Nowa odsłona Mieszkania Plus

Program Mieszkanie Plus przeszedł gruntowną przemianę. Z projektu tanich mieszkań ewoluował w formę dopłat do czynszu dla mniej zamożnych Polaków. Czy to koniec zmian w rządowej koncepcji? Jak państwo poradzi sobie z prowadzeniem tego programu?

Program mieszkaniowy po zmianie

Pierwotnie, Mieszkanie Plus przedstawiane było jako wizja mieszkań budowanych niewielkim kosztem i niezwykle tanio wynajmowanych osobom potrzebującym wsparcia. W tej koncepcji istniała możliwość doprowadzenia do własności lokalu przez wynajmującego. Program w nowej odsłonie, zakomunikowanej przez rząd kilka tygodni temu, przestawia się z budowania niskim kosztem – co okazało się nierealne – na dofinansowanie czynszu dla osób najsłabiej zarabiających. Na rzecz programu przewidziano pulę pieniędzy, która będzie systematycznie rosnąć. Projekt ustawy o dopłatach do czynszu zakłada, że w 2019 roku rząd wyda na nie 200 milionów złotych. Docelowo mówi się o jednym, a nawet dwóch miliardach złotych rocznie. Dla beneficjentów programu nowy wariant nie będzie oznaczał obniżenia komfortu mieszkania. Zgodnie z założeniami, dopłaty mają dotyczyć czynszu w mieszkaniach znajdujących się w budynkach nowych oraz zrewitalizowanych, a pomoc osobom potrzebującym, w postaci dopłat do czynszów, ma obowiązywać przez 10 lat od momentu otrzymania przez nie mieszkania.

Czy państwo poradzi sobie z prowadzeniem tego programu? Nowa formuła programu nie jest pozbawiona wad: – To na pewno bardziej logiczna forma pomocy mniej zamożnym obywatelom. Osób potrzebujących jest jednak znacznie więcej niż tych, które mogą zostać zakwalifikowane do programu. Można więc przypuszczać, że to dopiero początek zmian w rządowym pomyśle – zapowiada Kuba Karliński, założyciel Magmillon.

Kto skorzysta na zmianach?

Mieszkanie Plus ma wspierać osoby, które chcą wynająć mieszkanie w dużych miastach. Wedle zapowiedzi z programu będzie mógł skorzystać każdy, ale preferowanymi beneficjentami będą osoby w cięższej sytuacji życiowej, przede wszystkim zaś rodziny z dziećmi, nieposiadające środków na własne mieszkanie. O dopłaty będą się mogły starać zarówno gospodarstwa domowe jedno-, jak i wieloosobowe. O przyznaniu dofinansowania zadecyduje wysokość dochodów domownika/ów. Limit będzie ustalany w zależności od liczby osób wchodzących w skład gospodarstwa domowego. W przypadku gospodarstwa jednoosobowego, będzie to 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, wg danych GUS. Aktualnie to 3844 zł. W gospodarstwach wieloosobowych limit będzie zwiększany o 30 proc. przeciętnego wynagrodzenia na każdą kolejną osobę. Z całą pewnością pierwszeństwo będą miały osoby, które straciły cztery kąty na skutek klęsk żywiołowych, niepełnosprawni, osoby o niskich dochodach, posiadające dzieci, a także starsze czy o statusie repatrianta.

Jakie kwoty będzie przyznawał rząd?

Rząd zdecydował się na system dopłat, ponieważ szybko okazało się, że proponowane początkowo niskie ceny najmu nie pokryją kosztów.

– Program Mieszkanie Plus rusza w specyficznym czasie. Drastycznie rosną koszty wykonawstwa, co spowodowane jest rosnącymi cenami materiałów i brakiem rąk do pracy. Niska stopa bezrobocia przekłada się na systematyczne podwyżki płac, także w budowlance. W takich warunkach, szacunki dotyczące kosztu wybudowania nieruchomości szybko tracą na aktualności – komentuje Kuba Karliński.

Ile zatem będą wynosić dopłaty? Przykładowo, osoba lub rodzina chcąca wynająć mieszkanie 50-metrowe, będzie za nie płaciła między 550 a 650 złotych, resztę dopłaci rząd. Wysokość dopłat ma być jednak stopniowo zmniejszana (co 3 lata). Celem jest dotarcie ze wsparciem publicznym do tych osób, które realnie tego potrzebują, przy jednoczesnym zachowaniu rynkowego charakteru realizowanych inwestycji.

Czy optymistyczny scenariusz rządu okaże się tym razem realny? Przekonamy się w najbliższym czasie. Wedle zapowiedzi ministerstwa, pierwsze dopłaty mają być przyznawane rodzinom wynajmującym mieszkania czynszowe już w przyszłym roku.

fot. archiwum