Oprocentowanie lokat najniżej w historii

W oczekiwaniu na orzeczenie TSUE banki obniżają oprocentowanie lokat. Przeciętny depozyt daje w ciągu roku już mniej niż 11 złotych odsetek od każdego powierzonego tysiąca – wynika z szacunków HRE Investments. Jest to najgorszy wynik w historii. Inflacja pochłania siłę nabywczą oszczędności prawie trzy razy szybciej niż banki dopisują odsetki do lokat.

Na przeciętnej bankowej lokacie założonej w sierpniu br. można było zarobić tylko 1,34% – wynika z najnowszych danych opublikowanych przez NBP. Po potrąceniu podatku (19%) oznacza to jedynie 10,85 złotych odsetek „na rękę” od każdego tysiąca powierzonego bankowi w skali roku. Jest to najgorszy wynik w historii.

TSUE miesza na rynku lokat?

Nie wykluczone, że jest to odpowiedź banków na zbliżające się orzeczenie TSUE dotyczące kredytów walutowych. Spodziewany jest werdykt sugerujący polskim sądom usuwanie z umów klauzul waloryzacyjnych. Efekt? Drogi kredyt walutowy zmieni się w złotowy z ultra niskim oprocentowaniem frankowym. To oznacza kredyt nawet kilkanaście razy tańszy niż dotychczas, a z drugiej strony wielomiliardowe koszty dla banków. To zrozumiałe, że banki próbują się na tę okoliczność przygotować na przykład ograniczając wydatki na odsetki dla deponentów.

Inflacja trzy razy szybsza niż bank

Gdyby skromne oprocentowanie lokat zderzyć z panującą dziś inflacją, to okaże się, że utrzymanie siły nabywczej posiadanych oszczędności przy pomocy bezpiecznych produktów bankowych jest dziś nie lada wyzwaniem. Jeśli weźmiemy pod uwagę prawie 3-proc. inflację przewidywaną przez NBP na rok 2020, to okaże się, że zyski „na rękę” z zakładanej dziś bankowej lokaty nie wystarczą, aby utrzymać wartość posiadanych oszczędności. Chodzi o to, że inflacja pochłania siłę nabywczą oszczędności mniej więcej trzy razy szybciej niż banki dopisują odsetki do lokat. W efekcie większość deponentów, gdy za jakiś czas odbierze swoje oszczędności z banku, będzie mogła kupić za swoje oszczędności mniej dóbr i usług niż w momencie zakładania lokat.

Konsekwencje? W ostatnich miesiącach wyraźnie przyspieszył odpływ pieniędzy z lokat. Po prostu, przy tak niskim oprocentowaniu coraz więcej osób dochodzi do wniosku, że nie ma sensu trzymanie pieniędzy zamrożonych na terminowych lokatach. Początek tego trendu przypada na 2016 rok.

Warto dodać, że wiele osób nie znajduje jednak dla siebie alternatywy poza bankami. To dlatego nieprzerwanie od lat rośnie kwota trzymana w tych instytucjach przez Polaków na depozytach bieżących – rachunkach rozliczeniowych i oszczędnościowych. W sierpniu było to już prawie 453 mld złotych. Spora część tej kwoty to potencjalny kapitał inwestycyjny, który tylko czeka na odpowiednią okazję.

Lokaty lepsze nie będą

Jakby tego wszystkiego było mało, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że w kolejnych miesiącach oferta depozytowa banków będzie się pogarszała. Wszystko za sprawą wcześniej wspomnianego orzeczenia TSUE dotyczącego kredytów frankowych. Jego publikacja spodziewana jest na 3 października. Jeśli będzie nie po myśli banków, to za kilka miesięcy jeszcze trudniej będzie znaleźć depozyt z atrakcyjnym oprocentowaniem.

Słaba oferta lokat zniechęca do zanoszenia oszczędności do banków, czego konsekwencje są dwie. Część osób nie widząc sensu w deponowaniu środków decyduje się na konsumpcję. Inni szukają alternatywy dla swoich oszczędności. Widać to po skłonności Polaków do zakupu nieruchomości, obligacji czy poszukiwania alternatywnych sposobów lokowania kapitału.

Bartosz Turek 
główny analityk HRE Investments

fot. archiwum