Uczłowieczona inżynieria Profesora Petroskiego


Profesor i pisarz, Henry Petroski, jest wykładowcą na uniwersytecie Duke w Stanach Zjednoczonych i zdobywcą nagrody Washington Award 2006 za osiągnięcia w rozpowszechnianiu teorii i praktyki inżynierskiej wśród opinii publicznej. Pierwszym laureatem tej najstarszej i prestiżowej nagrody był Herbert Hoover (1919), zasłużony inżynier, jak również 31. prezydent USA. Kolejni wyróżnieni to: pionier awiacji Orville Wright (1927), Henry Ford (1944), zasłużony dla przemysłu samochodowego, Hyman Rickover (1970), wynalazca pierwszej nuklearnej łodzi podwodnej, astronauta Neil Armstrong (1980), Robert Langer (2005), pracujący nad polimerami i ich zastosowaniem w przemyśle farmaceutycznym.
Na podstawie książki profesora Petroskiego „To Engineer is Human”, telewizja BBC nakręciła film dokumentalny. Publikacja „Design Paradigms” została uznana przez Stowarzyszenie Wydawców Amerykańskich (Association of American Publisher) za najlepszą pozycję na temat inżynierii w 1994 roku. Jego dzieła są tłumaczone na wiele języków. Autor publikuje artykuły w The New York Times, The Washington Post, Wall Street Journal oraz ma swoją kolumnę w magazynie American Scientist. Był wiele razy gościem programów radiowych – National Public Radio i telewizyjnych – Today Show oraz News Hour.
Naukowiec czy inżynier? Nawet media się mylą
Prof. Petroski prowdzi liczne wykłady w USA i za granicą, dla technicznego i nietechnicznego audytorium. Tym ostatnim stara się przybliżyć zawód inżyniera. W latach 50., w okresie wyścigu kosmicznego, kiedy próba rakietowa zakończyła się sukcesem, gazety pisały, że to zasługa naukowców, a kiedy się nie powiodła, że to wina inżynierów – opowiada. – To właśnie pokazuje, jak opinia publiczna postrzega te dwa różne przecież zawody, ale również jaki status jest im przyznawany.
Co różni naukowca od inżyniera? Inżynierowie skupiają się na celu danego odkrycia, naukowców interesuje odkrycie samo w sobie, ale przyświeca im ten sam cel; poprzez innowacje zmieniają świat na lepsze.
Dzisiaj w Ameryce dużo się mówi o innowacjach, a rząd amerykański informuje, że będzie inwestował w naukę. Kolejne nieporozumienie – żali się Petroski – Przecież nauka jest na jednym biegunie, a innowacje na drugim, a pomiędzy tymi biegunami są inżynierowie. Według niego, przeznaczanie środków na badania naukowe, zapominając o inżynierii, nie ma szans na powodzenie.
Cywilizacja i inżynieria to nierozłączna para. To właśnie inżynierowie wybudowali w czasach imperium rzymskiego mosty i akwedukty, które połączyły państwo w spójny i wydajny organizm, miejskie systemy kanalizacyjne czy rzymskie łaźnie. Rewolucja przemysłowa zawdzięcza im wprowadzenie masowej produkcji, która pozwoliła na podaż towarów po przystępnych cenach. Nie wspominając już o urządzeniach, które na stałe wpisały się w codzienną egzystencję; światło elektryczne, pralki czy lodówki.
Potocznie się uważa, że naukowcy stoją za jakimś odkryciem, a inżynierowie wprowadzają je w życie. W rzeczywistości, bardzo często za odkryciami stoją również inżynierowie, a nawet, jak historia pokazuje, te największe odkrycia niekoniecznie należały do naukowców. Silnik parowy, najważniejszy wynalazek okresu rewolucji przemysłowej, został odkryty przez inżynierów i minęly lata zanim nauka zrozumiała na czym to zjawisko polega i naukowo je wyjaśniła.
Przez porażkę do udanego projektu
Prof. Petroski przekonuje, że niepowodzenie może być jednym z motorów innowacji. Bowiem sukces daje nam zbytnią pewność siebie i poczucie spokoju, że jesteśmy na właściwej drodze, ale w euforii tego sukcesu nie pytamy dlaczego. Porażki, jakkolwiek ich nie kochamy i modlimy się, żeby nam się nie przydarzyły – wyjaśnia prof. Petroski – pokazują nam nasze ograniczenia. Porażka to pole minowe, które łatwo zlokalizować i analizować. Katastrofa Titanica, sięgając po ten najbardziej spektakularny przykład, była prawdziwą lekcją dla współczesnych. Twierdzili oni, że Titanic jest niezatapialny i nietrudno zgadnąć, że skupili by swoje wysiłki na uczynieniu go coraz szybszym i wydajniejszym środkiem transportu. Bo skoro coś jest niezawodne, to po co na przykład zbędny balast w postaci łodzi ratunkowych? Badania po katastrofie pokazały, że Titanic nie dysponował wystarczającą ilością szalup, aby uratować rozbitków.
Książka Petroskiego „To Engineer is Human” została wyróżniona w kolekcji 100 najlepszych publikacji biznesowych wszechczasów. Recenzent Todd Sattersten mówi, że zawiera ona wiele znaczeń, które nie tylko dotyczą inżynierów, ale również świata biznesu. Porażka nie powinna doprecjonować przedsiębiorcy, podobnie jak inżyniera, pod warunkiem, że wyciągnie z niej wnioski. Nie jest to powód do dyshonoru, ale przepustka do doświadczeń i drzwi nie powinny zamykać się przed tymi, którzy odnieśli początkowe fiasko. W biznesie, też czerpie się naukę z porażek, jak choćby załamanie giełdowe.
Petroski pisze również książki na temat rzeczy użytecznych; jak ołówek czy wykałaczka. Te tryskające poczuciem humoru barwne opowieści są prawdziwymi perełkami literackimi. O twórczej inwencji Charlesa Forstera, wynalazcy wykałaczki, pisze, że „był geniuszem marketingu, który potrafiłby sprzedać wegetarianinowi porcję wołowiny”. I dalej kontunuuje o podboju świata przez wykałaczkę, kiedy to konsumenci stali się wynalazcami jej dodatkowych zastosowań, jak choćby ta najmniej oczekiwana funkcja symbolu statusu. „Młodzi ludzie stali nonszalancko w drzwiach drogich hoteli z wykalaczkami w ustach, sugerując, że własnie zjedli suty posiłek w hotelowej restauracji, na którą po prawdzie nie było ich stać”. Albo tekst poświęcony historii samochodowego stojaka na kubek pt. „Drink Me”, w którym autor dowodzi, że jest on dzisiejszym niezbędnym akcesorium wyposażenia samochodu.
Połączenie dogłębnej analizy tematu ze swadą gawędziarza stanowi piorunującą mieszankę, której ulega się od pierwszych słów. Petroski ma poczucie humoru przypominające Marka Twaina, którego zresztą lubi cytować.
Wszystkiemu winien Sputnik
Henry Petroski urodził się na Brooklynie, w Nowym Jorku. Jest drugim pokoleniem emigrantów polskich w Ameryce. Dzieciństwo i młodość spędził w Nowym Jorku, na peryferiach Wielkiego Jabłka, najpierw na Brooklynie, potem w Queens, gdzie rodzice przenieśli się, gdy miał 12 lat. W autobiograficznej książce „Paper Boy”, nawiązuje do swojej pierwszej pracy jako roznosiciel gazet podjętej w wieku 12 lat. Nauczyłem sie wtedy determinacji i dowiedziałem się wiele na temat ludzkiej natury. To było ciekawe doświadczenie biznesowe – napisał Petroski – musiałem zapłacić za gazety z góry, a potem zebrać pieniądze od klientów.
Pytanie dlaczego został inżynierem? – kwituje uśmiechem – Był rok 1957 kiedy zaczynałem college. W tym wlaśnie roku Sputnik został wystrzelony na orbitę.

Lidia Paulińska-Thompson

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.