Archiwa tagu: kredyty

Rynek inwestycyjny: Przez SARON raty kredytów walutowych znowu w górę?

Rynek inwestycyjny: Od kilku do kilkunastu złotych wzrosłaby rata kredytu we frankach, gdyby wskaźnik LIBOR CHF został zastąpiony już dziś. Konkretna kwota zależy głównie od tego, jaka kwota została nam do spłaty. Czytaj dalej

Nowe limity MDM we Wrocławiu – na jakie dopłaty możemy liczyć?

Jak wynika z danych opublikowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego program Mieszkanie dla Młodych bije kolejne rekordy popularności. Od października obowiązują też nowe limity cen metra kwadratowego. Na jakie dopłaty w najbliższych miesiącach mogą liczyć mieszkańcy Wrocławia i Dolnego Śląska? Czytaj dalej

Mieszkanie dla młodych” – na ten rok zostało jeszcze 520 mln zł

Do wykorzystania w tegorocznej edycji programu „Mieszkanie dla młodych” zostało jeszcze 520 mln zł. W styczniu do Banku Gospodarstwa Krajowego wpłynęło 1233 wniosków o dofinansowanie zakupu mieszkania na kwotę 29,28 mln zł.
Realizację programu „Mieszkanie dla młodych” przewidziano na pięć lat – od 2014 do 2018 roku. Ustawa budżetowa przewiduje w każdym roku inny limit środków na wypłatę dofinansowań. Tegoroczny limit wynosi 715 mln zł, z czego wykorzystane jest już 21 proc. licząc na podstawie złożonych na dany rok wniosków. 
Czytaj dalej

NBP i ZBP podsumowały III kwartał na rynku nieruchomości

Jeszcze tylko kilka dni do końca niezwykle ciekawego roku na rynku nieruchomości. Po raz pierwszy od kilku lat widać było oznaki ożywienia. Jak obecnie kształtują się ceny? Poznaliśmy już dwa raporty podsumowujące III kwartał roku – opublikowane przez Związek Banków Polskich (raport AMRON-SARFiN) oraz przez NBP. Wynika z nich, że ceny były stabilne, chociaż zdarzały się przypadki wzrostów – na największych rynkach są to zmiany rzędu 50-100 zł/ mkw.

Z danych ZBP wynika, że w pięciu dużych miastach Polski, Warszawie, Krakowie, Poznaniu i Gdańsku, średnie ceny mieszkań wzrosły od 65 do 95 zł za metr kwadratowy. Wyjątkiem jest Wrocław, gdzie ceny nieznacznie spadły. W Warszawie przeciętne ceny transakcyjne mieszkań w standardzie popularnym i luksusowym wynosiły w III kwartale br. 7249 zł/ mkw., w stosunku do 7166 zł w II kwartale; w Krakowie było to 5849 zł/ mkw. wobec 5754 zł/ mkw., w Poznaniu 5173 zł/ mkw. wobec 5080 zł/ mkw., a w Gdańsku 5331 zł/ mkw. wobec 5266 zł/ mkw. Jedynie we Wrocławiu ceny transakcyjne zmniejszyły się i wynosiły 5380 zł/ mkw. wobec 5425 zł/ mkw. wcześniej.

Czytaj dalej

6100 zł kosztuje średnio metr mieszkania w Poznaniu

Osiedle przy ulicy Rolnej - Budimex-Nieruchomości

W Poznaniu nowe mieszkania wystawione są średnio po 6100 zł za metr. W ofercie deweloperów dominują ukończone lokale.

– Najdroższe są poznańskie kawalerki, które wycenione są na poziomie 6500 zł/mkw. Przeciętna cena mieszkań dwupokojowych  i trzypokojowych zbliżona jest do średniej stawki rynkowej w mieście – komentują wyniki najnowszej analizy poznańskiego rynku pierwotnego analitycy serwisu Dompress.pl.

Podają, że trzy z czterech mieszkań oferowanych w poznańskich inwestycjach to lokale gotowe. Tylko jedna czwarta mieszkań jest jeszcze w budowie.

– Mieszkanie deweloperskie w Poznaniu kosztuje średnio ponad 330 tys. zł, a oddane do użytku 340 tys. zł. Co ciekawe, metr lokalu w budowie wyceniony jest wyżej o 76 zł niż w lokalach, do których można odebrać klucze. Jeśli jednak przyjrzymy się średnim cenom całkowitym, to widać, że mimo wyższej stawki za metr, mieszkania w trakcie budowy są o prawie 20 tys. zł tańsze od gotowych. Jasno wynika z tego, że w inwestycjach, które ostatnio wprowadzane były na poznański rynek projektowane są znacznie mniejsze mieszkania – zwracają uwagę analitycy Dompress.pl.

Ponad połowa oferty deweloperów to mieszkania o metrażu od 40 do 60 mkw. Mniejsze lokale do 40 mkw. stanowią 16 proc. oferty. Większy niż 60 mkw. jest prawie co trzeci lokal.

Najwięcej inwestycji powstaje na Starym Mieście i w Grunwaldzie. Stare Miasto to dzielnica niejednolita. Południowa jej część obejmuje ścisłe centrum miasta z zabytkową zabudową. Nowe inwestycje powstają jednak w bardziej na północ wysuniętych jej obszarach. Największą popularnością wśród deweloperów cieszą się świetnie zlokalizowane, oddzielone parkiem od zabytkowej części miasta – Winogrady, w których powstają duże inwestycje mieszkaniowe.

W Starym Mieście jest też najwięcej w Poznaniu inwestycji w budowie, co trzecie mieszkanie jest tu jeszcze w trakcie realizacji. Drugim poznańskim zagłębiem mieszkaniowym jest Grunwald. Jego konkurencyjna pozycja, w porównaniu ze Starym Miastem dynamicznie rośnie.

Pod względem liczby ukończonych mieszkań bezkonkurencyjne są Jeżyce i Wilda. Ponad 90 proc. mieszkań  wystawionych w Jeżycach na sprzedaż jest już oddanych do użytkowania, a w Wildzie niespełna 80 proc.

Oferta deweloperska w stolicy Wielkopolski nie jest zróżnicowana cenowo. Prawie 90 proc. wystawionych na sprzedaż nowych mieszkań w Poznaniu zamyka się w cenie 7 tys. zł/mkw. Najtańszymi poznańskimi dzielnicami jest Wilda (średnio 5710 zł/mkw.) i Stare Miasto (5650 zł/mkw.). W Jeżycach przeciętna stawka wywoławcza przekracza 6220 zł/mkw., a w Nowym Mieście 5830 zł/mkw. Najdrożej jest w Grunwaldzie, gdzie stawka za 1 mkw. przewyższa średnią dla miasta i wynosi 6500 zł.

Rośnie sprzedaż nowych mieszkań, ceny sztywne

skorosze kadr

W ostatnich miesiącach deweloperzy sprzedali w Warszawie znacznie więcej mieszkań niż wprowadzili do oferty rynkowej. W trzecim kwartale br. w stolicy nabywców znalazło ok. 4 tys. nowych mieszkań, podczas gdy w tym samym czasie weszło na rynek ok. 2,2 tys. Tym samym, oferta warszawskiego rynku pierwotnego zmniejszyła się do niespełna 17 tys. mieszkań, podaje Reas.

Poza wzrostem sprzedaży, w ostatnim czasie widoczne jest też wyraźne wyhamowanie spadku cen, a nawet ich odbicie na rynku deweloperskim. Duże zainteresowanie ze strony nabywców, które przekłada się na dobry poziom sprzedaży mieszkań powoduje, że deweloperzy nie są skłonni obniżać stawek.    

MDM bez wpływu na rynek

Od początku 2014 roku rynek mieszkaniowy wsparty zostanie przez nowy program dopłat do kredytów – Mieszkanie dla Młodych. Jednak w ocenie przedstawicieli większości firm deweloperskich, nowy system dopłat nie będzie miał dużego wpływu na poziom sprzedaży, bo niewiele mieszkań będzie się do niego kwalifikowało. Limity cen zostały ustalone na tak niskim poziomie, że w Warszawie MDM obejmie tylko 10 proc. oferty deweloperów.       

Finisz kredytu bez wkładu własnego  

Tymczasem, jeszcze w tym roku wiele osób zdecyduje się zapewne na zakup mieszkania, ze względu na zmianę przepisów dotyczących udzielania kredytów. Tylko do końca 2013 roku banki mogą pożyczać na 100 proc. wartości mieszkania, w styczniu przyszłego roku trzeba będzie mieć 5 proc. własnych oszczędności na wkład własny.

–  Osoby, które nie mają zgromadzonych oszczędności muszą złożyć wnioski kredytowe jeszcze w tym roku. Dlatego wielu klientów przyspiesza swoje decyzje zakupowe. Obserwujemy też rosnące zainteresowanie większymi mieszkaniami, o powierzchni powyżej 50 mkw. Do zakupu mieszkań na naszym Osiedlu Alpha w warszawskich Skoroszach skłania też oferowane przez nas wykończenie pod klucz w cenie mieszkania – wymienia Teresa Witkowska z Red Real Estate Development.   

Spada zdolność kredytowa

A w jakiej wysokości kredyt może dostać dziś średnio zarabiający singiel i rodzina? Jak podaje Invigo, singiel osiągający dochody na poziomie średniej krajowej (3757 zł, czyli ok. 2684 zł na rękę) może liczyć na 240 tys. zł kredytu hipotecznego. Przeciętnie zarabiająca rodzina z dwójką dzieci, nawet jeśli ma pewne obciążenia finansowe, pożyczy w banku ok. 450 tys. zł. Niestety w ostatnim czasie spada zdolność kredytowa osób pożyczających na mieszkania. Poza tym, jak podają analitycy, październik jest kolejnym miesiącem, w którym banki podnoszą swoje marże.  

fot. mieszkanie pokazowe w Skoroszach

Autor: RED Real Estate Development

 

Hipotetycznie o funduszach hipotecznych

A.Rostocki _kadr

Artur Rostocki

Pierwszy raz temat funduszy hipotecznych, podjąłem w marcu 2010 roku. Była to wówczas stosunkowa nowa propozycja, która wykorzystując zapotrzebowanie rynku na tego rodzaju usługę, sprytnie dostosowała obowiązujące prawodawstwo do wprowadzenia tzw. odwróconej hipoteki. Od tego czasu minęły ponad trzy lata. Firmy, których działalność opierała się na „podrzucaniu” ulotek w urzędach pocztowych, zbudowały swoją markę i zapewne kapitał. Reklamy rent dożywotnich obecnie można znaleźć w mediach ogólnopolskich i w zasadzie wszystko byłoby w porządku, gdyby nie nurtujące przekonanie, że coś mi to przypomina. Gdzieś już to było przerabiane… No tak. Amber Gold.

Zapewne każdy, którego działalność zostanie porównana do feralnego Amber Gold, bez zastanowienia zaprotestuje. Nic dziwnego, w końcu jakiekolwiek zestawienie z tą firmą może budzić jedynie negatywne skojarzenia. Niemniej, przed rozpoczęciem burzy pt. Amber Gold, placówki tej firmy ulokowane były w najlepszych punktach, we wszystkich większych miastach w Polsce. Czasopisma branżowe rozpisywały się nad fenomenem spółki, a olbrzymie bilbordy zachęcały do ulokowania swoich środków, kusząc gwarancją oprocentowania, której próżno było szukać w jakimkolwiek banku. Czy z funduszami hipotecznymi obecnie nie jest podobnie?

Dla potrzeb artykułu przyjmijmy następującą definicję funduszy hipotecznych – są to przedsiębiorstwa oferujące wypłatę dożywotniej, comiesięcznej renty w zamian za oddanie nieruchomości. Bardziej formalnie, jest to umowa renty dożywotniej, która jest regulowana przez art. 903 do 916 kodeksu cywilnego oraz uzupełniona o przepisy dot. sprzedaży. Co ważne, jest to zwykła umowa cywilnoprawna pomiędzy funduszem a zainteresowanym klientem. Przeniesienie własności nieruchomości na fundusz jest warunkiem koniecznym do zawarcia umowy. Żaden organ państwowy nie sprawuje oderwanego nadzoru nad działalnością funduszy hipotecznych. Rynek nie jest dodatkowo kontrolowany i regulowany, a fundusze hipoteczne, tak jak zwykłe spółki mogą ogłosić upadłość. Co wówczas? Wszystko zależy od zastosowanych zabezpieczeń.

Czarny scenariusz, inspirowany przykładem Amber Gold. Załóżmy, że fundusz hipoteczny działa jako spółka akcyjna (jak zdecydowana większość obecnie prosperujących dużych funduszy hipotecznych). Wymóg kapitałowy spółki akcyjnej to obecnie 100 tys. zł. Spółka posiada swój majątek, i to niemały, ponieważ jest właścicielem imponującej listy nieruchomości. Oprócz tego inne mniej lub więcej znaczące aktywa i pasywa. Źle zarządzana spółka lub wskutek ingerencji osób trzecich (powodów może być wiele) ogłasza upadłość. Okazuje się, że majątek firmy nie pozwala na zaspokojenie wszystkich wierzycieli. W toku postępowania, po ujawnieniu większości wierzycieli, syndyk przystępuje do planu podziału. Później dochodzi do licytacji składników majątku i tu może zacząć się dramat klientów. Kontynuując pesymistyczny obraz, nieruchomości zostają zlicytowane. Klientowi funduszu hipotecznego przysługuje roszczenie o wypłatę renty od upadłej spółki i jest zdany na łaskę lub niełaskę nowego właściciela nieruchomości, który jak będzie chciał to znajdzie skuteczny sposób, aby pozbyć się zbędnego lokatora. Wielu stwierdzi, że to obraz przesadnie pesymistyczny i duże fundusze hipoteczne oferują szereg zabezpieczeń, które przeciwdziałają tego typu zagrożeniom. I będą mieli rację.

Podstawowym zabezpieczeniem jest służebność mieszkania. Służebność wpisywana jest w dziale III księgi wieczystej. Prawo to jest niezbywalne i ma charakter osobisty. Służebność została uregulowana w art. 910 – 912 kodeksu cywilnego. Prawo to nie daje pewności, że nieruchomość nie zostanie sprzedana. Gdyby tak się stało, klient może ubiegać się o ustanowienie, uwaga, dożywotniej renty. Tylko co komu po takim roszczeniu, jak ma do czynienia z niewypłacalną firmą?

Innym pomysłem na zabezpieczenie prawa klienta jest poddanie się przez fundusz egzekucji w trybie art. 777 kpc. Jest to instytucja prawna umożliwiająca szybką egzekucję roszczeń w ewentualnym postępowaniu egzekucyjnym. Fundusz, na podstawie umowy notarialnej, może poddać się egzekucji w określonych w umowie przypadkach. Skraca to znacznie drogę dochodzenia roszczeń. W postępowaniu klauzulowym sąd nie bada czy zobowiązanie rzeczywiście powstało. Dobrze spisana umowa może sprawić, że proces sądowy będzie dotyczył jedynie kwestii nadania klauzuli wykonalności, która w teorii nadawana jest bez zbędnej zwłoki. To zabezpieczenie jednak nadal nie gwarantuje, że mieszkanie nie zostanie sprzedane.

Trzecim pomysłem na zabezpieczenie umowy jest ustanowienie hipoteki umownej na lokalu na 100 % jej wartości. I tu już mamy do czynienia z konkretnym zabezpieczeniem, oczywiście, jeżeli umowa jest dobrze sporządzona. Hipoteka umowna wpisana będzie w dziale IV księgi wieczystej. Takie zabezpieczenie może spowodować, że w przypadku upadłości funduszu, nieruchomość powróci do klienta. Nie zagwarantuje tego wprost, ale klient – dożywotnik przynajmniej ma gwarancję, że nie zostanie z bezwartościowymi roszczeniami. Wierzyciel, który szuka składników majątku, z których chciałby się zaspokoić, widząc zapisaną w księdze wieczystej umowę dożywocia oraz hipotekę umowną na pewno dokładnie przeanalizuje czy opłaca mu się sponsorować postępowanie egzekucyjne. W znacznej większości przypadków, zrezygnuje. Czy więc renta hipoteczna, zabezpieczona na te trzy sposoby, jest rozwiązaniem bezpiecznym? Ciężko jest jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie twierdząco, ale rodzimy system prawny nie przywiduje solidniejszych zabezpieczeń o charakterze uniwersalnym. Można nawet stwierdzić, że są to zabezpieczenia tożsame z tymi, które stosuje bank podczas zawierania umowy kredytu hipotecznego. A nawet słabsze, gdyż bank nie ustanawia służebności mieszkania.

Więc po co ponownie podejmować temat? Czemu miało służyć porównanie funduszy hipotecznych z Amber Gold? Ponieważ instytucja renty hipotecznej daje olbrzymie pole manewru dla zwykłych oszustów. Klientami funduszy są seniorzy, którzy z reguły nie mają nikogo, komu można pozostawić majątek, a co za tym idzie brakuje im również wsparcia merytorycznego. Stanowią idealny materiał do naciągnięcia. I w wielu przypadkach do tego dochodzi.

Za to od ponad trzech lat, fundowane są społeczeństwu bezproduktywne debaty na temat, jak powinna wyglądać „odwrócona hipoteka”. I tak powstają pomysły, żeby odwrócona hipoteka była produktem zarezerwowanym dla banków oraz towarzystw ubezpieczeniowych. Są to instytucje poddane osobnemu nadzorowi, których działalność nastawiona jest na osiąganie długofalowych zysków. Ponadto mają doświadczenie w zarządzaniu produktami o dużym ryzyku i dysponują odpowiednimi wymogami kapitałowymi. Jak bumerang wraca temat prawdziwej „odwróconej hipoteki”. Z założenia produktu oferowanego przez banki, a który w podstawowych kwestiach zasadniczo różni się od modelu wypracowanego przez rentę dożywotnią. Różnica pomiędzy umową dożywocia a umową odwróconego kredytu hipotecznego polega przede wszystkim na momencie przeniesienia prawa do nieruchomości na klienta oraz na sposobie zabezpieczenia interesów spadkobierców po zmarłym. W przypadku umowy dożywocia instytucja finansująca nabywa prawo do nieruchomości z chwilą zawarcia umowy (przyp.). Dla spadkobierców klienta takiej umowy oznacza to całkowitą utratę prawa do nieruchomości.

Umowa odwróconego kredytu hipotecznego oznacza natomiast, że prawo do nieruchomości zostaje przeniesione na instytucję kredytującą dopiero po śmierci właściciela. Według założeń do projektu o odwróconej hipotece bank umożliwi spadkobiercom spłatę odwróconego kredytu hipotecznego wraz z odsetkami i innymi kosztami. Spadkobiercy mają mieć na to 12 miesięcy od dnia otwarcia spadku. Termin może okazać się niebezpieczny z uwagi na spory między spadkobiercami, które potrafią ciągnąć się latami. Zabezpieczeniem transakcji będzie hipoteka ustanowiona na nieruchomości lub na określonym prawie do nieruchomości. Po śmierci właściciela nieruchomości, a w zasadzie kredytobiorcy, jego spadkobiercy mogą podjąć decyzję o spłacie kredytu i zachowaniu nieruchomości lub o przeniesieniu jej na instytucję kredytującą. Jednocześnie nawet w przypadku rezygnacji z zabezpieczenia, spadkobiercy uzyskają kwotę różnicy pomiędzy wartością roszczenia instytucji kredytującej a wartością nieruchomości, o ile będzie ona dodatnia. W przypadku braku spadkobierców po zmarłym, nadwyżka ze sprzedaży nieruchomości zostanie przekazana, zgodnie z przepisami prawa spadkowego, na rzecz gminy lub Skarbu Państwa. Przy odwróconej hipotece, co do zasady, konieczne jest aby kredytobiorca skończył określony wiek.

Stworzenie modelu odwróconej hipoteki jako produktu bankowego, który byłby atrakcyjny dla klientów, przy tak rozwiniętym rynku funduszy hipotecznych, jest zadaniem bardzo trudnym. Czy w ogóle wykonalnym? Pomysły są różne. Zlikwidować działalność funduszy hipotecznych i wprowadzić do obrotu nowy produkt. Pozwolić, żeby dwa produkty funkcjonowały obok siebie. Solidnie podejść do regulacji istniejącego rynku zapewniając mu bezpieczeństwo. Niezależnie od tego jaki model zostanie zastosowany, podstawowe zmiany można i należy wprowadzić jak najszybciej. Najważniejsze to zobowiązać fundusze hipoteczne do obligatoryjnego stosowania opisanych wcześniej zabezpieczeń. To proste rozwiązanie znacznie ograniczy działalność podmiotów słabych kapitałowo oraz nieuczciwych.

Model renty dożywotniej, który zdołał się ukształtować na rynku, jest modelem bezpiecznym, ale nie ma żadnego przymusu, który nakazywałby stosowanie tego modelu. Obecny stan, trwający już ponad 3 lata jest najgorszym z możliwych. Każdy mówi o odwróconej hipotece, a takie pojęcie w polskim prawie w ogóle nie istnieje. Fundusze hipoteczne konstruują umowy wg własnych wzorów, metody wyceny nieruchomości również pozostawiają wiele do życzenia. Podpisywane umowy, często nie wspominają nic o waloryzacji wypłacanych świadczeń oraz nie regulują jak można odstąpić od umowy. Faktem jest, że na rodzimym rynku funkcjonuje nie nadzorowany przez państwo obszar, do którego ma dostęp każdy podmiot. Rynek obraca olbrzymim kapitałem, oferta skierowana jest do osób starszych i dotyczy oszczędności ich całego życia. A ustawodawca od ponad trzech lat zastanawia się co z tym rynkiem zrobić. W lipcu 2013 sejm miał zająć się poselskim projektem ustawy o odwróconej hipotece, równolegle Resort Gospodarki przygotował kolejną wersję założeń do ustawy. Jak widać „praca wre”.

źródło: Property Journal nr 10-11/2013

 

Rynek spoywczy w Polsce bdzie si rozwija

DSC00654 mini

Początek bieżącego roku przyniósł spowolnienie na rynku spożywczym w Polsce. Zgodnie z prognozami PMR, poprawa nastąpi w drugiej połowie roku, co będzie odzwierciedleniem ogólnej sytuacji gospodarczej w kraju. W całym 2013 roku rynek artykułów spożywczych w Polsce osiągnie wartość ponad 233 mld zł, 1,5% więcej w stosunku do roku poprzedniego, jak wynika z najnowszego raportu „Handel detaliczny artykułami spożywczymi w Polsce 2013. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2013-2016”.

Kryzys na światowych rynkach finansowych miał znaczny wpływ także na Polski rynek spożywczy. Choć skala osłabienia rozwoju gospodarczego była na niższym poziomie niż dla innych europejskich krajów, to jednak z upływem lat wpływała na zmieniające się zachowania klientów i przede wszystkim wielkość zarobków i wydatków. Niestabilna sytuacja osłabiła siłę nabywczą konsumentów i zdewaluowała ich optymizm zakupowy.

2012 rok był kontynuacją zaobserwowanych w ubiegłych latach trendów. Z jednej strony konsumenci stali się bardziej wrażliwi cenowo, a z drugiej, rezygnując z innych wydatków (niespożywczych), nie chcą rezygnować z codziennych drobnych przyjemności. Dodatkowo druga połowa roku, a zwłaszcza ostatni kwartał uwidoczniły znaczne spowolnienie, które bezpośrednio wpłynęło na rynek spożywczy, a wielu detalistów (szczególnie w segmencie hipermarketów) zanotowało spadki obrotów. Negatywne impulsy wystąpiły także w pierwszej połowie 2013 roku.

Powodem tego była kumulacja kilku czynników. Po pierwsze, na dynamikę rozwoju gospodarki wpłynęły negatywne informacje ze świata. Po drugie, brak jasnych perspektyw co do pozytywnego rozwoju sytuacji wymusił u konsumentów zwiększoną potrzebę oszczędzania. Kolejnym powodem są rosnące koszty utrzymania, które, przy braku realnego wzrostu płac, powodują zawężenie środków przeznaczanych na konsumpcję.

Aż 67% dorosłych Polaków zapytanych w lipcu 2013 roku przez PMR oceniło, że ich wydatki na żywność w ejaculation volume pills review 2013 roku wzrosły rok do roku, w tym dla co trzeciego wzrost ten był znaczący. W poprzedniej fali badania z października 2012 roku, te wartości kształtowały się na poziomie odpowiednio 72% i 45%. Co pokazuje, że skala powiększających się wydatków jest wciąż bardzo dużym problemem.

W konsekwencji polscy klienci coraz bardziej racjonalizują swoje koszyki zakupowe, starając się mądrze dysponować budżetem. W tegorocznym badaniu połowa ankietowanych zadeklarowała, że w ostatnim czasie zmieniła swoje zwyczaje zakupowe. Co trzeci respondent stwierdził, że choć kupuje tyle samo, co rok wcześniej, to większą uwagę zwraca na ceny.

Trendy te zauważają również detaliści, którzy niską cenę coraz częściej wykorzystują do długookresowych kampanii promocyjnych. Coraz większą też uwagę skupiają na markach własnych, które – bardziej atrakcyjne cenowo dla klientów – są dla sieci bardziej opłacalne.

Początek bieżącego roku przyniósł spadki wartości sprzedaży w przypadku wielu sieci. Np. Tesco odnotował spadek na poziomie ponad 8% w pierwszym kwartale, a nawet Biedronka pomimo wzrostu sprzedaży w drugim kwartale osiągnęła wynik l-f-l na poziomie 2%, czyli najniższym odnotowanym w ostatnim czasie. Polepszenie sytuacji jest prognozowane na koniec 2013 roku, jednak jego skala nie będzie odbiegać znacząco od wyników odnotowywanych w ostatnich latach. Według naszych prognoz, rynek wzrośnie zaledwie o 1,5% rok rocznie, do 233,5 mld zł.

Polepszenie sytuacji będzie następowało powoli, ponieważ nie przewiduje się znaczących pozytywnych wydarzeń w nadchodzących latach. Nowe inwestycje związane z budżetem UE na lata 2014-2020, silny Polski eksport to tylko część z wydarzeń, które będą chronić gospodarkę od recesji. Dodatkowo, po latach oszczędzania, można oczekiwać ponownego wzrostu wydatków na artykuły, które w czasach zaciskania pasa były ograniczane.