Nieruchomości inwestycyjne. 40 miesięcy spadku oprocentowania depozytów

W kwietniu 2026 znowu większość banków cięła oprocentowanie bankowych lokat. Topniała też i tak już bardzo skromna oferta propozycji z oprocentowaniem na poziomie 7% w skali roku. Przy tym pojawiło się też kilka ciekawych promocji, które ograniczyły skalę pogorszenia oferty depozytowej. Nikłe to jednak pocieszenie w obliczu wyższej inflacji.

4,5% – tyle wynosi obecnie średnie oprocentowanie najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych. To odrobinę mniej niż przed miesiącem i o ponad 1 pkt. proc. mniej niż przed rokiem. W ostatnich tygodniach 9 instytucji zdecydowało o obniżeniu oprocentowania najbardziej kuszących promocyjnych depozytów. Z drugiej jednak strony 5 instytucji postanowiło poprawić ofertę dla oszczędzających. Ograniczyło to skalę spadku przeciętnego oprocentowania promocyjnych depozytów.

Padła kolejna reduta 7%

Niestety póki co wiemy, że w kwietniu kończą się promocje, dzięki którym ostatnie już banki oferowały depozyty z oprocentowaniem na poziomie 7%. Jeden z trzech takich produktów zniknął już z oferty banku (BNP Paribas). W menu „last minute” zostały nam już tylko dwa takie rozwiązania (w BNP Paribas i BOŚ Banku). Obie dostępne wciąż promocje kończą się w kwietniu. Oczywiście mogą być jeszcze przedłużone, ale i tak przy obecnych warunkach nie pozwalają poszaleć, bo maksymalne kwoty, które można dzięki nim ulokować to jedynie tysiąc lub 15 tysięcy złotych.

Z drugiej jednak strony 5 instytucji poprawiło swoją ofertę promocyjną kierowaną do oszczędzających. Na czele tych pozytywnych zmian mamy lokatę na 6% w skali roku dla nowych klientów (UniCredit) i 5,5% dla osób, które otworzą nowe konto oszczędnościowe (Millennium). Te pozytywne zmiany wyraźnie ograniczyły spadek średniego oprocentowania promocyjnych depozytów.

Im wyższy procent, tym więcej gwiazdek?

Trzeba mieć jednak świadomość, że mówiąc o najlepszych ofertach skierowanych przez banki do oszczędzających przeważnie mówimy o rozwiązaniach, które wymagają spełnienia dodatkowych wymagań. Co więcej – przeważnie jest ich tym więcej, im wyższe oprocentowanie kusi do założenia lokaty lub konta.

Czołowe promocje są przeważnie zarezerwowane dla nowych klientów, a do tego z promocyjnej stawki można się cieszyć relatywnie krótko i naliczana jest ona od niewygórowanej kwoty. Nierzadko, aby dostać wyższe oprocentowanie, trzeba ponadto dodać do listy comiesięcznych czynności kilka dodatkowych operacji np. przelewu czy płatności nową kartą. Co więcej, nawet jeśli promocyjny depozyt nie jest zarezerwowany jedynie dla nowych klientów, to może wymagać np. zdeponowania nowych środków. Do tego często wymagane jest przy tym posiadanie konta i karty oraz aktywne z nich korzystanie, oraz wyrażenie zgody na kontakt w sprawie sprzedaży innych produktów lub usług.

W bankach kusi nawet 7%, a Polacy biorą 3%

Trudno się więc dziwić, że choć w ofercie promocyjnych depozytów znajdziemy z łatwością propozycje kuszące stawką na poziomie 5, 6 czy nawet 7%, to statystyczny deponent zadowala się znacznie słabszą propozycją. Po prostu większość klientów nie spełnia, albo nie chce tracić czasu na spełnianie nierzadko wygórowanych wymagań stawianych przez banki.

Potwierdzają to dane NBP na temat oprocentowania faktycznie zakładanych lokat. Te zakładane w lutym br. oprocentowane były przeciętnie na 3,21%. To ponad dwa razy mniej niż w przypadku czołowych promocyjnych depozytów. Na mniej niż 3% w skali roku godzili się też deponenci zakładający w lutym br. lokaty na co najmniej 6 miesięcy. Istnieje duże ryzyko, że nie był to najlepszy interes. Był to jednak moment tuż przed atakiem na Iran, a więc przed wzrostem oczekiwań inflacyjnych.

Inflacja znowu pokonuje przeciętną lokatę

Skoro już o inflacji mowa, to nie ma wątpliwości, że problemy z produkcją i transportem węglowodorów czy nawozów z Bliskiego Wschodu przekładają się na wzrost kosztów życia, a więc też spadek siły nabywczej oszczędności. Nie ma przy tym pewności jak długo potrwa konflikt oraz jak bardzo może on podnieść inflację. Już jednak nawet przy marcowym jej poziomie (3% r/r wg GUS) bankowa lokata musiałaby dać nam zwrot na poziomie ponad 3,7%, aby po zapłaceniu podatku pieniądze zdeponowane w banku co najmniej zachowały siłę nabywczą. Przy inflacji na poziomie 4% musielibyśmy ulokować pieniądze na około 5% w skali roku, aby na tym realnie nie stracić, a przy inflacji na poziomie 5% potrzebowalibyśmy oprocentowania na poziomie prawie 6,2%.

Taki stan może skłaniać część oszczędzających do poszukiwania bardziej zyskownej alternatywy dla swoich pieniędzy – szczególnie, że doświadczenie dwucyfrowej inflacji z lat 2022-23 wciąż może być żywe.

Zasady tworzenia rankingu najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych:

Do zestawienia trafiają maksymalnie dwa depozyty z danego banku. Chodzi o „czyste depozyty”. Pomijam więc oferty, w ramach których np. ponosimy dodatkowe ryzyko inwestowania w fundusze inwestycyjne, zaciągamy kredyt na zakup auta lub w pakiecie z lokatą bierzemy kartę kredytową. W rankingu zbieram co miesiąc informacje o najlepiej oprocentowanych lokatach, ale też rachunkach oszczędnościowych. Skupiam się na takich, w ramach, których powierzamy pieniądze na maksymalnie 12 miesięcy oraz takich, które przeznaczone są dla szerokiego grona klientów (pomijam oferty z limitami wiekowymi czy dedykowane dla najzamożniejszych osób). Do tego lokata lub rachunek oszczędnościowy muszą podlegać pod gwarancję BFG (lub identycznej instytucji z innego kraju UE). Przyjmuję oferty, w ramach których trzeba skorzystać z produktów dodatkowych (konta, karty, a nawet ubezpieczenia), ale tylko wtedy, gdy można z nich zrezygnować lub uniknąć kosztów aktywnie korzystając z karty lub konta.

Bartosz Turek
niezależny analityk rynku

fot. materiały prasowe