Od nieruchomych plakatów do interaktywnych cyfrowych obrazów

Lidia Paulińska-Thompson Jeszcze nie tak dawno centra handlowe i sklepy detaliczne nęciły klienta reklamą w postaci plakatu, bannera lub świecącego neonu. Mapę w centrum handlowym trzeba było samemu znaleźć i prześledzić, aby znaleźć drogę do wybranego miejsca.  Dla ułatwienia sklepy z określonym asortymentem zaznaczone były na planie wybranym kolorem. Na przykład butiki z butami zaznaczano na niebiesko, z ubraniami na czerwono, a z akcesoriami na zielono. Przed wejściem do nich menadżerowie ustawiali plakat-stand z informacją o specjalnej promocji czy wyprzedaży. Możliwości były ograniczone jedynie do nieruchomych obrazów.     Od kilku lat świat reklam zmienia się nie do poznania. Dzieje się to dzięki nowym rozwiązaniom technologicznym, które pozwoliły na wprowadzenie dotykowych ekranów i interaktywnych tablic informacyjnych. Teraz ta sama mapa w centrum handlowym, zamiast używania kolorów, zmienia się za dotknięciem w inną reklamę. Na przykład dotknięcie nazwy restauracji otworzy okno z menu, godzinami otwarcia czy kuponem promocyjnym. Interaktywne reklamy dają też możliwość zmiany treści oferty w zależności od sezonowych promocji, nadchodzących świąt czy specjalnych okazji. Interaktywna wymiana informacji z klientem ułatwia i zapewnia pełne zadowolenie z zakupów. Bez frustracji i straty czasu na poszukiwanie danego produktu od sklepu do sklepu. Tablica interaktywna, będąca mapą centrum handlowego, nie tylko wskaże nam drogę do określonych sklepów, ale również zamieni się w wyszukiwarkę produktu. Jeśli klient szuka kaloszy, to interaktywna tablica podświetli sklepy, które mają w asortymencie tego typu obuwie. Te technologiczne rozwiązania znajdują zastosowanie również w budynkach biurowych. Interaktywna mapa poda informacje odnośnie firm znajdujących się w danym budynku, czym się one zajmują i jak do nich dotrzeć. Tablice informacyjne mogą być wykorzystywane nie tylko w budynkach zamkniętych, ale również w miejscach publiczych; na otwartych przestrzeniach, jak stacje komunikacji miejskiej czy chociażby ogrody zoologiczne. I tak, za dotknięciem interaktywnej tablicy w punkcie, gdzie znajduje wybieg dla lwów można zobaczyć podgląd na żywo z tego wybiegu oraz usłyszeć głos spikera informujący kiedy odbędzie się następne karmienie. Interaktywne tablice informacyjne ewoluują podobnie jak nasze ekrany telewizyjne. Stają się coraz większe. Dzisiaj pojedynczy panel może osiągać wysokośc 150 centymetrów. Ale przecież te panele można połączyć ze sobą i zbudować ścianę reklamową o dowolnych wymiarach. I wtedy hulaj dusza! źródło: Property Journal 2-3/13  

Refleksje dotyczące rozwoju przestrzennego w Polsce

Janusz Stanisław Lipiński Europejski Instytut Nieruchomości, TUP Rozwój przestrzenny w Polsce powinien być zgodny z szerszą wizją i perspektywiczną strategią rozwoju kraju, opisaną w dokumencie rządowym „Polska 2030. Trzecia fala nowoczesności. Długookresowa strategia rozwoju kraju” (Polska 2030). W dokumencie tym wyodrębniono trzy zasadnicze obszary rozwoju kraju: I. Konkurencyjność i innowacyjność gospodarki, II. Równoważenie potencjału rozwojowego regionów Polski, III. Efektywność i sprawność Państwa. Rozwój przestrzenny kraju występuje zasadniczo w II obszarze rozwojowym i opisany jest dokładniej w przyjętym wcześniej przez Radę Ministrów  dokumencie ”Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju”. Polska koncepcja przestrzennego zagospodarowania kraju (KPZK) i jej cele strategiczne oparte są o konstytucyjną zasadę „rozwoju zrównoważonego”, tzn. suspensywnego, długoterminowego, chroniącego zasoby dla teraźniejszego i przyszłego rozwoju materialnego i duchowego. Cel strategiczny wg KPZK to: „Efektywne wykorzystanie przestrzeni kraju i jej terytorialnie zróżnicowanych potencjałów rozwojowych dla osiągania ogólnych celów rozwojowych – konkurencyjności, zwiększenia zatrudnienia, sprawności funkcjonowania państwa oraz spójności w wymiarze społecznym, gospodarczym i terytorialnym w długim okresie.” Od strony realizacji celu strategicznego wizję sposobu zarządzania rozwojem przestrzennym kraju  w roku 2030 ujęto w KPZK w sposób następujący:
  • „W 2030 roku polski system zarządzania przestrzenią jest zgodny z zasadą subsydiarności, lecz ma charakter hierarchiczny, to znaczy niższe poziomy planowania uwzględniają zamierzenia ważne z punktu widzenia kraju i regionu. Jest integralnym elementem systemu zarządzania rozwojem kraju.”
  • „Polityka przestrzenna jest programowana zasadniczo na czterech różnych poziomach zarządzania: • krajowym, • regionalnym, • lokalnym, • w obszarach funkcjonalnych…”
” System prawny dotyczący planowania przestrzennego w roku 2030 jest czytelny, spójny i stabilny. Podstawą systemu jest ramowy akt prawny o charakterze przekrojowym, obejmujący zarówno przestrzeń lądową, jak i obszary morskie RP.”
  • „System instytucjonalny zapewnia realizację wizji rozwoju kraju  w hierarchicznym systemie planowania i zarządzania. Racjonalne zarządzanie przestrzenią zapewniają instytucje państwowe o wysokiej sprawności i jakości postępowania.”
  • „System administracyjny zapewnia efektywną koordynację działań różnych podmiotów w przestrzeni – cele formułowane w ramach polityki przestrzennej na różnych poziomach planowania społeczno-gospodarczego i przestrzennego są realizowane przez całą administrację publiczną.”
  • „Udział obywateli i organizacji pozarządowych w procesie planowania rozwoju, w tym planowania przestrzennego, jest powszechną zasadą, wynikającą z potrzeby uwzględniania różnorodnych interesów na etapie tworzenia dokumentu przed skierowaniem go do realizacji.”
Celem przedstawionych poniżej refleksji nie jest ocena lub kontestowanie zaproponowanej w powyższych dokumentach rządowych strategii rozwoju Polski i sposobów jej realizacji. Zakładając poprawność i słuszność zawartych tam założeń, skupię się na analizie stanu obecnego oraz działaniach koniecznych do osiągnięcia zaplanowanych w strategii celów. Analiza stanu gospodarki przestrzennej w Polsce Wedle ocen specjalistów, po dwudziestu latach żywiołowego rozwoju polskiego rynku nieruchomości, stan gospodarki przestrzennej przekroczył punkt krytyczny i jej negatywny wpływ na ogólne procesy rozwojowe odczuwa już każdy przeciętny obywatel. Skomplikowany i mało efektywny system prawa połączony z niedowładem organizacyjnym i merytorycznym instytucji publicznych powoduje utrudnienia w planowaniu i realizacji przedsięwzięć budowlanych, pogarszanie się ładu przestrzennego i konkurencyjności polskiego rynku nieruchomości. W środowiskach profesjonalnych i szerzej rozumianej opinii publicznej zaczyna się utrwalać przekonanie, że bez znaczącej poprawy tej dziedziny nie da się przyspieszyć pozostałych obszarów życia gospodarczego i społecznego. W rządowej Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030, w rozdziale V opisującym cele polityki przestrzennej kraju, w opisie źródeł i skutków nieuporządkowanej gospodarki przestrzennej w Polsce autorzy wskazują na następujące symptomy braku ładu przestrzennego: „• na poziomie kraju – częste niedostosowanie sposobów użytkowania i zagospodarowania do wartości przyrodniczych, kulturowych i krajobrazowych oraz wynikająca z tego postępująca fragmentacja systemów przyrodniczych i degradacja krajobrazów kulturowych, • na poziomie regionalnym i subregionalnym – niszcząca wobec wartości przestrzeni, rozrzutna ekonomicznie i społecznie suburbanizacja, zwłaszcza rozpraszanie zabudowy wiejskiej i brak koordynacji zabudowy terenów wzdłuż głównych dróg, • na poziomie lokalnym – niska jakość przestrzeni publicznej, chaos w formach zabudowy i architekturze zespołów urbanistycznych, ich niekompletność i presja na tereny otwarte, destrukcja systemów ekologicznych miast, braki w wyposażeniu terenów urbanizowanych i terenów wiejskich w infrastrukturę techniczną i społeczną, nienadążającą za rozwojem zabudowy mieszkaniowej.” Podsumowując, przyczyny daleko niezadawalającego stanu gospodarki przestrzennej w Polsce, można  określić w sposób następujący:
  • Skomplikowany, niespójny i wewnętrznie sprzeczny system prawa regulującego zagadnienia rozwoju przestrzennego.
  • Niesprawny i rozproszony (nie-hierachiczny) system planowania przestrzennego połączony z  niedowładem zarówno egzekucji prawa jak i prakseologicznej, ekonomicznej i społecznej regulacji/koordynacji systemu.
  • Brak właściwej ochrony interesu publicznego oraz postępująca anarchizacja w realizacji interesu prywatnego i grupowego, wpływające negatywnie na ograniczenie konfliktów między użytkownikami przestrzeni.
  • Niestabilna i niespójna polityka przestrzenna sektora publicznego w  obszarze wspierania działalności gospodarczej.
  • Kryzys przywództwa przejawiający się ignorowaniem lub pomijaniem tematyki rozwoju przestrzennego w głównym nurcie polityki państwa.
Działania konieczne do poprawy stanu gospodarki przestrzennej na tle systemu organizacji planowanych zmian systemowych Zgodnie z celami długookresowej strategii rozwoju kraju, postulowane zmiany systemu gospodarki przestrzennej powinny być przeprowadzone w pełnej integracji z planami rozwoju społeczno-gospodarczego. A więc dokumentem wyjściowym jest strategia rozwojowa „Polska 2030”, którą można rozumieć jako zbiór zasad określających politykę rozwoju Polski  i konsekwentnie „KPZK 2030” jako zespół wytycznych w zakresie rozwoju przestrzennego kraju. Optymalnie byłoby, żeby odpowiednie agendy rządowe (Ministerstwo Rozwoju Regionalnego – MRR) przyjęły w pierwszej kolejności Plan Działań – harmonogram rzeczowo-czasowy opisujący i koordynujący wdrożenie KPZK 2030 przyjętej przez Radę Ministrów w dniu 13 grudnia 2011 r.. Projekt Planu Działań opracowany został w Departamencie Koordynacji Polityki Strukturalnej MRR w październiku 2012 r. „Zidentyfikowane w KPZK 2030 problemy i wynikające z nich kierunki zmian zostaną doprecyzowane, w tym koncepcja nowego systemu prowadzenia polityki zagospodarowania przestrzennego. Budowa nowego systemu zakłada: sprawność systemu planowania przestrzennego, praworządność w planowaniu i realizowaniu procesów rozwoju przestrzennego, wdrożenie do systemu gospodarowania przestrzenią instrumentów ekonomicznych oraz kreowanie korzystnych warunków dla działalności gospodarczej z zachowaniem ochrony interesu publicznego. … Konieczne jest wypracowanie w drodze publicznej dyskusji, akceptowalnych rozwiązań godzących różne interesy i konflikty stanowiące naturalny element gry o przestrzeń. Debata nad docelowym modelem systemu, który będzie podstawą stanowienia prawa, musi być przeprowadzona w sposób nie pozostawiający wątpliwości co do jawności, niezależności i słuszności przyjmowanych rozwiązań.” Według Planu Działania najważniejsze do wykonania zadanie to opracowanie koncepcji nowego systemu prowadzenia polityki zagospodarowania przestrzennego na wszystkich poziomach (krajowym, regionalnym, lokalnym oraz obszarach funkcjonalnych). Jest to zadanie MRR oraz Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej (MTBiGM). Przed przyjęciem całego nowego systemu, MRR planuje dokonać wstępnych „usprawnień” w następujących Ustawach: „z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju, ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz ustawy z dnia 21 marca 1991 r. o obszarach morskich Rzeczypospolitej Polskiej i administracji morskiej.” Projekt Planu Działania nie podaje, co konkretnie byłoby przedmiotem tych wstępnych „usprawnień”. Ani też, kiedy by miały one być zrealizowane oraz w jakim trybie. Nie jest też jasne, jaka jest pozycja przyjętej KPZK 2030 w procesie definiowania koncepcji nowego systemu gospodarki przestrzennej. Choć z drugiej strony, już w następnym etapie Planu Działania, można przeczytać, że KPZK 2030 jest punktem odniesienia do wydania przez MRR decyzji dotyczącej „kryteriów i sposobu stwierdzenia zgodności planów zagospodarowania przestrzennego województw.” Warto też w tym miejscu przypomnieć o powołanej wcześniej przez Radę Ministrów Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Budowlanego (KKPB). Jej obszar działania zakreślony jest jak na razie dwiema ustawami: prawem budowlanym i ustawą o planowaniu (ale tylko na poziomie lokalnym) a efektem pracy ma być „kompleksowa regulacja procesu inwestycyjno-budowlanego”. Czy zatem, z punktu widzenia realizacyjnego Planu Działania, jest to pierwsza próba dokonania „usprawnień”, tym razem w obszarze „procesu inwestycyjno-budowlanego” ?  Ale na zdrowy rozum, proces inwestycyjno-budowlany powinien być częścią gospodarki przestrzennej,  dlaczego więc nie ma o nim mowy w Planie Działania ? Poza tym wiele przedsięwzięć inwestycyjno-budowlanych wykracza daleko poza obszar regulowany planami miejscowymi, jak więc można je „kompleksowo uregulować” bez pełnej ustawy o planowaniu ? Czy jedyną przyczyną takiego stanu rzeczy jest próba zachowanie przyjętego podziału kompetencji pomiędzy MRR (planowanie i rozwój od poziomu regionalnego w górę…) a MTBiGM (planowanie i działalność budowlana na poziomie lokalnym…) ? Obserwując prace KKPB (planowane na 4 lata) można by odnieść wrażenie, że jej uczestnicy i konsultanci zewnętrzni nie ograniczają dyskusji tylko do poziomu postulowanych zmian w prawie budowlanym oraz systemie planowania na poziomie lokalnym, ale w pierwszej kolejności próbują sformułować ogólne zasady hierarchicznego docelowo systemu planowania, interpretując treści zawarte w KPZK 2030  oraz długoterminowej strategii Polska 2030. Co zresztą wydaje się logiczne i słuszne ale jednocześnie wykraczające znacznie poza oficjalne zadania Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Budowlanego. Czy zatem można sformułować przypuszczenie, że konieczny proces zmian w systemie gospodarki przestrzennej od samego początku skażony jest grzechem pierworodnym dualizmu organizacyjno-kompetencyjnego i brakiem jasnego systemu całościowej koordynacji procesu reform ? Wydaje się zatem, że organizacja procesu reform gospodarki przestrzennej powinna się odbywać w następujący sposób:
  • Na samym początku, w wyniku dyskusji wszystkich najważniejszych interesariuszy rozwoju kraju będących przedstawicielami szerzej rozumianego społeczeństwa obywatelskiego, istniejąca długoterminowa strategia Polska 2030 (jako model rozwoju Polski) powinna uzyskać status oficjalnej polityki rozwoju państwa polskiego. „Liderem polityki rozwoju”, biorącym za niego odpowiedzialność polityczną, powinien być członek rządu na poziomie wicepremiera.
  • Następnie każdy główny obszar strategiczny powinien uzyskać „lidera obszaru rozwoju”, który odpowiadał by za: doprecyzowanie polityki rozwoju danego obszaru i realizację polityki głównie poprzez koordynację działań wszystkich zaangażowanych interesariuszy.  Liderem „obszaru rozwojowego” powinien być członek rządu na poziomie ministra konkretnego resortu.
  • Dla przypomnienia wymieniam trzy główne obszary rozwoju: 1/ konkurencyjność i innowacyjność gospodarki,(liderem może być Minister Gospodarki) 2/ równoważenie potencjału rozwojowego regionów (liderem powinien być Minister Rozwoju Regionalnego) 3/ efektywność i sprawność państwa (liderem byłby Minister Administracji i Cyfryzacji).
  • Jeśli chodzi o interesujący nas rozwój gospodarki przestrzennej, należy ona do filarów 2-drugiego obszaru rozwojowego kraju. Częścią polityki równoważenia potencjału rozwojowego regionów mogą być bardziej szczegółowe polityki: urbanistyczne, architektoniczne, miejskie, itd.. Lider tego obszaru rozwojowego mógłby koordynować prace pozostałych interesariuszy, w tym rekomendowanych przez Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej (np. Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Budowlanego). Zachowane byłyby w ten sposób podstawowe zasady prakseologicznego zarządzania danym obszarem polityki rozwoju.
Podsumowanie Istnieje pilna potrzeba reformy systemu gospodarki przestrzennej w Polsce. Zaniechanie tych reform lub ich nieskuteczne i słabo zorganizowane wdrożenie pogłębi tylko chaos przestrzenny i stanie się poważną barierą rozwoju Polski.
  • Rozwój gospodarki przestrzennej jest częścią szerszego procesu rozwoju państwa polskiego i jako taki powinien być koordynowany w ramach całościowej polityki rozwoju kraju.
  • Dotychczasowe próby reformy systemu gospodarki przestrzennej przebiegają w sposób mało skoordynowany, prowadzą do rozproszenia wysiłków i istnieje uzasadniona obawa, że poszczególne inicjatywy nie przyniosą w rezultacie wartości dodanej.
Ze względu na zaawansowanie przygotowań do reformy procesu rozwojowego ze strony instytucji rządowych, a także aktywny udział wielu środowisk zawodowych (np. TUP, KPZK PAN, itd.) i organizacji pozarządowych, najbliższy rok będzie decydujący z punktu widzenia zbudowania dojrzałej i efektywnej struktury organizacyjnej, w ramach której Polacy ciągle mają szansę wykorzystać ogromny potencjał tkwiący w gospodarce przestrzennej kraju.  źródło: Property Journal 2-3/13  

Przestrzeń publiczna a jakość życia i zamieszkiwania

Grzegorz-BuczekGrzegorz A. Buczek EIN, PRA,SARP, wiceprezes Towarzystwa Urbanistów Polskich Definicja ustawowa a praktyka planistyczna Ponad osiem lat temu ustawodawca zdefiniował pojęcie przestrzeni publicznej i przypisał jej istotne znaczenie (Ustawa z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, dalej: ustawa). Art. 2 mówi, że ilekroć w ustawie jest mowa o „obszarze przestrzeni publicznej” należy przez to rozumieć obszar o szczególnym znaczeniu dla zaspokojenia potrzeb mieszkańców, poprawy jakości ich życia i sprzyjający nawiązywaniu kontaktów społecznych ze względu na jego położenie oraz cechy funkcjonalno-przestrzenne, określony w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy.  Dalej art. 10. ust. 2.: W studium określa się w szczególności: – (pkt 8) obszary, dla których obowiązkowe jest sporządzenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego na podstawie przepisów odrębnych, w tym (…) obszary przestrzeni publicznej. Przepisy te niestety są powszechnie „obchodzone”: studia gminne sporządzane pod rządami ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym z 1994 r. (która nie zawierała takich wymagań) nie są aktualizowane, zaś bardzo wiele studiów gminnych sporządzonych od roku 2003 wcale nie wyznacza obszarów przestrzeni publicznej, lub wyznacza ich bardzo niewiele. Do tego często wskazywane jako przestrzenie publiczne są tereny „drugorzędne”, a nie te najistotniejsze, czego szczególnym przykładem jest Warszawa: obszarami przestrzeni publicznej wg Studium Warszawy, z października 2006 r., nie są np. Plac Piłsudskiego czy Plac Zamkowy, a jest nią np. rejon ronda im. Dżochara Dudajewa w Dzielnicy Włochy! Faktyczne obszary przestrzeni publicznej to zwykle rejony bardzo atrakcyjne i pozostające w centrum zainteresowania inwestorów nieruchomościowych, można więc założyć, iż są one celowo nie poddawane obligatoryjnej procedurze planistycznej, umożliwiającej wszystkim zainteresowanym partycypowanie w ich kształtowaniu. Są natomiast nazbyt często przekształcane przy pomocy arbitralnych decyzji administracyjnych, tj. obu rodzajów decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, których wydawanie jest zasadniczo ograniczone przez wskazany wyżej przepis o obowiązku planistycznym. Stąd liczne ekspertyzy prawne interpretujące cytowany powyżej przepis art. 10 ust. 2 pkt 8 ustawy, jako faktycznie nie wywołujący obowiązku sporządzania planów miejscowych dla obszarów przestrzeni publicznych. A przecież ustawodawca wyraźnie stwierdził, że (w art. 15. ust 2. Ustawy)  „W planie miejscowym określa się obowiązkowo (m.in.): pkt 5) wymagania wynikające z potrzeb kształtowania przestrzeni publicznych; (…)”. Warto podkreślić, że takiego wymagania  nie sformułowano w ustawie w odniesieniu do zawartości decyzji o warunkach zabudowy, co jest dodatkowym argumentem na rzecz poglądu, iż ustawodawca „zarezerwował” formułowanie warunków zabudowy i zagospodarowania obszarów przestrzeni publicznej wyłącznie dla miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, jak to wskazano powyżej – planów do obligatoryjnego sporządzania.  Karta Przestrzeni Publicznej Te patologiczne wręcz praktyki, tj. wydawanie decyzji o warunkach zabudowy w granicach obszarów przestrzeni publicznej, zasadniczo sprzeczne z intencjami ustawodawcy i przywołanymi przepisami, które nadają przestrzeni publicznej wysoką rangę w sferze planowania przestrzennego, są bardzo krytycznie postrzegane przez środowiska fachowe. Reakcją na nie jest – przykładowo – Karta Przestrzeni Publicznej przyjęta przez III Kongres Urbanistyki Polskiej [Poznań, 4-5.IX.2009 r.]. „Karta jest wyrazem troski o przestrzeń publiczną jako o dobro wspólne. Wskazuje na zagrożenia, jakie wynikają z braku dbałości o otaczającą nas przestrzeń oraz wytycza pożądane kierunki zmian w zachowaniach społecznych i przepisach prawa w tym zakresie.” Przestrzeń publiczna jest definiowana w Karcie w kategoriach społeczno – ekonomicznych i rozumiana przez jej autorów jako: „dobro wspólnie użytkowane, celowo kształtowane przez człowieka, zgodnie ze społecznymi zasadami i wartościami – służące zaspokojeniu potrzeb społeczności lokalnych i ponadlokalnych. O publicznym charakterze przestrzeni decyduje zbiorowy sposób jej użytkowania. (…) Przestrzeń publiczna jest dobrem posiadającym nie tylko specyficzne cechy użytkowe, ale jest miejscem transmisji różnych produktów materialnych i niematerialnych zaspokajających różnorodne potrzeby. Z tego względu jest dobrem i zasobem o strategicznym znaczeniu dla społeczności lokalnych.” Karta wylicza następujące działania sprzyjające ochronie i racjonalnemu użytkowaniu przestrzeni publicznej:
  • stosowanie kompleksowej analizy korzyści – kosztów w procesach dotyczących zagospodarowania przestrzeni publicznej;
  • edukacja społeczności lokalnej pokazującej nowe prawa i reguły globalnej gospodarki i rolę przestrzeni publicznej w rozwoju zrównoważonym oraz jej wartość dla mieszkańców;
  • zintegrowane zarządzanie i planowanie rozwoju jednostek terytorialnych;
  • mobilizacja i aktywizacja lokalnych społeczności do udziału w procesach planowania zagospodarowania przestrzennego i rozwoju;  
  • prowadzenie działalności inwestycyjnej ze sfery zagospodarowania oraz rewitalizacji w obszarach przestrzeni publicznej, wyłącznie na podstawie prawa miejscowego spójnego z lokalną polityką przestrzenną, z jak największym udziałem społeczeństwa  przy tworzeniu tego prawa i formułowaniu lokalnej polityki;
  • wykluczenie nie podlegających publicznej kontroli administracyjnych procedur i decyzji jako podstawy do prowadzenia działalności inwestycyjnej.  
Do najważniejszych działań władz publicznych w odniesieniu do przestrzeni publicznej należą:    
  • zapewnienie dostępu do przestrzeni i tworzenie takich form przestrzennych, które minimalizują wykluczenie i nieuzasadnioną konkurencyjność (w tym zawłaszczanie);
  • ochrona istniejącej struktury społecznej i przestrzennej, tradycji miejsca, lokalnej kultury i istniejących wartościowych obiektów i układów urbanistycznych;
  • ochrona społecznej różnorodności: mieszanie grup społeczno-ekonomicznych, unikanie izolacji i segregacji oraz wspieranie słabszych grup społecznych;
  • identyfikacja i wyrażanie w sposób formalny zbiorowych potrzeb i aspiracji mieszkańców wobec przestrzeni publicznej, zwłaszcza w procesach definiowania lokalnej polityki przestrzennej oraz tworzenia prawa miejscowego;
  • wprowadzenie w życie narzędzi skutecznej realizacji planów zagospodarowania przestrzennego oraz instrumentów praktycznego wprowadzania w życie zasad zrównoważonego rozwoju i porządku przestrzennego;
  • wspieranie rozwoju aktywności społecznych, kulturalnych i artystycznych, które są związane z przestrzenia publiczną, działają dzięki niej i ją wzmacniają;
  • zwiększanie zainteresowania lokalnej społeczności jakością przestrzeni publicznej oraz usprawnienie interakcji między siłami rynkowymi a potencjałami oferowanymi przez przestrzenie publiczne, celem zbilansowania systemu wartości między sferą społeczną, kulturową i ekonomiczną;
  • poszanowanie dobrego sąsiedztwa rozumianego jako przeciwdziałanie oszpecaniu przestrzeni publicznej i terenów otwartych przez urządzenia reklamowe, informacyjne, drogowe i techniczne;
  • dbanie o tworzenie pozytywnych relacji między terenami publicznymi a otaczającymi je nieruchomościami prywatnymi;
  • traktowanie przestrzeni publicznej i jej przekształceń jako obszarów polityki rozwoju zrównoważonego (czyli miejsc gdzie następuje optymalizacja użytkowanych zasobów, m.in. oszczędność wody, energii, zwiększanie bioróżnorodności, na równi w praktyce projektowej, realizacyjnej i eksploatacyjno – zarządczej);
  • dbanie o najwyższy poziom planowania i projektowania urbanistycznego w odniesieniu do terenów przeznaczonych pod publiczne cele;
  • bliska współpraca sektora publicznego i prywatnego w dziedzinie projektowania zabudowy i zagospodarowania przestrzeni publicznej;
  • stosowanie partnerstwa publiczno-prywatnego do realizacji złożonych projektów urbanistycznych współkreujących przestrzenie publiczne;
  • ustalanie zasad i standardów decydujących o harmonii i porządku przestrzennym;
  • ochrona interesu zbiorowego przed agresywnymi zachowaniami wobec przestrzeni publicznej (zawłaszczaniu i dewastowaniu przestrzeni);
  • budowanie świadomości społecznej o roli przestrzeni publicznej w rozwoju społeczno-gospodarczym i podnoszeniu jakości życia;
  • motywowanie agencji i organizacji pozarządowych do działań na rzecz dbałości o przestrzeń publiczną.
W Karcie określono osiem zasad kształtowania i użytkowania przestrzeni publicznej miast: ▪ Maksymalizacja wartości miasta i jego nieruchomości poprzez kreowanie wysokiej jakości przestrzeni publicznych. ▪ Kompleksowe planowanie miejscowe oraz projektowanie urbanistyczne przestrzeni publicznych w oparciu o wyniki konkursów urbanistycznych  i architektonicznych. ▪ Społeczna partycypacja w tworzeniu narzędzi kształtowania i gospodarowania przestrzenią publiczną, z aktywnym udziałem lokalnych społeczności w procesie sporządzania dokumentów planistycznych.

▪ Ochrona dziedzictwa kulturowego oraz specyfiki lokalnej jako szczególnych wartości przestrzeni publicznych.

▪ Równowaga w tworzeniu nowej przestrzeni publicznej w stosunku do rewitalizowanej przestrzeni historycznej. ▪ Sprawiedliwy dostęp do przestrzeni publicznych i minimalizacja konfliktów przy ich tworzeniu oraz użytkowaniu. ▪ Kształtowanie przestrzeni publicznych integrujących grupy społeczne z szacunkiem dla ich różnych potrzeb i systemów wartości. ▪ Aktywne użytkowanie przestrzeni publicznych i ich wykorzystywanie do organizowania wydarzeń lokalnych. [pełny tekst Karty Przestrzeni Publicznej: www.tup.org.pl/download/2009_0906_KartaPrzestrzeniPublicznej.pdf] Rynkowy „produkt mieszkaniowy” a przestrzeń publiczna W Stanach Zjednoczonych, państwie o najbardziej rozwiniętym rynku nieruchomości, wobec narastającej krytyki nowo realizowanych zespołów zabudowy mieszkaniowej, w których jakość życia była oceniana niżej niż w zespołach o „tradycyjnej” urbanistyce, IV. Kongres Nowej Urbanistyki USA przyjął w 1996 r. „Kartę Nowej Urbanistyki”. Napisano w niej m.in.: „Kongres Nowej Urbanistyki widzi niedoinwestowanie obszarów śródmiejskich, chaotyczne rozpraszanie się zabudowy, narastającą segregację ekonomiczną i społeczną, pogarszający się stan środowiska naturalnego, zmniejszanie się obszarów rolnych i otwartych oraz degradację zabudowy stanowiącej społeczne dziedzictwo, jako jedno złożone wyzwanie dla budowania wspólnoty. Opowiadamy się za:
  • rewaloryzacją istniejących centrów miejskich oraz samych miast w spójnych regionach metropolitarnych,
  • przekształceniem rozproszonej zabudowy podmiejskiej we wspólnoty sąsiedzkie tworzące różnorodne dzielnice,
  • za ochroną środowiska naturalnego oraz zastanego dziedzictwa kulturowego.
Postulujemy restrukturyzację polityki społecznej i praktyk rozwojowych wedle następujących zasad:
  • dzielnice powinny być zróżnicowane pod względem pełnionych funkcji oraz grup mieszkańców;
  • wspólnoty te powinny być projektowane z myślą o pieszych, transporcie publicznym i ruchu samochodowym;
  • elementem kształtującym miasta powinny być obszary publiczne i instytucje wspólnotowe wyraźnie przestrzennie określone i powszechnie dostępne;
  • przestrzenie miejskie powinny być kształtowane przez projektowanie architektoniczne i krajobrazowe eksponujące lokalną historię, klimat, ekologię oraz tradycję budowlaną.
Domagamy się, aby polityka społeczna, praktyka deweloperska, planowanie urbanistyczne oraz procesy projektowe kierowały się następującymi zasadami: Dzielnica, tj. zróżnicowana jednostka mieszkaniowa małych i dużych miast (…)
  • Szeroki wachlarz typów i cen mieszkań dostępnych w jednej dzielnicy, umożliwi ludziom różnego wieku, pochodzenia i dochodów nawiązywanie codziennych kontaktów wzmacniających więzi osobiste i obywatelskie, istotne dla prawdziwej społeczności lokalnej. (…)
  • Różnorodne tereny zieleni, od ogródków jordanowskich i skwerów do boisk i ogrodów publicznych powinny stanowić wyposażenie dzielnic. Przestrzenie chronione i otwarte powinny być wykorzystywane do wyodrębniania oraz połączenia poszczególnych dzielnic i stref. (…)
Kwartał, ulica, budynek
  • Podstawowym zadaniem projektowania architektury i krajobrazu miejskiego jest przestrzenne zdefiniowanie ulic i przestrzeni publicznych, jako obszarów wspólnego użytkowania.”
[pełny tekst Karty Nowej Urbanistyki: www.cnu.org/node/689] Po ponad 10 latach od realizacji pierwszych projektów zespołów mieszkaniowych w oparciu o pryncypia zapisane w Karcie Nowej Urbanistyki lokalne amerykańskie rynki nieruchomości pozytywnie zweryfikowały te zasady. Pomimo głębokiego kryzysu tych rynków nieruchomości w takich zespołach – w przeciwieństwie do realizowanych w „typowo” amerykański sposób (ekstensywna, rozproszona zabudowa, bez przestrzeni publicznych, z wszelkimi preferencjami dla ruchu samochodowego kosztem ruchu pieszego i komunikacji zbiorowej) – prawie zupełnie nie straciły na wartości! Podobne zjawiska występują na europejskich rynkach nieruchomości, zaś prostą „marketingową” reakcją deweloperów na rynkowy mechanizm (w którym jakość urbanistyczna bezpośrednio pozytywnie wpływa na wartość poszczególnych nieruchomości) jest coraz powszechniejsze promowanie produktów mieszkaniowych przy użyciu terminu „miasteczko” (zamiast dotychczasowego „osiedle”), do tego zwykle z określeniami typu „ekologiczne”, „zielone” lub nawiązującymi do pozytywnie się kojarzących nazw własnych tradycyjnie ukształtowanych, prestiżowych zespołów mieszkaniowych dzielnic i miast. Niestety jest to często tylko „chwyt marketingowy” (w więc właściwie oszustwo!), gdyż wiele z tak reklamowanych nowych zespołów mieszkaniowych ma niewiele (lub wręcz nic !) wspólnego z przestrzenią i jakością „miasteczek”. Zwykle brak w nich przestrzeni publicznych – tak towarzyszących zabudowie, jak ogólnodostępnych terenów urządzonej zieleni, podstawowych lokalnych usług, komunikacji publicznej itd. Jest to rezultat realizacji takich zespołów zabudowy na podstawie starszych ogólnikowych, „elastycznych” planów miejscowych (w których nie ustalano wymagań dotyczących kształtowania przestrzeni publicznej), albo częściej – na podstawie decyzji o warunkach zabudowy wydawanych dla wielkich terenów (czasem nawet dziesiątków hektarów !), a nie, jak to zakładał ustawodawca, dla pojedynczych działek budowlanych położonych w granicach obszarów już co najmniej częściowo zurbanizowanych. Dokumenty europejskie W 1998 r. Europejska Rada Urbanistów opublikowała  Nową Kartę Ateńską: Kartę Miast Europejskich w XXI wieku. Oto jej istotny fragment: „Spójny charakter i ciągłość historyczna miasta oraz jakość życia. Równolegle z kształtowaniem makrostruktur przestrzennych utrzymywana i umacniana będzie atrakcyjność miast europejskich, przyczyniając się do poprawy warunków życia wszystkich mieszkańców naszego kontynentu, jako że blisko 3/4 ludności europejskiej żyje w miastach. Projektowanie urbanistyczne będzie kluczowym czynnikiem w procesie odnowy miast przełamując izolację poszczególnych części miasta, umacniając specyficzny dla danego miasta charakter zabudowy i przeciwstawiając się tendencjom jej uniformizacji. Urbaniści będą odgrywać bardzo istotną rolę w formułowaniu polityki przestrzennej i realizujących ją działaniach, które obejmować będą:  
  • Odrodzenie projektowania urbanistycznego, które będzie chronić i wzbogacać ulice, place, bulwary i trakty spacerowe jako podstawowe elementy zespalające miasto.
  • Rehabilitację tych fragmentów tkanki miasta, które uległy degradacji lub były zaplanowane w oderwaniu od potrzeb człowieka.
  • Działania ułatwiające osobiste kontakty mieszkańców oraz zwiększające im możliwości rekreacji i rozrywki.
  • Działania zapewniające indywidualne i zbiorowe poczucie bezpieczeństwa, które stanowi podstawowy wymóg dobrego życia w mieście.
  • Wysiłki zmierzające do tworzenia unikalnego krajobrazu miejskiego, wyrażającego jego „genius loci” i uwydatniającego jego charakter.
  • Troskę o zachowanie piękna i wysoki poziom estetyczny wszystkich fragmentów miasta.
  • Ochronę przez planowanie wszystkich znaczących elementów przyrody i dziedzictwa kulturowego oraz ochronę i rozszerzanie sieci terenów otwartych.
W poszczególnych krajach i miastach każde z tych pozytywnych działań realizowane będzie w różny sposób, zależnie od historycznych społecznych i ekonomicznych uwarunkowań Równocześnie zwiększać się będzie jednak spójność działań prowadzonych w poszerzonej Unii Europejskiej, bowiem dojrzeją jej struktury administracyjne i społeczne a wytyczne dotyczące problemów planistycznych będą stopniowo włączane do unijnych reguł. Poprzez ten proces wspólne cele miast europejskich uzyskają szeroką akceptację a różnorodność i unikalny charakter każdego miasta będzie wysoko ceniony i chroniony.” [pełny tekst Nowej Karty Ateńskiej: http://www.izbaurbanistow.pl/aktualizacja/data/pliki/156_Karta%20Atenska%202003_PL.pdf] Natomiast konkluzja dokumentu Rady Unii Europejskiej na temat architektury: udział kultury w zrównoważonym rozwoju (z 20 listopada 2008 r.) to: „Jakość przestrzeni publicznych, krajobrazu i architektury ma istotny wpływ na warunki życia i wymaga przyjęcia integralnego podejścia do rozwoju w jego aspektach ekonomicznym, społecznym, ekologicznym i kulturowym, poprzez współpracę elementów systemu administracyjnego i politycznego oraz przedstawicieli społeczeństwa i sektora prywatnego”. Przywołano ją w społecznym projekcie „Polskiej Polityki Architektonicznej. Polityka jakości krajobrazu, przestrzeni publicznej, architektury”,  przekazanym w maju 2009 roku resortom, od których autorzy projektu oczekiwali kompleksowej inicjatywy legislacyjnej mającej na celu poprawę jakości polskiej przestrzeni, a konsekwencji także jakości życia i zamieszkiwania. [pełny tekst projektu Polskiej Polityki Architektonicznej: www.sarp.org.pl/pliki/ppa-www.pdf] Niezwykle istotnym dokumentem Unii Europejskiej ratyfikowanym, a więc przeznaczonym do „wdrażania” przez Polskę, jest KARTA LIPSKA na rzecz zrównoważonego rozwoju miast europejskich, przyjęta z okazji nieformalnego spotkania ministrów w sprawie rozwoju miast i spójności terytorialnej w Lipsku, w dniach 24-25 maja 2007 r. Zawiera ona m. in. następujące stwierdzenia: „Tworzenie i zapewnianie przestrzeni publicznych wysokiej jakości. Jakość przestrzeni publicznych, miejskie krajobrazy stworzone przez człowieka, architektura oraz rozwój miejski są istotne z punktu widzenia warunków życia ludności miejskiej. Jako „miękkie czynniki lokalizacji” odgrywają one ważną rolę w przyciąganiu przedsiębiorstw opartych na wiedzy, wykwalifikowanej i twórczej siły roboczej oraz turystyki. Dlatego należy zwiększyć wzajemne oddziaływanie architektury, planowania infrastruktury i planowania miejskiego, aby stworzyć atrakcyjne, przyjazne dla użytkownika przestrzenie publiczne i osiągnąć wysoki standard środowiska życia – kultury budowlanej.” [pełny tekst Karty Lipskiej: http://www.mrr.gov.pl/rozwoj_regionalny/poziom_miedzynarodowy/polityka_przestrzenna_ue/rozwoj_miast/Documents/Karta%20Lipska_PL_tlumaczenie%20Komitetu%20Regionow_1.pdf ] Wnioski końcowe Doświadczenia ostatnich lat potwierdzają znaną od dziesięcioleci zasadę, że jakość życia i zamieszkiwania w nowo realizowanych zespołach zabudowy mieszkaniowej wiążą się ściśle z planowaniem i realizacją w tych zespołach przestrzeni publicznej oraz lokalnej infrastruktury. Nie zależą one wyłącznie od wielkości i jakości samych lokali mieszkalnych oraz rozwiązań architektonicznych.  Dobrze urządzona przestrzeń publiczna i obecność lokalnej infrastruktury, obok innych walorów „lokalizacji”, mają także zasadniczy wpływ na wartość nieruchomości mieszkaniowych. Niestety znaczącej poprawie jakości i standardów funkcjonalnych i architektonicznych w nowo realizowanych zespołach zabudowy mieszkaniowej na ogół nie towarzyszy poprawa standardów urbanistycznych. Wręcz przeciwnie, w tym zakresie jest odczuwany znaczący regres (w porównaniu z okresem PRL, zwłaszcza z latami 50.-70. ub. wieku), będący rezultatem, najogólniej, ograniczenia kompleksowego planowania miejscowego obszarów zabudowy mieszkaniowej na rzecz (na ogół) fragmentarycznych i arbitralnych decyzji administracyjnych oraz odstąpienia od powszechnego niegdyś stosowania tzw. normatywu urbanistycznego. Powrót do właściwej jakości rozwiązań urbanistycznych, w szczególności dotyczących przestrzeni publicznych, w nowo realizowanych zespołach zabudowy mieszkaniowej jest możliwy wyłącznie poprzez mechanizmy planowania miejscowego, uwzględniającego w szerokim zakresie mechanizmy partycypacji społecznej. Co prawda niektóre, niestety nieliczne, doświadczenia ostatnich lat wykazują, że jest to osiągalne także w ramach istniejących przepisów planistycznych i budowlanych, lecz wyjątkowość takich doświadczeń prowadzi do wniosku, że przede wszystkim ich zmiany mogą upowszechnić zarówno procesy planowania miejscowego, jak – w ich rezultacie – realizację przestrzeni publicznych oczekiwanej jakości. Szczególnym narzędziem wymagającym sankcji ustawowej powinny być przepisy urbanistyczne, powszechne na poziomie „minimum”- zdywersyfikowane regionalnie i w zależności od wielkości jednostki osadniczej, podwyższane – w stosunku do wymagań nowych regulacji ustawowych – z inicjatywy gmin w kolejnej generacji studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego oraz konsekwentnie realizowane na podstawie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego spójnych z takim studiami. Propozycje koniecznych zmian w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym:
  • wprowadzenie obowiązku kompleksowego planowania nowych i rewitalizowanych zespołów zabudowy mieszkaniowej w planach miejscowych, zawierających obowiązkowo m.in. ustalenia dot. kształtowania lokalnych przestrzeni publicznych, integralnie związanych z taką zabudową oraz lokalnej infrastruktury społecznej i komunalnej – jako zasadniczych warunków określających jakość życia i zamieszkiwania w takich zespołach;  
  • wprowadzenie obowiązku stosowania przy planowaniu zespołów zabudowy mieszkaniowej co najmniej minimalnych standardów urbanistycznych, określających m.in. konieczne parametry i wskaźniki dot. w szczególności lokalnych przestrzeni publicznych, infrastruktury społecznej i komunalnej itp. –  określonych zmienioną  ustawą i odnośnym rozporządzeniem wykonawczym właściwego ministra lub standardów urbanistycznych lokalnie podwyższonych, zapisanych w studium UIKZP.  

Jak to się robi z mediami, czyli zadbaj o swój PR

Media relations są chyba najbardziej istotnym elementem PR. Co za tym idzie, traktowanie ich po macoszemu może mieć nierzadko katastrofalne wręcz skutki. W skrócie – media relations to utrzymywanie poprawnych stosunków z mediami. Umożliwiają one komunikację na linii organizacja – otoczenie. Media relations, tak samo jak PR, można się nie przejmować jedynie „do czasu”. Bowiem o ile dziennikarze mogą nie być zainteresowani zwykłym przekazem opisującym sukcesy firmy, to już informacją o kłopotach firmy raczej się zainteresują. Wszystko, rzecz jasna, zależy od „medialności” samej organizacji i skali problemu. Nikt nie napisze w ogólnopolskim dzienniku o tym, że pracownikowi tartaku deska spadła na palec u nogi. Ale o tym, że pijany zastępca kierownika tartaku staranował swoim autem autobus z dziećmi i tylko cudem nikomu się nic nie stało – napiszą wszyscy.  Warto również pamiętać o tym, że zasięg pozytywnej informacji na temat firmy jest przeważnie ograniczony do mediów lokalnych i branżowych. Z kolei zasięg informacji negatywnej jest niemalże nieograniczony. O zasypanej śniegiem toalecie w polskim pociągu rozpisywały się nawet brytyjskie portale informacyjne. Bardzo często utrzymywanie poprawnych stosunków z mediami rozumiane jest jako „wysyłanie maili do dziennikarzy”. W przypadku, w którym dziennikarz zna firmę, ludzi odpowiedzialnych za kontakty z mediami, interesuje się konkretną branżą etc. – takie zachowanie jest zrozumiałe. Niestety często bywa tak, że maile trafiają wszędzie – wysyłane są masowo, a nadawca liczy na to, że „być może trafi” na odpowiedniego odbiorcę. Często kończy się to tym, że dziennikarz traktuje nadawcę jako spamera i nie przejmuje się tym, co ów miał do powiedzenia. Jeśli dodatkowo nadawca za bardzo się „narzuca”, może zostać odebrany nie tylko obojętnie, ale nawet bardzo źle. I choć bez przyjaciół w mediach organizacja może sobie poradzić, to z wrogami „poradzenie sobie” może być problematyczne. Jeśli organizacja ma „zaprzyjaźnione media”, wysyłanie im artykułów (co jakiś czas) nie będzie źle odebrane. Należy jednakże pamiętać, że dziennikarz przeczyta artykuł przed publikacją i jeśli będzie miał do czynienia z tekstem, który jest przekazem reklamowym, może go odpowiednio okroić (i prawie na pewno to zrobi) lub w ogóle nie opublikować. Warto mieć również na uwadze to, że istnieje tylko jedna sytuacja, w której media będą chciały otrzymać od organizacji tyle informacji, ile to tylko możliwe. Mowa tu, rzecz jasna, o sytuacji kryzysowej. Co znamienne – właśnie wtedy organizacje często „nabierają wody w usta” i udzielają zdawkowych informacji, bądź też nie udzielają ich wcale. A medialny komunikat „prezes firmy odmówił komentarza” jest przez otoczenie interpretowany niemalże zawsze tak samo: „widocznie miał coś do ukrycia”. W przypadku kryzysu zaprzyjaźnione media mogą być bardzo pomocne. W dobie Internetu informacje negatywne roznoszą się błyskawicznie. Przykładowo: jeśli portal informacyjny X opublikuje newsa, który gwarantuje „klikalność”, portale A, B, C, D również ją opublikują. O ile jednak portal X zapewne będzie się starał skontaktować z firmą, która znalazła się w sytuacji kryzysowej, to pozostałe portale wcale nie muszą tego robić. Zaprzyjaźniony dziennikarz może być pomocny o tyle, że przed „powieleniem” informacji skontaktuje się ze „znajomą” organizacją, której informacja dotyczy.  Różnica pomiędzy mediami nastawionymi do firmy neutralnie (bądź też wrogo) a mediami przyjaznymi jest o tyle istotna, że zależeć od tego będzie sposób w jaki portal będzie się starał uzyskać informacje. Ujmując rzecz nieco bardziej obrazowo – kontakty z neutralnie nastawionymi mediami (przy założeniu, że organizacja walczy właśnie z sytuacją kryzysową) można porównać do spaceru po polu minowym.  Jeden nierozważny krok czy wypowiedź i sytuacja kryzysowa zaczyna zataczać coraz szersze kręgi medialne. Dziennikarze zaprzyjaźnieni z kolei mogą (ale nie muszą) zadowolić się wyczerpującymi informacjami, jakie organizacja im prześle droga mailową. Podsumowując – czego robić absolutnie nie wolno: – nie antagonizować mediów, – nie wysyłać ton spamu, – nie zamęczać dziennikarzy pytaniami o to, kiedy pojawi się artykuł, – nie rozsyłać swoich komunikatów do wszystkich mediów, niezależnie od tego, na jakich branżach się skupiają, – nie uprawiać nachalnej propagandy, – nie kłamać. Sprawa najważniejsza: dziennikarzy należy traktować jak partnerów, a nie jak użyteczne narzędzia. Na koniec jedna bardzo istotna uwaga – nie powinniśmy narzekać na media. Czasem dziennikarz może zachować się niesprawiedliwie (przykładowo: opierając się na wątłych podstawach merytorycznych napisać artykuł, w którym organizacja będzie ukazana w złym świetle) – takie sytuacje się zdarzają, ale wszystko można wyjaśnić. Natomiast publiczne narzekanie na konkretne medium (przy jednoczesnym korzystaniu z innego, najlepiej konkurencyjnego) sprawia, że najprawdopodobniej organizacja zyska wroga, który będzie się jej bardzo uważnie przyglądał. Paweł Stawiarski Inwestycje.pl   

Wynajem mieszkań znów aktywny

Początek roku spowodował ponowne ożywienie na rynku wynajmu mieszkań. Po półrocznym najmie studenci, którzy w październiku, w ostatniej chwili przed rozpoczęciem roku akademickiego wynajęli ostatnie wolne mieszkania mogą ponownie wybierać spośród wielu ofert. Właściciele chętnie godzą się na obniżenie cen najmu, ponieważ przed ostatnie trzy miesiące w tym segmencie rynku panował lekki zastój. Największym powodzeniem cieszą się tanie kawalerki i mieszkania 2-pokojowe. Mniejsze zainteresowanie dotyczy mieszkań 3-pokojowych. Początek roku to również czas odnawiania kontraktów zagranicznych, obserwuje się więc napływ obcokrajowców pracujących w firmach międzynarodowych. Wiąże się to z popytem na najem mieszkań w centrum, w dobrych lokalizacjach, 1- lub 2-pokojowych w wyższym standardzie. Iwona Hryncewicz

Rodzina nie całkiem na swoim ?

14 stycznia 2013 banki otrzymały od Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej pismo, na podstawie którego wnioski o kredyt z Rodziną na Swoim, składane pod koniec 2012 roku z dołączoną umową rezerwacyjną nie upoważniają do przyznania kredytu. Według ministerstwa umową upoważniającą jest umowa deweloperska lub inna umowa cywilnoprawna. Dlaczego więc właśnie teraz ministerstwo postanowiło wystosować pismo do banków, gdy dołączanie do wniosków samej umowy rezerwacyjnej było powszechną praktyką w czasie całego 2012 roku? W efekcie tysiące rodzin może zostać na przysłowiowym lodzie. Ze stanowiskiem ministerstwa nie zgadzają się Polski Związek Firm Deweloperskim(PZFD) oraz Związek Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF). – Będziemy apelować, ponieważ wywołany problem jest sztuczny. W opinii naszych prawników nie ma podstaw, by odrzucić wniosek o kredyt z załączoną umową rezerwacyjną – powiedział Aleksandra Łukasiewicz, reprezentująca ZFDF. Szczególnie, że w kwietniu weszła w życie ustawa deweloperska, według której umowy przedwstępne muszą mieć formę aktów notarialnych. Dlatego też klienci kupujący mieszkania, aby sprawdzić czy mają odpowiednią zdolność kredytową posługiwali się umowami rezerwacyjnymi, by uniknąć kosztów związanych z opłatami notarialnymi. Umowę deweloperską dostarczano dopiero przed podpisaniem umowy kredytowej. W analogiczny sposób postąpiły więc tysiące rodzin, które pod koniec roku chciały ubiegać się o kredyt z dopłatą z programu RnS. W efekcie banki, po otrzymaniu pisma z ministerstwa zaczęły odrzucać wnioski o kredyt. Dla wielu osób może więc być to koniec marzeń o własnym M. Tymczasem, jak wynika ze wstępnych danych Banku Gospodarstwa Krajowego, pod koniec 2012 roku o kredyt z dopłatą mogło ubiegać się 26 tys. rodzin. Z kolei, w ciągu całego ubiegłego roku udzielono 45 792 kredyty z RnS. – Obecna sytuacja jest niezwykle kłopotliwa dla wielu naszych klientów. Zmiana wymaganych dokumentów po terminie składania wniosków oznacza, że będą musieli zaciągnąć kredyt bez dopłat, który jest często zbyt dużym obciążeniem dla ich budżetu, lub zrezygnować z zakupu mieszkania. Obok dyskusji prawnej między ministerstwem a bankami, deweloperami i pośrednikami trzeba pamiętać więc o zwykłych klientach, dla których sytuacja jest niezrozumiała i niesprawiedliwa – dodała Aleksandra Łukasiewicz. Pismo od ministerstwa zostało prawnie skonsultowane przez Polski Związek Firm Deweloperskich oraz Związek Firm Doradztwa Finansowego i okazuje się, że nie ma podstaw, by odrzucać wnioski kredytowe, do których dołączana była umowa rezerwacyjna. Dlatego też PZFD i ZFDF nie zgadzają się ze stanowiskiem ministerstwa. W opinii Ministerstwa jeżeli klient nie zawarł umowy deweloperskiej do dnia 31 grudnia 2012 roku, nie może zostać przyznana dopłata w ramach programu RnS. Takie stanowisko wydane już post factum, bo po zamknięciu naboru wniosków do programu, pozbawia kilkaset rodzin dopłat, których miały prawo oczekiwać – powiedział Konrad Płochocki, Zastępca Dyrektora Generalnego PZFD. fot. materiały prasowe  

USA: Obcokrajowcy w kolejce po tanie nieruchomości

John Budz Realty Executives USA Amerykański rynek nieruchomości jest nadal atrakcyjny dla zagranicznych nabywców. Pytanie tylko, jak długo? Ceny na „gorących” rynkach mieszkaniowych, takich jak Floryda, Arizona czy Las Vegas spadły  50-60% od 2007 roku. W ciągu ostatnich kilku miesięcy obserwujemy wzmożony ruch na rynku sprzedaży i ceny dość szybko zaczynają wzrastać: tylko w ostatnim roku poszły w górę o 20% lub więcej w takich miejscach, jak Phoenix, Miami lub Las Vegas. Jest to prawdopodobnie ostatnia szansa dla wielu obcokrajowców, aby kupić tanio i oni to napędzają koniunkturę na rynku. Sąsiedzi z północy, Kanadyjczycy są dominującą siłą na tym rynku, a zwłaszcza na Florydzie. Jednak w ostatnich miesiącach napotykają na niespodziewaną konkurencje – z Chin. Jak twierdzą znawcy rynku kanadyjskiego, popularne lokalizacje, takie jak Vancouver czy Toronto, powoli dostają „zadyszki” i inwestorzy z Azji przesuwają punkt zainteresowania na południe od granicy, czyli na rynek amerykański. „Ostatnio paru naszych klientów przekonało się na własnej skórze jak szybko rynek się zmienia, gdy stracili okazje do kupna, bo czekali za długo na rezerwacje lotów. Chińscy inwestorzy uprzedzili ich i wykupili 35 mieszkań nawet ich nie oglądając” – powiedziała Wayne Levy z firmy Toronto Florida Home Finders. ”Popatrzyli na zdjęcia i wypisali czeki” – dodała Levy i to są przypadki na porządku dziennym. Zainteresowanie Azjatów Florydą bardzo wzrosło w przeciągu ostatnich kilku miesięcy. Pojawiają się wyspecjalizowane firmy brokerskie, które organizują wyjazdy do Hong Kongu, Pekinu czy Singapuru i przywożą inwestorów zainteresowanych rynkiem amerykańskim. Silny popyt ze strony obcokrajowców, a szczególnie Kanadyjczyków, Chińczyków i inwestorów z Europy, powoduje, że jest coraz trudniej znaleźć dobrą nieruchomość poniżej 150 tys. dolarów, jako że rynek nieruchomości powoli wychodzi z długoletniego kryzysu. Pomimo własnych problemów i wyzwań, USA jest nadal postrzegane przez wielu obcokrajowców jako bezpieczny schron dla inwestycji. A pieniądze napływają! Tylko w zeszłym roku zagraniczni nabywcy zainwestowali ponad 82 miliardy dolarów na amerykańskim rynku nieruchomości. Coraz więcej brokerów i specjalistów rynku nieruchomości zaczyna dostrzegać duży potencjał i okazje dla swojego biznesu ze względu na wzrastający napływ pieniądza z zewnątrz. Obcokrajowcy szukają ”okazji” i miejsc atrakcyjnych turystycznie, jak Floryda czy Arizona, które pomimo wzrostu cen w dalszym ciągu są ”on sale”. W ostatnich miesiącach Azjaci kupują wszystko co się da, zaczynając od  mieszkań na Florydzie, a kończąc na multimilionowych rezydencjach w Nowym Jorku czy Kalifornii.  „Na Florydzie do tej pory Azjaci stanowią stosunkowo niski procent indywidualnych nabywców i są raczej małymi graczami na rynku, ale z miesiąca na miesiąc liczba ich wzrasta” – mówi John Tuccillo, główny ekonomista Stowarzyszenia Pośredników na Florydzie, które skupia ponad 115 tys. brokerów. Największą konkurencją dla Kanadyjczyków są grupy inwestorów, które kupują masowo w bezprecedensowych rozmiarach – jednorazowo kilkadziesiąt lub kilkaset mieszkań czy domów, np. na Florydzie, gdzie obserwujemy stały wzrost cen. W konsekwencji średni czas sprzedaży zmalał do 5 miesięcy, z 20 miesięcy w 2008 roku. Ostatnio na przykład, amerykańska firma Blackstone Group LP zapłaciła ponad 2,5 miliarda dolarów za 16 000 domów jednorodzinnych zakupionych w 9 miastach, w tym w Miami, z przeznaczeniem do wynajmu. W istocie grupy inwestorów „czyszczą dno” na rynku nieruchomości zmuszając innych kupujących do wspinaczki w górę po drabinie cenowej. To oczywiście dotyczy również Kanadyjczyków, którzy nadal pozostają dominującą zagraniczną siłą na rynku mieszkaniowym na Florydzie, choć ich udział w rynku spadł do 31% w 2012 roku, z 39% w 2011 – według danych Stowarzyszenia Pośredników na Florydzie. Po części dlatego, że pula kupujących wzrosła w ciągu ostatniego roku. Więcej Amerykanów kwalifikuje się do pożyczek, jak również rośnie liczba nabywców z innych części świata, głównie z Chin i Brazylii, i są oni skłonni zapłacić znacznie więcej – średnia cena ich zakupów to 200 tys.–300 tys. dolarów – to dwukrotnie więcej niż płaci przeciętny Kanadyjczyk inwestujący w Ameryce. Wszystko to sprawia, że zastanawiam się dlaczego nie skorzystałem z okazji i nie kupiłem w 2009 roku apartamentu w Naples. Kiedy moja córka rozpoczęła studia prawnicze na Florydzie, rozważałem możliwość kupna mieszkania w Naples na południu Florydy. Znalazłem piękny nowy kompleks mieszkaniowy z polem golfowym i tylko 10 minut od plaży. Deweloper w tym czasie był w wielkich opałach i obniżył ceny o 50 procent. Dodatkowo jako zachętę oferował umeblować mieszkanie …, a dwa dni po moim powrocie do domu, telefonicznie zaoferował nowy samochód Smart w garażu. Ale jak to często bywa, jako „typowy kupujący” myślałem, że na Florydzie ceny pójdą jeszcze w dół. Znów, jak ten typowy kupujący, przeliczyłem się, a dzisiaj te same mieszkania sprzedawane są po 100 tys. dolarów drożej! Dzisiaj potencjalni nabywcy na Florydzie muszą działać bardzo szybko zanim zostaną uprzedzeni przez inwestora i to często inwestora zagranicznego. Źródło: Property Journal  2-3/2013

Ożywienie na rynku działek budowlanych

Iwona Hryncewicz  Jak co roku, po okresie świątecznym i w związku ze zbliżającą się wiosną, rusza sprzedaż działek budowlanych. Kupujący poszukują terenów już w styczniu i lutym, tak aby wiosną rozpocząć budowę domu. Kompletowanie dokumentacji budowlanej trwa średnio około dwóch miesięcy. Powodzeniem znów cieszą się działki w bliskiej okolicy miast (do 30 km) ze względu na niższą cenę oraz często atrakcyjną lokalizację w pobliżu lasu czy jeziora. Sprzedając mieszkanie w dużym mieście za 400 000 zł można kupić działkę już za 100 000 zł, a za pozostałe 300 000 zł zbudować mały dom. Ceny działek spadły od jesieni ubiegłego roku średnio o 7-10%; podaż kilkakrotnie przewyższa popyt; największym powodzeniem cieszą się działki o powierzchni do 1000 mkw. w odległości do 25km od centrum miasta (dane za WGN).

Zarząd a zarządca nieruchomości

Zarządzanie nieruchomościami prowadzone jest na rzecz właściciela przez osoby trzecie. Rolę tę pełnić mogą zawodowi zarządcy (posiadający licencję) bądź też zarząd wybrany z grona mieszkańców wspólnoty mieszkaniowej na podstawie ustawy o własności lokali. Istnieją także instytucje, takie jak: Agencja Nieruchomości Rolnych czy Wojskowa Agencja Mieszkaniowa, które mogą zarządzać nieruchomościami bez licencji. Cele zarządcy Głównym celem zarządcy jest utrzymanie nieruchomości w stanie niepogorszonym oraz uzasadnione inwestowanie w nią. Zarządca ponadto analizuje rynek nieruchomości, co ma na celu ustanowienie odpowiednich stawek czynszu zgodnych z sytuacją rynkową. Zawiera umowy z dostawcami mediów oraz innymi, wykonującymi usługi na rzecz mieszkańców (jednocześnie zarządca prowadzi i nadzoruje bieżącą obsługę). Jednym słowem dba o właściwą gospodarkę ekonomiczno-finansową nieruchomości. Dba również o bezpieczeństwo użytkowania i właściwą eksploatację nieruchomości. Wybór zarządu nieruchomością wspólną Wszyscy właściciele, którzy wchodzą w skład danej nieruchomości, tworzą wspólnotę mieszkaniową. W nowo wybudowanym budynku wspólnota mieszkaniowa powstaje w momencie, kiedy deweloper sprzeda pierwszy lokal. Aby jednak taka wspólnota mogła zacząć funkcjonować, powinno odbyć się zebranie właścicieli, którzy dokonają wyboru jedno- lub kilkuosobowego zarządu. Wtedy też ustala się wysokość opłat na rzecz działalności zarządu,a także uchwala statut. Właściciele powinni uzyskać w urzędach numer NIP oraz REGON, a także utworzyć konto bankowe dla swojej wspólnoty. Według ustawy o własności lokali właściciele zobowiązani są do wybrania zarządu, jeśli lokali wyodrębnionych wraz z lokalami niewyodrębnionymi jest więcej niż siedem. W zarządzie znajdować mogą się osoby będące właścicielami lub inne spoza ich grona. Można także powierzyć zarząd zawodowemu zarządcy. Zanim to jednak nastąpi zarząd nad nieruchomością nadal sprawuje deweloper. Zarząd narzucony przez dewelopera Zdarza się jednak często, że w nowo wybudowanym budynku sposób zarządu nieruchomością  zostaje narzucony przez dewelopera. Takie prawo zastrzega on sobie w umowach o budowę lokalu albo w  umowach sprzedaży lokali, zawartych w formie aktu notarialnego. Często deweloperzy zarząd nieruchomością powierzają zawodowemu zarządcy. Zawodowi zarządcy Zawodowo zarządzeniem nieruchomościami zajmują się osoby posiadające licencję zarządcy nieruchomości. Od 1 stycznia 2008 roku (kiedy to weszła w życie nowelizacja ustawy z dnia 21 sierpnia 2007 roku o gospodarce nieruchomościami) w celu otrzymania licencji nie jest konieczne zdanie egzaminu państwowego. Od tamtej pory osoby, które ubiegają się o nadanie licencji, muszą posiadać wykształcenie wyższe, mieć odbyte kierunkowe studia podyplomowe oraz praktykę zawodową w zakresie zarządzania nieruchomościami. 25 września 2012 roku Rada Ministrów przyjęła projekt I ustawy o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów. W pierwszej transzy pojawił się m.in. zawód zarządcy nieruchomości. Oznacza to, że funkcję tę niebawem pełnić będzie mógł każdy, posiadający wykształcenie podstawowe. Dodatkowym warunkiem będzie niekaralność oraz wykupienie ubezpieczenia OC. Zmiana sposobu zarządzania nieruchomością Właściciele mają prawo do zmiana sposobu zarządu nieruchomością, o której mowa wyżej, ale może nastąpić tylko i wyłącznie na mocy uchwały zaprotokołowanej przez notariusza. Ustanowienie zarządcy wyklucza bowiem możliwość tworzenia zarządu. Zarząd i zarządca razem? Istnieje możliwość, aby synonimicznie istniały: zarząd powołany przez właścicieli oraz licencjonowany zarządca. Jednakże w sytuacji kiedy w grę wchodzi dość szeroki zakres spraw związanych z zarządzaniem nieruchomością, może to powodować niepotrzebne trudności. Aby obie formy współgrały ze sobą, można zarząd wybrany spośród mieszkańców przekształcić w radę nadzorczą. Zarządzeniem nieruchomością wspólną zajmował się będzie wówczas tylko licencjonowany zarządca. Agnieszka Żabska Inwestycje.pl  

Polska najbardziej atrakcyjnym krajem do inwestowania w Europie Środkowej

Łączna wartość transakcji inwestycyjnych na rynkach nieruchomości Europy Środkowej (w Polsce, Czechach, Rumunii oraz na Słowacji i Węgrzech) w czwartym kwartale 2012 roku wyniosła 1,826 mld euro. To znacznie więcej niż w trzecim kwartale (536 mln euro) i prawie tyle samo, co w tym samym okresie 2007 roku. W 2012 roku zainwestowano łącznie 3,71 mld euro, co stanowi zaledwie 59% rekordowego wolumenu inwestycji z 2011 roku (6,29 mld euro) i ok. 25% więcej niż w 2010 – wynika z raportu firmy Cushman&Wakefield.  Charles Taylor, z Cushman&Wakefield, powiedział: „Silny wzrost inwestycji w czwartym kwartale, zwłaszcza dzięki dużej aktywności inwestycyjnej w Polsce, nie był w stanie zrównoważyć dość słabych wyników inwestycyjnych całego regionu Europy Środkowej w pierwszych 9 miesiącach 2012 roku. W Polsce utrzyma się wysoki wolumen obrotów przy wzroście aktywności na czeskim rynku inwestycyjnym. W 2013 wartość transakcji inwestycyjnych w Europie Środkowej nieznacznie przekroczy ubiegłoroczny poziom, przy czym Polska będzie nadal cieszyć się największym zainteresowaniem inwestorów”. W czwartym kwartale ubiegłego roku wolumen obrotów w Polsce wyniósł 1,63 mld euro, dzięki czemu Polska umocniła swoją dominującą pozycję na mapie inwestycyjnej Europy Środkowej. Zainwestowano wówczas w Polsce łącznie 2,8 mld euro, co oznacza 8-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim. Z kolei w Czechach wartość transakcji inwestycyjnych w ubiegłym roku wyniosła zaledwie 497 mln euro, co wskazuje na wyraźny spadek inwestycji w stosunku do 2011 roku. W porównaniu z poprzednim rokiem wolumen inwestycji w 2012 zmniejszył się także w Rumunii i na Węgrzech, odpowiednio do 255 mln euro i 146 mln euro. Natomiast na Słowacji, gdzie w pierwszych 9 miesiącach odnotowano brak aktywności inwestycyjnej, w czwartym kwartale 2012 zainwestowano zaledwie 17 mln euro. Największymi transakcjami ubiegłego roku była sprzedaż Złotych Tarasów i Manufaktury, ale na uwagę zasługuje wzrost zainteresowania inwestorów w Europie Środkowej nieruchomościami biurowymi i spadek popularności sektora handlowego. Udział tych dwóch sektorów w wolumenie transakcji inwestycyjnych wyniósł odpowiednio 45% i 37%. Natomiast udział sektora magazynowego w łącznym wolumenie obrotów wzrósł z 8% do 13,8%, pomimo spadku wartości inwestycji z poziomu 881 mln euro w 2011 roku do 512 mln euro w 2012. Na sektor hotelowy przypadło 4,2% obrotów inwestycyjnych. źródło: Property Journal 2-3/2013
Translate »