Polacy łapią spadające oprocentowanie lokat
Grudzień kończymy z jednoznacznie gorszą ofertą promocyjnych lokat i rachunków oszczędnościowych. Aż 11 instytucji dokonało w tym zakresie cięć w porównaniu z sytuacją z sprzed miesiąca. Co więcej, żaden bank nie zdecydował się na poprawienie promocyjnej oferty depozytowej.
Mimo tego w ciągu zaledwie miesiąca założyliśmy nowe lokaty na rekordowo wysoką sumę ponad 93 miliardów złotych – sugerują najnowsze dane NBP. To efekt wyścigu o skorzystanie z wciąż jeszcze obowiązujących ofert.
Trochę ponad 4,8% – tyle wynosi obecnie średnie oprocentowanie najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych. To mniej niż przed miesiącem (spadek o 0,25 pkt. proc.) i mniej niż przed rokiem (o ponad 0,7 pkt. proc.).
Co ciekawe, w porównaniu z końcówką listopada żaden bank nie zdecydował się na wprowadzenie atrakcyjniejszej promocji depozytowej. Za to w aż 11 instytucjach doszło do pogorszenia warunków najbardziej kuszących lokat i rachunków oszczędnościowych.

Oprocentowanie statystycznej lokaty spadło w okolice 3%
Dostępne dane na temat oprocentowania faktycznie zakładanych lokat pokazują, że warunki oferowane przez banki w ramach statystycznej lokaty są wyraźnie gorsze niż to czym banki kuszą w ramach promocji. Najświeższe dane na ten temat NBP opublikował za październik. Wynika z nich, że przeciętna lokata oprocentowana była na niewiele ponad 3,5%. To dwa razy mniej niż w przypadku czołowych propozycji z grona najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych. Dziś ta „statystyczna” lokata jest najpewniej jeszcze gorzej oprocentowana ze względu na dalsze cięcia stóp procentowych dokonywane konsekwentnie przez RPP.
Z danych tych łatwo wysnuć wniosek, że większość z nas nie korzysta z bankowych promocji. Problem w tym, że żeby założyć depozyt oprocentowany na 6% czy 7%, trzeba spełnić szereg dodatkowych wymagań. Oferta ta nie jest bowiem dla wszystkich. Najwyżej oprocentowane depozyty są przeważnie obarczone licznymi ograniczeniami – maksymalnej kwoty zakładanej lokaty czy co najwyżej kilkumiesięcznego okresu oszczędzania, a do tego trzeba spełnić szereg dodatkowych warunków – np. być nowym klientem, zainstalować aplikację mobilną, przelewać wynagrodzenie, założyć konto, kartę i aktywnie z nich korzystać. Wisienką na torcie jest wymaganie udzielenia tzw. zgód marketingowych. Chodzi po prostu o to, że w zamian za wyższy procent godzimy się na wiadomości i telefony z ofertami różnych produktów bankowych czy ubezpieczeniowych.
Rekord w zaklepywaniu wyższego oprocentowania
Najświeższe dane NBP niosą też jeszcze jedną ciekawostkę. Okazuje się bowiem, że w październiku założyliśmy nowe lokaty bankowe na kwotę ponad 93 miliardów złotych. To historyczny rekord. Wytłumaczeniem może być chęć skorzystania z wciąż jeszcze dostępnych warunków, zanim zostaną pogorszone w ślad za spadającymi stopami procentowymi. Październik był bowiem miesiącem, w którym korekty w bankowych cennikach wyraźnie zaczęły przyspieszać.

Trzy powody spadającego oprocentowania depozytów
Coraz niższe oprocentowanie depozytów to przede wszystkim wynik cięć stóp procentowych. Warto przypomnieć, że rok 2025 zaczynaliśmy z podstawową stopą procentową na poziomie 5,75%, a kończymy na poziomie 4%. Z drobnym opóźnieniem przekłada się to na pogorszenie oferty depozytowej banków. Jeśli ponadto wierzyć prognozom, to w 2026 roku podstawowa stopa procentowa może jeszcze spaść – docelowo w okolice 3-3,5%.
Cięcia stóp procentowych przekładają się też płynnie na warunki oszczędzania z pomocą detalicznych obligacji skarbowych. To oczywiście oznacza mniej zaciekłą walkę o środki oszczędzających. Dla części rodaków oferta rządowa jest bowiem rozwiązaniem konkurencyjnym wobec bankowych depozytów. Redukcji oprocentowania depozytów sprzyjają więc nie tylko cięcia stóp procentowych, ale też równolegle dokonywane obniżki oprocentowania detalicznych papierów skarbowych.

Trzecim czynnikiem, który nie pozostanie bez wpływu na oprocentowanie bankowych depozytów jest wyższy podatek dochodowy (CIT) nałożony na banki. To oznacza dla nich wyższe koszty, a te przynajmniej częściowo banki będą chciały przerzucić na swoich klientów. Do wyboru mają cały wachlarz możliwości – podniesienie oprocentowania kredytów, wzrost opłat lub obniżenie oprocentowania depozytów. Zważywszy na to że łatwiej jest wyższe koszty podatkowe przerzucić na oszczędzających, ale też ze względu na mocniejszą konkurencję o kredytobiorców niż deponentów, istnieje duże prawdopodobieństwo, że to właśnie oszczędzający najmocniej dostaną po kieszeni w wyniku podwyżki podatku dochodowego od banków.
Zasady tworzenia rankingu najlepszych lokat i rachunków oszczędnościowych:
Do zestawienia trafiają maksymalnie dwa depozyty z danego banku. Chodzi o „czyste depozyty”. Pomijam więc oferty, w ramach których np. ponosimy dodatkowe ryzyko inwestowania w fundusze inwestycyjne, zaciągamy kredyt na zakup auta lub w pakiecie z lokatą bierzemy kartę kredytową. W rankingu zbieram co miesiąc informacje o najlepiej oprocentowanych lokatach, ale też rachunkach oszczędnościowych. Skupiam się na takich, w ramach, których powierzamy pieniądze na maksymalnie 12 miesięcy oraz takich, które przeznaczone są dla szerokiego grona klientów (pomijam oferty z limitami wiekowymi czy dedykowane dla najzamożniejszych osób). Do tego lokata lub rachunek oszczędnościowy muszą podlegać pod gwarancję BFG (lub identycznej instytucji z innego kraju UE). Przyjmuję oferty, w ramach których trzeba skorzystać z produktów dodatkowych (konta, karty, a nawet ubezpieczenia), ale tylko wtedy, gdy można z nich zrezygnować lub uniknąć kosztów aktywnie korzystając z karty lub konta.

Bartosz Turek
niezależny analityk
fot. materiały prasowe






























