Mieszkaniówka wraca do życia, ale nie wyjdzie z pandemii bez szwanku

Po okresie zastoju związanego z pandemią, branża mieszkaniowa wraca do życia i ruszają kolejne budowy – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, którym przyjrzało się obido.

Należy jednak spodziewać się, że dane sprzedażowe za drugi i trzeci kwartał wskażą na spore spadki liczby transakcji.

Działający na polskim rynku deweloperzy rozpoczęli w czerwcu budowę 9 137 lokali mieszkalnych. To o około 50 proc. więcej niż w kwietniu i maju, które były najsłabszymi miesiącami od dawna (co związane jest z wybuchem pandemii koronawirusa). W porównaniu do dwóch poprzednich miesięcy liczba nowych pozwoleń na budowę także wzrosła o połowę lub więcej – opublikowane w lipcu dane GUS-u oznaczają, że deweloperzy wracają do przygotowywania kolejnych inwestycji.

Wpływ koronawirusa na aktywność deweloperów

Ograniczona aktywność deweloperów w kwietniu i maju, będąca konsekwencją ścisłego lockdownu, wpłynęła oczywiście na statystykę długoterminową. W pierwszym półroczu przedsiębiorstwa budujące mieszkania na sprzedaż i wynajem rozpoczęły budowę 53,5 tys. lokali (spadek o 20 proc. rok do roku) i uzyskały pozwolenia na budowę 74,2 tys. kolejnych (spadek o 6 proc. rok do roku).

Pandemia koronawirusa nie miała za to większego wpływu na proces oddawania mieszkań do użytkowania. Zdecydowana większość budów była kontynuowana bez większych przeszkód, dzięki czemu liczba lokali oddanych do użytkowania w pierwszym półroczu 2020 r. wyniosła 62,4 tys., co oznacza wzrost o 6 proc. rok do roku.

Co ze sprzedażą nowych mieszkań?

Wkrótce poznamy wiarygodne dane o sprzedaży nowych mieszkań w drugim kwartale. Czego można się po nich spodziewać? Narodowa kwarantanna sprawiła, że liczba osób odwiedzających biura sprzedaży deweloperów znacząco spadła. Nic w tym dziwnego, wszak z każdej strony atakowały nas komunikaty o tym, by bez pilnej potrzeby nie wychodzić z domu, a zamknięcie szkół i przedszkoli sprawiło, że potencjalni kupujący mieli na głowie inne rzeczy niż oglądanie mieszkań. Liczba transakcji drastycznie spadła, dopinali je tylko ci, którzy byli najbardziej zdeterminowani. Wraz z luzowaniem obostrzeń życie wracało do normy, a klienci do zakupów. W skali kwartału spodziewamy się sporego (na poziomie kilkudziesięciu procent) spadku sprzedaży nowych mieszkań.

Pod dużym znakiem zapytania stoją kolejne miesiące. Wszystko zależy bowiem od tego, jak pandemię odczuje polska gospodarka. „Przyszła sytuacja gospodarcza w Polsce jest silnie uwarunkowana dalszym przebiegiem pandemii COVID-19 oraz zmianami zachowań podmiotów w sytuacji stopniowego zdejmowania ograniczeń administracyjnych oraz przywracania swobody prowadzenia działalności gospodarczej.” – pisze Narodowy Bank Polski w jednym z ostatnich raportów. Aktualne prognozy mówią o co najmniej kilkuprocentowym spadku PKB oraz skokowym wzroście bezrobocia, przy czym skala tych zjawisk jest bardzo trudna do oszacowania.

Warto tu zwrócić uwagę, że branża mieszkaniowa jest jedną z wielu, które notują spadki obrotów, co w okresie pandemii jest zjawiskiem całkowicie normalnym. Istotne będzie teraz to, którzy deweloperzy wyjdą z opresji z tarczą. Liczyć się będą skuteczność sprzedaży, elastyczność w podejściu do potrzeb klienta i oczywiście jakość dostarczanych mieszkań.

fot. archiwum