Archiwa tagu: wynajem

SEGRO zwycięzcą CIJ Real Estate Awards 2013

SEGRO's team at_CIJ Awards gala fot. Tod Orłowski_kadr

Inwestycja SEGRO Business Park Warsaw, Żerań zwyciężyła w tegorocznym konkursie CIJ Real Estate Awards 2013 w kategorii „Industrial / Warehouse Investment Transaction of the Year”. Uroczyste wręczenie nagrody odbyło się 30 października 2013 roku podczas oficjalnej gali w hotelu The Westin Warsaw.

 

Nagrody CIJ Awards zostały wręczone przez Construction & Investment Journal, wiodący magazyn poświęcony rynkowi nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej, już po raz dwunasty. Od 13 lat Roberts Publishing Media Group organizuje konkurs w czeskiej Pradze, a obecnie również w Polsce, Słowacji, Rumunii oraz na Węgrzech. W jury konkursu zasiadają najbardziej cenieni specjaliści w dziedzinie nieruchomości. Nagrody CIJ Awards to jedne z najważniejszych wyróżnień branżowych przyznawanych nieruchomościom komercyjnym i firmom działającym w sektorze, które osiągnęły najwyższy poziom profesjonalizmu. W tym roku transakcja SEGRO zwyciężyła w kategorii „Industrial / Warehouse Investment Transaction of the Year”.

Zakup SEGRO Business Park Warsaw, Żerań o wartości 43,2 mln euro był już drugą transakcją zrealizowaną przez SEGRO w rejonie Warszawy. We wrześniu 2012 roku SEGRO nabyło kompleks Ożarów Business Centre (aktualnie SEGRO Business Park Warsaw, Ożarów) za kwotę 14,1 miliona euro. Transakcje znacząco wzmocniły pozycję rynkową SEGRO w Warszawie zwiększając powierzchnię oferowaną przez SEGRO w rejonie warszawskim do prawie 140 000 m². Parki są doskonale zlokalizowane i odpowiadają na zapotrzebowanie na miejską przestrzeń logistyczną firm z sektora handlu detalicznego, obsługujących klientów w centrum miasta. W efekcie ostatniej transakcji SEGRO dysponuje w Polsce portfelem nieruchomości, wynoszącym niemal 800 000 m² nowoczesnej powierzchni magazynowej.

„To wielki zaszczyt znaleźć się w gronie tegorocznych zwycięzców konkursu CIJ. Cieszymy się, że doświadczenie i osiągnięcia SEGRO zostały docenione przez znawców rynku. Strategia naszej firmy zakłada zwiększenie obecności w wybranych najważniejszych konurbacjach oraz w ich okolicy,  poprzez reinwestowanie kapitału w zakup atrakcyjnych nieruchomości oraz  własne dewelopmenty. SEGRO Business Park Warsaw, Żerań stanowi doskonałe uzupełnienie naszego obecnego portfela, składającego się głównie z najwyższej klasy magazynów wielkopowierzchniowych typu „big box”. Korzystając z okazji chciałabym podziękować zespołowi SEGRO oraz naszym doradcom, którzy przyczynili się do zawarcia tej transakcji.” –  powiedziała Bożena Krawczyk z  SEGRO na Europę Centralną.

 

na zdjęciu: Bożena Krawczyk, Dyrektor Inwestycyjny SEGRO na Europę Centralną oraz Paweł Sapek, Dyrektor SEGRO ds. Rozwoju na Europę Centralną , fot. Tod Orłowski / materiały prasowe

 

 

6100 zł kosztuje średnio metr mieszkania w Poznaniu

Osiedle przy ulicy Rolnej - Budimex-Nieruchomości

W Poznaniu nowe mieszkania wystawione są średnio po 6100 zł za metr. W ofercie deweloperów dominują ukończone lokale.

– Najdroższe są poznańskie kawalerki, które wycenione są na poziomie 6500 zł/mkw. Przeciętna cena mieszkań dwupokojowych  i trzypokojowych zbliżona jest do średniej stawki rynkowej w mieście – komentują wyniki najnowszej analizy poznańskiego rynku pierwotnego analitycy serwisu Dompress.pl.

Podają, że trzy z czterech mieszkań oferowanych w poznańskich inwestycjach to lokale gotowe. Tylko jedna czwarta mieszkań jest jeszcze w budowie.

– Mieszkanie deweloperskie w Poznaniu kosztuje średnio ponad 330 tys. zł, a oddane do użytku 340 tys. zł. Co ciekawe, metr lokalu w budowie wyceniony jest wyżej o 76 zł niż w lokalach, do których można odebrać klucze. Jeśli jednak przyjrzymy się średnim cenom całkowitym, to widać, że mimo wyższej stawki za metr, mieszkania w trakcie budowy są o prawie 20 tys. zł tańsze od gotowych. Jasno wynika z tego, że w inwestycjach, które ostatnio wprowadzane były na poznański rynek projektowane są znacznie mniejsze mieszkania – zwracają uwagę analitycy Dompress.pl.

Ponad połowa oferty deweloperów to mieszkania o metrażu od 40 do 60 mkw. Mniejsze lokale do 40 mkw. stanowią 16 proc. oferty. Większy niż 60 mkw. jest prawie co trzeci lokal.

Najwięcej inwestycji powstaje na Starym Mieście i w Grunwaldzie. Stare Miasto to dzielnica niejednolita. Południowa jej część obejmuje ścisłe centrum miasta z zabytkową zabudową. Nowe inwestycje powstają jednak w bardziej na północ wysuniętych jej obszarach. Największą popularnością wśród deweloperów cieszą się świetnie zlokalizowane, oddzielone parkiem od zabytkowej części miasta – Winogrady, w których powstają duże inwestycje mieszkaniowe.

W Starym Mieście jest też najwięcej w Poznaniu inwestycji w budowie, co trzecie mieszkanie jest tu jeszcze w trakcie realizacji. Drugim poznańskim zagłębiem mieszkaniowym jest Grunwald. Jego konkurencyjna pozycja, w porównaniu ze Starym Miastem dynamicznie rośnie.

Pod względem liczby ukończonych mieszkań bezkonkurencyjne są Jeżyce i Wilda. Ponad 90 proc. mieszkań  wystawionych w Jeżycach na sprzedaż jest już oddanych do użytkowania, a w Wildzie niespełna 80 proc.

Oferta deweloperska w stolicy Wielkopolski nie jest zróżnicowana cenowo. Prawie 90 proc. wystawionych na sprzedaż nowych mieszkań w Poznaniu zamyka się w cenie 7 tys. zł/mkw. Najtańszymi poznańskimi dzielnicami jest Wilda (średnio 5710 zł/mkw.) i Stare Miasto (5650 zł/mkw.). W Jeżycach przeciętna stawka wywoławcza przekracza 6220 zł/mkw., a w Nowym Mieście 5830 zł/mkw. Najdrożej jest w Grunwaldzie, gdzie stawka za 1 mkw. przewyższa średnią dla miasta i wynosi 6500 zł.

Rośnie zainteresowanie rynkiem hotelowym w Europie Środkowej

palace hotel praga_CiW

Wartość transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości hotelowych w regionie EMEA wzrosła w pierwszym półroczu 2013 o 38% w porównaniu z tym samym okresem 2012 roku. Wzrost ten wynika przede wszystkim ze sfinalizowania dużych transakcji portfelowych i obejmujących pojedyncze aktywa głównie w Europie Zachodniej. Jednak wobec ograniczonych możliwości inwestowania na najważniejszych rynkach zachodnioeuropejskich inwestorzy zaczynają ponownie coraz bardziej interesować się miastami w Europie Środkowej, z dużymi węzłami komunikacyjnymi, wynika z danych firmy Cushman&Wakefield.

W Czechach została niedawno zawarta transakcja sprzedaży pięciogwiazdkowego hotelu Palace w Pradze (124 pokoi), a w Polsce – trzygwiazdkowego hotelu Mercure w Zakopanem (288 pokoi). Według prognoz, w kolejnym półroczu właścicieli mogą zmienić kolejne hotele: dwa pięciogwiazdkowe i dwa czterogwiazdkowe w Czechach, jeden pięciogwiazdkowy na Węgrzech oraz co najmniej jeden pięciogwiazdkowy w Polsce.

Zwiększone zainteresowanie inwestycjami w regionie Europy Środkowej jest wynikiem systematycznego wzrostu obrotów i wskaźników RevPAR, czyli przychodów z jednego pokoju, w Bratysławie (10,7%), Budapeszcie (8,4%) i Pradze (2,4%) w pierwszej połowie 2013 r. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Natomiast w Warszawie po gwałtownym ożywieniu na rynku hotelowym w 2012 roku, za sprawą organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej Euro 2012, w bieżącym roku odnotowano spadek wskaźników RevPAR. (RevPAR oznacza przychód z jednego pokoju i mierzy efektywność hoteli jako iloczyn średniej ceny i obłożenia).

Do poprawy wyników istniejących hoteli przyczynił się również niski poziom aktywności deweloperskiej w regionie. Inwestorzy obecnie najbardziej interesują się zakupem dochodowych aktywów, ponieważ zazwyczaj są sprzedawane poniżej kosztów odtworzenia. Ze względu na ograniczony dostęp do finansowania projektów deweloperskich przez banki, wyższe koszty i dodatkowe ryzyko inwestorzy koncentrują się raczej na istniejących obiektach hotelowych niż na projektach inwestycyjnych.

Wyjątkiem od tego trendu jest nadal Polska, gdzie otwierane są kolejne nowe hotele, w tym DoubleTree by Hilton w warszawskiej dzielnicy Wawer oraz Renaissance na Lotnisku Chopina, które zostaną oddane do użytku do końca 2013 r. Aktywność deweloperska w Polsce utrzyma się na wysokim poziomie w Warszawie, Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu, gdzie mogą powstać kolejne obiekty hotelowe, szczególnie w segmencie klasy ekonomicznej i średniej.

W ostatnich trzech latach otwarto w Pradze niewiele nowych hoteli, głównie klasy ekonomicznej i średniej, między innymi B&B, który został oddany do użytku w 2013 r. Natomiast na lato przyszłego roku przewidziano otwarcie Motel One. W Budapeszcie nie oddano do użytku znaczących obiektów hotelowych od czasu otwarcia pięciogwiazdkowego hotelu Buddha-Bar i czterogwiazdkowego Park Inn by Radisson. Natomiast w Bratysławie nie powstał w 2012 r. żaden nowy hotel, a w 2013 r. otwarto tylko jeden hotel czterogwiazdkowy Linder.

Fot. Cushman&Wakefield

 

Przed nami powstanie nowego elementu rynku mieszkaniowego?

Piotr Styczeń kadr pzfd2013

Po konferencji Dni Dewelopera 2013 we Wrocławiu

 

 

 

 

 

 

Minister Piotr Styczeń potwierdził, że program Mieszkanie dla Młodych, po procesie legislacyjnym, ruszy od 1 stycznia 2014 roku. Rządzący świadomie kierują MdM na rynek pierwotny, ponieważ wzmacnia to produkcję mieszkaniową. Deweloperzy zwracają jednak uwagę, że powoduje to „rozlewanie się miast”. Zgodność jest w jednym – deficyt mieszkaniowy można i trzeba załatać budownictwem na wynajem. Potrzebna będzie, jedynie lub aż, zmiana kluczowej ustawy o ochronie lokatorów.

Mieszkanie dla Młodych i co dalej?

Kilka dni temu Sejm przyjął projekt ustawy kierujący program Mieszkanie dla Młodych na rynek pierwotny. Choć ta kwestia budzi wiele emocji, według wyników sprzedaży, kolejny program stymulujący zakup własnego mieszkania nie wpłynie znacząco na rynek mieszkaniowy. Dlaczego? Jak powiedział podczas trwającej we Wrocławiu konferencji rynku mieszkaniowego Dni Dewelopera Premier Jan Krzysztof Bielecki: “To równowaga makroekonomiczna jest najważniejsza. Jeśli w tym obszarze będzie przewidywalność, to klienci będą mieli dostęp do tańszego finansowania, a proporcjonalnie do tych dwóch czynników wzrośnie skłonność do zaciągania zobowiązań – kredytów hipotecznych.”

Deweloperzy potwierdzili tę tezę, ponieważ od 2008 roku, kiedy ruszył program Rodzina na Swoim, 2013 rok był pierwszym, w którym nie działał żaden program wspierający nabywanie mieszkań. Efekt jest taki, że mieszkania sprzedają się do tej pory lepiej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, a jako główny czynnik wskazuje się właśnie pozytywne sygnały płynące z europejskiej i polskiej gospodarki. Minister Piotr Styczeń argumentował natomiast skierowanie programu na rynek pierwotny, co przez przeciwników ustawy było głośno komentowane: “Zależy nam na produkcji mieszkaniowej, która dziś realizowana jest w 268 powiatach, a nie dotowaniu rynku wtórnego, który nie rozwija polskiego zasobu mieszkaniowego. Program obejmujący rynek wtórny już był.” Tu mowa o RnS.

Jak pokazują dane GUS, w całej Polsce aż 20% istniejących budynków jest sprzed 1945 roku, a kolejnych 57% z okresu 1945-1989. Te mieszkania wkrótce będzie trzeba zastąpić nowymi.

Minister Styczeń dodał także, że mniejsze środki na MdM – w porównaniu z RnS – są  podyktowane “inną niż w tamtym okresie sytuacją budżetową.” Rząd planuje na MdM przeznaczyć 3,5 mld zł do 2018 roku.

MdM w oczach deweloperów

Grzegorz Kiełpsz, Prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich, powiedział, że środowisko deweloperskie widzi zarówno szanse, jak i zagrożenia. “Niewątpliwie korzystne jest, że program zwiększy dostępność do nabywania własnego mieszkania przez młodych Polaków, jednak poprzez niski próg cenowy – narzucony ustawą – deweloperzy będą budować mieszkania objęte programem dalej od centrum, bo tam koszt wybudowania budynku wielorodzinnego jest po prostu tańszy, m.in. ze względu na cenę gruntu.”

Głównym wskaźnikiem, który wpływa na cały program, jest bowiem cena metra kwadratowego w mieszkaniach objętych programem – nie może ona przekroczyć 1,1% współczynnika odtworzeniowego dla danego województwa. Zdaniem deweloperów, to z kolei jest niekorzystne dla samorządów. Będą one zmuszone do doprowadzania niezbędnej infrastruktury do nowych części miasta cialis vs viagra oraz budowy np. przedszkoli i szkół.

Dla samych mieszkańców wiąże się to także ze zwiększeniem ruchu samochodowego, z odległych dzielnic trzeba bowiem dojechać do centrum miasta. “W mojej ocenie program zafunkcjonuje dopiero w kolejnych latach. Podobnie było w przypadku RnS – klienci najaktywniejszą postawę wykazywali pod koniec jego funkcjonowania. Deweloperzy oferowali wtedy lepsze warunki, nieco obniżając ceny. Dziś nie mogą sobie już na to pozwolić, ponieważ marże są już i tak niezwykle niskie, a koszty budowy niezmienne. Jeśli byłaby presja na cenę, siłą rzeczy odbiłoby się to na jakości “ – dodał prezes Kiełpsz.

Ostatni w Europie pod względem ilości mieszkań – rynek wynajmu

Podczas spotkania zastanawiano się także, w jaki sposób stymulować dalszą produkcję mieszkań i zmniejszać różnicę w stosunku do innych krajów Europy. Zdolność zaciągania kredytów na zakup własnego mieszkania przez Polaków jest wciąż za niska, aby w bliskiej perspektywie zaspokoić najpilniejsze potrzeby mieszkaniowe społeczeństwa. Z danych przedstawionych przez GUS wynika, że w Polsce na 1000 mieszkańców przypada ok. 352 mieszkania, tymczasem np. w Niemczech czy Danii – ok. 460. W tym zestawieniu wypadamy najgorzej w Europie, a wyprzedzają nas podobne do Polski gospodarki. W tym zakresie wszyscy uczestnicy rynku są zgodni. Potrzeba nowego elementu rynku, który – jak podkreślił minister Jan Krzysztof Bielecki – “wymagać będzie nowych regulacji i zasilania finansowego.”

Olgierd Dziekoński, minister z Kancelarii Prezydenta RP, potwierdził, że “Kancelaria   wspiera program budowy mieszkań pod wynajem. Jest to oczekiwane przez wielu Polaków i spójne z polityką prorodzinną Prezydenta”. Przewagą mieszkań na wynajem jest możliwość natychmiastowego zamieszkania, co podkreślił wyraźnie Premier Bielecki: “mieszkania powinny być gotowe, te na wynajem muszą być pod klucz; żeby wystarczyło powiesić firanki, dywan na podłogę i mieszkać”. Barierą jest jednak funkcjonująca ustawa o ochronie lokatorów, którą należałoby przemianować na… ustawę o ochronie właściciela nieruchomości.

Szacuje się, że w Polsce na chwilę obecną brakuje ok. 1,5 mln mieszkań (a kolejne 2 mln nadają się do natychmiastowego remontu) – tylko w taki sposób da się tę dziurę załatać. Zmiana ustawy wpłynie także na zmniejszenie szarej strefy podatkowej, która dziś jest bolączką rynku najmu. Ten funkcjonuje w większości bez umów, opłacania podatków, co daje realne straty dla budżetu państwa. Piotr Kuszewski z Banku Gospodarstwa Krajowego powiedział, że potrzebujemy rynku dla profesjonalnych inwestorów, a takie funkcjonują z powodzeniem w innych krajach – należy przekonać inwestorów, że działając legalnie także można zarobić.

Zmiana ustawy powinna wpłynąć na większą dostępność mieszkań dla osób posiadających niższe dochody. Ceny za wynajem będą niższe, jeśli inwestorów będzie więcej. Grzegorz Kiełpsz z PZFD dodał: ”Dziś polscy inwestorzy mogą przesunąć swój kapitał i oszczędności z lokat w stronę rynku wynajmu, wzmacniając zasób mieszkaniowy, ale barierą jest właśnie rzeczona ustawa.” Ten sektor rynku deweloperskiego wysunął się tym samym przed program Mieszkanie dla Młodych, jako szansa na realne zwiększenie liczby mieszkań w Polsce.

Rynek instytucjonalnego najmu mieszka w Polsce

concertoVerona4_wrocław_2010 (Large)

Polski rynek najmu – szansa dla inwestorów instytucjonalnych

Inwestowanie w nieruchomości mieszkaniowe na wynajem stało się znów popularne w wielu krajach zachodniej Europy, w tym w Wielkiej Brytanii i Niemczech. Mimo dużej skali rynek nieruchomości realizowanych na wynajem w tych krajach nie nadąża za oczekiwaniami inwestorów instytucjonalnych, którzy coraz częściej szukają szans ekspansji za granicą. Polska należy już do grona czołowych państw Unii Europejskiej, w których inwestuje się w nieruchomości komercyjne, czy zatem inwestorzy instytucjonalni powinni zainteresować się również polskim rynkiem mieszkań na wynajem?

Odpowiedź brzmi: tak. Popyt na lokale czynszowe w Polsce rośnie, wspierany czynnikami demograficznymi i ekonomicznymi. Równocześnie brakuje nam mieszkań czynszowych o dobrej relacji jakości do ceny. Fundusze inwestycyjne posiadają już pewne doświadczenie na polskim rynku w inwestowaniu w portfele mieszkań na wynajem, choć w wielu przypadkach podejmowane przez nie decyzje dotyczące doboru produktu i momentu inwestycji były nietrafione. Obecna sytuacja rynkowa jest jednak bardzo korzystna dla inwestycji pod wynajem – pomimo stabilnego popytu na mieszkania na rynku pierwotnym i cen o 15-20% niższych niż w szczytowym okresie 2008 roku, istnieje znacząca nadwyżka podaży nowych lokali. Deweloperzy zmagający się z powolnym procesem sprzedaży oferują mieszkania po obniżonych cenach i wykazują rosnące zainteresowanie sprzedażą całych budynków. Dotyczy to zwłaszcza tych firm, które posiadają duże banki terenów inwestycyjnych. Z drugiej strony, w otoczeniu rynku przeważają czynniki wspierające rozwój tego sektora, począwszy od stabilnej sytuacji ekonomicznej, czynników demograficznych i trendów społecznych, poprzez kwestie prawne i podatkowe, ale także jakość pośrednictwa w wynajmie i zarządzania nieruchomościami. Zmienia się na korzyść także podejście polityków, widzących potrzebę wspierania rozwoju nowoczesnego budownictwa czynszowego w największych miastach w Polsce.

Główne czynniki wspierające rozwój sektora

Wśród najistotniejszych pozytywnych czynników w Polsce wymienić można stabilność ekonomiczną i polityczną oraz duży rynek krajowy. Sektor bankowy okazał się odporny na zjawiska kryzysowe i pozostaje stabilny, członkostwo w Unii Europejskiej gwarantuje bezpieczeństwo biznesu i stabilność regulacji prawnych, a sytuacja demograficzna kraju (wobec dużego udziału młodych osób w populacji), jest jedną z najkorzystniejszych w UE. Wiele czołowych międzynarodowych funduszy jest już obecnych w Polsce, głównie w segmencie nieruchomości komercyjnych, a dla inwestorów już działających w kraju nie ma żadnych barier wejścia przy poszerzaniu aktywności o rynek mieszkaniowy. Przepisy są przejrzyste, a regulacje podatkowe i biznesowe są porównywalne do stosowanych w innych państwach Unii. 

Pomimo, iż na polskim rynku mieszkaniowym dominują mieszkania o charakterze własnościowym, w ciągu ostatnich lat najem stał się alternatywą dla wielu gospodarstw domowych. Zwiększone wymagania przy udzielaniu kredytów hipotecznych, niepewność na rynku pracy oraz słabsze perspektywy wzrostu gospodarczego sprawiły, że rodziny podchodzą ostrożniej do długoterminowego zadłużenia. Typowa do tej pory wśród młodych par i singli strategia nabywania małych mieszkań na okres około 5 lat, a następnie przeprowadzki do mieszkań większych, stała się rozwiązaniem zbyt kosztownym.

Potrzeby mieszkaniowe i styl życia także ulegają zasadniczym zmianom na korzyść sektora najmu. Młodzi Polacy mają inne podejście do nieruchomości – symboliczna potrzeba posiadania własnego mieszkania zaczyna mieć mniejszą wartość, podczas gdy argumenty mobilności i płynności finansowej zyskują na znaczeniu. Napływ młodych ludzi do Warszawy i innych dużych miast Polski zwiększa zapotrzebowanie na mieszkania czynszowe, zwłaszcza ze strony studentów i osób poszukujących pracy. Rośnie zatem liczba głosów (w tym także pośród członków rządu, polityków i ekspertów oraz mediów) domagających się wsparcia dla rynku mieszkań czynszowych.

Plany inwestowania w mieszkania czynszowe ogłoszone przez BGK

Polski rząd zademonstrował ostatnio istotne zaangażowanie we wsparcie rynku mieszkań na wynajem. W dniu 18 czerwca 2013 r. wiceminister finansów Wojciech Kowalczyk ogłosił plan utworzenia funduszu mieszkań czynszowych, który zainwestuje 5 mld złotych w około 20 tysięcy mieszkań. Według Ministerstwa Finansów fundusz powinien rozpocząć działalność w pierwszym kwartale 2014 roku, inwestycje będą rozłożone na 4 lata i będą się koncentrować na sześciu największych miastach w kraju.  

Fundusz zostanie powołany przez państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) i nadzorowany przez Komitet Nadzoru Finansowego. Dotychczas zaprezentowano jedynie ogólne założenia programu. BGK powoła najprawdopodobniej spółkę, wstępnie określaną jako BGK Nieruchomości, odpowiedzialną za tworzenie portfela i zarządzanie funduszem. Struktura funduszu ma być analogiczna do funduszy funkcjonujących na rynku nieruchomości komercyjnych.

Koncepcja funduszu zakłada stworzenie portfela składającego się głównie z niewielkich mieszkań o powierzchni użytkowej w przedziale 50 – 60 metrów kwadratowych. Fundusz będzie kupował całe budynki lub co najmniej wydzielone klatki schodowe, z kompletnie wykończonymi mieszkaniami. Taka skala zakupów da mu lepszą pozycję negocjacyjną wobec deweloperów i pozwoli na łatwiejszą kontrolę, zarządzanie najmem i samym obiektem w trakcie działalności. Mieszkania mają być wynajmowane za czynsze niższe od obecnych stawek rynkowych, zaś zwrot z kapitału ma wynieść 4%.  Standardowa umowa najmu ma być zawierana na jeden rok, zaś proces selekcji najemców nie jest jeszcze określony. Deklarowany cel programu to zwiększenie mobilności i ułatwienie wchodzenia na rynek pracy, zwłaszcza młodym ludziom.

Skala i jakość rynku najmu

Zdecydowana większość zarówno istniejących, jak i nowo budowanych w Polsce mieszkań należy do prywatnych właścicieli. Zgodnie z oficjalnymi statystykami (Spis Powszechny 2011), około 10,7% zasobów jest wynajmowane za subsydiowane czynsze, głównie w zasobach komunalnych i socjalnych (5.7%) lub na podstawie lokatorskiego prawa spółdzielczego (2.1%), a także w zasobach zakładowych (1.2%), skarbu państwa (1.2%) i towarzystw budownictwa społecznego (TBS; 0.5%). Pozostała część zasobów jest w większości zajmowana przez właścicieli, ale w pewnej części wynajmowana na  zasadach wolnorynkowych. Oficjalne dane szacują ten segment rynku na 2,2% gospodarstw domowych w kraju, ale liczba ta wydaje się co najmniej dwukrotnie niedoszacowana. Instytucjonalny, komercyjny rynek najmu ma znikomą skalę.  Najem wolnorynkowy, prowadzony przez prywatnych właścicieli jest najsilniej rozwinięty w największych polskich miastach i miejscowościach uzdrowiskowych.

W Warszawie, według ostatnich dostępnych oficjalnych danych pochodzących za spisu powszechnego z 2002 roku, 21% rodzin mieszka w wynajmowanych lokalach, a około połowę z nich stanowią mieszkania w budownictwie komunalno-socjalnym. Sektor najmu prywatnego pozostaje trudny do oszacowania, ponieważ duża część umów najmu nie jest oficjalnie rejestrowana w celu uniknięcia opodatkowania (pomimo niedawnego wprowadzenia przez rząd złagodzonego podatku ryczałtowego).

W segmencie wolnorynkowego najmu, biorąc pod uwagę kryteria jak takie jak jakość techniczna i standard wykończenia, wiek budynku, zarządzanie, czy kwestie prawne i związane z umowami, wyróżnić można dziś trzy główne typy wynajmowanych nieruchomości:

  • mieszkania w nowym budownictwie
  • mieszkania w starszym budownictwie o dobrym standardzie
  • mieszkania w starszym budownictwie o niskiej jakości.

Pierwszy typ głównie stanowią lokale w budynkach zrealizowanych w ciągu ostatnich 5-10 lat lub poddanych kompleksowej modernizacji. W przypadku tego typu mieszkań wysoki standard charakteryzuje zarówno same mieszkania, jak powierzchnie wspólne i otoczenie budynku. Właścicielami są najczęściej rodziny, które przeprowadziły się do większych mieszkań, z różnych powodów decydując się na zatrzymanie dotychczasowego lokalu.  Pozostałą część stanowią natomiast inwestorzy indywidualni i instytucjonalni. Właściciele najczęściej samodzielnie prowadzą relacje z najemcą i zajmują się sprawami związanymi z mieszkaniem lub zlecają to niewielkim agencjom. Czynsze reguluje standardowa umowa najmu, podpisywana najczęściej na okres jednego roku z możliwością przedłużenia.

Do drugiego typu mieszkań należą lokale wybudowane w okresie komunistycznym lub przedwojennym. O ile standard mieszkania jest zazwyczaj akceptowalny, to budynek oraz powierzchnie wspólne są często w kiepskim stanie. Tego typu lokale są najczęściej odziedziczone, po czym wynajmowane bez żadnych długoterminowych planów przy minimalnym zaangażowaniu środków finansowych na modernizację. Ponieważ czynsze mieszkaniowe nawet w takim zasobie są w dużych miastach dość wysokie, właściciele nie czują się zmuszeni do inwestowania w podwyższanie standardu lokali. Opłaty za najem są regulowane standardową umową na warunkach podobnych jak w przypadku pierwszego typu.

Różnica pomiędzy drugim a trzecim z wymienionych typów polega na tym, że standard mieszkań jest co najwyżej przeciętny, a duża część mieszkań wynajmowana jest bez jakiejkolwiek pisemnej umowy. Brak pewności związanej z zapewnieniem  ciągłości zamieszkania rekompensuje najemcy niski poziom czynszu.

Poziomy czynszu

W obliczu niewystarczającej liczby lokali mieszkaniowych oraz stosunkowo wysokich cen mieszkań, dla wielu rodzin wynajem jest jedynym rozwiązaniem umożliwiającym samodzielne zamieszkanie w największych aglomeracjach w kraju. Jest to szczególnie widoczne wśród młodych ludzi migrujących do miast w celach edukacyjnych bądź zawodowych, ale dotyczy także wielu ludzi chcących zamieszkać samodzielnie (np. dorosłych dzieci opuszczających rodzinny dom, czy byłych współmałżonków po rozwodzie).

W porównaniu do zarobków, poziom czynszów w Polsce jest stosunkowo wysoki. Najwyższe stawki, ale i zarazem największy wybór lokali jest w Warszawie. Tu miesięczny koszt wynajmu kawalerki o powierzchni 30 m kw. to około 1500 zł, co stanowi około jednej trzeciej przeciętnego wynagrodzenia w stolicy. Średnie czynsze za dwu i trzypokojowe lokale w Warszawie sięgają odpowiednio 2000 zł i 2900 zł, a średnie stawki czynszu przekraczają 46 zł (11 euro) za metr kwadratowy za miesiąc. Bardzo wysoki poziom czynszów w centrum miasta wyraźnie wpływa na średni poziom w całym mieście, jednak w dzielnicach oddalonych od centrum czynsze mogą być aż o 40% niższe. Na nieco mniejszych rynkach, takich jak Kraków, Wrocław, Poznań czy Trójmiasto,  stawki czynszu kształtują się na poziomie od 30 do 35 zł (7 – 9 euro) za metr kwadratowy za miesiąc. Mieszkania w peryferyjnych dzielnicach tych miast dostępne są za czynsze niższe niż w centralnych dzielnicach tych miast, choć różnica ta nie jest tak widoczna jak w Warszawie i sięga około 20%.

Obecna oferta mieszkań na wynajem w Polsce to głównie lokale własnościowe w spółdzielniach i wspólnotach. Standard wynajmowanych jednostek jest bardzo zróżnicowany. Na rynku warszawskim większość mieszkań to lokale zlokalizowane w budynkach pochodzących z okresu socjalizmu lub jest to budownictwo przedwojenne. Jedynie nieliczne z tych mieszkań poddane zostały kompleksowej modernizacji. Lokale mieszkalne w nowym budownictwie, zrealizowanym w ciągu ostatnich 10-15 lat zostały w większości sprzedane indywidualnym właścicielom, a  część tych zasobów została następnie przeznaczona na wynajem. 

Wynajem i zarządzanie nieruchomością

Proces wynajmu

Fundusze nastawione na długoterminowe inwestycje nie są zazwyczaj zainteresowane podejmowaniem wysokiego ryzyka związanego z poszukiwaniem najemców, ale kupują większe portfele nieruchomości, które zostały już wynajęte. Następnie zajmują się bieżącym zarządzaniem i wynajmowaniem lokali. Natomiast inwestorzy typu „Family Office”, których celem jest zbudowanie większego portfela, są gotowi wziąć na siebie ryzyko związane z wynajmowaniem mieszkań po zakupie nieruchomości od dewelopera. Innym rozwiązaniem jest umowa z deweloperem, która uzależnia zakup nieruchomości przez długoterminowego inwestora od wynajęcia określonej części mieszkań na uprzednio uzgodnionych z inwestorem warunkach. W każdym przypadku wynajęcie nowo wybudowanej inwestycji jest kluczowym elementem w modelu biznesowym.

W największych miastach order generic cialis Polski działa wiele dobrze funkcjonujących i wiarygodnych agencji najmu. Usługi obejmujące zarówno zarządzanie nieruchomościami, jak i obsługę procesu najmu, są obecnie oferowane przez dużych brokerów oraz małe, wyspecjalizowane firmy. Transparentność rynku najmu rośnie, choć sporo jest jeszcze do poprawienia. Jedynie znikoma część mieszkań wynajmowana jest przez agentów na podstawie umowy na wyłączność, dlatego mieszkania zazwyczaj prezentowane są jednocześnie w kilku różnych ofertach w Internecie. Ze względu na rozproszoną strukturę zasobów czynszowych wynajmu skuteczność działania agentów jest trudna do zmierzenia. Doświadczenie brokerów wskazuje, że odsetek pustostanów dla dobrze dopasowanych produktów można utrzymać na poziomie poniżej 5%. Z drugiej strony, wynajem produktu lokalu niedopasowanego do popytu jest niełatwym przedsięwzięciem. Zatem zasadniczą kwestią staje się właściwy dobór inwestycji na wynajem m.in. pod względem struktury, rodzaju oraz powierzchni mieszkań.  Istotne jest także dostosowanie produktu do konkretnej lokalizacji oraz rynku docelowego.

Zarządzanie nieruchomościami

Skuteczne zarządzanie nieruchomościami jest kolejną kluczową kwestią w przypadku nieruchomości na wynajem, których właścicielami są inwestorzy instytucjonalni. Pomimo braku rozwiniętego instytucjonalnego rynku najmu w Polsce, zebrano wiele  doświadczeń w zarządzaniu wspólnotami i spółdzielniami mieszkaniowymi. Ten typ usług ma w Polsce mocne profesjonalne podstawy, a znalezienie firmy posiadającej odpowiednie kompetencje i struktury niezbędne do zarządzania portfelem lokali mieszkalnych na wynajem nie jest trudne. Zarządcy nieruchomości w Polsce posiadają doświadczenie w prowadzeniu wspólnot, w tym w pobieraniu opłat eksploatacyjnych, co jest podobne do ściągania należności czynszowych oraz kaucji. Doświadczenia niektórych zarządców obejmują nie tylko rynek mieszkaniowy, lecz również usługi związane z wynajmem nieruchomości komercyjnych.

Fundusze nieruchomości zajmują się samodzielnie zarządzaniem portfelem lub zlecają te usługi na zewnątrz, natomiast zarządzanie nieruchomościami i procesem wynajmu najczęściej zlecają lokalnym firmom zewnętrznym. Usługi kompleksowego zarządzania aktywami w przypadku lokali czynszowych oferowane są obecnie jedynie przez kilka firm, co wytłumaczyć można tym, że inwestorzy instytucjonalni są dopiero na etapie budowy większych portfeli mieszkaniowych.

Regulacje prawne

Najem lokali mieszkalnych w Polsce regulują przede wszystkim przepisy Kodeksu cywilnego i Ustawy z dnia 21 czerwca 2001 roku o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego („Ustawa o ochronie praw lokatorów”). Choć ta ustawa nie ma wielu pochlebnych opinii, to w praktyce nie stanowi poważnej przeszkody w rozwoju rynku najmu instytucjonalnego, który może potencjalnie funkcjonować w sposób zbliżony do modelu niemieckiego.

Zasady wyliczania opłat czynszowych

Polskie przepisy o najmie lokali nie przewidują żadnych ustawowych czy administracyjnych ograniczeń w ustalaniu wysokości czynszu najmu w chwili zawierania umowy, także w przypadku najmu instytucjonalnego. Strony mogą swobodnie negocjować początkową stawkę czynszu za korzystanie z lokalu i decydować czy umowa najmu ma zostać zawarta na czas oznaczony, czy nieoznaczony. Przepisy przewidują szereg racjonalnych ograniczeń podwyżek czynszu.

Co do zasady, wynajmujący ma prawo podwyższyć czynsz w przypadku, gdy nie uzyskuje przychodów z czynszu na poziomie zapewniającym pokrycie wydatków związanych z utrzymaniem lokalu, jak również zapewniającym zwrot kapitału i zysk. W takiej sytuacji podwyżka czynszu w skali roku może wynosić nie więcej niż równowartość 1,5% nakładów poniesionych na wybudowanie albo zakup lokalu (lub równowartość

10% nakładów poniesionych na trwałe ulepszenie istniejącego lokalu zwiększające jego wartość użytkową) powiększonych o godziwy zysk (definiowany w orzecznictwie jako zysk porównywalny ze stopą zwrotu z obligacji Skarbu Państwa) Przy czym pojęcie „godziwego zysku” nie ma wpływu na wysokość początkowego czynszu uzgadnianego w nowo zawieranych umowach najmu.

Co istotne, powyższe ograniczenia nie mają zastosowania, jeżeli podwyżka czynszu wynika z inflacji, wzrostu opłat niezależnych od wynajmującego (np. opłat za energię elektryczną, wodę, gaz itp.) lub, jeżeli w wyniku podwyżki wysokość czynszu w skali roku nie przekroczy 3% wartości odtworzeniowej lokalu (odpowiednie wskaźniki służące do obliczenia tej wartości dla poszczególnych miast i województw Polski, ustalone na podstawie danych statystycznych, są ogłaszane w wojewódzkich dziennikach urzędowych co 6 miesięcy).

Zgodnie z ustawa podwyżki czynszu mogą być dokonywane nie częściej, niż co 6 miesięcy, natomiast termin wypowiedzenia wysokości czynszu wynosi co najmniej 3 miesiące. Jeżeli najemca nie akceptuje nowych warunków finansowych, ma prawo skierować sprawę do sądu, który orzeknie, czy (i w jakim zakresie) podwyżka czynszu była uzasadniona w świetle przepisów ustawy. W postępowaniu sądowym ciężar udowodnienia zasadności podwyżki, spoczywa na wynajmującym.

Utrzymanie lokalu i zasady wypowiedzenia najmu

Ustawowe zasady podziału kosztów utrzymania lokali mieszkalnych są korzystne dla wynajmujących, ponieważ większość tego rodzaju kosztów obciąża najemcę. Przykładowo, najemca jest odpowiedzialny za utrzymanie podłóg, okien, drzwi, armatury łazienkowej, grzejników i pieców, natomiast obowiązki wynajmującego, co do zasady ograniczają się do utrzymania instalacji służących do odbioru mediów i wykonywania napraw konstrukcyjnych. Strony mogą jednak w umowie zmodyfikować zasady utrzymania lokalu.

Umowa najmu, czy to zawarta na czas oznaczony, czy nieoznaczony, może zostać wypowiedziana przez wynajmującego wyłącznie z przyczyn wyraźnie wskazanych w ustawie o ochronie praw lokatorów (np. powstanie 3-miesięcznej zaległości czynszowej oraz bezskuteczny upływ dodatkowego 1-miesięcznego terminu na uregulowanie zaległości, rażące naruszenie umowy najmu przez najemcę czy podnajęcie lokalu przez najemcę bez uprzedniej pisemnej zgody wynajmującego). Najemca ma natomiast prawo rozwiązać umowę najmu zawartą na czas nieoznaczony bez podania przyczyny za 3-miesięcznym wypowiedzeniem, chyba że umowa najmu przewiduje inny termin wypowiedzenia. Umowę najmu zawartą na czas oznaczony najemca może wypowiedzieć wyłącznie w przypadkach w niej przewidzianych.

Dochodzenie zaległości czynszowych i zasady eksmisji

Dochodzenie zaległości czynszowych ułatwiają uproszczone procedury i obniżone stawki opłat sądowych przewidziane w Kodeksie postępowania cywilnego. Postępowanie sądowe może być długotrwałe, gdy chodzi o eksmisję lokatora, co może stanowić ryzyko dla wynajmującego. Sytuacja w tej mierze poprawia się jednak z każdym rokiem.

Zasady eksmisji, opartej na prawomocnych orzeczeniach sądowych, uległy ostatnio złagodzeniu. Jednocześnie gminy zostały zobowiązane do zapewnienia lokalu socjalnego lub pomieszczenia tymczasowego dla eksmitowanych najemców. Jeżeli najemca nie opuści lokalu po wydaniu przez sąd wyroku (lub w dacie wygaśnięcia umowy najmu), wynajmujący ma prawo do odszkodowania w kwocie odpowiadającej wartości rynkowej czynszu za każdy miesiąc bezumownego korzystania. Jeżeli gmina nie zapewni eksmitowanemu najemcy lokalu socjalnego lub pomieszczenia tymczasowego, wynajmujący ma prawo dochodzić wobec gminy roszczeń odszkodowawczych. Zgodnie z orzecznictwem, w takich okolicznościach odpowiedzialność za zapłatę odszkodowania obciąża solidarnie gminę i najemcę.

Podsumowanie

System przepisów o najmie lokali mieszkalnych w Polsce jest pod wieloma względami zbliżony do przepisów prawa niemieckiego regulujących stosunki wynajmujący-najemca. Z prawnego punktu widzenia inwestowanie w lokale przeznaczone na wynajem w Polsce opiera się na racjonalnych podstawach, a obecnie obowiązujące przepisy nie utrudniają prawidłowego wykonywania umów najmu lokali.

Modele inwestowania

Obecna sytuacja na rynku mieszkaniowym oraz zmiany w podejściu i postrzeganiu najmu przez polskie społeczeństwo, tworzą możliwości sprzyjające okoliczności inwestowania w mieszkania na wynajem. Spodziewamy się, że szans w tym sektorze polskiego rynku poszukiwać będą głównie następujące trzy grupy inwestorów instytucjonalnych:

Fundusze oportunistyczne poszukujące nieruchomości z problemami (distressed properties)

Inwestorzy ci poszukują szczególnych okazji, wynikających z problemów niektórych deweloperów ze sprzedażą mieszkań: istnieje znaczna liczba projektów – zarówno takich, które niebawem zostaną ukończone, jak i tych już wybudowanych, w których liczba sprzedanych mieszkań jest niewielka. Fundusze oportunistyczne mogą nabywać mieszkania lub pule mieszkań w projektach w wielu różnych inwestycjach. Jednocześnie rośnie zaangażowanie banków w rozwiązywanie problemów swoich klientów i, co za tym idzie, chęć wspierania przez banki alternatywnych rozwiązań pozwalających uniknąć niepotrzebnych rezerw i odpisów.

Fundusze budujące portfele lokali na wynajem (inwestor-pośrednik)

Takie fundusze koncentrują swoją działalność na średnioterminowym procesie tworzenia portfela mieszkań w celu późniejszego odsprzedania w całości długoterminowemu inwestorowi lub sprzedaży pojedynczych lokali indywidualnym nabywcom. W tym celu podpisują umowy z deweloperami posiadającymi atrakcyjne działki na wybudowanie przez nich, jako fee-deweloperów, budynków z lokalami na wynajem. Model biznesowy zakłada najczęściej wyjście z inwestycji po 5-10 latach działania.

Fundusze długoterminowe

Obejmują inwestorów długoterminowych, oczekujących  relatywnie niskiego ryzyka, takich jak firmy ubezpieczeniowe czy fundusze emerytalne, zainteresowanych nabywaniem projektów do portfela spełniającego określone warunki: inwestycja za minimum 25-30 milionów euro (tj. 300-500 jednostek); w pełni funkcjonujące i wynajęte duże nieruchomości (każda powyżej 100 jednostek); w pełni wynajęte lokale (lub o ograniczonej liczbie pustostanów); jasna sytuacja własnościowa (nie „ser szwajcarski”, lecz całe budynki/bloki/skrzydła).

W odróżnieniu od funduszy oportunistycznych, fundusze emerytalne oczekują minimalnego ryzyka, nie zaś indywidualnie ustalanych rozwiązań o spekulacyjnym charakterze. Stabilni, długoterminowi najemcy są cenieni przez nie bardziej niż płacący wyższe czynsze najemcy krótkoterminowi.

Przykład modelu inwestycyjnego

Końcowi inwestorzy (fundusze długoterminowe, najczęściej emerytalne) patrzą na ekonomię skali i koncentrują się na stworzeniu portfela z dobrze dobranymi nieruchomościami. Aby zaspokoić ich oczekiwania powinno się wcześniej zbudować całość lub część portfela, obejmującego szereg dobrze prosperujących nieruchomości czynszowych.

Wnioski

Rynek najmu instytucjonalnego jest nowo powstającym sektorem polskiego rynku mieszkaniowego. Obecnie jedynie mała część zasobów lokali mieszkaniowych należy do inwestorów instytucjonalnych: niektóre fundusze zainwestowały już w projekty buy-to-let i przetarły szlaki kolejnym inwestorom. Pomimo tego, że pierwsze portfele lokali czynszowych odnotowują niskie udziały pustostanów, rentowność na tej działalności jest niewielka, ponieważ zakupy inwestycji dokonywane były w okresie boomu, kiedy ceny mieszkań były najwyższe. Z drugiej strony, dzięki tym przykładom przetestowano już praktyczne funkcjonowanie na rynku funduszy z mieszkaniami na wynajem i potwierdzono istnienie popytu na mieszkania czynszowe wynajmowane na wolnorynkowych zasadach przez prywatne instytucje. Nowi inwestorzy mogą wyciągać wnioski z błędów popełnionych przez poprzedników, a obecne warunki rynkowe zdają się potwierdzać, że nadeszła odpowiednia chwila na wejście na polski rynek.

Ceny nowych mieszkań wykazują ciągły trend spadkowy, a inwestorzy mogą dodatkowo liczyć na rabaty. W zmieniających się warunkach rynkowych deweloperzy poszukują alternatywnych źródeł przychodów w celu utrzymania funkcjonowania spółek. Zainteresowani są współpracą z funduszami pracą jako fee-deweloperzy oraz dostarczaniem produktu dopasowanego do wymogów długoterminowego najmu. Jednak to nie tylko podaż stara się wytworzyć popyt. Trendy demograficzne i zmiany w podejściu do najmu, mobilność płynności ludzi/ gotowość do mobilności napędzają zapotrzebowanie na rozwiązania typu buy-to-let. Produkt oferowany przez instytucjonalny rynek najmu gwarantuje lepszą jakość, zarządzanie i bezpieczeństwo dla długoterminowych najemców niż istniejąca oferta.

Kolejnymi argumentami są: stabilne otoczenie rynkowe, polityczna wola stworzenia rynku najmu instytucjonalnego i rozsądne regulacje prawne dla sektora najmu. Także zapewnienie profesjonalnego zarządzania nieruchomościami i procesem najmu nie stanowi dziś problemu. Istnieją wystarczające doświadczenia funkcjonowania na rynku najmu mieszkań w Polsce funduszy inwestycyjnych, zarówno polskich, jak i zagranicznych.  Finansowanie przez polskie i zagraniczne banki dostępne jest zarówno dla deweloperów, jak i inwestorów instytucjonalnych.

 

Autorzy:

Wojciech Koczara – CSM Cameron McKenna

Grażyna Wiejak-Roy – PwC Polska

Maximilian Mendel – Reas

 

Źródło: Property Journal  8-9/2013

Biurowe stolice Europy rodkowej

Prague_Quadrio kadr

Warszawa pozostaje największym rynkiem biurowym Europy Środkowej pod względem wolumenu transakcji najmu, istniejących zasobów i planowanej podaży nowej powierzchni – wynika z najnowszego raportu firmy doradczej Cushman & Wakefield, porównującego cztery biurowe stolice regionu – Bratysławę, Budapeszt, Pragę oraz Warszawę. Całkowite zasoby powierzchni biurowej we wszystkich czterech miastach wynoszą obecnie ponad 11,5 mln mkw., co świadczy o ich znaczeniu jako kluczowych lokalizacji biznesowych.

Istniejące zasoby i podaż

Firma Cushman&Wakefield przeanalizowała rynek biurowy w stolicach państw Europy Środkowej na podstawie danych na koniec czerwca 2013 r. Warszawa przoduje pod względem całkowitych zasobów powierzchni biurowych spośród czterech stolic regionu. W stolicy Polski, w drugim kwartale, zasoby przekroczyły 4 mln mkw. Drugim rynkiem jest Budapeszt z ponad 3,164 mln mkw. Przewiduje się, że zasoby w Pradze powinny osiągnąć poziom 3 mln mkw. do połowy 2014 r. Bratysława dysponuje z kolei 1,466 mln mkw. powierzchni biurowej. W pierwszej połowie 2013 r. nowa podaż w Europie Środkowej wyniosła 197 700 mkw.

Pod koniec czerwca 2013 r. w Europie Środkowej w budowie pozostawało ponad 845 tys. mkw., z czego blisko 448 tys. mkw. w Warszawie i 291 400 mkw. w Pradze. Największym kompleksem biurowym w regionie, jaki oddany zostanie do końca 2013 r., będzie Miasteczko Orange, które dostarczy Warszawie 44 tys. mkw. nowej powierzchni. W dłuższej perspektywie w Warszawie najwięcej nowej powierzchni przybywać będzie na tzw. Bliskiej Woli, która jest atrakcyjną lokalizacją dla najemców szukających biur na obrzeżach Centralnego Obszaru Biznesu. Jedynie w okolicach samego Ronda Daszyńskiego w najbliższych latach pojawi się ponad 100 tys. mkw. nowej powierzchni biurowej.

Czeska Praga odnotowuje znaczny wzrost nowych inwestycji biurowych w centrum miasta (w dzielnicy Praga 1). W budowie pozostaje obecnie 77 tys. mkw. powierzchni biurowej klasy A, która po ukończeniu zwiększy zasoby w tej dzielnicy o prawie 40%. Największy realizowany tam projekt, Florentinum (41 tys. mkw.), zostanie oddany do użytku w 2014 r.

„Biorąc pod uwagę liczbę planowanych projektów i aktywność najemców Warszawa i Praga dominują w regionie. Zwiększająca się podaż zaostrzy konkurencję między deweloperami, którzy będą starali się zawierać jak najwięcej umów przednajmu. Najemcy będą z kolei wywierali większą presję na deweloperach zarówno jeśli chodzi o czynsze, jak i zachęty pozaczynszowe. W dalszej perspektywie poprawa sytuacji ekonomicznej w Europie może przełożyć się na zmniejszenie tej presji. W Budapeszcie obserwujemy stabilizację rynku. W Bratysławie w dalszym ciągu możemy mówić o rynku najemcy” – mówi Jonathan Hallett z Cushman&Wakefield w Europie Środkowej.

„Rynek powierzchni biurowych w Warszawie w pierwszej połowie 2013 r. charakteryzował się rekordowo wysokim popytem na poziomie ponad 330 tys. mkw. Znaczącą część transakcji najmu stanowiły renegocjacje i konsolidacje firm zainteresowanych zwiększeniem efektywności powierzchni i redukcją kosztów. Podaż jest również rekordowo wysoka. Do końca 2015 r. deweloperzy planują dostarczyć na rynek warszawski ok. 500.000 mkw., z czego w budowie znajduje się ponad 400.000 mkw. Wskutek tego wzrasta wskaźnik pustostanów, który obecnie wynosi nieznacznie powyżej 10% i może wzrosnąć jeszcze bardziej. Powoduje to dużą presję na stawki czynszu i zaostrza konkurencję między deweloperami o pozyskanie najemców w ramach umów przednajmu” – mówi Richard Aboo z działu powierzchni biurowych w polskim oddziale Cushman&Wakefield.

 

Calkowite zasoby

Transakcje najmu

Całkowity wolumen transakcji najmu w pierwszej połowie roku we wszystkich czterech miastach wyniósł prawie 692 tys. mkw. To wynik lepszy zarówno od pierwszej, jak i drugiej połowy 2012 r. (popyt w pierwszej połowie 2012 r. w Europie Środkowej wyniósł 625 900 mkw.). Świadczy to o rosnącym zainteresowaniu najemców Europą Środkową.

Największy udział w mountainwest apothecary, cialis popycie brutto w Europie Środkowej mają firmy zagraniczne, które przyciąga wysoko wykwalifikowana kadra, niższe koszty najmu, dobry standard budynków i stabilność gospodarcza. Region ten jest również atrakcyjny dla dużej liczby międzynarodowych firm zainteresowanych otwarciem centrów outsourcingowych, które coraz częściej świadczą zaawansowane usługi dla biznesu.

Wolumen transakcji najmu

Największą nową transakcją najmu zawartą w regionie w pierwszej połowie 2013 r. było wynajęcie 13 000 mkw. powierzchni w kompleksie biurowym Ochota Office Park w Warszawie przez podmiot z sektora publicznego. Natomiast największą renegocjację umowy najmu odnotowano w Pradze, gdzie Raiffeisen Bank wynajął ponownie 20 700 mkw. w City Tower. W Warszawie w dalszym ciągu podpisuje się najwięcej umów przednajmu spośród wszystkich stolic Europy Środkowej (prawie 52 tys. mkw. w pierwszej połowie roku).

Analitycy odnotowali również rekordowy wynik współczynnika ekspansji, czyli liczby metrów kwadratowych, o jakie najemcy zdecydowali się poszerzyć już wynajęte powierzchnie. Stało się to głównie dzięki rekordowej w skali całego regionu powierzchni prawie 39 tysięcy metrów kwadratowych, o jaką powiększyli swoje biura najemcy w Budapeszcie w pierwszym kwartale 2013 r.

Czynsze

Najwyższe odnotowywane czynsze w Centralnych Obszarach Biznesu we wszystkich czterech stolicach pozostają stabilne. Jedynie w Warszawie nieznacznie spadły i wynoszą obecnie 25,50 EUR/mkw./miesiąc. W Pradze i Budapeszcie najwyższe czynsze w najlepszych obiektach, w najbardziej prestiżowych lokalizacjach, wynoszą 21 EUR, a w Bratysławie 15 EUR za mkw. miesięcznie. Czynsze są na atrakcyjnym poziomie w porównaniu ze stawką 112 EUR/mkw./miesiąc w londyńskiej dzielnicy West End – najdroższej lokalizacji biurowej świata (według raportu Cushman&Wakefield Office Space Across the World 2013).

 Powierzchnia w budowie

Pustostany

Wskaźnik pustostanów w Europie Środkowej wyniósł 14,1% w pierwszej połowie 2013 r. i był wyższy od średniej pięcioletniej, głównie za sprawą wzrostów w Warszawie i Bratysławie w ostatnich kilku kwartałach. Prognozuje się jego dalszy wzrost w całym regionie w wyniku oddawania do użytku nowej powierzchni spekulacyjnej i nadpodaży na rynku. Współczynnik pustostanów jest najwyższy w Budapeszcie (19,9%), aczkolwiek stopniowo się obniża od drugiego kwartału 2012 r., w którym wyniósł 21,3%. Najniższy wskaźnik pustostanów obserwuje się w Warszawie (10,5%).

Absorpcja

Średni roczny poziom absorpcji jest stosunkowo stabilny pomimo rosnącej aktywności najemców w Europie Środkowej w ostatnich trzech latach. Od końca 2010 r. wolumen wynajętej powierzchni rósł o ok. 70 000 mkw. kwartalnie, czyli o ok. 50% mniej niż w czasach sprzed kryzysu w latach 2007-2008. Natomiast aktywność najemców mierzona w oparciu o popyt brutto wskazuje na trend wzrostowy. Świadczy to z jednej strony o nieustannym poszukiwaniu przez dotychczasowych najemców sposobów na optymalizację kosztów nieruchomości, a z drugiej strony o wolniejszym tempie rozwoju rynku powierzchni biurowych w Europie Środkowej.

Rynek inwestycyjny

W pierwszej połowie 2013 r. łączna wartość transakcji inwestycyjnych na najważniejszych rynkach nieruchomości Europy Środkowej, tj. w Polsce, Czechach oraz na Słowacji i Węgrzech, wyniosła 1,72 mld euro. Największym zainteresowaniem inwestorów nadal cieszył się sektor biurowy, na który przypadło 62,5% wolumenu transakcji inwestycyjnych w tym okresie.

 „Od początku 2013 r. największy wolumen obrotów na rynku inwestycyjnym ponownie odnotowano w Warszawie, a największą dotychczas transakcją na stołecznym rynku była sprzedaż kompleksu biurowego New City funduszowi Hines Global REIT. Na rynku biurowym Europy Środkowej największą transakcją pojedynczej nieruchomości była sprzedaż obiektu The Park w Pradze. Inwestorzy nadal interesują się najlepszymi w swojej klasie aktywami, które oferują wyjątkowo dobre wyniki i stabilność przychodów pomimo rosnącej nowej podaży. W związku z tym przewidujemy znaczny wzrost aktywności inwestycyjnej w sektorze nieruchomości biurowych w obu krajach do końca bieżącego roku” – powiediał James Chapman z Cushman&Wakefield.

 

 

 

Ronie znaczenie polskich port

kontenerowce

Transport kontenerowy w handlu morskim stwarza szerokie możliwości ekspansji dla polskich portów w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie – Świnoujściu, wynika z raportu Jones Lang LaSalle pt. Polskie porty kontenerowe: nowe kierunki rozwoju rynku logistycznego.

Rozwój transportu kontenerowego jest jednym z ważniejszych trendów w światowym handlu od początku lat 90 – tych. Z analiz OECD wynika, że towary transportowane w ustandaryzowanych kontenerach stanowią jedną czwartą globalnego przepływu dóbr. Mimo, że prawie połowa kontenerów jest ładowana i rozładowywana w portach na Dalekim Wschodzie, europejskie porty stanowią bardzo istotny punkt na mapie globalnego handlu i to właśnie przez nie do Europy trafia znacząca część dostaw z innych kontynentów. Tradycyjnie, portami o strategicznym znaczeniu dla Europy są te położone na linii od Le Havre we Francji do Hamburga w Niemczech. Nie sposób jednak nie docenić potencjału rozwijających się gospodarek regionu Europy Środkowo – Wschodniej, Krajów Bałtyckich oraz regionów Rosji położonych w bliskim sąsiedztwie Morza Bałtyckiego. Przykładowo, PKB Polski wzrósł o 72% od jej wstąpienia do Unii Europejskiej w 2004 r. Rosnące wskaźniki importu i eksportu oraz umacniający się trend konteneryzacji mają szansę stać się głównym motorem napędzającym popyt na usługi portowe zarówno w Polsce, jak i całym regionie Europy Środkowo – Wschodniej.

Kolejne czynniki mające znaczenie w kształtowaniu i rozwoju nowych lokalizacji dla transportu kontenerowego to portowa infrastruktura i dostępność nawigacyjna. Armatorzy do transportu wykorzystują coraz większe statki, co umożliwia redukcję jednostkowego kosztu przewozu kontenera. Bałtyk ma kilka istotnych ograniczeń, ze względu na które przez długi okres czasu największe jednostki nie korzystały z jego portów. Przełomową okazała się decyzja największego operatora żeglugowego na świecie – Maersk Line – który jako pierwszy wprowadził bezpośrednie połączenie z terminalem kontenerowym DCT (Deepwater Container Terminal) w Gdańsku. Za jego przykładem, inni operatorzy analizują porty Morza Bałtyckiego jako potencjalne lokalizacje dla bezpośrednich zawinięć.

Porty w Polsce – dynamiczny rozwój w ostatnich latach

W Polsce działa 6 głównych terminali przeładunkowych, zlokalizowanych w portach w Gdańsku, Gdyni oraz Szczecinie – Świnoujściu. W ciągu ostatnich 5 lat ich przepustowość podwoiła się do poziomu 1 660 000 milionów TEU. Polskie terminale różnią się od siebie szeregiem parametrów takich jak np. zdolność przeładunkowa, infrastruktura, kierunki handlowe, więc nierzadko konkurują o innego klienta.

Terminale kontenerowe w Porcie Morskim w Gdańsku

W gdańskim porcie funkcjonują dwa terminale kontenerowe: DCT- Deepwater Container Terminal (o rocznej przepustowości rzędu 1 250 000 TEU, z potencjałem rozszerzenia zdolności przeładunkowych do 4 000 000 TEU) oraz GCT – Gdański Terminal Kontenerowy/Gdańsk Container Terminal (100 000 TEU). Tylko terminal DCT ma parametry umożliwiające obsługę największych jednostek oceanicznych, również tych najbardziej nowoczesnych, przewożących do 18 000 TEU. Dzięki decyzji duńskiego potentata Maersk Line o wprowadzeniu bezpośredniego połączenia z Dalekim Wschodem (AE10) i uczynieniu Viagra Gdańska tzw. portem końcowym dla tego serwisu, DCT może koncentrować się na współpracy z regionem Azji i Pacyfiku oraz obsługiwać przeładunki do innych portów bałtyckich – w Rosji, Szwecji, Finlandii i Krajach Bałtyckich. Co więcej, DCT w Gdańsku ma kilka cech, które sprzyjają budowie mocnej pozycji na europejskiej mapie portowej. Należy do nich: dostępność nawigacyjna (w tym np. odpowiednia głębokość), stabilność poziomu wody, fakt, że w przeciwieństwie do portów położonych w północnej części Bałtyku, Gdańsk jest portem niezamarzającym oraz potencjał rozwoju i ekspansji (możliwość rozszerzenia obszaru). Co więcej, poprawiająca się jakość infrastruktury w strefie nadbrzeżnej, w tym dobre połączenie między portem a autostradą A1, umożliwia konkurowanie o klientów z południowej Polski i krajów sąsiednich.

Terminale w Porcie Morskim w Gdyni

Obydwa terminale w Gdyni – Bałtycki Terminal Kontenerowy (Baltic Container Terminal – BCT, o rocznej przepustowości na poziomie 750 000 TEU, jak i Gdyński Terminal Kontenerowy/Gdynia Container Terminal – GCT; 430 000 TEU) nie obsługują największych jednostek oceanicznych, koncentrując się na tzw. feederach, czyli mniejszych statkach załadowywanych w portach zachodnioeuropejskich. Co ważne, mniejsze statki (do 2 500 TEU) mogą korzystać z Kanału Kilońskiego, co skraca czas dostawy o dwa dni, które większe jednostki musiałyby poświęcić na trasę przez Cieśniny Duńskie.

Porty Szczecin – Świnoujście

Port w Szczecinie (roczna przepustowość na poziomie 120 000 TEU) jest z naturalnych przyczyn najmniej dostępnym portem z opisywanych. Jego infrastruktura umożliwia obsługę jednostek przewożących ładunek do 1 400 TEU. Mimo tych ograniczeń, Szczecin może być atrakcyjnym przystankiem zarówno dla klientów lokalnych, jak tych działających na terenie Wschodnich Niemiec. Port jest obsługiwany przez feedery ładowane w największych morskich hubach w Europie. Ciekawe są dalsze plany rozwoju portów w Szczecinie i Świnoujściu. Obejmują one m.in. pogłębienie kanałów, modernizację okołoportowych dróg i linii kolejowych, a także wznowienie regularnej obsługi kontenerowców w terminalu w Świnoujściu (pierwsze zawinięcie po przerwie miało miejsce w kwietniu 2013r.)

Wyzwania dla dalszego rozwoju – infrastruktura, podatki i opłaty celne

Polskie porty czeka jeszcze wiele wyzwań związanych z zagadnieniami, które mogą hamować ich rozwój. Należą do nich kwestie związane z płatnością podatku VAT, który trzeba uiścić w ciągu 10 dni, co wymaga zamrożenia kapitału obrotowego. Ta sytuacja może się jednak wkrótce zmienić, zgodnie z zapowiedziami rządu. Kolejnym ograniczeniem jest uzyskanie dokumentów zgłoszenia celnego, co zajmuje obecnie o wiele więcej czasu niż w portach zachodnich. I w tym obszarze jest jednak szansa na poprawę – planuje się umożliwienie odprawy celnej jeszcze na statku. Z szacunków Investment Partners, 670 000 TEU kierowanych do lub z Polski jest obsługiwanych poza polskimi portami. Wprowadzenie nowych regulacji celnych, podatkowych i sanitarnych spójnych z tymi w portach Europy Zachodniej, umożliwiłoby skierowanie 70% tego wolumenu właśnie do polskich portów.

fot. aeromedia.pl

 

Trójmiejski rynek biurowy

kolmet kadrGdańsk jest nadal największym placem budowy w Trójmieście, a wysoka aktywność deweloperów i długofalowe plany najemców napędzają rozwój rynku biurowego w regionie – wynika z raportu firmy Jones Lang LaSalle.

Magdalena Reńska z trójmiejskiego oddziału firmy powiedziała: „Z naszych analiz wynika, że aktywność deweloperów z sektora biurowego jest wciąż wysoka – obecnie w aglomeracji w realizacji pozostaje 71 200 mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Nadal głównym placem budowy jest Gdańsk, na który przypada 3/4 powstających biur. Pomimo wysokiej aktywności deweloperów, wskaźnik powierzchni niewynajętej pozostaje stabilny, co potwierdza duże zainteresowanie regionem zarówno ze strony firm planujących rozszerzenie swojej działalności, jak i nowych graczy na rynku”.

  • Podaż: Trójmiasto jest czwartym największym rynkiem biurowym w Polsce, po Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. Całkowite zasoby powierzchni biurowej w regionie wynoszą 430 250 mkw. W pierwszym półroczu w Gdańsku, Gdyni i Sopocie zrealizowano łącznie ponad 52 700 mkw. biur, m.in. dwa kolejne budynki w ramach Olivia Business Centre: Olivia Tower (14 240 mkw.) i Olivia Point (9 600 mkw.), BPH Office Park A&B (9 150 mkw.), budynek G-330 „Akwarium” (6 350 mkw.), Oliva Business Park – Alfa (5 000 mkw.), biurowiec Portu Gdynia (4 800 mkw.),

Aktualnie w Trójmieście w budowie znajduje się 71 200 mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej, z czego większość – 54 200 mkw. – powstaje w Gdańsku. Prawie 23 100 mkw. trafi na rynek do końca roku.

  • Popyt: W I półroczu 2013 r. firmy wynajęły łącznie 22 400 mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej, z czego 71% stanowiły nowe umowy, przednajmy oraz relokacje (popyt netto). Największe transakcje w analizowanym okresie to: Geoban (odnowienie i ekspansja, 2 800 mkw.) w Łużycka Office Park, Gdańskie Wydawnictwo Oświatowe (przednajem, 2 500 mkw., Alchemia faza I), Acxiom (odnowienie, 1 600 mkw., Garnizon.biz), First Data Global Services (odnowienie, 1 200 mkw., Arkońska Business Park) oraz LPP (rozszerzenie, 1 200 mkw., Artus Park).
  • Współczynnik powierzchni niewynajętej. Na koniec II kw. ponad 56 000 mkw. (13,1%) powierzchni biurowej w Trójmieście pozostawało bez najemców. Poziom pustostanów jest stabilny.
  • Czynsze: Na koniec II kw. bazowy koszt wynajmu powierzchni biurowej w Trójmieście pozostawał stabilny i oscylował w przedziale pomiędzy 12 a 14 euro za metr kwadratowy miesięcznie. Czynsze efektywne są jednak niższe, w efekcie dodatkowych zachęt jakie deweloperzy oferują najemcom.

Podsumowanie danych dotyczących rynku biurowego w Trójmieście

Podsumowanie

I poł. 2013

Zmiana r-d-r

Prognoza 12 m-c

 Popyt brutto* (mkw.)

22 400

-24 300

stabilizacja

 Popyt netto (mkw.)

16 000

-30 700

stabilizacja

 Dostępna powierzchnia (mkw.)

56 000

+22 400

wzrost

 Wskaźnik powierzchni  niewynajętej (%)

13,1

+4,0

wzrost

 Nowa podaż (mkw.)

52 000

+31 800

wzrost

 W budowie (mkw.)

71 200

-16,100

stabilizacja
 Najwyższe czynsze

 (€ / mkw./ miesiąc)

12-14

0%

stabilizacja

 

         

* Popyt brutto=popyt netto wraz z przedłużeniami umów

Źródło: Jones Lang LaSalle

 

Rynek nieruchomości biurowych w Polsce – I półrocze 2013

makieta expoWarszawa przekracza granicę 4 milionów mkw.   powierzchni biurowej, przy jednoczesnym stałym wzroście popytu ze strony najemców.
W II kw. 2013 ruszyła budowa 100 000 mkw. biur na głównych rynkach w Polsce, poza Warszawą.

 

Tomasz Czuba, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych, Jones Lang LaSalle, podsumowuje: „W I półroczu całkowity zasób powierzchni biurowej Warszawy przekroczył 4 miliony mkw., a kolejne 188 000 mkw. może zasilić rynek w nadchodzących miesiącach. Mimo, że pierwsze sześć miesięcy wypadło bardzo dobrze pod kątem popytu na nowe powierzchnie biurowe, to ze względu na dużą liczbę projektów oddanych do użytku, wskaźnik powierzchni niewynajętych na stołecznym rynku wzrósł do 10,5%. Należy jednak pamiętać, że poziom pustostanów w Warszawie jest jednym z najniższych wśród stolic państw Europy Środkowo – Wschodniej, co oznacza, że warszawski rynek biurowy nadal cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem firm planujących uruchomienie lub rozszerzenie swojej działalności. Analizując rynek biurowy w pozostałych największych polskich miastach widzimy, że są one na różnych etapach rozwoju. Największy wybór istniejącej powierzchni biurowej mają najemcy w Trójmieście – 56 000 mkw., a następnie we Wrocławiu – 52 000 mkw. i Poznaniu – 45 000 mkw., a najmniejszy w Krakowie – 18 000 mkw. i Lublinie – 6 200 mkw. Obserwujemy też wzmożoną aktywność deweloperów na największych rynkach poza Warszawą, szczególnie we Wrocławiu i Krakowie, gdzie łącznie powstaje ponad 230 000 mkw. biur”.

  • Popyt: W pierwszych 6 miesiącach 2013 r. popyt brutto (z uwzględnieniem przedłużeń umów) w Warszawie osiągnął poziom 334 000 mkw. i był o 12% wyższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W II kw. popyt brutto sięgnął 178 000 mkw., a netto ok. 130 500 mkw. Największe nowe umowy najmu zawarto poza Centrum Warszawy i były to Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych (13 000 mkw. w Ochota Office Park), Unilever (5 400 mkw. przednajem w Eurocentrum Office Complex oraz Grupa Żywiec (4 300 mkw. w Konstruktorska Business Centre). Duże umowy w kompleksie Wiśniowy Business Park odnowiły Johnson&Johnson (7 250 mkw.) i Royal Bank of Scotland (5 300 mkw., odnowienie i ekspansja).

W I poł. 2013 r. popyt brutto wyniósł 210 000 mkw. powierzchni biurowej w głównych miastach w Polsce (z wyłączeniem Warszawy), co stanowi ponad 16,7% wzrost w porównaniu z I poł. 2012 r.   W II kw. zarejestrowano popyt brutto w wysokości 109 000 mkw. Największą aktywność najemców zarówno w II kw., jak i w całym pierwszym półroczu, zaobserwowano w Krakowie i we Wrocławiu. Największe umowy przednajmu w II kw. 2013 r. zawarły Lufthansa Airline Accounting Center (8 500 mkw. w Bonarka4Business bud. D) i Cisco (7 000 mkw. w Enterprise Park bud. C) w Krakowie oraz KRUK (7 500 mkw. we Wrocławskim Parku Biznesu 2) i Credit Suisse (4 300 mkw. w Green Day) we Wrocławiu. Inne znaczące umowy podpisał Infosys (ekspansja, 4 100 mkw. w Green Horizon, Łódź), Redknee (odnowienie, 3 340 mkw. we Wrocławskim Parku Biznesu 1) oraz IBM (nowa umowa, 3 200 mkw. Centrum Biurowe Francuska, Katowice).

  • Podaż:  W I połowie roku w Warszawie oddano 152 000 mkw., z czego 76,000 mkw. zasiliło rynek w I kw. Z analiz Jones Lang LaSalle wynika, że w tym roku na rynek trafi najwięcej nowej powierzchni od 2000 roku – ukończonych może zostać łącznie nawet 336 000 mkw. (188 000 mkw. w II poł.).

W II kw. 2013 r. zasoby biurowe w głównych miastach w Polsce (poza Warszawą) zwiększyły się o ok. 47 000 mkw., z czego 84% oddano po połowie w Trójmieście (BPH Office Park, Oliva Business Park-Alfa i Budynek Biurowy Porty Gdynia) oraz Łodzi (Green Horizon II i MediaHUB). Inne oddane w II kw. projekty to Delta 44 we Wrocławiu i Centrum Biznesu Kaskada w Lublinie.

Obecnie w głównych miastach (poza Warszawą) w budowie pozostaje około 512 500 mkw., z czego 191 200 mkw. zostanie ukończone w tym roku. Najwięcej przypada na Wrocław, Kraków i Poznań. Co ciekawe, w samym tylko II kw. deweloperzy rozpoczęli budowę 100 000 mkw. nowej powierzchni biurowej poza stolicą -, najwięcej we Wrocławiu (43%), a następnie w Krakowie (14%), Trójmieście (12%) oraz w Katowicach (10%).

  • Współczynnik powierzchni niewynajętej: Na koniec II kw. poziom pustostanów w Warszawie wzrósł do 10,5%, z 9,9% w kwartale poprzedzającym.

Współczynnik powierzchni niewynajętej we Wrocławiu i Trójmieście utrzymywał się na stabilnym poziomie. Zwyżkowe presje odnotowano w Łodzi i Lublinie (wzrost do odpowiednio 14,0% i 6,7%). Na pozostałych największych rynkach biurowych zaobserwowano spadek poziomu pustostanów w ujęciu kwartalnym.

Czynsze: Rosnący współczynnik powierzchni niewynajętej wywiera presję na najwyższe czynsze transakcyjne w Warszawie, które obniżyły się w Centrum do 22 – 24 euro, a poza nim, np. na Mokotowie do 14,50 – 14,75 euro za metr kwadratowy miesięcznie. Najemcy mogą liczyć na korzystne warunki najmu.

Poza stolicą, stawki za metr kwadratowy miesięcznie w najlepszych obiektach biurowych poza stolicą, kształtują się od 11 do 12,5 w Lublinie do 15,50 euro w Poznaniu i Wrocławiu.

 wg raportu Jones Lang LaSalle