

No to co, drogie Panie, mamy (znowu) pretekst do zakupów: idziemy i kupujemy eleganckie garsonki, a jak nasz partner będzie marudził, to wiemy już, jakich używać argumentów !

Anna Puchalska

źródło: Property Journal 8-9/2012