Wyciek danych ponad 19 milionów pacjentów. ESET: najgroźniejszy może być drugi etap ataku

Możliwy wyciek danych z systemów MyDr może okazać się jednym z największych takich incydentów w historii Polski. Jednak dla pacjentów prawdziwe zagrożenie może zacząć się dopiero wtedy, gdy przejęte informacje zostaną wykorzystane do kolejnych ataków – ostrzega ESET.

Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zwołał na środę Połączone Centrum Operacyjne Cyberbezpieczeństwa w związku z cyberatakiem na systemy i dane firmy MyDr, dostawcy rozwiązań wykorzystywanych przez placówki medyczne. Według pojawiających się informacji potencjalny wyciek może dotyczyć blisko 19 mln Polaków. Jego rzeczywista skala nie została jednak dotąd oficjalnie potwierdzona.

Zdaniem specjalistów w przypadku takiego incydentu uwaga nie powinna skupiać się wyłącznie na liczbie rekordów. Kluczowe jest również to, jakiego rodzaju informacje mogły dostać się w niepowołane ręce i w jaki sposób przestępcy mogą próbować je później wykorzystać.

– Jeżeli wyciek obejmuje dane pozwalające powiązać konkretną osobę z placówką medyczną, wizytą czy innym elementem korzystania z ochrony zdrowia, przestępca dostaje bardzo silne narzędzie do stworzenia wiarygodnego oszustwa. Wiadomość o konieczności potwierdzenia wizyty, dopłacie do badania, recepty czy aktualizacji danych może wyglądać znacznie bardziej przekonująco, jeżeli zawiera prawdziwe informacje o odbiorcy. Dlatego po dużych wyciekach szczególnie niebezpieczna jest ich druga fala – phishing, próby przejęcia kont i wyłudzenia pieniędzy – mówi Beniamin Szczepankiewicz, analityk zagrożeń z ESET.

Wyciek czy mistyfikacja? Nadal nie znamy pełnego obrazu

Sprawę komplikuje fakt, że część informacji na temat skali i zakresu incydentu pochodzi od osób przedstawiających się jako sprawcy ataku. Nie oznacza to automatycznie, że wszystkie publikowane przez nich dane są autentyczne ani że pochodzą z jednego źródła.

– Jeżeli rzeczywiście doszło do ataku, a ich żądania finansowe nie zostały spełnione przez MyDr, naturalnym kolejnym krokiem z ich perspektywy mogła być próba spieniężenia posiadanych danych w inny sposób. Jednocześnie pojawiają się pytania dotyczące wiarygodności prezentowanych przez nich informacji. Analiza opublikowanych materiałów może pomóc ocenić ich autentyczność, jednak część danych mogła pochodzić również z innych źródeł. Dlatego nadal otwarte pozostaje pytanie: czy mamy do czynienia z rzeczywistym cyberatakiem, czy też z bardzo starannie przygotowaną mistyfikacją? – mówi Paweł Pudo z DAGMA Bezpieczeństwo IT.

Jeżeli naruszenie zostanie potwierdzone, konieczne będzie ustalenie jego rzeczywistego zakresu, źródła oraz rodzaju danych, które mogły zostać ujawnione. Dla potencjalnych ofiar najważniejsze jest jednak ograniczenie ryzyka, zanim wszystkie szczegóły incydentu zostaną wyjaśnione.

Dane medyczne zwiększają wiarygodność oszustwa

W odróżnieniu od wycieku samego adresu e-mail czy numeru telefonu informacje związane z korzystaniem z ochrony zdrowia mogą dawać cyberprzestępcom dodatkowy kontekst. Nie oznacza to, że takie dane rzeczywiście znalazły się wśród informacji pozyskanych w incydencie MyDr – zakres zdarzenia jest nadal ustalany.

To właśnie dlatego eksperci rekomendują, aby osoby zaniepokojone sprawą zachowały szczególną ostrożność wobec potencjalnych wiadomości i telefonów, w których ktoś powołuje się na lekarza, przychodnię, receptę, badanie albo konieczność weryfikacji danych.

– Najważniejsze jest teraz, aby nie ulegać presji wywoływanej przez wiadomość tylko dlatego, że zawiera nasze prawdziwe dane. Jeśli dostajemy SMS lub e-mail rzekomo od placówki medycznej, nie korzystajmy z przesłanego linku. Skontaktujmy się z placówką innym, znanym nam kanałem. – dodaje Beniamin Szczepankiewicz.

Paweł Pudo zwraca uwagę również na długofalowe ryzyko związane z wykorzystaniem danych do nadużyć finansowych.

– Dla osoby, której informacje mogły zostać ujawnione, najważniejsza jest ochrona własnych interesów. Warto mieć stale zastrzeżony numer PESEL, monitorować historię kredytową i regularnie sprawdzać raport BIK, a przede wszystkim zachować zwiększoną czujność wobec prób wyłudzeń wykorzystujących prawdziwe informacje na nasz temat. Nie musimy czekać na zakończenie całego postępowania, żeby zacząć chronić swoją cyfrową tożsamość – podkreśla Paweł Pudo.

Incydent MyDr wpisuje się w szerszy problem rosnącej liczby cyberzagrożeń wobec polskiej ochrony zdrowia. Według CSIRT Centrum e-Zdrowia w 2025 roku zespół obsłużył 1441 incydentów bezpieczeństwa – ponad 60 proc. więcej niż rok wcześniej. Najliczniejszą kategorią były oszustwa komputerowe, a CSIRT CeZ zwraca również uwagę na zaawansowane kampanie phishingowe kierowane do personelu medycznego.

fot. materiały prasowe

Translate »
Rynek nieruchomości, inwestycje, nieruchomości komercyjne, nieruchomości inwestycyjne, raporty, finanse, architektura - PROPERTYJOURNAL.pl