Miasta przyszłości będą inkluzywne

Jeszcze niedawno wyobrażenie o przyszłości miast skupiało się wokół zakorkowanych korytarzy powietrznych, gdzie między budynkami przemykają samochody latające pomiędzy wysokościowcami. Miasta wypełnione sztuczną inteligencją, ograniczające ludzki ruch do minimum, gdzie ruchome chodniki dowożą ludzi do pracy.

Tymczasem rozwój miast w trzeciej dekadzie XXI wieku kieruje się w inną stronę. Wracamy do niewielkich społeczności lokalnych, gdzie najważniejsze potrzeby życia codziennego można załatwić w ciągu 15-minutowego spaceru.

Obecną organizację przestrzenną naszych miast zawdzięczamy w dużej mierze wizji podziału miast na ich funkcje, gdzie w oddzielnej części miasta zaplanowane zostały zakłady produkcyjne, w innej przestrzenie rekreacyjne i zielone. Lokowane w podmiejskich dzielnicach centra handlowe powodowały grupowe wycieczki na zakupy znacznej części mieszkańców miast w sobotę i niedzielę, a w tygodniu masowe kursy do i z pracy dziesiątek, jeśli nie setek tysięcy ludzi.

Taki rozkład urbanistyczny wymaga od mieszkańców miast nie tylko korzystania z coraz mocniej krytykowanych przez ekologów samochodów, ale również pochłania czas i pieniądze. Efektem tego jest również coraz bardziej skażone powietrze, mocno rzutujące na komfort życia wielkich metropolii.

Obecnie promowany trend stawia na całkowitą zmianę myślenia i organizacji miejskich przestrzeni. Postuluje się taką rozproszoną organizację miast, aby każdy ich mieszkaniec mógł bez potrzeby długich wyjazdów odwiedzić przychodnię, sklep czy dotrzeć do pracy w czasie kilkunastominutowego spaceru. Tworzone są multifunkcjonalne dzielnice, w których mieszają się funkcje kulturalne, edukacyjne i zdrowotne, a w każdej dzielnicy pojawiają się parki, skwery i lokalne centra sąsiedzkiej integracji. Pomimo życia w wielkich miastach pojawia się atmosfera małomiasteczkowych społeczności, w których również społeczne więzi o wiele mocniej się rozwijają.

– W praktyce realizacja koncepcji miast 15-minutowych oznacza wykreowanie szeregu obszarów – swoistych „miast w mieście”, w obrębie których zaspokoić można większość codziennych potrzeb żyjących w nich społeczności – mówi prof. dr hab. Piotr Lorens, architekt miasta Gdańska, członek Towarzystwa Urbanistów Polskich. – Kluczową rolę w realizacji tej koncepcji odgrywa wprowadzenie wielofunkcyjnego charakteru struktur miejskich, a także odejście od idei kształtowania monofunkcyjnych założeń dużej skali – w tym np. wielkich parków handlowych, dzielnic wyłącznie biznesowych czy wyłącznie mieszkaniowych. Jednocześnie idea ta wiąże się z większym niż obecnie udziałem tzw. miejskiego stylu życia, a więc traktowania przestrzeni ulicy jako areny życia społeczności lokalnej. Działanie takie skutkuje m.in. renesansem tzw. parterów usługowych w kwartałach zabudowy, ale także i w kształtowaniu zabudowy w sposób znacznie bardziej zwarty niż miało to miejsce w czasach np. modernizmu.

Należy przy tym zauważyć, że takie miasta nie należą wyłącznie do pieśni przyszłości i nie są tworem czysto teoretycznych koncepcji. Miasta wpisujące się w 15-minutową ideę już powstają i najczęściej jako ich przykład urbaniści wymieniają Aspern Seestadt w Wiedniu i Rive Gauche w Paryżu. Najczęściej łączy się to z możliwością rewitalizacji znacznych obszarów poprzemysłowych kwartałów, które dla deweloperów stanowią istną carte blanche. Ciekawym przykładem jest gdańskie osiedle Garnizon, gdzie w byłej jednostce wojskowej powstało osiedle mieszkalne z licznymi budynkami biurowymi, restauracjami, terenami rekreacyjnymi i rozległym placem zabaw, który przyciąga dzieci z wielu okolicznych osiedli.

Z kolei doskonałym przykładem tworzenia multifunkcyjnej przestrzeni miejskiej na terenie centrum biznesowego jest Olivia Business Centre, która od lat tworzy przestrzeń biurową stojącą frontem do mieszkańców Gdańska i licznie odwiedzających ją turystów. Największą popularnością cieszy się najwyższy w Polsce północnej budynek Olivia Star. Otwarte na wysokości 130 metrów nad ziemią piętro widokowe z zapierającą dech w piersiach panoramą na Zatokę Gdańską, Trójmiejski Park Krajobrazowy, ale również oryginalnymi, podzielonymi na strefy wnętrzami zdobyło nagrodę Marszałka Województwa Pomorskiego za wydarzenie 2019 roku w kategorii turystyka. Huśtawki umieszczone w witrynach budynku od strony lasu i panorama miasta u stóp Olivii Star to jedne z najczęściej fotografowanych i udostępnianych w mediach społecznościowych widoków Gdańska.

Piętro widokowe to jednak nie jedyna atrakcja przyciągająca do centrum biurowego. Na 33 piętrze funkcjonują dwie restauracje prowadzone przez Paco Pereza, hiszpańskiego szefa kuchni, który dotychczas został wyróżniony 5 gwiazdkami prestiżowego przewodnika kulinarnego Michelin. Na 34 piętrze natomiast funkcjonuje najwyżej położone w Polsce centrum konferencyjno-eventowe, które gości w swojej przestrzeni wszelkiego rodzaju wydarzenia od uroczystych wieczorów, po koncerty i kolacje przy muzyce z całego świata. Najnowszą atrakcją Olivii jest egzotyczny ogród Olivia Garden, który na powierzchni 800 metrów kwadratowych mieści aż 3000 tropikalnych roślin, wśród których są bardzo rzadkie okazy, dochodzące nawet do 11 metrów wysokości. Te wszystkie atrakcje powodują, że Olivia stała się atrakcyjną częścią Gdańska, która doskonale wpisuje się w trend 15-minutowego miasta, gdzie w przestrzeniach biznesowych tworzone są atrakcyjne dla wszystkich mieszkańców rozwiązania. One powodują, że przestrzeń ta staje się zapraszająca, atrakcyjna i tętni życiem nie tylko w godzinach pracy.

Miasta 15-minutowe nie muszą oznaczać geograficznego rozproszenia – mówi Marcin Szpak, z Olivia Business Centre. – Szczególnie w przypadku ważnych funkcji dużych aglomeracji, jak centra konferencyjne, uniwersytety czy laboratoria i inne miejsca pracy kreatywnej, które muszą zapewniać możliwość fizycznej współpracy specjalistów wielu dziedzin. Ważne jest zatem, aby takie obiekty lokować blisko siebie. Tak jest właśnie w przypadku Olivia Business Centre w Gdańsku. W jednym centrum biurowym sąsiadują globalne firmy i coworkingi, a w odległości kwadransa spacerem jest nie tylko kampus Uniwersytetu Gdańskiego i najludniejsze gdańskie dzielnice – Przymorze i Zaspa, ale też lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego czy brzeg Zatoki Gdańskiej. Jeśli dodamy do tego szerokie spektrum usług, jak przedszkole, szkołę, prywatną klinikę medyczną, centrum fitness, apteki, restauracje czy miejsca rozrywki, okaże się, że można jednocześnie korzystać z kameralnych odległości i wszystkich atutów, jakie niesie za sobą życie w metropolii. Tym bardziej, że centrum jest tak zlokalizowane, że otaczają je duże gdańskie osiedla, liczące w sumie blisko 100 000 ludności, więc dla ich mieszkańców już obecnie w pełni zrealizowana jest idea miasta 15-minutowego.

Pandemia nas zbliżyła

– Pozostająca wciąż na ustach wszystkich pandemia covid-19 również wywarła znaczący wpływ na popularność tej idei. Architekci potwierdzają, że dzięki powszechnemu lock downowi proces ten nabrał tempa. Rozwój miast 15-minutowych zdecydowanie przyspiesza – mówi Maciej Rydz z biura Jems Architekci. – Praca weszła do naszych mieszkań, a zamknięte centra handlowe spowodowały, że częściej robiliśmy zakupy pod domem. W efekcie więcej czasu spędzamy w parkach, na skwerach, bez potrzeby podróży na drugi koniec miasta do sklepu. Z pewnością ograniczy to proces rozlewania się miast i przyspieszy ich dogęszczanie, a mieszkanie w mieście stanie się na powrót atrakcyjne.

Architekci podkreślają, że takie przestrzenie również są tworzone na terenie Polski praktycznie od zera. Za przykład stawiają dawne tereny stoczniowe w Gdańsku, gdzie powstaje Młode Miasto w Gdańsku. To nowoczesna dzielnica, której funkcje są projektowane praktycznie od nowa, a na której terenie przygotowywane jest założenie 15-minutowego miasta.

Tej idei również będzie odpowiadać architektura budynków, która nie różnicuje funkcji w nich lokowanych. Wcześniej szklane budynki to były wyłącznie biura, a balkony i tarasy miały wyłącznie budynki mieszkalne.

Nic nie zastąpi nam potrzeby bliskości z drugim człowiekiem

Idea kwadransowego miasta oznacza, że miasto jest inkluzywne, zapewnia dostęp do podstawowych funkcji społecznych tj. pracy, opieki zdrowotnej, oświaty, sklepów czy punktów rekreacyjnych w bezpośredniej bliskości miejsca zamieszkania. Wg Justyny Biłat, architektki z Design Anatomy, odpowiedzialnej za kreowanie przestrzeni wspólnych, jak i wnętrz w Olivia Business Centre, takie rozwiązanie sprzyja również większej równowadze życia i budowaniu społeczności w środowisku, w którym człowiek żyje: – Koncepcja hiperbliskości tkwi w sercu architektów. Kierujemy się ideą „place-makingu”. Projektując nowe rozwiązania w Olivii Business Centre kreujemy i integrujemy społeczności wokół naszych budynków, tworzymy atrakcje dostępne dla wszystkich mieszkańców miasta, ale też dbamy o zapewnienie podstawowych usług dla najbliższych użytkowników, takich jak przedszkole, fryzjer, przychodnia czy sklepy spożywcze.

Justyna Biłat podkreśla również zmieniającą się rolę współdzielonych przestrzeni pracy, która wg niej nie tylko dynamicznie się ostatnio rozwija, ale także doskonale wpisuje się w ideę 15-minutowego miasta: – Po ponad roku zdalnej pracy rozwija się trend tworzenia satelickich biur coworkingowych, które mogą znajdować się na każdym osiedlu i zaspokajać podstawową potrzebę zmiany środowiska domowego na komfortowe biuro, wspierające balans między pracą i życiem prywatnym, czasem wolnym. Badania jednak wskazują, że tym czego nam najbardziej brakuje podczas ograniczonego dostępu do biur to spotkania ze współpracownikami, interakcja, kreatywna rozmowa czy nawet wymiana różnicy zdań. Potrzebujemy kontaktu z innymi ludźmi. Sprzyja to rozwojowi pracowników i firmy. Praca z osiedlowego coworkingu daje namiastkę pracy z biura. To dobre rozwiązanie na spotkanie z klientem, na pracę w bardziej neutralnej przestrzeni niż home office, jednak nie zastąpi w pełni biura, które pozytywnie wpływa na kreatywność zespołu i jego wydajność. Dlatego miejsca takie jak Olivia, pozostają potrzebne i popularne wśród pracowników, a ich multifunkcyjny charakter nie tylko nie został zdeprecjonowany w czasie, ale zyskał na ważności.

Hiperwizje z przeszłości o miastach XXI zaskakująco dalece odbiegały od naszej rzeczywistości, a wszyscy możemy trzymać kciuki, aby najbliższe miesiące te wyobrażenia jeszcze mocniej oddaliły się od rozwijającego się trendu przyjaznych zrównoważonemu trybowi życia i rozwojowi integrujących rozwiązań miejskich, które spowodują, że zamiast ruchomymi chodnikami więcej z nas do pracy będzie dojeżdżać rowerami.

fot. materiały prasowe