Spotkania w myśl reguły Chatham House

Konferencje  biznesowe oraz  polityczne wyższego szczebla organizowane są najczęściej według klasycznego scenariusza, z widocznym  podziałem na prowadzących wykłady oraz słuchaczy.

Ponieważ mają one najczęściej charakter jawny, znana jest publicznie tożsamość osób wypowiadających się na forum. Wykładowcy muszą liczyć się z tym, że prezentowane przez nich poglądy mogą zostać wykorzystane przez prasę i znacząco wpłynąć na ich wizerunek, który dla szanującego się biznesmena i polityka powinien być jak najbardziej spójny.

Aby uczynić publiczne debaty bardziej swobodnymi i niezależnymi, powstała zasada, która zupełnie odmieniła charakter jaki najczęściej panuje na tego typu zjazdach. Stworzona po to, by zachęcić jednostki reprezentujące różne korporacje, środowiska naukowe oraz polityczne do otwartości podczas wymiany spostrzeżeń i doświadczeń. Nie zakłada ona wykładów, ani prezentacji, a jedynie nieformalne spotkania, przypominające towarzyskie rozmowy przy kawie, których uczestnicy traktowani są na równi. Każdy może wyrazić swoją opinię na poruszony temat nie ujawniając swojej tożsamości.

Zjazdy aranżowane w takim charakterze, opierają swoje funkcjonowanie o tzw. “Regułę Chatham House”, która została opracowana w 1927 roku w gmachu Chatham House w Londynie i udoskonalona w 1992 oraz 2002.

Reguła Chathman House brzmi:

„Kiedy spotkanie, lub jego część, odbywa się według reguły Chatham House, uczestnicy mogą swobodnie korzystać z uzyskanych informacji, pod warunkiem, że tożsamość i przynależność mówiącego, ani jakiegokolwiek innego uczestnika, nie zostaną ujawnione”.

Spotkania w myśl Reguły Chatham House najczęściej stosują jednostki samorządów terytorialnych, organizacje komercyjne oraz badawcze.

Podczas tych inspirujących spotkań powstaje wiele ciekawych i nowatorskich pomysłów, których celem jest zbudowanie dobrze prosperującego i bezpiecznego świata dla wszystkich.

Chatham House, czyli Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych ma swoją siedzibę w samym centrum Londynu na Placu Św. Jamesa. Jest to niezależny międzynarodowy Zespół  Ekspertów  oraz  organizacja członkowska. Skupia liderów biznesu, naukowców, dyplomatów, przedstawicieli mediów, organizacji pozarządowych, decydentów i naukowców.

Nie jest natomiast organizacją rządową i nie otrzymuje rządowych funduszy. Łączy ludzi oraz organizacje, które zainteresowane są sprawami międzynarodowymi, zapewniając jego członkom niezależne forum otwarte na niezależną wymianę poglądów.

Alicja Dębiec

Property Journal  8-9/2012

 

 

Ile kosztuje zamieszkanie w luksusie ?

 

Apartamenty w Polsce

Pomimo mniejszego popytu na luksusowe drogie mieszkania, niż na te w standardzie popularnym, rynek apartamentów w Polsce ma się dobrze, a nawet rozwija – nieśpiesznie, acz skutecznie. Po przyhamowaniu inwestycyjnym w latach 2008- 2009 w wyniku międzynarodowego kryzysu finansowego, już w 2010 przerwane budowy ruszyły ponownie; rozpoczęto też kolejne nowe.

Obecnie można mówić o zrównoważonym rozwoju tego segmentu rynku nieruchomości. Zrównoważonym, bo bardziej dostosowanym do realiów polskiego rynku, tzn. poprzedzonym dogłębnymi analizami, z uwzględnieniem ważnego parametru, jakim jest czas. Wiadomo bowiem, że kapitalizacja takich inwestycji odbywa się w dłuższej perspektywie czasowej.

Żeby zostać właścicielem kilkupokojowego apartamentu w Warszawie
trzeba liczyć się z wydatkiem minimum 4 – 6 milionów złotych. Albo inaczej – lokalizacje w ścisłym centrum kosztują od ok. 12 500 zł/ mkw. – do ok. 29 000 zł/ mkw. W słynnej już apartamentowej wieży Złota 44 średnia cena kilkupokojowego mieszkania wynosi 5,9 miliona złotych, a trzypoziomowy penthouse o powierzchni 374 mkw. na najwyższych kondygnacjach kosztuje ok. 20 milionów zł (według informacji ofertowej inwestora). Mieszkańcy otrzymują dodatkowo oczywiście: recepcję, ochronę i serwis, część rekreacyjną z basenem, siłownią i sauną oraz inteligentną instalację elektryczną, zarządzającą między innymi ogrzewaniem i chłodzeniem.

Zdecydowanie niższe ceny są w osiedlach poza centrum. Niewątpliwą zaletą tych lokalizacji jest większy kontakt z zielenią oraz izolacja od miejskiego zgiełku śródmieść. W świeżej ofercie deweloperskiej, uwzględniającej obecną nadpodaż mieszkań, można znaleźć np. luksusowe lokale na Mokotowie już od 7 000 zł za metr kwadratowy. Jednak nie są to typowe oferty na tym specyficznym, rządzącym się własnymi prawami, rynku.

Takie różnice cenowe wynikają przede wszystkim z dużej rozbieżności w kosztach zakupu gruntów budowlanych, które w ścisłym centrum stolicy osiągają bardzo wysokie stawki, rzędu kilku tysięcy złotych za 1 mkw. Dla przykładu – działka inwestycyjna o powierzchni ok. 1,8 ha w rejonie ulic Chmielnej i Jana Pawła II została sprzedana w przetargu w listopadzie 2011 roku za 9955 zł/ mkw.

W innych dużych miastach Polski
jak Wrocław, Kraków, Poznań czy Trójmiasto kupno mieszkania w standardzie apartamentu wiąże się z wydatkiem średnio 7 000 – 18 000 zł/mkw. W ostatnich 12 miesiącach ceny nieznacznie spadły, około 6%, chociaż ten segment rynku nie poddaje się łatwo ogólnie panującym trendom spadkowym. We Wrocławiu w Sky Tower, świeżo oddanym do użytku najwyższym w Polsce kompleksie biurowo-apartamentowym, ceny rozpoczynają się od 11 500 zł/ mkw; w osiedlach najbardziej prestiżowych, poza centrum, jak Biskupin, Zalesie i Krzyki Borek ceny oscylują już od 6 500 zł/ mkw. do ok. 9 000 zł/ mkw. 

Znane kurorty i miejscowości wypoczynkowe
jak Kołobrzeg, Mielno, Świnoujście, Sopot, Zakopane, Wisła, Polanica Zdrój również mają swoje apartamentowce. Tego typu mieszkania świetnie nadają się do zakupu w celu późniejszego wynajmu czasowego, najczęściej wakacyjnego, tzw. timesheringu. Dla przykładu, w Mielnie ceny apartamentów wykończonych w wysokim standardzie zaczynają się od 7 500 zł/ mkw. Średnie ceny w innych miejscowościach wynoszą od 9 000 zł/mkw. – do ok. 16 000 zł/mkw.

Małgorzata Battek

źródło: Property Journal 8-9/2012

 

ZettaBajt =10 do potęgi 21

Mamy coraz więcej informacji w Internecie, ale ważne, co zrobimy z tymi danymi; jak je uporządkujemy i wykorzystamy. A będzie co porządkować, bo, jak przewidują eksperci, liczba danych w 2020 wzrośnie o 48 proc. w stosunku do roku obecnego. Będzie liczyła 35 ZettaBajtów!

Aż 90 procent informacji umieszczonych w Internecie powstało w ciągu ostatnich dwóch lat. Proszę tylko pomyśleć ile nowych filmów powstaje każdego dnia na YouTube. Dlaczego tak się dzieje? Bo technologia nam to umożliwiła, stała się tak łatwa w użyciu, że korzystamy z niej na codzień. Puszka Pandory już się otworzyła.

Nim technologia dokonała tego skoku, czyli nie tak całkiem dawno, żeby podzielić się nagraniem z najbliższymi, należało je najpierw zarejestrować na taśmie VCR, następnie skopiować  (co trwało prawie tyle samo co nagranie) i w końcu wysłać pocztą albo doręczyć samemu. Ten proces zabierał conajmniej pół dnia.

Dzisiaj, ta sama operacja trwa mniej niż trzy minuty. Umieszczamy nasze nagranie na YouTube i e-mailem wysyłamy link. Na dodatek za darmo i do tak wielu odbiorców, jak tylko nam się zamarzy. Wyobraźmy sobie, jak wiele taśm i znaczków pocztowych oszczędzamy. Jak wiele godzin poświęconych kopiowaniu możemy przeznaczyć na inne zajęcia.

Niestety tylko niewielka cześć informacji znajdujących się w Internecie (około 20%) jest uporządkowana i możemy z niej zrobić użytek. Pozostałe 80% zalega w chaosie i jest niewykorzystywanych. Ale jak wiadomo, informacja jest jak ropa naftowa, która po oczyszczeniu zamienia się w pożądany produkt. Świat biznesu wie, że te informacje są na wagę złota i liczy, że dalszy postęp technologiczny umożliwi ich uporządkowanie i zużytkowanie. Mówiąc obrazowo – dzisiejszy świat biznesu umiera z pragnienia w oceanie informacji. Informacji, które kreujemy w mediach socjalnych – na YouTube, Facebooku czy Twitterze.

Dlatego świat biznesu przewodzi zmianom, żeby przetworzyć ogrom danych, których ilość rośnie z dnia na dzień. Jedną z tych zmian, które już nabierają szybkości lawiny śnieżnej, jest przetwarzanie danych w chmurze. 

 Łatwiej jednak przychodzi nam zrozumieć teraźniejszość, kiedy przeanalizujemy przeszłość. Nicolas Carr, laureat nagrody Pulitzera, w swojej nowej książce „ Building the Bridges to the Cloud”, przytacza przykład szkockiego emigranta, który wyjechał do Ameryki w 1819 roku i po jakimś czasie założył tam własną fabrykę produkująca żelazo – Burden Iron Works. Henry Burden, światły biznesmen i inżynier, zdawał sobie sprawę, że aby stworzyć dobrze rozwijający się interes, musi produkować własną energię potrzebną do funkcjonowania jego przedsiębiorstwa. Zbudował więc olbrzymie koło wodne, które dostarczało energii i pozwoliło mu na lata pełnej prosperity. Ale trwało to do czasu. W niespełna 50 lat później koło zarosło chwastami i popadło w ruinę. Co się stało? Na przełomie 1900 roku zaczęto produkować energię na sprzedaż. Produkcja własnej stała się nieopłacalna. Energia dostarczana poprzez sieć elektryczną była znacznie tańsza. Zmienił się model dostawca-konsument. W 1910 roku 40 proc. energii było dostarczane przez sieć, a 60 proc. wciąż pochodziło z małych, własnościowych fabryczek. 20 lat później już 80 proc. energii pochodziło z sieci elektrycznej. Dzisiaj jest to prawie 95 proc. To, co było przewagą Burdena nad konkurentami z czasem stało się jego słabością, bo konkurenci zaopatrywali się w energię z sieci taniej i wtedy, kiedy jej potrzebowali.

Carr widzi analogię przykładu Burdena do dzisiejszej sytuacji w technologiach informatycznych. Twierdzi, że dzisiaj mamy do czynienia z podobną transformacją, a dzieje się to dzięki komputeryzacji w chmurze. Szybkimi krokami wkraczamy do świata, w którym komputeryzacja będzie dostarczana do klienta podobnie jak energia elektryczna. 

Oczywiście energia i technologia informatyczna to dwie zupełnie różne dziedziny – żachnie się niejeden. Tak, ale mają pewne wspólne cechy. Podobieństwo polega na tym, że zarówno energię elektryczną, jak i komputeryzację da się scentralizować. Można zbudować platformę z określonym sprzętem komputerowym, dodać do tego odpowiednie warstwy oprogramowania, a następnie dostarczać do odbiorcy.  Biorąc pod uwagę koszty zaopatrzenia i elastyczność w dostarczaniu produktu (będziemy korzystali z usługi na życzenie, a płacili w zależności od zużycia), takie rozwiązanie jest znacznie wygodniejsze.

W dziejach ludzkości nie ma silniejszego bodźca niż wygoda.

 

Lidia Paulińska-Thompson

źródło: Property Journal 8-9/2012

 

Domy z fabryki

Gdy decydujemy się na budowę domu, mamy do wyboru kilka technologii budowlanych. Poza tradycyjnym nurtem budownictwa murowanego, coraz większą popularność zdobywają domy prefabrykowane w konstrukcji szkieletu drewnianego. Są kraje, gdzie technologia ta stosowana jest z powodzeniem od zawsze. W krajach skandynawskich, dla przykładu, znaczna część domów powstaje właśnie w tej technologii, doskonale sprawdzając się w ostrych warunkach klimatycznych.

Niewątpliwą zaletą domów prefabrykowanych jest szybkość ich budowy. Gotowy do zamieszkania i całkowicie skończony dom powstaje nawet w 3 miesiące. Większość elementów budynku przygotowana jest w fabryce. Na miejsce budowy przyjeżdżają gotowe składowe, montowane późnej, jak domek z klocków: części, a nawet całe ściany ze wszystkimi warstwami, czy fragmenty stropów. Jedyne, co musi być wcześniej przygotowane, to odpowiednie fundamenty, zazwyczaj lżejsze i cieńsze od tych stawianych pod domy murowane. Budowa fundamentów jest zazwyczaj prowadzona równolegle z produkcją elementów budynku w fabryce. Konstrukcję modułów stanowi najczęściej szkielet drewniany, wypełniony materiałami izolacyjnymi. Duża dokładność wykonania sprzyja zastosowaniu rozwiązań pozwalających uczynić dom bardzo energooszczędnym, a nawet pasywnym, gdyż zapewniona jest szczelność budynku, pozwalająca zminimalizować zapotrzebowanie na ciepło.

Domy w tej technologii mają jeszcze wiele innych zalet.

Dowolność formy

Wykorzystując technologię prefabrykacji domów, nie musimy koniecznie korzystać z gotowych projektów. Można również zaprojektować dom od podstaw wedle własnej wizji przy udziale architekta. Następnie firma zajmująca się produkcją i montażem domów zaadaptuje projekt, wykonując na jego podstawie gotowe elementy prefabrykowane i złoży je na placu budowy. Tak więc forma budynku uzależniona jest praktycznie tylko od wizji inwestora.

Pełna kontrola procesu

Proces budowy oraz wybór użytych materiałów jest planowany w pierwszym etapie zamówienia, podczas  wyboru koncepcji. Następnie, w krótkim czasie, wedle ustalonej procedury, powstają gotowe elementy konstrukcji budynku, które w ciągu kilku – kilkunastu dni są montowane na budowie do stanu surowego zamkniętego. Zminimalizowane jest więc ryzyko wystąpienia niespodzianek i nieprzewidzianych kosztów dodatkowych, wynikłych nagle w czasie budowy metodą tradycyjną.

Cena

Ceny domów prefabrykowanych zależą od stopnia skomplikowania bryły. Jednak z reguły różnice są niewielkie. Choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się wyższe od kosztów budowy metodą tradycyjną, to jednak w ogólnym bilansie różnica wychodzi zdecydowanie na korzyść prefabrykatów. Średnio cena budowy metra kwadratowego to ok. 1200 zł za stan surowy zamknięty, wraz z montażem i robocizną, a ok. 1600 zł za stan deweloperski, całkowicie wykończony z zewnątrz.

Dużą zaletą jest krótki czas realizacji. Przy metodzie murowanej tradycyjnej poświęcilibyśmy sporo czasu na wyszukiwanie, dobór, transport i składowanie materiałów na miejscu budowy, częstą obecność i dojazdy, zatrudnienie wielu, nie zawsze pewnych i  wyspecjalizowanych ekip budowlanych. 

Czas

Podczas, gdy tradycyjna budowa domu zajmuje co najmniej 2 lata, w domu prefabrykowanym możemy zamieszkać już po ok. 3 miesiącach od wyboru projektu. Wiąże się to jednak ze sposobem jego sfinansowania. Musimy tu od razu dysponować całą kwotą lub zaciągnąć kredyt. W niektórych firmach płatność możemy rozbić na etapy, rozłożone na kilkanaście tygodni. Natomiast podczas realizacji budowy metodami tradycyjnymi proces płatności rozciągnięty jest w czasie na kilka lat, podczas których możemy zgromadzić odpowiednie fundusze, czy przerwać budowę w przypadku ich braku.

Dokładność i jakość wykonania

Technologia budowy całych elementów budynku odbywa się w fabryce, co uniezależnia od zewnętrznych wpływów atmosferycznych, takich jak mróz, śnieg, deszcz. Zapewniona jest więc wysoka jakość i dokładność wykonania. Pozwala to również znacząco zaoszczędzić czas powstawania kolejnych elementów, poprzez pominięcie wielu robót około budowlanych, jak wykonywanie szalunków, rusztowań, zadaszeń tymczasowych, chroniących przed deszczem itp.

Wszystkie elementy budynku w trakcie powstawania przechodzą bardzo dokładne kontrole techniczne. Firmy zajmujące się produkcją takich domów dają z reguły gwarancję na 30-50 lat, muszą więc mieć pewność, że wszystko wykonane jest wg najwyższych standardów. Niektóre źródła podają, iż trwałość budynku wynosi co najmniej 100 lat.

Energooszczędność

Domy te charakteryzują się dużą szczelnością przegród. Dokładność wykonania oraz rodzaj konstrukcji, jakim jest najczęściej drewno, nadają im doskonałe parametry termiczne. Można powiedzieć, że domy z prefabrykatów mają energooszczędność w standardzie. Wielu producentów proponuje gotowe rozwiązania na etapie wyboru koncepcji. Budynki takie posiadają okna o odpowiednio dobranym współczynniku przenikania ciepła, czy dodatkowe formy alternatywnych źródeł energii, jak wbudowane rekuperatory, pompy ciepła oraz panele słoneczne. Energooszczędne czy pasywne domy prefabrykowane stają się coraz popularniejsze. Wiele firm oferuje już ciekawe i nowoczesne projekty takich domów. Koszty ogrzewania są nawet o 70% niższe, niż budynków o takich samych gabarytach, a stawianych w technologii  tradycyjnej.

Lista wad w porównaniu z zaletami jest zdecydowanie krótsza

Po pierwsze musi być zapewniony bezpieczny i dogodny wjazd na działkę ciężkiego sprzętu, gdyż elementy są przywożone tirami i nierzadko montowane za pomocą dźwigów. Fundamenty muszą być wykonane niezwykle starannie, gdyż nawet klikucentymetrowe odchylenie może powodować w przyszłości pękanie budynku. Problemem może być koniczność zapłaty jednorazowo całej kwoty za dom, co w czasach problemów z kredytami może stanowić nie lada wyzwanie.

Domy prefabrykowane znajdują coraz większe rzesze zwolenników na całym świecie, na co niewątpliwe wpływa szybki czas budowy oraz późniejsze niskie koszty utrzymania.

Paulina Michniak

źródło: Property Journal 8-9/2012

 

Rynek mieszkaniowy w Polsce – II kwartał 2012

Najsilniejszym czynnikiem wpływającym na działania uczestników rynku deweloperskiego w II kwartale 2012 roku było wejście w życie, z końcem kwietnia, ustawy o ochronie praw nabywców mieszkań i domów. Z jednej strony, zgodnie z oczekiwaniami, ustawa spowodowała przyspieszenie przez wiele firm decyzji o wprowadzeniu nowych inwestycji lub ich kolejnych etapów do sprzedaży, a w konsekwencji – wyraźny wzrost liczby oferowanych mieszkań. Z drugiej – wobec wielu niejasnych uregulowań – spowodowała zamieszanie wśród deweloperów, nabywców, notariuszy i bankowców, uczących się działania w nowych uwarunkowaniach formalno-prawnych. Dlatego liczby ukazujące efekty sektora na koniec czerwca mają prawo znacznie odbiegać od średnioterminowych trendów, a ich interpretacja musi brać pod uwagę nietypowe wydarzenia w otoczeniu rynku. Wpływ ustawy będzie zapewne odczuwalny wyraźnie w kolejnych kwartałach 2012 roku, będzie też dostrzegalny w zmianach zachodzących w sektorze w dłuższej perspektywie.

Statystyki napływające z sektora bankowego potwierdzają zjawisko widoczne na rynku: potencjalnym nabywcom mieszkań coraz trudniej uzyskać kredyt hipoteczny, zaś ocena ich zdolności kredytowej jest dziś o wiele bardziej ostrożna niż rok czy dwa lata temu, nie wspominając już o latach boomu. Maleje także, i tak już znacznie ograniczone, znaczenie dla rynku pierwotnego programu Rodzina na Swoim. W konsekwencji realny popyt jest przede wszystkim uzależniony od polityki cenowej deweloperów.

Podaż

Zgodnie z wynikami monitoringu REAS, w II kwartale 2012 roku, a w praktyce – tylko w kwietniu, w sześciu aglomeracjach o największej skali obrotów na rynku pierwotnym (Warszawa, Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Poznań i Łódź) wprowadzono do sprzedaży prawie 12,9 tys. mieszkań. Wynik ten jest o 33% wyższy, niż w poprzednim kwartale i zarazem o 21% wyższy, niż rok wcześniej. W pierwszym półroczu 2012 roku liczba lokali wprowadzonych do sprzedaży wyniosła łącznie 22,6 tysiąca na rynkach, na których rocznie sprzedawało się dotychczas niespełna 30 tysięcy jednostek, zaś liczba mieszkań w ofercie już na początku I kwartału zbliżała się do 49 tysięcy. Jednak trudno zarzucać deweloperom brak racjonalności. Wobec braku klarownego obrazu funkcjonowania rynku po wejściu w życie ustawy, zarówno w relacjach deweloperów z klientami, jak i – zwłaszcza – z bankami, zapewnienie sobie co najmniej kilkumiesięcznego zapasu mieszkań do sprzedaży na dotychczasowych zasadach wydawało się całkowicie uzasadnione.

Dane REAS o liczbie mieszkań wprowadzonych do sprzedaży są spójne ze statystykami GUS po II półroczu. W całej Polsce deweloperzy rozpoczęli budowę 34,8 tysięcy mieszkań, czyli o 21,9% więcej, niż w analogicznym okresie roku poprzedniego, a liczba uzyskanych pozwoleń na budowę przekroczyła 40 tysięcy (13,5% więcej). Spółdzielnie mieszkaniowe rozpoczęły natomiast budowę 1,6 tys. mieszkań, o 76,7% więcej niż rok wcześniej, choć uzyskały w tym okresie pozwolenia na budowę tylko 933 mieszkań (o prawie 42% mniej, niż w I półroczu 2011 roku). Przypomnijmy, że pod względem liczby budowanych mieszkań, we wspomnianych sześciu aglomeracjach powstaje około połowy wszystkich lokali budowanych w Polsce na sprzedaż.

W konsekwencji bardzo wysokiej liczby lokali wprowadzonych w II kwartale na rynek, liczba mieszkań oferowanych do sprzedaży w sześciu aglomeracjach wyniosła na koniec półrocza blisko 56,7 tysiąca jednostek i wzrosła w okresie 12 miesięcy o ponad 23%. W największych miastach oferta na koniec półrocza wynosiła:

w Warszawie ponad 21 tys.  

w Krakowie – 10,8 tys.

we Wrocławiu – 9,5 tys.

w Trójmieście – 7,9 tys.

w Poznaniu 4,6 tys.

i ponad 2,8 tys. w Łodzi.

W tych dwóch ostatnich miastach wzrost wielkości oferty był relatywnie najmniejszy, ale we wszystkich miastach osiągnęła ona rekordowe rozmiary.

W ofercie nadal dominują mieszkania w trakcie budowy, które stanowią 66% mieszkań oferowanych przez deweloperów. Jednak, w porównaniu z poprzednim kwartałem, liczba mieszkań gotowych niesprzedanych wzrosła o 8%, a w skali 12 miesięcy – o ponad 29 %. Na koniec czerwca w Warszawie takich mieszkań było ok. 4,6 tysiąca, wyraźnie więcej, niż w poprzednim kwartale, a we wszystkich sześciu aglomeracjach łącznie takich mieszkań było 12,5 tysiąca. Jednak wobec dużej liczby lokali planowanych do oddania w II połowie 2012 roku najprawdopodobniej liczba gotowych niesprzedanych mieszkań wyraźnie wzrośnie w najbliższych 2 -3 kwartałach.

Popyt i ceny

W II kwartale 2012 roku liczba transakcji, liczona łącznie dla sześciu rynków, wzrosła w porównaniu z I kwartałem 2012 roku o około 2% i wyniosła ponad 7,6 tys. mieszkań. Był to wynik porównywalny z II kwartałem poprzedniego roku, a biorąc pod uwagę perturbacje związane z ustawą deweloperską oraz mniejszą dostępność kredytów hipotecznych, był to dobry rezultat. Z pewnością także pozytywny wpływ na sprzedaż wywarła wielkość i różnorodność oferty, jak również elastyczność cenowa sprzedających.

Przeciętne ceny mieszkań w ofercie, a także ceny sprzedawanych jednostek nadal spadały, natomiast niezgodnie z trendem zachowały się ceny lokali wprowadzonych do sprzedaży w tym kwartale. Drugi kwartał z rzędu przeciętna cena lokali wprowadzonych do sprzedaży dla 6 miast, ważona liczbą mieszkań, utrzymała się powyżej ceny ofertowej, na nieomal tym samym poziomie, co kwartał wcześniej. Przyczyn takiego zjawiska było kilka:

  • wprowadzenie większej, niż w poprzednich kwartałach, liczby drogich apartamentów,
  • ustalanie dość wysokich cen dla mieszkań o odległych terminach realizacji (pula „przedustawowa”) w celu uniknięcia wewnętrznej konkurencji z projektami obecnie realizowanymi,
  • większy udział projektów z segmentu mieszkań o podwyższonym standardzie.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy sprzedano ok. 29,4 tysiąca lokali, czyli o 1,5% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej (III kw. 2010 – II kw. 2011). Ta relatywnie dobra sprzedaż miała jednak także swoją cenę: wobec coraz większej oferty i stabilnej sprzedaży, wysiłek wkładany w pozyskanie i obsłużenie nabywców jest coraz większy, zaś sprzedaż w przeliczeniu na przeciętną inwestycję zdecydowanie maleje. Dla porównania dość przypomnieć, że na koniec 2010 roku w ofercie było ok. 39 tys. jednostek.

Wzrost wielkości oferty przy dość stabilnej sprzedaży spowodował wydłużenie okresu potrzebnego do wyprzedaży obecnej oferty. W relatywnie najlepszej sytuacji są deweloperzy z Warszawy i Trójmiasta, gdzie przy zachowaniu tempa sprzedaży z ostatnich czterech kwartałów trzeba by było czekać nieco ponad siedem kwartałów na sprzedaż ostatniego lokalu; w najtrudniejszej – firmy z Krakowa, gdzie okres ten potrwałby pięć miesięcy dłużej i gdzie nadwyżka podaży nad popytem jest największa.

Komentarz

Z pewnością obecna wielkość oferty osiągnęła swoje średnioterminowe maksimum i z każdym kolejnym kwartałem powinna powoli maleć. Kluczowe staje się w tej sytuacji pytanie, na ile realne jest utrzymanie dotychczasowego tempa sprzedaży.

Nieoficjalne informacje o akcji kredytowej napływające z ZBP wskazują na spadek wolumenu nowo udzielonych kredytów w okresie styczeń-maj 2012 roku o ok. 18% w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Z drugiej strony, wydaje się, że oprócz spodziewanego pod koniec roku definitywnego zakończenia funkcjonowania programu „Rodzina na swoim”, najważniejsze zmiany wpływające negatywnie na zdolność kredytową nabywców mamy już za sobą.

Także skala utrudnień spowodowanych „ustawą deweloperską” powinna z każdym kolejnym miesiącem maleć, do momentu, gdy rezerwa mieszkań wprowadzonych na rynek skurczy się i deweloperzy zaczną w coraz większym stopniu występować do banków o rachunki powiernicze. Najprawdopodobniej jednak proces ten będzie miał także stopniowy charakter, co pozwoli zarówno bankom, jak i deweloperom na wypracowanie i zweryfikowanie mechanizmów współpracy. Niewątpliwie jednak dla części firm uzyskanie finansowania będzie problemem i będzie to czynnik ograniczający nową podaż w 2013 roku.

Najnowsze prognozy makroekonomiczne potwierdzają, że rok 2013 będzie okresem spowolnienia wzrostu gospodarczego, a zarazem konsolidacji finansów publicznych, co z jednej strony przejawiać się będzie w niższym poziomie inwestycji w sektorze publicznym, a z drugiej – zaostrzeniu polityki podatkowej, skutkującej niższymi realnymi dochodami Polaków.

Jedną z prawdopodobnych konsekwencji może być zmniejszenie liczby transakcji na rynku mieszkaniowym, ale o ile nie będzie innych negatywnych czynników, to nie powinno ono mieć tak dużej skali, jak w pierwszej połowie 2009 roku. W dłuższej perspektywie trzeba wskazać na dwa istotne pozytywne zjawiska: z pewnością stopień dopasowania obecnej oferty do możliwości nabywców jest dziś o wiele wyższy, niż na początku 2009 roku; można powiedzieć, że generalnie jest to oferta „sprzedawalna”, a po wtóre relacja cen do dochodów jest dziś o wiele bliższa długoterminowej średniej dla polskiego rynku. Wreszcie – zarówno banki, jak i deweloperzy są w ogromnej większości przygotowani na nadchodzące spowolnienie i możliwe wydłużenie okresu sprzedaży, zaś plany deweloperów na rok 2013 mają dużo mniejszą skalę, niż liczba jednostek planowanych do oddania w bieżącym roku.

Kazimierz Kirejczyk

FRICS Partner
Prezes Zarządu REAS
Europejski Instytut Nieruchomości, Członek Rady Fundacji

źródło: Property Journal 8-9/2012

Rzut oka na polski rynek najmu

W terminologii Głównego Urzędu Statystycznego działalność budowlana deweloperów zaliczana jest do kategorii „na sprzedaż lub wynajem”. Dotychczas polscy deweloperzy praktycznie nie budowali jednostek mieszkaniowych z przeznaczeniem na wynajem. Niemniej jednak, rynek najmu stanowi strategiczny i rozwojowy sektor, który wkrótce nabierze większego znaczenia.

Obecnie sektor najmu w największych polskich miastach jest stosunkowo duży, choć pozostaje w znacznym stopniu nieprzejrzysty. Według szacunków, w Warszawie około 10% zasobów mieszkaniowych podlega aktualnie najmowi po cenach rynkowych. Istnieje również budownictwo społeczno-czynszowe. Jednostki mieszkaniowe z tej kategorii są własnością gminy lub Towarzystw Budownictwa Społecznego, a czynsze kształtują się dużo poniżej poziomu rynkowego. Większość wolnorynkowych lokali na wynajem w stolicy Polski znajduje się w budynkach, które powstały w czasach PRL. Część zlokalizowana jest w przedwojennych zasobach mieszkaniowych. Tylko nieliczne mieszkania na wynajem zostały odnowione. Lokale wyższej jakości, zbudowane w ciągu minionych 10-15 lat, sprzedawano przede wszystkim nabywcom na własny użytek, ale ostatecznie pewna część tych zasobów została wynajęta przez właścicieli. Ogólnie rzecz biorąc, jakość większości lokali na wynajem jest niska.

Czynsze w dużych miastach są wysokie, dlatego właściciele niechętnie inwestują w poprawę jakości lokali, tymczasem większość ubogich najemców nie chce płacić za kosztowne ulepszenia. W Warszawie średni miesięczny czynsz wynosi około 45 PLN (~11 EUR) za metr kwadratowy, pomijając koszt ogrzewania i usług. Poziom ten przewyższa oficjalne ceny najmu w Monachium, mieście najdroższym dla najemców w Niemczech, gdzie przeciętna miesięczna należność za wynajęty lokal nie przekracza 10 EUR za metr kwadratowy.

Kolejną kwestią jest niska jakość zarządzania lokalami. Dotychczas najem funkcjonował w czymś w rodzaju szarej strefy legislacyjnej. Większość umów najmu nie zostaje oficjalnie zarejestrowana dla uniknięcia opodatkowania (mimo, że rząd wprowadził niedawno uproszczoną, zryczałtowaną opłatę podatkową). W przypadku nieruchomości wynajmowanych prywatnie, najemca jest tylko w ograniczonym stopniu zabezpieczony przed eksmisją. 

Mimo opisanych wyżej problemów po stronie podażowej, w ciągu ostatnich kilku miesięcy wiele gospodarstw domowych zaczęło traktować najem jako alternatywę w stosunku do zakupu mieszkań. Zważywszy na kwestię ograniczanej przez banki zdolności kredytowej, niepewność na rynku pracy i ograniczone perspektywy wzrostu gospodarczego, gospodarstwa domowe niechętnie podchodzą do zaciągania długoterminowych kredytów. W perspektywie długoterminowej potrzeby mieszkaniowej –  i modele życia ulegają fundamentalnym zmianom, z korzyścią dla sektora najmu.

Młode pokolenie ma inne podejście do nieruchomości. Symboliczne pragnienie posiadania własnego mieszkania traci na znaczeniu, a ważniejsza staje się mobilność i płynność. Migracja do Warszawy i innych dużych polskich miast pozostaje wysoka, co jeszcze bardziej napędza popyt na lokale na wynajem. Po wycofaniu odliczeń od podatku z tytułu inwestycji na wynajem w 2000 roku i nieudanym doświadczeniu z programem Towarzystw Budownictwa Społecznego, w polskim rządzie i mediach zmieniło się nastawienie do wynajmu.

W naszej ocenie, Polska stwarza potencjał inwestycji w wynajem instytucjonalny. Podobnie jak w modelu niemieckim, inwestor instytucjonalny może zaoferować zupełnie inny produkt: bezpieczeństwo, jasne zasady i wysoką jakość. Z punktu widzenia najemcy, właściciel instytucjonalny gwarantuje ochronę przed nieracjonalnymi eksmisjami (w interesie inwestorów nie leży pozbywanie się lokatorów, którzy płacą czynsz), oraz zestaw klarownych regulacji. Wydaje się, że nadszedł już czas na to, by tego rodzaju rynek wreszcie się pojawił. 

Maximilian Mendel  
REAS 

Źródło: Property Journal  8-9/2012

 

Co warto, a co trzeba sprawdzić przed zakupem nieruchomości?

Stając przed decyzją o zakupie nieruchomości, potencjalny nabywca powinien odpowiedzieć sobie na kilka istotnych pytań. Te podstawowe będą dotyczyć rodzaju kupowanej nieruchomości, czy jest to dom, mieszkanie, lokal, grunt rolny lub działka budowlana. Innym istotnym pytaniem które wymaga odpowiedzi jest, przeznaczenie nieruchomości. Czy ma być lokatą kapitału, zaspakajać cele mieszkaniowe czy przynosić zyski. Po odpowiedzeniu sobie na te pytania można przejść do wyszukiwania potencjalnych ofert. Dysponując już listą interesujących nas nieruchomości, przezorny kupujący powinien, zgodnie z zasadą od ogółu do szczegółu, zacząć zadawać sobie bardziej szczegółowe pytania nt. nieruchomości. Pod względem formalno-prawnym, w celu zapewnienia bezpieczeństwa transakcji, niezbędnym będzie pytanie o stan prawny nieruchomości. Na tak zadane pytanie, autor artykułu postara się odpowiedzieć w poniższym tekście.

Pierwsze i najbardziej podstawowe informacje o nieruchomości, można znaleźć w aktualnej księdze wieczystej. Oczywiście o ile ta została urządzona, co niestety jeszcze nie jest w Polsce standardem. Znając numer księgi wieczystej, można zacząć od serwisu udostępnionego przez Ministerstwo Sprawiedliwości na stronie http://ekw.ms.gov.pl. Z reguły znajdują się tam nieruchomości, których numer jest trzyczęściowy. Gdy posiadamy stary numer, można zawsze zadzwonić do Sądu i spytać czy może już interesująca nas nieruchomość została zmigrowana do systemu informatycznego. Ostatecznie pozostaje, zwrócić się osobiście do sądu, który prowadzi księgę, o udostępnienie odpisu zwykłego lub zupełnego. Kosztuje to odpowiednio 30 i 60 zł. Podstawowe informacje to oczywiście położenie nieruchomości oraz kto jest właścicielem. Następnie warto przestudiować dział III i sprawdzić informacje o obciążeniach istniejących na nieruchomości oraz o ewentualnych postępowaniach egzekucyjnych. Interesujący jest również dział IV, gdzie znajdują się informacje o ustanowionych hipotekach. Chcąc kupić prawo do użytkowania wieczystego, należy zapoznać się z warunkami umowy o oddanie nieruchomości w użytkowanie wieczyste. Sprzedawca powinien posiadać taką umowę, ale dla pewności zawsze możemy poprosić o upoważnienie do wglądu do księgi wieczystej, w których umowa powinna się znajdować. 

Po sprawdzeniu księgi wieczystej niestety nie możemy z całą pewnością przyjąć, że nieruchomość nie jest obciążona innymi prawami osób trzecich. Pośród praw, które niekoniecznie muszą znajdywać się w księdze wieczystej, a które z pewnością interesują potencjalnego nabywcę, są m.in. umowy najmu i dzierżawy, umowy dożywocia, a także różnego rodzaju służebności. Sposobem na zabezpieczenie interesu kupującego jest pisemne zobowiązanie sprzedającego do oświadczenia, że żadne prawa osób trzecich nie obciążają nieruchomości oraz o braku postępowań sądowych i administracyjnych dotyczących nieruchomości. Standardowo zapisy tego typu znajdują się w treści umowy sprzedaży sporządzanej przed notariuszem.

Kolejny rejestr, z którego warto zaczerpnąć informacji, w szczególności, gdy jest to nieruchomość gruntowa, to rejestr gruntów i lokali. Prowadzi go starosta właściwy dla miejsca położenia nieruchomości. Znajdziemy tam informacje o powierzchni nieruchomości, sposobie jej użytkowania oraz o zabudowaniach na niej wzniesionych.

Gdyby natomiast interesowała nas nieruchomość, która z uwagi na swój wiek lub charakter, może posiadać wartość historyczną, koniecznie trzeba sprawdzić, czy aby nie została wpisana do rejestru zabytków. Nad takim obiektem sprawowana jest szczególna opieka konserwatora zabytków, co z kolei niesie za sobą szereg konsekwencji prawnych. Z jednej strony, konserwator zabytków może narzucać swoje standardy podczas remontu czy odbudowy obiektu. Z drugiej zaś strony często można się spotkać z różnego rodzaju programami, które mają na celu partycypowanie w kosztach takiego remontu. Chcąc sprawdzić czy nieruchomość jest wpisana do rejestru zabytków, należy się zwrócić do właściwego miejscowo wojewódzkiego konserwatora zabytków o udzielenie informacji czy obiekt figuruje w rejestrze.

Celem ustalenia przeznaczenia nieruchomości, należy udać się do urzędu gminy i sprawdzić czy dla obszaru, na którym położona jest dana nieruchomość, został uchwalony miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Jest to akt prawa miejscowego, który określa podstawowe warunki zabudowy i zagospodarowania terenu. Tam też możemy sprawdzić, czy na sąsiednich działkach nie jest planowane wysypisko śmieci lub np. krematorium. Plany zagospodarowania przestrzennego nie są jeszcze w Polsce normą. W przypadku braku planu, warto sprawdzić czy wydana została decyzja o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu.

Skrupulatny nabywca, powinien zaznajomić się również z dokumentacją prawną obiektów budowlanych znajdujących się na nieruchomości. Warto sprawdzić czy budynki zostały posadowione zgodnie z prawem. Czy inwestor uzyskał pozwolenie na budowę oraz pozwolenie na użytkowanie obiektu. Należy także sprawdzić, czy właściciel posiada wymaganą prawem dokumentację obiektu budowlanego. Jest to o tyle istotne, że konsekwencje tzw. samowoli budowlanej są bardzo dotkliwe. Co do generalnej zasady inspektor nadzoru budowlanego nakazuje rozbiórkę takiego obiektu budowlanego. Od tej zasady możliwe są odstępstwa i prawo przewiduje możliwość legalizacji samowoli budowlanej. Ale z pewnością są to problemy, których każdy kupujący chciałby uniknąć.

Kolejnym, co może mieć znaczący wpływ na nieruchomość, są ograniczenia środowiskowe. Są to szczególne ograniczenia związane z ochroną środowiska, np. ustanowienia strefy chronionego krajobrazu. W przypadku zaś terenów uprzednio eksploatowanych, można zobowiązać właściciela nieruchomości do dodatkowych obowiązków, np. do rekultywacji zanieczyszczonego terenu.

Istotnym z punktu widzenia nabywcy jest również sprawdzenie, jakie są średnie koszty utrzymania nieruchomości. Ile w latach ubiegłych wynosiła stawka podatku od nieruchomości. Jeżeli nabywamy prawo użytkowania wieczystego, należy także sprawdzić wysokość opłat rocznych z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości.

W kwestiach formalnych to byłoby na tyle. Po zebraniu dokumentacji, warto skonfrontować wyniki ze stanem faktycznym. Niezbędnym będzie wówczas przeprowadzenie wizji lokalnej. Podczas oględzin należy uważnie sprawdzić czy wyniki audytu prawnego mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Cały proces jest czasochłonny i kosztowny. Koszty te jednak  są niewspółmierne do wartości transakcji, dlatego też warto jest poświęcić na to trochę czasu i pieniędzy. Ostatecznie, zawsze można skorzystać z usług firm specjalizujących się w obrocie nieruchomościami lub profesjonalnej kancelarii prawnej. W takim wypadku warto zadbać, żeby wynagrodzenie nie było uzależnione od dojścia transakcji do skutku. 

Artur Rostocki

Źródło: Property Journal  8-9/2012

 

Wywiad z b.Premierem Słowacji Mikulasem Dzurinda na XXII Forum Ekonomicznym w Krynicy Zdrój

Podczas XXII Forum Ekonomicznego, „polskie Davos” w Krynicy Zdrój dziennikarka Property Journal Pani Katarzyna Danielak miała okazję zapytać  b.Premierea Słowacji Mikulasa Dzurinda jakie są jego wrażenia z udziału w Forum.

K.Danielak:
How are your feelings after XXII Economic Forum in Krynica?
Jakie są Pana odczucia po zakończeniu XXII Forum w Krynicy?

Prime Minister Mikulas Dzurinda:

Much better than before. There is a huge progress, which is evident, but not only here in Krynica. I have arrived from Cracow by car and realised the huge progress, watching many new buildings, beautiful streets, a lot of renovation, restauration, so I have been strongly encouraged by the progress which has been done in Poland.

Speaking about the Forum, the gallery of the guests is broder than before, there is full of people, the topics are very timeless, so I am very happy to be here and have an occassion to think not only about the past but also about the future.

Dużo lepsze niż poprzednio. Można zauważyć duży postęp, co jest oczywiste, ale nie tylko tutaj w Krynicy.
Przyjechałem z Krakowa samochodem i dostrzegłem duży postęp obserwując nowe budynki, piękne ulice, wiele renowacji. Tak więc jestem silnie zachęcony postępami jakie zostały poczynione w Polsce.

Mówiąc o Forum, galeria gości jest większa niż wcześniej, jest bardzo dużo ludzi, tematy są bardzo ponadczasowe, więc jestem bardzo szczęśliwy, że tu jestem i mam okazję do myślenia nie tylko o przeszłości, ale także o przyszłości.

K.Danielak:

It is great to hear so optimistic opinion.
Bardzo miło słyszeć tak optymistyczną opinię.

 

 

Property Journal news Katarzyna Danielak

Obcokrajowcy powracają na amerykański rynek nieruchomości

Po latach niepewności i braku zaufania, klienci zagraniczni dużymi krokami wracają na amerykański rynek nieruchomości. Istnieje wiele powodów, dla których cudzoziemcy ponownie inwestują w domy, mieszkania i ziemię w Ameryce. Niskie ceny i relatywnie słaby dolar powodują, że obcokrajowcy znowu zaczynają identyfikować USA jako pożądane i atrakcyjne miejsce do posiadania nieruchomości i dobrej inwestycji na przyszłość.

Według National Association of Realtors ® (NAR), wartość transakcji międzynarodowych na rynku mieszkaniowym na koniec marca 2012 wyniosła 82,4 miliardy dolarów, co oznacza zasadniczy wzrost w porównaniu z rokiem 2011, kiedy to wartość ta wyniosła  66,4 miliardy dolarów. Sprzedaż była równomiernie podzielona między cudzoziemców nierezydentów i imigrantów ostatnich lat.

”Korzystne warunki rynkowe przyciągają coraz więcej zagranicznych nabywców na rynek amerykański w ostatnich latach, sygnalizując, że posiadanie nieruchomości w tym kraju jest popularne i korzystne finansowo” – powiedział NAR Prezydent Moe Veissi. Atrakcyjne ceny mieszkań, duży inwentarz na wielu regionalnych rynkach i wzrost siły nabywczej obcych walut w stosunku do dolara przyciągają coraz więcej obcokrajowców.

Cudzoziemcy kupują nieruchomości w całym kraju, ale cztery stany zdecydowanie wiodą prym, stanowiąc 51 procent wszystkich transakcji – Floryda, Kalifornia, Teksas i Arizona. Floryda jest najbardziej prężnym rynkiem dla obcokrajowców, stanowiąc 26% wszystkich zagranicznych zakupów. Na drugim miejscu Kalifornia – 11%, Teksas i Arizona – 7%. Odległość od kraju pochodzenia, obecność krewnych czy przyjaciół, łatwy dostęp do transportu lotniczego, sprzyjający klimat i położenie mają istotne znaczenie przy wyborze miejsca zakupu nieruchomości dla obcokrajowców.

Wschodnie wybrzeże na ogół przyciąga nabywców z Europy, natomiast Azjaci kupują głównie na Zachodnim Wybrzeżu, szczególnie w Kalifornii. Floryda jest bardzo popularnym miejscem zakupów dla mieszkańców z Południowej Ameryki, Europejczyków i obywateli Kanady. Tymczasem w Teksasie kupują głównie Meksykanie. Zjawiskiem bardzo charakterystycznym jest tendencja kupowania i osiedlania się w rejonach o dużym natężeniu populacji danej narodowości.

Według danych NAR, zagraniczni nabywcy pochodzą z całego świata, ale Kanada, Chiny (wraz z Hong Kongiem), Meksyk, Indie i Wielka Brytania stanowią 55% wszystkich transakcji międzynarodowych. Kanada i Chiny zdecydowanie dominują w tej kategorii. Kanadyjczycy stanowili 24% wszystkich transakcji zagranicznych w ostatnich miesiącach, podczas gdy Chińczycy 11% – wzrost o 3% w porównaniu z rokiem 2011. Meksykanie byli na trzecim miejscu z 8%, a nabywcy z Indii i Wielkiej Brytanii stanowili 6% kupujących.

45% wszystkich międzynarodowych zakupów to transakcje poniżej 250 tys. dolarów. Ostatnio zauważa się jednak zwiększoną ilość transakcji w przedziale cenowym od 250 tys. do 500 tys. dolarów. W bieżącym roku sprzedaże te stanowią 30% transakcji, wzrost o 2% w porównaniu z ubiegłym rokiem. Średnia cena płacona przez nabywcę zagranicznego wynosi 400 tys. dolarów – w porównaniu ze średnią USA 212 tys. dolarów. Istnieje kilka powodów. Klient zagraniczny jest zazwyczaj bardziej zamożny niż nabywca lokalny i szuka nieruchomości bardziej unikalnych, na przykład większych posiadłości dla całej rodziny czy nieruchomości, która przyniosłaby mu prestiż, poważanie i pozycję w swoim środowisku.

Większość nieruchomości zakupionych przez zagranicznych nabywców jest wykorzystywana jako główne miejsce zamieszkania. Wynajem i domy letniskowe to następne powody zakupu. Większość, bo aż 66% kupujących to nabywcy domów jednorodzinnych. Ponad połowa, 52% preferuje przedmieścia, a około jedna czwarta, dokładnie 23%, kupuje w miastach.

62% międzynarodowych transakcji to zakupy gotówkowe, które wzrastają z roku na rok od 2007 roku. Cudzoziemcy kupujący w USA wciąż doświadczają wielu problemów związanych z finansowaniem przy zakupie nieruchomości. Statystyki wskazują, że 26% wszystkich transakcji nie jest realizowanych ze względu na trudności z finansowaniem. Najczęstsze problemy, jakie mają zagraniczni nabywcy to brak historii kredytowej i kłopoty związane z wysokimi wymogami ze strony banków. Inne powody to koszta/ podatki/ ubezpieczenia i prawo imigracyjne.

Dla wielu amerykańskich pośredników, klienci zagraniczni to znacząca część ich biznesu. Sondaże wskazują, że 27% agentów pracuje lub pracowało z klientami zagranicznymi w tym roku. 52% ankietowanych stwierdziło, że transakcje z cudzoziemcami stanowiły 1-10% ogółu transakcji w minionych miesiącach, podczas gdy 27% stwierdziło, że transakcje te stanowiły ponad 10% ich biznesu. Pośrednicy pracujący z obcokrajowcami zazwyczaj znają przynajmniej jeden język obcy, znają obyczaje kulturowe swoich klientów, są ekspertami i mają doświadczenie w amerykańskim prawie własności.

Głównym narzędziem, którym dysponuje amerykański pośrednik w pracy na rynku międzynarodowym to Realtor.com, globalna strona internetowa, która oferuje amerykańskie oferty dla nabywców na całym świecie, jak również oferty międzynarodowe od partnerów NAR. Jako oficjalna strona NAR-u, Realtor.com ® eksponuje globalnie oferty z USA i pomaga pośrednikom w ich pracy na rynku międzynarodowym. Tylko w zeszłym miesiącu na stronę Realtor.com weszło ponad 950 tys. odwiedzających spoza USA, szukając nieruchomości w USA.

John Budz
Realty Executives, USA

Property Journal  8-9/12

 

 

XXII Forum Ekonomiczne Krynica Zdrój

W dniach 4-6 września 2012r. odbyło się XXII Forum Ekonomiczne, „polskie Davos” w Krynicy Zdrój.  Krynickie forum jest uznawane za jedno z największych wydarzeń gospodarczych w Europie Środkowo-Wschodniej. Tematy przewodnie to „Europa i świat wobec kryzysu” oraz „Nowa wizja na trudne czasy”. Pod tymi hasłami obradowało ponad 2,5 tysiąca przedstawicieli świata biznesu, polityki i finansów z areny międzynarodowej. Łącznie odbyło się aż 140 różnych debat. Miejscem spotkań był Stary Dom Zdrojowy, Pijalnia Główna oraz specjalnie wzniesiony pawilon przy krynickim deptaku. Podczas uroczystej Gali wręczono nagrody i wyróżnienia w dorocznych konkursach: Człowiek Roku 2011, Firma Roku 2011, Nowa Kultura Nowej Europy oraz Organizacja Pozarządowa Europy Środkowo-Wschodniej. Prezydent Polski, Bronisław Komorowski, odbierając najbardziej prestiżową nagrodę Człowiek Roku 2011, podkreślił, że odczuwa dużą satysfakcję, iż otrzymuje to wyróżnienie właśnie w miejscu, w którym wszyscy mają świadomość wagi gospodarki w rozwoju  Europy. W XXII Forum Ekonomicznym uczestniczyli dziennikarze Property Journal.

Patronem medialnym Forum był Property Journal.

Katarzyna Danielak, Property Journal Wrocław

zobacz-filmy

+PJEconomicF2012

+seeking

+gowin

+mikulas

zobacz-galerie

Mieszkania z zasobu gminnego – potrzeby zmiany zasad ochrony lokatorów

Bolesław Meluch, Doradca Zarządu Związku Banków Polskich,
Wiceprezes Europejskiego Instytutu Nieruchomości

Przekazany przez Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej do konsultacji społecznych projekt założeń projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz o zmianie niektórych innych ustaw jest drugim podejściem w ciągu ostatnich dwóch lat do próby rozwiązania poważnego problemu społecznego, jakim jest niski stopień zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych osób realnie najuboższych [1].

Zdaniem autorów założeń problem ten jest wynikiem:

  • małej elastyczności w gospodarowaniu publicznym zasobem mieszkaniowym,
  • deficytu lokali w zasobie
  • ograniczonych możliwości wsparcia adekwatnego do potrzeb.

Propozycje Ministerstwa mają spowodować ograniczenie istniejących barier i stworzenie bardziej elastycznych instrumentów regulacyjnych, które umożliwiłyby gminom racjonalne gospodarowanie posiadanym zasobem mieszkaniowym, efektywniejsze kierowanie wsparcia finansowego do osób najbardziej potrzebujących, większą rotację lokatorów i urealnienie kolejek osób oczekujących na przydział mieszkania. Z jednej strony Bank Gospodarstwa Krajowego uczestniczy w realizacji programów rządowych mających na celu:

  • wspieranie budownictwa na wynajem, a jednocześnie zwiększenie dostępności mieszkań komunalnych i socjalnych,
  • stworzenie wyraźnych kryteriów najmu tego rodzaju mieszkań,
  • określenie warunków ustalania czynszów w oparciu o wymogi biznesowe,
  • wprowadzenie jednolitych zasad uprawnienia do najmu socjalnego, które będą miały istotne znaczenie w prowadzeniu polityki mieszkaniowej gminy.

(1) Zmiana definicji mieszkaniowego zasobu gminy i publicznego zasobu mieszkaniowego.

Proponuje się zmianę definicji zasobu mieszkaniowego gminy i objęcie nią wyłącznie lokali, w stosunku do których gminie przysługuje prawo własności oraz tych, które pozostają w jej po-siadaniu samoistnym.

Komentarz:

Wydaje się, iż proponowane rozwiązania pozwolą na zwiększenie aktywności gmin i innych podmiotów, poprzez umożliwienie ustawowej instytucji podnajmu i wykorzystanie przez gminy warunków rynkowych. Jednakże wyłączenie zasobu mieszkaniowego, będącego we władaniu gminnych spółek mieszkaniowych, z zasobu gminy może spowodować urealnienie czynszów do warunków rynkowych, co ograniczy w dużym stopniu dostępność i pomoc dla rodzin o niskich dochodach.

(2)  Wprowadzenie dla gmin i innych jednostek samorządu terytorialnego obowiązku zawierania umów na czas oznaczony, nie krótszy niż 1 rok i nie dłuższy niż 5 lat.

Komentarz:

Z punktu widzenia gminy ograniczenie terminu obowiązywania umowy najmu ma zapewnić zwiększenie rotacyjności mieszkań poprzez wygaśnięcie umowy, na przykład przy niespełnieniu przez najemcę kryteriów dochodowych. Jednakże należy zauważyć, iż projektodawca nawet nie podejmuje próby wprowadzenia obowiązku gminy corocznej weryfikacji dochodów najemcy, których wysokość uprawniałaby do korzystania z czynszów komunalnych lub socjalnych.

Bardziej efektywnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie obowiązku weryfikacji prawa do najmu (na proponowanych zasadach jak dla nowych umów najmu) także dla umów zawartych przed dniem wejścia w życie nowych przepisów. Zachowana byłaby ochrona dotychczasowych najemców w przypadku wprowadzenia obowiązku stosowania takiego przepisu weryfikacji umów np. po 3 lub 5 latach od dnia wejścia w życie projektowanej ustawy.

(3)  Wprowadzenie zasady, że podstawowa stawka czynszu w publicznym zasobie mieszkaniowym pokrywa co najmniej koszty utrzymania nieruchomości.

Komentarz:

Ta propozycja nie rozwiązuje podstawowego problemu: ustalania stawki czynszu w trakcie trwania najmu. Zgodnie z art. 7 ust. 1 zmienianej ustawy, stawki czynszu ustalane są z uwzględnieniem czynników podwyższających lub obniżających ich wartość, a w szczególności:

  • położenie budynku
  • położenie lokalu w budynku
  • wyposażenie budynku i lokalu w urządzenia techniczne i instalacje oraz ich stan
  • ogólnego stanu technicznego budynku.

Jednakże te przepisy odnoszą się do ustalania stawki czynszu w chwili podpisywania umowy. Tym samym, zmiany w ustawie powinny uwzględniać potrzebę dostosowywania stawki czynszu do stanu technicznego budynku i dochodów najemcy w trakcie trwania umowy najmu. Bez względu na to, czy najem jest na czas określony lub niekreślony.

 (4)  Oddanie do wyłącznej właściwości sądu orzekania o uprawnieniach do zawarcia umowy najmu socjalnego lokalu.

Komentarz:

Z jednej strony proponowana zmiana ma za zadanie wprowadzenie jednolitych reguł określających sytuację prawną wszystkich najemców lokali mieszkalnych, poprzez wprowadzenie uprawnienia sądu do określania prawa do najmu socjalnego, a z drugiej strony najemca będzie musiał udowodnić swoje uprawnienie do najmu socjalnego, czyli przedstawić swoją sytuację materialną.

Należy zgodzić się ze zmianami zaproponowanymi przez autorów projektu założeń, jako że zmierzają one w kierunku racjonalizacji przyznawania prawa do najmu socjalnego najuboższym grupom mieszkańców, które nie będą w stanie uzyskać mieszkania na wolnym rynku.

(5)  Wprowadzenie w odniesieniu do lokali, wchodzących w skład publicznego zasobu mieszkaniowego, rozwiązań szczególnych w stosunku do przepisów Kodeksu cywilnego (przepisy dotyczące wstąpienia w najem po śmierci najemcy).

Komentarz:

Propozycje zmian w ustawie przyczynią się do zmiany traktowania dożywotnio praw rodziny do najmu lokalu wchodzącego do mieszkaniowego zasobu gminnego.

Należy podkreślić, iż Założenia proponują rygorystyczną politykę opróżnienia lokalu w przypadku niespełnienia kryteriów dla najmu lokali pozostających w gestii samorządów terytorialnych, nie wykorzystując możliwości zwiększenia przychodów gminy poprzez adekwatne do dochodów i warunków rynkowych ustalenie nowych stawek najmu, także w przypadkach określonych w punkcie 5 Założeń. Aktywne regulowanie wysokości czynszu powinno być szerzej wykorzystywane zarówno przez gminy, jak i w przepisach. Tym samym od wyboru „spadkobierców do tytułu najmu” powinno zależeć, czy decydują się na płacenie wyższego czynszu, wynajęcie innego lokalu (np. zgodnie z obowiązującymi przepisami wielkości mieszkania na liczbę mieszkańców), czy też wypowiedzenie umowy najmu, uwzględniając okres na znalezienie nowego lokalu mieszkalnego.

(6)  Dopuszczalność stosowania formuły najmu okazjonalnego lokali mieszkalnych również przez podmioty prowadzące działalność gospodarczą (z wyłączeniem lokali z publicznego zasobu mieszkaniowego).

Komentarz:

Umożliwienie podmiotom gospodarczym, prowadzącym działalność w postaci wynajmowania lokali mieszkalnych, zawierania umów na warunkach najmu okazjonalnego powinno zwiększyć zainteresowanie różnych właścicieli nieruchomości mieszkaniowych najmem, a także ograniczeniem nadużywania prawa do ochrony lokatora w przypadku niedotrzymywania przez niego warunków umowy najmu.

Jednakże nie należy tej propozycji traktować jako podstawowy bodziec do zwiększania zaangażowania różnych podmiotów w rozwój budownictwa czynszowego.

 (7)  Wprowadzenie definicji miejscowości pobliskiej.

Komentarz:

Sprecyzowanie pojęcia miejscowości pobliskiej powinno ograniczać potencjalny spór pomiędzy najemcą a gminą w przypadku posiadania nieruchomości mieszkaniowej poza miejscowością podstawową, a które to posiadanie takiej nieruchomości w miejscowości pobliskiej powoduje niespełnienie kryteriów najmu lokalu z zasobu gminnego.

(8)  Określenie w ustawie minimalnego progu dochodowego uprawniającego do ubiegania się o najem lokalu komunalnego.

Komentarz:

Określenie przez Radę Gminy zasad ustalania wysokości i kryteriów dochodów powinno być obowiązkowe i podlegać rewizji w określonych odstępach czasu. Rada Gminy powinna także obowiązkowo określać zasady ustanawiania wysokości obniżek i zwiększania poziomu opłat z tytułu najmu, także z weryfikacją w określonych okresach czasu.

Można sobie wyobrazić, iż ustawa wprowadzałaby ogólne zasady ustalania czynszu w trakcie najmu lokali z zasobu gminy.

Jednakże, aby prawidłowo ustalić progi dochodowe i związane z tym warunki pomocy mieszkaniowej skierowanej do rzeczywiście potrzebujących, gmina powinna w pierwszej kolejności ustalić jakie są dochody mieszkańców gminy, ile należy wydać na pokrycie kosztów utrzymania mieszkania i jak wyglądają niezaspokojone potrzeby mieszkaniowe. Powinno to pozwolić na określenie dochodów na jedną osobę, które miałyby kwalifikować do wsparcia gminy do zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych (ze względów dochodowych taka osoba nie jest w stanie samodzielnie zaspokoić swoich potrzeb mieszkaniowych).

(9)  Wprowadzenie możliwości rozwiązania umowy najmu lokalu z jednoczesnym zaoferowaniem lokalu zamiennego w sytuacji, gdy lokal zajmowany ma nieproporcjonalnie dużą powierzchnię w stosunku do liczby zamieszkujących.

Komentarz:

Należałoby rozważyć zasadę, aby kryterium ekonomiczne zmiany warunków najmu było jedynym kryterium. Jeżeli ustanowiony poziom czynszu wynikający z zasady pokrywania kosztów utrzymania nieruchomości (w tym zobowiązań finansowych przypadających na ten lokal mieszkalny) uwzględnia wysokość dochodów, to liczba osób zamieszkujących dany lokal mieszkalny nie ma znaczenia. Administracyjna decyzja co do wielkości mieszkania, przy określonych w uchwale Rady Gminy wymogach dochodowych, będzie wyłącznie świadczyć o niewłaściwie przyjętych kryteriach do prawa do najmu takiego lokalu. Jednocześnie może spotkać się z negatywną opinią społeczną.

(10)  Wprowadzenie możliwości rozwiązania stosunku prawnego, jeżeli lokator jest w zwłoce nie tylko z zapłatą czynszu lub innych opłat za używanie lokalu, ale również w przypadku zaległości w opłatach niezależnych od właściciela.

Komentarz:

Należałoby rozważyć alternatywną możliwość rozwiązania tego problemu. Doświadczenia innych krajów wskazują, iż bardziej skutecznym będzie wprowadzenie zasady, iż wynajmujący zapewnia dostęp do tzw. mediów (instalacja i możliwość korzystania), ale to właśnie najemca bezpośrednio podpisuje umowę z dostawcami mediów (np. w urzędzie gminy, w jednym okienku), w której to umowie zobowiązuje się do dokonywania opłat w zamian za świadczenia, przy określonych konsekwencjach i sankcjach w przypadku braku opłat w wysokości i czasie określonych w umowie.

Takie rozwiązanie jest pragmatyczne, ponieważ:

  • najemca ponosi konsekwencje braku wniesienia opłat, np. w postaci wyłączenia tego czy innego medium,
  • wynajmujący nie ponosi odpowiedzialności oraz kosztów związanych z brakiem tych opłat, a także nie ma potrzeby dochodzenia roszczeń w przypadku wyprowadzenia się najemcy bez wniesienia wymaganych opłat za usługi,
  • najemca rejestrowany jest w ten sposób w gminie, jako zamieszkujący w danym lokalu; daje to największą korzyść w postaci przychodów dla gminy z tytułu zamieszkiwania w danym lokalu i płaconego przez najemcę podatku dochodowego.

Należy także zwrócić uwagę, iż sposób podwyższania czynszu i innych opłat, zgodnie z ustawą, jest inny od sposobu podwyższania opłat niezależnych od właściciela. Dobrze byłoby, aby zmiana ustawy uwzględniła ten temat.  

Podsumowanie

Mając na uwadze określony cel zmiany ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego, uznając zasadę ochrony praw nabytych najemców potrzebne są systemowe rozwiązania umożliwiające realizację polityki mieszkaniowej gminy:

1. Obowiązek najemcy corocznego przedstawiania informacji o osiągniętych dochodach, które są podstawą do najmu lokalu z zasobu publicznego oraz do określenia wysokości świadczeń najmu. Wysokość świadczeń (także ich obniżka) powinna wynikać przede wszystkim z poziomu osiąganych dochodów przez najemcę. Jeżeli nie będzie ustawowego obowiązku weryfikacji tytułu do najmu w określonych interwałach czasowych, to można się spodziewać, iż wprowadzenie decyzją gminy takiego obowiązku będzie uzależnione od doraźnych celów politycznych, dlatego regulacja powinna być obligatoryjna.

2. Nierozłączny z powyższym obowiązkiem, obowiązek corocznego przedstawiania informacji o tytułach własności do nieruchomości mieszkaniowej w miejscowości, w której znajduje się wynajmowany lokal mieszkalny, lub w miejscowości pobliskiej.

3. Właściwe realizowanie zadań gminy w odniesieniu do prowadzenia bazy danych o tzw. lustrze czynszowym, co powinno pozwolić na aktywne wyznaczanie poziomu opłat najmu, zgodnie z poziomem kosztów utrzymania nieruchomości. Te bazy danych także powinny mieć znaczenie dla oceny warunków finansowania projektów budownictwa czynszowego przez instytucje finansowe. Dlatego też istnieje potrzeba wprowadzenia obligatoryjności zbierania i przetwarzania tych informacji z rynku.

Wprowadzenie wyłącznie najmu na czas oznaczony, bez obligatoryjnego obowiązku corocznej weryfikacji dochodów i odpowiedniego ustalenia poziomu czynszu, może oznaczać, iż bogaci najemcy będą zmuszeni do opróżnienia lokalu, do którego wprowadzaliby się najemcy ubożsi. Logistyka takich „zamian” nie będzie wcale mniejsza niż logistyka pozyskiwania oświadczeń o dochodach.

Podwyższenie czynszu z uwagi na przekroczenie limitu dochodów powinno być proporcjonalne do wysokości tego przekroczenia. Nie może być automatyczne i powinno uwzględniać wskaźnik wysokości czynszu do dochodu (przyjęty dla gminy procentowo). System powinien umożliwiać zwiększenie dostępności mieszkań (w tym przede wszystkim komunalnych) dla osób najuboższych, które powinny z nich korzystać do czasu osiągnięcia wyższego statusu materialnego.

Warunki ochrony lokatorów powinny wynikać z warunków realizacji społecznego budownictwa czynszowego i możliwości jego finansowania przez władze publiczne, instytucje finansowe i inwestorów prywatnych. To oznacza potrzebę zbudowania programu społecznego budownictwa czynszowego, którego jednym z podstawowych elementów powinien być system praw i obowiązków – a nie wyłącznie ochrony – lokatorów oraz system praw i obowiązków właścicieli nieruchomości mieszkaniowych na wynajem.

System tych praw i obowiązków powinien w większym stopniu uwzględnić warunki ekonomiczne będące podstawą podejmowania decyzji. Decyzji, która:

  • nie powinna w pierwszej kolejności wymuszać wypowiedzenia umowy najmu przez gminę w przypadku przekroczenia ustalonego progu dochodów najemców (zamieszkujących z najemcą),
  • uzależniałaby wzrost wysokości czynszu proporcjonalnie do wzrostu dochodów najemcy, nie przekraczając czynszu rynkowego, ale dając szansę na kontynuowanie najmu lokalu, do którego lokator już się przyzwyczaił, a jednocześnie zwiększając dochody gminy, które można by wykorzystać do stwarzania warunków zaspokajania potrzeb mieszkaniowych innych osób,
  • uzależniałaby kontynuację najmu przez osoby zamieszkujące w tym lokalu, gdy główny najemca zmarł, od spełnienia przez nich przede wszystkim wymogów dochodowych, a nie wyłącznie formalnych (wielkość powierzchni przypadająca na jedną osobę), określając odpowiednią do dochodów stawkę czynszu – a nie żądając opuszczenia lokalu,

powinna być oparta o rzeczywiste koszty utrzymania każdej kamienicy, a nie całego zasobu mieszkań komunalnych gminy – tak, aby można było zróżnicować na tej podstawie czynsze (mające pokryć koszty utrzymania zasobu) i zróżnicować ewentualne dodatki mieszkaniowe w takich przypadkach, w których koszty utrzymania są wyższe niż średnia dla miasta.

_____________________________________________
[1] Uwagi do projektu założeń projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz o zmianie niektórych innych ustaw (projekt Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 24.04.2012 r.)

 

źródło: Property Journal 8-9/2012

 

Rynek nieruchomości w Polsce i innych państwach Unii Europejskiej

Zjawisko cykliczności najczęściej ocenia się poprzez śledzenie trendu przyrostu lub spadku produktu krajowego brutto. Dane statystyczne wskazują, że w latach 1991-2011 polska gospodarka przeszła już dwukrotnie wszystkie cztery fazy cyklu koniunkturalnego (każdy cykl trwał w przybliżeniu jedną dekadę). O ile pierwszy cykl miał wyraźne podłoże „transformacyjne”, to cykl pierwszej dekady tego wieku miał już wyraźnie charakter rynkowy. Obecnie Polska znajduje się w pierwszej fazie kolejnego cyklu.

Należy przy tej okazji zwrócić uwagę na to, że cykl zazwyczaj nie jest „matematycznie” regularny. W trakcie cyklu, nawet w jego szczytowej fazie  pojawiają się – wydawałoby się nieuzasadnione – przyspieszenia, prowadzące do np. do tzw. „przegrzania” gospodarki, jak i wyhamowania spowalniające rozwój (np. jak to miało miejsce np. w roku 2005, w którym cykl zmierzał w kierunku rozkwitu).

Podażową stronę określają takie tendencje rozwoju gospodarczego jak np.: wzrost inwestycji, wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury w budownictwie, wzrost wielkości produkcji budowlano-montażowej itd. Efektem cykliczności są zmiany cen, co obrazują takie wskaźniki jak: wskaźnik inflacji czyli zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnych, wskaźnik zmiany cen materiałów budowlanych i produkcji budowlano-montażowej, czy wreszcie zmiany cen nieruchomości. Specyfika rynku nieruchomości, a szczególnie jego lokalny charakter (mimo postępującej globalizacji) powodują, że te zmiany mogą się bardzo różnić w poszczególnych regionach czy miastach. Jednak generalne tendencje są zbliżone. Wzrost cen nieruchomości, w tym przypadku na przykładzie rynku mieszkaniowego, w okresie pierwszego cyklu koniunkturalnego (1991-2000) nie korelował ze zmianami przyrostu PKB, co było rezultatem transformacji i przekształcania się cen centralnie, administracyjnie określonych do poziomu cen rynkowych. W drugim cyklu jednak odbicie tendencji rynkowych jest już bardzo wyraźne.

Za zmianami cen, chociaż z pewnym opóźnieniem, postępuje oferta czy to w odniesieniu do gruntów czy obiektów. Wyraźnie pokazuje to statystyka rozmiarów budownictwa mieszkaniowego. Okres cyklu koniunkturalnego lat 2000-02011 zobrazowano bardziej szczegółowo poprzez przeplatające się relacje między liczbą mieszkań, na budowę których udzielono pozwolenia, liczbą mieszkań rozpoczynanych oraz liczbą mieszkań oddanych do użytku (rozmiary budownictwa w 2003 r. są zawyżone statystycznie).

Stronę popytową rynku określają przede wszystkim dwa zakresy wskaźników: demografia i siła nabywcza. Demograficzną strukturę społeczeństwa dobrze oddaje tzw. piramida płci i wieku. W Polsce ta piramida jest charakterystyczna poprzez dwa wyże: pierwszy, powojenny dotyczący osób obecnie w wieku 46-63 lata, i drugi – pochodny pierwszego – osób obecnie w wieku 13-37 lat. 

Grupa osób w wieku produkcyjnym mobilnym ma inne preferencje i poszukuje innych nieruchomości aniżeli osoby (gospodarstwa domowe, inwestorzy) w wieku niemobilnym. Ważniejsze jednak, że na podstawie tego wykresu można formułować zalecenia i konkluzje o charakterze prognozy tendencji rynkowych na najbliższe lata (ale także nieco dalsze) właśnie z punktu widzenia tendencji demograficznych. Zaczyna być widoczny początek trzeciego wyżu demograficznego, którego szczyt wystąpi po znacznie dłuższym okresie aniżeli miało to miejsce przy drugim wyżu (w stosunku do pierwszego). Ponadto należy oczekiwać, że ten trzeci wyż będzie miał wyraźnie większą amplitudę niż ta z drugiego wyżu (i bez porównania większą od amplitudy pierwszego wyżu).

Siłę nabywczą odzwierciedla przede wszystkim dochodowość gospodarstw domowych. Tu oczywiście ważny jest poziom dochodów, ale znacznie ważniejsza jest struktura gospodarstw domowych pod względem uzyskiwanych dochodów. I tu zjawisko jest bardzo charakterystyczne: jeśli poszeregować gospodarstwa domowe na dziesięć grup według rosnących dochodów to pokazuje się bardzo silne skrzywienie tego układu w kierunku gwałtownego wzrostu dochodów dopiero w najbogatszej grupie. W pozostałych dziewięciu grupach dochody rosną w miarę jednostajnie i bardzo wolno. Ma to niewątpliwie istotne odzwierciedlenie w możliwościach inwestowania gospodarstw domowych oraz w wielkości obrotu nieruchomościami. Ważna tu jest wspomniana wyżej skala finansowania rynku poprzez zróżnicowaną dostępność kredytów hipotecznych (ale o tym w innym rozdziale).

Te wybrane przykłady wskazują jak ważnym procesem jest obserwowanie sygnałów rynkowych i przygotowywanie z wyprzedzeniem decyzji inwestycyjnych czy sugerowanie zachowań uczestnikom rynku nieruchomości. Decyzje o realizacji dużych zadań inwestycyjnych podejmowane w tej chwili mogą już być ryzykowne lub nieco spóźnione i nie koniecznie przyniosą oczekiwane maksymalne zwroty kapitałów. Dużo zależy tu od rozwoju sytuacji gospodarczej i tendencji rynkowych w Unii Europejskiej oraz poza nią.

Polski rynek nieruchomości ma swoją specyfikę i tak jak inne rynki podlega procesom globalizacji. Rok 2011 postrzegany jest przez obserwatorów polskiego rynku nieruchomości jako odrodzenie zwyżkowej tendencji obrotów nieruchomości we wszystkich segmentach rynku, od handlowego poprzez biurowy, magazynowy, hotelowy, na mieszkaniowym kończąc. Chociaż nie wszyscy inwestorzy postrzegają ten ostatni segment rynku optymistycznie, a nawet oceniają go jako wysoce ryzykowny poprzez nadpodaż i oczekiwany dalszy spadek cen mieszkań,[1] to jednak panuje przekonanie, że obniżka cen mieszkań w poprzednich 2-3 latach, przy równoczesnej ustabilizowanej sytuacji rynkowej, nakręcała w 2011 r. popyt na nowe mieszkania.[2]

Sprowadza się to do kilku ważnych zjawisk i relacji. Na świecie występuje nadmiar kapitału inwestycyjnego. Szczególnie po ostatnim załamaniu kryzysowym można oczekiwać uderzenia tego kapitału z nowym impetem. Rezultatem kryzysu finansowego w połączeniu z kryzysem na rynku nieruchomości są przemieszczenia i nowe kumulacje kapitałowe. Właściciele nadwyżek kapitałowych będą poszukiwać nowych lokat, które albo zapewnią bezpieczne lokowanie, albo wysokie zwroty przy inwestowaniu spekulacyjnym. Jednym z globalnych rodzajów inwestycji zapewniających w miarę bezpieczną lokatę było i nadal jest inwestowanie w nieruchomości mieszkaniowe.

Rynki nieruchomościowe w Europie Centralnej i Wschodniej doświadczyły już w okresie przedkryzysowym ekspansji kapitału spekulacyjnego i inwestycyjnego. Tu niewiele się zmieniło i z końcem kryzysu kraje tego regionu nadal stały się z tego punktu widzenia interesującym obszarem. Rozmiary polskiego rynku są relatywnie małe dla globalnych kapitałów korporacyjnych, funduszy inwestycyjnych czy nieruchomościowych a nadal relatywnie niskie ceny określają silną podatność tego rynku na wpływ zewnętrznego kapitału. Po chwilowym zwolnieniu znowu obserwuje się wzmożone zakupy inwestycyjne. Specjaliści firmy doradczej Cushman & Wakefield szacują, że ogólna wartość transakcji na polskim rynku nieruchomości komercyjnych wyniosła 2,6 mld euro osiągając najwyższy poziom od 2007 r.[3] „W 2011 r, Polska zastąpiła Rosję jako najsilniejszy magnes dla zagranicznych inwestycji nieruchomościowych.”[4] Tak np. na początku 2011 r. fundusz austriackiej grupy CA Immo sfinalizował zakup portfela nieruchomości biurowych firmy Europolis za kwotę niemal 0,5 mld euro[5]. W tym samym roku niemiecki fundusz inwestycyjny RREEF zakupił w Warszawie biurowiec Focus za kwotę 117 mld euro. Łączna wartość transakcji zakupu tylko w segmencie biurowym w Polsce (niemal w całości w Warszawie) szacowana jest na 1,3 mld euro.[6] Na polski rynek wchodzą nie tylko korporacyjne ale także państwowe, a w szczególności arabskie fundusze inwestycyjne. Przykładem tego jest transakcja sprzedaży warszawskiego kompleksu biurowego Miasteczka Orange funduszowi Qatar Investment Authority (wartość ponad 100 mln euro) czy też dokonana transakcja zakupu warszawskiego „Miasteczka Wilanów” dokonana przez „córkę” tego funduszu Qatar Holdins LLC.

Pomimo globalizacji czy europeizacji rynki nieruchomości mają nadal przede wszystkim wymiar lokalny. Międzynarodowe sieci handlowe realizując swoją strategię inwestycyjną muszą liczyć się z lokalnymi warunkami otoczenia rynku. Jako przykład może także posłużyć porównanie tendencji cenowych w różnych krajach europejskiego rynku mieszkaniowego, w 2010 r. stosunku do 2009 r.

a)     w wielu krajach wystąpił spadek cen: największy – w Polsce, na Łotwie i na Węgrzech, niewielki – w Czechach, Włoszech i Holandii;

b)     a jednocześnie w wielu krajach ceny mieszkań wyraźnie wzrosły: najbardziej – w Irlandii, Finlandii, Francji i Norwegii, mniej – w pozostałych krajach.

Rozpiętość zmian cen w stosunku do poprzedniego roku zawierała się w przedziale 35 punktów procentowych – od -15% do +20%.[7]

W rok później obserwowano następujące zmiany:

a)      spadek cen największy – w Irlandii, Hiszpanii i na Cyprze, mniejszy – w Polsce, Grecji, Holandii, Włoszech, Szwecji, Słowacji, na Węgrzech, w Wielkiej Brytanii i Portugalii;

b)      wzrost cen największy – w Islandii, Norwegii i Francji, mniejszy – w Szwajcarii, Austrii, Niemczech i Belgii.[8]

Polskę – podobnie jak inne kraje Środkowej i Wschodniej Europy – dzieli olbrzymi dystans do standardów życia, zamożności i wyposażenia rozwiniętych krajów rynkowych. Jednym z przejawów olbrzymich zaległości w rozwoju zasobowym Polski jest segment mieszkaniowy. Deficyt mieszkaniowy tradycyjnie od kilku dekad kalkulowany jest jako różnica między liczbą gospodarstw domowych a liczbą jednostek mieszkalnych (niezmiennie około 1,5 mln mieszkań). Warto jednak dokonać porównania w oparciu o bardziej obiektywny wskaźnik – liczby mieszkań na 1000 ludności. Jeśli przyjąć jako poziom zerowy przeciętny wskaźnik krajów „starej 15-ki” z roku wejścia Polski do Unii Europejskiej to dystans Polski jest porażający – niemal 5 mln brakujących mieszkań. Przy poziomie nawet 150 tys. mieszkań budowanych rocznie wyrównanie mogłoby nastąpić około 2050 roku (należy jednak bardziej optymistycznie postrzegać tę lukę przy prognozowanym zmniejszaniu się liczby ludności w tym okresie o około 3 mln osób co przekłada się na 1 mln mieszkań). Oznacza to, że skala popytu mieszkaniowego jeszcze przez wiele lat w Polsce będzie duża.

Najbardziej dynamiczny rozwój rynku w Polsce obserwuje się w segmencie powierzchni handlowych. Jak oceniają specjaliści i analitycy rynku nieruchomości „niezakłóconą ekspansję prowadzą na polskim rynku duże międzynarodowe i krajowe sieci handlowe, a w 2012 r. można spodziewać się wejść kolejnych firm” Łączna wartość transakcji w Polsce w tym segmencie szacowana jest na około 1,2 mld euro.[9]

Na ogół strategie można dzielić na trzy rodzaje: agresywne (ofensywne), umiarkowane i konserwatywne (ostrożnościowe, zachowawcze). Każda strategia inwestowania prowadzi do zbudowania określonego portfela kapitałowego. I to narzuca konieczność systematycznego monitorowania procesów rynkowych, najbardziej uważnego i szerokiego przy strategii agresywnej (w celu szybkiego modelowania portfela inwestycyjnego zgodnie z sygnałami z rynku), stosunkowo słabego przy strategii konserwatywnej. Obserwacje muszą być skierowane na zachowania rynku ale także na to co się dzieje w jego otoczeniu. Konieczne jest rejestrowanie stanu popytu i podaży ale także uważne obserwowanie zmian (przyrostów i spadków). Oto rezultaty monitoringu największych rynków mieszkaniowych (pierwotnych) w Polsce[10]. Należy zwrócić uwagę, że w tym przypadku monitorowane są zmiany w interwałach kwartalnych, ponieważ zmiany występują nie tylko w okresie 10-letniego cyklu koniunkturalnego ale także w ciągu roku. Monitoring dotyczy stanu bieżącego, zatem wyniki są prowadzone w ciągłym szeregu czasowym (nie zmieniają się w odniesieniu do ubiegłych okresów).



[1] Por. Emerging Trends In Real Estate 2012. Europe 2012. PWC-ULI, s. 36.

[2] Por. On Point, Residential Markets in Central European Capitals. REAS in cooperation with JLL. March 2012

[3] Marketbeat Polska Raport o rynku nieruchomości w Polsce – Wiosna 2012. Cushman & Wakefield, s. 6.

[4] Emerging Trends In Real Estate 2012. Europe 2012. PWC-ULI.

[5] Por. http://www.kompasinwestycji.pl/z_branzy_3978_ca_immo_przejecie_europolis_ag_sfinalizowane.htm

[6] Por.Poland Office Destination. CBRE Research Offices in Polish Cities 2012

[7] Por. Annual Report 2010. CEPI, s. 20.

[8] Por. European Housing Review 2012. RICS Research, s. 7.

[9] Marketbeat Polska … (op.cit.), s. 7.

[10] Firma REAS prowadzi systematyczny monitoring wybranych rynków mieszkaniowych (pierwotnych) w Polsce, a syntetyczne wyniki udostępnia w kwartalnych raportach „Rynek mieszkaniowy w Polsce – Residential Market in Poland” – www.reas.pl.

Najtrudniejsze są prognozy rozwoju rynku nieruchomości. Wyjściem może być określenie kierunku tendencji: „wzrost” – „spadek”. W następnym kroku podejmuje się próby ustalenia czasu trwania tendencji (najbliższy kwartał, rok, kilka lat). Najtrudniej jest określić skalę zmian, zarówno w odniesieniu do wolumenu jak i wartości. Wiele wymienionych wcześniej czynników wpływa na trafność prognozy. Oczywiście im dłuższy okres prognozowany tym większy margines błędu, a zmienne stanowiące podstawę prognozy są zawarte zarówno w wielu obszarach: w samym segmencie mieszkaniowym, w całym rynku nieruchomości, jak też w jego otoczeniu – z uwzględnieniem wpływu integracji europejskiej (np. okresy budżetowania UE, zagrożenia „bogata północ – biedne południe”, mistrzostwa EURO 2012) i procesów globalizacyjnych (np. zagrożenia na rynkach paliwowych i surowcowych). Przy kolejnych analizach prognozy są weryfikowane i korygowane odpowiednio do sytuacji rynkowej.

Edward P. Kozłowski
Europejski Instytut Nieruchomości, REAS

 

 

Słaba płeć i nieruchomości

Czy kobiety mogą odnieść sukces w tak bardzo zdominowanym przez mężczyzn świecie? Czy w tak bezlitosnej branży, jaką są nieruchomości, kobieta może poczuć się jak ryba w wodzie? Czy są jakieś kluczowe kompetencje pozwalające przebić się płci pięknej, ale i ponoć jednocześnie słabej? Niewątpliwie sukces w branży zależy nie tylko od płci, ale także od charyzmy, sposobu  przedstawiania oferty, a w konsekwencji sposobu negocjacji. I tu nasuwa się pytanie: jak radzi sobie kobieta podczas negocjacji? Jak radzi sobie kobieta w sytuacji, kiedy wie, że jej prowizja może być nawet 4-5cyfrowa?

Od dawien dawna wielu mężczyzn uważa kobiety za zbyt emocjonalne, nastawione tylko na współpracę istoty, które do wielu rzeczy podchodzą zbyt uczuciowo. Nic bardziej mylnego. Przykładem może być chociażby badanie, które  przeprowadziła Yael Itzhaki z Uniwersytetu w Tel Awiwie. Uczestniczyło w nim 554 studentów z USA i Izraela. Badanie polegało na rozgrywaniu różnych symulacji gier biznesowych. Studenci byli pilnie obserwowani i oceniani pod względem stosowanych strategii oraz wykazywania konkretnych kompetencji niezbędnych bądź pożądanych podczas negocjacji. Z badań jednoznacznie wynikało, że to właśnie kobiety wykazały się większą skutecznością negocjacyjną. Częściej niż mężczyźni doprowadzały do wygrania swojego zespołu. Co się przyczyniło do osiągnięcia zamierzonego celu? Współpraca wszystkich uczestników w grupie, ale i duży wpływ na grupę i integracja z nią. Dodatkowo, proponowały lepsze warunki i bardzo ułatwiały porozumienie obu stron. Warto w tym miejscu podkreślić, że mężczyźni podczas badania uważnie obserwowali kobiety i częściej uczyli się od nich nowych technik. Dodatkową ciekawostką jest próba badania: uczestnikami  nie byli długoletni negocjatorzy, ale zwykli studenci, którzy nie mieli szerokiego doświadczenia w negocjacjach, a strategie negocjacyjne znali głównie z zagadnień teoretycznych.

A może popatrzmy na przysłowiowa słabą płeć z drugiej strony: Czy kobiety są na tyle odważne, aby podjąć decyzję i wybrać mieszkanie, w którym zamieszkają na lata? Czy może na tle wielu ofert gubią się i nie są w stanie podjąć racjonalnej decyzji? Niejednokrotnie można usłyszeć od pośredników opinie, że to panie są bardziej zdecydowane i są w stanie szybciej podjąć decyzję o transakcji. Oczywiście, kobiety nie chcą ryzykować, że nie będą miały dachu nad głowa, dlatego wybierane przez nie oferty są obarczone mniejszym ryzykiem. Częściej decydują się na kupno mieszkania z rynku wtórnego. Już jest, stoi, więc wystarczy w nim zamieszkać. Nie ma ryzyka niedokończenia budowy, bankructwa dewelopera czy innych czynników losowych.
W momencie, kiedy razem z partnerem planują zakupić nieruchomość to najczęściej one przejmują inicjatywę i planują wszystko. Niejednokrotnie myślą o sprawach, o których nie pomyślą ich partnerzy, zawstydzając swoją pomysłowością i wszechstronnością nawet handlowców. Lepiej niż mężczyźni potrafią porównywać informacje na temat różnych ofert, nie mają skrupułów, aby powiedzieć jakie są mocne, jak i słabe strony danych projektów, czy potrafią analizować projekty architektoniczne, nie tylko pod kątem estetyki domu, ale przede wszystkim jego funkcjonalności, energooszczędności czy możliwości przyszłej modyfikacji. Myślą długofalowo, co jest bardzo ważne, choćby w przypadku ewentualnego powiększenia rodziny. Wbrew powszechnej opinii nie kierują się emocjami. Coraz częściej posiadają niezbędną wiedzę na temat stosowanych technik i materiałów. Okazuje się nawet, że podobnie jest w przypadku zakupu aut. Oczywiście, przy jego zakupie niezmiernie ważny jest kolor i design, ale także strona techniczna.

Z obserwacji deweloperów wynika, że to kobiety są w pewnym sensie motorem napędzającym skomplikowaną machinę, jaką jest realizacja marzeń o budowie domu. Można powiedzieć, że kobiety tworzą dom jeszcze przed jego wybudowaniem, a sama realizacja projektu jest jego dokończeniem, który już dawno opracowały. Dodatkową zaletą kobiet jest wyposażenie świeżo nabytego mieszkania. Umeblują je według własnego gustu, czyniąc przytulnym.

A jak kobiety sprzedają mieszkanie? Otóż, tak jak w przypadku zakupu, widzą znacznie więcej niż mężczyźni. Tak samo jest w przypadku sprzedaży; są bardziej skrupulatne już na samym początku, w momencie wystawiania oferty nieruchomości. Niejednokrotnie bardziej szczegółowo opisują każde pomieszczenie. Mężczyźni natomiast najchętniej napisaliby tylko jaki metraż, ile pokoi i jaka cena za metr kwadratowy. W momencie kiedy kobieta- pośrednik znajdzie potencjalnego kupca, lepiej niż mężczyzna przygotuje się do spotkania czy do prezentacji, będzie starała się użyć ciekawszych argumentów przemawiających za wyborem tego lokalu. Jednak, mimo bardzo sympatycznej rozmowy, nie ma co się nastawiać na duży upust. To raczej mężczyźni skłonni są do obniżek nawet o 1% większych niż słaba płeć.

Wnioski końcowe? Kobieta jest szyją,  która kręci głową – niejednokrotnie jej pomysły są realizowane przez panów i to właśnie panie są na tyle sprytne, że panowie nie zdaja sobie sprawy z ich przebiegłości. A „kobieta w biznesie” to coraz częściej spotykany widok. Niejednokrotnie kobieta na wysokim prestiżowym stanowisku odnajduje się lepiej niż mężczyzna.

Kończąc artykuł przychodzi mi na myśl jeden znany cytat Fryderyka Nietzsche: „Jak wiadomo kobieta potrafi zrobić z niczego trzy rzeczy: kapelusz, sałatkę i awanturę. I tym iłym kcentem zakończmy temat doskonałości kobiet w iedoskonałym świecie.

Anna Puchalska

Organizacje zawodowe pośredników w obrocie nieruchomościami – rys historyczny

 Początki ruchu zawodowego

Historia ruchu zawodowego specjalistów rynku nieruchomości (pośrednicy w obrocie nieruchomościami, rzeczoznawcy majątkowi, zarządcy nieruchomości) jest ściśle związana z przemianami ustrojowymi w naszym kraju. Przed rokiem 1989 działały na rynku osoby wykonujące wyżej wymienione zawody. Były to jednak jednostki nieliczne. Ich sposób funkcjonowania i mała liczebność, nie tworzyły warunków do podejmowania prób stworzenia organizacji zawodowych.

Dopiero w 1992 rr rozpoczęła działalność w Polsce amerykańska Wschodnioeuropejska Fundacja Rynku Nieruchomości (EERPF). Była to organizacja powstała w wyniku wspólnej inicjatywy amerykańskiej rządowej Agencji na Rzecz Rozwoju Międzynarodowego (USAID) oraz Narodowego Stowarzyszenia Realtorów (NAR). Realtor to określenie używane w języku „amerykańskim” na opisanie osoby zajmującej się działalnością na rynku nieruchomości.

Organizacje te postanowiły wspierać demokratyczne i wolnorynkowe przemiany na rynku nieruchomości, w krajach byłego bloku sowieckiego. Działanie te polegały na identyfikowaniu pracujących już w krajach dawnego RWPG specjalistów rynku nieruchomości, na spotykaniu się z nimi i przekazywaniu swojej wiedzy i doświadczeń dotyczących funkcjonowania rynku nieruchomości w warunkach wolnej konkurencji i demokracji. Amerykanie przekonywali do tworzenia dobrowolnych, samodzielnych, organizacji zawodowych. Wyjaśniali, jakie cele, jakimi środkami realizowane powinny być przez takie organizacje. Przekonywali jak ważne jest samo zorganizowanie się dla dobrego rozwoju danej grupy zawodowej. Spotykali się także z przedstawicielami władz, przekonując do podejmowania działań porządkujących rynek nieruchomości.

W Polsce jednym z głównych, najważniejszych partnerów EERPF stał się Krakowski Instytut Nieruchomości. Była to fundacja powołana przez kilka krakowskich uczelni i instytucji. Osobą, która zainicjowała powstanie KIN-u, był dr Władysław Jan Brzeski [RED: kontynuacją KIN-u jest Europejski Instytut Nieruchomości, fundacja założona przez kilkunastu profesjonalistów rynku nieruchomości, m.in. również przez wspomnianego tu W. J. Brzeskiego]. Dzięki swojemu doświadczeniu z pracy na zachodnich rynkach nieruchomości doceniał on znaczenie tego segmentu gospodarki dla dobrego rozwoju kraju.

Wiosną 1993 r. odbyło się w Krakowie, zorganizowane przez EERPF i KIN spotkanie polskich i amerykańskich profesjonalistów rynku nieruchomości. Byli tam obecni pracujący już na rynku nieruchomości pośrednicy w obrocie nieruchomościami z kilku miast : Krakowa, Warszawy, Poznania, Gdyni, Katowic czy Wrocławia. W wyniku doświadczeń wyniesionych z tej konferencji podjęte zostały działania zmierzające do powołania pierwszych regionalnych organizacji pośredników w obrocie nieruchomościami. Przykład amerykański był zaraźliwy. Tamtejsi profesjonaliści potrafili wykazać i przekonać, jak wiele można osiągnąć działając razem. Dawali przykłady swoich programów, które od wielu lat realizują w praktyce. Co najważniejsze, świadczyło to o stale zmieniającym się społecznym odbiorze pośredników w obrocie nieruchomościami. Pokazywało, jak bardzo, dzięki skutecznej acz długotrwałej pracy, zwiększał się udział pośredników w dokonywaniu transakcji na rynku nieruchomości.

Stowarzyszenia pośredników w obrocie nieruchomościami

Uczestnicy pierwszych spotkań z amerykańskimi pośrednikami przenosili te informacje dalej. Już na początku lata 1993 r. odbyły się spotkania założycielskie pierwszych dwóch stowarzyszeń regionalnych. Było to Stowarzyszenie Pomorskie Pośredników w Obrocie Nieruchomościami i Małopolskie Stowarzyszenie Pośredników w Obrocie Nieruchomościami. Głównymi prowadzącymi prace byli w MSPON : Teresa Kielar, Bogumił Tryański, Krystyna Krzystyniak – Wałkowińska, w SPPON : Teresa Konowska, Jakub Tekieli, Szymon Sędek, Grzegorz Dobrowolski.

Okres końca 1993 r. i początek 1994 r. to czas powstawania kolejnych Stowarzyszeń. W Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu, a także w okręgu obejmującym Katowice, Bielsko – Białą i Częstochowę lokalne środowiska organizowały spotkania założycielskie i następnie podejmowały działania.

Ogólnokrajowa Federacja Stowarzyszeń: Polska Federacja Pośredników o Obrocie Nieruchomościami  – jej cele i zadania

Inicjatywa podjęcia prac zmierzających do powołania ogólnokrajowej Federacji wyszła od Grzegorza Dobrowolskiego – jednego z założycieli SPPON. Dzięki wsparciu finansowemu EERPF w maju 1994r zwołane zostało pierwsze spotkanie założycielskie organizacji, później znanej pod nazwą Polskiej Federacji Pośredników w Obrocie Nieruchomościami ( w roku 1997 zmieniła ona nazwę na – Polska Federacja Rynku Nieruchomości). Działając w oparciu o zorganizowane już biuro Stowarzyszenia Pomorskiego rozesłane zostało zaproszenie do wszystkich działających stowarzyszeń. Były to : Małopolskie, Wielkopolskie, Bielsko-Częstochowsko-Katowickie, Warszawskie i Dolnośląskie. Zjechali się wszyscy zaproszeni, w tym także dyr. Henryk Jędrzejewski z Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, dr Władysław Jan Brzeski z KIN oraz Daryl Lippincott, przedstawiciel EERPF.

Dla wszystkich twórców Federacji było jednoznaczne i jasne, że ma być ona platformą porozumienia pomiędzy stowarzyszeniami regionalnymi. Zadania Federacji powinny być określane przez Radę Krajową, która została pomyślana jako wyraziciele woli stowarzyszeń. Federacja sama w sobie nie miała się stać ciałem nadrzędnym nad stowarzyszeniami. Jej rolą było i jest  nadal pomaganie środowisku pośredników w każdym miejscu w Polsce, w osiągnięciu celów uznanych przez większość grupy zawodowej za najważniejsze. Zarząd czy inne organy Federacji nie powinny prowadzić własnej polityki ani funkcjonować w oderwaniu od potrzeb członków regionalnych stowarzyszeń. Jako niezwykle ważne ciała Federacji przewidziano komisje problemowe. Z założenia skupiać i opierać się miały na bezpośredniej pracy osób ze stowarzyszeń.

Ostateczniedziesięć stowarzyszeń w dniu 3 marca 1995 r. mogło wysłać swoich przedstawicieli na pierwszą Radę Krajową.  która dokonała wyboru Zarządu i Komisji Rewizyjnej. Pierwszy Zarząd tworzyli : Bogumił Tryjański, Szymon Sędek i Lech Drągowski, a pierwszą Komisję Krystyna Krzystyniak – Wałkowińska, Stanisław Starzyk i Witold Strzelczyk. Jeszcze w tym samym roku Rada Krajowa uznała, że Zarząd Federacji powinien być powiększony do pięciu osób. W wyniku wyborów członkami Zarządu zostali Kazimierz Wysokiński i Jerzy Sielicki.  

Rada Krajowa określiła najważniejsze zadania Federacji wskazując na potrzebę podjęcia prac zmierzających do zaistnienia w Polsce systemu licencji zawodowych dla pośredników, stworzenie profesjonalnych szkoleń, przyjęcia kodeksu etyki zawodowej i standardów zawodowych.

 Ważnym zadaniem wyznaczonym przez Radę było zorganizowanie

I Kongresu Polskiej Federacji. Tego trudnego zadania podjęli się Wielkopolanie. Dzięki ich intensywnej pracy i dobremu odzewowi ze strony członków stowarzyszeń, w dniach 21 – 22 kwietnia 1995 do Poznania zjechali licznie pośrednicy z całej Polski. Atmosfera zadowolenia, wręcz dumy, z tego co udało się zrobić ogarnęła wszystkich uczestników Kongresu. Ciekawa część merytoryczna i nie mniej interesująca wieczorna oprawa towarzyska stanowiły początek dobrej tradycji corocznych spotkań.

Drugim ważnym wydarzeniem konferencyjnym w pierwszym roku aktywności Federacji, było zorganizowanie wespół z KIN-em i EERPF,

II Międzynarodowej Konferencji Pośredników Państw Europy Środkowej i Wschodniej w dniach  9 – 11 czerwca 1995 r. w Krakowie. To właśnie podczas tej konferencji podpisano porozumienie powołujące do życia CEREAN. 

Jest to organizacja, której Federacja była współzałożycielem. Pomysł powołania platformy wymiany poglądów pomiędzy stowarzyszeniami specjalistów rynku nieruchomości państw Europy Środkowej i Wschodniej zrodził się podczas pobytu grupy z tego regionu na konferencji NAR w Stanach Zjednoczonych. Jan Boruvka z Czech i Grzegorz Dobrowolski opracowali założenia i cele działania tej nowej organizacji. Ponownie wsparcia udzieliło USAID. Do dnia dzisiejszego odbyło się kilkanaście konferencji CEREAN-u. Dwa z nich organizowała Federacja w Polsce. Każde spotkanie było bardzo ciekawym przykładem możliwości współpracy specjalistów rynku nieruchomości z naszego regionu Europy ze specjalistami z Europy zachodniej i USA. Podczas krakowskiej Konferencji liczna rzesza zagranicznych gości wymieniała się poglądami i opiniami na temat funkcjonowania rynków nieruchomości, na tle przekształceń jakie miały miejsce w Europie Środkowowschodniej.

Dużo uwagi od samego początku przywiązywano do promocji zawodów nieruchomościowych i organizacji. Służyło temu opracowanie własnego logo i materiałów mających ukazywać działania i osiągnięcia Federacji. Bardzo ważne były i nadal są kontakty z mediami. Federacja podjęła także wysiłki na rzecz bezpośredniego docierania z ważkimi dla siebie i rynku nieruchomości informacjami, do jak najszerszej rzeszy swoich członków i do społeczeństwa. Służyć temu miało między innymi cykliczne wydawanie Biuletynu Federacji. Pracami nad zapewnieniem regularności i zawartością merytoryczną kierował Bogumił Tryjański. Drugim ważnym elementem było nawiązanie współpracy z KIN-em w zakresie wydawania kwartalnika „Świat Nieruchomości” [Red: redagowanego  przez Władysława J. Brzeskiego i Bogdana Rogatko]. 

Polityka zagraniczna Federacji

Od samego początku swojego działania Federacja prowadziła bardzo aktywną politykę zagraniczną. W październiku 1996 roku podpisane zostało porozumienie o współpracy pomiędzy Federacją a NAR. W tym samym roku w listopadzie podobne porozumienie zostało zawarte z IREM – Instytutem Zarządzania Nieruchomościami z USA. Już wcześniej, od 1994 r. Federacja dzięki trójstronnej umowie (NAR – IREM – Federacja) rozpoczęła realizowanie w Polsce unikalnych szkoleń dla zarządców nieruchomości, w oparciu o programy szkoleniowe IREM. Dało to impuls do powstania w naszym kraju nowej grupy zawodowej związanej z rynkiem nieruchomości, tj. zarządców nieruchomości. Wcześniejsi administratorzy dzięki nowej jakości, jaką dawały te szkolenia, stawali się profesjonalnym partnerem dla zagranicznych specjalistów.

Kolejnym ważnym wydarzeniem w skali międzynarodowej było podpisanie porozumienia z CEPI, największą europejską, międzypaństwową organizacją skupiającą pośredników i zarządców nieruchomości. Stało się to w 2000 r.        

System uprawnień zawodowych i szkoleń

Jednym z głównych zadań Federacji od początku jej istnienia była kwestia aktywnego działania na rzecz wprowadzenia w naszym kraju systemu uprawnień zawodowych dla specjalistów rynku nieruchomości. Ostatecznie w 1997 r. w ustawie o gospodarowaniu nieruchomościami znalazły się przepisy tworzące system licencji i postępowań kwalifikacyjnych. Okazało się, że prawie od początku jego istnienia pojawiła się konieczność obrony tego rozwiązania. Kolejne miesiące upłynęły na uporczywym boju o pozostawienie licencji zawodowych jako obowiązkowych.

Dzisiaj jesteśmy świadkami kolejnej takiej próby i ponownie to Federacja jest głównym organizatorem działań mających nie dopuścić do zniesienia systemu licencji zawodowych dla pośredników w obrocie nieruchomościami i zarządców nieruchomości.

Nie mniej ważne niż licencje było stworzenie jednolitego programu szkoleń. Bardzo dużą pracę wykonała w tym zakresie Komisja Edukacji. Po kilkumiesięcznych uzgodnieniach powstał program standardowego kursu dla pośredników. Pierwsze stowarzyszenia rozpoczęły jego stosowanie. Ruszyły pierwsze kursy w kraju. Było to zupełne novum w branży pośredników. Dzięki temu, kiedy w oparciu o ten program Prezes UMiRM opracował minimum programowe dla kursów kwalifikacyjnych, stowarzyszenia były natychmiast gotowe do podjęcia pracy szkoleniowej. Na szczególną uwagę zasługuje stanowisko Stowarzyszenia Wielkopolskiego. Wszyscy członkowie tej organizacji, niezależnie od długości swojego stażu na rynku, uczestniczyli w pierwszym kursie i poddali się egzaminowi wewnętrznemu.  

Tak jak pierwszy Kongres Federacji był punktem kulminacyjnym w  początkowym okresie jej działalności, tak każdy następny przynosił ważne wydarzenia zostawiające swój ślad w historii Federacji. Wyniki tych obrad miały także istotne znaczenie dla kształtowania się rynku nieruchomości w Polsce.

Polska Federacja Rynku Nieruchomości

Rok 1997 to spotkanie w Łodzi. Nowa formuła organizacyjna, zaangażowanie licznych sponsorów i nowatorskie rozwiązania poszczególnych części Kongresu sprawiły, że można mówić o innej jakości, która pojawiła się od tego czasu. Kongres ten był wyjątkowy także dlatego, że nastąpiła zmiana działalności Federacji, z dotychczasowej jednorodności środowiskowej.

Na posiedzeniu Rady Krajowej postanowiono zmienić nazwę Federacji na „Polska Federacja Rynku Nieruchomości”. Stało się tak ze względu na poszerzenie struktur Federacji o organizacje skupiające zarządców nieruchomości. Wskazano ponadto na otwartą formułę Federacji, chęć jej aktywnego udziału w kształtowaniu różnych aspektów funkcjonowania polskiego rynku nieruchomości.

W obecnym roku 2012 odbędzie się już XVII Kongres Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości. Ponownie będzie to wydarzenie niezwykle istotne. Po raz pierwszy PFRN będzie gospodarzem plenarnego posiedzenia CEPI. Ta najważniejsza europejska organizacja rynku nieruchomości podejmuje szereg aktywnych działań na rzecz tworzenie dobrych warunków funkcjonowania dla pośredników w obrocie nieruchomościami i zarządców nieruchomości. Jej inicjatywą jest na przykład stworzenie jednolitej minimalnej płaszczyzny edukacyjnej dla zawodów rynku nieruchomości.

Przez wiele lat w zawodzie pośrednika w obrocie nieruchomościami działała jedna ogólnopolska organizacja czyli PFRN. Przed kilku laty utworzono kolejne. W 2008 roku powstała Federacja Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości.

Następnymi organizacjami starającymi się przyciągnąć osoby zawodowo związane z rynkiem nieruchomości są Federacja Gospodarki Nieruchomościami, Polska Federacja Zarządców Nieruchomości, Polska Federacja Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych, Polska Federacja Organizacji Zarządców i Administratorów Nieruchomości, Polska Izba Rzeczoznawców Majątkowych.

Szymon Sędek
Stowarzyszenie Pomorskie Pośredników w Obrocie Nieruchomościami
na zaproszenie EIN

W gąszczu lokat terminowych – co wybrać?

Ostatnimi czasy wiele słyszy się o kryzysie, o braku dobrych zarobków czy o braku oszczędności. Jednak pomimo tego, wiele osób ma oszczędności, których nie chce zostawić w przysłowiowej skarpecie, ale ulokować na lokacie terminowej. I tu zaczynają się problemy. Która lokata jest najlepsza? Jakimi kryteriami należy kierować się przy jej wyborze? Na co zwrócić szczególną uwagę?

Zacznijmy jednak od początku. Lokata terminowa jest to po prostu umowa z bankiem, podczas której klient lokuje w tymże banku swoje oszczędności na określony czas. Co z tego ma? Odsetki, które wcale nie są takie małe. Ofert na ulokowanie pieniędzy w banku jest naprawdę wiele i klienci mają z czego wybierać.

Co należy zrobić przed wyborem banku?

Na pewno musimy przemyśleć, na jaki czas chcemy ulokować oszczędności. Musimy wiedzieć, kiedy ewentualnie wolne środki, którymi jeszcze teraz dysponujemy, mogą okazać się potrzebne. Nie musimy wybierać banku tylko dlatego, że mamy w nim konto osobiste. Bardzo często małe banki, potrzebujące kapitału, oferują atrakcyjne oprocentowanie lokat terminowych. Jednak, coraz częściej również duże banki starają się udowodnić, że ich oferty też są ciekawe. Przykładem może być 6-miesięczna lokata Alior Banku, łącząca interesujące oprocentowanie (6,20% w skali roku) z możliwością wcześniejszego jej zerwania bez utraty odsetek. Kredyt Bank także kusi nas swoją  6-miesięczna Lokatą z Premią. Jej oprocentowanie wynosi 6,50%, ale może wzrosnąć nawet do 6,70% w skali roku.

Przejdźmy teraz do wyboru lokat. Na rynku systematycznie pojawiają się nowe propozycje ofert depozytowych jak: Lokata z Premią Kredyt Banku czy Depozyt Plus Toyota Banku, lub też Lokata Wiosenna Banku Ochrony Środowiska.

LOKATA 1-MIESIĘCZNA

Pierwsze miejsce przypada lokacie o oprocentowaniu stałym Eurobanku (5,10%). Otwierana jest ona przez Internet lub telefon oraz we wpłatomacie. Należy jednak posiadać dostęp do serwisu eurobank online. Kolejne miejsca zajmują: ta sama lokata, z tym, że otwierana jest w oddziale, oraz standardowa lokata BGŻOptima. Obie lokaty oprocentowane są na 5% w skali roku. Z pozycji czwartej na trzecią awansowała oferta dotycząca standardowej lokaty Alior Banku z oprocentowaniem 4,25% w skali roku. Kuszącą opcją jest możliwość założenia dowolnej liczby lokat na dowolną kwotę w tym banku.

A co jeśli chcemy powierzyć swoje pieniądze na dłużej? Jakie oferty banków wtedy są najlepsze?

LOKATA 3-MIESIĘCZNA

Bezkonkurencyjnie najlepszą ofertą lokat 3-miesięcznych jest Pierwsza Lokata Meritum Banku. Oprocentowanie nominalne jest w wysokości 8,50%. Niestety, lokata ta nie jest dostępna dla wszystkich. Mogą z niej skorzystać tylko nowi klienci banku, którzy otwierają Konto Zarabiające. I tu kolejne ograniczenie: jeden klient może założyć tylko jedną lokatę. Drugie miejsce, z niestety gorszym o ponad 2 punkty procentowe wynikiem, przypadło FM Lokacie FM Banku z oprocentowaniem 6,10%. Ex aequo trzecie miejsce zajęły: Lokata onLINE 3M neoBANKU oraz Lokata terminowa Get Banku, których oprocentowanie wynosi równe 6%w skali roku.

A może jednak lokata na pół roku?

LOKATA 6-MIESIĘCZNA

Ranking lokat półrocznych bezapelacyjnie wygrywa oferta Kredyt Banku – Lokata z Premią. Jej oprocentowanie wynosi 6,50% w skali roku. Tak jak już pisaliśmy, istnieje możliwość, aby wynosiło 6,70% w skali roku. Jednak, mogą to uzyskać tylko osoby, które już posiadają konto osobiste w Kredyt Banku. Dodatkowo w okresie tej lokaty, przez minimum cztery miesiące, musi wpływać wynagrodzenie miesięczne w wysokości minimum 2 000 zł. Drugie miejsce w wyborze lokat 6- miesięcznych zajęła FM Lokata FM Banku, oferująca oprocentowanie w skali roku 6,30%. Ostatnie miejsce w pierwszej trójce przypadło Lokacie Standardowej Alior Banku z oprocentowaniem 6,20% w skali roku. Niewątpliwie wielkim atutem tej oferty jest możliwość jej przedterminowego zerwania bez utraty odsetek.

A co jeśli ktoś chce zdepozytować swoje oszczędności na dwanaście miesięcy? Która oferta jest najlepsza?

LOKATA 12-MIESIĘCZNA

Bez wątpienia ranking ofert 12-miesięcznych wygrywa FM Bank z FM Lokatą, zachęcając swoich klientów oprocentowaniem 6,40% w skali roku. Na drugim miejscu znalazły się dwie oferty: Lokata Standardowa Internetowa Meritum Banku oraz Direct+ Internet Santander Consument Consumer Banku. Lokaty obydwu banków są na poziomie 6,20% w skali roku. Trzecie miejsce zajęła lokata  terminowa Get Banku z oprocentowaniem 6,15% w skali roku.

RANKING LOKAT BANKOWYCH

 

LP Lokata 1-miesięczna Bank Oprocentowanie
1 Lokata Standardowa o oprocentowaniu stałym (Internet lub telefon) eurobank 5,10
2 Lokata Standardowa o oprocentowaniu stałym (w placówce banku)

Lokata Standardowa

eurobank

 

 

BGŻOptima

5,00
3 Lokata Standardowa Alior Bank 4,25
4 FM Lokata

Lokata promocyjna 1M

FM Bank

neoBANK onLINE

4,20
5 Lokata standardowa o oprocentowaniu zmiennym Euro Bank 4,05
6 Lokata Standardowa Internetowa Meritum Bank 4,00
  Lokata 3-miesięczna Bank Oprocentowanie
1 Pierwsza Lokata* Meritum Bank 8,50
2 FM Lokata FM Bank 6,10
3 Lokata Terminowa

Lokata onLINE 3M

Get Bank

neoBANK onLINE

6,00
4 Lokata Tradycyjna Getin Online 5,85
5 Lokata Stabilna Idea Bank 5,80
6 NORDeLOKATA 3M DnB NORD 5,70
  Lokata 6-miesięczna Bank Oprocentowanie
1 Lokata z Premią** Kredyt Bank 6,50
2 FM Lokata FM Bank 6,30
3 Lokata Standardowa*** Alior Bank 6,20
4 Lokata Standardowa Internetowa Meritum Bank 6,10
5 Depozyt Plus Toyota Bank 6,09
6 Lokata Meritum Zysku w Internecie

Lokata Standardowa dla Klientów indywidualnych

Meritum Bank

 

Meritum Bank

6,00
  Lokata 12-miesięczna Bank Oprocentowanie
1 FM Lokata FM Bank 6,40
2 Lokata Standardowa Internetowa

Direct+ Internet

Meritum Bank

 

Santander Consumer Bank

6,20
3 Lokata terminowa Get Bank 6,15
4 Lokata Meritum Zysku w Internecie

Lokata Standardowa dla Klientów Indywidualnych

Zysk+

 

Direct+

Meritum Bank Meritum Bank

 

Santander Consumer Bank

Santander Consumer Bank

6,10
5 Depozyt Plus Toyota Bank 6,09
6 Lokata na Plus

Lokata Tradycyjna

Lokata Stabilna

Lokata promocyjna 12M (II)

Lokata Standardowa

Lokata standardowa o oprocentowaniu stałym (Internet/telefon)

Getin Bank

Getin Online

Idea Bank

neoBANK onLINE BGŻOptima

eurobank

6,00

   *      Dla nowych klientów

**     Dla klientów posiadających konto osobiste w Kredyt Bank może wzrosnąć         oprocentowanie

***     Możliwość przedterminowego zerwania umowy bez utraty odsetek

Tab.1: Ranking lokat bankowych

Źródło: Opracowanie własne na podstawie www.totalmoney.pl oraz strony banków z dnia       20.05.2012 r.

Jakie wnioski nasuwają się po analizie lokat oferowanych przez banki?

Na pewno rynek ten nie jest nudny i banki coraz bardziej konkurują ze sobą. Możemy odliczać dni do nowych, zaskakujących propozycji.

Anna Puchalska

Europejski standard usług na rynku nieruchomości

W dniach 24-25 maja 2012 roku w Warszawie w hotelu Radisson Blu odbył się XVII Kongres Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości. EUROPEJSKI STANDARD USŁUG NA RYNKU NIERUCHOMOŚCI – nowe wyzwanie dla profesjonalistów to hasło i myśl przewodnia, która przyświecała prelekcjom podczas tegorocznego spotkania.

W tym roku wyjątkowości dodali goście jakich PFRN miała przyjemność przywitać wśród uczestników Kongresu PFRN. A byli nimi: Claudine Speltz – Prezydent CEPI; Członkowie Zarządu i Delegaci CEPI, Wiliam Armstrong – Skarbnik National Association of Realtors; Bruno Crosby – Dyrektor ds. międzynarodowych, National Association of Realtors; John Budz – Przedstawiciel National Association Of Realtors na Polskę, Christina Todd – CEO, Northern Virginia Association of Realtors, Patricia Szego – z Northern Virginia Association of Realtors.

 „Uważamy, że potencjalne korzyści płynące z regulacji lub deregulacji muszą być oceniane w kontekście wpływu na tworzenie bardziej wydajnego i efektywnego rynku europejskiego” – powiedziała w swoim wystąpieniu Claudine Speltz, Prezydent CEPI (Conseil Europeen des Professions Immobilieres – Europejskiej Rady Zawodów Rynku Nieruchomości) gość XVII Kongresu Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

CEPI za utrzymaniem licencji

Claudine Speltz przypomniała, że CEPI wystosowała w sprawie tzw „deregulacji” – oznaczającej zniesienie wymagań jakichkolwiek kwalifikacji do wykonywania zawodu pośrednika w obrocie nieruchomościami oraz zarządcy nieruchomości –  list do polskiego Premiera oraz Ministra sprawiedliwości wyrażając głębokie zaniepokojenie zapowiedzią likwidacji licencji – czyli wymagań kwalifikacyjnych. Podkreśliła też, że zasadniczym elementem pracy na rynku nieruchomości są kompetencje oraz przestrzeganie standardów zawodowych. „Zwracamy uwagę przedstawicielom polskich władz, że celem Dyrektywy Usługowej oraz Dyrektywy w sprawie uznawania kwalifikacji zawodowych było uproszczenie systemu świadczenia usług i uznawania kwalifikacji zawodowych w ramach rynku wewnętrznego, nie zaś deregulacja – Prosimy  i nalegamy, aby obecny system regulacji zawodu pozostał niezmieniony” –  podkreśliła  Prezydent CEPI.

Ale kwestia tzw. „deregulacji” (obniżenia wymagań kwalifikacyjnych) nie zdominowała tematyki Kongresu. Ważnym tematem była sytuacja gospodarcza na świecie i jej wpływ na rynki nieruchomości. Również kwestia bezpieczeństwa i przejrzystości transakcji, co podkreślił otwierając Kongres – Prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości – Wojciech Kuc.

O tym, że bardzo ważne na rynku nieruchomości są standardy zawodowe – mówił też Xavier Ortegat – dyrektor wykonawczy w sekretariacie CEPI. Jego zdaniem ideałem byłoby – gdyby standardy były ujednolicone.

Polska atrakcyjna dla inwestorów

James Foley, partner Ernst &Young – charakteryzując trendy na rynku nieruchomości w Polsce – podkreślił atrakcyjność naszego kraju jako obszaru do inwestowania. „Jedyny kraj, który dotąd oparł się recesji” –mówił o Polsce James Foley. Ale – James Foley podkreślał, że w Polsce najbardziej brakuje mieszkań, których budowę wciąż hamuje brak planów zagospodarowania przestrzennego oraz zbyt długi czas oczekiwania na pozwolenia na budowę. Zwracał uwagę, że nie brak popytu – lecz niedostępność cenowa są przyczyną stosunkowo dużej liczby gotowych a nie sprzedanych mieszkań  nawet na najbardziej atrakcyjnym rynku warszawskim.

W USA  nieznaczne wychodzenie z zastoju

Trendy na amerykańskim rynku mieszkaniowym omawiał Broker z Realty Executives Elite John Budz. – „Kryzys w USA spowodował, że zainteresowanie na rynku mieszkaniowym przesunęło się w kierunku mniejszych domów i mieszkań – podkreślił – można powiedzieć, że dominuje zasada: Mniej luksusu – więcej wygody.”

Klienci amerykańscy dotkliwie odczuwają zaostrzenie kryteriów przyznawania kredytów – „30 proc. kupujących z 2006 roku mówił John Budzdziś nie mogłoby w ogóle  liczyć na kredyt” . W USA coraz więcej jest rodzin wielopokoleniowych mieszkających pod jednym dachem – z braku środków u młodych ludzi na zakup samodzielnego lokum. John określał sytuacje na rynku amerykańskim jako zastój z minimalnymi objawami pozytywnego ożywienia, ale nie można jeszcze wskazywać, że jest to stały trend. Stany Zjednoczone, podobnie jak kraje europejskie mają problem starzejącego się społeczeństwa, co wzmaga popyt na domy dla osób starszych – a problemem są rosnące koszty opieki. Jedna trzecia nabywców domów w USA  kupuje je po raz pierwszy, jedna piąta to inwestorzy, ponad jedna ósma nabywa drugi dom, 4 proc. to zakupy cudzoziemców.

Problem starzejących się społeczeństw – to również problem Polski. Sytuacje na polskim rynku nieruchomości w kontekście sytuacji demograficznej  prezentowała dr hab. Iwona Foryś  z Uniwersytetu Szczecińskiego – zarazem wiceprezydent PFRN. Podkreślała wyzwanie jakie dla sytuacji gospodarczej i rynku nieruchomości ma wydłużający się czas życia i kobiet i mężczyzn.

Nowoczesne urządzenia i technologie w pracy na rynku nieruchomości

Na Kongresie wyjątkowo dużo uwagi poświęcono technologiom i infrastrukturze technicznej w jakiej obecnie funkcjonuje rynek nieruchomości. Narzędziem pracy pośrednika – który coraz więcej  czasu spędza poza swoim biurem – staje się tablet, smartfon. W tej pracy bowiem bardzo istotna jest szybka komunikacja i wymiana informacji z klientami, a także miedzy samymi pośrednikami. O nowych technologiach w pracy pośrednika mówił John Mayfield nie tylko broker z USA, ale autor wielu poczytnych poradników dla profesjonalistów na rynku nieruchomości. Zwrócił uwagę, że  nowoczesne technologie praktycznie eliminują już z pracy pośrednika dokumenty w formie papierowej.

Posiadanie możliwości dodawania informacji zdalnie z różnych lokalizacji pozwala zaoszczędzić ogromną ilość czasu, a także pozwala zamykać transakcje na rynku nieruchomości. Używanie tabletów do rozpoczęcia oraz zakończenia umowy sprzedaży z klientami jest rosnącym trendem w Stanach Zjednoczonych wśród profesjonalistów na rynku nieruchomości.  Prace z tabletem i aplikacje dla rynku nieruchomości prezentował na Kongresie Bolesław Drapella, prezes portalu Morizon S.A. Pośrednicy mogli na czas trwania Kongresu wypożyczyć tablety – chętni również je nabyć – wraz  z niezbędnym dla pośredników oprogramowaniem. Tak więc nie tylko wiedza prawna, ekonomiczna finansowa jest już niezbędna do pracy na rynku nieruchomości ale i umiejętność posługiwania się nowoczesnymi technologiami.

Polscy profesjonaliści rynku nieruchomości otrzymali wsparcie międzynarodowych organizacji takich jak CEPI czy NAR w obronie wymagań kwalifikacyjnych. Rynek nieruchomości w Polsce jest już na tym poziomie rozwoju, że bez bardzo wysokich kwalifikacji, trudno będzie się na nim utrzymać. 

 

Translate »