Kolejny stracony rok i „światełko w tunelu” Podsumowanie 2011

W ocenie środowiska planistów i urbanistów, oraz tych, którzy uważają iż „jakość” w procesach inwestycyjnych w nieruchomości ma co najmniej takie samo znaczenie jak „ilość” – był to w zasadzie kolejny stracony rok.
Wynik prawie czterech lat pracy d. resortu infrastruktury, tj. projekt istotnych zmian ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, w tym wprowadzenie tzw. krajowych przepisów urbanistycznych oraz likwidacja decyzji o warunkach zabudowy, postrzeganych za główną przyczynę narastania chaosu przestrzennego, pomimo pozytywnej opinii Rządowego Centrum Legislacji oraz akceptacji przez stały komitet Rady Ministrów, nie został wpisany do programu prac rządu do końca ub. kadencji, a więc powędrował do kosza.
Tymczasem „przyspieszenia planistycznego” w gminach nadal nie widać, a coraz częstsze są głosy, że plany miejscowe wywołują zbyt poważne zobowiązania prawne i finansowe gmin, więc ich uchwalanie stanowi zagrożenie dla ich budżetów, zwłaszcza w okresie „posuchy” inwestycyjnej. Wygodniejsze, „tańsze” i – niestety – nadal bardzo powszechne jest więc zarządzanie przestrzenią gmin przy pomocy arbitralnych decyzji o warunkach zabudowy, które zastępują główne „ustrojowe” kompetencje samorządu lokalnego, tj. ochronę i kształtowanie ładu przestrzennego oraz uchwalanie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. W tej sytuacji nie dziwi już powszechne w skali kraju łamanie wielu przepisów ustawy o planowaniu i zagospodarowanie przestrzennym oraz brak na to reakcji wojewodów. Wiele gmin nie aktualizuje – odpowiednio do wymagań ustawowych – swoich polityk przestrzennych definiowanych w studiach uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, „zapominając” o tym, że przecież to podstawowe narzędzie koordynacji planowania miejscowego oraz wprowadzania w przestrzeń gmin decyzji planistycznych z poziomu regionalnego i krajowego.
Półrocze polskiej prezydencji UE dało pewną nadzieję na „nowe otwarcie”. Przedstawiciele rządu przypomnieli sobie o (przekazanym im jeszcze wiosną 2009 r.) społecznym, eksperckim projekcie „Polska Polityka Architektoniczna. Polityka jakości krajobrazu, przestrzeni publicznej, architektury.” Wobec braku oficjalnej, rządowej polityki dotyczącej tej sfery okazało się, że ten głos środowisk fachowych nadaje się do „ratowania honoru” podczas międzynarodowych konferencji organizowanych w ramach prezydencji. Nie okazał się on jednak dostatecznie dobry, aby podjęto nad nim dyskusję na forum obiecywanej od ponad dwóch lat i nigdy nie powołanej komisji międzyresortowej, zaś inicjatywy nowego resortu, w którego przydługiej nazwie zmieściło się także słowo „budownictwo” nie wskazują na chęć wykorzystania w pracach legislacyjnych założeń projektu „Polityki…”.
W tej sytuacji swoistym „światełkiem w tunelu” zabłysło w końcu ub. roku przyjęcie przez nowy rząd od dawna oczekiwanej, opracowanej przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego „Koncepcji Zagospodarowania Przestrzennego Kraju 2030”, a w niej sześciu nierozłącznych celów operacyjnych, zaś wśród nich „przywrócenie i utrwalenie ładu przestrzennego, jako ważnego elementu warunkującego rozwój kraju”. Na stronie internetowej MRR można przeczytać m in.: „Jest to najważniejszy dokument dotyczący ładu przestrzennego Polski. Jego celem strategicznym jest efektywne wykorzystanie przestrzeni kraju i jej zróżnicowanych potencjałów rozwojowych do osiągnięcia: konkurencyjności, zwiększenia zatrudnienia i większej sprawności państwa oraz spójności społecznej, gospodarczej i przestrzennej w długim okresie czasu. KPZK 2030 kładzie szczególny nacisk na budowanie i utrzymywanie ładu przestrzennego, ponieważ decyduje on o warunkach życia obywateli, funkcjonowaniu gospodarki i pozwala wykorzystywać szanse rozwojowe. Formułuje także zasady i działania służące zapobieganiu konfliktom w gospodarowaniu przestrzenią i zapewnieniu bezpieczeństwa, w tym powodziowego.”
Jak będzie wyglądać realizacja tego celu KPZK 2030 okaże się już w bieżącym roku. A zaczęła się ona – niestety – od sporu kompetencyjnego pomiędzy resortem rozwoju regionalnego i resortem m. in. budownictwa oraz pomysłem na podzielenie zagadnienia gospodarowania przestrzenią pomiędzy te dwa ministerstwa. Tak więc interesy resortowe znowu, „tradycyjnie” dominują nad – dopiero co przyjętą – Koncepcją Zagospodarowania Przestrzennego Kraju i zapisanymi w niej zasadami reformy systemu gospodarowania przestrzenią oraz planowania rozwoju.

arch. Grzegorz A. Buczek ,
Europejski Instytut Nieruchomości