Lokaty w bankach: promil to nowy procent

Mniej niż 1% odsetek – na tyle możemy liczyć dziś w ramach najlepszych depozytów w aż 5 bankach. Przyjęcie takiej propozycji oznacza zaledwie kilka złotych odsetek od każdego powierzonego na rok tysiąca.

Niestety wszystko wskazuje na to, że to wciąż nie koniec obniżek, które czekają oszczędzających.

Na przeciętnym bankowym depozycie zarobimy już mniej niż 0,5% – wynika z szacunków HRE Investments. Jest to oczywiście jedynie średnia. Na rynku znaleźć możemy wciąż jeszcze oferty dające zarobić 2-3% w skali roku, choć z drugiej strony coraz więcej instytucji oferuje oprocentowanie wyrażone w promilach.

Tanio skóry nie sprzedawaj

W tej pierwszej grupie – relatywnie najlepiej oprocentowanych depozytów – znajdziemy niestety limitowane promocje. Ich zadaniem jest przede wszystkim przyciągnięcie klientów do banku, aby poznali lepiej ofertę, system transakcyjny i w efekcie zostali z bankiem na dłużej. To znaczy, że z najwyższego oprocentowania mogą skorzystać przeważnie nowi klienci, a do tego przez relatywnie krótki okres i będzie ono naliczane przeważnie do kwoty rzędu 10-20 tysięcy złotych. W efekcie w ramach najlepszych na rynku ofert mamy szanse zarobić dodatkowo kilkadziesiąt złotych w porównaniu do oferty standardowej. Tyle warte jest dla banków zdobycie nowego klienta.

Warto przypomnieć, że w naszym badaniu bierzemy pod uwagę produkty najpopularniejsze wśród Polaków, a więc maksymalnie roczne. Zakładamy ponadto, że łowca bankowych okazji skłonny jest związać się z bankiem nie tylko promocyjnym depozytem, ale też – o ile skutkować to będzie możliwością skorzystania z lepszych ofert – zdecyduje się przy okazji na inne produkty (np. konto osobiste wraz z kartą płatniczą).

Depozyt nie ochroni przed inflacją

Dane w ramach comiesięcznych badań oprocentowania lokat i kont oszczędnościowych pokazują, że oferta depozytowa banków wygląda coraz skromniej na tle publikowanej przez GUS inflacji.

Przypomnijmy, że ta wg najnowszego odczytu GUS była w maju na poziomie 2,9%. Nawet jeśli wartość ta będzie jeszcze spadać, to wciąż prognozy sugerują wzrosty cen w bieżącym roku na poziomie 2,5% (prognoza KE) lub 2,8% (prognoza NBP jeszcze sprzed epidemii). Mimo tego dla wielu Polaków wciąż bezpieczeństwo depozytów i gwarancja Bankowego Funduszu Gwarancyjnego są ważniejsze niż fakt utraty siły nabywczej przez posiadane oszczędności.

To może się zmieniać wraz z tym jak erozja oprocentowania będzie postępować, a zakładane jeszcze kilka – kilkanaście miesięcy temu depozyty będą się kończyć. Póki co nie skutkuje to odpływem pieniędzy z banków, a wręcz przeciwnie. Choć Polacy rezygnują z lokat, to coraz więcej pieniędzy trzymają na rachunkach bieżących.

Bartosz Turek
analityk HRE Investments

fot. archiwum