Dyskretny urok wadliwych działek

Wzrosty cen działek i gruntów inwestycyjnych skończą się dopiero w obliczu poważnego spowolnienia gospodarczego – to główny wniosek z konferencji Forum Gruntów i Infrastruktury GRIN 2019, którą firma Nowy Adres S.A. zorganizowała w zeszłym tygodniu w warszawskim hotelu InterContinental.

Do tej pory na rynku brakowało imprez konferencyjnych dedykowanych tylko i wyłącznie tematyce gruntów i działek pod inwestycje. Nowy Adres, organizator konferencji o tematyce nieruchomościowej, postanowił wypełnić tę lukę. W sumie w konferencji wzięło udział blisko 150 osób – deweloperów, inwestorów, przedstawicieli władz samorządowych, agencji doradczych, generalnych wykonawców, wykładowców akademickich, prawników i innych.

Jak zatrzymać ten ekspres? Nie da się…

Pytaniem przewodnim całej konferencji było „Jak zatrzymać ten ekspres?”, czyli czy możliwe jest, aby galopujące ceny działek i gruntów inwestycyjnych w najbliższym czasie chociażby się ustabilizowały. Niestety, gros prelegentów i panelistów nie widzi szans na takie uspokojenie sytuacji w perspektywie najbliższych 12-24 miesięcy. Polska gospodarka ma się wciąż bardzo dobrze – utrzymuje się wysoki popyt na mieszkania, kolejne rekordy biją rynki biurowy i magazynowy, rosnąca zamożność Polaków ma przełożenie na wysoką konsumpcję, więc przybywa również powierzchni handlowych. – Miasta rozwijają się wraz z naszą gospodarką – mówił profesor Jacek Łaszek, kierownik wydziału analiz rynku nieruchomości Narodowego Banku Polskiego. – Choć gospodarka już zwalnia, cały czas znajdujemy się jeszcze w korzystnym dla rynku momencie cyklu koniunkturalnego. Dzięki rekordowo niskim stopom procentowym utrzymuje się wysoki popyt na kredyty hipoteczne, korzystają z tego też deweloperzy za sprawą nisko oprocentowanych kredytów na budowę nowych inwestycji – mówił Łaszek. Ryzyka wewnętrzne dla naszego rynku mają znaczenie marginalne – jeśli w najbliższym czasie nasza gospodarka zacznie gwałtownie hamować, będzie to wynikiem czynników zewnętrznych. Przemysław Kucharski, partner zarządzający kancelarii prawnej Kucharski & Partners zalicza do nich na przykład eskalację konfliktu handlowego Stanów Zjednoczonych z Chinami, nieprzewidziane scenariusze Brexitu czy ograniczenie funduszy UE, bardzo intensywnie stymulujących polską gospodarkę od ponad dekady. Negatywny wpływ może mieć również narastający w Europie populizm i jego negatywne dla rynku gruntów efekty, jak np. wprowadzanie niedziel niehandlowych, zmiany w podatkach czy ograniczenia w obrocie ziemią dla cudzoziemców.

Intensyfikować zabudowę

Póki co sprzedający grunty mogą zacierać ręce – deweloperzy na fali trwającej prosperity zabudowali swoje banki ziemi i aby inwestować dalej, zmuszeni są akceptować coraz śmielsze żądania strony podażowej. Według danych firmy Emmerson Evaluation obecnie w Warszawie udział ceny ziemi w średniej cenie metra kwadratowego wynosi aż 22 proc. (jeszcze w 2016 roku było to „tylko” 16 proc.).

Michał Sapota, prezes zarządu firmy deweloperskiej HRE Investments jest jednak spokojny: – Patrząc na te poziomy w takich krajach jak Wielka Brytania czy Niemcy, sytuacja jest u nas całkiem zdrowa. Nie widzę w tym nic niepokojącego – te wskaźniki przy obecnym popycie wciąż umożliwiają deweloperom osiąganie w niektórych projektach nawet 20 proc. marży.

Deweloperów i pośredników martwi jednak jakość oferowanych działek. – Idealna działka to grunt bez wad prawnych i technicznych – opowiadał Emil Domeracki, dyrektor ds. gruntów w dziale doradztwa inwestycyjnego Colliers International. – Nie widziałem takich od lat. Obecnie każda działka oferowana na sprzedaż ma jakieś deficyty: problematyczne sąsiedztwo, kiepską infrastrukturę albo mniej lub bardziej ukryte wady prawne.

Podobnego zdania był Karol Dzięcioł, dyrektor ds. zakupów w firmie deweloperskiej Echo Investment: – Kiedy podaż się kurczy, brzydkie działki nabierają uroku – mówił. – Drobne wady prawne przestają być problemem. O ile jeszcze kilka lat temu byliśmy średnio zainteresowani działkami typu brownfield (wymagającymi rewitalizacji terenami poprzemysłowymi, nierzadko zabudowanymi – przyp. red.), dziś takie tereny jak najbardziej nas interesują. Intensyfikujemy zabudowę.

fot. materiały prasowe

Translate »