Archiwa kategorii: NOWE TECHNOLOGIE

Czy polski start up zrewolucjonizuje gospodarkę odpadami w Polsce?

Gospodarka odpadowa w Polsce poprawia się z każdym rokiem, ale wskaźniki recyklingu wciąż są zbyt niskie. Przyczyny takiego stanu rzeczy leżą nie tylko w edukacji, ale również w projektach wiat śmietnikowych oraz małej ilości kontenerów. Problem rozwiązuje system opracowany przez polski start-up

Prawo a segregacja śmieci

Sortowanie odpadów jest stałym elementem naszej codzienności. Dzięki prowadzonym w ostatnich latach kampaniom edukacyjnym oraz zmianom w legislacji z każdym rokiem rośnie udział recyklingu w Polsce i w Europie – według danych Eurostatu, w 2018 roku 54,6% odpadów poddano odzyskowi, z czego 37,9% trafiło do recyklingu. Z badań GUS wynika podobny obraz – w 2020 roku 59% odpadów komunalnych odzyskano, a 26,7% zrecyklingowano. W porównaniu do 2018 roku, zanotowano wzrost o 2% w procesach odzysku i o 0,7% w recyklingu.

1 września 2020 roku zaczął obowiązywać nakaz segregowania odpadów, a 1 stycznia 2021 roku weszła w życie nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (powszechnie znanej jako ustawa śmieciowa). Jedną ze zmian było wprowadzenie obowiązku segregacji odpadów na pięć frakcji, co ma zwiększyć udział ponownego użycia odpadków – według planów połowa z nich ma trafiać do recyklingu.

Problemy z sortowaniem

Gospodarka odpadowa w Polsce modernizuje się i z każdym rokiem zwiększa ilość odzyskiwanych materiałów. Czy jest tak naprawdę? Z badania przeprowadzonego przez agencję Symetria tylko 52% Polaków potrafi prawidłowo segregować śmieci, ale powinna cieszyć informacja, że 83% badanych uznało obowiązek sortowania za słuszny.

Martwić powinny jednak inne statystyki – rośnie produkcja sztucznych opakowań (w 2015 roku 7,82 miliarda ton na świecie), a co za tym idzie zanieczyszczenie plastikiem. Według przewidywań, zwiększać się będzie także ilość produkowanych odpadów komunalnych. Globalne trendy potwierdza raport przygotowany przez Najwyższą Izbę Kontroli – głosi on, że w Polsce za mało odpadów trafia do recyklingu, a szybkie wdrożenie zamkniętej gospodarki odpadowej w naszym kraju ma niewielkie szanse powodzenia.

Polski system unieszkodliwiania śmieci nie jest doskonały, a świadomość ekologiczna jest wciąż zbyt niska. Z 13 milionów ton zebranych w 2020 roku odpadów komunalnych, 5,2 miliona trafiło na wysypiska. Problem sprawia również dopasowanie poszczególnych śmieci do konkretnych kontenerów, a znajdujące się na osiedlach wiaty śmietnikowe są często trudno dostępne dla osób starszych czy niepełnosprawnych ruchowo.

Kontenery w miastach często są przepełnione i zbyt rzadko odbierane, co skutkuje brzydkim zapachem. Problematyczne jest także podrzucanie śmieci przez osoby nienależące do danej spółdzielni mieszkaniowej czy fałszowanie deklaracji – przekłada się to na zmniejszone wskaźniki recyklingu, a to skutkuje karami dla gmin, które zmuszone są przez to podnosić opłaty śmieciowe. Może to zniechęcać ludzi do idei recyklingu, co będzie napędzać dalszy rozwój problemu. Samorządy i firmy cały czas poszukują rozwiązań trudności związanych z odbiorem i unieszkodliwianiem odpadów. Jedną z nich jest Idealbin, start-up, który opracował innowacyjny system zbierania i składowania odpadków.

Polska firma rozwiązuje problemy z odpadkami

– Podeszliśmy do zagadnienia holistycznie i zauważyliśmy, że zaczyna się on często na etapie projektu – w mieszkaniach nie ma miejsca na wiele koszy, a wiaty śmietnikowe są zbyt małe w stosunku do potrzeb mieszkańców i ilości generowanych przez nich odpadów. Kolejną trudnością do rozwiązania okazała się być świadomość użytkowników, więc postawiliśmy również na edukację naszych klientów – mówi Luiza Bortkiewicz, Idealbin.

Współcześnie, w polskich miastach dominują potężne, zamykane na klapę kontenery. Ponieważ śmieci odbierane są za rzadko, często są one przepełnione, a kolejne worki lądują obok nich. Nieregularnie wywożone i przepełnione kontenery to większe prawdopodobieństwo nie tylko zwiększają zanieczyszczenie okolicy, ale również stwarzają zagrożenie biologiczne.

Idealbin rozwiązał ten problem, stawiając na technologie informatyczne. Klapa kosza otwiera się za pomocą wydawanej każdemu użytkownikowi karty dostępu, co uniemożliwia podrzucanie śmieci osobom postronnym. W kontenerach umieszczone są czujniki zapełnienia, a także system automatycznego zgniatania. Po osiągnięciu maksymalnej pojemności, firma odbierająca odpady dostaje powiadomienie, co pozwala zoptymalizować trasy.

Kolejnym udogodnieniem jest dedykowana aplikacja (może ona służyć również jako klucz dostępu do kontenerów) zapewniające stały dostęp do danych, ile śmieci posegregowali w miesiącu. Informuje ona również, gdzie wyrzucić dany odpad, co pozwala na zwiększenie wskaźników recyklingu.

Elektroniczne systemy koszy zasilane są energią pochodzącą z zainstalowanych w nich paneli fotowoltaicznych. Istnieje również możliwość wyposażenia kontenerów w pokryte biologicznie czynną powierzchnią zielone dachy. Eliminuje to ewentualny brzydki zapach oraz może przełożyć się na zwiększenie wartości osiedla. Okleinę kontenerów można spersonalizować, co pozwoli dostosować ich wygląd do okolicznej estetyki. Zajmują one również mniej miejsca w porównaniu do tradycyjnych kontenerów, a zaoszczędzoną powierzchnię można wykorzystać do innych celów.

Jak widać, choć Polska wciąż zmaga się z problemem właściwej gospodarki odpadowej, istnieją już skuteczne rozwiązania. Połączenie odpowiedniego projektu z ekologicznym podejściem i nowoczesnymi technologiami informatycznymi daje nadzieję na zmniejszenie ilości powstających odpadów i zwiększenie wskaźników recyklingu w nadchodzących latach.

rys. materiały prasowe

Ekologiczny mural w centrum Warszawy: NIE WYRZUCAJ ELEKTROŚMIECI DO ŚMIETNIKA

Elektrośmieci to niezmiennie duży problem nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Według ONZ w 2021 r. każda osoba na świecie generuje średnio 7,6 kg odpadów elektrycznych i elektronicznych, co oznacza, że wytworzymy ich aż 57 mln ton. Niestety zaledwie 17 procent elektrośmieci zawierających mieszankę szkodliwych substancji, ale i cennych materiałów, zostanie właściwie zebrane, przetworzone i poddane recyklingowi. Co roku obchodzimy Międzynarodowy Dzień Bez Elektrośmieci. Aby zwrócić uwagę na potrzebę prawidłowego postępowania ze zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym stworzony został mural, który zdobi jedną ze ścian przy ulicy Waryńskiego w Warszawie.

„Dbałość o środowisko i społeczną odpowiedzialność biznesu są wpisane w działalność naszej Organizacji, a kluczowym elementem jest edukacja społeczeństwa w zakresie prawidłowego postępowania z elektrośmieciami. Realizujemy różne inicjatywy edukacyjne, idąc z duchem czasu, czego przykładem może być właśnie to ekologiczne dzieło w sercu Warszawy. Warto tu podkreślić, iż ElektroEko działa w imieniu największych producentów sprzętu AGD i RTV, dla których kwestie ochrony środowiska i klimatyczne są strategicznym priorytetem. Jesteśmy dumni, iż wspólnie przyczyniamy się do dbałości o nasze naturalne otoczenie, wskazując jak kluczowe jest przekazywanie zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego do recyklingu, bo przecież to także źródło cennych surowców, które należy odzyskiwać by móc powtórnie wykorzystać” – mówi

Grzegorz Skrzypczak, prezes ElektroEko Organizacji Odzysku Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego S.A., organizatora Międzynarodowego Dnia Bez Elektrośmieci.

Tegoroczne działania koncentrują się na publicznej kampanii informacyjnej w prasie, radiu oraz social mediach. Kampanii towarzyszą działania edukacyjne w przedszkolach i szkołach, konkursy atakże szereg niestandardowych realizacji.Jedną z nich bez wątpienia jest właśnie mural edukacyjny, którego autorem jest ilustrator Karol Banach. Ma on przypominać nam wszystkim o konieczności prawidłowego postępowania z elektrośmieciami. To pierwszy w Polsce mural poświęcony tematyce elektrośmieci. Zajmuje on powierzchnię 240 m2 i został wykonany przy użyciu farb fotokatalitycznych, które pochłaniają zanieczyszczenia z powietrza. Oznacza to ogromną korzyść dla środowiska.

W ten nietypowy sposób, już po raz czwarty, uczczone zostaną obchody Międzynarodowego Dnia Bez Elektrośmieci. To inicjatywa zapoczątkowana przez organizację WEEE Forum, a realizowana przy wsparciu ponad 120 organizacji z 70 różnych krajów na całym świecie. W Polsce oficjalnym organizatorami wydarzenia są ElektroEko oraz UNEP/GRID-Warszawa. Wydarzeniu partnerują APPLiA Polska i Związek Cyfrowa Polska, a patronat honorowy objęli Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

Elektrośmieci – co to?

Elektrośmiecito wszystkie popsute, nieużywane, niepotrzebne urządzenia elektryczne i elektroniczne, działające kiedyś na prąd lub na baterie np. zepsute komputery, telefony, zabawki i gadżety elektroniczne, stare pralki, lodówki i drobne urządzenia AGD a także zużyte świetlówki i LEDy. Na tego typu przedmiotach widnieje znak przekreślonego kosza, co oznacza, że nie wolno wyrzucać ich do śmietnika czy nawet wystawiać do altanki śmieciowej. Grozi za to kara grzywny nawet do 5000 zł.

Elektrośmieci – odpad czy surowiec?

Elektrośmieci zawierają liczne szkodliwe substancje, np.: rtęć, freon, azbest, kadm czy związki bromu, które po wydostaniu się z zardzewiałej lodówki lub stłuczonego kineskopu telewizora przenikają do gleby, wód gruntowych i powietrza. Z tego tez powodu, demontaż elektrośmieci może być dokonywany wyłącznie w wyspecjalizowanych zakładach przetwarzania, które posiadają stosowne zezwolenia. Pod żadnym pozorem nie należy sprzętu demontować samodzielnie, gdyż jest to niebezpieczne i może stanowić zagrożenie dla zdrowia człowieka.

Wyrzucanie elektrośmieci do śmietnika to działanie nie tylko nielegalne i szkodliwe dla środowiska – to także spore marnotrawstwo zasobów. Wysłużona pralka, lodówka czy piekarnik może stać się źródłem surowców, które mogą zostać wykorzystane ponownie do produkcji innych przedmiotów. Przykładowo zużyte telefony komórkowe, które zawierają złoto, srebro i miedź, można wykorzystać do wytwarzania czajników, plomb dentystycznych, a nawet instrumentów muzycznych, zaś plastikowe elementy ze starej lodówki mogą posłużyć do produkcji kołpaków samochodowych. Z kolei szklane drzwiczki niedziałającej już pralki mogą zostać przerobione na miskę żaroodporną, a z odzyskanych i przetworzonych włókien karbonowych można wyprodukować żagle i namioty.

E jak Ekologia, E jak Edukacja

Jak wynika z badań konsumenckich przeprowadzonych na zlecenie ElektroEko w 2019 roku, tylko 40% Polaków wie, jak postępować ze zużytym sprzętem. Natomiast co piąty Polak w ciągu ostatniego roku przynajmniej raz wyrzucił elektrośmieci do zwykłego kosza. I wciąż wiele osób (51% Polaków) chomikuje nieużywany sprzęt elektryczny i elektroniczny. Jak widać, poziom świadomości społeczeństwa na temat elektrośmieci oraz metod ich bezpiecznego pozbywania się wciąż nie jest w Polsce wystarczający. Stąd niezwykłe ważny jest przekaz jaki widnieje na muralu – NIE WYRZUCAJ ELEKTROŚMIECI DO ŚMIETNIKA.

„O ile nasza wiedza, o tym, co zrobić ze zużytą pralką czy starą lodówką z roku na rok jest lepsza, to problem pojawia się z mniejszymi urządzeniami typu: suszarka, lokówka, toster, klawiatura, telefon czy zabawki elektryczne. Często te sprzęty trafiają do zwykłego kosza na śmieci razem z odpadami zmieszanymi. Przy okazji Międzynarodowego Dnia Bez Elektrośmieci „mówimy o szkodliwości takich działań, jak i przedstawiamy korzyści płynące z recyklingu elektrośmieci” – mówi Grzegorz Skrzypczak. – „Prawidłowy system gospodarowania zużytym sprzętem to wymierny efekt dla środowiska. To także nowe miejsca pracy w tworzącej się branży recyklingu oraz innowacje technologiczne umożliwiające maksymalny odzysk surowców ze zużytego sprzętu. To bardzo ważne zwłaszcza w czasach, gdy coraz więcej mówimy o wyczerpywaniu się światowych zasobów. Wielkim wyzwaniem staje się powszechna edukacja społeczna pozwalająca zrozumieć każdemu mieszkańcowi, użytkownikowi sprzętu elektrycznego i elektronicznego, jak wielka jest jego rola w tym procesie”.

Elektrośmieci oddaj do punktu zbierania

Jeśli mamy w domu zalegające, zużyte, niepotrzebne urządzenia elektryczne i elektroniczne, to udajmy się do punktów zbierania elektrośmieci lub sklepów, które tego typu zużyty sprzęt przyjmą bezpłatnie.Dzięki temu, elektrośmieci nie tylko nie zaszkodzą środowisku, ale także staną się źródłem cennych surowców wtórnych, które mogą być wykorzystane do produkcji nowych przedmiotów.

fot. materiały prasowe

Biznes sięga chmur

Co trzecia firma w Unii Europejskiej i co czwarta w Polsce deklaruje korzystanie z płatnych usług w chmurze – wynika z raportu PMR. Według prognoz w 2021 roku rodzime przedsiębiorstwa wydadzą na rozwiązania z obszaru cloud computing do 2,5 mld zł. Jak cyfrowa transformacja zmienia biznes i świat?

Liderzy chaosu

Znane dotąd modele biznesowe przestały się sprawdzać. By osiągnąć sukces firmy budują nowe strategie działania oraz procesy organizacyjne. Umiejętność sprawnego poruszania się w świecie chaosu i zmian to cecha współczesnych liderów. Jak zaznaczył, podczas tegorocznej konferencji SAP NOW – New chapter, Ralph van Uden, dyrektor działu Core Cloud oraz szef RISE with SAP na region CEE: „kto nie skupia się na zmianie, zawsze będzie po prostu naśladowcą”.

– Transformacja nie może odbywać się tylko na poziomie technologii i automatyzacji procesów. Wymaga także mentalnej zmiany. Liderzy rynkowi potrzebują holistycznego wsparcia w postaci Business Transformation as-a-Service. W ten sposób będą mieli szansę wyswobodzić się z dotychczasowych schematów działania i faktycznie przekształcić swój biznes w inteligentne przedsiębiorstwo. To jedyny sposób, by zbudować unikalną pozycję rynkową oraz nauczyć się prosperować w świecie ciągłych przemian – twierdzi Ralph van Uden, dyrektor działu Core Cloud oraz szef RISE with SAP na region CEE

Prof. dr hab. Piotr Płoszajski z Katedry Teorii Zarządzania w SGH w Warszawie, wprost wskazuje, że dzisiejszy biznes potrzebuje liderów i rebeliantów. Według niego, jesteśmy świadkami kresu zarządzania, jakie znaliśmy. Obecnie, sukces zależy od umiejętności budowania nowatorskich rozwiązań, dobierania kart z wielkiej talii możliwości zawierającej różnorodne technologie, koncepcje organizacyjne i pozornie odległe przykłady sukcesów oraz innowacji.

Poszukiwacze lepszego jutra
Prowadzenie firmy w dzisiejszych czasach nie sprowadza się już tylko do kwestii rentowności. Nadrzędnym celem są kompleksowa transformacja w kierunku inteligentnego przedsiębiorstwa i budowanie zrównoważonej przyszłości. Tymczasem, w 2021 roku emisje dwutlenku węgla odnotują drugi co do wielkości wzrost w historii, a według Światowego Forum Ekonomicznego ponad 200 największych firm na świecie szacuje, że zmiany klimatyczne, w przypadku braku działania, będą je kosztować prawie 1 bilion dolarów. By przeciwdziałać kolejnemu światowemu tąpnięciu, firmy wykorzystują technologie do reagowania na potrzeby środowiska.

– 77 proc. wszystkich transakcji biznesowych na świecie jest przeprowadzanych za pośrednictwem systemów SAP. To daje ogromne możliwości w zakresie wsparcia przedsiębiorstw w realizacji strategii zrównoważonego rozwoju. Dlatego w nasze podstawowe systemy analityczne i transakcyjne wbudowaliśmy rozwiązania pomagające analizować emisję gazów cieplarnianych, a ostatnio wprowadziliśmy na rynek SAP Product Footprint Management, rejestrujący ślad środowiskowy produktów w całym łańcuchu dostaw. Tym działaniem chcemy pokazać, że zrównoważony rozwój jest nie tylko możliwy, ale i opłacalny – mówi Thomas Duschek, prezes i dyrektor zarządzający SAP Polska

fot. archiwum

Ładowarki do samochodów elektrycznych w garażach podziemnych bardziej problematyczne niż sądzimy

W ostatnich latach w Europie sporo się dzieje w temacie elektromobilności, a samochody napędzane elektrycznie zyskują na popularności. W Polsce ten trend również zaczyna się pojawiać. Auto elektryczne związane jest jednak z posiadaniem miejsca do jego ładowania. Scenariuszem idealnym byłoby, gdyby znajdowało się ono w garażu, jak najbliżej domu. Wydawać by się mogło, że to żaden problem, jednak jak się okazuje, to dopiero początek dość wyboistej drogi.

Jak wskazują dane z raportów, w 2020 roku w Polsce oddano do użytkowania ponad 220 tys. mieszkań. Deweloperzy nie zwalniają tempa – wstępne informacje z okresu styczeń-kwiecień 2021 r. pokazały, że do użytkowania oddano już 72,2 tys. mieszkań, tj. o 13,3 proc. więcej niż w tym samym czasie przed rokiem. Podobnie jest z podążaniem za trendami. Klienci wiedzą co jest na topie i oczekują najlepszych produktów i rozwiązań. Jednym z takich przykładów są samochody elektryczne – ich właściciele chcieliby mieć swobodny dostęp do miejsc postojowych z ładowarkami w swoich garażach podziemnych.

Mieszkania kupowane wraz z miejscami postojowymi to już właściwie standard. Ale co ze stacjami ładowania samochodów elektrycznych? W Polsce na rynku pierwotnym pierwsze inwestycje deweloperskie z gniazdami do ładowania zaczynają dopiero się pojawiać. Temat jest delikatny, bo jak się okazuje już na początkowych etapach projektu pojawiają się głosy sprzeciwu, między innymi ze strony Straży Pożarnej. Deweloperzy chcą podążać za trendem i dawać mieszkańcom możliwość ładowania aut w garażu podziemnym, jednak strażacy opiniujący projekty budowlane nie chcą się pod nimi podpisywać bez wprowadzenia dodatkowych zabezpieczeń w projekcie.

Z punktu widzenia Straży Pożarnej problem stanowi lokalizacja miejsc parkingowych dla pojazdów elektrycznych w garażach podziemnych. Związane jest to z możliwością samozapłonu baterii w takim aucie. Wywołany pożar jest niezwykle trudny do ugaszenia, ponieważ po kilku godzinach ogień może wzniecić się ponownie. Wielu rzeczoznawców do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych uważa, że instalowanie ładowarek do samochodów elektrycznych i/lub z napędem hybrydowym w garażu podziemnym jest bardzo ryzykowne, a wręcz nierozważne. Według nich, minimalnym wymogiem, który mógłby niejako zmniejszyć problem, jest stawianie ścianek przeciwpożarowych co 2-3 miejsca. W praktyce dla deweloperów oznacza to zmniejszenie ogólnej liczby miejsc parkingowych, ze względu na przestrzeń jaką należy przeznaczyć na wspomniane ścianki oraz odsunięcie miejsc parkinowych od nich, zgodnie z warunkami technicznymi. Na chwilę obecną, w tym temacie nie powstały jeszcze żadne regulacje prawne. Wypracowanie wytycznych, które jednoznacznie regulowałyby zasady lokalizowania takich ładowarek w garażach podziemnych pomogłaby rozwiązać wiele niejasnych sytuacji.

Z naszej perpektywy dewelopera i odpowiadania na potrzeby klientów – wiemy, że oczekują oni miejsc postojowych z możliwością komfortowego i łatwego ładowania samochodów elektrycznych. Musimy myśleć długoterminowo. Już na poczatkowych etapach inwestycji odpowiadamy sobie na pytania – czy za 10-20 lat nasz budynek nadal będzie funkcjonalny? Czy niezmiennie będzie zapotrzebowanie na taką ilość miejsc postojowych w garażach? To niezwykle ważne przewidzieć co będzie za jakiś czas. Obecnie obserwujemy, że coraz więcej młodych ludzi rezygnuje ze swojego samochodu na rzecz elektrycznych hulajnóg, rowerów, car share’ingu czy po prostu wybiera komunikację miejską. Nie możemy dopuści do sytuacji, w której za kilka lat pojawi się problem z dostosowaniem naszego budynku np. do montażu ładowarek samochodów elektrycznych.

Robert Stachowiak
Prezes Zarządu spółki deweloperskiej SGI

fot. materiały prasowe

Inwestorzy doceniają potencjał kosmosu

Do niedawna inwestowanie w kosmos było domeną wyłącznie wielkich instytucji, posiadających ogromne pokłady finansowe.

Cezary Chybowski, prezes Reliance Polska wskazuje, że to powoli się zmienia i w branżę kosmiczną może zainwestować każdy. Ekspert upatruje na giełdzie trendu kosmicznego, podobnego do tego dotyczącego gamingu.

Przemysł kosmiczny należy do najbardziej innowacyjnych sektorów naszej gospodarki, a jego rozwój stał się w ostatnich latach coraz bardziej intensywny. Z raportu POLSA wynika, że w skład polskiego sektora kosmicznego wchodzi 331 podmiotów, 79 proc. z nich stanowią przedsiębiorstwa, a 21 proc. to centra badawczo-rozwojowe i uczelnie wyższe. Działania w obrębie przestrzeni kosmicznej obejmują takie dziedziny jak projektowanie i budowę elementów misji kosmicznych, wdrożenia oraz utrzymywanie infrastruktury stacji naziemnych, a także opracowywanie aplikacji wykorzystujących dane satelitarne czy systemy służące do nawigacji.

Jedną z nielicznych firm na całym świecie zajmującą się projektowaniem, produkcją i umieszczaniem nanosatelitów zbierających dane optyczne na orbitach okołoziemskich jest wrocławska spółka SatRevolution, której partnerem jest Virgin Orbit należące do Richarda Bransona. Dostarczane przez SatRevolution dane telemetryczne wykorzystywane są w różnych dziedzinach przemysłu m.in. energetyce, infrastrukturze czy rolnictwie.

Potencjał kosmosu doceniają zarówno fundusze inwestycyjne, jak i eksperci branżowi m.in. Cezary Chybowski, prezes Reliance Polska, który do tej pory w swoim portfelu posiadał spółki z sektora branży spożywczej, gamingowej i windykacyjnej:

– Branża kosmiczna to dziś realny biznes o ogromnym potencjale wzrostu. Porównałbym ją do branży gamingowej sprzed 10 lat. Obecnie zaczyna się tzw. trend kosmiczny – każdy chce lecieć w kosmos, to równie modny temat tak, jak kiedyś gaming. Dlatego nie wyobrażam sobie nie posiadać w portfelu takiego produktu – mówi Cezary Chybowski. – SatRevolution określane jest mianem dumy naszego państwa. Ogromne dotacje oraz nazwy misji i satelitów: KRAKSat, Światowid, STORK pokazują, że fundatorzy kładą duży nacisk na promowanie Polski. Spółka ta już niebawem pojawi się na NewConnet, a jej śladem pójdą również inne spółki z branży kosmicznej, to wszystko dopiero się zaczyna. Pamiętajmy jednak, że jest to inwestycja długofalowa, wymagająca cierpliwości, przeznaczona dla osób akceptujących wysoki próg ryzyka – podsumowuje.

fot. archiwum

Zielony trend szansą na oszczędności

Hasło „sezon grzewczy” spędza sen z powiek właścicielom budynków na długo przed jego oficjalnym rozpoczęciem. Rosnące ceny energii sprawiają, że wizja przyszłych rachunków za ogrzewanie nie napawa optymizmem. W takiej sytuacji warto zastanowić się, jak poprawić standard energetyczny domu. Jak się okazuje, znaczenie ma tutaj nie tylko rodzaj, ale też kolejność działań.

Gospodarstwa domowe realizują plan „energetycznych oszczędności” w dwojaki sposób: metodą małych kroków albo większych inwestycji. Zużycie energii można ograniczać, skupiając działania na oszczędzaniu: prądu, np. przez wyposażenie domu w sprzęty AGD o wysokiej klasie energetycznej czy mieszczące się w kategoriach energooszczędności oświetlenie, i ciepła, np. utrzymując odpowiednią temperaturę we wnętrzach lub wymieniając stare piece na nowoczesne, efektywniejsze i bardziej przyjazne środowisku.

Poważniejszy, bo związany ze sporym wkładem finansowym krok, to inwestycja w ogrzewanie budynku pompą ciepła lub w OZE.

Zielony trend szansą na oszczędności?
Umacniająca się z roku na rok świadomość ekologiczna społeczeństwa a także poszukiwanie sposobów na energetyczne oszczędności sprawiają, że coraz chętniej inwestujemy w odnawialne źródła energii (OZE). Według raportu Instytutu Energetyki Odnawialnej „Rynek Fotowoltaiki w Polsce 2021”, skumulowane tempo wzrostu mocy w fotowoltaice w latach 2016-2020 wyniosło w naszym kraju 114% przy średniej unijnej 10,3%.

Wzrost popularności OZE w Polsce widać zresztą gołym okiem. Trend zwrotu ku zielonej energii odzwierciedla architektoniczny krajobraz miast, przedmieść i wsi. Dachy z zainstalowanymi panelami fotowoltaicznymi stały się charakterystycznym elementem nowoczesnej zabudowy jednorodzinnej, a w części miast także wielorodzinnej.

To oczywiście słuszna droga, bo korzyści dla środowiska są niepodważalne. Inwestycja w odnawialne źródła energii oznacza również szansę na mniejsze rachunki za energię. Inwestorzy indywidualni zainteresowani poprawą standardu energetycznego budynku powinni jednak pamiętać, że działania zmierzające do zmniejszenia zapotrzebowania na energię wymagają właściwego zaplanowania ich hierarchii.

Izolacja i termomodernizacja budynku – pierwszy krok do energooszczędności
Co należy wziąć pod lupę, zanim zdecydujemy się na realizację planów wcielania OZE w życie?

–Żeby inwestycja w odnawialne źródła energii przyniosła właścicielom domów oszczędności, powinni się upewnić, czy budynek nie generuje start energetycznych, np. z powodu zbyt cienkiego ocieplenia i licznych mostków termicznych – wyjaśnia Adam Buszko, ekspert firmy Paroc Polska. – Jeżeli tak jest, ciepło będzie uciekać, pomimo wkładu w zieloną energię. Jakich strat należy się spodziewać? Przyjmuje się, że przez sam dach możemy tracić 25-30% energii wykorzystywanej do ogrzewania.

Właściwa kolejność działań, czyli najpierw ograniczanie strat, a dopiero potem poszukiwanie efektywniejszych metod pozyskiwania ciepła, sprzyja energooszczędności. Taki plan jest zgodny z tzw. koncepcją Trias Energetica – modelem stworzoną przez Uniwersytet Techniczny w Delfcie w Holandii.

Zgodnie z tą ideą, proces zmniejszania zapotrzebowania budynków na energię i ograniczania emisji gazów cieplarnianych dobrze rozpocząć od efektywnej ekonomicznie izolacji nowych budynków lub termomodernizacji obiektów już istniejących. Odpowiednio ocieplone ściany zewnętrzne i dachy to krok, bez którego można się potknąć na drodze do oszczędności.

Fokus na parametry
Kiedy celem staje się oszczędzanie, warto przyjrzeć się wskaźnikom określającym zapotrzebowanie budynku na energię: parametrom energi użytkowej, końcowej i pierwotnej. To wartości, które pojawiają się w świadectwie charakterystyki energetycznej obiektu.

Energia użytkowa (EUCO) informuje o rocznym zapotrzebowaniu na ilość ciepła niezbędnego do utrzymania temperatury we wnętrzach (służącego do ich ogrzania i wentylacji), a także o energii potrzebnej do wytworzenia ciepłej wody i do chłodzenia (w przypadku klimatyzacji). Wskaźnik energii końcowej (EK) określa dodatkowo sprawność instalacji grzewczej (i wskazuje na ewentualne straty ciepła). Parametr oznaczający energię pierwotną (EP) mówi o ilości energii ze źródeł nieodnawialnych, która jest potrzebna, by pokryć roczne zapotrzebowanie na energię końcową.

Który z parametrów jest kluczowy, jeśli skupiamy się na wydatkach eksploatacyjnych?

– Jeśli mowa o finansach, najbardziej istotny dla użytkowników budynku wydaje się wskaźnik energii końcowej – mówi Adam Buszko, ekspert firmy Paroc Polska. –Ten parametr uwzględnia kompletne zapotrzebowanie na energię, które można przecież ograniczyć, np. przez inwestycję w izolację. Wskaźnik energii użytkowej informuje z kolei o jakości konstrukcji obiektu. Im EU jest niższy, tym większa pewność, że przegrody zewnętrzne lepiej zabezpieczają przed utratą ciepła – dodaje ekspert.

Zabiegi termoizolacyjne, a w szczególności zadbanie o szczelność przegród zewnętrznych budynków, skutecznie ograniczają zapotrzebowanie na energię. Na tym rozwiązaniu korzysta i natura, i domowe budżety, bo maleją wydatki na ogrzewanie.

fot. materiały prasowe

Wirtualna rzeczywistość w służbie edukacji

Wirtualna rzeczywistość (VR) przez ostatnie lata głównie kojarzona była z gamingiem i szeroko rozumianą rozrywką. Choć w biznesie funkcjonuje już od ponad dwóch dekad i prężnie rozwija się w kolejnych branżach, to wciąż uznawana jest za technologię przyszłości, a nie teraźniejszości. Tymczasem, jest odwrotnie.

Wyobraźmy sobie szkołę. Na lekcji geografii, uczniowie zakładają gogle VR Vive i przenoszą się do wirtualnego lasu, aby nauczyć się rozpoznawać rodzaje drzew i zwierzęta występujące w danym regionie. Podnoszą liście, słuchają odgłosu ptaków, zbierają grzyby.

Kolejna lekcja to Chemia. W wirtualnym laboratorium uczniowie przeprowadzają eksperymenty poruszając się po realistycznie wyglądającej pracowni. Sięgają po probówki, odczynniki, wyciągają wnioski z badań.

Na matmie nauczyciel uruchamia grę na VR, Half Life: Alyx, sięga w wygenerowanym komputerowo świecie po flamaster, staje w jednym ze zrujnowanych wojną z obcą cywilizacją sypiących się budynków i zaczyna pisać równania na zakurzonej szybie balkonowej.

Nauczycielka plastyki wita uczniów w aplikacji VR Tilt Brush, młodzi artyści wyposażeni w wirtualną paletę narzędzi, wykonują rysunki w przestrzeni. Gotowe prace można dokładnie obejrzeć, obchodząc je dookoła. Wszystkie te przykłady, to nie żaden film z gatunku SF, to nasza rzeczywistość, to przykłady z Polskich szkół i wyższych uczelni.

Twarde dowody

Z prognoz jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie – Goldman Sachs, wynika, że w 2025 roku globalny rynek VR może osiągnąć wartość 700 milionów dolarów i zyskać 15 milionów użytkowników w szkołach i uczelniach wyższych. Z kolei, z badań przeprowadzonych z udziałem 4000 uczniów i studentów z ponad 100 krajów przez lifeliqe.com wynika, że dzięki nauce w VR 86% uczniów poprawiło wyniki testów, 97% studentów wykazało większe zainteresowanie lekcjami, 98% uczestników wykładów lepiej zrozumiało trudne tematy, a 97% cieszyło się z nadchodzących lekcji.

Magia immersji

Wirtualna Rzeczywistość sprawdza się tak dobrze w nauczaniu, ponieważ żadne inne medium nie umożliwia tak dużego zaangażowania. Filmy, wykłady, radio, telewizja, kino czy internet, nie pozwalają na immersję i pełną koncentrację. W świecie VR poruszamy się i doświadczamy różnych przeżyć dokładnie w ten sam sposób, jak w prawdziwym świecie. Angażujemy się, przeżywamy emocje, reagujemy na otoczenie, mamy kontakt fizyczny i interakcje z osobami i obiektami ze świata VR. Wykorzystując tę technologię, zapamiętujemy nasze doświadczenia bez większego wysiłku, bo teoretycznie doświadczyliśmy ich na własnej skórze.

Wirtualne labolatorium

Wirtualne lekcje, to nie żadna daleka przyszłość, ale teraźniejszość. Wydawnictwo Nowa Era stworzyło urządzenie o nazwie Empiriusz, które jest wirtualną symulacją chemicznego laboratorium. Uczeń wyposażony w gogle i kontrolery może przeprowadzić doświadczenie chemiczne: porusza się po realistycznie wyglądającej pracowni, sięga po probówki i odczynniki, przeprowadza reakcje, wyciąga z nich wnioski i efektywnie uczy się poprzez wirtualne doświadczenie.

Według badań, aż 87% uczniów deklaruje, że chętniej wzięłoby udział w zajęciach z zastosowaniem rozwiązań wirtualnej rzeczywistości. Lekcja w VR jest łatwiejsza i bezpieczniejsza do przeprowadzenia. Uczeń, korzystając z gogli oraz kontrolerów, przeprowadza zgodnie z instrukcją wybrane doświadczenie. Koleżanki i koledzy obserwują jego przebieg na ekranie lub tablicy interaktywnej. W tej chwili ponad 100 urządzeń trafiło już do Polskich szkół na terenie całego kraju, a do końca roku liczba ma wzrosnąć do ponad 200. Jedną z nich jest Szkoła Podstawowa imienia Janusza Korczaka w Kleszczowie wykorzystująca Wirtualne Laboratorium Empiriusz od grudnia 2020 roku. Lekcje chemii z wykorzystaniem technologii VR pozwalają uczniom i nauczycielom na przeprowadzanie doświadczeń chemicznych zalecanych do realizacji w podstawie programowej ostatnich klas szkół podstawowych.


Cyfrowe śledztwo

Uczelnie chętnie korzystają z pomocy wirtualnej rzeczywistości. Od kilku lat VR stosuje się także podczas zajęć z kryminalistyki na Akademii Leona Koźmińskiego. Dzięki wykorzystaniu tej technologii studenci mają możliwość przeprowadzenia oględzin miejsca przestępstwa. W ten sposób w bezpiecznych i kontrolowanych przez wykładowcę warunkach studenci uczą się właściwego postępowania na miejscu zdarzenia (m.in. zabezpieczenia śladów i dowodów rzeczowych w celu ustalenia charakteru przestępstwa). Uczestnicy zajęć wcielają się w rolę śledczego. Następnie wykładowca analizuje ich pracę, wskazując popełnione błędy, np. pominięcie śladów lub nieprawidłową kolejność ich zabezpieczania.

Interaktywne lekcje

Czasem bywa też tak, że inicjatywa, aby lekcje odbywały się w wirtualnej rzeczywistości, wychodzi od kadry nauczycielskiej. Dyrektor SP 33, z Poznania poszukiwał możliwości dotarcia do uczniów w sposób inny niż na co dzień. Gogle HTC Vive Pro wykorzystano po raz pierwszy podczas zajęć zdalnych, które były prowadzone w czasie pandemii. Kolejne lekcje prowadzone były przez różnych nauczycieli, w różnych programach. Lekcja WF odbyła się na średniowiecznym zamku, lekcja języka angielskiego była prowadzona w grze Job Simulator, matematyka odbyła się w aplikacji do rysowania przestrzennego Tilt Brush, innego dnia nauczyciel języka angielskiego prowadził zajęcia w grze Half Life: Alyx. Możliwości są nieograniczone, a aplikacji do nauki przedmiotów przybywa z dnia na dzień.

Symulator statku

Na terenie szczecińskiej uczelni funkcjonuje jedno z pierwszych na świecie laboratoriów, które wykorzystuje systemy rozszerzonej rzeczywistości do badań na potrzeby rynku branży morskiej. Wśród sprzętu, którym dysponuje uczelnia, znajdują się gogle HTC Vive. Okulary wirtualnej rzeczywistości umożliwiają stworzenie symulowanego środowiska statku, po którym można się swobodnie poruszać. Dzięki graficznym aplikacjom, wykładowcy i studenci mogą przenieść się na pokład, do ładowni oraz zwiedzić siłownię statku. Uczelnia posiada również symulator, który jest fizycznym odtworzeniem mostka statku oraz symulator siłowni okrętowej.

Klinika zwierząt

Dzięki współpracy Tomorrow z w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego powstała aplikacja, która nadaje nowy kierunek promocji i edukacji na uczelniach. Użytkownik po założeniu gogli HTC Vive przenosi się na wirtualną salę operacyjną Kliniki Dużych Zwierząt i staje się uczestnikiem operacji. Ma możliwość uczestniczenia w jej przebiegu, poznania szczegółów związanych z pracą naukową pracowników kliniki i wchodzenia w interakcje z wymodelowanym w przestrzeni zwierzęciu, by dokładnie przyjrzeć się jego budowie. Dzięki wykorzystywaniu takich zmysłów jak wzrok, słuch i dotyk, powstałe doświadczenia są bardzo realne i bardzo dobrze symulują fizyczną obecność w wirtualnym miejscu.

Back to school

Tych kilka przykładów wykorzystania VR w edukacji, uświadamia nam jak dużo dzieje się w naszych lokalnych szkołach i na uczelniach wyższych. A to jest zaledwie ułamek, tego, co dzieje się na całym świecie. Niepodważalną zaletą VR jest fakt, że jego możliwości oraz świat są nieograniczone. Możemy polecieć na odległe planety, zwiedzić podmorskie głębiny, podróżować w czasie odwiedzając dinozaury w swoim naturalnym środowisku, podziwiać antyczną Grecję, zwiedzać daleką przyszłość lub przemierzać ludzki organizm jako jedna z krwinek. W otaczającym nas świecie, każdego dnia jesteśmy zasypywani tysiącami informacji, z których przetwarzaniem nie jesteśmy sobie w stanie poradzić, dlatego sięgamy po coraz to nowsze środki i technologie przyswajania wiedzy… po wirtualną rzeczywistość.

fot. materiały prasowe

Naturalna klimatyzacja, czyli jak obniżyć temperaturę wnętrz latem

Lato, choć przynosi wiele radości, potrafi też dać nam się we znaki wysokimi temperaturami, a naukowcy już dziś alarmują, że fale upałów będą przychodziły coraz częściej i utrzymywały się dłużej. Prognozy mówią, że do 2050 r. ich czas trwania wydłuży się dwukrotnie. Dlatego już na etapie budowy domu warto uwzględnić w projekcie rozwiązania, które zapewnią przyjemny klimat we wnętrzach o każdej porze roku.

Co lato borykamy się z coraz większymi upałami. Towarzyszą im często zmęczenie, rozdrażnienie i ogólny dyskomfort połączony ze spadkiem formy. Problem stanowią nie tylko upalne dni, lecz także tropikalne noce, podczas których temperatura nie spada poniżej 20°C. Ich częstą konsekwencją jest bezsenność, uniemożliwiająca pełną regenerację organizmu, co utrudnia funkcjonowanie w ciągu dnia. Nocą nasz organizm preferuje chłód i ciemność – wówczas wytwarza duże ilości melatoniny – hormonu snu, będącego naszym wewnętrznym zegarem, wyznaczającym pory zasypiania i budzenia się.

Wietrzenie pomieszczeń

Co możemy zatem zrobić, aby obniżyć temperaturę w pomieszczeniach? Na pewno wietrzyć, ale prawidłowo! W okresie letnim najlepiej robić to nocą i wczesnym porankiem, jednak i to często okazuje się za mało i nawet po zmroku próżno szukać ochłodzenia. W trakcie dnia temperatura we wnętrzach rośnie o ok. 5°C, a najniższe wartości w ciągu doby nie schodzą poniżej 22°C.

Możemy zainwestować w klimatyzację, ale… pamiętajmy, że takie urządzenia zużywają dużo energii, co nie jest korzystne ani dla domowego budżetu, ani dla środowiska. Dodatkowo, musimy liczyć się z ewentualnymi konsekwencjami zdrowotnymi – nawiew może u niektórych osób powodować wysuszenie oczu, katar czy ból gardła. Czy istnieje zatem dobry sposób na ochłodzenie wnętrz podczas letnich upałów? A i owszem! Warto jednak o tym pomyśleć już na etapie projektowania i budowy domu.

Na upały – ocieplenie

Długookresowe pomiary prowadzone w Parku Badawczym Baumit VIVA, gdzie poddaje się ocenie oddziaływanie materiałów budowlanych na zdrowie i samopoczucie mieszkańców, dowodzą, że największy wpływ na zrównoważoną temperaturę wewnątrz pomieszczeń ma solidna konstrukcja ścian oraz odpowiednia izolacja termiczna. Gdy na zewnątrz termometr wskazuje 36°C w masywnych domach wzniesionych z cegły 25 cm i betonu z dociepleniem, temperatury we wnętrzach kształtują się na poziomie od 24°C do 27°C, a w domach bez termoizolacji sięgają 30°C!

Prawidłowa konstrukcja ścian

Jak wyjaśnia Tomasz Jarzyna z Baumit Polska – tym, co w istotnym stopniu wpływa na temperaturę w pomieszczeniu jest masa akumulacyjna ścian, a więc elementów magazynujących ciepło. Solidne, dobrze zaizolowane wspomagają efekt chłodzenia. Im masywniejsza konstrukcja, tym niższe temperatury mierzone są wewnątrz pomieszczeń. A ponieważ dobrze zaizolowane ściany pozostają dłużej chłodne, mogą korzystnie wpływać na nasze samopoczucie poprzez zapewnienie komfortowej temperatury w pomieszczeniach, a nawet zapobiegać stanom chorobowym spowodowanym gorącem, jak np. udar cieplny czy znużenie cieplne.

Co więcej, dzięki masywnej konstrukcji możemy obniżyć koszty chłodzenia pomieszczeń i wspierać redukcję emisji CO2. Ponieważ ściany działają jak naturalna klimatyzacja, często nie ma potrzeby stosowania dodatkowej, zużywającej dużą ilość energii, instalacji chłodzącej. Dom przyjmuje nadmierne ciepło i wypromieniowuje je systematycznie w chłodniejszych godzinach nocnych. Im grubsze i bardziej masywne przegrody, tym efektywniej chronią one przed ucieczką ciepła w sezonie zimowym, a w miesiącach letnich przed działaniem promieni słonecznych.

Kolor elewacji a temperatura we wnętrzach

O tym, że ciemne kolory w większym stopniu niż jasne kolory pochłaniają promienie słoneczne, wiemy wszyscy. Zasada ta dotyczy także ścian zewnętrznych budynku. Badania w Parku Badawczym Baumit VIVA pokazały jednak, że możemy mieć pełną dowolność w zakresie stosowaniu koloru na elewacji i cieszyć się przyjaznym klimatem wnętrz. Warunkiem jest odpowiednia izolacja termiczna, czego dowiodły wyniki przeprowadzonych testów. W przypadku ciemnych, ocieplonych ścian betonowych i przy temperaturze zewnętrznej wynoszącej 32°C, powietrze w pomieszczeniu ogrzewa się maksymalnie do 26,9°C (w przypadku jasnej elewacji do 26,3°C), podczas gdy nieocieplona ściana z tego samego materiału generuje temperaturę we wnętrzu wynoszącą nawet 41,6°C. To porównanie pokazuje, że masywne, ocieplone ściany stanowią najskuteczniejszą ochronę przed upałem.

– Dobrze zaizolowane, masywne ściany działają jak osłona termiczna. Dobierając odpowiednią grubość ocieplenia, możemy nie tylko obniżyć zużycie energii potrzebnej na ogrzanie budynku w zimie, lecz także zapobiec wtargnięciu do wnętrz rozgrzanego powietrza w okresie letnich upałów. Istotne przy stabilizowaniu temperatury pomieszczeniach są także masywne elementy budowlane, takie jak betonowe stropy, jastrychy czy też murowane ściany. Ważne jest także stosowanie prozdrowotnych – mineralnych tynków wewnętrznych – mówi Tomasz Jarzyna.

Co jeszcze możemy zrobić?

Pamiętajmy, by w upalne dni zamykać okna i opuszczać rolety lub zaciągać zasłony, żeby gorące powietrze nie przedostało się do wnętrz. Otwierajmy je, podnośmy lub odsłaniajmy dopiero wieczorem lub nocą. By łatwiej zasypiać podczas upałów, wyłączmy wszelkie urządzenia elektryczne, mogące emitować ciepło, jak np. telewizor, oświetlenie czy komputer. Przed snem wypijmy szklankę mleka – uzupełnimy w ten sposób minerały utracone w trakcie dnia. Warto do niego dodać zmiksowanego banana – wyższy poziom serotoniny pomoże nam się lepiej zrelaksować. Migdały i cynamon wspomogą z kolei produkcję hormonu snu – melatoniny. Zadbajmy też o odpowiednią pościel, która powinna być cienka i lekka, by nie gromadziła zbędnego ciepła. Przyjemną ochłodę podczas upalnych nocy zapewni nam ta z jedwabiu naturalnego lub zawierająca w swoim składzie wysoki jego udział, unikajmy natomiast tkanin syntetycznych.

Gdy temperatury za oknem przekraczają 30°C w naszych domach również robi się bardzo gorąco. Izolacja termiczna w połączeniu z masywną konstrukcją ścian odgrywa główną rolę w utrzymaniu optymalnej temperatury wnętrz. Ocieplone ściany w połączeniu ze sprawną wentylacją zmniejszają również poziom wilgoci, a tym samym także ryzyko pojawienia się grzybów, w tym pleśni. Wybierając odpowiednie technologie i wysokiej jakości materiały budowlane możemy cieszyć się przyjaznym mikroklimatem przez cały rok.

fot. baumit

Więcej o tym, jak izolacja cieplna wpływa na komfort mieszkania w filmie: https://www.youtube.com/watch?v=537owEhF5vU

Co ma okno do eko, czyli rola stolarki okiennej w ekobudownictwie

Słowo „eko” na dobre zadomowiło się w codzienności. Ekologicznie jemy, podróżujemy, odpoczywamy. I budujemy. Jak grzyby po deszczu wyrastają domy pasywne i energooszczędne – przyjazne naturze i domowym budżetom. By jednak cieszyć się długofalowymi korzyściami płynącymi z inwestycji w ekodom, warto przyjrzeć się zawczasu jednej kwestii, już na etapie planowania przedsięwzięcia. O czym mowa? O oknach – bo w tym przypadku proekologiczna decyzja może być furtką do oszczędności…

Budownictwo ekologiczne, jak wszystko z przedrostkiem „eko”, kojarzy się z kolorem zielonym. Ale ostatnimi czasy nabiera rumieńców i… „staje się nową czernią”. Popularny trend wynikający z rosnącej świadomości społeczeństwa i przekonania, że z naturą warto iść pod rękę, umocnił jednak swój status. To już nie tylko moda. Od stycznia 2021 roku, wraz ze zmianą przepisów dotyczących norm energooszczędności budynków (WT2021), proekologiczne podejście do budownictwa funkcjonuje jako standard. A rozwiązania, dzięki którym własne cztery kąty wspierają środowisko, są dziś na wyciągnięcie ręki. Niektóre z nich, jak np. energooszczędne okna, mogą w znaczący sposób wpłynąć na to, że dom wpisze się w nurt eko.

Okna w domu pasywnym i energooszczędnym

Wyposażanie nowoczesnych budynków w stolarkę otworową o doskonałych właściwościach termoizolacyjnych to dziś standardowe działanie, zarówno w budownictwie pasywnym, jak i energooszczędnym. I choć okna w obu wariantach ekobudynków różnią się – i pod kątem parametrów, i technologii oraz budowy, to rola stolarki okiennej sprowadza się do zapewnienia jak najlepszej izolacji obiektu.

Co wyróżnia przeszklenia „energooszczędne”? Po pierwsze, niska przenikalność cieplna, dzięki której odczuwamy komfort termiczny. Po drugie, optymalna ilość naturalnego światła w budynku. To duet korzyści, który i z obieżyświata uczyni domatora: temperatura w sam raz i tyle promieni słonecznych, ile potrzebuje nasz organizm do dobrego samopoczucia i zdrowia. Jednak przeszklenia pasywne oferują jeszcze więcej. Okna wpisujące się w tę kategorię są nie tylko barierą zapobiegającą „ucieczkom” ciepła z wnętrz, ale również źródłem jego pozyskiwania.

Co zatem wybrać? Okna pasywne czy energooszczędne? Na którą opcję nie postawimy, jedno jest pewne: oba warianty wspierają domowe budżety, sprawiając, że nie uszczuplają ich rachunki za ogrzewanie…

Jakość na pierwszym planie

Warto jeszcze na chwilę zatrzymać się przy temacie ekobudowlanych wyborów: komponentów, materiałów czy produktów. Tutaj rozwaga popłaca – gdy inwestujemy w jakość, działamy dwutorowo: budujemy bezpiecznie i robimy coś dobrego dla środowiska, nie „potykając się” o nieprzemyślane decyzje zakupowe.

W kwestii okien tę zależność widać jak na dłoni. Nieszczelne przegrody w domu to straty. Przez słabej jakości przeszklenia („wiekowe” albo wadliwie zmontowane) ucieka do 30% ciepła, a tego nie polubi ani ciało, ani portfel, nawet rozrzutnika. Gdy ciepło zostaje w domu, chłodniejsze okresy nie dają się nam we znaki. Nie musimy dogrzewać wnętrz, dzięki czemu nie mamy na sumieniu zwiększania emisji gazów do atmosfery. W tym przypadku zależność jest oczywista: czyste sumienie to czyste powietrze…

Uw, Lt, Ug i g– specjaliści ds. korzyści

Na co więc zwracać uwagę, by komfort termiczny szedł w parze z domową ekonomią?

– Kluczowe znaczenie ma tu współczynnik Uw – wyjaśnia Ewa Zarychta, ekspert marki OknoPlus . To nic innego jak informacja o stracie ciepła, które wydostaje się przez metr kwadratowy okna w ciągu godziny (przy różnicy temperatur w środku i na zewnątrz wynoszącej 1°C). Im parametr Uw niższy, tym okno zatrzyma więcej ciepła w domu.

Zmiana warunków technicznych ze stycznia 2021 obliguje producentów stolarki okiennej do tego, by współczynnik przenikania ciepła dla okien elewacyjnych nie przekroczył 0,9 W/m²K (w przypadku okien w domach pasywnych: 0,8 W/m²K). OknoPlus idzie o krok dalej i oferuje produkty, które mają Uw o wartości 0,7 W/m²K – np. okna Morlite czy Reveal.

– Okna z kolekcji Reveal, pakiety trzyszybowe ECLAZ i nowoczesne profile aluminiowe (DECALU So Easy) to przykłady produktów, które pod względem Uw wyprzedzają wymagania wynikające z przepisów – mówi Ewa Zarychta, ekspert marki OknoPlus. Wyróżniają je jeszcze trzy parametry: wartość przenikania ciepła szyby na poziomie Ug = 0,5 W/m²K, współczynnik przepuszczalności energii przez okno g = 60% i współczynnik przenikania światłą Lt na poziomie 77%. Jak przełożyć ten zestaw parametrów na konkret? Decydując się na taki pakiet, zyskujemy doświetlone naturalnym, niezniekształconym światłem wnętrza i więcej ciepła słonecznego – dodaje Ewa Zarychta.

Ukłon w stronę eko, czyli aluminium w nowej roli

Co jest pomostem, który łączy okna z ekologią? Oczywiście materiał, z którego są wykonane. Mając na uwadze interes środowiska, wybierajmy materiały trwałe, niewymagające wymiany przez długie lata, np. aluminium.

Kiedyś używano tego metalu w budownictwie przemysłowym, dziś „bryluje” w przestrzeniach prywatnych. Sprawdza się jako komponent okienny, bo niestraszne mu deszcz, śnieg i mróz – ma dobre właściwości antykorozyjne. Jest też „wdzięcznym” elementem aranżacyjnym dla projektantów. Pozwala wykreować nowoczesne wnętrza, eksponuje ich prostotę i szlachetną surowość. Słowem, robi dobrą (wizualną) robotę, i… klimat. I to nie tylko ten tożsamy z atmosferą wnętrz. Do recyklingu aluminium potrzeba jedynie kilka procent energii użytej pierwotnie, do produkcji. Decydując się na stolarkę okienną z aluminium, wnosimy spory wkład nie tylko w ochronę surowców naturalnych, ale też przyczyniamy się do zmniejszenie zanieczyszczeń wody, powietrza, gleby. A to przecież wspólne motto wszystkich ekodziałań…

fot. materiały prasowe

Ekologia napędza rynek membran hydroizolacyjnych

Wartość globalnego rynku membran hydroizolacyjnych w roku 2020 wyniosła 21,1 mld USD, podała amerykańska firma konsultingowa Grand View Research[1]. Równocześnie szacuje ona, iż do 2028 roku poziom ten wzrośnie do 34,6 mld USD. Kluczowymi czynnikami napędzającymi wzrost rynku będą rosnąca skala inwestycji w infrastrukturę budowlaną uwzględniającą aspekt proekologiczny i dojrzewająca wśród konsumentów świadomość zalet membran hydroizolacyjnych, wskazuje Mariusz Długosz, przedstawiciel Dorken Delta.

Szacuje się, że wartość globalnego rynku membran hydroizolacyjnych w 2021 roku zwiększy się o kolejny miliard dolarów i osiągnie poziom 22,1 mld USD. Oznacza to wzrost o 4,7 proc. r/r. Niemniej, analitycy szacują, że do 2028 roku rynek będzie rósł w średnim rocznym tempie wynoszącym 6,4 proc. W przeciągu 8 lat wartość rynku wzrośnie o 64 proc.

Największym segmentem dla zastosowań membran hydroizolacyjnych w 2020 r. były dachy z 31 proc. udziałem w rynku. Na drugim miejscu znalazła się kategoria szeroko pojętych konstrukcji budowlanych, gdzie zastosowanie membran hydroizolacyjnych wynika z konieczności poprawy trwałości budynku oraz ochrony przez promieniami UV i warunkami atmosferycznymi. Na trzecim, membrany dedykowane podłogom kuchennym, łazienkom i pomieszczeniom mokrym. W dalszej kolejności są to składowiska odpadów, tunele i na końcu ściany.

Przeciwdziałanie anomaliom pogodowym

Globalny rynek membran hydroizolacyjnych będzie rósł ze względu na ich coraz częstsze stosowanie w konstrukcjach dachowych, pomieszczeniach mokrych, oczyszczalniach wody i ścieków, budowie ścian fundamentowych i oporowych. Według raportu Grand View Research anomalie pogodowe, takie jak częstsze występowanie ulewnych deszczy, będą w ciągu najbliższych 7 lat nakręcać segment pokryć dachowych. Równocześnie, polityka klimatyczna rządów narzuci inwestorom budowlanym uwzględnianie w swych projektach rozwiązań proekologicznych. W tym sensie, integralną częścią zrównoważonego budownictwa stają się np. zielone dachy, gdzie zastosowane wodoszczelne, odporne na gnicie i korzenie membrany hydroizolacyjne idealnie nadają się do zastosowań dachowych.

– Zielone dachy to stale zyskująca na znaczeniu kategoria zastosowań dla naszych membran, co w naturalny sposób jest konsekwencją obowiązujących przepisów kładących nacisk na energooszczędność budynków. Konstrukcje tego typu zapobiegają utracie ciepła z budynku oraz pozwalają na uzyskanie wysokiego wskaźnika retencji wody, umożliwiając zatrzymanie nawet do 80 proc. rocznej ilości opadów. Równocześnie, pokryty roślinnością dach niweluje efekt tzw. „wysp ciepła” oraz filtruje powietrze ze szkodliwych substancji i mikropyłu. Korzyści z budowy zielonego dachu są tak oczywiste, że wiele samorządów zaczęło wprowadzać ulgi podatkowe dla właścicieli stosujących takie rozwiązanie – mówi Mariusz Długosz, przedstawiciel Dorken Delta.

Rosnąca świadomość zalet

Popyt na membrany hydroizolacyjne będzie kształtować także rosnąca świadomość konsumentów dotycząca ich zalet i przewagi nad tradycyjnymi rozwiązaniami. Mowa tu przede wszystkim o długoterminowej opłacalności inwestycji, co chociażby w przypadku zastosowania membran w poszyciu dachowym oznacza wydłużoną żywotność dachu i zwiększoną odporność termiczną.

– Świadomość klienta, jak również jego wiedza na temat właściwości materiałów budowlanych zwiększyła się na przestrzeni ostatnich kilku lat. Doświadczenie oraz wszechobecny dostęp do wiedzy sprawia, że inwestor sprawdzi, wypyta, porówna dostępne materiały. Na koniec skalkuluje, co mu się bardziej opłaca w perspektywie długoterminowej– wyjaśnia Mariusz Długosz, ekspert Dorken Delta.

Podsumowując, rynek membran hydroizolacyjnych to jeden z najprężniej rozwijających się sektorów budownictwa. Popyt w tym segmencie napędzają m.in. zmiany klimatu i konieczność stosowania zabezpieczeń budowlanych chroniących konstrukcje przez wilgocią. Z drugiej strony wpływa na niego, rosnąca świadomość korzyści, takich jak długoterminowa opłacalność i ograniczanie ryzyka, związanych z zastosowaniem membran hydroizolacyjnych, względem tradycyjnych rozwiązań.

[1] Grand View Research, Waterproofing Membranes, Market Analysis, 2017 – 2028, www.grandviewresearch.com

fot. materiały prasowe

Jak wygląda przyjazna kuchnia, czyli kuchnia SMART

Inteligentne rozwiązania kuchenne to nie tylko gadżeciarskie uprzyjemnianie czasu spędzanego w kuchni, ale przede wszystkim sposób na usprawnienie i skrócenie samego procesu przygotowywania posiłków. Dlatego dzięki stawianiu na innowacyjne rozwiązania technologiczne, kuchnia może stać się miejscem ściśle dopasowanym do aktualnych potrzeb oraz stylu życia.

Wyposażając kuchnię, w rezultacie oczekujemy od niej funkcjonalności, komfortu i wygody. Chcemy, aby praca w niej nie była tylko obowiązkiem, ale również i przyjemnością – w dodatku łatwą i szybką. Jednak, aby tak było, trzeba zastosować kilka inteligentnych rozwiązań, które sprawią, że nasza kuchnia przestanie kojarzyć się tylko i wyłącznie z absorbującym gotowaniem. Jak zatem powinna wyglądać kuchnia w wersji SMART?

Inteligentne sprzęty AGD

Kuchnia tradycyjna, jak i ta nazywana „SMART”, to przede wszystkim sprzęty AGD. To dzięki nim codziennie przygotowujemy posiłki oraz przechowujemy żywność w odpowiednich warunkach. Z tego powodu producenci urządzeń AGD starają się nieustannie wybiegać naprzód i oferować coraz to nowsze, innowacyjne i niebanalne rozwiązania, pomagające w nowoczesnym, szybszym oraz łatwiejszym gotowaniu.

– Dzięki bogatemu doświadczeniu rynkowemu oraz obserwowaniu zwiększających się potrzeb konsumentów na inteligentne urządzenia AGD, SOLGAZ nieustannie dopasowuje swoją ofertę do wymagań, które stawia przed firmą pęd technologiczny. Płyty gazowe „gaz pod szkłem”, których jesteśmy wiodącym producentem, pozwalają na gotowanie „najnowszej generacji”. Ich niebanalny design, a przy tym wiele dodatkowych funkcji takich jak wyciszenie specyficznego cykania iskrowników czy możliwość stabilizacji temperatury oraz ręcznego ustawienia jej w panelu sterowania usprawniają gotowanie, przy okazji je umilając. Oprócz płyt, warto również wspomnieć o inteligentnych okapach, które za pomocą jednego gestu automatycznie gwarantują szybkie odprowadzanie pary i utrzymanie pomieszczenia w czystości – mówi Kamila Prałat, ekspertka firmy SOLGAZ.

Nowoczesne rozwiązania w kuchni

Inteligentne sprzęty kuchenne to jednak nie wszystko. Warto zwrócić uwagę również na kwestię mebli. Ich systemy otwierania to dziś prawdziwe perełki i maksimum wygody.

– Wiedząc, jak ciężkie w użytkowaniu są szafki umocowane w górnych partiach pomieszczenia, w ramach inteligentnej kuchni możemy zdecydować się na te z systemem opuszczania oraz wysuwania. Przy okazji, warto wspomnieć także o systemie cargo. Jest to ściśle dopasowana do dostępnego miejsca, wysuwana z zabudowy półka ze stelażem, która doskonale sprawdza się do przechowywania przypraw, olejów i oliw oraz wszelkich produktów sypkich. Ciekawym rozwiązaniem jest także ukryty w zabudowie sprzęt audio – dzięki nowoczesnym głośnikom wysuwanym z blatu, codzienną pracę w kuchni będzie umilać nam również ulubiona muzyka – podpowiada ekspertka firmy SOLGAZ.

Nowoczesne rozwiązania w kuchni to także oświetlenie. Ma ono nie tylko spełniać swoją zasadniczą rolę, ale powinno być też dopełnieniem wystroju całego wnętrza. Jak wyjaśnia Kamila Prałat, ekspertka firmy SOLGAZ, minimalistyczne, ledowe źródła światła powinny obowiązkowo znaleźć się pod szafkami meblowymi, by doskonale oświetlić nam blat roboczy.

– Designerskie listwy ledowe mają różnorakie zastosowanie – można je zamocować na metalowych linkach również na blacie czy suficie. Sam proces włączania lamp powinien być również zintegrowany i prosty – na przykład za pomocą gestu.

Odpowiednio spersonalizowana kuchnia zapewnia nam więcej przyjemności, a także oszczędza cenny czas. Wybór nowoczesnych sprzętów AGD, jak i mebli czy oświetlenia, umożliwia stworzenie nowoczesnej przestrzeni – bez względu na jej metraż. Dlatego indywidualne dopasowane rozwiązania w wersji SMART to przepis nie tylko na udane dania, ale i zadowolenie domowników.

fot. materiały prasowe

Zagrożenie blackoutem? Odpowiedzią budynki zrównoważone energetycznie

W połowie lipca Polskie Sieci Energetyczne SA poinformowały o pobiciu w Polsce kolejnego rekordu zapotrzebowania na energię elektryczną w sezonie letnim. I nie ma się co łudzić – trend w zakresie wzrostu konsumpcji energii będzie się powiększał. Od nas i naszych wyborów zależy jednak, w jakim tempie i z jakim skutkiem dla środowiska. W każdym obszarze naszej działalności możemy bowiem postawić na oszczędność. Choćby dzięki projektowaniu, budowaniu i użytkowaniu bardziej zrównoważonych i inteligentnych budynków – zarówno komercyjnych, jak i mieszkalnych.

Rekordowe zapotrzebowanie na moc elektryczną w Polsce miało miejsce 15 lipca br. O godzinie 12:30 tego dnia do sieci dostarczyć trzeba było aż 24 533 MW energii. Pobicie poprzedniego rekordu zaledwie kilka dni. Ten padł 9 lipca i wynosił 24 336 MW. Na kolejny rekord nie będziemy musieli zapewne długo czekać. W końcu koniunktura gospodarcza napędza rozwój, a ten potrzebuje coraz więcej energii.

To jednak wpędza nas w błędny cykl. Aby dostarczać energię ludziom i gospodarce, musimy ją w jakiś sposób wytwarzać. Tymczasem, choć owego rekordowego 15 lipca część mocy pochodziła z farm wiatrowych oraz fotowoltaiki, to zdecydowana większość z innych, zdecydowanie mniej ekologicznych źródeł.

Zdajemy sobie przecież sprawę, że system elektroenergetyczny w Polsce bazuje w olbrzymiej części na spalaniu paliw kopalnych – węgla i gazu. To zaś ma niebagatelne negatywne skutki zarówno dla środowiska, jak i dla nas samych. Trudno oszacować dokładne koszty związane z chorobami, wywołanymi przez zanieczyszczenie powietrza czy kataklizmami naturalnymi, zachodzącymi na skutek zmian klimatu, które spowodowane są nadmierną emisją gazów cieplarnianych.

Energia budynku

Jednym z największych antropogenicznych źródeł emisji gazów cieplarnianych są budynki: mieszkalne, komercyjne i użyteczności publicznej (globalnie ok. 18–19 proc. całkowitych emisji w wyniku działalności człowieka). Wynika to przede wszystkim z konsumpcji energii elektrycznej – do oświetlenia, ogrzewania, klimatyzacji oraz zasilania sprzętów RTV i AGD.

W samych tylko Stanach Zjednoczonych około 20 proc. emisji gazów cieplarnianych pochodzi właśnie z ogrzewania, klimatyzowania i zasilania jedynie gospodarstw domowych. Gdyby wyodrębnić tę grupę i uznać za osobny kraj na mapie świata, jego emisje zostałyby uznane za szóstego największego emitenta gazów cieplarnianych na świecie, porównywalnego z Brazylią i większego niż Niemcy.

Z kolei w Unii Europejskiej istniejące budynki odpowiadają za około 40 proc. zużycia energii i 36 proc. emisji gazów cieplarnianych, co oznacza, że są największym pojedynczym konsumentem energii na kontynencie.

Sama transformacja sektora energetycznego w kierunku niskoemisyjnych czy bezemisyjnych źródeł energii to nie wszystko, co możemy zrobić, by powstrzymać zmiany klimatu i negatywny wpływ emisji gazów cieplarnianych na zdrowie ludzi” – zauważa Marek Olszewski, menadżer marketingu kanału Integratorów Systemów Automatyki Budynkowej (EcoXpertów) na klaster Europy Środkowo-Wschodniej w Schneider Electric.

Chcąc szybko i sprawnie zniwelować tempo naszego negatywnego oddziaływania na klimat, powinniśmy także zwrócić się w stronę zrównoważonego wykorzystywania energii i jej inteligentnego, systemowego oszczędzania. To działanie, które możemy podjąć wszyscy bez wyjątku, a zadanie ułatwią nam nowoczesne technologie” – dodaje ekspert.

Korzystać mądrzej

Firma Schneider Electric promuje swoją wizję „Zrównoważonego Domu Przyszłości”, bazując na inteligentnych rozwiązaniach dostępnych na rynku pod marką Wiser.

Domowy monitor energii Wiser Energy™ pozwala mierzyć zużycie energii elektrycznej dla każdego urządzenia w domu bez konieczności montowania przy nim osobnego czujnika. Uczenie maszynowe systemu wykrywa unikalny „podpis elektryczny” każdego urządzenia, a następnie śledzi go przy każdym włączeniu i wyłączeniu. Gdy Wiser Energy „nauczy się” urządzeń w domu, monitoruje ich działanie. To pozwala ustalić miesięczne limity zużycia energii, wykryć marnotrawstwo, a nawet oszacować następny rachunek za prąd. Rozwiązanie łączy aplikację z inteligentnym urządzeniem podłączonym do Internetu, które można łatwo zainstalować w panelu elektrycznym w domu” – wyjaśnia Marek Olszewski ze Schneider Electric.

Prosta i wydajna aplikacja pozwala też m.in. wykryć każde nieefektywne zużycie energii i wyeliminować je oraz zoptymalizować działanie mikroinstalacji fotowoltaicznej (PV). Dzięki integracji inteligentnych systemów sterowania poborem energii, Wiser pozwala właścicielom domów na dalszą optymalizację zużycia prądu wytwarzanego w panelach PV np. poprzez automatyzację ładowania akumulatorów pojazdów elektrycznych, uruchamiania podgrzewacza ciepłej wody czy inteligentnej kontroli pozostałych tego typu systemów działających w domu.

Zarządzać efektywniej

Platforma EcoStruxure dla biznesu to fundament architektury systemów opartych o infrastrukturę Internetu Rzeczy (IoT), będących w portfolio Schneider Electric. Kompleksowe rozwiązanie pozwala gromadzić kluczowe dane, przesyłać je do chmury i analizować, oferując cenne wnioski.

Konkretnie dla branży nieruchomości komercyjnych opracowany został oparty na platformie system EcoStruxure Building. Pozwala on na stały monitoring budynku, co umożliwia wychwycenie i usunięcie wszelkich usterek, zoptymalizowanie zarządzania przestrzenią, zminimalizowanie kosztów zużycia mediów i obsługi obiektu. W rezultacie nieruchomość staje się bardziej ekologiczna i efektywna ekonomicznie.

Jak bardzo? Przed wybuchem pandemii pokoje dla gości w hotelach były zazwyczaj niezamieszkane przez 70 proc. czasu, a mimo to odpowiadały za 80 proc. zużycia energii. Wdrożenie programu aktywnego zarządzania energią, wspieranego przez cyfrową platformę gromadzenia i analizy danych energetycznych, umożliwiło zautomatyzowane zarządzanie obciążeniem i bardziej efektywne wykorzystywanie energii. W rezultacie poprawiła się wydajność operacyjna, a oszczędność w zużyciu prądu sięgnęła nawet 19 proc. To nie tylko znaczna korzyść dla branży, która poniosła znaczne straty w ostatnim czasie, ale też wyraźny zysk dla środowiska. Podobne rozwiązania świetnie sprawdzą się także w biurowcach i innych nieruchomościach komercyjnych.

O sukcesie transformacji energetycznej można jednak mówić wyłącznie wtedy, gdy zadanie to zostanie potraktowane kompleksowo – nie tylko pod kątem rozwoju ekologicznych, odnawialnych źródeł pozyskiwania energii i rezygnacji z użytkowania kopalin, ale także w aspekcie świadomego, zrównoważonego wykorzystywania energii przez odbiorców i eliminowania jej marnotrawienia. Pomogą w tym inteligentne budynki przyszłości.

fot. materiały prasowe

Jak dbać o kabinę prysznicową?

Prysznic to rozwiązanie, które ma wiele korzyści i pozwala nam na przyjemny relaks po całym dniu. Jednak o kabinę prysznicową trzeba stale dbać. Aby utrzymać ją w dobrym stanie, nie obejdzie się więc bez regularnego usuwania zanieczyszczeń. Zwróćmy przy tym szczególnie uwagę na uszczelki – jeśli się zużyły, warto wymienić je na trwałe uszczelnienie, które posłuży nam przez długi czas.

Wanna czy prysznic? To kluczowe pytanie przy aranżacji nowej oraz remoncie starej łazienki i temat, który może wywołać gorące dyskusje w rodzinnym gronie. Oba rozwiązania mają swoich zwolenników i przeciwników, optymalnie byłoby więc mieć je oba w przestrzeni łazienkowej. Nie zawsze pozwala na to jednak metraż pomieszczenia. Wówczas wyjściem może być montaż wanny z funkcją prysznica.

Konserwacja krok po kroku

Bez względu na to, na jaką opcję ostatecznie postawimy, powinniśmy regularnie dbać o czystość. To nie tylko kwestia estetyki i naszego komfortu, lecz także najlepsza metoda na zapobieganie rozwojowi grzybów i pleśni. W przypadku prysznica do konserwacji mamy brodzik, drzwi prysznicowe i uszczelki. Sposób czyszczenia dobieramy w zależności od rodzaju materiału – do brodzika i drzwi z akrylu nie należy stosować ostrych zmywaków, druciaków czy mocnych detergentów, które mogą porysować i zmatowić plastikową powłokę. Bardziej wytrzymałe jest podłoże z płytek ceramicznych i drzwi wykonane ze szkła hartowanego, odporne na przebarwienia, zarysowania i pęknięcia.

Drzwi po każdorazowej kąpieli najlepiej przetrzeć suchą szmatką lub gumową ściągaczką, aby usunąć z nich mydliny, unikając tym samym powstawania uporczywych zacieków. Dobrym rozwiązaniem jest też wykorzystanie myjki parowej, która emituje gorącą parę pod wysokim ciśnieniem. Dzięki temu, stosunkowo łatwo i bez użycia środków chemicznych pozbędziemy się zanieczyszczeń, ognisk grzybów i pleśni. Ważna jest systematyczność, więc jeśli porządki będziemy przeprowadzać regularnie, to prysznic utrzymamy w dobry stanie przez długi czas.

Trudno dostępnym, a przez to szczególnie narażonym na zabrudzenia elementem prysznica są uszczelki. Do ich czyszczenia można zastosować, np. szczoteczkę do zębów z miękkim włosiem, aby dotrzeć do wszelkim zakamarków, a jednocześnie w żaden sposób nie naruszyć izolacji. Jeśli jednak uszczelki są naderwane lub też zainfekowane przez grzyby lub pleśnie, nie pozostaje nic innego niż wymiana. Uszkodzenia mogą bowiem skutkować powstawaniem przecieków, a w efekcie zalaniem łazienki, czego chcemy przecież uniknąć.

Wymieniamy uszczelki na nowe

Wymienić uszczelki prysznicowe możemy samodzielnie. Przede wszystkim, powinny być one dopasowane pod względem kształtu i długości do istniejącego uszczelnienia i rozmiarów szczeliny. Dobrym rozwiązaniem jest więc wykonanie zdjęcia (lub wycięcie fragmentu starego elementu) i na tej podstawie dobranie nowego rozwiązania.

Rozpoczynamy od wyjęcia zużytych uszczelek. Jeśli nie jesteśmy w stanie zdjąć ich ręką, do podważenia lub wciśnięcia możemy posłużyć się nożykiem. Następnie dokładnie czyścimy powierzchnię i osuszamy ją. Kolejny krok to montaż nowej izolacji – wciskamy ją starannie pamiętając, że uszczelki nie da się przesunąć, dlatego też powinna od razu zostać zamocowana w odpowiednim miejscu (gdy jest to konieczne, uszczelnienie możemy dociąć). W przypadku trudności z włożeniem uszczelnienia, można posmarować szczelinę niewielką ilością płynu do mycia naczyń.

Na rynku dostępne są różne rodzaje uszczelek. Jaką zatem wybrać? Pod względem łatwości montażu, elastyczności i odporności na wilgoć bardzo dobrze prezentują się rozwiązania wykonane z termoplastycznych elastomerów (TPE), które dzięki swoim właściwościom wypierają pozostałe materiały.

– Uszczelki prysznicowe cały czas „pracują” w wilgotnym środowisku, mogą być też narażone na działanie czyszczących środków chemicznych, a montujemy je przecież z myślą o długotrwałym użytkowaniu. Dlatego warto postawić na wyroby wysokiej jakości, które zachowają swoją trwałość i pierwotny wygląd przez długi czas, np. takie jak produkty z TPE – mówi dr inż. Karol Kożuch z firmy AIB, polskiego producenta rozwiązań izolacyjnych.

Po zamocowaniu należy jeszcze sprawdzić, czy uszczelki prawidłowo „działają”, nie przesuwają się i nie utrudniają zamykania i otwierania drzwi. Jeśli wszystko jest w porządku, nie pozostaje nam nic innego, niż cieszyć się przyjemnym relaksem pod prysznicem, który zwłaszcza w upalne dni przynosi upragnioną ulgę.

fot. materiały prasowe

Skanska wprowadza beton o obniżonym śladzie węglowym

Spółka biurowa Skanska w regionie CEE wytrwale dąży do tego, aby do 2030 roku zredukować emisję dwutlenku węgla o 50%. Spółka deklaruje także, że do 2045 roku osiągnie neutralność emisyjną.

Deweloper wraz z producentem i dostawcą materiałów budowlanych – firmą CEMEX – wprowadza na polski rynek kolejną innowację, która ma przybliżyć do realizacji tego celu. Jest nią beton o obniżonym śladzie węglowym Vertua®, który po raz pierwszy wykorzystano przy realizacji warszawskiego projektu dewelopera – w budynku biurowym P180 w Warszawie.

Systematyczne rozrastanie się aglomeracji miejskich i powstawanie nowych inwestycji jest związane z emisją gazów cieplarnianych. Jednocześnie Unia Europejska w ramach Nowego Zielonego Ładu będzie nakładała na kraje członkowskie coraz więcej obowiązków związanych z ograniczeniem emisji CO2. To działanie ma zapewnić ograniczenie ocieplania się klimatu i odpowiedź na potrzebę budowania miast z wykorzystaniem niskowęglowych technologii. Procentowy udział betonu w tzw. wbudowanym śladzie węglowym budynków Skanska, spośród wszystkich następujących grup materiałowych – stal, aluminium, szkło, ceramika – wynosi około 56%.

Skanska jako pierwszy deweloper w Europie Centralnej postanowiła zastosować beton o obniżonym śladzie węglowym Vertua® plus, którego emisyjność jest o średnio 42% mniejsza niż betonu o tradycyjnej recepturze.

Wdrożenie zostało przeprowadzone w ramach budowy P180 – biurowej inwestycji Skanska. Projekt realizowany jest w Warszawie tuż przy metrze Wilanowska. Przy P180 dotychczas wykorzystano prawie 3500 m3 betonu o obniżonym śladzie węglowym. Dzięki temu zredukowano poziom dwutlenku węgla potrzebnego do wytworzenia tej ilości betonu o średnio 42%, w porównaniu do tradycyjnego betonu wykonanego na najbardziej popularnym cemencie CEM I 42,5R. Ilość zredukowanego w ten sposób CO2 odpowiada okrążeniu Ziemi wzdłuż równika przez samochód osobowy (napędzany benzyną) aż 42 razy (kalkulacja wykonana wg. BEIS, 2019, Greenhouse gas reporting: conversion factors 2019).

Obniżony ślad węglowy (mniejsza emisja CO2 przy produkcji) betonu to proces złożony, na który składa się wiele czynników produktowych i produkcyjnych, takich jak: odpowiednio zaprojektowana receptura, wykorzystanie cementu o niskim śladzie węglowym i lokalnych surowców, stosowanie paliw alternatywnych (na etapie produkcji) oraz dodatków mineralnych do cementu.

Skanska od lat kieruje się „zielonym” podejściem w biznesie. Jednym z jego bezpośrednich efektów są budynki zasilane w 100% poprzez odnawialne źródła energii, takie jak m.in. Centrum Południe we Wrocławiu czy biurowiec Wave w Gdańsku. W ramach strategii opartej na celach klimatycznych, Skanska pracuje nad różnymi innowacyjnymi i prośrodowiskowymi rozwiązaniami. Przykładowo, dzięki nawiązanej w 2018 roku współpracy z Saule Technologies, rozpoczęto testowanie fotowoltaicznych ogniw z perowskitu. Wykonane z nich ogniwa dorównują już wydajnością ogniwom krzemowym. Są one elastyczne, bardzo cienkie, lekkie i półprzejrzyste. Zachowują wysoką wydajność w produkcji energii, nawet jeśli promienie słońca nie padają na nie pod optymalnym kątem. Oznacza to, że ich zastosowanie nie jest ograniczone wyłącznie do dachu – działają efektywnie na każdej powierzchni. Rozwiązanie zostało sprawdzone w warszawskim biurowcu Spark, a następnie uruchomiono pilotażową linię produkcyjną umożliwiającą produkcję ogniw w większym formacie.

fot.   Budowa P180, na której użyto niskoemisyjny beton

Autorski system monitorowania wyników salonów outletowych i centrów

NEINVER, inwestor, deweloper i zarządca działający na europejskim rynku outletów, uruchomił narzędzie analizy handlowej w całym swoim portfolio. To system, którego zadaniem jest dostarczanie sklepom codziennych danych o uzyskiwanych wynikach, a także kluczowych informacji przydatnych w podejmowaniu ważnych decyzji biznesowych. Rozwiązanie klasy „business intelligence”, oryginalne narzędzie firmy NEINVER, może stanowić wsparcie dla wyników poszczególnych marek lokalnych i światowych we wszystkich 21 centrach, którymi spółka zarządza w Europie.

Tablica wskaźników typu „all-in-one”, gromadząca dane sprzedaży, a następnie dokonująca obliczeń i analizy zarówno w skali całego centrum, jak i na poziomie konkretnego sklepu, teraz dostarcza zanalizowane informacje tuż po zamknięciu. Dzięki temu narzędziu każdy sklep ma możliwość oszacowania wyników w odniesieniu do poprzednich, wybranych przez siebie okresów, jak również porównać je za pomocą licznych rankingów z innymi sklepami w danym centrum lub na poziomie całego portfolio. Dzięki temu, że dane dostępne są w „chmurze”, można je sprawdzać lub analizować w dowolnej chwili, na różnych urządzeniach i w każdym miejscu, szybko podejmując decyzje.

– Możliwość śledzenia wyników, bez oczekiwania na specjalne raporty, umożliwia niemal natychmiastowe reagowanie, a to kluczowe w podnoszeniu przychodów. Stworzyliśmy bardzo intuicyjne i przyjazne narzędzie, które integruje cenne dane na jednej analitycznej tablicy wyników, umożliwiając naszym partnerom biznesowym podnoszenie wyników finansowych, operacyjnych i strategicznych, a także ulepszanie doświadczeń zakupowych klientów – mówi Ewa Spychalska, manager w NEINVER.

Dzięki systemowi gromadzącemu codzienne dane, poszczególne sklepy mogą lepiej określić udział procentowy nowych klientów w stosunku do klientów powracających. Sprawdzić częstotliwości ich odwiedzin, a także liczbę klientów centrum, którzy rzeczywiście odwiedzili dany sklep, jak wielu z nich dokonało zakupów w czasie wizyty, ile wynosi średnia kwota na paragonie lub też ile produktów znajduje się na pojedynczym paragonie.

– Uzyskane dane pomagają nam, jako zarządcy centrum, lepiej wspierać kierownictwo każdego sklepu, jak też całego centrum outlet. Nowe narzędzie umożliwia nam dokonanie oceny działalności konkretnego sklepu, a także określenie, w jakie działania wspierające sprzedaż warto zainwestować, czy które decyzje operacyjne dotyczące zarządzania personelem warto wesprzeć – mówi Ewa Spychalska.

fot. materiały prasowe

PropTech oraz ConTech – co to jest?

ConTech oraz PropTech to dwa obszary innowacji branży budowlanej. Jeszcze do niedawna oba określenia były używane zamiennie. Tempo rozwoju technologii sprawia jednak, że nadchodzi czas, aby wyodrębnić znaczenie tych pojęć. Co charakteryzuje obie technologie? Co je łączy, a co je dzieli? Jak odnaleźć się w świecie niuansów i usystematyzować poziom wiedzy na temat branży?

Aby dobrze zrozumieć różnicę pomiędzy rozwiązaniami PropTech oraz ConTech, warto zastanowić się najpierw nad tym, co łączy te pojęcia. Oba rodzaje technologii są związane z szeroko pojętą branżą nieruchomości, a ich celem jest usprawnianie procesów i udoskonalanie projektu na każdym etapie jego powstawania i eksploatacji. Pierwsza subtelna różnica pojawia się w momencie wykorzystywania wspomnianych technologii podczas cyklu życia budynku. ConTech to zaawansowane rozwiązania wykorzystywane przede wszystkim w trakcie realizacji projektu budowlanego i obejmujące m.in. narzędzia wspierające planowanie, raportowanie, dokumentowanie i zarządzanie. Z kolei PropTech to innowacje, które mają za zadanie wspomóc m.in. zarządców nieruchomości i jej użytkowników w trakcie eksploatacji obiektu.

PropTech – o jakich rozwiązaniach mowa?

PropTech jest bardzo szerokim pojęciem i obejmuje wszelkie innowacyjne rozwiązania, które mogą być wdrożone na terenie danej nieruchomości. Są to więc narzędzia wspomagające w codziennej pracy zarządców i administratorów budynku, technologie wspierające bezpośrednio deweloperów czy też rozwiązania implementowane na terenie danej inwestycji w ramach poprawy jej funkcjonalności.

Wśród nich mogą być m.in. systemy chmurowe, usprawniające monitorowanie parametrów inwestycji, tworzenie tzw. cyfrowych bliźniaków budynku, narzędzia wspierające elektroniczny obieg dokumentacji, ale też rozwiązania z zakresu inteligentnego zarządzania, w tym np. czujniki pozwalające na wykrycie przeciążeń konstrukcyjnych spowodowanych za dużą ilością zalegającego na dachu śniegu.

PropTech dotyczy zatem zarówno aplikacji, jak i udogodnień dla najemców oraz użytkowników przestrzeni. Obejmuje on z jednej strony rozwiązania z zakresu machine learning, aby w inteligentny sposób zarządzać klimatyzacją pomieszczeń czy dostępnością miejsc parkingowych, a z drugiej aplikacje przeznaczone bezpośrednio dla użytkowników – np. narzędzia do rezerwacji sal konferencyjnych czy kanały komunikacji wewnętrznej w postaci systemu ekranów rozmieszczonych na korytarzach i w przestrzeniach wspólnych.

Gdzie zaczyna się ConTech?

Podczas gdy PropTech skupia się na efektywności i wygodzie użytkowania nieruchomości, tak ConTech przede wszystkim pomaga wykonawcom zmaksymalizować wydajność oraz skrócić czas pracy na budowie. Jedną z najważniejszych dziś technologii w tym obszarze jest proces modelowania BIM, który umożliwia wizualizację obiektu i pełną weryfikację projektu jeszcze zanim budynek zostanie wybudowany.

Ponadto zauważalny jest też rozwój technologii druku 3D, a także rozwiązań chmurowych, w tym aplikacji i systemów dostępnych z poziomu przeglądarki, które mają wspierać proces budowlany oraz stanowić dla firm wykonawczych realne wsparcie w codziennej pracy. Tego rodzaju rozwiązania są dziś najbardziej popularne wśród przedsiębiorstw, które, szczególnie w dobie kryzysu i trudnej sytuacji makroekonomicznej, szukają optymalizacji i oszczędności poprzez racjonalne zarządzanie zasobami.

Nasi klienci, w tym przede wszystkim firmy budowlane, borykają się dziś z wieloma wyzwaniami, które obejmują liczne kontrole i procesy administracyjne. Do tego dochodzą także bieżące kwestie operacyjne, związane z usprawnieniem komunikacji między poszczególnymi pracownikami, czy dążenie do jeszcze bardziej efektywnego wykorzystania dostępnych specjalistów oraz ich wiedzy. PlanRadar zapewnia w tym procesie wymierne wsparcie, a jak wynika z naszych analiz, firmy korzystające z aplikacji zgłaszają nawet 9-krotny zwrot z inwestycji i wzrost efektywności do 70 proc. – komentuje Bartek Pietruszewski, menadżer PlanRadar w Polsce, i zauważa, że aplikacje tego rodzaju mają zastosowanie przede wszystkim w zarządzaniu dokumentacją, kadrą i ogólnym przebiegiem budowy. – Ma to znaczenie dla najbardziej efektywnego ukończenia projektów budowlanych i zamknięcia się w określonych ramach czasowych oraz budżecie. To właśnie na te dwa aspekty firmy kładą dziś największy nacisk. Rozwój rozwiązań wspierających je w tych założeniach stanowi duże wyzwanie, ale jest to również obszar, który z pewnością odnotuje dynamiczny wzrost na przestrzeni najbliższych lat.

Jak wygląda rynek technologii?

Tempo wzrostu rynku technologii dla branży budowlanej i sektora nieruchomości jeszcze nigdy nie było tak wysokie. W ciągu 6 ostatnich lat znacząco wzrosło zainteresowanie nowymi rozwiązaniami technologicznymi na rynku globalnym, a jak wynika z raportu PropTech 2020: The Future of Real Estate, przygotowanego przez Uniwersytet Oksfordzki, grono startupów działających w tym obszarze stale się poszerza.

Tylko w 2018 roku finansowanie tego rodzaju podmiotów przekroczyło 15 miliardów dolarów – wskazuje Bartek Pietruszewski i wyjaśnia, że ogólnodostępne raporty traktują najczęściej ConTech i PropTech jako jeden zbiór technologii, bo oba te pojęcia jeszcze do niedawna funkcjonowały w dużej mierze synonimicznie. – Technologia wykorzystywana w branży budowlanej ma jednak coraz większe znaczenie, jeśli chodzi o zrozumienia pełnego cyklu życia zasobów i gromadzenia odpowiednich danych, pomagających zoptymalizować procesy. Tym samym granica pomiędzy takimi pojęciami jak ConTech i PropTech staje się wyraźniejsza, a postępy w obu tych dziedzinach już dziś mają znaczący wpływ na sposób, w jaki wykorzystujemy nieruchomości – wyjaśnia Bartek Pietruszewski i dodaje, że choć różnica jest dość logiczna, to warto wspomnieć, że istnieją narzędzia, takie jak PlanRadar, które balansują pomiędzy wspomnianymi pojęciami i wspierają zarówno wykonawców w fazie budowy, jak i administratorów oraz deweloperów w czasie komercjalizacji budynku. – Są to rozwiązania hybrydowe, które wspierają różnych użytkowników i mogą być stosowane na różnych etapach życia projektu. Aplikacje tego rodzaju dopiero zaczynają pojawiać się na rynku, bardzo szybko zdobywając jednak zaufanie klientów oraz firm nastawionych na oszczędności. Z całą pewnością można powiedzieć, że kolejne lata przyniosą wzrost tego segmentu, ale w tym wszystkim najważniejsza będzie umiejętność dopasowania się do potrzeb rynku i zdolność do szybkiego odpowiadania na oczekiwania samych użytkowników, nie tylko ceną.

PlanRadar to oparte na chmurze oprogramowanie dla branż budowlanej oraz nieruchomości. Powstało w Wiedniu w 2013 roku. Aplikacja PlanRadar ma zastosowanie na różnych etapach inwestycji – od fazy projektowej, poprzez budowę, aż po wykończenie i zarządzanie obiektem. Aplikacja gromadzi w jednym miejscu kompletną dokumentację oraz informacje na temat stanu projektu. Umożliwia łatwe zarządzanie zadaniami związanymi z realizacją projektu i usuwaniem usterek. PlanRadar łączy dużą funkcjonalność z łatwością wdrożenia i obsługi. Z aplikacji można korzystać na komputerach oraz urządzeniach z systemami Windows, Android i iOS.

fot. aplikacja PlanRadar/ mat. prasowe