Nowa historia Katowic – mieszkania w historycznych kamienicach

Pracownicy biur nieruchomości, właściciele czy pośrednicy proponują coraz ciekawsze rozwiązania zakupu mieszkań, zawracając uwagę na przestrzenie ulokowane w XIX i XX-wiecznych kamienicach Górnego Śląska.

Pierwsze założenia urbanistyczne Katowic pochodzą z 1865 roku i to od tego momentu zaczęto poważnie myśleć o zagospodarowaniu tego niegdyś wiejskiego terenu w tętniące życiem miasto. Czy współcześnie, mimo pojawiających się tu i ówdzie szklanych wieżowców, apartamentowców i supernowoczesnych osiedli lokatorskich warto zwrócić uwagę na lokale w zabytkowych nieruchomościach? Tak – nie tylko po to, aby przyczynić się do zachowania dziedzictwa, ale również dlatego, że te przestrzenie naprawdę są komfortowe. Warunek jest jeden – kamienice nie powinny straszyć, a zachęcać.

Katowice zyskały prawa miejskie w 1866 roku. Miasto jak magnes zaczęło przyciągać jednostki, które zaczęły tworzyć podwaliny instytucji finansowych, społecznych, kulturowych, ale również zarządy spółek czy regionalne urzędy. Katowice stały się konkurentem Bytomia jako centrum górnośląskiego okręgu. Wcześniej powstała już kolej, teraz przyszedł czas na opracowanie i realizację systemu dróg, które miały za zadanie połączyć młode Katowice z sąsiadującymi miastami, ale i również ułatwić komunikację między nowopowstającymi dzielnicami. W tym samym momencie powstawały place i wznoszono budynki mieszkalne. To, że dane dzielnice w dość szybkim tempie zaczęły „zapełniać się” kamienicami to w dużej mierze (jak nie w największej) zasługa wkładu sił mieszczańskich – finansistów, urzędników, kupców czy bogatych właścicieli ziemskich. Katowickie kamienice również stanowiły lwią część żydowskiego ploretariatu.

Zaczęły pojawiać się kamienice w stylu neorenesansu włoskiego lub neoklasycystycznym. W oddaleniu powstawały własnościowe wille (burżuazja). Po roku 1880 zaczęto wznosić kamienice czynszowe. Ogromna część nieruchomości powstawała w stylu eklektycznym, gdzie nie wstrzymywano się od stosowania neobarokowych i neorenesansowych elementów zdobiących fasady budynków. Początek XX wieku to zdecydowany triumf dekoracji secesyjnej.

Duże zmiany w architekturze Katowic miały miejsce w okresie międzywojennym i po wojnie. Mimo, iż same działania militarne w Polsce, a szczególnie te związane z  II wojną światową nie wpłynęły znacząco na wizerunek miasta to już sama aktywność cywilna – chęć zmiany charakteru dzielnic – już tak. Dostępne parcele ochoczo zaczęto zabudowywać nowymi formami, które miały tworzyć iluzję cywilizowania stanu miasta. Gdy dany gmach nie spełniał oczekiwań wizerunkowych – wyburzano go, by następnie zastąpić nowym – bardziej nowoczesnym, prostym.

Jak pisze Grzegorz Grzegorek w swojej książce „Ulice i Palce Katowic”: „Miasto stało się przestrzenią budowlanej przepychanki, bezceremonialnej wobec już istniejącej tradycji. W wyglądzie miasta zaczęły pojawiać się gwałtowne kontrasty”. Na pocieszenie, można oprzeć się o tezę, że po tym burzliwym okresie pozostało wiele ciekawych zabytków funkcjonalizmu, jednak, Katowice mimo wszystko stały się poligonem kontrastów architektonicznych.”

Po wielkim przewrocie zaczęto realizować plan rozwoju centrum w stronę północy.  Pojawiły się nowe modernistyczne obiekty, których forma przypominała tę zastosowaną np. w słynnym katowickim drapaczu chmur wzniesionym jeszcze przed wojną. Co chwilę „wyrastały” nowoczesne obiekty usługowo-biurowe. Na przełomie lat 60 i 70 kultywowano trend krajów zachodnich, gdzie dużą popularnością cieszyły się formy awangardowe.

„Na ogół myśli się, że kamienice i budynki użyteczności publicznej są obiektami martwymi, biernie i z pokorą przyjmującymi wszystkie funkcje, które zostaną im narzucone. Ale wszelkie zmiany w sposobie użytkowania gmachów oraz niedostatki konserwacji powodują ich degradację. Wziąwszy pod uwagę, że w okresie 80 lat istnienia jako miasto Katowice przechodziły czterokrotnie gruntowną wymianę mieszkańców (…) o żadnej ciągłości rozwojowej nie mogło być mowy. Takie warunki nie sprzyjają wytworzeniu się skonsolidowanej społeczności obywatelskiej. Nie dziwi więc, że w Katowicach, w przeciwieństwie do wszystkich znanych mi miast, nie przybywa zabytków architektury (…). Przez 40 lat obserwowałem, jak znikają jeden za drugim budynki, które miały znaczenie dla historii miasta.”

Czy wywód Pana Grzegorka faktycznie jest faktem? Po części tak. Na szczęście obok inwestycji deweloperskich, pojawia się wiele instytucji, które aktywnie promują zabytkową architekturę. Należą do nich również biura nieruchomości.

Jakie są zalety mieszkania w kamienicy? Przede wszystkim obecne przestrzenie dostępne w rozmaitych ofertach sprzedaży zostały przekształcone z ogromnych metraży, które dawniej zamieszkiwali instytucjonaliści i właściciele ziemscy.

Mieszkania kompaktowe (od 25 m2) to dobra alternatywa dla osób, które chcą zaoszczędzić na zakupie mieszkania jednocześnie oczekując stanu „pod klucz”. Ten trend przekształceniowy jest obecnie najczęściej wybieraną formą inwestycji.

Biura nieruchomości i właściciele kamienic bacznie przyglądają się potrzebom i możliwościom zakupowym swoich przyszłych klientów zwracając także uwagę na wahania cen na rynku nieruchomości. W ofertach przedstawicieli można znaleźć także mieszkania do wykończenia lub remontu. Takie pomieszczenia są relatywnie tańsze niż duże mieszkania np. w nowych apartamentowcach, a osoba zainteresowana sama zdecyduje o finalnym kształcie swojej przestrzeni.

Oczywiście małe metraże to nie jedyna opcja. W propozycjach można znaleźć także mieszkania kilkupokojowe preferowane dla rodzin oraz lokale idealnie nadające się pod biura czy instytucje usługowe. Trzeba wspomnieć także, że mieszkania są zróżnicowane – mają ciekawe kształty, wysokie sufity, ogromne okna, ozdobne belki. Jeśli ktoś chce wprowadzić się do niepowtarzalnego miejsca ma szansę znaleźć je właśnie w kamienicy.

Ważnym aspektem są części wspólne. Zmodernizowane kamienice często posiadają windy, remontowane są klatki schodowe, montuje się ekologiczne ogrzewanie. Właściciele dbają o podłączenie wszystkich potrzebnych instalacji. Co jest istotne i bardzo pożądane – zachowuje się często pierwotny kształt budynku. Często wymaga tego konserwator. Odnawia się wtedy sztukaterię, zabezpiecza zabytkowe zdobienia, czyści posadzki i kafle. Zachowuje się ducha kamienicy, którego nie znajdzie się w nowoczesnym budownictwie. Zdarza się, że do budynku należy przestrzeń, którą właściciele zamieniają na parkingi dla mieszkańców lub urokliwe dziedzińce z zielenią i ławkami. Jest to enklawa do zacieśniania sąsiedzkich więzi.

Duża cześć reprezentatywnych kamienic znajduje się w centrum miasta. Gwarantuje to błyskawiczny dostęp do wszystkich najważniejszych punktów w okolicy. Doskonała infrastruktura miejska z komunikacją na czele pozwala na sprawne przemieszczanie się z domu do pracy, z pracy do szkoły, do sklepu, kina, galerii czy parku. Ponadto w samej kamienicy, głównie na parterze oprócz mieszkań często mieszczą się klimatyczne kawiarnie, małe prywatne sklepiki i kioski, gdzie można znaleźć wyjątkowe rzeczy, których brakuje w sieciówkach ulokowanych w galeriach handlowych.

Mieszkanie w kamienicy już jakiś czas temu stało się modne. Stanowi wyznacznik pewnej indywidualności i niszowości. Oczywiście wiąże się z kwestią stanu budynku. Dlatego tak ważne jest, aby zabytkowe budynki były remontowane. Dzięki temu tworzy się nowe rozdziały historii miasta. Jeśli właścicielowi zależy zarówno na rentowności inwestycji zauważy potencjał, jaki drzemie w ratowaniu lokalnego dziedzictwa.

Oczywiście można zapytać jak to wszystko ma się do rzeczywistości. Przemierzając ulice centrum czy śródmieścia natrafiamy na opustoszałe, poprzemysłowe budynki oraz szkielety kamienic, które straszą i niekoniecznie są dobrą reklamą dla turystów i inwestorów. Znajdą się jednak również takie, które świecą przykładem. Może rozwiązaniem byłoby zaangażowanie deweloperów w inwestycje w zabytkową architekturę oraz edukacja społeczeństwa, które niejednokrotnie nie potrafi docenić tego, co ma.

Dlaczego inwestycja w kamienice?

– Tutaj potrzebna jest pasja i miłość do regionu. Budynki to nie tylko ściany i okna, ale to przede wszystkim ludzie – ich potrzeby, marzenia. Budynki to ludzkie historie, z którymi za kilkanaście lat zetkną się przyszłe pokolenia. Zaznajomią się z nimi dzięki temu co po sobie zostawimy – mówi Aleksandra Kruszelnicka, dyrektor Śląskich Kamienic S.A., spółki, w której od kilkunastu lat remontuje się i oddaje do użytku historyczne nieruchomości na Śląsku. – Chcemy zachować te wspomnienia, dlatego w naszych działaniach znajdujemy balans pomiędzy prowadzeniem dochodowego biznesu, a troską o dziedzictwo. Cieszymy się, że dzięki naszej strategii „Szczęście liczone w metrach” możemy aktywnie uczestniczyć w życiu mieszkańców i sprawiać, że Śląsk jest coraz bardziej interesujący. Nie zatrzyma nas nawet pandemia.

fot. materiały prasowe