„Pokolenie awokado” nakręca sprzedaż w walentynki

Chociaż są komercyjne do bólu, to i tak je kochamy. Polacy coraz chętniej obchodzą walentynki. Co więcej, wydatki na prezenty z okazji dnia św. Walentego zbliżają się już do tych, jakie przeznaczamy na… Gwiazdkę.

Zdaniem ekspertów rynku retail, za walentynkowym boomem w ostatnich latach stoi rosnąca aktywność zakupowa „pokolenia awokado”, czyli millenialsów.

Polacy kochają walentynki?

Polska podobnie jak reszta Europy zakochała się w walentynkach. I nie przeszkadza nam, że jest to święto komercyjne, wymyślone przez handlowców, żeby nakręcić sprzedaż pomiędzy wyprzedażami zimowymi a nowym sezonem. Wręcz przeciwnie. W Polsce blisko 60% osób deklaruje, że świętuje walentynki – podaje w swoich najnowszych badaniach serwis Prezentmarzeń. Pod tym względem jesteśmy nawet bardziej kochliwi od Brytyjczyków. Dla porównania,  na Wyspach dzień zakochanych obchodzi  „zaledwie” 57% osób. Co ciekawe, aż 15% z nas ma świadomość tego, że jest to święto typowo komercyjne – czytamy w raporcie. To jednak nie zniechęca do wydatków. Co roku z kieszeni Polaków  walentynki  wyciągają ponad 1,5 mld złotych – podają Pracodawcy RP. Kwoty te z roku na rok rosną. Według badań Prezentmarzeń już 32% Polaków zakłada na ten dzień budżet od 100 do 300 zł, czyli porównywalny z tym,  jaki przeznacza się na prezent gwiazdkowy.  Co czwarta osoba  (25%) wydaje na upominki i randkowanie od 50 do 100 zł.

„Awokado” szuka wrażeń

Skąd takie wydatki i popularność święta? Zdaniem ekspertów stoi za tym coraz większa aktywność zakupowa „pokolenia awokado”, czyli millenialsów, a w szczególności najmłodszej jej części.

Jak podaje brytyjski serwis Finder, ponad 68% millenialsów obchodzi walentynki – i co najważniejsze, wydaje w tym czasie krocie. National Retail Federation wskazuje nawet konkretniej na osoby pomiędzy 25. a 34. rokiem życia jako grupę, która najwięcej pieniędzy przeznacza na świętowanie miłości.

– Wpływ millenialsów na handel jest ogromny. Szacuje się, że dziś nawet co czwarty Polak jest przedstawicielem „pokolenia awokado”.  Pokolenie to decyduje dziś praktycznie o każdym trendzie konsumenckim i o zmianach, jakie zachodzą np. na rynku retail czy w kanałach sprzedaży – mówi Marta Drzewiecka, Marketing & Customer Experience Manager w firmie Newbridge Poland, właściciela 3 parków handlowych oraz 3 centrów handlowych w Polsce. Ciekawostką jest to, że ta decyzyjność znajduje także odzwierciedlenie w rosnącej popularności święta zakochanych oraz zakupów walentynkowych.

– Od kilku lat millennialsi nakręcają sprzedaż w okresie walentynkowym i dotyczy to w równej mierze sprzedaży on-line, co sprzedaży stacjonarnej. To klient, który nie tylko poszukuje jednego prezentu, ale także doświadczenia i wrażenia, które może „kolekcjonować” i za które chce zapłacić  – mówi Drzewiecka. W efekcie, sięga on po ofertę nie tylko jednego sklepu, ale korzysta z cały zasobów, jakie daje mu np. centrum handlowe.  Co więcej, millennials nie ogranicza się wyłącznie do zakupów dla ukochanej czy ukochanego. To pokolenie chętnie kupuje prezenty walentynkowe swoim rodzicom, dzieciom, przyjaciołom, a nawet współpracownikom. Dostaje się także coś kotom i psom – dodaje ekspertka Newbridge.

Już nie tylko „romantic retail”

W praktyce oznacza to zakupy nawet w kilkunastu różnych sklepach, porównywalne z tymi, jakie Polacy robią np. przed mikołajkami. – Jeszcze do niedawna promocje walentynkowe można było znaleźć tylko w sklepach z bielizną, czekoladkami, kwiatami lub u jubilera, czyli miejscach, które wpisywały się tzw. „romantic retail” – mówi.

– Dziś pojawiają się one w miejscach dotąd nie kojarzących się z ze świętem zakochanych, czyli np. w sklepach zoologicznych, z elektroniką, wyposażeniem wnętrz czy w studiach fitness.  Z jednej strony jest to oczywiście „chwyt” marketingowy, z drugiej jednak takie działania dyktuje markom sam rynek i zmieniające się oczekiwania konsumenta, zwłaszcza co do tego, czym dziś jest prezent walentynkowy. A może nim być nawet ekspres do kawy czy gryzak dla psa  – dodaje Marta Drzewiecka. – Ten ostatni element staje się coraz bardziej zauważalny. Walentynki muszą bowiem mieć otoczkę, np. wizytę w restauracji, kawiarni czy zagraniczny wyjazd, a nawet domówkę ze znajomymi. Tutaj także handlowcy nie przysypiają. Większość biur podróży ma dziś w swoich ofertach walentynkowe wyjazdy, także kawiarnie są przygotowane na walentynkowych gości. Uaktywniają się także markety spożywcze.

Nic więc dziwnego, że zmianie ulega także ranking najchętniej wybieranych prezentów. Wpływ millenialsów na niego jest dziś znaczący. I chociaż wciąż królują słodycze i kartki, wybiera je odpowiednio 55% i 46% kupujących, to w zestawieniu już 24% stawia na „przeżycie” – podaje National Retail Federation.

Wpływ na popularność walentynek ma także aktywność „awokado” w social mediach. – Święto to stało się wydarzeniem, którym coraz częściej chwalimy się np. Instagramie. Jego otoczka musi być więc unikalna i atrakcyjna. To pociąga za sobą z kolei poszukiwania np. unikalnego prezentu lub wrażenia, którym można się pochwalić. Zmianę pokoleniową i jej wpływ mocno odczuwają handlowcy. – Walentynki na stałe weszły już w kalendarz handlowy. Poświęca im się coraz więcej uwagi, bo generują one coraz większe obroty w sklepach. Już dziś kwiaciarnie, sklepy z czekoladami czy jubilerzy sygnalizują nawet kilkakrotnie większe obroty w tygodniu, jaki poprzedza Walentynki – mówi Elwira Pyrkowska, Asset Manager z firmy Newbridge. – W kontekście wyzwań, z jakimi dziś musi mierzyć się  rynek handlowy, jest to więc pozytywne zjawisko, bo  stymuluje sprzedaż i zachęca klienta do odwiedzania centrum handlowego  – dodaje.

Centrum Handlowe Bielawy,  źródło: Newbridge