Między nami po ulicy, pojedynczo i grupkami, snują się okularnicy…

Noszenie okularów staje się bardziej popularne niż kiedykolwiek wcześniej. Nie ma co się temu dziwić, ponieważ grupa bloggerów, dziennikarzy i deweloperów wprost nie mogła się doczekać, żeby założyć parę specjalnych okularów na nos. Pozwalają one spojrzeć na świat z innej, nowej perspektywy.

A to za sprawą Google Glass, okularów z rozszerzoną rzeczywistością, będących noszonym komputerem Android, które docelowo mają zastąpić standardowego smartfona. Jest to kolejny, po bezzałogowych samochodach (o których pisaliśmy wcześniej), futurystyczny projekt firmy Google i zajmuje się nim ta sama grupa programistów, Google X. Wyświetlacze rozszerzonej rzeczywistości nie są wprawdzie czymś  nowym, ale wypuszczenie ich przez firmę Google przyciągnęło uwagę mediów. Przede wszystkim dlatego, że  oferowany model jest mniejszy i cieńszy, okulary składają się z ramki i niewielkiego wyświetlacza, na którym pojawiają się powiadomienia, a obsługiwany jest głosem poprzez przetwarzanie języka naturalnego. Mamy tu do czynienia z interdyscyplinarną dziedziną łączącą zagadnienia sztucznej inteligencji i językoznawstwa. I tak ruszyła lawina popularności na okularników a firmy Samsung, Microsoft i kilka innych ogłosiły w tym miesiącu, że wchodzą na rynek komputerów noszonych (nie mylić z tymi noszonymi w kieszeni czy w teczce) i będą konkurować z okularami Google Glass. Adaptacja tych okularów jest szybsza i łatwiejsza niż kiedykolwiek wcześniej.

Całkiem zapomniano jak wiele wątpliwości i żarliwych dyskusji wywołała kilka lat temu akceptacja okularów do 3D dla telewidzów. W 2011 roku, podczas największych Targów Elektroniki Użytkowej w Las Vegas, producenci sprzętu telewizyjnego zadawali sobie pytanie – z okularami czy bez? Lepszy efekt wizualny dawały okulary „aktywne”, odbierające sygnał wysyłany przez odbiornik telewizyjny, co daje efekt migawki. Znacznie tańsze od nich były okulary pasywne, dlatego też wiele firm stawiało na takie rozwiązanie zakładając, że odbiorniki TV z przystosowanymi do nich okularami pasywnymi będą się lepiej sprzedawały. Tylko przypadkiem zapominano poinformować telewidzów, że przy użyciu pasywnej metody polaryzacji traci się prawie 50% efektu głębi. Spekulowano, że producenci TV mają prawa zastrzeżone do swoich okularów. Tak, więc, widz kupując telewizor danej marki, będzie zmuszony kupić także okulary tej samej marki. Cenę okularów aktywnych szacowano od 150 do 300 $ US za parę, co oznaczało, że czteroosobowa rodzina poniesie dodatkowy wydatek aż do 1200 $ US. Kto się zdecyduje na kupno? – powątpiewano.

W efekcie stwierdzono, że najlepszym rozwiązaniem będzie całkowite wyeliminowanie okularów. Byli tacy, którzy niezmiennie twierdzili, że ludzie nigdy nie założą okularów bez ważnego powodu. Ale ten powód już jest.

Udowodnił to przemysł filmowy, pokazując, że można niezle zarobić na produkcjach w 3D i IMAX3D, a wielbiciele dużego ekranu nie mają problemu z założeniem okularów, które przecież całkiem mocno podbijają cenę biletu do kina. Ostatni ekranowy hit „Wielki Gatsby”, bedący adaptacją prozy Scotta Fitzgeralda,  reżyser Baz Luhrmann stworzył głównie po to, aby pokazać co może zapewnić technika 3D. I z pewnością w wersji 2D film traci wiele ze swojej widowiskowej formy.

Wyświetlacze rzeczywistości rozszerzonej do momentu rozpoczęcia prac nad okularami Google Glass były jedynie rozwiązaniem technicznym i naukowym. Wcześniejsze aplikacje zapewniały krótki czas związany z określonym zadaniem, jak na przykład oglądanie filmu. Firma Google zbudowała model biznesowy skierowany do szerszego, masowego rynku. Udowodniła, że ludzie są skłonni zaakceptować noszenie okularów na stałe jeśli zapewni im się co najmniej 8 godzin ważnej dla nich treści. A w okularach Google Glass można odbierać wiadomości, wyszukiwać mapy, przeprowadzać wideokonferencje, robić zdjęcia czy nagrania wideo i dzielić się nimi z innymi. Wprawdzie daleko tym okularom do sprzętu jaki pamiętamy ze scen filmów science fiction, jest to z pewnością początek kolejnej mobilnej rewolucji.

Lidia Thompson
zdjęcie: Google glass, fot. Marcus Siu

źródło: Property Journal  / styczeń 2014