Złoto czy nieruchomości – która forma inwestycji bezpieczniejsza?

Nieruchomości postrzegane są jako stosunkowo pewna i bezpieczna forma inwestowania, która w długiej perspektywie powinna gwarantować nominalne zachowanie wartości, ale również jej wzrost. Nieruchomości często porównuje się do inwestowania w złoto. Co łączy obie te formy?

Obie mają materialny charakter, tzn. inwestujemy w coś konkretnego, jakąś rzecz (o ile chodzi o złoto fizyczne, a takie jest obecnie najpopularniejsze). Inwestycje w konkretny, materialny przedmiot, a nie udziały, papiery itp. zyskuje na popularności zwłaszcza w niepewnych czasach, gdy cały system może się „zawalić” i będzie się liczyło po prostu to, co kto konkretnie ma. Złoto w formie sztabek czy monet można przechowywać we własnym domu, czy innym bezpiecznym miejscu.

Oczywiście to samo tyczy się nieruchomości – mają one jak najbardziej fizyczny charakter i pod tym względem – zachowania majątku – są nawet od złota pewniejsze. Sztabki czy monety można zgubić, mogą być skradzione. Nie można natomiast ukraść nieruchomości. Ewentualne przejęcie daje możliwość wejścia właściciela na drogę sądową. Nawet tak dramatyczne okoliczności, jak wojna, nie pozbawiają możliwości wysuwania roszczeń, co pokazuje choćby reprywatyzacja.
Drugie podobieństwo złota i nieruchomości to międzynarodowy charakter tych form lokowania kapitału, jako środka płatniczego. Złoto pełniło rolę środka płatniczego przez tysiąclecia. Jeszcze w XX wieku, zanim weszliśmy w epokę wirtualnego kapitału, banknoty miały pokrycie w złocie. Cenny kruszec jest akceptowanym przedmiotem wymiany na całym świecie. Krótko mówiąc – w przypadku kryzysu, krachu, wojny, czarnej godziny czy innej hekatomby za złoto zawsze będzie można coś kupić, za papiery wartościowe już niekoniecznie.

Co do nieruchomości – nie są one środkiem płatniczym takim jak złoto, ale wszędzie uważa się je za po prostu rzecz wartościową.
Co z zachowaniem nominalnej wartości? Złoto jest w długoterminowym trendzie wzrostowym praktycznie od upadku systemu z BrettonWoods, czyli od 1970 r. Oczywiście w tak długim okresie szlachetny kruszec też tracił na wartości, ale generalnie jeśli ktoś np. kupił złoto 10 lat temu, dziś sprzedałby je wielokrotnie drożej. W roku 2000 uncja złota kosztowała około 1200 PLN, dziś jest to ponad 5000 PLN.
Co z cenami nieruchomości? Funkcjonuje przekonanie, że w dłuższej perspektywie i tak zawsze będą rosły. Czy jednak tak będzie, tego niestety nie wiemy. Oczywiście, według niektórych wyliczeń (http://mekk.waw.pl/mk/mk/mieszkanie/mieszkanie_premia_tabela) , w 1995 roku średnia cena metra kwadratowego mieszkania w Polsce wynosiła 850 zł, w 2000 roku było to 2300 zł.

Mamy też przykłady innych segmentów nieruchomościowych – np. ceny gruntów: od czasu wejścia do Unii Europejskiej wzrosły o kilkaset procent, a perspektywa czasowa to ponad 10 lat.

Powyższe przykłady zdają się potwierdzać tezę, że nieruchomości zawsze w długiej perspektywie będą drożeć. Jeśli jednak ktoś kupił mieszkanie w szczycie górki z lat 2006 – 2008 jego nieruchomość raczej straciła na wartości, w niektórych przypadkach nawet powyżej 30 proc. Czy do tej pory, czyli w perspektywie 10 lat, ceny wróciły do nominalnych poziomów? Nie. Od kilku lat mamy stabilizację cenową, ale na niższym pułapie niż górka sprzed 10 lat, czyli ciągle nie da się sprzedać mieszkania bez straty.

Co będzie dalej? Nie wiadomo, ale obserwowane są czynniki ryzyka, które mogą zadać kłam wyobrażeniu o długoterminowym zysku na nieruchomościach. Podstawowym negatywnym czynnikiem jest demografia, ale kolejnym będzie ograniczenie dostępności kredytów, które uderzy w popyt. Obecnie mamy rekordowo niskie stopy procentowe, co sprzyja zakupom, ale też rynkowi najmu (jeśli najmem regulujemy kredyt). To wszystko może się zmienić.

Zaletą inwestycji w nieruchomości jest nadmieniony powyżej fakt możliwości wynajmowania, czyli zarabiania jednocześnie nie tracąc majątku. Inaczej ma się sprawa ze złotem, którego nie można wynajmować. Można je sprzedać.

kalkulator-i-dlugopis

Rynek najmu mieszkań obecnie kusi inwestorów. Rentowność najmu szacowana na przeciętnym poziomie około 5 proc. jest wyższa, niż w przypadku obligacji czy lokat. O fakcie inwestycyjnego zainteresowania zakupami mieszkaniowymi może świadczyć duży udział zakupów za gotówkę. Z raportu NBP z czerwca tego roku wynika, że w 7 głównych miastach kraju zakupy gotówkowe na rynku mieszkaniowym wynosiły blisko 3,6 mld zł, podczas gdy kredytowe 1,9 mld. A więc ponad 66 proc. udział w całym wolumenie stanowiły zakupy gotówkowe.
Należy jednak pamiętać również o tym, że nieruchomości pozwalają nie tylko zarabiać, ale – w przeciwieństwie do złota – generują koszty, podatkowe, remontowe, związane z opłatami itp.

 

Translate »