Archiwa kategorii: DOBRY DESIGN

Rewitalizacja, czyli przywrócenie do życia. Jak architekci aktywują tereny poprzemysłowe

Praca na obszarach dawnych stoczni gdańskich, którymi się zajmuje się trójmiejska pracownia Roark Studio, to coś więcej niż renowacja i konserwacja budynków historycznych. Projekty bliższe są rewitalizacji, czyli dosłownie przywróceniu do życia. W drodze procesu wyprowadzania nowej funkcji do obiektów i na obszarach sąsiadujących, zdegradowana dotychczas część miasta zostaje aktywowana i otwarta na społeczność miejską. Tworzą się nowe miejsca pracy, rekreacji, funkcja mieszkaniowa łączy się z usługową, rozrywkową.

Trójmiejska pracownia architektoniczna Roark Studio ma na koncie liczne projekty rewitalizacji na terenach poprzemysłowych, między innymi: obiekt mieszkalno – usługowy Chlebova Apartamenty w miejscu dawnej fabryki chleba – Germania Brotfabrik, a także zabytkowe obiekty na terenie Stoczni Cesarskiej: Budynek Dyrekcji nagrodzony w konkursie 2021 European Property Award w kategorii Office Architecture, Creative Cluster w dawnych halach stoczniowych czy Budynek Remizy z restauracją Melżyński.

– Praca z zabytkiem musi być pasją, inaczej napotykane po drodze a najczęściej już na starcie problemy i przeciwności mogłyby zniechęcić i odebrać cały entuzjazm. Najczęściej efekt końcowy wynagradza całą pracę i energię włożoną w przywracanie do życia obiektu historycznego – mówi Paulina Lehmann, architektka z Roark Studio.

Trudności wynikające z pracy przy zabytkowych budynkach pod ochroną konserwatorską obejmują między innymi dodatkowe wymagania i uzgodnienia, o które należy zadbać zanim przystąpi się do sporządzenia projektu budowlanego i opracowania programu prac konserwatorskich. Jest to na przykład kategoria geotechniczna wymagająca każdorazowo pełnej dokumentacji geologiczno–inżynierskiej, rzetelna inwentaryzacja w postaci skanowania, ekspertyza techniczna poprzedzona odkrywkami, często ze względu na wieloletnie naleciałości badania stratygraficzne (przedstawienie chronologicznego układu warstw, ich waloryzację oraz określenie pierwotnej kolorystyki badanych elementów).

Budynki często nie spełniają warunków technicznych, a ze względu na elewację i wartościowe elementy podlegające ochronie konserwatorskiej dodatkowo występować należy o odstępstwo w Sanepidzie – na przykład w kwestii doświetlenia czy zaniżenia pomieszczeń, czy Wojewódzkiej KPSP – z propozycją wprowadzenia rozwiązań zamiennych rekompensujących niespełnione warunki ewakuacji lub zabezpieczenia przegród budowlanych. Wszystkie rozwiązania muszą być uzgodnione z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, a prace prowadzone pod czujnym okiem specjalistów z komisji konserwatorskich.

Dodatkowo, na etapie realizacji, podczas rozbiórek często napotykane są problemy, które wcześniej zamaskowane były pod warstwami wieloletnich zmian i przebudów danego budynku. Należy się na to nastawić i niekiedy elastycznie szukać nowych rozwiązań.

– Rewitalizacja wymaga bardzo elastycznych rozwiązań wielobranżowych, często rozwiązań/ detali szukamy w trakcie procesu realizacji, na niektóre niespodzianki nie mamy know-how. Zdarzają się też miłe niespodzianki i na budowie w konsultacji z konserwatorem powstaje decyzja o wyeksponowaniu nowego odkrycia. W budynku Dyrekcji przykładem mogą być kratownica drewniana na poddaszu w jednym ze skrzydeł obudowana prowizorycznymi ścianami i szafami księgowymi, albo ceglane ściany z łukami, które miejscowo ukryte były przez wiele lat za wtórnymi ścianami – opowiada Paulina Lehmann.

Rewitalizacja jest bardzo kosztownym procesem. Często przy jego realizacji napotkać można między innymi brak możliwości zbliżenia się do ekonomicznych parametrów przegród (okna, ściany) i ograniczenia wynikające z właściwości materiałów służących do konserwacji budynków historycznych. Przykładowo niekiedy okna podlegają jedynie restauracji i czyszczeniu, zarówno w zakresie konstrukcji jak i samego szklenia.

Pracę ułatwia często stosunek inwestora i projektantów do obiektów historycznych nad którymi pracujemy – często sentymentalny. Działania na etapie wielobranżowej koncepcji prowadzimy często w formie spotkań warsztatowych. Inwestor aktywnie uczestniczy wówczas w procesie projektowym – podkreśla ekspertka Roark Studio.

Budynek Dyrekcji, Creative Cluster, Chlebova Apartamenty: projekt Roark Studio

Budynek Remizy:

  • projekt budowlany: konsorcjum Transforma – Grzegorz Pęczek, Pracownia Kreska Alina Szymańska i Asmont Adam Szymański.
  • projekt zamienny i wykonawczy: Roark Studio, wspólnie z Pracownią Projektową Jana Terleckiego z Warszawy projekt wnętrz.

 

fot. materiały prasowe

 

„Pozorów horyzonty” – wernisaż malarki Anny Zalewskiej

W warszawskiej siedzibie Fundacji im. Bolesława Biegasa zorganizowano wystawę malarstwa poznańskiej artystki Anny Zalewskiej (ur. 1985). Kilkanaście najnowszych prac artystki można było oglądać do 12 maja. Wystawa nosiła tytuł „Pozorów horyzonty” i zawierała kilkanaście nigdy wcześniej nie pokazywanych obrazów. Kuratorka wystawy Ewa Mierzejewska przeprowadziła wywiad z artystką.

 

Ewa Mierzejewska: Na wystawie „Pozorów horyzonty” w Fundacji im. Bolesława Biegasa pokazanych było kilkanaście prac Pani autorstwa. Co je łączy?

Anna Zalewska: Myślę, że przede wszystkim łączy je to, jak widzę świat, i w jaki sposób chcę przekazać go innym. Ten świat, który dzieje się między nami, na płaszczyźnie emocji i myśli. Dopiero później łączy je technika, temat, kolorystyka. Staram się skłaniać ku naturze, dlatego paleta, której używam – mimo, że mocno różnorodna – zdominowana jest jednak przez kolory ziemi. Z tego też powodu stosuję płótna lniane, czasami celowo zostawiając niezamalowaną fakturę surowego materiału. Inspiruję się naturą, w niej odnajduję harmonię i tym właśnie chcę napełnić swoje obrazy.

Dlaczego wystawa nosiła tytuł „Pozorów horyzonty”?

Użyłam słowa „horyzonty” jako określenie granicy, schyłku, czegoś, co można rozumieć jako zakończenie. Pozory towarzyszą nam codziennie, są pewnego rodzaju płaszczem nakładanym na nas samych, rozpinanym lub zapinanym, gdy pada lub wieje. W swoich obrazach staram się pokazać przekrój uczuć i emocji – zazwyczaj tych trudnych – jak samotność, poczucie braku, przemijanie, tęsknota. Tych uczuć, których zazwyczaj nie lubimy. Staram się pokazać je w sposób piękny – są w końcu częścią nas – i w ten sposób zdjąć płaszcz pozorów.

Styl wszystkich prac jest bardzo spójny, ale gdy przyjrzymy się bliżej, widzimy ogromną różnorodność. Czy mogłaby Pani zdradzić, skąd pochodzą inspiracje?

Pewnie otrę się tu o banał, ale… z życia. Inspiracją może być wszystko. To może być zapach, faktura materiału, kamienia, plakat teatralny zauważony kątem oka na ulicy. Wtedy jest łatwo. Rusza lawina. Myśli galopują ku oczyszczeniu z nadmiaru obrazów kreowanych przez wyobraźnię, aż do syntezy, która ma tę pierwotną inspirację przekształcić w symbol zamknięty na płótnie.

Ale nie zawsze tak jest. Jestem zwolennikiem twierdzenia Picassa, że „wena musi zastać nas przy pracy”. Więc czasami obraz powstaje bez natchnienia. Męczę się wtedy okrutnie i próbuję z nim walczyć. Na szczęście prędzej lub później zawsze nadchodzi ten moment, w którym obraz „zaczyna żyć”. Od tego momentu „maluje się już sam” ja jestem tylko narzędziem. I zazwyczaj są to moje najlepsze prace.

Jest Pani jedną z nielicznych młodych artystek, które idą jak burza przez rynek sztuki. Pani prace są podziwiane i kupowane przez kolekcjonerów z całego świata. Ich ceny na aukcjach są coraz wyższe. Gdzie Pani sama upatruje źródeł tego sukcesu?

Moim zdaniem recepta na sukces jest prosta: ciężka praca i prawda. Podjęcie decyzji, że chcę malować i właśnie z tego chcę żyć, wiązało się z wieloma wyrzeczeniami i poświęceniem się temu w stu procentach. Do dzisiaj tworzę w oparciu o wypracowany schemat: wstaję codziennie rano i jadę do pracowni. Moim zdaniem, sztywne godziny pracy przy sztaludze w moim przypadku bardzo się sprawdzają 🙂

Drugim czynnikiem jest to, że nigdy nie starałam się tworzyć w oparciu o trendy i aktualne „mody”. Jestem zafascynowana sztuką początku XX wieku i jej korzenie próbuję zapuszczać w moich obrazach, kreując znane już tematy na nowy sposób, łącząc klasykę przestawienia z nową, współczesną i abstrakcyjną formą. Staram się przy tym zachować pokorę. Myślę, że to właśnie jest ta recepta.

Co to znaczy, że obrazy wykonane są „unikalną techniką autorską”?

Na początku był pomysł na przedstawienie sceny. Później pojawiły się ograniczenia i plan w jaki sposób je pokonać, aby uzyskać efekt wyświetlany przez wyobraźnię. Wytrwałość i chyba właśnie pokora pozwoliły na lata eksperymentów, które zaprowadziły mnie do wypracowania techniki, którą posługuję się do dzisiaj. Ale ten czas, który poświęcam na doskonalenie warsztatu traktuję jak drogę, na której nie ma znaków zakazu, ustąp i stop 🙂

Zagraj ze swoim przeznaczeniem, zanim rzeczywistość pokona iluzję”, „Byliśmy rozsypani, a w duszy wiatr nam świat rozbijał”, „Szepty śpiewane echem”… Jak powstają te tytuły? Czy są wskazówką do zrozumienia głębszego sensu każdego z Pani dzieł?

Zwracam uwagę na to, żeby każdy z obrazów był „pełny” i skończony. Każdy z aspektów jego kreowania jest dla mnie tak samo istotny. Dlatego nie powstanie dobry obraz, gdy nie ma solidnego projektu, albo gdy barwy źle ze sobą rozmawiają, gdy są nieprzemyślane. Tak samo jest z tytułem. Często jest on elementem wyjściowym, od którego zaczynam planowanie obrazu, ale zdarza się też tak, że nadany na sam koniec potrafi zmienić jakość obrazu i przenieść go w zupełnie inny wymiar. Widz może czuć się wtedy zdezorientowany. Ale o to chodzi, żeby wymusić pytania, wątpliwości, zmusić do zastanowienia. Tytuł pozwala obnażyć emocje, które zamknięte w pozornie pięknej estetyce pracy, zmieniają jej wydźwięk nadając pewnej goryczy całemu przedstawieniu.

Tematem przewodnim obrazów jest postać kobieca. Dlaczego?

W moich obrazach pojawiają się przedstawiciele obu płci. To prawda, zazwyczaj jest to kobieta, ale jest ona tylko pretekstem, spersonifikowaną emocją, historią, którą ma za zadanie „opowiedzieć” obraz. Dlatego są one z reguły pozbawione detalu, aby widz mógł, a nawet musiał użyć swojej wyobraźni, aby go dokończyć i spróbować zrozumieć na płaszczyźnie emocjonalnej. Zmierzam do tego, że każdy obraz to tysiąc subiektywnych historii opowiadanych w umyśle każdego widza.

fot.  materiały prasowe

Jak po męsku zaaranżować kuchnię?

W kuchni wielu mężczyzn czuje się jak ryba w wodzie. Niektórzy nawet posuwają się do stwierdzeń, iż panowie lepiej uprawiają sztukę kulinarną od kobiet, a kuchenne pomieszczenia to ich prawdziwe królestwa. Sprawdzimy więc, co w męskiej kuchni powinno się znaleźć, na co panowie zwracają uwagę i w jak zaaranżowanych pomieszczeniach czują się dobrze.

Przy aranżowaniu kuchni dla wielu mężczyzn najistotniejsza jest funkcjonalność, prostota i „ostry nóż”. Kuchnie w męskim stylu zdecydowanie częściej projektowane są w ciemnych kolorach, w których stawia się nacisk na stosowanie ciekawych materiałów i mocnych kolorów mebli. Oprócz tego, panowie chętniej decydują się na drewno egzotyczne, takie jak palisander czy massaranduba. Są to gatunki niskoporowate, które charakteryzują się wysoką odpornością na wilgoć oraz ścieranie. Nasycony brąz drewna świetnie współgra z jasnymi kamiennymi blatami czy surowymi, jasnoszarymi, betonowymi elementami wystroju, które dodatkowo powiększają przestrzeń. Są one funkcjonalne, praktyczne i w dodatku estetyczne, czyli idealnie w męskim stylu.

Męska kuchnia w kawalerce

Każdy mężczyzna doceni świetnie zaplanowaną przestrzeń w przypadku małej kuchni. Minimalistyczna, funkcjonalna i praktyczna – to cechy obowiązkowe kuchni w kawalerce. Na rynku mamy mnóstwo rozwiązań dedykowanych stricte dla małych wnętrz – począwszy od mebli, poprzez sprzęty AGD.

– Męski punkt widzenia cechuje pragmatyzm. Jeśli mężczyzna ma do dyspozycji 30 m2, to wybierze małe, praktyczne, wielofunkcyjne sprzęty – na przykład płytę gazową bez płomieni z dwoma palnikami lub kompaktowy, minimalistyczny piekarnik elektryczny z funkcją piekarnika, mikrofali i parowaru – mówi Kamila Prałat, z firmy SOLGAZ.

Aranżacja męskiej kuchni w kawalerce to nie lada wyzwanie. Kluczowym w projektowaniu jest maksymalne wykorzystanie przestrzeni, ale i dopasowanie zastosowanych rozwiązań, które powiększają przestrzeń. Fronty szafek lakierowane na wysoki połysk optycznie nadadzą wnętrzu oddechu, a kuchnia otwarta na salon stworzy strefę przyjazną do wspólnego przygotowywania posiłków.

Jakie dodatki wybrać do kuchni mężczyzny?

W zależności od metrażu i tego, czy kuchnia jest otwarta na salon, czy jest osobnym pomieszczeniem, dobieramy do niej dodatki. Przy małym metrażu i kuchni zamkniętej w naturalny sposób stosuje się więcej jasnych kolorów, które powiększają tę przestrzeń. Warto tu jednak postawić na kontrastowe, mocne akcenty, takie jak armatura, sprzęty AGD, garnki, zastawa czy nawet ściereczki. Jak mówi Kamila Prałat z SOLGAZ, w małych pomieszczeniach ciężko jest wygospodarować miejsce na dodatkowe dekoracje, ale jak najbardziej możemy je wykorzystać na wyspie kuchennej:

– Jeżeli męska kuchnia musi być praktyczna, to i dodatki do niej również. Postawmy więc na blacie wyspy tylko to, co będzie nam przydatne podczas przygotowywania posiłków. Może to być np. wykonana z metalu barwionego na ciemne kolory misa na owoce lub zestaw noży z ciekawą podstawą.

W przypadku kuchni o dużym metrażu, aranżacja po męsku to częściej przestrzeń ubrana w ciemne kolory, które są tu dominujące. Dlatego świetnym uzupełnieniem będą dodatki w jasnych odcieniach lub rośliny, które ożywią pomieszczenie.

Męska kuchnia – inspiracje

Wielu mężczyzn ceni w kuchni minimalizm, a podczas gotowania – porządek. Gro z nich dba o to, aby kuchnia szybko wracała do swojego stanu sprzed gotowania. Dlatego jako jeden z najbardziej przydatnych elementów wyposażenia każdego pana domu staje się skrobak kuchenny. Z łatwością dzięki niemu pozbędzie się uporczywych zabrudzeń. Wyspa kuchenna, na której zostały resztki zasuszonego ciasta na pizzę nie jest już problemem, brudne sprzęty kuchenne czy plamy na kaflach również.

Kolejną bardzo ważną kwestią w aranżacji kuchni, jeśli jest ona projektowana na nowo, jest wysokość blatu kuchennego. Mężczyźni z natury są zwykle wyżsi od kobiet. Mimo tego, że uniwersalne parametry wysokości blatu kuchennego są już od dawna zmierzone i określone, to jeśli mamy taką możliwość, dopasujmy ją do swojego wzrostu. Wyspa kuchenna czy inny blat roboczy powinien znajdować się pomiędzy 10 cm a 15 cm poniżej ręki zgiętej w łokciu. W efekcie – stojąc przy takim blacie – nie ma potrzeby garbienia się, łatwiej wykonuje się czynności kuchenne i poprawia się tym samym komfort gotowania.

Pamiętajmy, że nie ma jednej, złotej zasady stworzenia idealnego, męskiego wnętrza. Jednak bez względu na wnętrzarski gust mistrza kuchni, pana domu, zabieganego kawalera czy studenta, warto stawiać tylko na wysokiej jakości wyposażenie kuchenne, w tym sprzęty AGD. Opatentowane, gładkie jak tafla wody płyty gazowe bez płomieni czy designerskie, kompaktowe piekarniki znajdą uznanie wśród wielu panów, ceniących sobie nowoczesność, funkcjonalność i intuicyjność w kuchni.

fot. materiały prasowe

Wiosna w pełni – chodźmy na taras!

Taras z widokiem na niebo i korony drzew to marzenie. Tym piękniejszy jest, gdy urządzimy go designerskimi meblami. To naprawdę nic trudnego. Holenderska marka Exotan potrafi przewidzieć nie tylko wnętrzarskie trendy, lecz również zmienną europejską pogodę. Jej meble wyglądają świetnie i są odporne na słońce i deszcz. Meble Exotan trafiły właśnie do oferty BM Housing.

Exotan już od ponad 30 lat znana jest w branży mebli tarasowych i ogrodowych. Jej produkty powstają w Azji. Marka ponad wszystko ceni komfort i wygodę użytkowników. Meble mają sprawiać przyjemność, ułatwiać relaks i znakomicie wyglądać. W ofercie marki są także meble, które możemy zostawić na zewnątrz przez cały sezon.

fot. materiały prasowe

Odkrycia w gmachu Poczty Głównej w Krakowie

Odkąd w 2019 roku czeska firma zakupiła od Orange budynek Poczty Głównej przy ul. Wielopole 2 w Krakowie, trwają intensywne przygotowania do renowacji nieruchomości. Choć oficjalne prace jeszcze się nie rozpoczęły, właściciel uchyla rąbka tajemnicy i potwierdza plan przywrócenia budowli historycznej świetności.

Malowidła ścienne, półkoliście zwieńczone okna, polichromie zdobiące sufity czy kamienne dekoracje fasad, pochodzące z dwóch faz rozbudowy budynku. Między innymi takie odkrycia przyniosły badania zabytkowego gmachu, prowadzone od 2019 roku na zlecenie Zeitgeist Asset Management, dewelopera oraz firmę zarządzającą aktywami dla inwestorów prywatnych i instytucjonalnych w Europie Środkowo-Wschodniej, Niemczech oraz we Włoszech. Od swojego powstania firma specjalizuje się w restaurowaniu zabytkowych nieruchomości, mając w portfelu kilkadziesiąt znanych realizacji, zlokalizowanych m. in. w czeskiej Pradze, jak: Pałac Dunaj, Krizikowa czy Myslikova.

W gmachu przy ul. Wielopole 2 od 120 lat mieści się Poczta Główna. Po redukcji obszaru zajmowanego przez usługi pocztowe i telekomunikacyjne większość wnętrz stanowią pustostany, a w nich niszczejące mury, będące świadkami minionej epoki. Nad planem ich ochrony i odrestaurowania, we współpracy z najlepszymi specjalistami do spraw konserwacji zabytków, pracuje dziś inwestor wraz z zespołem Baumschlager Eberle Architekten pod kierunkiem Marka Dunikowskiego.

– Chcemy odnowić to, co uległo zniszczeniu oraz wyeksponować wskazane przez konserwatorów elementy, które sprawią, że historia tego budynku nadal będzie trwać, zapisując jedynie swe nowe karty. Mamy wśród realizacji przywrócenie do życia wielu cennych obiektów w Europie, teraz chcielibyśmy zrobić to samo dla Krakowa – mówi Peter Noack, CEO i współzałożyciel Zeitgeist Asset Management.

Śladami Friedricha Setza
A jest co pokazywać. Budynek Poczty Głównej jest niezwykłą budowlą i ważnym obiektem zabytkowego Krakowa, wręcz symbolem rozwoju metropolii. Powstał w latach 1887-1889, zaprojektowany przez Franza Setza, który nadał mu styl wiedeńskiego neorenesansu – tzw. renesansu północy. Budowę prowadzili Tadeusz Stryjeński oraz Karol Knaus, którzy dokonali nielicznych zmian w projekcie Setza, na etapie realizacji. Sam Setz zasłynął z tworzenia architektury budynków pocztowych także we Lwowie, Bielsku-Białej czy w Trieście, które stały się obiektami flagowymi dla kolejnych placówek tego typu. W 1909 roku zamontowano na Wielopolu system Almona Strowgera, który wyposażył obiekt w pierwszą automatyczną centralę telefoniczną.

Budynek z czasem zaczął zmieniać swoje funkcje, wielokrotnie go przebudowywano, a fasada wykończona oryginalnie szlachetnymi tynkami została zasłonięta innymi materiałami. W latach trzydziestych XX wieku, przeprowadzono remont i rozbudowę siedziby poczty wedle projektu Fryderyka Tadaniera, krakowskiego architekta epoki modernizmu. Zlikwidowano kopułę, dobudowano dwie kondygnacje oraz oficynę z funkcją paczkarni, a fasadę ozdobiono sztukaterią z ornamentem kryształkowym [zob. słownik poniżej]. W epoce PRL-u, w latach 80., na III i IV piętrze poczty powstały we wnętrzach dekoracje, mające nawiązywać do kryształkowych zdobień na elewacjach budynku, a w kolejnej dekadzie nadbudowano kopułę budynku głównego. Te i kolejne przebudowy zniszczyły jednak wiele elementów dawnej architektury, a dobudowa nowoczesnego hotelu w miejscu Pałacyku Pareńskich zmieniła kontekst urbanistyczny.

Po zmianie właściciela budynku w 2019 roku w gmachu poczty prowadzone były badania stratygraficzno-odkrywkowe pod kierownictwem cenionej krakowskiej konserwator, Bożeny Boby-Dygi oraz badania architektoniczne dr hab. Anny Bojęś-Białasik. W trakcie badań wykonano łącznie 729 sond i odkrywek. Ponad 300 przypadło na pomieszczenia na II piętrze, gdzie zachowało się najwięcej malowideł, kolejne 100 na elewacje. Odkrycia przekładają się obecnie na planowanie prac rewitalizacyjnych.

Od sali telefonistek po zamurowane relikty neorenesansu
W wyniku restauracji obiektu dawną świetność odzyska wiele wnętrz, które dotychczas stały niezagospodarowane, niszczejąc z każdym kolejnym rokiem. Są to m. in. hol budynku czy prawdziwa perełka architektoniczna – tzw. sala telefonistek, mieszcząca się na drugim piętrze, o powierzchni 160 m2. By wiernie oddać ducha epoki, układ tego piętra pozostanie tylko nieznacznie zmieniony, tak, aby zachować oryginalny podział najbardziej wartościowych pod względem konserwatorskim pomieszczeń. Kilka słów o detalach.

W pomieszczeniach sali telefonistek znajdują się polichromie patronowe [rodzaj malowideł z powtarzającym się motywem] w formie kwiatów i liści oraz barwne dekoracje ramowe. Podczas badań odkrywkowych ustalono, że wnęki w murach ryzalitu z przeszklonym świetlikiem na wysokości drugiego piętra dekorowane były malowidłami imitującymi żyłkowanie marmuru oraz sztukaterią. Cenny zabytek stanowią tu polichromie, czyli wielobarwne dekoracje malarskie ścian nad niszami, m.in. w formie girland z kwiatami i lilijkami, datowane na XIX wiek.

– Wszystkie pomieszczenia drugiej kondygnacji były zdobione na ścianach i sufitach powtarzalnymi malarskimi motywami dekoracyjnymi. Ich dopełnienie stanowiły plafony iluzjonistyczne, czyli dekoracje sufitu z malarską imitacją przestrzennych profili – opowiada Bożena Boba-Dyga z Art Forum. Plafony różnią się dziś stanem zachowania, ale w większości są czytelne.

– Inspirujące jest dla nas także trzecie piętro. Najcenniejszym elementem architektonicznym odkrytym w wieży w pomieszczeniu centralnym pod kopułą są zamurowane XIX-wieczne biforia, rodzaj zwieńczonych półkoliście okien przedzielonych kolumną międzyokienną – uzupełnia Andrzej Lubicz-Lisowski z pracowni Baumschlager Eberle Architekten. Na ścianach znajdziemy tu także fragmenty inskrypcji w języku grecko-bizantyjskim.

Inwestor odnowi oryginalną fasadę
W planach jest m. in. odwzorowanie oryginalnych tynków, co przywróci historyczny wygląd budynku. W latach 30. XX wieku zewnętrzne elewacje były wykończone tynkami szlachetnymi z miką.
– Nieustannie rozmawiamy z konserwatorami oraz architektami, aby wszystkie nasze prace były wykonywane zgodnie z zasadami sztuki. Dążymy do wiernego odtworzenia i konserwacji elementów, które stanowią historyczną spuściznę, a spośród nich istotną częścią jest oczywiście fasada – mówi Grzegorz Sławiński, kierownik projektu w Zeitgeist Asset Management.

Na frontowych elewacjach badacze odnaleźli relikty tynków szlachetnych z miką, miejscowo odbijającą światło. Uwagę przyciąga wykorzystanie tynku typu terazzo do wykonania odlewów dekoracyjnych gzymsów oraz cokołów. Zachowały się również pozostałości kamiennych bonii – czyli prostokątnych płyt na elewacji, ozdabiających narożniki – oraz kolumn między oknami. Wszystkie one zostaną odrestaurowane. Ciekawostkę stanowią także same okna – w całym budynku znajduje się aż 70 typów stolarki okiennej. Do spisu elementów zabytkowych zakwalifikowano ponadto kraty, żaluzje, drzwi metalowe oraz balustrady klatek schodowych i linolea z monogramem.

Wnętrza otwarte dla mieszkańców Krakowa
Co do przyszłego przeznaczenia budynku, plany są bez zmian. Poczta Główna pozostanie pod tym samym adresem. Infrastruktura firmy Orange przenoszona jest natomiast do pomieszczeń technicznych, znajdujących się na poziomie piwnic. Natomiast w miejscach dawnych biur i pustostanów będzie przeprowadzona modernizacja. Przestrzenie te Zeitgeist chce przeznaczyć na wysokiej klasy hotel, który będzie liczył ok. 130 pokoi gościnnych, wraz z nowym, wewnętrznym dziedzińcem. Ideą jest, aby przyszły hotel był budynkiem otwartym i przyjaznym dla mieszkańców Krakowa.

Istotną zmianą, wychodzącą naprzeciw konkluzjom konserwatorskim z początku 2022 r., jest znaczne ograniczenie liczby pokoi, w tym na II piętrze – w celu ochrony układu przestrzennego oraz elementów wystroju. Pomieszczenia na drugiej kondygnacji będą udostępniane publicznie, m. in. na konferencje, koncerty kameralne lub wystawy. Także parter pozostanie otwarty, oferując bar i restaurację, a w budynku oficyny – centrum konferencyjne. Dodatkowo, Poczta Polska we współpracy z właścicielem budynku zamierza przeznaczyć część parteru na funkcję wystawo-muzealną, poświęconą historii Poczty Polskiej.

Minisłownik:
• Badania stratygraficzne – mają na celu ustalenie chronologii, ikonografii, technologii, zakresu występowania i stanu zachowania nawarstwień historycznych. Dostarczają wiedzy na temat technologii zastosowanych do wykonania obiektu w poszczególnych fazach przekształceń oraz kolorystyki elewacji i jej detalu architektonicznego.
•  Bifora – zwieńczone półkoliście okna, podzielone najczęściej kolumienką lub słupkiem na dwie części.
• Bonie – wystrój sztukatorski imitujący okładzinę kamienną; płyty zdobiące fasadę, np. w narożnikach czy przy oknach.
•  Cokół – najniższa nadziemna część budowli lub jej części. Pełni funkcję konstrukcyjną i ozdobną. • Gzymsy – poziome, zwykle profilowane listwy wystające przed lico muru. Chronią elewację budynku przed ściekającą wodą deszczową. Mogą pełnić funkcję dekoracyjną.
•  Mika: mineralny dodatek dekoracyjny do tynków szlachetnych, miejscami odbijający światło jak mikrolusterka.
• Monogram: litera lub kilka liter powiązanych kompozycyjnie, stosowanych jako podpis lub znak własności. Literami monogramu są inicjały osoby lub firmy. Naczelną cechą monogramu jest jego czytelność, a dopiero potem ozdobność.
• Nisza: wnęka, wgłębienie w fasadzie lub w ścianie wewnątrz budynku przeznaczone do celów zdobniczych, kultowych. W niszach stawiano posągi, urny lub pozostawiano puste.
• Ornament – motyw lub zespół motywów zdobniczych. Motywy te, złożone z drobnych elementów, mogą pokrywać całą powierzchnię, występować tylko w określonych polach albo przybierać formę pasową.
• Plafony iluzjonistyczne: część sufitu, zdobiona sztukaterią, polichromią lub malowidłem na specjalnie podwieszonym płótnie, w celu zbudowania optycznej głębi.
•  Polichromia: wielobarwna ozdoba malarska ścian, sufitów, sklepień lub drewnianego wyposażenia.
•  Polichromie patronowe: polichromie z powtarzającym się wzorem.
• Ryzalit: występ z lica w elewacji budynku w jego części środkowej, bocznej lub narożnej, prowadzony od fundamentów po dach, stanowiący jego organiczną część. W rzucie poziomym ryzalit może mieć kształt prostokąta lub półkola.
• Sztukateria: dekorowanie ścian, sklepień czy sufitów ozdobnymi elementami przestrzennymi, wykonanymi z gipsu lub innych zapraw.
• Terazzo: rodzaj kamieniarskiego tynku szlachetnego, cechujący się zabarwieniem w masie i dodatkiem kruszyw mineralnych do cementu portlandzkiego (naturalnych gresów z różnych gatunków kamieni). Zaprawa ta bywa też nazywana masą sztucznego kamienia, jest bardzo twarda i po zastygnięciu nadaje się do opracowania poprzez kucie narzędziami kamieniarskimi.
•Tynki szlachetne: wprowadzone w epoce modernizmu zaprawy ozdobne, które pełniły nie tylko funkcję ochronną dla murów, co także dekoracyjną i przeznaczone były do ekspozycji bez malowania. Tynki szlachetne pozwalają̨ kształtować́ powierzchnie architektoniczne zgodnie z obowiązującymi aktualnie trendami. Łączą naturalne barwy, wynikające z zastosowania kolorowych wypełniaczy kamiennych i farb do produkcji masy z bogactwem efektów fakturalnych.

fot.   materiały prasowe

Szafki narożne – magiczny kącik w kuchni?

W kolejnej odcinku cyklu dotyczącego organizowania kuchennych przestrzeni, stworzonym w showroomie PEKA, blogerka Architekt Porządku opowiada jak poradzić sobie z przestrzenią narożną oraz zdradza kilka niezawodnych rozwiązań. 'Decluttering’ jest sztuką zaprowadzania ładu we wnętrzach, pozbywania się nadmiaru przedmiotów oraz organizacji miejsc do przechowywania, a Agnieszka Witkowska zajmuje się profesjonalnym „odgracaniem” wnętrz. We wspólnym projekcie z PEKA, po raz kolejny dzieli się swoimi niezawodnymi radami, tym razem dotyczącymi problematycznej przestrzeni narożnikowej.

Klasyka gatunku – Le Mans

Jak przyznaje Architekt Porządku, szafki narożne są domeną przedmiotów i urządzeń kuchennych rzadko używanych na co dzień. Bez systemów wspomagających, ta przestrzeń staje się trudno dostępna, a sięganie po naczynia wiąże się z koniecznością schylania i „nurkowania” w szafce. Tu sprawdzi się system PEKA – Le Mans. Rozwiązanie służy do schowania i porządkowania garnków, patelni i większego sprzętu – mamy możliwość wysunięcia zawartości półki na zewnątrz, a opływowy kształt pasuje do garnków i patelni.

Magiczny kącik – niezbędny w każdej kuchni

Przedmioty o kanciastym kształcie lub sprzęt AGD trzymany w kartonowych pudełkach znajdzie swoje miejsce w systemie PEKA – Magic-Corner Comfort. System obejmuje cztery kosze, oferujące powierzchnię większą, niż w systemie Le Mans. Powierzchnia porozdzielana jest na kilka koszy i pozwala zagospodarować sprzęt AGD, który zwykle przechowywany jest w pudełkach i używany sporadycznie – opiekacze, tostery czy wyciskarki do soków. Magic-Corner rekomendowany jest do przedmiotów kanciastych, tak aby jego powierzchnia była optymalnie wykorzystana.

Organizacja przedmiotów kuchennych na co dzień

Dobrze zagospodarowana i rozplanowana kuchnia to już połowa sukcesu idealnie zorganizowanej kuchni. Ważną częścią utrzymywania porządku są codzienne nawyki i wyznaczenie kilku prostych reguł w użytkowaniu kuchni. Często spotykanym problemem staje się brak miejsca, spowodowany posiadaniem dużej ilości naczyń kuchennych, akcesoriów czy zastawy stołowej. Przechowujemy w

szafkach narożnych zdecydowanie za dużo rzeczy, pomimo, że częstotliwość ich używania nie jest wielka. Warto zastanowić się jakie naczynia umieszczamy w systemach narożnych. Akcesoria kuchenne używane na co dzień – pozostawmy na górze, rzadziej użytkowane na dole. Tak prosta zasada z pewnością zaprowadzi ład w naszej kuchni na dłużej.

fot. materiały prasowe

BoConcept współpracuje z duńskim artystą Madsem Bergiem

Marka meblowa BoConcept nawiązała współpracę z duńskim ilustratorem Madsem Bergiem i stworzyła limitowaną edycję sygnowanych plakatów obrazujących swoje najpopularniejsze projekty.

2022 to szczególny rok dla BoConcept z okazji 70-lecia jej istnienia. Siedemdziesiąt lat kultowych mebli, rzemiosła i autentycznej jakości. To głównie na tym będzie się skupiać nowa kampania Ekstraordinær Since 1952, która zaplanowana jest na okres od marca do grudnia br. Jednym z działań przygotowanych na ten jubileuszowy rok jest współpraca z duńskim ilustratorem i projektantem Madsem Bergiem, znanym z inspirowania się nowoczesnym stylem Art Deco. Artysta zaprojektował dla marki plakaty obrazujące jej najbardziej kultowe projekty, które można wygrać w ekskluzywnym konkursie.

W konkursie każdy będzie miał szansę wygrać jeden z 600 limitowanych plakatów, numerowanych i sygnowanych przez artystę, na których znajdzie się sześć ikon designu BoConcept: fotel Imola, fotel Charlotte, sofa Amsterdam, stoliki Madrid, stół Kingston z krzesłami Princeton oraz biurko Cupertino z krzesłem Ottawa.

Aby wziąć udział w konkursie należy zapisać się na newsletter BoConcept. Obecni subskrybenci zostaną automatycznie dołączeni do konkursu. Przeprowadziliśmy wywiad z Madsem, który opowiedział nam nieco więcej o jego doświadczeniach z współpracy z BoConcept.

W Twoich pracach widać silny wpływ stylu Art Deco. Będąc duńskim ilustratorem, jak bardzo inspirujesz się duńskim industrialnym wzornictwem?

Art Deco faktycznie jest jednym z głównych źródeł mojej inspiracji, ale nie tylko. Inspiracji szukam również w innych stylach, takich jak Art Nouveau, czy Futuryzm. To, co naprawdę doceniam w nordyckim wnętrzarskim wzornictwie, to fakt że kieruje się prostotą i funkcjonalnością i każdy element spełnia swoje zadanie. Oczywiście znajdą się również i takie detale, które są jedynie dekoracją, a na tym z kolei skupia się głównie styl Art Deco. Kiedy połączymy te dwa światy, wtedy dzieje się magia.

W serii znajdzie się sześć różnych kultowych projektów z kolekcji BoConcept. Jakie było Twoje podejście do zobrazowania każdego z tych mebli?

Moim celem było stworzenie zróżnicowanej i interesującej serii, w której każdy zobrazowany mebel wygląda inaczej i wyjątkowo, ale wciąż pozostaje w harmonii z pozostałymi.

Aby to osiągnąć, w każdej ilustracji użyłem innego koloru tła, który współgra z kolorystyczną paletą marki oraz nadałem ten sam poziom saturacji. Bawiłem się również różnymi kątami widzenia, dlatego niektóre meble widzimy z góry, a inne z boku.

Innym ważnym elementem jest graficzna warstwa na wierzchu, która subtelnie dodaje spójności całej serii. No i oczywiście wszystkie ilustracje są odbiciem mojego stylu, więc cienie, struktura, tekstura i wszystkie inne detale tworzą połączenie pomiędzy każdym plakatem z serii.

A jakie było Twoje podejście do różnych kształtów, organicznych i geometrycznych, w każdym z mebli?

W tej serii chciałem zgłębić sposób, w jaki światło gra na formie każdego z mebli i jak rzucany jest cień na podłogę pod nimi. Uważam, że obserwowanie interakcji pomiędzy światłem a różnymi kształtami i materiałami jest bardzo interesujące.

W niektórych ilustracjach jest nawet pewna gra świateł w tle, aby podkreślić istnienie źródła światła rzucającego cień. Dodanie aktorów było równie ważne, ponieważ niektóre projekty najlepiej prezentują się, kiedy zachodzi z nimi jakaś interakcja.

Mads Berg jest jednym z najwybitniejszych artystów na świecie w swojej dziedzinie. Jego praca skupia się głównie na ilustracjach, kluczach wizualnych, plakatach, mapach, ilustracjach reklamowych i redakcyjnych, okładkach, muralach oraz projektowaniu map, ikon i krojów pisma.

fot. materiały prasowe

Zaczytani, zamyśleni … – najlepiej w fotelu obrotowym !

Są takie momenty w życiu, gdy najbardziej na świecie pragniemy pobyć sami. To może być dzień lub wieczór, pół godziny przez zmierzchem, gdy słońce zajdzie za linię drzew lub 55 minut fenomenalnej „Kind of Blue” Milesa Davisa. Chcemy zapaść się w fotelu, ukołysać w tempie własnych myśli, poczuć się bezpiecznie, poczuć się dobrze. Tylko we własnym towarzystwie.

Wiecie kto wymyślił pierwszy fotel obrotowy? Trzeci prezydent Stanów Zjednoczonych – Thomas Jefferson, podczas prac nad Deklaracją Niepodległości. Zmodyfikował zwyczajny fotel, by można było wygodniej i szybciej w nim pracować.

Fotele obrotowe, o których chcemy napisać nie zostały bynajmniej stworzone do pracy, lecz do tego, by sprawiać przyjemność. Są miękkie, potrafią utulić, wystarczy delikatny ruch stopą, a zaczną cię delikatnie kołysać. Każdy z nich jest znakomicie zaprojektowany, ze świetnie wyprofilowanym siedziskiem i lekko działającym mechanizmem obrotowym.

Przegląd foteli obrotowych z oferty sklepu z holenderskim designem – Dutchhouse.pl rozpoczniemy od modelu Vince firmy Dutchbone. Jego projektanci inspirowali się estetyką sprzed 50 lat. Dowcipkują zresztą, że ten poziom komfortu ostatni raz osiągnięty został w latach 70. Fotel obrotowy Vince przywodzi na myśl (dzięki poziomemu sposobowi pikowania) kultową sofę Togo z 1973 roku projektu Michela Ducaroya. Siedzisko pasuje do wszelkich stylizacji w stylu vintage, a także do eklektycznych wnętrz, których właściciele lubią estetyczne cytaty. Dobrze będzie wyglądał w salonie przy stoliku kawowym lub przed kominkiem. Jego obrotowa noga wykonana jest z metalu, a podstawa siedziska z drewna z eukaliptusa i pianki ognioodpornej.

 

Kolejny fotel, o którym chcielibyśmy wspomnieć to nieco bardziej oficjalny Roan marki Woood. Nie ma podłokietników, jest czarny, ma metalową, okrągłą podstawę i pikowane w kratkę siedzisko. Tapicerka wykonana jest z drobnego, bardzo modnego sztruksu. To fotel, który najlepiej sprawdzi się w eleganckim gabinecie, pokoju z kinem domowym lub jako uzupełnienie kompletu wypoczynkowego w salonie. Podobne zastosowanie może mieć Vinny, także marki Woood – nowość w ofercie Dutchhouse.pl. Jego tapicerka to boucle w czterech kolorach.

 

Zupełnie inny jest fotel Woolly – okrągły, z niewidoczną podstawą i obejmującym człowieka oparciem. Powinien on stanąć przy oknie, z którego rozciąga się najładniejszy w domu widok. W antracytowym Woolly można siedzieć z podwiniętymi nogami i delektować się chwilą relaksu. Fotel ten ma bardzo modną formę, nie musi występować solo. To wspaniałe uzupełnienie obłych sof, które są aktualnie na absolutnym topie.

 

Zupełnie tak samo jak w przypadku obrotowych, wypoczynkowych modeli marki HKliving: zielonego i kremowego fotela z wyjmowaną poduszką.

Podobną formę, chociaż w zupełnie innym stylu ma spektakularny obrotowy fotel Carousel firmy Be Pure. Tapicerowany aksamitem, gęsto pikowany, suto marszczony, stylem nawiązuje (jak przyznają jego projektanci) do klimatu butikowych paryskich hotelików lat 50. XX wieku. Ten luksusowy mebel z powodzeniem może stanąć we wnętrzu zaaranżowanym antykami.

W takim fotelu spokojnie mógłby siedzieć James Bond (z czasów Seana Connery’ego) i popijać wstrząśnięte, niezmieszane. Mowa o klasycznym modelu Jada pokrytym brązowym aksamitem. Za jego projekt odpowiada marka Woood. Podstawa fotela – okrągła, stabilna, pomalowana została na czarno. Siedzisko ma wygodne podłokietniki, które sprawiają, że to wprost idealny mebel do czytania.

Fot. materiały prasowe

Architekci z Foster + Partners zaproszeni do rewitalizacji centrum Warszawy

Firma Atrium European Real Estate, właściciel Domów Towarowych Wars Sawa Junior i zarządca Pasażu Wiecha, podjęła współpracę z uznaną pracownią architektoniczną Foster + Partners, doświadczoną w wielkomiejskich projektach rewitalizacyjnych. Jej specjaliści przeanalizują możliwości poprawy tego fragmentu miasta – od roku 2030 w dal.

Cel to przygotowanie na wyzwania przyszłości, tak aby budynki i ich otoczenie stały się atrakcyjną częścią wielofunkcyjnego śródmieścia. Podjęte działania będą też sprzyjać połączeniu przestrzeni publicznej wokół Domów Towarowych Wars Sawa Junior z założeniami Nowego Centrum Warszawy, w tym współtworzeniu szlaków pieszych, prowadzących od Muzeum Sztuki Nowoczesnej i Placu Centralnego, przez ulicę Chmielną, w stronę Traktu Królewskiego.

Domy Towarowe Wars Sawa Junior to od lat jedno z najpopularniejszych miejsc zakupów w Warszawie. Od początku funkcjonowania w roli właściciela, Atrium prowadziło szczegółową analizę potencjału tej lokalizacji, jednocześnie badając zmiany zachodzące w jej otoczeniu.

– Nasze zaangażowanie w opiekę nad Domami Towarowymi Wars Sawa Junior i Pasażem Wiecha ma charakter długofalowy. Chcemy ulepszać je tak, aby odpowiadały potrzeby wynikające z nowej rzeczywistości i zmieniających się sposobów korzystania z uroków miasta. Naszym celem jest też powiązanie budynków i przestrzeni wokół nich z planami władz Warszawy w zakresie uprzywilejowania ruchu pieszego, łatwiejszego poruszania się pomiędzy różnymi miejscami czy zazieleniania centrum. Uznaliśmy, że to właściwa pora, aby przemyśleć potencjalne zmiany, które sprawią, że Domy Towarowe Wars Sawa Junior będą z powodzeniem służyć warszawiakom i turystom przez kolejne dekady. W tym celu zaprosiliśmy do współpracy doświadczonych architektów i urbanistów – mówi Graham Kilbane z Atrium European Real Estate.

Architekci Foster + Partners tchnęli nowe życie w wiele historycznych, śródmiejskich obiektów na całym świecie, zwiększając ich potencjał i przyciągając nowych użytkowników, tworząc atrakcyjne przestrzenie publiczne. Zespół pracowni, oprócz architektów i urbanistów, tworzą też antropolodzy, socjolodzy, architekci krajobrazu, inżynierowie – ich zróżnicowane kompetencje ułatwiają tworzenie miejsc inkluzywnych i uwzględniających różne style życia, sprzyjających animacji życia miejskiego oraz integracji różnych pokoleń. Przykłady projektów Foster + Partners to m.in. przyjazny dla pieszych plac Trafalgar Square, dziedziniec British Museum w Londynie czy rewitalizacja starego portu w Marsylii.

– Działania na rzecz Domów Towarowych Wars Sawa Junior kontynuują długą tradycję naszej pracowni, związaną z kształtowaniem tkanki miejskiej i przestrzeni publicznej. W tym konkretnym przypadku mamy możliwość wpisania się w szerszą strategię ożywienia i poprawy jakości śródmieścia. Poprzez rozpoczęty dialog z lokalnymi interesariuszami oraz badania historyczne, przyglądamy się ewoluującemu centrum Warszawy, szukając rozwiązań, które sprawią, że Wars Sawa Junior oraz Pasaż Wiecha będą w przyszłości tętnić życiem – komentuje Chris Bubb, z Foster + Partners.

Od początku tego roku specjaliści Foster + Partners szczegółowo analizują Domy Towarowe Wars Sawa Junior w kilku kontekstach – historycznym, kulturowym i społecznym. Atrium i Foster + Partners rozpoczęły też dialog w tej sprawie z lokalnymi władzami, liderami opinii, organizacjami społecznymi i sąsiadami. Uzyskane w ten sposób obserwacje i wnioski zostaną uwzględnione w pierwszych koncepcjach. Wstępne pomysły zostaną zaprezentowane w 2022 roku i poddane dalszej debacie publicznej, która określi kolejne kroki.

– Zdajemy sobie sprawę z kulturowego i historycznego znaczenia oraz potencjału tej lokalizacji. To wielowątkowe miejsce, które wymaga pogodzenia interesów i potrzeb wielu stron. Dlatego w zespole zaangażowanym w to przedsięwzięcie są eksperci z Polski i zagranicy. Ich wiedza gwarantuje wszechstronne i świeże spojrzenie na cały proces, a jednocześnie umiejętność zagłębienia się w lokalne konteksty. Jesteśmy gotowi wsłuchać się w rekomendacje płynące z różnych stron, aby wspólnie napędzać proces pozytywnych zmian zachodzących w centrum Warszawy – dodaje Graham Kilbane.

Atrium to właściciel, zarządca i deweloper centrów i nieruchomości handlowych w Europie Środkowej. Obecnie w portfolio Grupy znajduje się 26 aktywów zlokalizowanych w czterech krajach: Polsce, Czechach, Słowacji oraz w Rosji, o łącznej wartości rynkowej 2,5 mld euro i całkowitej powierzchni najmu brutto (GLA) wynoszącej ponad 809 000 mkw. Warszawa jest jednym z kluczowych rynków, na których działa Atrium – oprócz Domów Towarowych Wars Sawa Junior, firma jest też właścicielem Atrium Promenada, Atrium Targówek, Atrium Reduta oraz King Cross Praga.

fot. materiały prasowe

Trzy pomysły na aranżację wielkanocnego stołu

Choć Wielkanoc – z różnych powodów – nie jest tak „strojna” jak Boże Narodzenie, to nawet najwięksi minimaliści pamiętają o udekorowaniu miejsca, w którym podczas świąt spędzamy najwięcej czasu. Podpowiadamy, jak zadbać o jego efektowną oraz nieskomplikowaną oprawę, która sprawdzi się zarówno podczas wielkanocnego śniadania, jak i pozostałych świątecznych posiłków.

Dekorowanie wnętrz z okazji Wielkanocy ma w sobie pewną magię – bez względu na aurę za oknem, pozwala poczuć tę radosną, wiosenną atmosferę i dłużej się nią cieszyć. Sprawia też, że nasz dom nabiera wyjątkowego, odświętnego charakteru. Głównym elementem wielu świątecznych aranżacji jest stół, który w tym okresie staje się nie tylko miejscem spożywania posiłków, ale i spotkań. Dlatego warto zadbać o to, by zaplanowana aranżacja pasowała do klimatu naszych wnętrz i łączyła w sobie estetykę oraz funkcjonalność. A skoro ma być wyjątkowo, przyda się inspiracja na aranżację stołu inną niż typowe dla świąt Wielkanocy żółte i zielone ozdoby. I mamy na to aż 3 pomysły.

1. Klasyka zawsze się obroni

– Mówiąc „klasyka”, wcale nie mam na myśli typowych żółci, zieleni, kurczaczków czy pisanek, choć i te są zawsze mile widziane w wielkanocnych aranżacjach. Jednak tu chodzi raczej o uniwersalne, ponadczasowe i eleganckie połączenia – mówi ekspertka sieci sklepów KiK i wyjaśnia: – Podstawą jest obrus. Warto wybrać gładki model w tradycyjnym wydaniu (biel) lub sięgnąć po szczególnie modne w ostatnim czasie lniane propozycje. Do tego biała zastawa, skomponowana z przezroczystym szkłem i sztućce – srebrne lub złote. Myśląc o dekoracjach najlepiej postawić na świeże kwiaty i świeczki w szklanych naczyniach. Warto wybrać te smukłe i długie, bo są bezpieczne i zajmują niewiele miejsca, dzięki czemu mamy wystarczająco dużo przestrzeni dla przysmaków wielkanocnych. Z taką bazą możemy bawić się kolorowymi dodatkami i zmieniać kolor kwiatów oraz świeczek w zależności od pory dnia i typu posiłku.

2. Naturalnie i stylowo

– W tym roku Wielkanoc wypada w połowie kwietnia, jest więc szansa, że będzie ciepło i słonecznie. Jeśli mamy do dyspozycji ogród, warto rozważyć organizację świątecznego śniadania czy obiadu na świeżym powietrzu. Jeśli jednak pogoda nie będzie sprzyjała i tak warto rozważyć wiosenną, naturalną aranżację stołu. Tu kluczowe są materiały, po które sięgniemy – drewno, len – a także paleta barw ziemi – beże, brązy, zielenie. Lekkiego błysku mogą nadać dodatki – np. w odcieniach klasycznego lub różowego złota. Do tego niefarbowane jajka, piórka, gałązki i sznur światełek w jednym kolorze, by dodać aranżacji odświętnego charakteru. Idealnie uzupełni ją rustykalna zastawa – biała, brązowa, a nawet i niebieska – tłumaczy dekoratorka związana z marką KiK.

3. Odważnie i przytupem

– Trzecia propozycja jest najbardziej nietypowa, bo bazuje na kolorze, który w ogóle nie kojarzy się z Wielkanocą. Mam na myśli róż, a konkretnie wykorzystanie do aranżacji różowej zastawy stołowej. Świetnie będzie się komponować z białymi czy brązowymi dodatkami (np. obrusem), ale też złotem, srebrem czy granatowym odcieniem. Tu najlepszą dekoracją również będą żywe kwiaty – w wersji naprawdę odważnej bardzo kolorowe bukiety, w spokojniejszej białe. Zdaję sobie sprawę, że dla tradycjonalistów to może być zbyt ekstrawagancka dekoracja, ale u osób szukających nowoczesnych inspiracji – czemu nie. Różowa zastawa doskonale komponuje się z daniami z warzyw i owoców, jeśli więc planujemy nietradycyjne, wegetariańskie lub wegańskie święta wielkanocne, to może być naprawdę strzał w dziesiątkę – podsumowuje dekoratorka.

fot.  materiały prasowe

Lampy, które pokochały duńskie it-girls!

Coraz częściej traktujemy balkon i taras jako dodatkowe pomieszczenie mieszkalne, ozdabiając je dekoracyjnymi detalami i udogodnieniami, nawiązującymi stylistycznie do pozostałych pomieszczeń w domu. Ważną rolę w tym miejscu odgrywa oczywiście dobrze zaprojektowane oświetlenie zewnętrzne. Nie tylko ułatwia przyjemne spędzenie czasu na tarasie po zmroku, ale zapewnia tak bardzo pożądaną podczas wypoczynku przytulność. Dobrze wiedzą o tym skandynawskie blogerki, które sztukę aranżacji wnętrz i balkonów opanowały do perfekcji.

W ostatnich latach świat zachwycał się duńskimi pomysłami, zarówno w projektowaniu mebli, przedmiotów użytkowych, jak i nordyckiej kultury kulinarnej, znanej chociażby dzięki kultowej już restauracji Noma, czy wreszcie kulturowym fenomenem hygge – sztuką cieszenia się drobnymi przyjemnościami i spędzaniem czasu w gronie bliskich. W dzisiejszych czasach ta filozofia jeszcze bardziej wpisuje się w ideę doceniania każdej chwili i delektowania się czasem spędzonym w domowym zaciszu. Duńska marka Nordlux doskonale wyczuła te trendy, proponując pomysłowe lampy mobilne, w których z miejsca zakochali się skandynawscy blogerzy i influencerzy.

Niezależnie od pory roku, wraz z zapadnięciem zmroku, naturalne światło prędzej czy później znika. Na szczęście przestał to być powód, aby opuszczać taras i wchodzić do środka. Wręcz przeciwnie: dzięki pięknemu oświetleniu i stylowym dodatkom, można w kilka chwil stworzyć wystrój, w którym przyjemnie spędzimy czas z przyjaciółmi, czy zrelaksujemy się, słuchając podcastu lub audiobooka. Mobilne lampy zewnętrzne Nordlux oferują znacznie więcej korzyści, niż tylko sprzyjający rozmowom i odprężeniu klimat. Do ich uruchomienia na balkonie wystarczy tylko pamiętać o tym, by wcześniej naładować baterię, dokładnie tak, jak telefon.

fot. materiały prasowe

Nie chcemy być modni – chcemy być mądrzy

Rozmowa z panem Pawłem Jaskanisem – od 2002 dyrektorem Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, historykiem sztuki, archeologiem, muzealnikiem, specjalistą w zarządzaniu ochroną zabytków i opieką nad nimi, jurorem reprezentującym instytucję – inwestora w 24. edycji konkursu KOŁO.

Czuje się Pan gospodarzem, jurorem czy obserwatorem wyposażonym w imponującą wiedzę i doświadczenie badacza kultury materialnej?

Paweł Jaskanis: Gospodarzem! Funkcja jurora jest pochodną – odpowiadam za to, co się tutaj dzieje w każdym aspekcie. Na tyle, na ile pozwalają mi fundusze publiczne, którymi dysponuję. Gospodarz, który nie jest jurorem byłby fatalnym gospodarzem. A juror, który nie jest gospodarzem miałby znikomą możliwość zrealizowania zwycięskiego projektu.

Jak doszło do partnerstwa pomiędzy Muzeum Króla Jana III w Wilanowie, a firmą Geberit?

P.J.: Gdy dowiedziałem się, że Geberit jest zainteresowany współpracą z Muzeum od razu powiedziałem „tak!”. A to z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że już w 2004 roku Geberit był sponsorem i wykonawcą całkowitej przebudowy toalety w pałacu, w skrzydle południowym. Muzeum doświadczyło wówczas wsparcia sponsorskiego. Toalety wytrzymały próbę czasu, niemniej to wciąż za mało w stosunku do potrzeb. Powinny być na poziomie, który poprawia wizerunek miejsca, w tym instytucji w oczach cudzoziemców.

Drugą przyczyną jest fakt, iż chodzi o konkurs – a na to jestem otwarty zawsze! Tym bardziej, że konkurs z zakresu twórczości architektonicznej musi się puentować najwyższą jakością propozycji artystycznych i rozstrzygnięć, posiadając zarazem formułę otwartą, skłaniającą do dialogu. Oczywiście, może się okazać, że zwycięska praca nie będzie idealna z punktu widzenia inwestora, ale to również jest temat do dyskusji: dlaczego, gdzie szukać kompromisów, gdzie postawić granice. Dyskutować i proponować zawsze warto. Nie chcemy być modni – chcemy być mądrzy.

Z pańskich wypowiedzi, które zdążyły już wybrzmieć w kontekście tegorocznego konkursu, wyłania się intelektualista, który patrzy z szerszej perspektywy…

P.J.: Do skutecznego zarządzania zabytkami, zwłaszcza tak cennymi jak muzea, niezbędne jest gruntowne przygotowanie, obejmujące różnorodne kompetencje. Ujmując to po akademicku, należałoby wymienić przynajmniej zarządzanie, historię Polski, historię poszczególnych dzieł sztuki i architektury, trochę archeologii, elementy przyrodoznawstwa i środowiska, socjologii i psychologii społecznej. Znajomość zagadnień z każdej z tych dziedzin służy jak najskuteczniejszemu sprawowaniu opieki nad zasobami historycznymi. Tak, żeby zaistniały jako zawsze atrakcyjne wartości przynajmniej w oczach, jeśli nie w świadomości zwiedzających.

Wszystko, co się dzieje w muzeum wymaga rozsądku, wiedzy, rozwagi, zastanowienia i dyskusji. W grupach osób oczywiście, gdyż nie jest to zadanie dla solistów, choć w pracy zespołowej zawsze są konieczni liderzy. Wspólnie poszukujemy najlepszych rozwiązań, na tyle, na ile pozwalają nam warunki: pieniądze, czas, materiały, partnerzy, a także opinia publiczna, która bywa kapryśna, jeśli chodzi o to, jak powinny wyglądać warunki zaplecza socjalnego. W takich sytuacjach odpowiadam, że nie wszystko możemy zrealizować, ponieważ funkcjonujemy w obrębie bardzo cennych zabytków, stąd też nie możemy porównywać się do nowoczesnych biurowców czy hoteli, czy muzeów w nowych gmachach.

Toaleta publiczna wydaje się być nadal tematem tabu…

P.J.: Toalety, podobnie jak inne przestrzenie publiczne, są miejscami spotkań ludzi. Najczęściej wstydliwymi, bo tak się utarło w naszej obyczajowości. Tymczasem Papuasi, gdy widzą kogoś w ubraniu mówią, że z pewnością ma coś do ukrycia. My żyjemy w kulturze ukrywania i tak już zostanie. Nie będziemy Papuasami. Przywołuję ten skrajny przykład jako egzemplifikację względności w budowaniu relacji w przestrzeniach, które – naszym zdaniem – wymagają intymności i dyskrecji. Ci, którzy dużo podróżują, dostrzegają różnice w podejściu projektowym. Jeśli natomiast mowa o krajach zachodnich, to w przypadku toalet publicznych, choćby na stacjach benzynowych, w ostatnich dziesięcioleciach można zauważyć postępująca zmiany – estetyzację, która wyraźnie zmierza w stronę skromności. Równocześnie następuje reglamentacja dostępności związana z koniecznością wrzucenia pieniążka do „kołowrotka”, co dyscyplinuje użytkowników do zachowania czystości. Mniej jest w związku z tym aktów wandalizmu. Mówimy tu o pewnych niezmiennych mechanizmach psychologicznych.

Toaleta pałacowa powinna sprostać związanym z tym wyzwaniom, bo nie możemy niestety wykluczyć brutalizmów pośród naszych gości wobec „toaletowego” majątku muzeum – myślenia „wspólne dobro” versus „wspólne, czyli niczyje”. Równocześnie wyłania się tutaj zagadnienie dydaktyzmu przestrzeni i funkcji użytkowych w projektach architektonicznych. Jak dać użytkownikowi do zrozumienia, że ma się zachowywać stosownie? Jak go skłonić do zachowania czystości? W generaliach bardzo dobrze wiemy co uchodzi, a co nie. Ale toalety publiczne są pod tym względem ciągle terytoriami wyjętymi spod prawa. Może psycholog architektury – jeśli taka specjalność istnieje – byłby w stanie objaśnić mechanizm, jaki za tym stoi?

Projektując toaletę pałacową młodzi twórcy będą zmuszeni z jednej strony uwzględnić jej odporność na przejawy brutalizmu, a drugiej rozwiązać kwestie estetyczne poruszając się na obszarze pomiędzy…

P.J.: …pomiędzy tradycją, a nowoczesnością! Ale także między dosłownością, a finezją, która jest wynikiem uruchomienia twórczej wyobraźni. Będą musieli poszukać rozwiązań w obrębie kolejnych warstw każdej z tych skrajności, bo są to wszak pojęcia skalarne. Tradycja może pozostać bardzo tradycyjna, ale równie dobrze może zostać mocno przetworzona, przetransformowana w nową wartość, nadal kojarzoną z miejscem. W poszukiwaniu finezji można sięgnąć do narracji i gry skojarzeń. W każdym przypadku wartością jest różnorodność i wyjście poza schematy. W jaki sposób – to już zostawmy twórcom. Można także spojrzeć na przestrzeń w sposób bardzo nowoczesny. Zastrzegę, że my, pracownicy Muzeum, nie pozjadaliśmy wszystkich rozumów. Bardzo często potrzebujemy inspiracji – dlatego ten konkurs jest dla nas taki ważny. Historią trzeba grać umiejętnie i dalej ją tworzyć. Jest to trudne w miejscach takich, jak nasze Muzeum, co nie znaczy, że niemożliwe.

Niczego jednak nie zasugeruję – jakiekolwiek recepty przed konkursem zawsze będą przedwczesne, zwłaszcza ze strony jednego z jurorów. Jako inwestor już się wyraziłem tworząc regulamin konkursowy – więcej nie mogę powiedzieć. Mogę jedynie pobudzać potencjalnych uczestników konkursu do bardzo otwartego, twórczego podejścia. Już samo zaistnienie w konkursie ze swoim wyjątkowym projektem jest czymś szczególnie cennym – szansą na dostrzeżenie przez krytyków i potencjalnych inwestorów. Zasób inspiracji jest nieograniczony! Właśnie tak widzę sens konkursów od lat urządzanych przez firmę Geberit – jako fantastyczną sposobność w rozwoju zawodowym.

Czy zechce Pan nas zainspirować, intelektualnie sprowokować?

P.J.: Odniosę się do popularnego motywu architektury biofilnej. Co stoi na przeszkodzie, by wyobrazić sobie, że pod okapem konstrukcji, która ma powstać, będzie miejsce na…lęgi ptasie w postaci budek czy załomków ułatwiających lepienie gniazda? Albo we wnętrzu znajdzie się przestrzeń na rośliny czy zimowanie nietoperzy? Tutejszy park jest ekosystemem, który ma swoje właściwości. Proszę mi pozwolić przytoczyć jeszcze jeden przykład – fantazję, ale bardzo realistyczną. Wiemy, że jeżyki – niesłusznie zwane jaskółkami – a także nietoperze potrafią zjadać olbrzymie ilości komarów. Z punktu widzenia Muzeum to bardzo ważne, by turystom było tutaj przyjemnie – żeby nie byli kąsani.

Z drugiej strony mógłbym wówczas powiedzieć władzom miasta: nie pryskajcie tutaj niczym, gdyż obniżacie wartość tych siedlisk. Dotykamy tutaj problemów o charakterze kultury współżycia międzygatunkowego i szukania naturalnych, a nie chemicznych środków tworzenia równowagi środowiskowej. Jedni nie lubią chodzić po utwardzonych alejkach z piasku i chcieliby tutaj asfaltów. Inni z kolei chcą, jak ja, zrywać wszystkie asfalty. W ten sposób dochodzimy do przesłania: do czego służy architektura? Czy ma to być tylko piękna formą czy też może spełniać wiele różnych funkcji, nawet tych nie uwzględnionych w regulaminie konkursowym? Liczę, że poprzez konkursowy projekt każdy z architektów wypowie w jakiś sposób swoje artystyczne credo.

Jak pan – muzealnik, historyk sztuki, a równocześnie człowiek ceniący funkcjonalność i nowoczesną, oszczędną stylistykę – zaaranżował własną łazienkę?

P.J.: Obecną łazienkę przebudowaliśmy wspólnie z żoną łącząc mniejsze pomieszczenia w całość w przestrzeni niewielkiego mieszkania o powierzchni nieco ponad 60 metrów. Powiększyliśmy pokój kąpielowy o kawałek korytarza, uzyskując w ten sposób duże, fantastyczne „kąpielisko” prysznicowe za szklaną ścianą, co rozwiązało mnóstwo praktycznych problemów. Nasza łazienka posiada dużą umywalkę, duże lustro i jasne oświetlenie. Jest urządzona skromnie i bardzo funkcjonalnie, w duchu bliskiej mi modestii – nowocześnie i bez fidrygałek. Utrzymana w bieli, ma jedną ścianę w odcieniu lekko seledynowym.

Jak morze na Zanzibarze?

P.J.: (Śmiech) Mogę jeszcze zdradzić, że w poprzedniej wersji, sprzed 25 lat, mniejszej, podzielonej przestrzeni łazienkowej wykorzystałem kafelki z Miśni, które wówczas się pojawiły, a wyróżniała je fenomenalna jakość szkliwa. Były również białe, przy czym na jednolitej tafli zdecydowałem się umieścić trzy czy cztery kafle dekoracyjne z tej samej serii. Widniała na nich wyspa na morzu: z wulkanem, zarysem balonu, ptaka i jednym czy dwoma żaglami zaznaczonymi ledwie przecinkiem – bardzo subtelnie, nieschematycznie i finezyjnie. Do tego kropla delikatnego błękitu i cieplejsza plama słońca – to były nasze kafle do kontemplacji w locum secretum.

Patronat medialny konkursu ,,Projekt Łazienki 2022”:
Elle Decoration, Label Magazine, Rzeczpospolita, Magazyn Sukces, Radio KAMPUS, Architektura & Biznes, WhiteMAD, Dobre Wnętrze, Architektura Murator, Czas na Wnętrze, Weranda, RZUT, Sztuka Architektury, Sztuka Wnętrza, Bryła.pl, MAGAZIF, Urzadzamy.pl, Design/Biznes, Architecture Snob

fot. Iwona Dziuk i materiały prasowe

Na wiosnę – piękno stworzone przez naturę

Kamionka to wyjątkowy materiał. Zachwycający naturalnym pięknem i pełną elegancji prostotą; subtelny, a przy tym solidny i wytrzymały. Nic zatem dziwnego, że coraz częściej gości w aranżacjach naszych wnętrz, stanowiąc uosobienie znakomitego gustu. Kamionka doskonale wyraża tęsknotę za naturą, dlatego tak chętnie czynimy ją towarzyszką naszych codziennych czynności. Trzy zachwycające serwisy stoneware stworzył Fyrklövern – ponadczasowe, niepowtarzalne, idealne do wiosenno-letnich stylizacji stołu.

Kamionka to rękodzieło, które towarzyszy ludziom od tysięcy lat. Nie bez przyczyny mówi się, że jest materiałem „z duszą”. Doskonale odzwierciedla piękno natury i zachwyca subtelnością, która łączy się tu harmonijnie z wyjątkową trwałością. Kamionkowe serwisy stanowią propozycję dla wszystkich wielbicieli prostych form i nowoczesnej elegancji.

Kolekcje stoneware Fyrklövern to trzy oryginalne serwisy: WAVE, SHELL i PEPPER. Zaprojektowane z miłości do natury, są wytwarzane w Portugalii, w jednej z czołowych fabryk kamionki, działającej zgodnie z zasadami zrównoważonej produkcji. Są ręcznie wykonane. Wypalanie w wysokich temperaturach nadaje im niezwykłą wytrzymałość, natomiast szkliwienie zapewnia unikalne wykończenie, które nosi charakterystyczne ślady tradycyjnego rzemiosła. Dzięki takim technikom, efekt jest prawdziwy i żywy.

Warto pamiętać, że ze względu na określony sposób produkcji, każdy z elementów tych serwisów jest niepowtarzalny – jedyny w swoim rodzaju i stanowi małe dzieło sztuki. Razem tworzą jednak niezwykle harmonijną kompozycję, pełną przyjemnej równowagi. Jest idealna na wiosenno-letnie pikniki i spotkania przy stole.

Kolekcja SHELL to kamionka w kolorze złamanej bieli. To, co ją wyróżnia, to nieregularne kształty z elementami beżu i jasnej szarości oraz ręcznie malowane złote krawędzie, którymi zdobione są kubki, miseczki, dzbanek i talerze obiadowe.

 

Serwis WAVE jest inspirowany morzem. Jego szkliwo, które mieni się odcieniami morskich fal, przywodzi na myśl odcisk słonej, spienionej wody. W skład kolekcji wchodzą talerze obiadowe i sałatkowe, salaterki w różnych rozmiarach, kubki, półmisek i dzbanek.

 

Kolekcja PEPPER jest utrzymana w odcieniach szarości, z ciemniejszymi elementami. Krawędzi wybranych, jasnoszarych elementów są ręcznie malowane prawdziwym złotem. Dzięki takiej różnorodności, można dobrać naczynia tak, by idealnie odpowiadały naszym upodobaniom.

Serwisy stoneware Fyrklövern są nie tylko piękne, ale i funkcjonalne. Można je myć w zmywarce (poza elementami ze złotymi krawędziami).

Z czym zestawiać kamionkowe kolekcje? Najlepszym wyborem będą naturalne materiały – drewniane dodatki, miękkie, lniane tkaniny, świeże kwiaty, muszelki, kamyki czy gałązki. To kompozycja idealna do wiosenno-letnich spotkań przy stole z bliskimi.

fot. materiały prasowe

 

Pierwszy etap metamorfozy wrocławskiej Renomy zakończony

Portugalskie i tureckie marmury, złocone rzeźby ludzkich głów, wielkie żyrandole w stylistyce art deco, eleganckie witryny modowych butików – świeżo oddane do użytku północne atrium Renomy jest nie do poznania!

Kultowy wrocławski budynek przechodzi metamorfozę, która wyglądem przybliża go do historycznych form dawnego domu towarowego Wertheim, a rozwiązaniami do najnowocześniejszych budynków wielofunkcyjnych. Wrocławianie mogą już podziwiać pierwsze efekty.

Renoma to jedna z architektonicznych ikon Wrocławia, od początku swojego istnienia kojarzona z handlem, elegancją i nowoczesnością. Modernistyczny budynek przechodził w ciągu swojej długiej historii wiele zmian. Kiedy w 2017 roku nabyła go firma Globalworth, postanowiła przywrócić mu dawną świetność i dostosować jego charakter do nowych trendów.

– Piszemy nowy rozdział historii Renomy, w dużej mierze nawiązując do tego, co działo się w niej w przeszłości. Przede wszystkim odmieniona Renoma otworzy się na miasto, stanie się jego żywą, integralną częścią, przyciągającą mieszkańców Wrocławia, a także lokalny i międzynarodowy biznes. Od strony placu Kościuszki i placu Czystego powstaną gastronomiczne zagłębia, skupiające wyjątkowe, autorskie koncepty, które połączą ze sobą dwa wewnętrzne dziedzińce i pasaż – zapowiada Barbara Wójcik, dyrektor w firmie Globalworth Poland, która jest właścicielem i zarządcą Renomy, i dodaje: – Jednocześnie nie rezygnujemy z funkcji handlowej – Renoma była i wciąż pozostanie popularnym miejscem zakupów wrocławian, jednak o odświeżonym, bardziej wyspecjalizowanym profilu. Dajemy zupełnie nową jakość, która, mam nadzieję, wzbudzi wiele entuzjazmu.

Renoma cały czas jest otwarta dla klientów. Sklepy i punkty usługowe działają na parterze oraz poziomie -1, bez przeszkód można dostać się do nich przez główne wejścia.

– Handel wraca do domu, i do tej przestrzeni, która oryginalnie tu była – parafrazuje słynne hasło, z którym Anglicy szli na organizowane u siebie Mistrzostwa Europy w piłce nożnej („Piłka nożna wraca do domu”), architekt Zbigniew Maćków, założyciel i główny projektant biura Maćków Pracownia Projektowa. Jego pracownia odpowiada za obecny projekt metamorfozy Renomy, a także jej wcześniejsze przebudowy i rozbudowy. – Zamknięte od wewnątrz, otoczone parkingami, odwrócone do miasta plecami – takie są tradycyjne galerie handlowe, przez które przechodzimy jak przez grypę. Ich era powoli dobiega końca, co na pewno przyśpieszyła pandemia. Coraz więcej potrzeba w centrach miast miejsc, gdzie miło spędza się czas, można zjeść coś dobrego, spotkać się z przyjaciółmi, a przy okazji zrobić zakupy. Taka ma być właśnie nowa Renoma – zapowiada architekt.

– Architektura Renomy zachwycała już wcześniej, ale dopiero teraz przywracamy blask również jej wnętrzom. Odtwarzamy historyczny układ wewnętrznych dziedzińców ze świetlikami, którym nadajemy nowy wystrój, ściśle nawiązujący do przedwojennego oryginału – podkreśla Zbigniew Maćków.

Największe wrażenie na gościach robi nowo otwarte atrium północne, wysokie na 22 metry i zwieńczone przeszklonym świetlikiem. Jego ściany ozdobiły portugalskie i tureckie marmury w odcieniach szarości z charakterystycznym żyłkowaniem. Pomiędzy kondygnacjami zawisły detale w postaci pozłacanych, szkliwionych głów, przedstawiające ludzi z różnych stron świata, symbolizujące wielokulturowość i otwartość. Z ogromną pieczołowitością wykonała je wrocławska rzeźbiarka Pola Ziemba. Artystka jest również autorką głów i kwiatonów zdobiących fasadę Renomy, w dużej mierze zrekonstruowanych w latach 2005-2009 i odwzorowujących oryginały zaprojektowane przez Ulricha Nitschke i Hansa Klakowa.

Niespotykaną ozdobą atrium są również dwa ogromne żyrandole, które swoim wyglądem nawiązują do przedwojennych pierwowzorów w stylistyce art deco. Ich ciepła barwa światła i mosiężna konstrukcja wprowadzają niezwykły klimat w eleganckie wnętrza. Lustrzanym odbiciem północnego będzie atrium południowe, nad którym wciąż trwają prace. Będą one ze sobą połączone kameralnym pasażem. Oprócz butików modowych, znajdą się tam również restauracje, bary i kawiarnie, dzięki którym ta przestrzeń będzie tętnić życie również w wieczory i niedziele.

Wyższa kultura biznesu

Nowa Renoma będzie jeszcze bardziej otwarta na biznes. Na piętrach 1, 2 i 3 pojawią się nowoczesne powierzchnie biurowe, które zaoferują najemcom m.in. najwyższe kondygnacje biurowe we Wrocławiu, sięgające nawet 4,5 metra!

– Renoma od samego początku była pomyślana jako miejsce spotkań wyznaczając nowe trendy na rynku nieruchomości. W nowej odsłonie zaoferuje unikatowe powierzchnie biurowe, o najwyższym standardzie wykończenia, wysokie i duże powierzchnie pięter oraz szereg nowoczesnych udogodnień dla jej użytkowników w ścisłym centrum Wrocławia. Chcemy wypełnić lukę na tym rynku, ponieważ wierzymy, że innowacyjny biznes potrzebuje nietuzinkowych rozwiązań – mówi Maciej Gołębiewski, dyrektor w Globalworth Poland. – Renoma ma również coś, czego nie są w stanie zaoferować żadne nowopowstające obiekty biurowe – autentyczność, niezwykłą atmosferę oraz duszę, za którą kryje się ponad 90 lat historii, nierozerwalnie związanej z Wrocławiem i jego mieszkańcami – dodaje.

Renoma zaoferuje blisko 35 tys. mkw. powierzchni biurowej. Najemcy otrzymają dedykowaną aplikację Globalworth, dzięki której ich pracownicy skorzystają z bezdotykowego dostępu do biura, przywołają windy przez smartfon, otworzą szlaban do parkingu czy zarezerwują salkę konferencyjną lub miejsce parkingowe.

Renoma jest również przyjazna środowisku – obiekt może się poszczycić certyfikatem BREEAM na poziomie Excellent, a także zasilaniem w 100% zieloną energią.

fot. materiały prasowe

Pawilon Polski na Expo 2020 z nagrodą „Exhibitor Magazine”

Od 1 października 2021 do 31 marca 2022 odbywa się w Dubaju wystawa Expo 2020. Jest to pierwsza światowa wystawa, która ma miejsce na Bliskim Wschodzie. Magazyn Exhibitor od wielu lat wręcza nagrody, będące wyróżnieniami dla autorów najlepszych koncepcji pawilonów wśród uczestników Expo. Podczas obecnej wystawy, jedno z wyróżnień World Expo Awards przyznano Pawilonowi Polski.

Jury składające się ze specjalistów od designu, marketingu i eventów wyróżniło podczas obecnej imprezy ekspozycje Polski, Arabii Saudyjskiej oraz Vision Pavillon. Nasz kraj został nagrodzony w kategorii dużego pawilonu. Od początku wystawy Pawilon Polski poza designem wyróżnia się materiałami zastosowanymi do budowy. Przez wykorzystanie naturalnego drewna konstrukcja wyraża naturalność, elegancję oraz subtelność.

Duże przywiązanie do natury w koncepcji Pawilonu Polskiego widoczne jest również wśród partnerów wystawy. Jednym z nich jest Garden Spot – producent systemów ogrodów wertykalnych. Marka od wielu lat obecna jest w krajach Bliskiego Wschodu. Rosnące zapotrzebowanie w krajach arabskich na powierzchnie biologicznie czynne, a także rozwój sektora budowlanego i coraz większy nacisk na nowoczesny design sprawiają, że Garden Spot doskonale odnajduje się na tym rynku ze swoimi produktami.

„Chcielibyśmy serdecznie pogratulować pracowni WXCA oraz studiu Bellprat Partner. Konstrukcja pawilonu od początku zrobiła na nas ogromne wrażenie. Cieszymy się, że docenili ją również eksperci. Nie ukrywamy również, że jesteśmy niezmiernie dumni będąc jednym z Partnerów. Naszymi produktami uzupełniamy tę niezwykłą ekspozycję, łącząc tak jak Pawilon Polski nowoczesny design z naturą” – podsumowuje Danuta Garbarek, prezes zarządu Garden Spot int.

fot. materiały prasowe

Architekt Porządku radzi: Organizujemy kuchenne szafki cargo

Perfekcyjnie uporządkowana kuchnia – w codziennym natłoku obowiązków i domowego rozgardiaszu, osiągnięcie tego stanu staje się nie lada wyzwaniem. Wysokie carga to szczególne miejsca, w którym organizacja ma kluczowe znaczenie, a podczas codziennego korzystania nietrudno o bałagan. Aby rozwiązać ten prozaiczny, ale istotny problem warto zwrócić się o pomoc do specjalistów. Firma PEKA zaprosiła do swojego Showroomu Agnieszkę Witkowską, Architekt Porządku, aby podzieliła się swoimi niezawodnymi sposobami na utrzymanie ładu w kuchennych szafkach typu cargo.

Agnieszka Witkowska, zawodowo zajmuje się declutteringiem, czyli „odgracaniem” wnętrz, a następnie organizowaniem przestrzeni na nowo, aby porządek zadomowił się tam na dobre. Jak sama przyznaje, wielokrotnie sięga do rozwiązań z oferty marki PEKA, zarówno w postaci wkładów jak i większych systemów do przechowywania.

Cargo – must have w każdej kuchni!

Szafki z systemem DISPENSA to często spotykane rozwiązanie do przechowywania żywności, w szczególności suchych produktów. Najbardziej optymalnym miejscem na wysokie cargo jest zabudowa obok lodówki. Gwarantuje nam to pełną wygodę podczas przygotowywania posiłków oraz łatwość wypakowania i schowania produktów od razu po powrocie z zakupów. Standardowe dostępne wymiary szafek z systemem DISPENSA nie są głębokie, co daje nam pełną dostępność i widoczność całej zawartości oraz ułatwia sięgnięcie po niezbędną rzecz. Szeroka rozpiętość ram systemu umożliwia zastosowanie w szafkach o wysokości od 900 do 2300 mm.

DISPENSA znajdzie swoje zastosowanie nawet w najwęższych wnękach kuchennych szafek (już od modułu 15 cm). Komfort płynący z użytkowania wysokiego carga polega na wykonywaniu minimalnych ruchów podczas korzystania oraz niskiej częstotliwości otwierania i zamykania – co sprzyja zarówno naszej wygodzie, ale też utrzymaniu czystości, która nieodzownie idzie w parze z porządkiem.

System przechowywania żywności – tak to robi Architekt Porządku

Podstawową przesłanką przy układaniu żywności jest wygoda. Trzeba organizować żywność tak, aby jak najłatwiej się po nią sięgało. Kolejnym krokiem jest stworzenie klucza kategorii, według których będziemy grupować poszczególne produkty. Jakie to mogą być kategorie? Na przykład produkty sypkie (kasze, mąki, cukier) lub rodzaj opakowań czy pojemników (słoiki, butelki).

Łączenie takich samych grup produktów w kategorie, sprzyja dbaniu o dobre nawyki przez wszystkich domowników. Dodatkowym działaniem jest opisanie każdej półki, tak aby nikt nie miał wątpliwości, który produkt odłożyć w dane miejsce. Kolejną kwestią jest w czym przechowujemy daną żywność – zdecydowanie najczęściej zostawiamy ją w opakowaniu firmowym. Jednak, gdy dysponujemy wolnym czasem, warto zorganizować naszą żywność w pojemniki, które dadzą nam oczekiwany efekt „wow” podczas otwierania naszego carga. Transparentne pojemniki ułatwiają nam odnalezienie potrzebnego produkty oraz dodatkowo dodają walorów estetycznych w przestrzeni szafki. Sprawdzoną poradą od Agnieszki Witkowskiej, jest podpisanie produktów żywnościowych na pojemnikach oraz zawarcie tam istotnych informacji, które zwykle umieszczane są na opakowaniach.

Niezawodny TANDEM

W przypadku wysokich szafek kuchennych, idealnym rozwiązaniem jest najbardziej znany system marki PEKA – TANDEM. System świetnie sprawdzi się dla mebli kuchennych o szerokości 60 cm. Cargo ma tę przewagę nad zastosowaniem szuflad, że w momencie otwierania cała zawartość od razu jest widoczna, a daną przestrzeń cechuje pakowność. Sięganie po dany produkt nie wymaga wysiłku, bez względu na to, na jakiej wysokości się znajduje.

Alternatywne EXTENDO

Jednym z wyzwań podczas organizowania przestrzeni kuchennej jest zagospodarowanie głębokich szafek. Podstawowym problemem jest szybkość tworzenia się w nich bałaganu, ale również brak dostępu do dalszych rzędów i produktów tam znajdujących się. W efekcie, produkty, które umieszczone są dalej, bo są rzadziej używane, przepadają w głębi szafek i nie są wykorzystywane w obrębie swojej daty ważności. Taka sytuacja to nie tylko „zagracenie”, ale marnowanie żywności i środków, za które zostały zakupione produkty.

PEKA przychodzi z alternatywnym rozwiązaniem dla konwencjonalnych szafek, jakim są wysuwane szafki EXTENDO. Wysuwany element zapewnia dostęp do przedmiotów umieszczonych dalej, co daje pełen komfort i wygodę, bez konieczności zbytniego przeszukiwania szafki. Architekt Porządku rekomenduje system EXTENDO do szafek umiejscowionych nad sprzętami kuchennymi, jak ekspres do kawy czy mikrofalówka.

fot.  materiały prasowe