Nieruchomości inwestycyjne. Na tysiąc osób mamy już prawie 434 mieszkania

Mieszkań i domów jest już w Polsce 16,2 milionów – wynika z szacunków opartych o dane GUS. Na każdych 1000 osób przypadają więc już prawie 434 nieruchomości. To lekko licząc dwa razy więcej niż po II wojnie światowej. Wielkość przeciętnego lokum zbliża się do 76 m kw., a w przeliczeniu na osobę mamy do dyspozycji już po niemal 33 metry.

I choć nigdy w historii statystyki te nie były tak dobre jak dziś, to wciąż nasza mieszkaniówka plasuje się znacznie poniżej unijnej średniej, a nieruchomości w Polsce są jednymi z najbardziej przeludnionych w Europie.

Dostępne dane GUS pozwalają już oszacować, że pod koniec 2025 roku w Polsce istniało prawie 16,2 mln mieszkań i domów. Oczywiście nawet ponad milion z nich nie spełnia współczesnych standardów, bo np. nie ma w nich łazienek czy ubikacji, ale nie zmienia to faktu, że standard mieszkaniowy w Polsce od lat systematycznie się poprawia.

Cywilizacyjna zmiana standardu mieszkaniowego

Nie tylko jednak mieszkań w Polsce przybywa, ale z drugiej strony mniej się nas rodzi niż umiera (na koniec 2025 roku liczbę ludności Polski można szacować na niewiele ponad 37,3 mln). Tym szybciej rośnie więc liczba mieszkań przypadająca na tysiąc osób.

Dostępne dane pozwalają już szacować, że rok 2025 kończyliśmy z wynikiem na poziomie prawie 434 mieszkań na 1000 mieszkańców. To o 7 lokali więcej niż przed rokiem. Dla porównania 10 lat temu na tysiąc osób mieliśmy około 367 mieszkań, a dwie dekady temu 335 nieruchomości. To o prawie 100 mniej niż dziś. Mamy więc do czynienia z bardzo konsekwentną poprawą.

Skalę dokonanego w Polsce cywilizacyjnego skoku jeszcze łatwiej docenić, gdy porównamy bieżącą sytuację do tej, która panowała kilkadziesiąt czy sto lat temu. W 1974 roku na 1000 mieszkańców mieliśmy bowiem mniej niż 250 mieszkań, a na początku dwudziestolecia międzywojennego (w 1921 roku) było to zaledwie 179 mieszkań na 1000 obywateli.

Te suche liczby najłatwiej zrozumieć, gdy pokażemy, jak przedkładały się one na konkretne życiowe decyzje ówczesnych mieszkańców Polski. I tak na przykład w latach 70-tych tylko kilka procent młodych małżeństw po ślubie mogło sobie pozwolić na mieszkanie w samodzielnym mieszkaniu. Reszta albo mieszkała oddzielnie albo wynajmowała sobie pojedynczy pokój lub po prostu żyła pod jednym dachem z rodzicami (M. Jarmuż).

W latach 30-tych natomiast prawie połowa istniejących nieruchomości była de facto jednoizbowa. A gdyby tego było mało, to 83% tych jednoizbowych nieruchomości było zamieszkiwanych przez co najmniej 3 osoby. Skalę ówczesnego głodu mieszkaniowego jeszcze lepiej oddaje fakt, że pracownicy urzędu statystycznego, zbierając dane, mieli nawet specjalną rubrykę, w którą wpisywane były jednoizbowe mieszkania zamieszkiwane przez co najmniej 12 osób. W 1931 roku odnotowano ponad 9,5 tys. takich przypadków.

16 milionów to wciąż za mało

I choć nie sposób nie docenić tego jak na przestrzeni lat poprawił się standard mieszkaniowy w Polsce, to nie zmienia to faktu, że wciąż sporo pod tym względem brakuje nam w porównaniu do krajów zachodniej Europy. Z danych zebranych przez OECD w raporcie podsumowującym 2022 rok wynika, że analogiczna liczba dla UE to 514 mieszkań na tysiąc osób. Przez 3 lata średnia ta najpewniej wzrosła, a ponadto do obliczenia tej średniej nie dla wszystkich krajów OECD dysponowało danymi za 2022 rok, a bazowano na jeszcze bardziej archiwalnych statystykach.

Jest lepiej, ale w Europie jest jeszcze lepiej

Do tego sama liczba mieszkań to nie wszystko. Ważna jest też ich „jakość”, czyli chociażby wielkość. Pod tym względem również mamy jeszcze sporą przestrzeń do poprawy. Z udostępnionych przez GUS danych można już wstępnie szacować, że przeciętna nieruchomość mieszkalna w Polsce miała pod koniec 2025 roku około 75,7 m kw. W przeliczeniu na osobę statystyczny polski obywatel miał do dyspozycji po 32,8 m kw. mieszkania – tak przynajmniej sugeruje GUS-owska średnia.

Pod tym względem trudniej porównywać się z wynikami innych krajów, bo te nie publikują na bieżąco danych na temat metrażu przypadającego na osobę. Musimy posiłkować się tu podsumowaniem sprzed ponad dekady. Wtedy już we Francji, Włoszech czy Hiszpanii było to około 40 metrów na głowę. W Holandii czy Niemczech około 50 metrów na osobę, a w Danii ponad 60 metrów. Przy tym pamiętajmy, że są to dane sprzed ponad 10 lat, a więc dziś wyniki te bez wątpienia byłyby wyższe. Nie powinno więc ulegać wątpliwości, że rodzime nieruchomości – choć jest ich coraz więcej – to wciąż są przeciętnie rzecz ujmując dość skromne na tle zachodnioeuropejskich.

Łatwiej znaleźć dane na temat tego, ile pokoi przypada przeciętnie na osobę. Eurostat szacuje, że w Polsce jest to 1,2 pokoju (dane za 2024 rok). Pod tym względem niższe wyniki europejski urząd zaraportował tylko w Turcji, Rumunii, Serbii i na Słowacji. Średnia unijna to 1,7 pokoju na osobę. Już to oznacza o około 40% wyższy wynik niż nasz rodzimy. Do tego w 8 czołowych krajach statystyczny obywatel ma do dyspozycji co najmniej dwa pokoje.

Podobnie słabo wyglądają dane na temat przeludnienia mieszkań. W zbyt małym mieszkaniu mieszka wg. Eurostatu co trzeci Polak. Średnia unijna jest niemal o połowę niższa (16,9% wg danych za 2024 rok). Najgorzej jest w gronie najemców (na zasadach rynkowych). Aż 63,8% z nich dotyka w Polsce problem przeludnienia, co plasuje nas na 3 miejscu w gronie krajów o najgorszym wyniku. Warto przy tym wiedzieć, że Eurostat przebadał pod tym względem 31 państw. Dla porównania średni wskaźnik przeludnienia mieszkań wśród najemców w Europie wyniósł w 2024 roku 24,4%.

Bartosz Turek
analityk rynku nieruchomości 

fot. materiały prasowe

Translate »