W czasie suszy nasilają się kradzieże wody

Problem dotyczy nawet połowy dostępnej globalnie wody. Woda jest jednym z najcenniejszych zasobów, którego braki dotykają nie tylko krajów trzeciego świata, ale coraz częściej również i nas, Polaków.

Według Banku Światowego, codziennie z sieci wodociągowych „przepada” aż 48,6 mln m3 wody pitnej. To aż od 30 do 50% z jej dostępnych zasobów! W najbiedniejszych i najmniej zasobnych w wodę krajach Afryki (jak np. Somalia czy Sudan), Azji Środkowej (Indie) czy Ameryki Południowej rywalizują ze sobą mafie wodne, a woda bywa nawet przemycana między granicami krajów. Tam walka o zdatną do spożycia wodę, to walka o życie. W krajach bogatszych woda jest kradziona głównie na potrzeby rolnictwa i przemysłu. Proceder ten jest coraz częstszy również w Polsce. W niektórych miejscach nawet do 30 proc. wody z sieci miejskich, jest pobieranych poza licznikami.

Z problemem niedoboru wody mierzą się mieszkańcy wszystkich kontynentów, a całość potęgują coraz bardziej dotykające nas zmiany klimatyczne. W konsekwencji rozwija się proceder pozyskiwania wody nielegalnymi sposobami. Najbiedniejsi walczą o przeżycie – a kraje bogatsze – o minimalizację skutków suszy lub kosztów.

W 2020 r. serwis Nature Sustainability opublikował badanie przeprowadzone przez naukowców z University of Adelaide, którego wyniki są zatrważające. Jak się okazuje, nawet połowa zasobów wodnych naszej planety może być regularnie kradziona. Wyniki wskazują, że w skali światowej w dużej mierze za nielegalny pobór wody odpowiadają rolnicy z różnych części świata próbujący za wszelką cenę ratować swoje plony w okresach suszy oraz przedsiębiorstwa.

Jak wygląda sytuacja w Polsce?

W Polsce, co roku w okresie wiosenno-letnim przedsiębiorstwa wodociągowe zgłaszają nieprawidłowości, które wskazują, że część wody jest pobierana nielegalnie. Problem jest o tyle duży, że dotyczy nie tylko wody pobieranej przez rolników, lecz dokonują tego również zwykli mieszkańcy. Pobierają oni nielegalnie wodę, aby móc na przykład napełnić przydomowe baseny lub podlać rośliny w przydomowym ogródku.

O skali problemu świadczy fakt, że w niektórych gminach nawet do 30 proc. wody wydostającej się z sieci miejskich jest pobierane poza licznikiem. Kradzieże dokonywane są m.in. poprzez stosowanie magnesów na liczniki, przeróbki na własną rękę instalacji doprowadzającej wodę, czy też zerwanie plomb i pobór z hydrantów, które stanowią ważny element ochrony przeciwpożarowej – zarówno dla budynków, jak i ludzi.

Kradzieże wody wpływają na nas wszystkich. Narażanie spółki na dodatkowe koszty sprawia, że przedsiębiorstwa, przy ustalaniu taryf, są zmuszone uwzględniać wszelkie koszty prowadzonej działalności – w tym nielegalnych poborów wody. Przekłada się to na wzrost cen dla każdego gospodarstwa domowego, a uczciwi odbiorcy płacą nie tylko za siebie, ale też za te osoby, które kradną. Co więcej, nagłe spadki ciśnienia wody są w stanie w skrajnych przypadkach spowodować uszkodzenia urządzeń domowych, takich jak pralka lub zmywarka. Intensywny pobór z hydrantu może również przyczynić się do zerwania osadów nagromadzonych w rurach i tym samym zanieczyścić wodę u odbiorców – mówi Rafał Bonter, prezes Xylem Water Solutions Polska.

Niestety, kradzieże wody są trudne do wykrycia, ponieważ odbywają się najczęściej pod osłoną nocy. Niektóre wodociągi, próbując z tym walczyć, wysyłają specjalne patrole, których zadaniem jest sprawdzanie stanów ujęć wody. Niestety, to wciąż niewiele daje, gdyż wyłapywanych jest zaledwie 25-30 proc. nadużyć mieszkańców w tym zakresie.

Z tym nielegalnym procederem zmagają się wodociągi w całym kraju. Burmistrz Wyśmierzyc w powiecie białobrzeskim (woj. mazowieckie) sam ustalił nagrodę za pomoc w ujęciu złodzieja wody. Ostrzeżenia przez kradzieżą wydawano również w Piasecznie. Władze gminy Łukowica w Małopolsce podejrzewają część właścicieli nieruchomości o nielegalne podłączanie do wodociągu Berdychów. Z kradzieżami wody miały do czynienia również wodociągi w powiecie leszczyńskim oraz w gminie Bojanowo w woj. wielkopolskim. Obecnie, za nielegalny pobór wody grozi kara nawet do 5 tysięcy złotych.