Archiwa kategorii: DOBRY DESIGN

Montaż wanny wolnostojącej krok po kroku

Nawet zwykła łazienka może stać się eleganckim i funkcjonalnym pokojem kąpielowym, jeśli zostanie wyposażona w wannę wolnostojącą. To rozwiązanie, które wyróżnia designerski wygląd i wygoda użytkowania. Jak prawidłowo zamontować tego typu wannę, aby spełniała swoje zadanie i dobrze wpisywała się w łazienkową przestrzeń?

O czym warto pamiętać przed rozpoczęciem instalacji wanny? Ważne jest odpowiednie wyznaczenie miejsca, w którym będzie stała, gdyż optymalne jest zapewnienie do niej dostępu przynajmniej z trzech stron. Przy transporcie konstrukcji trzeba natomiast wziąć pod uwagę jej ciężar – ok. 110 kg, zatem do bezpiecznego przenoszenia potrzebne są 4 osoby. Montaż powinien być wykonany po zakończeniu wszelkich „brudnych” prac w łazience: po ułożeniu płytek na podłodze i ścianach. Już na etapie tego typu prac powinniśmy więc wiedzieć, jaki model wanny chcemy zainstalować, aby odpowiednio przygotować odpływ. Konstrukcję mocuje się na wykończonej, wypoziomowanej powierzchni.

Pierwszy etap montażu to sprawdzenie, z wykorzystaniem poziomicy, czy posadzka jest równa. W dalszym kroku mocujemy rurę odpływową (nie jest ona załączona w zestawie montażowym) do wcześniej przygotowanego otworu odpływu w podłodze. Po osadzeniu tego przyłącza, wannę należy ustawić w docelowym miejscu na dwóch stabilnych, tymczasowych elementach montażowych (np. styropianowych belkach o takich samych wymiarach), co zapewni możliwość podniesienia konstrukcji i swobodnego zamocowania syfonu.

W kolejnym kroku przystępujemy więc do przykręcenia do otworu odpływowego w wannie znajdującego się w zestawie montażowym syfonu i połączenia go z odpływem kanalizacji. Rura instalacji odpływowej powinna być ustawiona tak, aby posiadała co najmniej 2% spadek, co zapewni prawidłowy odpływ wody. Gdy syfon jest już zamocowany, napełniamy wannę wodą, żeby sprawdzić szczelność połączeń i wyeliminować ewentualne przecieki (trzeba pamiętać, aby przepuścić wodę przez przelew wanny, zamykając odpływ poprzez wciśnięcie korka). Jeśli wszystkie połączenia są szczelne, usuwamy tymczasowe elementy montażowe i opuszczamy wannę na posadzkę, kontrolując jeszcze przy tym, czy rura instalacji odpływowej nie wygięła się.

Ostatni etap instalacji to zabezpieczenie silikonem sanitarnym krawędzi wanny na styku z podłogą. Przed pierwszą kąpielą należy odczekać 12 godzin od momentu zakończenia prac montażowych, co pozwoli na całkowite wyschnięcie uszczelniacza.

Właściwie zamontowaną wannę można wyposażyć w funkcjonalną i dobraną pod względem designu baterię. Najlepiej postawić przy tym na rozwiązania od jednego producenta, co zapewni wizualną spójność i dopasowanie do siebie poszczególnych elementów.

Wanna wolnostojąca będzie znakomicie pasować do różnorodnych aranżacji. Nic więc dziwnego, że takie rozwiązanie cieszy się dużą popularnością wśród inwestorów – zarówno w przypadku remontu już użytkowanych, jak i urządzania nowych wnętrz. To ważny element komfortowej przestrzeni relaksu, w której można przyjemnie spędzać czas nie tylko w długie, jesienne wieczory.

fot. materiały prasowe

Luksus w wydaniu Gosi Baczyńskiej i Ceramiki Paradyż

Nieoczywiste struktury, bogate zdobienia, dynamiczne linie oraz nuta elegancji rodem z powieści Francisa Scotta Fitzgeralda, Wielki Gatsby. Stylistyka początków XX wieku ponownie wraca do wnętrz, dyktując najnowsze trendy. Płytki ceramiczne projektu Gosi Baczyńskiej dla Ceramiki Paradyż są tego najlepszym przykładem.

Początek XX wieku to przede wszystkim czas wielkich zmian, rozwoju i przełamywania schematów, także w sztuce i architekturze. Nieustanne poszukiwanie piękna w przedmiotach użytkowych i odważne podejście twórców tamtych czasów, dało początek wielu stylom, z których czerpiemy do dziś. Wśród najmodniejszych obecnie rozwiązań w aranżacji wnętrz, znajdziemy zarówno elementy nawiązujące do estetyki art nouveau, jak również królującego w latach dwudziestych stylu art déco. Płynne, dynamiczne linie, swobodne układy kompozycyjne, bogata ornamentyka z czasów secesji przeplata się wyrafinowaniem eleganckiego art déco – stylu powstałego w wyniku sprzeciwu wobec braku dyscypliny przestrzennej, typowej dla sztuki secesyjnej. Doskonale widoczne jest to w kolekcjach płytek ceramicznych autorstwa Gosi Baczyńskiej dla Ceramiki Paradyż.

 

Kolekcje z linii Paradyż My Way by Gosia Baczyńska zostały pomyślane zgodnie z zasadą MIX ‘N’ MATCH, dzięki czemu wszystkie elementy można ze sobą dowolnie zestawiać i układać, tworząc nieskończoną ilość aranżacji.

fot.  materiały prasowe

Projektujemy procesy, z których wynika forma – wywiad z Tomkiem Rygalikiem

Tomek Rygalik, projektant, założyciel Studio Rygalik, wykładowca akademicki, opowiada o przebiegu unikalnej inicjatywy „Przyszłość sofy tapicerowanej”, która jest wynikiem współpracy polskiej marki Nobonobo z Wydziałem Wzornictwa Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Projektowanie sofy przyszłości to duża odpowiedzialność, ale także możliwości. Jaki cel wyznaczyliście uczestnikom wspólnego projektu ASP i Nobonobo? Jaka jest recepta na udany projekt?

Projekt powstał w ramach Pracowni Projektowania, którą prowadzę na Wydziale Wzornictwa warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. W odróżnieniu od konkursów projektowych, w których uczestnicy nie są sprzężeni z faktycznymi potrzebami marek i patrząc z zewnątrz nie mając okazji wejść w dialog, zorientować się dogłębnie choćby w dostępnych technologiach lub w motywacjach do konkretnego zadania projektowego, tutaj postawiliśmy na bliższe poznanie zaangażowanych młodych projektantów, którzy w mojej pracowni studiują, z firmą Nobonobo – producentem zaawansowanych wzorniczo i jakościowo sof i mebli tapicerowanych. Jako juror konkursowy często mam okazję oglądać prace utalentowanych, młodych projektantów, które są często bardzo dobre, ale nie odpowiadają na faktyczne potrzeby firm. W tym przypadku, dzięki zacieśnieniu współpracy i wizycie w fabryce, uczestnikom udało się stworzyć wiele bardzo wartościowych i trafiających w filozofię marki projektów.

Zadaniem w tym projekcie było stworzenie sofy przyszłości, zgodnej z ideą gospodarki obiegu zamkniętego. Jak wiemy, żyjemy w świecie, w którym nadprodukcja i nadkonsumpcja doprowadzają naszą planetę do katastrofy klimatycznej. Studenci mieli się zastanowić, jak w związku z tym projektować produkty przyszłości, które spełniają oczekiwania odbiorców – walory estetyczne, komfort, funkcjonalność itp. – a jednocześnie nie są zagrożeniem dla środowiska naturalnego.

Które z elementów procesu projektowego sprawiły biorącym udział w projekcie największe trudności? 

Świadomość wyzwań współczesności jest mocno zakorzeniona w młodym pokoleniu projektantów. Mi przyświeca idea projektowania na wskroś, inside-out, czyli szukania rozwiązań, dla których forma staje się zwieńczeniem, efektem decyzji projektowych dotyczących wyboru materiału, technologii, konstrukcji, wypełnienia – te aspekty sprawiły wiele trudności. To jest projektowanie całego procesu powstawania produktu, a nie tylko formy zewnętrznej. Złożoność tych wyzwań i konieczność przemyślenia całości była bardzo wysoko podniesioną poprzeczką, którą ci młodzi projektanci przeskoczyli – udało im się w ciągu paru miesięcy wykonać trudne zadanie. Projekty były przemyślane pod kątem tego, jak sofa jest zbudowana i z jakich elementów się składa – to jest kluczowe z punktu widzenia wprowadzenia produktu w obieg zamknięty – co się stanie, kiedy przestanie być już przedmiotem użytkowym, trzeba ją będzie naprawić, rozłożyć na czynniki pierwsze, powtórnie przetworzyć jej komponenty – przedłużyć jej cykl życia, albo zamknąć go i otworzyć nowy. Studia magisterskie, którym obecnie nadaję kierunek mają charakter konceptualny, poszerzający dziedzinę projektowania, podczas gdy na studiach licencjackich są praktyczne zadania projektowe. A to wyzwanie jest gdzieś pomiędzy – uczestnicy musieli stworzyć konkretny produkt, biorąc pod uwagę wyzwania współczesności, dlatego zależało mi, żeby pracować ze studentami studiów licencjackich, ale na ostatnim etapie, tuż przed dyplomem, kiedy świadomość projektowania i wyzwań są na bardzo wysokim poziomie. To była idealna grupa do przeprowadzenia tego projektu.

Czy stylistyka zaprezentowanych prac była zbliżona do estetyki Nobonobo? A może zaskoczyły Was jakieś nieszablonowe pomysły?

Charakter wizualny był wynikiem idei na nowe konstrukcje oraz odpowiedzialnie użyte materiały – ta estetyka ma charakter bardzo powściągliwy, podczas gdy dla marki meblarskiej produkt powinien być wyrazisty. To było trudne wyzwanie, żeby mimo restrykcyjnych zasad projektowania odpowiedzialnego – gdzie nie ma miejsca na tzw. „projektowy tłuszcz”, użyty jedynie dla efektu wizualnego – rzetelnie odpowiedzieć na zadanie. Uczestnikom udało się dojść do rozwiązań, które mają charakter unikalny, a estetyka jest sprzężona z odpowiedzialną racjonalnością. Studentom udało się stworzyć projekty, które budzą emocje – to duża zasługa uczestników i ważna cecha projektantów przyszłości, którzy nie będą tworzyć dla samej ekspresji formy i stylizacji, tylko będą robić to w sposób odpowiedzialny. Projekt pokazał, że da się robić rzeczy ekscytujące, podążając w odpowiednim, odpowiedzialnym kierunku.

Jakie wartości z takiego projektu czerpie partner, w tym przypadku marka Nobonobo?

Przede wszystkim partner ma okazję do badań i rozwoju, eksploracji tego, co staje się istotne w kontekście produkcji zaawansowanych wzorniczo i jakościowo produktów, zarówno dziś, jak i w przyszłości. To istne laboratorium eksperymentów, w ramach którego powstaje dużo ciekawych, potencjalnych rozwiązań, na bazie których można budować przewagę konkurencyjną na rynku. Druga wartość, to kontakt z młodzieżą – projektantami i świadomymi klientami. Młode pokolenie pokazuje, jak w przyszłości klienci i projektanci będą myśleć o designie, produktach do wnętrz – to są przedstawiciele przyszłej grupy docelowej. Po trzecie, niektóre z tych projektów mogą być wdrożone do produkcji, są gotowymi wzorami użytkowymi. Dochodzi do sytuacji, w której projekt studencki staje się produktem rynkowym – to bardzo rzadkie nie tylko w naszym kraju. Nieskromnie przyznam, że na przestrzeni trzynastu lat, w ramach pracowni, którą prowadzę, udało się to wiele razy. Tym razem także jeden z projektów został wybrany przez partnerską firmę i zostanie wdrożony do produkcji, jako wartościowy, ważny produkt w portfolio marki. Wybranie jednego z projektów przez markę Nobonobo i wdrożenie do produkcji, to ogromne wyróżnienie i sukces.

Jak oceniasz poziom prac?

Biorąc pod uwagę trudność wyzwania, poziom był naprawdę wysoki. Umiejętność poradzenia sobie z tak złożonym problemem, jakim jest tworzenie nowego produktu – a przecież każda nowa rzecz przyczynia się do powstawania śladu węglowego czy rosnącej góry śmieci, która jest poza naszym polem widzenia, ale jednak realna – jest niezwykle cenna. Dla młodych ludzi taka odpowiedzialność i fakt, że muszą się zmierzyć z tym, do czego doprowadziły poprzednie pokolenia, jest czymś trudnym. To jest wyzwanie dla tych, którzy mają nie tylko warsztat i świadomość projektową na wysokim poziomie, ale też są wrażliwi na aspekty społeczne, klimatyczne, w kontekście których przyjdzie im pracować na co dzień. Uczestnicy stanęli na wysokości zadania, był to dobry krok w stronę świadomego, odpowiedzialnego projektowania. Cieszę się, że właściciele marki podjęli taki krok oraz że studenci zmierzyli się z tym wyzwaniem – takich wyzwań czeka ich w przyszłości jeszcze więcej.

fot. materiały prasowe

 

  

I na koniec pytanie odnośnie do Twoich projektów – czy udało Ci się stworzyć swoją wymarzoną sofę?

Cały czas się uczę i rozwijam. Moje pierwsze siedzisko, zaprojektowane w 2005 roku, nie miało żadnych komponentów w środku, był tylko tym, co widać na zewnątrz – dość szczęśliwie otarłem się o ideał. Od tamtych czasów nieustannie staram się znaleźć lepszą ideę na to, jak skonstruowany jest mebel, biorąc pod uwagę coraz bardziej zaawansowane wytyczne odpowiedzialnego, holistycznego projektowania. Są one ważne nie tylko w meblarstwie, dlatego też współtworzę, interdyscyplinarną platformę współpracy Design Nature, w ramach której badamy świat wokół nas i wymyślamy go na nowo pod kątem gospodarki obiegu zamkniętego. Również jako szef studiów magisterskich na Wydziale Wzornictwa pod hasłem „Projektowanie jutra” realizuję te postulaty.

Czym jest ciąg technologiczny w kuchni?

Oprócz samego wyglądu, kuchnia musi być przede wszystkim funkcjonalna. Wszystko po to, aby praca w niej była jak najbardziej szybka, prosta i komfortowa. Dlatego w tej kwestii tak bardzo istotny jest ciąg technologiczny. Co oznacza to pojęcie i jak ten ciąg prawidłowo zaplanować?  Prawidłowy układ kuchni powinien być oparty o tak zwany trójkąt roboczy. Na czym on polega?

– Prawidłowy ciąg technologiczny w kuchni polega na zachowaniu właściwych odległości między kuchenką, lodówką, a zlewozmywakiem. Trójkąt roboczy składa się z pięciu stref: gotowania/pieczenia, przygotowywania posiłków, przechowywania naczyń, mycia/sprzątania oraz przechowywania produktów spożywczych. Ich rozmieszczenie zaczynamy od zapasów – czyli lodówki – po przechowywanie naczyń, zmywanie, przygotowywanie i na końcu gotowanie. Właśnie taką kolejność, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, powinno mieć umieszczenie tych stref w ergonomicznej kuchni – mówi Kamila Prałat z firmy SOLGAZ.

Ciąg roboczy dotyczy każdej kuchni, niezależnie od jej metrażu. Piekarnik, okap, lodówka czy płyta gazowa – wszystko musi znaleźć swoje nieprzypadkowe miejsce.

– Lodówka powinna sąsiadować z blatem – to na nim najpierw lądują zakupy, które następnie chowamy w chłodziarce. Tuż obok umiejscawiamy kosz na śmieci i zlew, a następnie główny blat roboczy mierzący minimum 60 cm. Przyrządzanie posiłków wiąże się z korzystaniem z szafek – co rusz po coś sięgamy. Najlepiej, aby pojawiły się one nad blatem. Ciąg kuchenny kończy strefa gotowania, czyli kuchenka lub płyta – wyjaśnia Kamila Prałat. – Blat najczęściej montujemy na wysokości ok. 85cm. Górne szafki natomiast są kwestią bardziej indywidualną – powinny wisieć na takiej wysokości, z której swobodnie będziemy mogli sięgać po potrzebny przedmiot, lecz jest to zwykle 60cm nad blatem roboczym.

fot. materiały prasowe

Jakie obicie wybrać do nowej sofy?

Zakup nowej sofy bywa wyzwaniem. W poszukiwaniu idealnego modelu stajemy w obliczu mnóstwa różnych dylematów. Czy ma być nowoczesna czy klasyczna? Pikowana czy minimalistyczna? Z wysokimi czy ukrytymi nóżkami? Jej intrygująca bryła będzie z pewnością jednym z najważniejszych kryteriów wyboru, ale to tkanina obiciowa i odpowiednie dobranie koloru wpłynie w ogromnym stopniu na efekt finalny. Na co zwrócić uwagę i jakie są trendy w tkaninach obiciowych, zapytaliśmy specjalistów z polskiej firmy Gala Collezione.

Dobrze dobrane obicie nowej sofy, poza wyznaczeniem dominującej we wnętrzu kolorystyki, potrafi zbudować klimat salonu, nadając przestrzeni dodatkowy wymiar dekoracyjny. Po określeniu własnych preferencji najlepiej przyjrzeć się zaletom każdego materiału wraz ze specjalistą z salonu meblowego. Dopiero wówczas warto zdecydować, które wykończenie sofy będzie najlepsze dla Ciebie, Twojej rodziny i domu. Czynniki, które warto wziąć pod uwagę to wygląd, trwałość, wymagania dotyczące pielęgnacji i wygoda użytkowania.

Skóry i tkaniny

Poszczególne sofy mogą różnić się od siebie w zależności konstrukcji modelu (tj. rodzaju wypełnienia i stelaża). Konstrukcja w pewnym stopniu determinuje wybór materiału obiciowego, który bezpośrednio wpływa na komfort użytkowania. W związku z tym jednym meblom bardziej służy konkretny rodzaj tkaniny, inne zaś wyjątkowo korzystnie prezentują się w skórze. Pamiętajmy, że meble w obiciu skórzanym i tkaninowym dają zupełnie inne odczucia. Tkanina jest miękkim i ciepłym materiałem, podczas gdy skóra w pierwszym kontakcie bywa chłodna. Podobnie jak fotele samochodowe, skórzane sofy potrafią być gorące w lecie i zimne w dotyku podczas zimowych miesięcy. W porównaniu zwłaszcza z meblami w miękkim obiciu szenilowym czy welwetowym, skórzane sofy bywają mniej przyjemne w dotyku. Jeśli więc zależy Ci na osiągnięciu wrażenia ciepła i przytulności, wybierz opcję tkaninową i zwróć uwagę na materiały miękkie i przyjemnie, układające się pod dłonią oraz odporne na ścieranie (zapytaj sprzedawcę o test Martindale’a, określający stopień odporności na ścieranie – im wyższy – tym tkanina będzie bardziej wytrzymała).

Struktura tkaniny

Materiały tapicerskie różnią się od siebie nie tylko kolorystyką, ale przede wszystkim wytrzymałością, miękkością oraz strukturą. Tkaniny szenilowe zawierają splot przędzy szenilowej, nadający miękkości i jedwabistego połysku. Charakterystyczną cechą tej tkaniny jest nieregularna powierzchnia, dająca ciekawy efekt gry światła i cienia. Popularne tkaniny welwetowe (zwane również pluszowymi) są z kolei aksamitnie gładkie, wprost idealne do weekendowego leniuchowania. Meble ubrane w taką tkaninę nabierają cech luksusu, jednocześnie ocieplając i nadając przestrzeni przytulnego, zmysłowego charakteru. Inne popularne przyjemne w dotyku obicia to tzw. floki. Flokowanie sprawia, że materiał jest z jednej strony miękki i aksamitnie miły, z drugiej zaś – gęsty i zwarty. Tkaniny flokowane są odporne na ścieranie i przez długi czas zachowują nienaganny wygląd.

Codzienne użytkowanie i parametry techniczne

Wybór gatunku obicia może mieć wpływ na żywotność i stopień zużycia mebla. Jak można się spodziewać, wysokiej jakości materiały obiciowe (podobnie jak wysokiej jakości skóry) są droższe, ale lepiej znoszą długotrwałe użytkowanie. Tkaniny różnią się kolorystyką, strukturą, cechami i właściwościami. Zatem już na etapie wyboru rodzaju materiału można wybrać opcję, pozwalającą zminimalizować ryzyko potencjalnych zniszczeń. Sofa, narożnik czy fotel może być np. wykończony obiciem plamoopornym. W przypadku zalania można je łatwo wyczyścić specjalnymi produktami lub gąbką z wodą i delikatnym detergentem. Warto wiedzieć, że łatwe czyszczenie tkanin i utrudnione wchłanianie płynów to dwie różne technologie. Tkaniny, które nie wchłaniają płynów, pokryte są specjalną powłoką, która w przypadku rozlanej cieczy gromadzi jej krople na powierzchni tkaniny. Natomiast tkaniny łatwoczyszczące pokryte są specjalnymi molekułami, chroniącymi tkaninę przed wnikaniem zabrudzeń, dzięki czemu wszelkie plamy łatwo poddają się procesowi czyszczenia.

fot. materiały prasowe

Lampy podłogowe – towarzysze długich wieczorów

Przytulne wnętrze, co to takiego? Architekci wymienią jednym tchem: w kolorach z ciepłej palety barw, zaaranżowane naturalnymi materiałami, z dużą ilością drewnianych elementów. I co jeszcze? Na 100% powiedzą o nastrojowym oświetleniu. Sufitowe oświetlenie ma pomóc nam w pracach domowych, kuchennych, oświetlić stół podczas posiłku. Za stworzenie przytulnej atmosfery we wnętrzu odpowiedzialne jest oświetlenie boczne, lampy z fantazją porozstawiane na parapetach, komodach, konsolach i szafkach nocnych oraz bardzo praktyczne lampy podłogowe.

W jednym z holenderskich sklepów internetowych z wyposażeniem wnętrz znajdziemy lampy stojące uznanych holenderskich marek. Wszystkie wpiszą się w stylistykę współczesnych wnętrz. Znajdziemy tam zarówno lampy do loftowych wnętrz, jak i lampy z bambusowymi podstawami, które styliści polecają do swobodnych aranżacji boho.

Lampy te, chociaż różnią się od siebie materiałem, z którego zostały wykonane, mają jedną wspólną cechę: ich podstawa ma konstrukcję mniej lub bardziej zbliżoną do statywu. Jest to praktyczne, zwłaszcza dla posiadaczy małych dzieci i zwierząt domowych – lampa taka jest dużo stabilniejsza. Jest także kolejne podobieństwo – to abażury, wszystkie wykonane z naturalnych materiałów: lnu, bawełny, czy plecionki z rafii.

 

fot. materiały prasowe

 

Jak przygotować się do budowy oczka wodnego

Przydomowe oczko wodne to rozwiązanie, które cieszy się coraz większą popularnością. Nic w tym dziwnego – nawet niewielki zbiornik wzbogaca aranżację ogrodu, tworzy przestrzeń dla relaksu, a do tego poprawia mikroklimat panujący w pobliżu, co jest szczególnie ważne w upalne dni. Na jakie kwestie warto zwrócić uwagę przy budowie oczka i jak je uszczelnić?

Lockdown związany z epidemią koronawirusa sprawił, że wielu właścicieli domów i mieszkań na nowo spojrzało na swoje „cztery kąty” i zdecydowało się na przeprowadzenie metamorfozy wnętrz. Dotyczy to również zmiany najbliższego otoczenia budynku, w tym przydomowych ogrodów, o które postanowiliśmy zadbać jeszcze bardziej niż dotąd. Tego typu prace to nie tylko dobry sposób na poprawę wyglądu przestrzeni, lecz także kontakt z naturą, którego tak bardzo, zwłaszcza w większych miastach nam brakuje. Znakomitym urozmaiceniem strefy zieleni jest oczko wodne, które nawilża powietrze i korzystnie wpływa na sąsiadujące rośliny. Jak je założyć i zadbać o to, aby było szczelne?

Budowa krok po kroku

Oczko wodne sprawdzi się nawet w niewielkim ogrodzie. Jeśli powierzchnia zbiornika nie będzie przekraczać 30m2, to nie trzeba uzyskiwać pozwolenia na budowę – wystarczy odpowiednie zgłoszenie do starostwa powiatowego na 30 dni przed rozpoczęciem prac. Warto dobrze zaplanować usytuowanie oczka, aby dobrać miejsce, w którym nie przebiegają żadne instalacje ani też korzenie drzew. Najlepsza będzie lokalizacja o zmiennej ekspozycji na słońce, dzięki czemu woda nadmiernie się nie nagrzeje, a jednocześnie rośliny w zbiorniku zyskają wystarczające warunki do rozwoju. Sąsiedztwo drzew zapewni z kolei pożądany cień, jednak nie powinny one także rosnąć zbyt blisko, gdyż liście wpadające do oczka mogą je zanieczyszczać.

Do wyboru mamy różne techniki budowy – gotowe formy wykonane np. z polietylenu, wylewka z betonu czy też wyłożenie dna specjalną folią polietylenową lub PVC. Im głębszy zbiornik, tym mniejsze zachodzą w nim wahania temperatury i lepsze warunki dla procesów samooczyszczania się wody. Jeśli planujemy hodowlę ryb, to głębokość powinna wynosić co najmniej 1 m. Najpopularniejszym rozwiązaniem jest stworzenie oczka przy użyciu odpowiedniej folii, którą należy zakupić z zapasem pozwalającym później na wykonanie ok. 30 cm zakładów na brzegach.

Zaczynamy od przygotowania wykopu o wyznaczonych wcześniej wymiarach. W dnie najlepiej od razu wykonać wgłębienia, w których później będzie można umieścić doniczki z roślinami wodnymi. Krawędzie niecki powinny być uformowane pod odpowiednim kątem, co zapobiegnie osuwaniu się grunt, zaś z dołu trzeba usunąć kamienie i korzenie, które mogłyby uszkodzić folię. Przed jej montażem warto jeszcze położyć włókninę, która dodatkowo zabezpieczy oczko. Potem przystępujemy do wyłożenia folii, której nadmiar odcinamy, pozostawiając ok. 30 cm zakłady. Mocując ją na brzegach możemy posłużyć się dużymi kamieniami wzmocnionymi zaprawą cementową, a potem przysypać materiał żwirem, co zapewni ładne wykończenie i ochroni izolację przed promieniowaniem słonecznym.

Szczelny zbiornik

Kluczem dla satysfakcji z użytkowania oczka wodnego jest jego szczelność. Nawet niewielki przeciek może przecież zniweczyć nasz wysiłek włożony w budowę, więc warto starannie i dokładnie wykonać prace montażowe. Może się jednak zdarzyć, że folia ulegnie uszkodzeniu. Jakie rozwiązanie wówczas zastosować, aby szybko i sprawnie zaizolować zbiornik? Trwałe i elastyczne uszczelnienie zapewniają wyroby na bazie butylu. To materiał, który bardzo dobrze sprawdza się przy hydroizolacji – nie twardnieje, nie kruszy się, jest nietoksyczny i bardzo przyczepny do różnego rodzaju podłoży nawet w mokrym środowisku.

– Wstęgi i sznury butylowe dostępne są w różnych wymiarach i profilach. Można je przycinać i bez problemu, niemal niczym plastelinę, dopasować do kształtu elementu, który wymaga zabezpieczenia. Trzeba tylko pamiętać o odpowiednim przygotowaniu podłoża – powinno być ono suche i oczyszczone – mówi dr inż. Karol Kożuch z firmy AIB, polskiego producenta rozwiązań izolacyjnych. – Wyroby na bazie butylu z powodzeniem stosowane są też przy uszczelnianiu takich konstrukcji, jak np. studnie czy odwodnienia, gdzie skutecznie zapobiegają powstawaniu przecieków.

Przydomowe oczko możemy również zasilać tzw. deszczówką. W takim przypadku konieczne jest jednak jej wcześniejsze oczyszczenie, gdyż może być zbyt kwaśna dla znajdujących się tam ryb oraz roślin. Urokliwy zbiornik wodny z pewnością wzbogaci ogrodową przestrzeń, a nam samym zapewni miejsce do relaksu w otoczeniu roślinności i nawilży powietrze.

fot.  materiały prasowe

Relaks w barwach natury

Kolejną propozycję aranżacji luksusowej przestrzeni przedstawili projektanci z Soul Interiors, na przykładzie apartamentu 442. w warszawskiej ZŁOTEJ 44.

Wizualizacja apartamentu, autorstwa Diany Michalskiej, łączy naturalne barwy ziemi i szlachetne materiały. Architektka zdecydowała się na połączenie salonu z sypialnią za sprawą przesuwnych drzwi, co w rezultacie optycznie powiększyło apartament. Zastosowanie takiego rozwiązania poszerzyło miejsce do przechowywania oraz umożliwiło zaaranżowanie stylowego zakątka do pracy, który mógłby pełnić także funkcję toaletki. W strefie sypialni zaproponowano miękką wykładzinę, kontrastującą z parkietem.

Sercem salonu jest sofa Redondo, która swoim kształtem przykuwa na myśl wizerunek klasycznych amerykańskich aut z lat 60., podobnie jak fotel z tej samej kolekcji. W aneksie kuchennym o powierzchni 7,2 mkw zastosowane zostały ponadczasowe materiały wykończeniowe, jak naturalne kamienie, drewno i skóra, uzupełnione mosiężnymi wstawkami. Ważnym elementem wystroju są grafitowe lustra, które wzmacniają wrażenie większej przestrzeni, oraz dekoracyjne oświetlenie dodające wnętrzu blasku.

fot. materiały prasowe

Leonettes – pokoje hotelowe zaprojektowane przez kobiety dla kobiet

Z myślą o kobietach i ich potrzebach powstał nowy kierunek projektowania wnętrz, spełniający potrzeby podróży w dzisiejszym świecie. W czerwcu 2021 grupa Leonardo Hotels Central Europe wprowadziła do swojej oferty nową linię pokoi – Leonettes. Koncepcja tego designu została stworzona przez kobiety i to właśnie im jest dedykowana. Architektki skupiły się na wprowadzeniu świeżości i lekkości, zachowując jednocześnie nowoczesny styl pokoi i udoskonalając ich funkcjonalność.

– Jakie wymagania pokojom hotelowym stawia dzisiaj podróżująca płeć piękna? Czego potrzebują, a często nie znajdują w ofercie? Postanowiliśmy się tego dowiedzieć bezpośrednio od nich. Udało nam się przeprowadzić około 200 wywiadów z kobietami podróżującymi i zarazem nowoczesnymi, reprezentującymi szeroki przedział wiekowy: od 25 do 65 lat. Precyzyjnie wyraziły one swoje oczekiwania w zakresie: od ogólnej atmosfery i bezpieczeństwa, po inne bardzo konkretne wymagania – powiedziała Sandra Dreher z Leonardo Hotels Central Europe.

Na tej podstawie i w kontekście 4-gwiazdkowej marki superior „Leonardo Royal”, architektka Melanie Mitterer z Neudahm Design, opracowała całkowicie nową koncepcję pokoi. Nowy projekt oferuje relaksujące odcienie z lekkimi motywami kwiatowymi. Przestrzeń może być jednocześnie miejscem do pracy, które zapewnia duże biurko i wygodny fotel, jak i do wypoczynku. W łazience można znaleźć: prysznic z głowicą masującą, prostownicę i suszarkę do włosów, dodatkowe lustro oraz kosmetyki z minerałami z Morza Martwego.

Obsługa pokojowa tej kategorii pokoi jest zapewniona przez żeński personel Leonardo.

Mimo tego, że pokoje zostały zaprojektowane z myślą o kobietach, dostępne są dla wszystkich gości.

fot. materiały prasowe

Projekt inspirowany sportem – Centrum Olimpijskie w Warszawie

Niedawno mieliśmy okazję śledzić zmagania sportowców z całego świata podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Tokio, gdzie reprezentacja Polski zdobyła czternaście medali. Udział w olimpiadzie to cykliczne, gigantyczne przedsięwzięcie, do którego Polski Komitet Olimpijski przygotowuje się w swojej siedzibie – Centrum Olimpijskim im. Jana Pawła II w Warszawie. To tu Polska Reprezentacja Olimpijska składa ślubowanie i stąd wyrusza na Igrzyska. Przepełniony sportową symboliką budynek oraz usytuowany za nim kompleks biurowy Athina Park zaprojektował arch. Bogdan Kulczyński wraz z zespołem.

Siedziba Polskiego Komitetu Olimpijskiego została wybudowana w 2004 roku. W głównym, siedmiokondygnacyjnym budynku znajdują się Biuro Polskiego Komitetu Olimpijskiego, sale konferencyjne, Muzeum Sportu, kino, galeria sztuki współczesnej, restauracja, Klub Olimpijczyka oraz siłownia i sala do ćwiczeń dla dzieci, na tyłach natomiast znajdują się cztery proste biurowce Athina Park. Kompleks jest usytuowany na zielonym pasie na płaskim nabrzeżu Wisły, przy trasie szybkiego ruchu – koncepcja pracowni Kulczyński Architekt zawierała także szczegółowe plany wykorzystania terenów dookoła, jednak ta część do dziś nie została zrealizowana.

Piotr Krajewski – Fotografia Architektury

Piotr Krajewski – Fotografia Architektury

Czytelna symbolika

Ponadczasowy projekt, w którym na każdym kroku znajdujemy odwołania do igrzysk i sportu, to dzieło warszawskiej pracowni Kulczyński Architekt.

– W architekturze niezwykle ważne jest tzw. prowadzenie oka po danym obiekcie. Tu dominują miękkie linie, nie ma agresji, bryły są proste – zarówno budynku głównego, jak i czterech biurowców z tyłu, w dużym stopniu charakteryzuje je umiar, co przed kilkunastu laty było rzadkością – mówi założyciel pracowni, arch. Bogdan Kulczyński. – Dzięki temu Centrum Olimpijskie, mimo że wybudowane i oddane do użytku siedemnaście lat temu, w 2004 roku, nie zestarzało się i wciąż wygląda świeżo i nowocześnie.

Eliptyczna forma budynku głównego i jego dach to nawiązanie do kształtu stadionu i zadaszenia trybun. Umiejscowiony na froncie przejrzysty szklany szyb windowy charakteryzuje znicz olimpijski. Na dachu szybu znajdują się trzy reflektory.

– W założeniu lampy o bardzo silnej mocy miały być zapalane co dwa lata na czas trwania igrzysk, aby na nocnym niebie Warszawy z daleka było widać snopy światła. Niestety okazało się, że łuna nad stolicą jest zbyt duża, aby były widoczne. Nawet po wymianie źródeł światła na LED-owe, bo przecież w międzyczasie nastąpiła rewolucja technologiczna w oświetleniu, nadal ich nie widać – opowiada arch. Bogdan Kulczyński.

Dolna część elewacji jest w pełni przeszklona, wyższe kondygnacje zostały wykończone szkłem i aluminium, a elementy otwierane, czyli okna i drzwi, mają drewniane ramy. Budynek okalają tarasy techniczne oraz – na najwyższym piętrze – taras widokowy, na który można wyjść z restauracji. Konstrukcja ze stalowych rurek zapewnia bezpieczeństwo oraz dodaje optycznej lekkości całej bryle. Jednym z elementów, co do których Polski Komitet Olimpijski miał szczególne i ściśle określone wymagania, są schody przed wejściem do budynku.

To właśnie w tym miejscu, przed każdymi igrzyskami, cała Polska Reprezentacja Olimpijska – sportowcy i działacze – pozuje do pamiątkowego zdjęcia. Przestrzeń musiała więc być na tyle duża, aby zmieściło się na niej ok. 250 osób. Nad wejściem, na kamiennej płaszczyźnie widnieją olimpijskie koła. Arch. Bogdan Kulczyński proponował w tym miejscu zainstalowanie wielkiego ekranu LED-owego, aby transmitować wydarzenia sportowe, a także aby budynek był bardziej współczesny. Pomysł ten nie spotkał się jednak z zainteresowaniem. Obiekt otacza opaska płynącej wody, przelewającej się po szklanych taflach świetlika przy szybie windowym i spadającej niską kaskadą w stronę fontanny przed wejściem.

Tło dla ekspozycji i wydarzeń

W projekcie wykorzystano tylko kilka wizualnie neutralnych materiałów wykończeniowych, takich jak kamień, szkło, aluminium, drewno i stal ocynkowana, a we wnętrzu dodatkowo beton – zgodnie z założeniem pracowni Kulczyński Architekt budynek miał być tłem dla prezentowanych w nim zbiorów i odbywających się wydarzeń. Wyrazistym akcentem wewnątrz jest pochylnia prowadząca z parteru na antresolę i część ekspozycyjną. Jej kształt i kolor zostały zainspirowane sportową bieżnią. „Kładka” ma 77 metrów długości, zawieszona na stalowych linach lewituje w przestrzeni wysokiego parteru budynku.

Galeria na powietrzu

Teren przed budynkiem ozdabiają rzeźby o tematyce sportowej autorstwa znanych polskich artystów: „Kolarze” Bronisława Chromego, „Zapaśnicy” Zbigniewa Wojkowskiego, „Crawl” Jerzego Bandury czy „Bramkarz” Stanisława Sikory. Znajduje się tu także pomnik autorstwa Auldwina Thomasa Schomberga, upamiętniający ofiary katastrofy lotniczej w 1980 roku w Warszawie, w której zginęło m.in. 22 członków reprezentacji Stanów Zjednoczonych w boksie amatorskim, udających się na zawody do Polski (a także piosenkarka Anna Jantar, wracająca z trasy koncertowej). Pomnik został przeniesiony z terenu klubu sportowego Skra przed siedzibę PKOl w 2013 roku. Najbardziej charakterystyczna i znana rzeźba ustawiona jest na środku fontanny przed głównym budynkiem – to „Ikaro Alato”, której autorem jest ceniony na całym świecie Igor Mitoraj.

Piotr Krajewski – Fotografia Architektury

Piotr Krajewski – Fotografia Architektury

Piotr Krajewski – Fotografia Architektury

Piotr Krajewski – Fotografia Architektury

Mimo ekspozycji atrakcyjnych dzieł sztuki, wygląd terenu wokół Centrum Olimpijskiego znacznie odbiega od koncepcji pracowni Kulczyński Architekt. Zakładała ona dokładne i zróżnicowanie zagospodarowanie przestrzeni i wykorzystanie atrakcyjnej lokalizacji tuż nad brzegiem Wisły. – Budynek miał być otoczony parkiem pełnym drzew i roślin poświęconych sportowcom. Były także plany, aby między pobliskim Placem Wilsona a siedzibą PKOl powstała aleja olimpijska, w pasie zieleni między jezdniami, aby we współpracy z komitetami olimpijskimi z zagranicy eksponować w niej instalacje związane z poszczególnymi igrzyskami – mówi arch. Bogdan Kulczyński. – Oś miała przechodzić przez teren PKOl i kończyć się molo na Wiśle, przy którym miał mieć swój postój statek turystyczny. Nad mokradłami planowaliśmy drewniany pomost, aby umożliwić spacerowanie. Tereny grząskie miały zostać wykorzystane do uprawiania sportów terenowych. Według planów w sąsiedztwie miały powstać obiekty sportowe, m.in. hala z trybunami na 10-15 tys. widzów.

Zdaniem założyciela pracowni Kulczyński Architekt, nie tylko przestrzeń dookoła, ale też możliwości budynku niestety nie są wykorzystywane przez użytkowników. – Ta realizacja powinna mieć stały nadzór, kuratelę architektoniczną. Budynek żyje. Zmienia się czas, epoka, technologia i dobrze byłoby zastąpić stare rozwiązania nowymi. Jestem jak najbardziej otwarty na tego typu działania – mówi arch. Bogdan Kulczyński.

Dla mieszkańców i turystów

Centrum Olimpijskie to atrakcyjne miejsce na mapie Warszawy, zarówno dla turystów,
jak i mieszkańców. W znajdującym się tu Muzeum Sportu i Turystyki, na ekspozycji stałej i wystawach czasowych prezentowana jest historia polskiego sportu. Liczne wystawy sztuki współczesnej można oglądać także w mieszczącej się tu Galerii (-1).

Na ostatniej kondygnacji znajduje się restauracja, z której tarasu można podziwiać niepowtarzalną panoramę Kępy Potockiej i zielonego Żoliborza oraz dziki brzeg Wisły. W siedzibie PKOl znajduje się również filia sieciowej siłowni oraz przestrzeń do sportowych aktywności dla dzieci. Gdyby udało się zrealizować wszystkie plany dotyczące zagospodarowania terenu dookoła, miejsce jeszcze bardziej zyskałoby na popularności. Niewątpliwie Centrum Olimpijskie ma duży potencjał.

fot. Piotr Krajewski

Łagodny minimalizm, nie tylko dla smakoszy

Dzieła sztuki dostarczają przeżyć estetycznych, rozbudzają wyobraźnię, skłaniają do analiz czy przeróżnych interpretacji i oczywiście zdobią wnętrze. Tym ciekawiej, im jest ich więcej. Taka galeria ścienna, jeśli ma dobrze odegrać swą dekoracyjną rolę, powinna być urozmaicona, a jednocześnie spójna stylowo i kolorystycznie.

Holenderska marka włączyła do swojej oferty dodatków do wnętrz kolekcję dzieł sztuki. Chociaż są one zróżnicowane pod względem artystycznych środków wyrazu, razem tworzą harmonijną całość, co bez wątpienia jest zasługą jednorodnego stylu – wszystkie bowiem są abstrakcyjne i minimalistyczne. Łączy je także to, że stworzyli je własnoręcznie uznani, współcześni artyści z wielu krajów, czego dowodem są ich sygnatury.

W skład kolekcji HKliving wchodzą barwne obrazy na płótnie autorstwa między innymi Francuzki Pauline Blanchard, Brytyjczyka Marcello Velho czy Amerykanina Benjamina Ewinga. Wspólnym tematem tych dzieł jest ruch, ale każdy z artystów przedstawia go na swój sposób, zgodny z indywidualnym postrzeganiem świata i własną wizją sztuki, a także przy zastosowaniu wypracowanej przez siebie techniki.

Warte uwagi są także czarno-białe grafiki na czerpanym papierze oraz nadrukowane na aluminiowej płycie kolorowe fotografie artystyczne. Równy zachwyt budzą jednobarwne panele ozdobione reliefowymi motywami i oprawione w dyskretne, drewniane ramy. To projekty własne designerów marki. Znakomicie skomponują się z innymi elementami kolekcji – ceramicznymi płaskorzeźbami w różnych wymiarach, które przedstawiają abstrakcyjne wyobrażenia ludzkich twarzy czy ich fragmentów. Tak samo ciekawie wyglądają obrazy-kolaże powstałe z różnych materiałów: kartonu szkła, pleksi i pianki czy lnu i papieru.

Z tych dzieł, dostępnych w kilku wielkościach, można samodzielnie stworzyć galerię ścienną, nie obawiając się popełnienia błędu aranżacyjnego. Wszystkie bowiem idealnie do siebie pasują, tworząc razem przyciągającą wzrok, bardzo dekoracyjną i wysmakowaną estetycznie kompozycję. Obok niej nikt nie przejdzie obojętnie!

Fot.materiały prasowe

 

Sofa do małych przestrzeni

Nadejście sezonu jesiennego sprzyja słodkiemu lenistwu. Dla wszystkich, którzy kochają wyciszenie z ulubioną książką, niezastąpiona jest komfortowa sofa. Znana duńska marka meblowa wraz z nadejściem nowego sezonu zaskakuje miłośników dobrego designu premierą nowej sofy.

Nowoczesna sofa powinna być nie tylko bardzo wygodna, ale również ponadczasowa i uniwersalna. Właśnie dlatego każda kolejna sofa z tego modelu będzie się różnić od poprzedniej dzięki możliwościom personalizacji koloru, tapicerki, podłokietników i rodzaju nóg.

fot. materiały prasowe

Morskie opowieści – oczywiście z Gdańska

Miłą wizję weekendowego wypadu lub wyczekanego urlopu nad Bałtykiem łatwo urzeczywistnić w hotelu Novotel Gdańsk Marina, którego przestrzeniom wspólnym nowy wyraz nadała warszawska pracownia Tremend. Za projekt wnętrz odpowiadali: Magdalena Federowicz-Boule, Paulina Szarzec, Marta Szymanowska, Aleksander Dymkowski i Klaudyna Czechowska.

Wnętrza przestrzeni wspólnych, utrzymane w stylu eklektycznym, są wyraziste, ale nie onieśmielają zbyt wyszukanym wystrojem, dzięki czemu każdy gość dobrze się w nich czuje – swobodnie, a jednak wyjątkowo. Zaaranżowana przez architektów strefa wspólna obejmuje: lobby, z usytuowanym w jego centrum barem Fish&Gin, niedużą recepcję, sale konferencyjne, w tym wielofunkcyjną „Salę morską” z drewnianym parkietem, w której mogą być organizowane również imprezy, salę śniadaniową oraz pokój zabaw dla dzieci.

W hotelowej recepcji znaleźć można odwołania do przyrody. Zielona ściana, która stanowi tło kontuaru, działa na wyobraźnię gości, kierując ich myśli ku miłym chwilom na łonie natury. Oświetlające kontuar lampy zawieszone w grupie, przypominają obłoki na niebie.

Lobby – nowoczesne, urządzone w stylu soft loft – dzięki wydzielającym poszczególne aneksy zasłonom i pastelowym obiciom kanap i foteli jest przytulne, o charakterze bliskim domowemu. W przestrzeni lobby znajduje się wiele miejsc do wypoczynku i towarzyskich spotkań: kącik ze stolikami z pni drzew, które przywołują nastrój pikniku nad wodą, aneks w stylu letniego popołudnia w ogrodzie, z rattanowymi fotelami i pufem w kształcie walizki czy też duży wygodny stół z krzesłami i zawieszonymi na łańcuchach fotelami służącymi jako huśtawki, obleganymi przez najmłodszych gości hotelu.

Sala śniadaniowa, za sprawą charakterystycznych elementów wystroju, jak choćby podwójne siedziska przy ścianie przywodzące na myśl kosze plażowe, nawiązuje do nadmorskiej lokalizacji hotelu.W sali dla dzieci, urządzonej w stylu marynistycznym, mali goście mogą bawić się w latarni morskiej lub „pływać” łódką. Pod sufitem, w formie dekoracji, wiszą sieci rybackie, a na pomalowanych w kolorze nieba ścianach – kinkiety w kształcie obłoczków.

Fot. Jakub Henke

Prostota i elegancja – apartament w Katowicach

Luksusowy apartament to prostota i elegancja w najlepszym wydaniu. Jego imponujący metraż uzyskano po zburzeniu ściany w dwóch mieszkaniach, znajdujących się na najwyższej kondygnacji piętrowca i przesunięciu okien. Dzięki temu otrzymano łącznie ponad 200 m2 powierzchni mieszkalnej oraz przeszło 100 m2 tarasu.

Autorem projektu wnętrza jest pracownia MMOA: Maciej Dyląg, Marta Hausman-Dyląg oraz Katarzyna Wichary. Projekt uplasował się na 3. miejscu w 12 edycji konkursu Vasco Integracja. Apartament jest minimalistyczną propozycją dla rodziny z dwójką dzieci, łączącą duże, jasne i przejrzyste przestrzenie z wysmakowanym wnętrzem, oszczędnym w dekoracje.

Mieszkanie jest podzielone na dwie strefy – dzienną, z otwartą kuchnią, jadalnią i salonem oraz prywatną, z sypialnią połączoną z garderobami i dwoma dziecięcymi pokojami. Wszystkie przestrzenie są wyposażone w osobne łazienki.

Króluje marmur i drewno

W aranżacji dominuje wysublimowane połączenie marmuru z drewnem. Marmur, dawniej kojarzony z surowym przepychem, zyskuje łagodniejszy ton w zestawieniu z drewnianymi powierzchniami. Ogromnym atutem apartamentu jest dostęp do światła naturalnego, dzięki ogromnym oknom i przeszkolonym drzwiom, prowadzącym na okazały taras.

Najbardziej imponująca ozdoba, czyli trójwymiarowa czarna rzeźba bazująca na zwielokrotnionym kształcie kwadratu znajduje się w samym centrum salonu – na ścianie, nad kanapą. Wyrazistym  elementem tego wnętrza są grzejniki. Projektanci zdecydowali się na model o fakturze nieregularnych rowków. Ze względu na uniwersalny kształt i proste barwy pięknie komponują się z wyrafinowanym wnętrzem.

Co ciekawego w kuchni?

Strefa wypoczynkowa jest połączona ze sterylną kuchnią wygodną wyspą, utrzymaną w jasnych barwach. Urodą zachwyca także otwarty salon z marmurową ścianą wyposażoną w kominek elektryczny, a także jadalnia, której sercem jest ogromny, okrągły stół. Z przestronnego salonu można wyjść na okazały taras pod dachem.

Na uwagę zasługuję również łazienka, gdzie królują lustra, powiększające optycznie przestrzeń. To jasne i dobrze zagospodarowane pomieszczenie, wyposażone w wysoką wannę, przeszklony marmurowy prysznic oraz proste i stylowe meble bez uchwytów.

Fot. Janina Tyńska

W świecie sztuki i natury

Włoska marka Glamora, producent wielkoformatowych grafik ściennych, przygotowała nową kolekcję .

Najnowsza kolekcja, obok wzorów znanych z poprzednich kolekcji przynosi pełne zaskoczenie. Tym razem już nie tylko poetyckie, delikatne gałązki, rozmyte w porannej mgle pastelowe sny, cienie traw, które znamy, chociażby z poprzednich kolekcji. Wśród nowości znajdziemy w tym sezonie nawiązania do estetyki retro, poetyki lat 60. i 70.

Gra odbić, taniec wibracji
Neonowe kolory i zabawa gradientami to nawiązanie do twórczości rzeźbiarki Janet Echelman, amerykańskiej artystki, która pracuje ze światłem, wiatrem, wodą i powietrzem. Artystka
zaczarowuje duże miasta, maluje je światłem i kolorem. W swojej twórczości wykorzystuje niespotykane materiały, od cząstek rozpylonej wody po włókna konstrukcyjne 15 razy mocniejsze niż stal.

Z kolei projektant mody Michael Fish zainspirował designerów do stworzenia szalonych, kolorowych wzorów bazujących na estetyce lat 60. i psychodelicznych wizjach swingującego Londynu. Te wzory na pewno przypadną do gustu miłośnikom stylu vintage.

W kolekcji znajdziemy również, to co dla włoskiej marki najbardziej charakterystyczne — pragnienie powrotu do natury i życia w bliskości przyrody. Pąki, liście, trawy, gałązki – to najczęstszy motyw pojawiający się na wielkoformatowych  grafikach ściennych.

Wielkoformatowe grafiki ścienne drukowane są na najwyższej jakości powłokach winylowych, które fakturą przypominają tkaninę. Tworzą zmywalną, odporną na zabrudzenia powierzchnię, łatwą w codziennej pielęgnacji.

fot. materiały prasowe

Naturalnie pod skosami

Położony w kameralnej lokalizacji dom został zaprojektowany dla pięcioosobowej rodziny. Inwestorzy marzyli o nowoczesnym, ale jednocześnie przytulnym wystroju na bazie naturalnych materiałów, takich jak drewno i kamień. Ciekawa bryła ze skosami, wysoką, otwartą przestrzenią i dużymi oknami stała się punktem wyjścia do stworzenia funkcjonalnych i stylowych wnętrz, zapewniających komfort wszystkim domownikom.

Projekt swojego wymarzonego domu właściciele powierzyli krakowskiej pracowni MIKOŁAJSKAstudio, prowadzonej przez dwie architektki – Krystynę Mikołajską oraz jej córkę Idę. Bazę aranżacji stanowią naturalne materiały – kamień i drewno, którym towarzyszą cegła oraz szkło. Wnętrza są nowoczesne i przytulne zarazem. Ponadto – co niezwykle ważne w każdym projekcie – układ pomieszczeń jest zaplanowany w taki sposób, aby osiągnąć jak największą funkcjonalność.

Dobry układ

Na parterze domu znajduje się zarówno część prywatna, czyli sypialnia i łazienka gospodarzy, oraz pokoje córek, jak i część dzienna – przestronny salon z jadalnią i kuchnia. Znajdują się
tu także strefa relaksu z sauną oraz dwie łazienki – jedna z wanną, a druga z prysznicem, a także garderoba, pralnia i pomieszczenie gospodarcze. Na poddaszu, którego część stanowi antresola nad salonem, umiejscowiono pokój syna, gabinet i łazienkę. Przestrzeń jest doskonale zaplanowana – jest miejsce na wspólne spędzanie czasu, każdy też ma możliwość być sam. Kuchnia może być otwarta lub zamknięta – między nią a częścią jadalnianą salonu znajdują się duże, przesuwane drzwi z ornamentowego szkła. Oddzielna garderoba, pomieszczenie gospodarcze i „brudna kuchnia” gwarantują odpowiednią ilość miejsca do przechowywania i pracy, dzięki czemu łatwo jest utrzymać porządek.

W otoczeniu naturalnych materiałów

Wnętrza są wykończone drewnem, kamieniem i cegłą, zestawionymi z rozmaitymi tekstyliami – są tu meble tapicerowane tkaninami i skórą, a także dodatki wprowadzające przytulność, takie jak dywan w salonie czy zasłony w sypialni. Taka różnorodność materiałów i faktur sprawdza się dzięki starannie dobranej kolorystyce. Choć odcieni jest dużo, wszystkie należą do tzw. palety barw ziemi, są naturalne, stonowane i miłe dla oka. Wszystko razem sprawia, że wnętrza są ciekawe, oryginalne, a zarazem estetyczne i nieprzeładowane.

Nawet pokoje dzieci, choć z kolorowymi akcentami, wpisują się w styl całego domu za sprawą tonacji (róż i błękit są przybrudzone i przygaszone) oraz konsekwentnie zastosowanej bazy, którą stanowią drewno i cegła.

Architekci  z charakterystyczną dla siebie starannością i wyczuciem stylu połączyli różnorodne materiały, faktury i kolory, co w efekcie dało ciepłą, przytulną aranżację doskonale odpowiadającą na potrzeby właścicieli i spełniającą ich oczekiwania w kwestii funkcjonalności.

fot. materiały prasowe