Archiwa kategorii: NOWE TECHNOLOGIE

Autorski system monitorowania wyników salonów outletowych i centrów

NEINVER, inwestor, deweloper i zarządca działający na europejskim rynku outletów, uruchomił narzędzie analizy handlowej w całym swoim portfolio. To system, którego zadaniem jest dostarczanie sklepom codziennych danych o uzyskiwanych wynikach, a także kluczowych informacji przydatnych w podejmowaniu ważnych decyzji biznesowych. Rozwiązanie klasy „business intelligence”, oryginalne narzędzie firmy NEINVER, może stanowić wsparcie dla wyników poszczególnych marek lokalnych i światowych we wszystkich 21 centrach, którymi spółka zarządza w Europie.

Tablica wskaźników typu „all-in-one”, gromadząca dane sprzedaży, a następnie dokonująca obliczeń i analizy zarówno w skali całego centrum, jak i na poziomie konkretnego sklepu, teraz dostarcza zanalizowane informacje tuż po zamknięciu. Dzięki temu narzędziu każdy sklep ma możliwość oszacowania wyników w odniesieniu do poprzednich, wybranych przez siebie okresów, jak również porównać je za pomocą licznych rankingów z innymi sklepami w danym centrum lub na poziomie całego portfolio. Dzięki temu, że dane dostępne są w „chmurze”, można je sprawdzać lub analizować w dowolnej chwili, na różnych urządzeniach i w każdym miejscu, szybko podejmując decyzje.

– Możliwość śledzenia wyników, bez oczekiwania na specjalne raporty, umożliwia niemal natychmiastowe reagowanie, a to kluczowe w podnoszeniu przychodów. Stworzyliśmy bardzo intuicyjne i przyjazne narzędzie, które integruje cenne dane na jednej analitycznej tablicy wyników, umożliwiając naszym partnerom biznesowym podnoszenie wyników finansowych, operacyjnych i strategicznych, a także ulepszanie doświadczeń zakupowych klientów – mówi Ewa Spychalska, manager w NEINVER.

Dzięki systemowi gromadzącemu codzienne dane, poszczególne sklepy mogą lepiej określić udział procentowy nowych klientów w stosunku do klientów powracających. Sprawdzić częstotliwości ich odwiedzin, a także liczbę klientów centrum, którzy rzeczywiście odwiedzili dany sklep, jak wielu z nich dokonało zakupów w czasie wizyty, ile wynosi średnia kwota na paragonie lub też ile produktów znajduje się na pojedynczym paragonie.

– Uzyskane dane pomagają nam, jako zarządcy centrum, lepiej wspierać kierownictwo każdego sklepu, jak też całego centrum outlet. Nowe narzędzie umożliwia nam dokonanie oceny działalności konkretnego sklepu, a także określenie, w jakie działania wspierające sprzedaż warto zainwestować, czy które decyzje operacyjne dotyczące zarządzania personelem warto wesprzeć – mówi Ewa Spychalska.

fot. materiały prasowe

PropTech oraz ConTech – co to jest?

ConTech oraz PropTech to dwa obszary innowacji branży budowlanej. Jeszcze do niedawna oba określenia były używane zamiennie. Tempo rozwoju technologii sprawia jednak, że nadchodzi czas, aby wyodrębnić znaczenie tych pojęć. Co charakteryzuje obie technologie? Co je łączy, a co je dzieli? Jak odnaleźć się w świecie niuansów i usystematyzować poziom wiedzy na temat branży?

Aby dobrze zrozumieć różnicę pomiędzy rozwiązaniami PropTech oraz ConTech, warto zastanowić się najpierw nad tym, co łączy te pojęcia. Oba rodzaje technologii są związane z szeroko pojętą branżą nieruchomości, a ich celem jest usprawnianie procesów i udoskonalanie projektu na każdym etapie jego powstawania i eksploatacji. Pierwsza subtelna różnica pojawia się w momencie wykorzystywania wspomnianych technologii podczas cyklu życia budynku. ConTech to zaawansowane rozwiązania wykorzystywane przede wszystkim w trakcie realizacji projektu budowlanego i obejmujące m.in. narzędzia wspierające planowanie, raportowanie, dokumentowanie i zarządzanie. Z kolei PropTech to innowacje, które mają za zadanie wspomóc m.in. zarządców nieruchomości i jej użytkowników w trakcie eksploatacji obiektu.

PropTech – o jakich rozwiązaniach mowa?

PropTech jest bardzo szerokim pojęciem i obejmuje wszelkie innowacyjne rozwiązania, które mogą być wdrożone na terenie danej nieruchomości. Są to więc narzędzia wspomagające w codziennej pracy zarządców i administratorów budynku, technologie wspierające bezpośrednio deweloperów czy też rozwiązania implementowane na terenie danej inwestycji w ramach poprawy jej funkcjonalności.

Wśród nich mogą być m.in. systemy chmurowe, usprawniające monitorowanie parametrów inwestycji, tworzenie tzw. cyfrowych bliźniaków budynku, narzędzia wspierające elektroniczny obieg dokumentacji, ale też rozwiązania z zakresu inteligentnego zarządzania, w tym np. czujniki pozwalające na wykrycie przeciążeń konstrukcyjnych spowodowanych za dużą ilością zalegającego na dachu śniegu.

PropTech dotyczy zatem zarówno aplikacji, jak i udogodnień dla najemców oraz użytkowników przestrzeni. Obejmuje on z jednej strony rozwiązania z zakresu machine learning, aby w inteligentny sposób zarządzać klimatyzacją pomieszczeń czy dostępnością miejsc parkingowych, a z drugiej aplikacje przeznaczone bezpośrednio dla użytkowników – np. narzędzia do rezerwacji sal konferencyjnych czy kanały komunikacji wewnętrznej w postaci systemu ekranów rozmieszczonych na korytarzach i w przestrzeniach wspólnych.

Gdzie zaczyna się ConTech?

Podczas gdy PropTech skupia się na efektywności i wygodzie użytkowania nieruchomości, tak ConTech przede wszystkim pomaga wykonawcom zmaksymalizować wydajność oraz skrócić czas pracy na budowie. Jedną z najważniejszych dziś technologii w tym obszarze jest proces modelowania BIM, który umożliwia wizualizację obiektu i pełną weryfikację projektu jeszcze zanim budynek zostanie wybudowany.

Ponadto zauważalny jest też rozwój technologii druku 3D, a także rozwiązań chmurowych, w tym aplikacji i systemów dostępnych z poziomu przeglądarki, które mają wspierać proces budowlany oraz stanowić dla firm wykonawczych realne wsparcie w codziennej pracy. Tego rodzaju rozwiązania są dziś najbardziej popularne wśród przedsiębiorstw, które, szczególnie w dobie kryzysu i trudnej sytuacji makroekonomicznej, szukają optymalizacji i oszczędności poprzez racjonalne zarządzanie zasobami.

Nasi klienci, w tym przede wszystkim firmy budowlane, borykają się dziś z wieloma wyzwaniami, które obejmują liczne kontrole i procesy administracyjne. Do tego dochodzą także bieżące kwestie operacyjne, związane z usprawnieniem komunikacji między poszczególnymi pracownikami, czy dążenie do jeszcze bardziej efektywnego wykorzystania dostępnych specjalistów oraz ich wiedzy. PlanRadar zapewnia w tym procesie wymierne wsparcie, a jak wynika z naszych analiz, firmy korzystające z aplikacji zgłaszają nawet 9-krotny zwrot z inwestycji i wzrost efektywności do 70 proc. – komentuje Bartek Pietruszewski, menadżer PlanRadar w Polsce, i zauważa, że aplikacje tego rodzaju mają zastosowanie przede wszystkim w zarządzaniu dokumentacją, kadrą i ogólnym przebiegiem budowy. – Ma to znaczenie dla najbardziej efektywnego ukończenia projektów budowlanych i zamknięcia się w określonych ramach czasowych oraz budżecie. To właśnie na te dwa aspekty firmy kładą dziś największy nacisk. Rozwój rozwiązań wspierających je w tych założeniach stanowi duże wyzwanie, ale jest to również obszar, który z pewnością odnotuje dynamiczny wzrost na przestrzeni najbliższych lat.

Jak wygląda rynek technologii?

Tempo wzrostu rynku technologii dla branży budowlanej i sektora nieruchomości jeszcze nigdy nie było tak wysokie. W ciągu 6 ostatnich lat znacząco wzrosło zainteresowanie nowymi rozwiązaniami technologicznymi na rynku globalnym, a jak wynika z raportu PropTech 2020: The Future of Real Estate, przygotowanego przez Uniwersytet Oksfordzki, grono startupów działających w tym obszarze stale się poszerza.

Tylko w 2018 roku finansowanie tego rodzaju podmiotów przekroczyło 15 miliardów dolarów – wskazuje Bartek Pietruszewski i wyjaśnia, że ogólnodostępne raporty traktują najczęściej ConTech i PropTech jako jeden zbiór technologii, bo oba te pojęcia jeszcze do niedawna funkcjonowały w dużej mierze synonimicznie. – Technologia wykorzystywana w branży budowlanej ma jednak coraz większe znaczenie, jeśli chodzi o zrozumienia pełnego cyklu życia zasobów i gromadzenia odpowiednich danych, pomagających zoptymalizować procesy. Tym samym granica pomiędzy takimi pojęciami jak ConTech i PropTech staje się wyraźniejsza, a postępy w obu tych dziedzinach już dziś mają znaczący wpływ na sposób, w jaki wykorzystujemy nieruchomości – wyjaśnia Bartek Pietruszewski i dodaje, że choć różnica jest dość logiczna, to warto wspomnieć, że istnieją narzędzia, takie jak PlanRadar, które balansują pomiędzy wspomnianymi pojęciami i wspierają zarówno wykonawców w fazie budowy, jak i administratorów oraz deweloperów w czasie komercjalizacji budynku. – Są to rozwiązania hybrydowe, które wspierają różnych użytkowników i mogą być stosowane na różnych etapach życia projektu. Aplikacje tego rodzaju dopiero zaczynają pojawiać się na rynku, bardzo szybko zdobywając jednak zaufanie klientów oraz firm nastawionych na oszczędności. Z całą pewnością można powiedzieć, że kolejne lata przyniosą wzrost tego segmentu, ale w tym wszystkim najważniejsza będzie umiejętność dopasowania się do potrzeb rynku i zdolność do szybkiego odpowiadania na oczekiwania samych użytkowników, nie tylko ceną.

PlanRadar to oparte na chmurze oprogramowanie dla branż budowlanej oraz nieruchomości. Powstało w Wiedniu w 2013 roku. Aplikacja PlanRadar ma zastosowanie na różnych etapach inwestycji – od fazy projektowej, poprzez budowę, aż po wykończenie i zarządzanie obiektem. Aplikacja gromadzi w jednym miejscu kompletną dokumentację oraz informacje na temat stanu projektu. Umożliwia łatwe zarządzanie zadaniami związanymi z realizacją projektu i usuwaniem usterek. PlanRadar łączy dużą funkcjonalność z łatwością wdrożenia i obsługi. Z aplikacji można korzystać na komputerach oraz urządzeniach z systemami Windows, Android i iOS.

fot. aplikacja PlanRadar/ mat. prasowe

Znamy sposób na ekologiczne zasilanie małych maszyn i urządzeń

Benzyna alkilatowa wpłynie na zrewolucjonizowanie sposobu zasilania małych maszyn ogrodniczych, takich jak kosiarki czy pilarki spalinowe, które są odpowiedzialne za nawet 5 proc. zanieczyszczeń powietrza. Paliwo alkilatowe redukuje emisję smogu do atmosfery o ponad 40 proc., a emisję dwutlenku węgla i wszystkich szkodliwych substancji o ponad 90 proc. w porównaniu do benzyny samochodowej. Benzyna alkilatowa to rozwiązanie ekologiczne, przyjazne środowisku, użytkownikowi i sprzętom.

Dla przykładu z danych Federalnej Agencji Ochrony Środowiska wynika, że w każdy weekend około 54 mln Amerykanów kosi trawniki, zużywając 3 mld litrów benzyny rocznie oraz wytwarzając mnóstwo zanieczyszczeń powietrza. Silniki urządzeń ogrodniczych emitują wysoki poziom tlenku węgla, lotnych związków organicznych i  tlenków azotu, wytwarzając nawet do 5 proc. notowanego w USA zanieczyszczenia powietrza.

– Benzyna alkilatowa przeznaczona jest do stosowania w małych silnikach dwu- i czterosuwowych. Może być więc paliwem do silników w małych urządzeniach, m.in. w kosiarkach, podkaszarkach czy pilarkach spalinowych. Posłużyć może również jako paliwo dla silników zaburtowych w łodziach oraz w quadach, skuterach wodnych i śnieżnych, odśnieżarkach czy motocyklach crossowych i gokartach – mówi Kamil Skorupski, prezes zarządu firmy Warter Fuels.

W urządzeniach małolitrażowych, jak kosiarki i podkaszarki nie ma katalizatorów, w porównaniu z samochodami, w których znajdują się zaawansowane układy katalizacyjne oczyszczające spaliny. W takich maszynach zanieczyszczenia powstające w wyniku spalania dostają się bezpośrednio do atmosfery.

– Benzyna alkilatowa jest przeznaczona dla każdego, kto ma styczność z pracami w ogrodzie, lesie bądź z jakimkolwiek motosportem. Nie zawiera związków węglowodorowych aromatycznych, czyli benzenu, nie zawiera także eteru i alkoholi, nie rozpuszcza uszczelek. Taką benzynę możemy magazynować w urządzeniu przez kilka lat, bez negatywnego wpływu na jej działanie – dodaje Kamil Skorupski.

Benzyna alkilatowa, choć właściwościami związanymi ze spalaniem nie różni się praktycznie od tradycyjnej benzyny, cechuje się zupełnie innym procesem produkcyjnym. Powstaje z innych komponentów, które są dużo droższe i sprawia, że nie opłaca jej się stosować np. w silnikach samochodowych.

– W Skandynawii nikt nie myśli o używaniu paliw samochodowych do kosiarki, podkaszarki czy innych urządzeń. Powszechne użycie paliwa alkilatowego pomaga przede wszystkim zadbać o  zdrowie, środowisko i narzędzia – mówi Tomasz Kowal, menadżer ds. sprzedaży w Warter Fuels.

Kompendium wiedzy na temat benzyny alkilatowej:

  • ZDROWA DLA CZŁOWIEKA I OTOCZENIA – o 99% czystsza w porównaniu do tradycyjnej benzyny, pomaga oddychać czystym powietrzem
  • BEZ ETANOLU, BENZENU, WĘGLOWODORÓW AROMATYCZNYCH, które są szkodliwe dla człowieka – bezwonne spalanie całkowite
  • CHRONI ŚRODOWISKO – zmniejsza tworzenie smogu o 40%, 60% zawartości jest odnawialne
  • WIĘKSZA WYDAJNOŚĆ SILNIKA – pomaga utrzymać czysty silnik, płynniejszy rozruch, zapewnia rzadsze wymiany filtrów, nie uszkadza gumowych uszczelek
  • BEZ KOROZJI
  • ZACHOWUJE WŁAŚCIWOŚCI DO 5 LAT, może być zimowana w zbiornikach urządzeń
  • OSZCZĘDNOŚĆ CZASU – gotowa mieszanka we właściwej proporcji
  • STOSOWANA WSZĘDZIE TAM, GDZIE UŻYWANIE SZKODLIWYCH PALIW JEST NIEZALECANE np. na torach kartingowych

fot. materiały prasowe

Inteligentne biura z Netia Smart Building

Netia poszerzyła swoją ofertę dla biznesu o usługę Netia Smart Building, system w technologii IoT (Internet of Things) do elastycznego zarządzania zasobami w biurach i budynkach. To pierwsze z całej linii rozwiązań IoT, które w planach ma operator z Grupy Polsat Plus.

W ramach rozwiązania Netia Smart Building, wykorzystującego ekosystem IoT opracowany przez polski startup Zonifero, można sprawnie zarządzać miejscami do pracy (rezerwacja biurek, miejsc parkingowych, sal konferencyjnych), co jest istotne zwłaszcza w okresie coraz bardziej popularnej pracy hybrydowej i wciąż obowiązujących obostrzeń sanitarnych. Dzięki aplikacji mobilnej użytkownicy zyskują wygodny dostęp m.in. do statusu pracowników (obecność w biurze, praca zdalna) i szeregu zagregowanych informacji o stopniu wykorzystania przestrzeni biurowej i parkingowej. Ułatwia to organizację pracy oraz komunikację i współpracę w zespole. Aplikacja umożliwia też m.in. zgłaszanie usterek, czy innych uwag/pomysłów, a także przekazywanie powiadomień i wykonywanie różnego typu ankiet.

Netia Smart Building, dzięki wbudowanej zaawansowanej analityce, pozwala na pozyskanie wiedzy przydatnej przy podejmowaniu świadomych decyzji o optymalizacji i dostosowaniu do rzeczywistości, z którą mierzymy się od ponad roku. Funkcjonalności aplikacji pozwalają też na sprawne dostosowanie procesów w firmach do zmieniających się wymagań regulacyjnych, dotyczących pracy zdalnej.

fot. materiały prasowe

Natura będzie Ci wdzięczna – ekologiczne rozwiązania dla kuchni

W codziennym funkcjonowaniu możemy wypracować wiele przyjaznych dla środowiska nawyków. Segregacja śmieci, rezygnacja z plastiku, przemyślane zakupy, oszczędzanie wody – to tylko niektóre kwestie, nad którymi możemy w pełni zapanować w swoich domach. O tym, jak odpowiednio wprowadzać eko-rozwiązania do naszych kuchni, opowiada Kamila Prałat, ekspertka firmy SOLGAZ:

Ekologia w kuchni to temat, któremu przyglądamy się coraz baczniej. I nic w tym dziwnego – dbanie o środowisko powinno leżeć w interesie każdego z nas. Już teraz możemy wdrożyć kilka dobrych nawyków, aby w konsekwencji upływu lat przyniosły one dużo dobrego. Od czego zacząć?

W pierwszej kolejności – śmieci

Segregacja śmieci to od wielu lat wiodący temat w kwestii ekologii. Niestety, generujemy olbrzymie ilości odpadów, stąd duży nacisk kładzie się zarówno na wolumen śmieci, jak i materiały, z jakich są wykonane. Jak zatem sortować odpady?

– Mamy do dyspozycji oddzielne pojemniki na plastik, papier, szkło, bio czy odpady zmieszane. I taką segregację powinniśmy zacząć już w naszym domostwie, aby potem móc w łatwy sposób wrzucić śmieci do zewnętrznych pojemników. Jeżeli chodzi o opakowania, to plastik rozkładający się kilkaset lat jest naszą największą zmorą. Warto więc w każdym możliwym przypadku rezygnować z niego na poczet pojemników wielokrotnego użytku – na przykład jednorazowe, plastikowe sztućce zamieńmy na te ekologiczne, drewniane. Jeśli chodzi o żywność, to do jej przechowywania warto używać szklanych pojemników, a nie plastikowych woreczków – podpowiada ekspertka firmy SOLGAZ.

Pij wodę – bez plastiku

W kwestii ograniczenia plastiku warto dodatkowo zwrócić uwagę także na napoje w plastikowych butelkach. Jak wyjaśnia ekspertka SOLGAZ, zamiast zakupu zgrzewki wody, lepszym rozwiązaniem dla nas i środowiska będzie postawienie na dzbanki oraz butelki z filtrem:

– Dzięki wyborowi naczyń wielokrotnego użytku nie dość, że zaoszczędzimy czas, energię i pieniądze, to również zminimalizujemy ilość wytwarzanego przez nas codziennie plastiku. Dzbanki z filtrem świetnie sprawdzą się w domu, natomiast butelka, nieco przypominająca bidon, przyda się w pracy lub szkole, jak i podczas wypadów w plener.

 

Planuj posiłki – nie marnuj jedzenia

Kuchenna ekologia to nie tylko przerzucenie się z butelkowanej wody na tę filtrowaną. To również przemyślane zakupy. Wciąż marnujemy sporo jedzenia, podczas gdy tylko przy odrobinie chęci możemy w pełni wykorzystać zakupione produkty.

– Zacznijmy od przemyślanego robienia zakupów. Wybierzmy się na nie z materiałową torbą czy wiklinowym koszem. Co z produktami? Unikajmy tych pakowanych próżniowo, w plastikowych opakowaniach, na poczet składników, jakie możemy kupić na wagę. Nie dość, że wpłyniemy na mniejsze zużycie plastiku, to np. kupimy tyle pieczarek, ile dokładnie potrzebujemy, a nie tyle, ile jest zapakowanych w pudełku, a nadwyżkę których zapewne wyrzucimy – mówi Kamila Prałat.

Gotuj na gazie

Wprowadzanie ekologicznych rozwiązań do kuchni dotyczy nie tylko minimalizowania kosztów przyrządzanych posiłków, ale także na optymalizacji samego procesu gotowania. Nowoczesne sprzęty AGD oferują najwyższe klasy energetyczne i funkcjonalne rozwiązania, które doskonale pomagają w ekologicznym gotowaniu. A do wyboru mamy kuchenki elektryczne, indukcyjne, jak i modele zasilane gazem. Wybierając jednak te pierwsze lub drugie, musimy zmierzyć się z rosnącymi cenami prądu. W przypadku cen gazu, od 1 lipca 2020 roku spadły one dla gospodarstw domowych o 10,6 %. Gaz jako paliwo należy do najczystszych ekologicznie nośników energii, a jednocześnie jest tani i bezpieczny. Jego potencjał odkrywa coraz więcej państw, które decydują się na budowy elektrowni gazowych i biogazowni. Połączenie nowoczesnej i innowacyjnej w skali światowej technologii wraz z jednym z najtańszych w Polsce paliw, czyli gazem, zaowocowało stworzeniem płyty gazowej bez płomieni.

– Według niezależnych badań, nasza płyta gaz-pod-szkłem zużywa do 50% mniej gazu niż tradycyjna kuchenka gazowa. Palniki kuchenek pracują cyklicznie, co oznacza, że wyłączają pobieranie gazu, gdy powierzchnia jest już odpowiednio nagrzana, a uruchamiają pobór paliwa wtedy, gdy jest to konieczne. Dzięki katalitycznym palnikom i dwukrotnie wyższej temperaturze spalania gazu generowane podczas gotowania spaliny są czystsze niż w przypadku tradycyjnych kuchenek. Dodatkowo płyty gazowe bez płomieni od SOLGAZ oferują darmowe pola grzewcze, w których kumuluje się niewykorzystane ciepło. Dzięki nim możemy podgrzać potrawę bez dodatkowego poboru gazu – mówi ekspertka firmy SOLGAZ.

Wdrażanie ekologicznych rozwiązań do kuchni wcale nie musi być trudne. Wystarczy zmiana kilku nawyków oraz elementów życia codziennego, aby stało się ono bardziej przyjazne dla środowiska oraz oszczędne. W tej przemianie pomaga również postawienie na odpowiedni sprzęt AGD – na przykład na płytę gaz-pod-szkłem firmy SOLGAZ – które – korzystając z ekologicznego paliwa minimalizują koszty przyrządzanych posiłków.

fot. materiały prasowe

E-skutery rozwiązaniem dla dostaw w gastronomii

Zamawianie jedzenia z dostawą do domu jest od wielu lat normą i często absolutną podstawą funkcjonowania biznesów na rynku gastronomicznym. Pandemia COVID-19 podkreśliła wagę tej usługi i sprawiła, że coraz więcej osób chce z niej korzystać. Tym samym ilość skuterów dostawczych, przecinających ulice polskich miast stale rośnie i nie wygląda na to, żeby ten trend miał ulec zmianie. Patrząc przekrojowo, są to jednak w dużej mierze pojazdy mało ekologiczne, nadgryzione zębem czasu, irytujące wydawanym hałasem oraz zwyczajnie mało estetyczne. W tym aspekcie branża potrzebuje nie tyle rewolucji, co ewolucji. Elektrycznej.

Więcej jedzenia z dostawą do domu

Pandemia zmieniła dotychczasowe przyzwyczajenia konsumentów i wyrobiła u nich nowe nawyki. Według badania Santander Consumer Banku już co czwarta osoba w Polsce zamawia jedzenie online z dostawą do drzwi. Z takiego rozwiązania od marca 2020 roku korzystało aż 61% osób w wieku 18-29 lat oraz prawie 40% mieszkańców po 30-stce. Zamówienia na wynos wciąż są głównie domeną dużych metropolii (45% zamówień) oraz osób pracujących w trybie home-office (aż 42%). Ponadto rośnie liczba osób zaliczanych do mniej zamożnych, z dochodami poniżej 2 tys. zł. miesięcznie, które zamawiają jedzenie w ten sposób. Obecnie jest to już 17% wszystkich konsumentów. Popyt na tę usługę jest więc w Polsce naprawdę duży i klienci dostrzegają liczne pozytywy korzystania z niej. Przedsiębiorcy natomiast, dzięki dostarczaniu swoich produktów w nowoczesny, spełniający oczekiwania ludzi sposób, mogą chcieć ukroić dla siebie okazały kawałek z całego tego tortu.

Skuter elektryczny lepszy od spalinowego?

Skutery elektryczne dla gastronomii to przede wszystkim oszczędność i wygoda użytkowania. Napęd elektryczny jest znacznie prostszy w konstrukcji od spalinowego. Ilość części ruchomych zespołu napędowego jest o ponad 90% mniejsza, co znacznie redukuje koszty eksploatacyjne i serwisowe. To duża zmiana, bo wiadomo, że w przypadku pojazdów spalinowych sumy z przeprowadzanych niemal cyklicznie napraw mogą przyprawić właściciela o ból głowy. Skutery elektryczne nie są oczywiście niezniszczalne, jednak już teraz psują się dużo rzadziej niż spalinowe, a jako że cała branża notuje stały rozwój i ewoluuje w ogromnym tempie, to jej przyszłość jawi się w jeszcze jaśniejszych barwach.

– Na koszty bieżącej eksploatacji skutera spalinowego składają się m.in. zużycie paliwa, koszty przeglądów gwarancyjnych, wymiana oleju i filtrów, klocków hamulcowych, opon czy też koszty napraw powypadkowych. To generuje duże wydatki i o ile trzech ostatnich grup kosztów niestety nie da się uniknąć bez względu na rodzaj wykorzystywanego napędu, to już trzy pierwsze z nich w e-skuterach praktycznie nie występują. Wszystko to sprawia, że ich użytkowanie jest bardzo ekonomiczne i pozwala w prosty sposób zaoszczędzić właścicielowi wielu wydatków – mówi Greg Radek z Amperi, firmy produkującej skutery elektryczne dla dostawców.

Szacuje się, że miesięczne utrzymanie zwykłego skutera z napędem spalinowym zamyka się w granicach od 600 do 700 złotych, podczas gdy w przypadku skutera elektrycznego jest to kwota rzędu 100 złotych. Tak duża różnica wynika przede wszystkim z faktu, że jedno pełne naładowanie e-skutera na 120 km kosztuje zaledwie 2 złote i wystarcza na cały dzień pracy. Jeśli zaś tankowanie odbywa się z własnej instalacji fotowoltaicznej, ten koszt można zredukować jeszcze bardziej. Miła odmiana od stale rosnących cen paliwa.

Dla kuriera lepszy elektryk

Skuter elektryczny sprawia, że praca kuriera staje się łatwiejsza i znacznie bardziej komfortowa. Greg Radek z firmy Amperi zauważa tę zależność i wynikające z niej prawidłowości

– Kurierzy w branży gastronomicznej nie chcą już jeździć starymi spalinowymi skuterami, skarżą się na ich hałas i brak dynamiki. Korzystanie z nich nie jest ani wygodne, ani ekonomiczne. Są często zużyte, a ich nowe wersje muszą spełniać coraz bardziej restrykcyjne normy ekologiczne, więc to prosta droga do ich rynkowego wyginięcia. Staną się wkrótce całkowicie nieopłacalne w produkcji. Powoli jesteśmy świadkami sytuacji, kiedy właściciele gastronomii mogą korzystać ze skutera elektrycznego za koszt, który poprzednio ponosili na paliwo oraz mieć pewność ich niezawodności – mówi i dodaje, że: – Skutery elektryczne są w cenie ich benzynowych odpowiedników, a kiedy patrzymy na ten zakup z dłuższej perspektywy, trudno jest znaleźć powód, dla którego warto byłoby kupić pojazd spalinowy. Dla przykładu – oferowany przez nas skuter jest w stanie przejechać aż 130 km na jednej baterii, co czyni go bardzo ekonomicznym i po 8-10 miesiącach taka inwestycja po prostu zaczyna się sama spłacać. Dość nowym trendem są też wypożyczalnie takich pojazdów dla kurierów – mogą je wynająć na kilka miesięcy, rozliczając się co tydzień i przekonać się o wygodzie i ekonomii tego rozwiązania  – mówi Greg Radek.

E-skuterom nie są straszne wąskie uliczki oraz ograniczone parkingi na przepełnionych samochodami osiedlach. Poza tym skuter takiego typu jest bardzo cichy i ekologiczny, co przy częstych dowozach ma ogromne znaczenie nie tylko dla środowiska, ale również dla mieszkańców coraz częściej skarżących się na miejski hałas. Ponadto e-skuter może wjechać tam, gdzie spalinowy – na mocy obowiązującego prawa – nie wjedzie

– Skutery elektryczne są przyszłością w branży gastronomicznej. Coraz więcej ograniczeń wprowadzanych w dużych miastach jest dla polskich restauratorów problemem, a e-skuter bez problemu może wjechać praktycznie w każde dostępne miejsce, na przykład do tzw. zielonych stref czy też stref ograniczonego ruchu. Może się też poruszać po buspasach  – mówi  Greg Radek z firmy Amperi

Wydaje się, że w szeroko pojętej gastronomii wymiana flot skuterów dostawczych ze spalinowych na ich elektryczne odpowiedniki jest wyłącznie kwestią czasu. E-skutery, mimo że są droższe od tradycyjnych, po krótkim czasie zaczynają się spłacać. Okazuje się, że z tego samego portfela znika dużo mniej pieniędzy niż wcześniej i można je przeznaczyć na inne obszary rozwoju firmy. Skutery elektryczne nie są dla właścicieli “skarbonką” bez dna i przemawiają za nimi zarówno ekonomia, jak i ekologia. Taka zmiana jest więc korzystna praktycznie dla wszystkich – przedsiębiorców, kurierów, mieszkańców i osób zamawiających jedzenie. Oraz – co być może jeszcze ważniejsze – dla otaczającego nas środowiska.

fot. materiały prasowe

 

Nowe technologie w najmie krótkoterminowym

Operator wynajmu krótkoterminowego Renters.pl rozpoczyna testy certyfikowanych urządzeń do oczyszczania powietrza w swoich obiektach. Mają one filtrować i dezynfekować powietrze oraz sprawiać, by apartamenty były wolne od wirusów, bakterii oraz wirusa Covid-19. Działanie oczyszczacza potwierdzono klinicznie. Nowa technologia ma przyciągać gości oraz wzmacniać pozytywne wrażenia z ich pobytu.

Goście apartamentów coraz częściej zwracają uwagę na technologię obecną w obiektach wakacyjnych. Potwierdzają to wyniki badań dot. wykorzystania i postrzegania nowoczesnych urządzeń elektronicznych w cztero- i pięciogwiazdkowych hotelach przeprowadzonych na zlecenie Samsung Polska w 2019 r. Branża turystyczna musi sięgać po nowinki technologiczne, aby zagwarantować najwyższy poziom usług i przyciągnąć młodsze pokolenia klientów wychowane na nowych technologiach. Obecność technologii i jakość sprzętu mają istotny wpływ na zadowolenie z pobytu. Hotele oceniane jako bardziej zaawansowane technologicznie cieszyły się wyższym odsetkiem zadowolonych gości.

Oczyszczacz powietrza to także jedno z oczekiwań wyrażanych przez gości. 39% osób zauważa jego obecność, a aż 79% chciałoby z niego skorzystać, gdyby był dostępny. Wynika to w dużej mierze z rosnącej świadomości Polaków odnośnie jakości powietrza w polskich miastach i coraz bardziej popularnego trendu związanego ze zdrowym trybem życia.

Przez 2 miesiące w szczycie sezonu turystycznego będziemy sprawdzać, czy obecność oczyszczacza Aura Air będzie przekładać się na wzrost zadowolenia naszych gości w kolekcji starannie wyselekcjonowanych luksusowych apartamentów Renters Prestige w Krakowie. Goście apartamentów wynajmowanych krótkoterminowo, podobnie jak goście hoteli, doceniają obecność nowych technologii. W czasie pandemii wdrożyliśmy nowoczesną formę bezdotykowej i interaktywnej komunikacji z gośćmi przez social media. Dzisiaj wiemy, że był to strzał w dziesiątkę, stąd technologia i automatyzacja pewnych procesów to dobry kierunek – mówi Sebastian Hejnowski, współzałożyciel Renters.pl.

Aura Air to platforma do monitorowania jakości powietrza, wykorzystująca cztery odrębne sposoby filtracji i oczyszczania. Dzięki temu osiąga potwierdzoną badaniami klinicznymi ponad 99-procentową efektywność w neutralizacji bakterii i wirusów, w tym SARS-CoV-2.

Jakość powietrza to jeden z czynników, na które coraz częściej nasi goście zwracają uwagę. Mają na myśli nie tylko czystość powietrza zewnętrznego, lecz także jakość powietrza i bezpieczeństwo w apartamentach. Rośnie także liczba klientów szukających miejsc przyjaznych alergikom. Dzisiaj znalezienie takiego miejsca to nie lada wyzwanie, a na alergie cierpi ponad 40 proc. Polaków” – dodaje Hejnowski.

Dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji, wspierającej stałą pracę czujników, Aura Air na bieżąco i przez całą dobę reaguje na wszelkie zmiany w jakości powietrza. Kontrolę nad jej pracą sprawuje mobilna i prosta w obsłudze aplikacja. Wyniki testów będą publikowane wraz z końcem sezonu.

Renters.pl – fot. Tomasz Stolz

fot. materiały prasowe

 

 

 

SunRoof rozpoczyna współpracę z CAKE

SunRoof, innowacyjny startup rozwijający przełomową technologię „zielonej” energii, ogłosił partnerstwo z CAKE, szwedzkim producentem lekkich elektrycznych motocykli terenowych. Nawiązana współpraca wzmocni pozycjonowanie SunRoof i CAKE jako liderów w dziedzinie zrównoważonej elektromobilności i czystych technologii, zaspokajając potrzebę ładowania elektrycznego motocykla energią odnawialną i realizację motoryzacyjnej pasji w zgodzie z naturą.

CAKEto szwedzka firma, która powstała z pasji do sportów grawitacyjnych, a jej misją jest opracowywanie wysokiej jakości produktów o zrównoważonej wydajności. CAKE za priorytet postawił sobie rozwój elektrycznych układów napędowych, które zmienią przyszłość motocykli. Zaprojektował nową kategorię lekkich i całkowicie cichych motocykli elektrycznych, które łączą ekscytację z odpowiedzialnością. Elektryczny napęd sprawia, że ​​jazda jest bardziej dostępna dla każdego, a możliwość ładowania pojazdu energią odnawialną to prawdziwy dowód na zrównoważony rozwój i inspiracja do odkrywania nowych możliwości.

Obie marki planują razem napędzać przyszłość elektryfikacji w sportach motorowych. Mają głęboki wpływ na rozwój swoich branż i promowanie nowoczesnego stylu życia. Są pionierami w opracowywaniu nowych kategorii produktów, łącząc emocje i odpowiedzialność za codzienne wybory oraz dostarczając ekosystem rozwiązań elektrycznych zasilanych energią słoneczną.

SunRoof i CAKE połączyła wspólna wizja założycieli Lecha Kaniuka i Stefana Ytterborna, liderów zielonej transformacji i nowej ery energetycznej.

– To bardzo ekscytujące móc tworzyć zrównoważoną przyszłość i mieć realny wpływ na osiągnięcie neutralności klimatycznej. Cieszę się z nawiązanej właśnie współpracy z CAKE. Wspólna pasja do dobrego, skandynawskiego designu i odpowiedzialność za losy przyszłych pokoleń pozwolą nam rozwijać najlepsze na świecie praktyki, zaczynając już dziś od Europy. Jestem przekonany, że klienci podzielą proponowany przez nasze marki proekologiczny i zarazem pełen emocji styl życia – mówi Lech Kaniuk, współzałożyciel i CEO SunRoof.

– Transport elektryczny całkowicie niezależny od sieci, bez konieczności kupowania ani jednej kWh, nie wiadomo z jakiego źródła energii, polegający wyłącznie na słońcu i energii słonecznej, nie jest już science fiction. SunRoof i CAKE zapewniają samowystarczalny i wolny od paliw kopalnych system zasilania i transportu. Witamy w przyszłości –  mówi Stefan Ytterborn, założyciel i CEO CAKE.

fot.   materiały prasowe

Klimatyzacja czy osłony okienne ?

Andżelika wie, że wypada lubić lato i nie cierpieć jesieni, ale i tak oddycha z ulgą za każdym razem, kiedy zaczyna się listopad – czytamy w utworze „Dom Augusty”, autorstwa jednej z najpopularniejszych szwedzkich pisarek, Majgull Axelsson. Czy można kochać i nienawidzić jednocześnie tę najbardziej słoneczną porę roku? Otóż, w wielu z nas wzbudza ona skrajne emocje. Marzymy o wakacjach, a jednocześnie narzekamy, że w domu jest nieznośnie gorąco. Są jednak skuteczne i ekologiczne sposoby na to, aby w naszym M panował komfortowy mikroklimat nawet podczas najbardziej upalnych dni.

Obecnie, coraz więcej czasu spędzamy w swoich domach, które niemal z dnia na dzień zaczęły pełnić dodatkowo funkcję biurową. Dziś w nich również pracujemy na pełen etat. Latem może okazać się to jednak uciążliwe. Dlaczego? Podczas upalnych dni nasze mieszkania mogą nadmiernie się nagrzewać, co z kolei wpływa na obniżenie komfortu życia. W dusznym pomieszczeniach spada także efektywność pracy i zdolność do koncentracji.

Jak się ochłodzić?

Ochłodzić możemy się na co najmniej kilka sposobów, ale wiele z tych metod jest krótkotrwałych. Chłodna kąpiel, zimne okłady, picie wody z cytryną i lodem czy spożywanie lodów to z pewnością przyjemne aktywności, ale niewystarczające w walce z upałem osłabiającym nasz organizm. Konieczne jest zastosowanie rozwiązań systemowych. W pierwszej chwili myślimy zazwyczaj o klimatyzacji, która w biurze mogła nam się jawić jako „lek” na upalne lato, ale… wypada chyba powiedzieć, że: nie wszystko złoto, co się świeci lub to, co „słodkie” nie jest zazwyczaj zdrowe! Ten produkt, pomimo niekwestionowanej skuteczności, ma bowiem swoje wady.

Przede wszystkim wysusza powietrze, a więc także śluzówki w naszym ciele, przez co nietrudno o infekcję gardła czy zapalenie spojówek. Co więcej wymaga regularnych przeglądów i konserwacji, w innym wypadku może ulec zagrzybieniu. Dodatkowo, zbyt intensywne jej eksploatowanie skutkuje zazwyczaj przeziębieniem, może powodować też dolegliwości reumatyczne lub migrenowe bóle głowy. A co najważniejsze z używaniem klimatyzacji wiążą się dość wysokie koszty , co szybko odczujemy, płacąc znacznie większe rachunki za prąd. Większe zużycie energii, która zazwyczaj pochodzi ze źródeł kopalnych, nie wpływa też korzystnie na nasze otoczenie – przyrodę, którą i tak wykorzystujemy do granic możliwości. Zanieczyszczenie powietrza jest zmorą obecnych czasów, a to ludzka aktywność wpływa na jego jakość.

Alternatywa dla klimatyzacji

Czy jest dostępne na rynku rozwiązanie równie skuteczne co klimatyzacja, a przy tym ekologiczne? Zdecydowanie tak! W roli ochrony przeciw nadmiernemu nagrzewaniu się pomieszczeń bardzo dobrze sprawdzają się osłony zewnętrzne – zaskoczeni? Najbardziej popularne są rolety zewnętrzne, ale w dobie home office będą mało użyteczne, gdyż całkowicie zaciemniają wnętrza, a do pracy potrzebujemy przecież naturalnego światła, które jest najlepsze dla ludzkich oczu. Korzystanie ze sztucznego oświetlenia w dzień nie idzie ponadto w parze z energooszczędnością, skoro możemy postawić na potencjał słońca. Dlatego warto zwrócić uwagę na markizy, wykonane z wytrzymałej na czynniki atmosferyczne siatki.

To nowoczesne rozwiązanie, które nie ogranicza widoczności na zewnątrz, zapewniając przy tym prywatność. Przy ich użyciu nie musimy włączać światła. Takie produkty znajdziemy chociażby w ofercie polskiej firmy FAKRO.

– Markizy VMZ pasują do różnych typów okien pionowych i drzwi tarasowych oraz balkonowych. Są dostępne w dwóch wersjach: elektrycznej i manualnej. Mogą być również zasilane energią słoneczną – model VMZ Solar. Bez problemu zintegrujemy je także z systemem inteligentnego domu FAKRO smartHome – mówi Wojciech Chronowski, ekspert z firmy FAKRO. Markizy mają wiele zalet. – Znacząco podnoszą komfort przebywania w budynku podczas upalnych dni, gdyż chronią wnętrza przed nadmiernym nagrzewanie do 8 razy skuteczniejszej niż powszechnie stosowane rolety wewnętrzne. Absorbują promienie słoneczne już przed szybą i emitują ciepło na zewnątrz – w tym ich siła. To w praktyce powoduje spadek temperatury wewnętrznej nawet o 10°C – dodaje. Dodatkowo, pozwalają na równomierny rozkład natężenia światła, zapewniając naszym oczom wizualny komfort i chroniąc je przed szkodliwym oddziaływaniem refleksów, szczególnie przy pracy z komputerem. Produkt występuje w szerokiej gamie kolorów, a więc bez problemu dopasujemy go do stylistyki elewacji.

 

Zimą marzymy o lecie, a latem lubimy narzekać na upał. A wystarczy poszukać skutecznych i energooszczędnych sposobów, aby w pełni polubić każdą z tych pór roku. Jeśli upał daje nam się zatem we znaki: w dzień ogranicza aktywność zawodową, a nocą nie pozwala na spokojny sen, warto pomyśleć o montażu nowoczesnych osłon zewnętrznych. Dzięki temu w naszym domu zapanuje zdrowy mikroklimat i będzie można odstawić wentylator na dobre do schowka.

 

fot. materiały prasowe

Lato – czas urlopów, czyli jak okna chronią nasze domy

Planując wakacyjny wyjazd martwimy się nie tylko o pogodę, a w dzisiejszych czasach o własne zdrowie czy bezpieczeństwo, ale także o nasze domy. I choć na tę okoliczność inwestujemy w rozwiązania typu SMART – kamery, czujniki ruchu i systemy alarmowe, pamiętajmy, że doskonałym i niezastąpionym strażnikiem naszego dobytku mogą być również bezpieczne okna.

Według policyjnych statystyk najczęstszym sposobem włamań nie jest, wbrew pozorom, wybicie szyby, a podważenie lub wypchnięcie okiennego skrzydła. Jak się przed tym uchronić i na co zwrócić uwagę, poszukując okien antywłamaniowych, które zagwarantują nam spokojny sen we własnym domu i poza nim?

Liczy się każda minuta, a najbardziej dwie

Powiedzmy sobie wprost – nie istnieją produkty, które dadzą nam stu procentową pewność, że nie dojdzie do włamania. Wszystko jest bowiem kwestią determinacji złodzieja, siły, czasu i użytych narzędzi. Na rynku dostępne są jednak rozwiązania, które skutecznie utrudnią złodziejowi zadanie, zredukują ryzyko do minimum, a nam zagwarantują wystarczającą ilość czasu na reakcję. – Rozwiercenie okucia, wyważenie skrzydła, czy naruszenie elementów ryglujących od zewnątrz – przed każdym z tych scenariuszy można się skutecznie zabezpieczyć – podkreśla Mariusz Kudas, ekspert marki OknoPlus. – Co więcej, statystyki przekonują, że jeśli złodziejowi nie uda się dostać do środka w ciągu 2 minut, na ogół rezygnuje z włamania – dodaje.
Jak zatem zyskać te cenne minuty?

Okucia – niewidzialny strażnik naszego spokoju

Okucie to część konstrukcji, która odpowiada za otwieranie, zamykanie oraz uchylanie skrzydła, a co za tym idzie stoi na straży bezpieczeństwa całego okna. Im więcej stalowych mocowań w okuciu, tym większa odporność okna na włamanie.

– Tym, co wyróżnia nasze okna jest system okuć ActivPilot. W odróżnieniu od standardowych rozwiązań, nie znajdziemy tutaj tradycyjnych rolek, ale ośmiokątne grzybki, których zadaniem jest mocne trzymanie skrzydła w zaczepach ościeżnicy: standardowych lub antywłamaniowych, wykonanych ze stali. Taki kształt gwarantuje, że nie dojdzie do wysunięcia podczas próby sforsowania – rekomenduje Mariusz Kudas, ekspert marki OknoPlus.

To nie jedyny trick włamywaczy, przed którym warto się zabezpieczyć – instalacja specjalnej płytki ochroni przed rozwierceniem mechanizmu otwierania, a klamka z blokadą uniemożliwi pokonanie skrzydła poprzez przesunięcie elementów ryglujących z zewnątrz. Dzięki niewielkim udogodnieniom jesteśmy w stanie znacznie podnieść poziom bezpieczeństwa naszego domu i przestać się martwić, że ktoś przesunie okucie za pomocą pręta lub śrubokręta czy rozwierci śruby mocujące klamkę i dostanie się do środka.

Im bogatszy zestaw elementów wyważeniowych wybierzemy, tym lepiej, ale… pamiętajmy, by do tematu podejść z rozwagą i rozmysłem. Okna usytuowane na piętrze nie muszą posiadać okuć w 2 klasie odporności, dużej liczby zaczepów, trzpieni ryglujących czy płytki przeciwrozwierceniowej. Takie rozwiązania lepiej zastosować w przypadku parteru i piwnic.

Kruche jak szkło? Nie tym razem!

Jeśli złodziej nie weźmie na celownik okuć, jego ofiarą bez wątpienia padnie szyba, chyba że… postawimy szkło bezpieczne o odpowiedniej klasie antywłamaniowej. Czym tak naprawdę jest szkło bezpieczne?

Szyby powstają ze szkła płaskiego typu float, które dzięki poddaniu procesowi powolnego chłodzenia pozbawiane jest naprężeń wewnętrznych mogących skutkować późniejszym pękaniem. Jednak wytworzony w ten sposób produkt wykazuje się dość przeciętną odpornością na zadane obciążenia czy gwałtowne zmiany temperatur. I tu do akcji wkracza szkło bezpieczne.

Szkło hartowane ESG trudniej jest sforsować – jeśli już do tego dojdzie, tafla rozpryśnie się na kawałki o zaokrąglonych brzegach, które nie zranią znajdujących się w zasięgu rażenia osób. W budownictwie coraz częściej wykorzystuje się jednak szkło laminowane VSG, powstałe w wyniku połączenia dwóch lub więcej tafli za pomocą umieszczonych między nimi warstw specjalnej folii, która do tego stopnia zwiększa jego wytrzymałość na uderzenia mechaniczne, że sama próba sforsowania okien czy drzwi z pakietem szklanym laminowanym zniechęci „nieproszonych gości” do wtargnięcia do środka.

Podczas wyboru przeszklenia zwróćmy zatem uwagę na klasę szyby opisaną skalą P1 – P8. Co to oznacza w praktyce? Można przyjąć, że szklenie klasy P1 oraz P2 to tak zwane „szyby bezpieczne”, które wytrzymają próbę uszkodzenia cegłą czy kamieniem. Szkłu antywłamaniowemu przypisane są natomiast klasy od P3 do P8, które wytrzymują atak z użyciem narzędzi w ściśle określonym przez ustawodawcę czasie. Alby lepiej zobrazować różnicę między tymi wariantami, weźmy pod uwagę test, jakiemu poddawana jest wytrzymałość surowca. Próbę przeprowadza się przez jednokrotne lub wielokrotne uderzenie kuli stalowej o masie 4,11 kg spadającej swobodnie z określonej wysokości. Do sforsowania szyby w klasie P1 wystarczą 3 uderzenia z wysokości 1,5 metra, zaś w przypadku szklenia P5 – 9 uderzeń z wysokości 9 metrów.

Różnica jest zauważalna, prawda?

Lato – dwa słowa o bezpiecznym wietrzeniu

Mówi się, że okazja czyni złodzieja, a w upalne wieczory i noce taką okazją są otwarte na oścież okna. Czy jednym wyjściem, by nic nie zakłóciło naszego odpoczynku, jest stworzenie w domu klimatu rodem z Sahary? Spokojnie, na to również znajdzie się sposób! – Dzięki specjalnej budowie okucia Comfort, okno lub drzwi balkonowe mogą zostać odsunięte od ramy na 6 mm. Efekt? Optymalna wymiana powietrza i rozszczelnienie absolutnie niewidoczne z zewnątrz. Nawet położenie klamki nie zdradza, że skrzydło nie jest zamknięte – zapewnia ekspert firmy OknoPlus.

Technologia w służbie bezpieczeństwa

Jeśli chcemy dodatkowo odstraszyć włamywacza, warto skorzystać z szerokiego wachlarza technologicznych możliwości, które dziś oferuje nam rynek. Kontaktrony powiadomią nas o ingerencji w okucie czy skrzydło zanim złodziej dostanie się do środka; czujniki ruchu dadzą znać, gdy ktoś niepowołany już dostanie się do wewnątrz, a domowe kamery pozwolą nam śledzić, co się dzieje w naszym domu niezależnie od miejsca, w którym się znajdujemy. I od razu łatwiej wyjechać na dłuższy urlop!

Niezawodne, solidne okna o wzmocnionych okuciach, kompatybilne systemy alarmowe i niewielka pomoc sąsiadów, którzy raz na jakiś czas rzucą okiem na nasz dobytek – ot, zestaw doskonały. Teraz… pozostało się już tylko spakować i cieszyć spokojnym, wakacyjnym wyjazdem.

fot. materiały prasowe

Polska technologia magrail rozwinie się we Włoszech

Nevomo, spółka technologiczna rozwijająca opartą na lewitacji magnetycznej technologię kolei nowych generacji o nazwie magrail, nawiązała współpracę z Rete Ferroviaria Italiana (RFI). W jej ramach firmy dokonają technicznej i ekonomicznej weryfikacji wykonalności wdrożenia technologii magrail na włoskiej infrastrukturze kolejowej, a także będą ubiegać się o dofinansowanie z UE w celu przygotowania pełnowymiarowego pilotażu na torze testowym RFI w Bolonii San Donato. To istotny krok w stronę wprowadzenia magrail na europejski rynek. Oczekuje się, że technologia magrail będzie kompatybilna z konwencjonalnym systemem kolejowym i umożliwi modernizację kolei konwencjonalnej i dużych prędkości. Szacuje się 75% wzrost prędkości przejazdów pojazdów typu magrail w stosunku do klasycznych pociągów bez konieczności budowy nowej infrastruktury.

Polska firma technologiczna Nevomo nawiązała współpracę z Rete Ferroviaria Italiana, spółką należąca do grupy Ferrovie dello Stato Italiane odpowiedzialną za zarządzanie włoską infrastrukturą kolejową. W ramach rocznej umowy o współpracy (MoU) firmy dokonają analizy włoskiej sieci kolejowej pod kątem technicznej i ekonomicznej wykonalności wdrożenia magrail na wybranych trasach, a także akceleracji technologii w celu ułatwienia jej integracji z konwencjonalnym systemem kolejowym.

Równolegle do tych działań spółki będą wspólnie ubiegać się o środki z Unii Europejskiej potrzebne na sfinansowanie pilotażowego wdrożenia magrail na pełnoskalowym torze testowym należącym do RFI w Bolonii San Donato. Będzie to ostatni etap testów, który poprzedzi procesy certyfikacji i homologacji niezbędne do komercyjnego wdrożenia technologii.

– Opracowywana przez nas technologia pozwala na wdrożenie zrównoważonego rozwiązania poprzez przekształcenie analogowego systemu transportu w wydajny i bezemisyjny. Wstępne studium wykonalności magrail, przeprowadzone we współpracy z naszym partnerem IDOM, pokazuje, że korzyści z wdrożenia tej technologii byłyby znaczące – zarówno pod względem ekonomicznym, jak i społecznym – mówi Przemek Pączek, CEO i współzałożyciel Nevomo.

– Cieszymy się, że RFI, jeden z europejskich liderów we wdrażaniu zaawansowanych technologicznie rozwiązań kolejowych, nam zaufał. Razem mamy szansę zrewolucjonizować transport kolejowy – dodaje Pączek.

Magrail ma szasnę stać się podstawą nowego systemu szybkiego transportu. Technologia ma być zaimplementowana na istniejących korytarzach kolejowych oraz zintegrowana z nimi poprzez wprowadzenie silnika liniowego oraz lewitacji magnetycznej. Pozwoli to na wymienne funkcjonowanie na tej samej linii konwencjonalnego taboru kolejowego i nowych szybszych pojazdów lewitujących magnetycznie. Oczekiwany wzrost prędkości to nawet 75% w porównaniu do tradycyjnych kolei. W efekcie ma nastąpić poprawa wydajności i efektywności wykorzystania istniejących korytarzy kolejowych przy umiarkowanych nakładach inwestycyjnych i przy niższych kosztach operacyjnych.

Nevomo niedawno ogłosiło budowę pierwszego toru testowego w skali 1:1 w Nowej Sarzynie na Podkarpaciu, która rozpocznie się latem tego roku. Spółka sukcesywnie zdobywa zaufanie inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych. Całkowite finansowanie zebrane przez firmę przekroczyło 7,9 mln euro, w tym prawie 1,3 mln euro w najnowszej kampanii equity crowdfundingowej na brytyjskiej platformie Seedrs, która do tej pory przyciągnęła ponad 950 inwestorów indywidualnych z ponad 45 krajów.

fot. materiały prasowe

Bezpieczeństwo pożarowe instalacji fotowoltaicznej

Columbus opracował poradnik na temat bezpieczeństwa pożarowego instalacji fotowoltaicznej. Znajdziemy w nim m.in. przegląd zabezpieczeń przeciwpożarowych oraz wskazówki, na co zwracać uwagę przy wyborze dostawcy fotowoltaiki.

Dynamicznie rośnie rynek mikroinstalacji w Polsce. Na koniec pierwszego kwartału 2021 liczba prosumentów przekroczyła pół miliona, co oznacza wzrost o 150 proc. w stosunku do ubiegłego roku. Wraz ze wzrostem popularności fotowoltaiki, rośnie też ilość obaw związanych z kwestią bezpieczeństwa pożarowego. Columbus, przedstawiciel branży PV, przygotował opracowanie, w którym kompleksowo omawia to zagadnienie.

– Fotowoltaika w naszym kraju to stosunkowo nowa dziedzina dla jej domowych użytkowników. Widzimy potrzebę edukacji w tym obszarze, dlatego chętnie dzielimy się wiedzą za pomocą naszego bloga, cyklicznych webinarów czy publikacji w mediach branżowych. W ostatnim czasie gorącym tematem stało się bezpieczeństwo pożarowe, dlatego postanowiliśmy przygotować materiał, w którym odpowiadamy na obawy prosumentów związane z ryzykiem pożarowym instalacji. Omawiamy też zabezpieczenia stosowane w instalacjach realizowanych przez Columbus – tłumaczy Piotr Trojanowski, krajowy kierownik realizacji Columbus Energy, współautor eBooka.

W poradniku znajdują się informacje na temat komponentów i zasad działania systemu elektrycznego, jakim jest fotowoltaika, regulacje prawne dotyczące bezpieczeństwa pożarowego oraz omówienie czynników, które mogą być bezpośrednią przyczyną pożaru. Opracowanie zawiera także analizę zdarzeń pożarowych instalacji PV, jakie miały miejsce w Niemczech i Wielkiej Brytanii oraz pokazuje ich skalę.

Ważną część eBooka stanowi przegląd zabezpieczeń pożarowych stosowanych na rynku PV, oraz konkretne porady, jak zadbać o bezpieczeństwo instalacji. Znalazły się tu też informacje o standardach bezpieczeństwa stosowanych przez Columbus, w tym m.in. o stickerach samogaszących Columbus Safe, w które firma wyposaża każdą instalację.

Columbus Energy posiada największe na polskim rynku doświadczenie w obszarze realizacji mikroinstalacji fotowoltaicznych. W ciągu 7 lat działalności firma zrealizowała już ponad 38 tys. instalacji o łącznej mocy wynoszącej blisko 268 MW. W tym czasie Columbus wypracował własne standardy dotyczące projektowania, montażu, a także zabezpieczeń przeciwpożarowych, które zostały zawarte w przygotowanym eBooku.

Poradnik “Bezpieczeństwo pożarowe instalacji fotowoltaicznych” jest dostępny bezpłatnie. Można go pobrać ze strony: www.columbusenergy.pl/lp/columbus-safe-ebook 

fot. materiały prasowe

Netia Data Center Mind uzyskał certyfikat EN 50600

Najnowocześniejszy obiekt Netia Data Center Mind uzyskał certyfikację zgodną z normą europejską EN 50600. To pierwszy działający w aglomeracji warszawskiej obiekt DC, spełniający tę bardzo wymagającą i kompleksową normę. Dlaczego warto skorzystać z tak certyfikowanego obiektu? 

Ze względu na dostępność zasilania, wiele obiektów Data Center, zwłaszcza budowanych lata temu, znajduje się na terenach przemysłowych. Często na potrzeby obiektów kolokacyjnych przerabiano zwykłe hale magazynowe. Obecnie taka lokalizacja znacznie utrudniłaby możliwość uzyskania certyfikacji. W przeszłości nie było to przeszkodą, gdyż skupiano się na głównych wymaganiach z norm, jak redundancja zasilania, a już na choćby wspomniane „niuanse” lokalizacyjne przymykano oko.

Obecnie fakt, że bezpieczeństwo to wypadkowa wielu „niuansów”, coraz częściej przebija się do świadomości klientów. Z różnych badań wynika, że dla ok. 40 proc. firm certyfikacja jest (tuż po całkowitym koszcie utrzymania) kluczowym czynnikiem decydującym o wyborze obiektu DC.

Standard europejski górą

Ale standard standardowi nierówny… W ostatnich latach coraz więcej firm, które oferują komercyjne usługi DC decyduje się na certyfikację nowo budowanych obiektów zgodnie ze standardem EN 50600, który wypiera m.in. popularny TIER.

EN 50600 jest oficjalnym standardem krajów Unii Europejskiej, który został opracowany przez CENELEC (European Committee for Electrotechnical Standardization) i przyjęty przez Komisję Europejską, a następnie ratyfikowany przez kraje członkowskie UE, w tym przez Polski Komitet Normalizacyjny, jako norma PN/EN-50600.

Co niezwykle istotne, normy wchodzące w skład standardu EN 50600 obejmują wszystkie obszary związane z budową, funkcjonowaniem i eksploatacją centrów przetwarzania danych. Zapewne z tego też względu norma EN 50600 pojawia się w wielu wytycznych, w tym w komunikacie Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego dotyczącym przetwarzania przez podmioty nadzorowane informacji w chmurze. Standard EN 50600 wymienia też Uchwała nr 97 Rady Ministrów z dnia 11 września 2019 roku, która dotyczy Inicjatywy „Wspólna Infrastruktura Informatyczna Państwa”.

W Polsce na tę chwilę certyfikację zgodną ze standardem EN 50600 posiadają 4 funkcjonujące obiekty DC w tym – jedyny a aglomeracji warszawskiej – obiekt Netia DC Mind. Do certyfikacji europejskiej przygotowywane są też dwa, będące w budowie, warszawskie obiekty innych dużych operatorów telekomunikacyjnych.

Data Center Netii w Jawczycach pod Warszawą (Netia DC Mind) posiada certyfikat Class 3, ale wiele elementów infrastruktury zostało wykonanych w najwyższej, 4. klasie.

Inne certyfikaty dla DC, które można spotkać w tego typu obiektach na naszym rynku to:

  • Uptime Institute, czyli popularny w Polsce „TIER” (w Polsce najpopularniejszy jest TIER III) – koncentruje się na infrastrukturze zasilania i chłodzenia, pomijając kwestie bezpieczeństwa fizycznego czy infrastruktury sieciowej. Został opracowany przez prywatną organizację działającą na zasadach komercyjnych.
  • ANSI TIA-942 – amerykański publiczny standard opracowany przez Stowarzyszenie Przemysłu Telekomunikacyjnego (TIA), a następnie przyjęty przez Amerykański Krajowy Instytut Normalizacyjny (ANSI). TIA nie prowadzi żadnej akredytacji firm dokonujących audytów. Stowarzyszenie upoważnia jedynie firmy do przeprowadzania szkoleń z zakresu swoich standardów.
  • EPI-DCOS (Data Centre Operations Standard) koncentruje się na zasadach obsługi i utrzymania Data Center. W przeciwieństwie do innych norm nie określa wytycznych do budowy centrum danych.

Autor: Adam Kowalczyk 
Starszy Kierownik Produktu w Netii    

fot. materiały prasowe

Green IT szansą na lepsze jutro

Czy technologia kojarzy Ci się z ekologią? Czy wiesz, jak wiele nowoczesnych rozwiązań IT walczy o większy komfort życia na naszej planecie i że aż 89 proc. firm poddaje recyklingowi mniej niż 10 proc. sprzętu IT? Rokowania nie są najlepsze – ślad węglowy organizacji IT z 8,4 proc. w 2020 r. ma wzrosnąć w perspektywie najbliższych 5 lat do 20,5 proc. Mówi o tym najnowszy raport Instytutu Badawczego firmy Capgemini„Sustainable IT”.

Informacje o tym, że technologie cyfrowe i rozwiązania IT wspierają łagodzenie problemów środowiskowych, docierają do nas z wielu źródeł. Tworzone są narzędzia i systemy, których zadaniem jest ograniczanie emisji dwutlenku węgla, stały monitoring jakości powietrza, ograniczenie ilości zużywanego papieru, zredukowanie zapotrzebowania energetycznego itp. Jednak badania samych firm IT pokazują, że do problemu ekologii powinniśmy podejść jeszcze bardziej holistycznie.

Na ciekawy eksperyment zdecydował się Microsoft, który w 2018 r. zatopił DataCenter ulokowane w kontenerze na dnie oceanu. Gigant chciał przetestować efektywność energetyczną i wydajność centrum danych umieszczonych pod wodą. Badanie zakończyło się sukcesem, gdyż wskaźnik awaryjności serwerów w ocenia stanowił zaledwie 1/8 tego, co reprezentują podobne centra ulokowane na lądzie. To ważny wniosek, bo z roku na rok zapotrzebowanie energetyczne Data Center ulega widocznemu zwiększeniu – tylko w 2019 r. centra danych reprezentowały aż 1 proc. światowego zapotrzebowania na energię elektryczną.

IT wciąż daleko do green

Z badania przeprowadzonego przez Capgemini wynika, że aż 89 proc. organizacji IT poddaje recyklingowi mniej niż 10 proc. sprzętu IT! Aż 62 proc. przedsiębiorstw z tego sektora nie ma świadomości lub nie wdrożyło zrównoważonej architektury w celu optymalizacji energochłonności. Choć problem nieekologiczności IT zwiększa się w zastraszającym tempie, to jedynie 23 proc. dyrektorów organizacji charakteryzuje się wysoką świadomością w zakresie zrównoważonych inicjatyw IT, co gorsza zaledwie 6 proc. myśli podobnie o działach produkcyjnych.

Aż 1 proc. światowego zapotrzebowanie energetycznego reprezentują dziś centra danych, które w przytłaczającej większości są zasilane paliwami kopalnianymi. Stopniowo pojawia się zainteresowanie ze strony organizacji IT odnawialnymi źródłami energii, jednak dzieje się to wciąż zbyt powoli – nieproporcjonalnie do i tak rosnącego zapotrzebowania na energię.

– Niestety badania wskazują, że tylko 43 proc. dyrektorów zdaje sobie sprawę z wpływu swojej działalności w zakresie IT na środowisko. Jedynie połowa firm jest prowadzona zgodnie z polityką zrównoważonego rozwoju, a i tak zaledwie 18 proc. ma kompleksową – zrównoważoną architekturę IT. W moim odczuciu dużym problemem i wyzwaniem jest brak narzędzi do pomiaru rzeczywistego wpływu IT na środowisko. Tylko precyzyjne narzędzia pomiarowe byłby w stanie wykazać wiarygodne zapotrzebowanie i zmiany wynikające z wprowadzanych rozwiązań. Prawie połowa firm na świecie brakuje narzędzi lub standardów do oceny śladu węglowego IT, niemalże tyle samo zauważa także, że brakuje procesów do monitorowania korzyści w zakresie zrównoważonego rozwoju IT – mówi Paweł Szwajkos, Head of Polish Cloud Architects w Capgemini.

Co zrobić żeby wygrać?

W najbardziej komfortowym położeniu są przedsiębiorstwa o dużej dojrzałości – zazwyczaj duzi globalni gracze. To oni zyskują najwięcej po wdrożeniu zrównoważonych rozwiązań, niestety jedynie 6 proc. organizacji wykazuje się takim poziomem dojrzałości pod względem kompleksowego podejścia do inicjatyw na rzecz zrównoważonego rozwoju. Jak wynika z raportu Capgemini, ponad 60 proc. organizacji o wysokim stopniu dojrzałości poprawiło swój wizerunek i rzeczywiście wpłynęło na wskaźnik ESG, wdrażając proekologiczne działania w dziale IT, aż 56 proc. tym podniosło także poziom zadowolenia klientów

Tylko w USA centra danych odpowiadają za zużycie 2 proc. państwowej energii elektrycznej. Urządzenia takie jak laptopy, komputery stacjonarne lub telefony komórkowe stanowią ponad 60 proc. udziału węgla w sektorze komunikacji i IT. Co istotne volumen emisji dwutlenku węgla przy produkcji tych urządzeń jest równy lub nawet w niektórych przypadkach przewyższa ślad węglowy wynikający z ich użytkowania.

Niestety żywotność urządzeń mobilnych jest krótsza nawet o 5 lat, ale pocieszającym jest fakt, że użytkownicy są coraz bardziej skłonni do naprawy sprzętu. „Prawo do naprawy” to ukłon w stronę zrównoważonego rozwoju, który nakłada na producenta urządzeń obowiązek łatwej naprawy produktu bez znaczenia na gwarancję. Hitem ostatnich miesięcy jest w Europie firephone który umożliwia i umożliwia klientom naprawę telefonu za pomocą jego modułowych komponentów.

– Innym, wartym uwagi aspektem, na który również powinniśmy zwrócić uwagę w kontekście green IT jest utylizacja sprzętu. Wśród wskazanych przez ONZ 17 celów zrównoważonego rozwoju, cel „odpowiedzialnej konsumpcji i produkcji” jest krytyczny z perspektywy e-odpadów, gdyż szacuje się, że mniej niż 20 proc. odpadów jest poddawanych recyklingowi. Problem staje się tym większy, im szybciej maleją ceny sprzętu IT, popyt na takie urządzenia nieustannie rośnie, a odsetek przetwarzania e-odpadów utrzymuje się na podobnym poziomie – podkreśla Paweł Szwajkos.

Kto zrównoważy IT?

Odpowiedzialność za zrównoważenie działów IT z perspektywy ogółu organizacji powinna być po stronie producentów IT. Z badań przeprowadzonych przez Capgemini wynika, że firmy chcą, aby to właśnie producenci sprzętu IT napędzali wprowadzanie rozwiązań optymalizujących ślad węglowy, czy też ponosili większe koszty na rozwiązania proekologiczne. 61 proc. organizacji chce, aby firmy technologiczne pomagały mierzyć wpływ ich technologii na środowisko, a blisko połowa twierdzi, że producenci technologii powinni ustalać standardy i decydować o normach dla zrównoważonego IT. Raport wskazuje także, że 90 proc. przedsiębiorstw we Francji i Wielkiej Brytanii uważa, że ​​firmy technologiczne mogą pomóc im zmierzyć wpływ IT na środowisko.

Niestety wiele organizacji nie ma w swoich priorytetach zrównoważenia działów IT. Większość firm nie ma odpowiednich narzędzi ani wspólnych standardów do pomiaru wpływu IT na środowisko, w związku z czym duża ich część w ogóle nie podejmuje trudu optymalizacji energetycznej. Innym z ważnych powodów, dla którego przedsiębiorstwa nie podejmują żadnego kroku w stronę zrównoważenia IT jest brak danych na temat wpływu IT na środowisko.

Badanie przeprowadzone przez Capgemini wskazuje, że jedynie 29 proc. organizacji korzysta z narzędzi oceny emisji dwutlenku węgla w swojej organizacji, a tylko 32 proc. przedsiębiorstw mierzy zwiększoną wydajność infrastruktury centrum danych.

fot. materiały prasowe

BauApp na wszystkich budowach Cavatiny w Polsce

Aplikacja mobilna BauApp została wprowadzona we wszystkich inwestycjach Grupy Kapitałowej Cavatina realizowanych obecnie w Polsce. Innowacyjne oprogramowanie zostanie wykorzystane przede wszystkim w zakresie zarządzania jakością na łącznie 7 budowach, w tym w ramach prestiżowego projektu QUORUM we Wrocławiu. Docelowo, dzięki współpracy z BauApp, Cavatina będzie digitalizować każdą kolejną swoją inwestycję.

Aplikacja BauApp służy digitalizacji procesów administracyjnych na placach budowy, w tym na różnych etapach – od projektowania przez wykonawstwo, aż do fazy gwarancyjnej. BauApp wspiera klientów w zarządzaniu obiegiem dokumentacji, kartami materiałowymi, zmianami lokatorskimi, monitorowaniem czasu wykonania zadań, delegowaniem usterek, jak również odbiorami prac budowlanych. Można z niej korzystać mobilnie bezpośrednio na budowie poprzez tablet lub smartfon albo z poziomu komputera.

Obecnie Cavatina realizuje 7 inwestycji zlokalizowanych w różnych miastach w Polsce – Gdańsku, Warszawie, Łodzi, Katowicach, Bielsku-Białej, Krakowie i Wrocławiu.

– O wyborze naszej aplikacji do digitalizacji inwestycji realizowanych przez Cavatinę w Polsce zadecydowały prostota i łatwość obsługi. W większości przypadków oprogramowanie będzie wykorzystywane w zakresie zarządzania jakością w tzw. module usterkowym i jakościowym. W przypadku największego przedsięwzięcia Cavatiny – wrocławskim biurowcu QUORUM aplikacja dodatkowo posłuży zarządzaniem obiegiem dokumentacji, co w pełni wykorzysta jej potencjał – powiedział Paweł Smolarek, dyrektor ds. nowych technologii w BauApp.

Polski sektor budowlany długo czekał na cyfrowe rozwiązanie, które skutecznie ułatwi zarządzanie realizowanymi projektami, podnosząc ich rentowność. Aplikacja BauApp pozwala zredukować czas wykonywania prac przez kierowników budowy, inspektorów, Project Managerów czy innych osób pracujących bezpośrednio na budowie, wcześniej przeznaczany na czynności adminstracyjne nawet o 20%, co generuje 8 zaoszczędzonych godzin pracy w skali tygodnia. Zastosowanie oprogramowania zmniejsza też ilość poprawek wykonywanych na budowie nawet o 67%, a w finalnym rozliczeniu zwiększa efektywność całego projektu aż o 15%. Dlatego też, digitalizacji coraz chętniej poddają się kolejne polskie firmy. Aplikacja wykorzystywana jest przez ponad 120 generalnych wykonawców, ponad 500 podwykonawców na 2000 projektów w regionie.

fot. materiały prasowe

Dobra izolacja to podstawa

Powszechnie przyjmuje się, że z niedocieplonych piwnic i ścian fundamentowych może uciekać nawet 10-15% wszystkich strat energii z budynku. Aby poprawić efektywność energetyczną oraz zapewnić sobie niższe rachunki za ogrzewanie, warto postawić na skuteczną i wytrzymałą termoizolację. Te warunki spełnia płyta gruntowa PAROC GRS 20.

PAROC GRS 20 to twarda, niepalna, wodoodporna płyta z wełny kamiennej służąca do zabezpieczania ścian piwnic, podłóg na gruncie i tarasów, zarówno w starym budownictwie, jak i przy nowo realizowanych obiektach.

Dzięki połączeniu doskonałych parametrów termoizolacyjnych (ciepła λD = 0,035 W/mK) oraz charakterystycznych dla wełny kamiennej, bardzo dobrych właściwości wilgotnościowych (niska długotrwała nasiąkliwość wodą ≤ 3 kg/m²), płyta gruntowa PAROC GRS 20 może być stosowana jako izolacja cieplna oraz warstwa zabezpieczająca przed podsiąkaniem wody – czy to w zewnętrznej warstwie fundamentu, czy pod fundamentem. Otwarta struktura materiału umożliwia sprawne odprowadzanie wilgoci i szybkie wysychanie budynku.

Oprócz ochrony przed wilgocią i mostkami termicznymi, płyta zapewnia stabilne i trwałe podłoże w strefach fundamentowych. Wysoka wytrzymałość na ściskanie (20 kPa = 2000kg/m2) i obciążenia punktowe (150 N) oznacza, że płyta jest w stanie wytrzymać duży ciężar, np. w postaci masywnych murów betonowych. Bardzo dobre parametry wilgotnościowe i mechaniczne pozwalają na wykorzystanie płyty w charakterze hydroizolacji tarasu – zarówno w metodzie tradycyjnej, jak i z zastosowaniem mat drenażowych lub izolacji podpłytkowej.

W połączeniu z najwyższą klasą reakcji na ogień A1 zyskujemy pewne rozwiązanie na wiele lat.

PAROC GRS 20 – właściwości:

Deklarowany współczynnik przewodzenia ciepła λD: 0,035 W/mK

Klasa reakcji na ogień: A1

Krótkotrwała nasiąkliwość wodą WS: ≤ 1 kg/m²

Długotrwała nasiąkliwość wodą WL(P): ≤ 3 kg/m²

Opór dyfuzyjny pary wodnej MU, µ: 1

Wytrzymałość na ściskanie przy 10% deformacji CS(10), σ10: 20 kPa

Obciążenie punktowe PL(5): 150 N

Klasa tolerancji grubości: T5

Stabilność wymiarowa przy określonej temperaturze (deklarowana), DS(70,-): ≤ 1%

Dostępne wymiary: długość: 600 mm, szerokość: 1200 mm, grubość: 30-180 mm.

fot. materiały prasowe